Dodaj do ulubionych

damskie przyjaznie

11.02.07, 09:41
Czy ktoras z Was naciela sie na przyjazni tak jak ja? Przezywam akurat
wscieklosc pomieszana z rozczarowaniem. Jak zostalam 7 lat temu sama,
musialam totalnie zmienic swoje zycie, bo z Mezem bylismy bardzo zgrani
i wlasciwie tylko z soba lubielismy spedzac czas. No wiec zrobilam rozne
doswiadczenia z klubami singli, z wedrownikami itd. 5 lat temu bedac w gorach
(Wlochy), gdzie co roku jezdzilam, poznalam fantastyczna facetke. Tylko 3
lata starsza ode mnie, lubiaca nature, jezdzaca w gory z psem itd.
Zaprzyjaznilysmy sie i zaczelysmy sie co roku tam spotykac (ona jest z innego
miasta jak ja). Robilysmy wspolne wycieczki, chodzilysmy wieczorami do
restauracji, bylo fajnie. Mamy podobne zainteresowania, czytamy podobne
ksiazki, te same filmy nas interesuja. Ale rok temu zaczela mi wlazic na
glowe. Zapraszalam ja do siebie, wiec przyjechala w maju. Potem przyjechala
we wrzesniu. Mnie nie zaprosila, choc mieszka w Berlinie, ktory jest bardzo
atrakcyjny. Kiedys na poczatku wspomniala, ze MOGE do niej wpasc, ale bylo to
malo zachecajace. Teraz zadzwonila w styczniu i jak sie dowiedziala, ze w
lutym bede miala odwiedziny rodzinne, to zrobila cierpka uwage o tym, ze mam
za czesto odwiedziny rodzinne i ZAKOMUNIKOWALA, ze chce przyjechac w marcu.
Teraz zadzwonila i nie pytajac kiedy by mi to pasowalo, powiedziala, ze
przyjedzie w Wielki Tydzien. Zamurowalo mnie. Wielki Tydzien ma dla mnie
ogromne znaczenie i nie czas to na kolezanki. Wiec powiedzialam, ze mi to nie
pasuje. Bardzo byla niezadowolona. W koncu zaproponowala, ze przyjedzie 21.
marca. Powiedzialam, ze 21 marca to ja wieczorem dopiero wracam z Polski. No
to 22. marca. Az krzyknelam. Powiedzialam, ze moze by mi zostawila choc jeden
dzien na posprzatanie i zakupy po dwutygodniowym wyjezdzie do Polski. Bardzo
niezadowolona powiedziala, ze w takim razie przyjedzie 23. Mruczala jeszcze
pod nosem jakies niezadowolone uwagi, ale nawet nie zapytalam, co mowi.
Coz za brak ambicji, jaki brak wychowania. Jestem wsciekla, ze nie
powiedzialam zeby wogole nie przyjezdzala. W czerwcu jedziemy znowu w gory,
ale potem jak bedzie chciala przyjechac to powiem, ze moze sobie zrobimy
przerwe. Mam nadzieje, ze bede miala dosc sil na tak stanowcze powiedzenie.
Jestem na siebie zla, a nie na nia. Ze nie mam dosc silnej woli. W gorach
jest nam znakomicie, ale gdzies sa granice, prawda?
Dziekuje Wam, ze moglam sie troche wyladowac i Wam to opowiedziec.
Obserwuj wątek
    • ira.mak Re: damskie przyjaznie 11.02.07, 11:45
      Bądz choć trochę asertywna-czasem warto powiedzieć -nie-!Ja na twoim miejscu
      zdecydowałabym się na rozmowę,tak szczerze powiedziałabym jak widze nasze
      kontakty i od wyników rozmowy zależałaby dalsza przyjazń czy ew.koniec.Ja wiem
      że ciężko tracić przyjaciół ale czy to napewno jest przyjażń?Nie daj sobie
      włazić na głowę,może jak szczerze porozmawiacie to może twoja przyjaciółka
      zrozumie co nieco.
    • bozenamroczek1 Re: damskie przyjaznie 11.02.07, 11:59
      Kiedyś miałam kilka przyjaciółek,
      ale teraz kiedy mam dużo wolnego
      czasu jakoś nie wychodzą mi przyjażnie.
      Tak że zazdoszczę ci nawet takiej
      namolnej koleżanki.Szkoda że totak daleko
      mogłaby do mnie przyjechać.
      • 52ania Re: damskie przyjaznie 11.02.07, 21:47
        Ewa, wproś się do koleżanki sama skoro Cię nie zaprasza.Powiedz, że czytałaś
        ostatnio o Berlinie i zapragnęłaś pospacerowac we wnętrzu kopuły Reichstagu,
        napic się dobrej kawy i popatrzec na panorame Berlina.Kolezanki czasami
        zapominaja, że nalezałoby się zrewanżowac.Nie rezygnuj z przyjaźni.
        • jaga_22 Re: damskie przyjaznie 11.02.07, 22:05
          Myślę,że Ania podsunęła ci dobry pomysł.Będziesz wiedziała więcej o niej,bo
          zależy jak się zachowa.Czy nie potrafi wyczuć sytuacji,czy jest inna przyczyna.
          Są tacy ludzie ,którzy lubią dominować i zawłaszczyć sobie innego człowieka.
          Przed takimi należy się bronić.
          • wacka1 Re: damskie przyjaznie 11.02.07, 22:18
            Mam wielu przyjaciół.Na przyjaciółce się nie zawiodłam na koleżance
            tak.Wspaniałomyślność jest istotą przyjażni.
          • pia.ed Re: damskie przyjaznie Berlin 12.02.07, 00:46
            Nie wiadomo, dlaczego nie chce zaprosic do swojego mieszkania ...
            Moze mieszka w jakiejs "klitce" i po prostu sie wstydzi???
            Woli wydac pieniadze na podroz do Ciebie i dolozyc sie do utrzymania
            niz zaprosic do ubogiego/zagraconego/nieposprzatanego mieszkanka?
            Moze Ewa masz tak pieknie, ze ta kobieta boi sie porownania?

            No ale jej zaborczosci oczywiscie nie mozna wytlumaczyc.
            • krysta_w-wa Re: damskie przyjaznie Berlin 12.02.07, 08:19
              Popieram podpowiedz Ani, bo sama tez tak zrobiłam. Poskutkowało, juz nie było
              niezapowiadzianych wizyt...
              • krysta_w-wa Re: damskie przyjaznie Berlin 12.02.07, 10:26
                wb niezapowiedzianych
                • pia.ed Re: damskie przyjaznie - do Ewy 04.03.07, 21:55
                  No i jak sie ta historia zakonczyla???

                  A moze inne forumowiczki napisza o swoich niezbyt udanych
                  przyjazniach/przyjaciolkach, aby kontynuowac temat?
                  • ewa553 Re: damskie przyjaznie - do Ewy 04.03.07, 22:08
                    wszystko sie popieprzylosad(((( Ja nie lece do Polski mimo ze bilet posiadam,
                    ale wypadly mi tu wazne terminy i musialam zrezygnowac. A Psipsiola napisala,
                    ze tez nie przyjedzie wogole, bo akurat koncem miesiaca musi brata
                    przeprowadzac z jednego "przytulka" do drugiego i jeszcze musi jego mieszkanie
                    likwidowac. Czyli wszystko mozna strescic krotko : "wiele halasu o nic".
                    • grenka1 damskie przyjaznie - mój przypadek 04.03.07, 23:31
                      Ja pamiętam pisałam na GG z jedną z naszych forumowiczek. Pochwaliłam się, że
                      często bywam w miejscowości, w której ona ma (jak sama pisała) działkę. Jest to
                      miejscowość odległa od mojego miejsca zamieszkania ponad 100 km.
                      Odpisała mi, że gdy będę w przyszłości to żebym ją odwiedziła. No i pewnego
                      razu napisałam do niej, że będę w tej jej działkowej miejscowości.
                      Nie chciałam, odwiedzać jej w domu, bo może by to wyglądało na "przeglądanie
                      kątów" dlatego zaproponowałam jej spotkanie w miejscowości, w której ma
                      działkę.
                      Odpisała, że tego właśnie dnia (to była sobota) jest ona baaaardzo zajęta, bo
                      musi iść na zabiegi, odwiedzić lekarza, itd., itp.- (w sobotę na zabiegi ???) i
                      nie będzie w stanie spotkać się ze mną.
                      Nie wiem co nią kierowało. Może się bała, że zbankrutuje jeżeli poczęstuje mnie
                      szklanką herbaty, a może bała się, że "moja pani" ugryzie jej kawałek ławki na
                      działce? To po co w takim razie mnie tak usilnie zapraszała?
                      • jaga_22 Re: damskie przyjaznie - mój przypadek 05.03.07, 10:07
                        Grenka ,znasz takie przysłowie - Aby kogoś poznać ,trzeba beczkę soli zjeść.
                        Trudno powiedzieć co nią kierowało.W każdym razie powinno się brać
                        odpowiedzialność za wypowiadane słowa.
                        • ira.mak Re: damskie przyjaznie - mój przypadek 05.03.07, 12:43
                          Podejrzewam że to ma zwiazek z tymże pisząc w internecie niektore panie są nie
                          do końca szczere w stosunku do innych .Własciwie nie muszą bo i tak tego nikt
                          nie sprawdzi-to jest własnie internet,możemy byc anonimowe,możemy budowac swój
                          wizerunek jak nam sie podoba i przykładowo ktos kto opisuje siebie w samych
                          superlatywach ,na dodatek zyjacą niemal w zbytku i tu nagle klops!Ktoś
                          przyjezdza i widzi tą szarą smutna rzeczywistość i bajka sie kończy.
                          • pia.ed Re: damskie przyjaznie - do Ewy 05.03.07, 15:19
                            Rozumiem, ze w TEJ CHWILI zrzadzeniem losu sprawa przestala istniec,
                            ale jak masz zamiar rozwiazac to na przyszlosc???



                            "Psipsiola napisala, ze tez nie przyjedzie, bo ... musi brata przeprowadzac
                            i musi jego mieszkanie likwidowac."
                            • ewa553 Re: damskie przyjaznie - do Ewy 05.03.07, 17:27
                              wiesz Pia, konkretnego planu nie mam. Zobacze sie z nia w czerwcu w gorach.
                              Mysle, ze tam porozmawiamy. Jestem niestety tchorzem i nie powiem jej, zeby
                              swoje odwiedziny troche ograniczyla. Ale juz tam bede sie zachowywala inaczej
                              jak w poprzednich latach. Nie bede stawiala mojego auta do dyspozycji - ona ma
                              swoje tez. Nie bede do siebie zapraszala na kolacje. I moze zdobede sie na to
                              aby tak na lekkim luzie spytac co sadzi o tym, abym ja odwiedzila. Ze jestem
                              bardzo ciekawa jak mieszka, bo znam jej mieszkanie tylko ze zdjec. Zobaczymy,
                              jak zareaguje. Trzymajcie kciuki, abym nie stchorzyla w ostatniej chwili.
                              • pia.ed Mam znajoma od ponad 20 lat ... 05.03.07, 18:28
                                Charakteryzuje sie ona tym ze jest bardzo oszczednaw slowach,
                                co czesto prowadzi do nieporozumien miedzy nami,
                                na co ona potrafi dosc gwaltownie zareagowac, bo jak dlugo ja znam
                                to zawsze miala "zszarpane nerwy".

                                Ostatni przyklad.
                                Dzwoni do mnie z komorki 26/2, ze wlasnie zrobila sobie badania w laboratorium
                                przyszpitalnym.
                                Potem oznajmia, ze "Pierwszego marca ide do szpitala".

                                Poniewaz w grudniu przeszla operacje, wg jej slow, "raka na pecherzu"
                                ktory okazal sie "dobrotliwy", wiec przyjelam, ze nastapilo pogorszenie
                                i znow musi pojsc na operacje.

                                Dwa dni potem dzwoni do mnie i opowiada, ze sie nabiegala po miescie!
                                Dziwie sie wiec, ze juz wyszla ze szpitala.
                                A ona na to podirytowana, ze przeciez "nie lezala w szpitalu",
                                byla tam tylko pol godziny na kontroli!
                                Mowie, ze tak zrozumialam "pojscie do szpitala",
                                a ona juz zezloszczona mowi do mnie, ze powinnam sluchac co ona mowi,
                                a nie sobie wyobrazac!

                                To jest naprawde bardzo dobra kobieta, ktorej kieds pomoglam
                                i na ktora moge liczyc wiecej niz na wlasna rodzine,
                                ale takie nieporozumienia ktore wynikaja niemal przy kazdym
                                z naszych rzadkich obecnie spotkan, dobijaja mnie ...
                                • ewa553 Re: Mam znajoma od ponad 20 lat ... 05.03.07, 19:53
                                  no faktycznie, taka rozmowa to jak spacer po polu minowym: nigdy nie wiesz
                                  kiedy wybuchnie... Wyobrazam sobie, ze to meczace. A swoja droga ta pani sobie
                                  troche pozwala, prawda?
                                  • wojazerka Re: Mam znajoma od ponad 20 lat ... 07.03.07, 14:10
                                    Kochana, a może zdecydujesz się na ten krok i stanowczym głosem powiesz swojej
                                    koleżance, ze np 5 maja przyjeżdżasz do niej.W Berlinie jest co zwiedzać
                                    Powodzenia !!
                                    • pia.ed Swietnie to ujelas, Ewa ... Tak wlasnie jest! 07.03.07, 16:51
                                      Poniewaz mieszkamy dosc daleko od siebie, a rozmowy (przez internet
                                      i telefon) sa krotkie, wiec zawsze sie zdarza cos nowego w jej zyciu
                                      o czym ja nie wiem.

                                      Napisze o innym przypadku.

                                      Jej corce zdarzylo sie zajsc w ciaze ze swoim chlopakiem.
                                      Powiadomila mnie o tym i dodala - sama od siebie - ze juz mlodzi wzieli
                                      szybki slub cywilny, a koscielny bedzie po urodzeniu dziecka,
                                      bo jej corka z brzuchem nie chce isc do slubu!
                                      Uznalam to za rozsadne podejscie i na tym sie zakonczyla rozmowa.

                                      Kiedy po roku, przy gadce na temat jej wnuczka, zapytalam sie jak wypadl
                                      slub koscielny i czy moze ma zdjecia, to az na mnie skoczyla!
                                      "Jaki koscielny???" "Po co im koscielny?"
                                      Grzecznie przypomnialam jej, ze sama mi mowila o tym zamiarze.
                                      Wtedy powiedziala, ze to nie jej sprawa, co ja to obchodzi, jak nie chca
                                      brac to nie biora, ona nie bedzie sie wtracala w ich zycie!!!

                                      Chce zaznaczyc, ze ona nie jest religijna, wiec nie byla na nich zla
                                      ze koscielnego nie wzieli ... tylko ja niechcacy stalam sie ofiara jej wybuchu
                                      bo mialam zbyt dobra pamiec!


                                      ewa553 napisała:
                                      ... "taka rozmowa to jak spacer po polu minowym: nigdy nie wiesz kiedy
                                      wybuchnie"...

                                      • 52ania Re:A dlaczego tak jest? 07.03.07, 20:00
                                        Czy potrafimy o wszystkim szczerze rozmawiac?Ja mam 2 koleżanki z którymi dużo
                                        rozmawiam, ale czasami łapię się na tym, że nie do konca jestem szczera.Nie o
                                        wszystkim mówię.Są pewne sprawy o których one nie wiedza, albo mi się wydaje,
                                        że nie wiedzą.Wiem, że możemy na siebie liczyc, ja pomagałam i od nich też
                                        otrzymałam pomoc.Mam jeszcze kilka kolezanek z którymi się spotykam od czasu do
                                        czasu, ot tak, pogawędzic przy kawie, czy lampce czerwonego wina.
                                        Zastanawiam się na czym polega przyjaźn?Gdzie kończy się koleżeństwo, a zaczyna
                                        przyjaźn?Czy przyjaciele powinni wszystko o nas wiedziec?
                                        • pia.ed Re:A dlaczego tak jest? 08.03.07, 00:15
                                          Mam kilka kolezanek z internetu, sporo ode mnie mlodszych, i im potrafie
                                          zwierzyc sie z tego, czego nigdy nie powiedzialabym moim dobrym kolezankom
                                          w realu!
                                          • 52ania Re:A dlaczego tak jest? 09.03.07, 18:33
                                            Pia, czy znasz te kolezanki osobiście, czy tylko wirtualnie?
                                            • pia.ed Mailowe przyjaznie 09.03.07, 23:41
                                              Zaczynalo sie zawsze od dyskusji na forach, potem byly prywatne maile,
                                              a w koncu spotkania.
                                              Niestety z ta, z ktora mialam najlepszy kontakt i z ktora wymienilysmy
                                              na przestrzeni kilku lat setki dlugich listow, nie spotkalam sie
                                              i raczej sie nie spotkam, bo kontakt oslabil sie z powodow od nas
                                              niezaleznych.
                                              Kilka razy planowalysmy spotkania, ktore jednak nigdy nie doszly do skutku.
                                              W jej przypadku z powodu intensywnego trybu zycia, a w moim przypadku
                                              z lenistwa i niecheci do podrozowania.
                                              Ale wymienilysmy duzo zdjec i uwazam, ze sie bardzo dobrze znamy ...
                                              • 52ania Re: Mailowe przyjaznie 11.03.07, 18:01
                                                A, to ciekawe.Zawsze myślalam, że w naszym wieku, internet nie bedzie słuzył do
                                                nawiazywania znajomosci.Pomyliłam się.To jest logiczne, że jak ma się podobne
                                                zainteresowania i podobne poglądy, to taka osoba staje się bliska i chce się ją
                                                poznac.Napisz, czy mialabyś odwage spotkac się z męzczyzna poznanym na forum?
                                                • pia.ed Re: Mailowe przyjaznie 11.03.07, 20:09
                                                  Nigdy nawet nie probowalam poznac mezczyzny przez net, ale nie widze powodu
                                                  dla ktorego mialabym bac sie go spotkac?
                                                  Przeciez nie umowilabym sie w parku o polnocy, czy zaprosila go
                                                  zeby u mnie spal!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka