missy_may
28.04.07, 17:19
Jestem poltorej roku po aborcji, decyzji nie zaluje absolutnie, poniewaz
teraz jestem w punkcie swojego zycia, kiedy zdobylam wszystko to, o czym
marzylam, majac dziecko wtedy z facetem, ktory zmarnowalby mi zycie tylko
swoja obecnoscia, nie bylabym tam gdzie jestem. Tak, egoistyczna decyzja, z
mysla o sobie i swoim szczesciu, dobra decyzja. Aborcji dokonalam zagranica,
tam wtedy mieszkalam, pracowalam, placilam podatki i bylo to w 100% legalne.
Wrocilam do Polski jakis czas temu, wczoraj po raz pierwszy wybralam sie tu
do ginekologa, bo chcialabym odstawic tabletki, przebadac sie i zajsc tym
razem w chciana ciaze z facetem, ktorego kocham bardziej niz kogokolwiek i
ktory jest moim idealem meza i ojca. Zaczynam rozmowe z ogolnie znudzonym
wszystkim panem ginekologiem, on pyta czy mialam kiedykolwiek jakies problemy
kobiece, ja mu na to, ze wlasciwie nie, ale poltorej roku mialam aborcje. On
na to: co Pani miala?! Zmieszalo go calkowicie i myslal, ze chyba sie
przeslyszal. Wiec powtarzam, tym razem jasniejszymi slowami, ze usunelam
ciaze. A on bez zbednych pytan co, jak i dlaczego kazal mi natychmiast
opuscic jego gabinet bo inaczej bedzie musial to zglosic na prokurature.
Zatkalo mnie calkowicie, zabralam rzeczy i wyszlam. To nic, ze aborcji
dokonalam darmowo i legalnie, koles bedzie mnie na prokurature zglaszal.
Niech mnie pozniej najlepiej ukamieniuja i pokaza w miejscu publicznym ku
przestrodze innych. Jestem strasznie zaszokowana ta sytuacja, zreszta pewnie
jakbym zaplacila za prywatna wizyte to nie byloby takiej spiewki. Teraz mysle
sobie tylko, co to za kretyn i jakim strasznym ciemnogrodem jest moja
ojczyzna. Kocham te kraj bardzo jako miejsce w ktorym sie urodzilam,
wychowalam, ksztalcilam...ale coraz bardziej watpie w to, czy jestem w stanie
zyc w kraju, gdzie z roku na rok zamiast isc do przodu my cofamy sie do
sredniowiecza.