Dodaj do ulubionych

Ania Heasley w mediach

01.11.09, 23:40
Mam wrazenie ze to nie pierwszy raz Ania Heasley wypowiada sie w
angielskich mediach jacy to Polacy sa szczesliwi ze moga korzystac z
luk w prawie socjalnym na Wyspach .
Czy wszystko jest ok czy Ania wypowiadajac sie w mediach bierze pod
uwage co mowi i jaki to moze miec imapact czy Ania Heasley ma co
innego na mysli a nie robi autoryzacji tekstow czy ja juz jestem
przewrazliwiona.?
The Daily Telegraph
Ania Heasley, who runs a website which helps Poles settle in
Britain, said benefits were 'much much less in Poland, which is why
they (Poles) apply here.'

She added: 'They feel it is their right, they are taking advantage
of the rules that are there. They are not doing anything illegal;
this is there for the taking.

'Originally people were surprised and said 'This is great,' but now
there is so much information in Poland about the benefits that they
all know about it.

'They are so happy about the welfare system.'

Tak they are so happy !

Przepraszam Aniu czy na drugi raz mogalbys sie wypowiadac za siebie
a nie za wszystkich czyli nikogo.I nie robic z POlakow happy idiots
latajacych po Europie i aplikujacych o swiadczenia - gdzie daja
wiecej.
Obserwuj wątek
    • wysokieobcasy7 Re: Ania Heasley w mediach 01.11.09, 23:47
      popieram. Zenujaca wypowiedz. To ze ANi klienci maja takie podejscie
      to nie oznacza ze cala reszta polakow na wyspach mysli podobnie.

      Nie propaguj nam negatywnej prasy Aniu tylko po to aby twoja
      wypowiedz ukazala sie w (prestizowym..) Daily Telegraph... Ewa
    • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 08:20
      Odpowiem, chociaz nie rozumiem zupelnie ataku na siebie.
      Nie powiedzialam nic niezgodnego z prawda, nic odkrywczego, nic
      nowego, nic obrazajacego Polakow, nic zupelnie o czym od dawna nie
      wiedza ludzie zainteresowani tematem.

      Moja wypowiedz oczywiscie zostala zredagowana, zawsze tak jest, kto
      rozmawial z prasa lub tv doskonale rozumie jak to dziala.
      Autoryzacja tekstow? ha ha ha.

      To czego nie zamiescila dziennikarka, to moj wstep, ze nie rozumiem
      dlaczego chce pisac na ten temat skoro sytuacja jest spowodowana
      istniejacymi przepisami prawnymi w Unii i nie ma w tym niczego
      sensacyjnego ani tym bardziej nieuczciwego.

      Sama pomagam Polakom w ubieganiu sie o zasilki, co bylo glownym
      powodem dlaczego dziennikarka skontaktowala sie ze mna.

      Artykul tym razem ukazal sie w Sunday Telegraph, ale to nie znaczy
      ze np dzisiaj nie skopiuje fragmentow artykulu The Sun, bez
      kontaktowania sie ze mna czy wyrazam zgode.
      • brittany Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 09:04
        haha
        Ania to ze zupelnie nie rozumiesz ataku na siebie ,potwierdza tylko
        moje przypuszczenia ze nie bardzo wiesz co starasz sie
        reprezentowac w tej wypowiedzi dla mediow.

        taking advantage of system ,apply here bo w Polsce dostaje sie
        mniej ,i ze w Polsce jest tyle informacji o systemie w uk ze they
        all know about it...'They are so happy about the welfare system.'
        they ...
        Widze ze tekst wypowiedzi rozumiemy inaczej .
        A Twoj komentarz ze nie powiedzialas nic nowego czego ludzie nie
        wiedzieliby ...ktorzy ludzie ? Ci co czytaja Twoja wypowiedz w
        mediach reprezentujaca postawe Polakow ciagnacych co sie da z
        systemu ?

        Poza tym to nie byl atak .Jestem rozczarowana ze ktos wypowiada sie
        w imieniu Polonii robiac jej negatywna prase.

        • vierablu Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 01:18
          > haha
          > Ania to ze zupelnie nie rozumiesz ataku na siebie ,potwierdza tylko
          > moje przypuszczenia ze nie bardzo wiesz co starasz sie
          > reprezentowac w tej wypowiedzi dla mediow.

          Chyba ten artykul z Daily Mail przedrukowali gdzies w polskiej
          prasie, bo mi mama dzis dlugo przez telefon tlumaczyla, jak to Polacy
          wykorzystuja brytyjski system zasilkow....

          A jak lwica stawalam w obronie, ze niczego nie wykorzystuja (moze
          jakis margines jedynie), bo przeciez nie dostaja zasilkow, ktore im
          sie nie naleza... 'Wykorzystywanie' jest okresleniem pejoratywnym.

          Ania, -10 z PR!
        • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 11:06
          Do nsc23: nie powiedzialam we poniewaz mnie ta sytuacja nie dotyczy,
          moje dzieci nie mieszkaja w Polsce.

          Do brittany: nie, to Ty nie rozumiesz co w tym artykule zostalo
          powiedziane i dlaczego. Krytykowany jest system, ktory pozwala na
          istnienie takiej sytuacji, a NIE osoby ktore korzystajace z faktu
          jego istnienia.
          • mama-123 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 11:31
            Jesli moge, to jednak dodam, ze widac wg mnie, ze ten artykul nie
            jest napisany o Polakach tylko o systemie. Z drugiej jedanak strony
            on bedzie rozumiany w inny sposob, bedzie rozumiany wlasnie tak, ze
            Polacy sa w UK po to zeby dostac zasilki na swoje dzieci, ktore
            nawet tu nir mieszkaja. No amunicja dla BNP i nie tylko ich jak sie
            patrzy.
          • brittany Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 12:25
            Aniu ja doskonale rozumiem artykul .
            Artykul mowi o systemie a Ty o Polakach cieszacych sie z tego
            kontrowersyjnego dla Anglikow systemu i mowisz ze Polacy sa
            szczesliwi z tego powodu ze moga to wykorzystac .
            ?
            Twoja postawa przypomina mi pewnego impotenta.
            Wszystkie dzieci sa nasze - ale nie moje .
          • vierablu Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 01:23
            > Do brittany: nie, to Ty nie rozumiesz co w tym artykule zostalo
            > powiedziane i dlaczego. Krytykowany jest system, ktory pozwala na
            > istnienie takiej sytuacji, a NIE osoby ktore korzystajace z faktu
            > jego istnienia.

            Co jest zlego w systemie, w ktorym pobiera sie zasilek w kraju, w
            ktorym placi sie podatki??

            Dlaczego polscy podatnicy maja sie skladac na pomoc dzieciom, ktorych
            rodzice zasilaja kase innego panstwa??
        • 7oz Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 12:26
          Mi się to "they" też bardzo nie podoba i nie przekonuje mnie odpowiedź Ani, że jej to nie dotyczy. Mnie też nie ale nie zmienia to faktu, że u czytelnika tej gazety będę teraz postrzegana jako ci "they" - kombinatorzy wykorzystujący luki prawne. Ja tego nie robię i przepraszam bardzo ale mnie takie wypowiedzi zawsze denerwują, odbieram je osobiście i może jestem zbyt wymagająca ale uważam, że wypowiadając się publicznie w imieniu innych trzeba bardzo ważyć słowa. Dla przykładu "some people" radykalnie zmieniłoby styl wypowiedzi - "some" czyli tylko niekórzy, ci co faktycznie tak robią a nie "they" co wskazuje na to, że robią tak wszyscy oprócz osoby wypowiadającej się. A jak Aniu wg ciebie taki jest obraz Polaków to następnym razem dodaj proszę "in my opinion" - nie wszyscy tak uważają, nie wszyscy się z tobą zgadzają i o ile wiem nie masz żadnego oficjalnego stanowiska, które by cię uprawniało do wypowiadania się w imieniu całej Polonii w Wielkiej Brytanii. I nie ma tu znaczenia, że artykuł jest o systemie bo to co zraziło ludzi to fakt, że wypowiedź była na temat osób nie systemu - "they" to ludzie nie struktura organizacyjna.
    • basiak36 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 09:31
      Wyjelas wypowiedz Ani z kontekstu:)
      Przeczytaj caly artykul, a potem wypowiedz Ani i wtedy bedzie wiadomo czego ta
      wypowiedz dotyczy:) Bo jak dla mnie artykul jest po prostu o systemie swiadczen
      spolecznych i o tym w jaki sposob i ile ludzi z niego korzysta. Bo ja nie
      pojmuje czemu ktos kto pracuje w UK a ma dzieci w Polsce, ma dostawac na nie
      angielski child benefit? Jakos nie obwiniam tego kto to robi, tylko prawo ktore
      na to pozwala. No i oczywiscie ze ktos kto odkryje takowe prawo jest szczesliwy
      ze ma dodatkowy dochod:)
      Nie przyszloby mi do glowy brac tej wypowiedzi do siebie bo nie widze w jaki
      sposob ma dotyczyc Polakow jako ogolu:)))
        • pyza_uk Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 09:20
          Ale wiekszosc tych ludzi, ktorzy dostaja ChB tutaj, a maja rodziny w PL nie laci
          zadnych podatkow praktycznie, bo zarobki maja niskie i dostaja zwrot podatku w
          postaci tax credits. Twoje stwierdzenie, ze ludzie ci 'zasilaja kase innego
          panstwa' tez jest wg mnie niezgodne z prawda, bo wszystko, co zarobia sla do
          rodziny w PL (pomijajac maly wklad w wynajem lokum i zakupem taniego jedzenia).
          Oczywiscie nie dotyczy to 'NAS' jak napisala Ania, tylko pewnej grupy Polakow i
          nie tylko, ale wcale mnie nie dziwi, ze tubylcy sie delikatnie mowiac, denerwuja.
    • edytataraszkiewicz Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 09:47
      Britain pays child benefit for more than 50,000 children living
      abroad www.telegraph.co.uk/news/majornews/6475165/Britain-
      pays-child-benefit-for-more-than-50000-children-living-abroad.html


      Nie rozumiem poruszenia,no chyba,ze nie bardzo rozumiecie,co Ania
      pisze...
    • jaleo Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 11:11
      Winna jest nie Ania, ani Polacy, tylko prawo unijne. To prawo
      powstalo w czasach, kiedy srednia dochodow w najbiedniejszym kraju
      Unii byla 75% sredniej unijnej, wiec nie istnial problem
      dysproporcji w sile nabywczej benefitow uzyskiwanych w innych
      krajach Unii.

      Po rozszerzeniu Unii, o ile dobrze kojarze, dysproporcje w srednich
      dochodach sa sporo powyzej 50%, stad mamy zjawisko swiadomego
      wybierania kraju benefitow pod kontem wielkosci tych benefitow.
      Albo Unia powinna byla zmienic prawo, albo nie wpuszczac krajow o
      tak wysokich dysproporcjach poziomu zycia. A tak sie obudzili z
      reka w nocniku :-)
    • bibba Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 11:22
      w uk mamy prawo do wolnosci slowa. kazdy ma prawo do wlasnych
      pogladow, gazety do ich publikowania.

      cztajacy maja prawo polemizowac - poprzez listy do edytora.

      ten imenny watek jest niesmaczny.
    • mama-123 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 11:24
      Mysle, ze z jednej strony niby nieprawdy Ania nie powiedziala.
      ROzumiem tez, ze to prawo jest dziwne. Z drugiej jednak strony, taka
      wypowiedz zwlaszcza w obecnych czasach (BNP czy jakies takie
      przejedzenie sie obcokrajowcami) to wlasnie bad publicity dla nas
      Polakow. Jakas odpowiedzialnosc za te slowa trzeba zabrac. W koncu
      wiadomo, ze kazdy artykul bedzie jakos zredagowany, tak tak i The
      Sun tez zapewne go wykorzysta, o czym trzeba bylo wczesniej
      pomyslec. Przeciez nie kazdy wlasnie jak napisala Britanny lata po
      Europie w poszukiwaniu zasilkow.
    • wysokieobcasy7 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 12:07
      Aniu, dzieki za odpowiedz.

      Mysle ze nie do konca po porstu pomyslalas jakie szersze
      konsekwencje moze miec twoja wypowiedz. Ni epomyslalas po prostu kto
      bedzie ADRESATEM artykulu w ktorym sie wypowiadasz.

      Otoz nie beda nim Polacy siedzacy w POlsce ani ci bedacy w
      UK 'napaleni' na zasilki (oni czesto wola polska prase) ale wlasnie
      przecietny Anglik ktory niekoniecznie wie/ jest dla niego oczywiste
      ze WSZYSCY Polacy kochaja ich welfare system i chca z niego
      korzystac/ take advantage.

      Czesc z tych Anglikow moze nawet miec takie przypuszczenia/ obiegowe
      opinie ale ty dalas im niejako 'amunicje' bo jesli sam POlak si
      ewypowiada ze kocha i korzysta to juz wiecej do prawy im/ BNP nie
      potrzeba.

      Musisz mysle troche uwazac jak twoja wypowiedz bedzie rozumiana w
      szerokim brytyjskim kontekscie spolecznym bo w pewnym sensie
      kreujesz nam tzw opinie pracujac tam gdzi epracujac.

      Przeciez nie wszyscy POlacy przyjezdzaja do UK z tego powodu. Jest
      pelno mlodych ludzi nowego poklenia przyjezdzajacych na gap year,
      przezycie czegos nowego, studenci, popracuja, poszaleja, pozwiedzaja
      i jada dalej- do POlski czy innego kraju. Nie mysla o zasilkach
      zupelnie. To samo z POlkami ktore wyszly za Anglikow- mieszkaj
      asobie tutaj i staraja si eulozyc sobie zycie bez myslenia o
      zasilkach itd. Nie wolno tak generalizowac bo to szkodzi. Ty ze
      wzgledu na charaker swojej pracy masz po prostu wiekszy kontakt z
      tego typu osobami/ POlakami (ubiegajacymi sie o zasilki) ale prosze
      nie trac 'bigger picture' z oczu...

      Dalam ten artykul do przeczytania mezowi Anglikowi i jego komentarz
      byl iz to jest bad publicity dla POlakow i nie rozumie dlaczego
      Polak sam pod soba dolki kopie...

      I jeszce jedno- nie atakujcie dziewczyny Ani. Tu chodzi o dialog a
      nie nagonke. KOlejne interview juz bedzie bardziej przemyslane
      prawda Aniu ;-))

      Ewa
      • brittany Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 12:18
        Ja przeczytalam caly artykul i wyjelam wypowiedz Ani nie z kontekstu
        tylko z artykulu .
        Rozumiem co jest tematem artykulu i natomiast nie rozumiem
        wypowiedzi Ani .
        Ja bym powiedziala - system pozwala na pobieranie zasilkow na
        dziecko mieszkajace za granica UK i nie mieszkajace z podatnikiem
        placacym podatki na terenie UK .Polacy pobieraja benefity ale
        rowniez sa platnikami podatkow.




        fog in channel - continent cut off
        • yoskaiga Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 12:33
          Ze smutkiem stwierdzam, że nie jest to pierwsza i pewnie nie ostatnia wypowiedz Ani, która stawia Polaków w niekorzystnym świetle. Stwierdzą to wszyscy, którzy czytają prasę brytyjska i nasze polskie fora poświęcone życiu i pracy Polaków w UK.
          Nie chce mi się dochodzić tego, co jest powodem takich, a nie innych wypowiedzi, bo na pewno nie pomoc rodakom a raczej jedynie jest to chcę wypromowania własnego nazwiska i własnej firmy, co zresztą jest zbójeckim prawem każdego przedsiębiorcy. I tutaj odnośnie wyśmianej przez Anię kwestii autoryzacji. Żadna gazeta, robiąca z Tobą oficjalny wywiad nie puści tekstu bez Twojej bezpośredniej zgody. Jeśli OCZYWIŚCIE powiesz, ze chcesz widzieć ostateczny kształt artykuły i tylko na taki, a nie inny kształt swojej wypowiedzi publicznej się zgadzasz, żadne media nie zaryzykują ingerencji i wyrywania z kontekstu. Stanowi o tym prawo prasowe i ogromne sumy odszkodowania za złamanie ich. I tak jest na całym świecie nawet w tym biednym, zacofanym i pełnym jak można wnioskować z wypowiedzi cwaniaków w kraju nad Wisłą. Tyle, że tutaj wydaje mi się zupełnie, co innego było nadrzędnym celem dla autorki.
          Co do niesmaczności wątku – wypowiedz Ani ukazała się publicznie i publicznie jest komentowana nie widzę tutaj nic niestosownego byłabym jednak nie w porządku gdyby nie napisała, że kiedyś, kiedy Ania pokazała filmik o pijanych Litwinach i zacytowała wypowiedz swojego męża, że –tak głupi mogą być tylko Polacy to ja odniosłam się do tego faktu bardzo zdecydowanie na swoim własnym blogu, często publikowanym przez Onet i wtedy to właśnie nie kto inny a Bittany stanęła w jej, Ani obronie.
          Oczywiście nie sądzę, że Bittany, która sama jest „półkrwi":)) Brytyjką i doskonale odnajduje się w realiach tego państwa i społeczeństwa, niejednokrotnie zaś gani przywary rodaków, potrzebuje adwokata, ale pisze to dla pozostawienia jasności.
          Zgadzam się z jaleo, nsc, Ewą, że sedno sprawy leży gdzieś indziej i, że zawsze można wiadomość podąć w dwojaki sposób ,że szklanka jest do połowy pusta albo do połowy pełna.
          Czekam Aniu z niecierpliwością na ukazanie się Twojej wypowiedzi pokazującej wspaniałe społeczeństwo polskie zamieszkuje Wyspę i jego jednoznaczny korzystny wpływ współczesne życie poddanych Królowej.
      • krecik Re: Ania Heasley w mediach 03.11.09, 14:20
        > Musisz mysle troche uwazac jak twoja wypowiedz bedzie rozumiana w
        > szerokim brytyjskim kontekscie spolecznym bo w pewnym sensie
        > kreujesz nam tzw opinie pracujac tam gdzi epracujac.

        No ja nie wiem, czy tylko dla mnie bylo oczywiste po przeczytaniu
        tego artykulu, ze wypowiedz Ani zostala tam podczepiona nie w piec
        ni w dziewiec? Przeciez pasuje tam jak piesc do nosa - od razu
        widac, ze to tylko kilka zdan wyjetych z kontekstu po to, zeby
        dopelnic artykul i zeby im sie tytul zgadzal z trescia...

        Ag
    • gosiash Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 13:03
      Prawda w oczy kole. Zresztą w sumie, zwróćcie uwagę, że od razu mamy
      negatywny obraz 'tych' Polaków co tak 'wstrętnie kombinują'. A
      przecież nie kombinują tylko biorą co im się należy wg prawa. Na
      prawdę chcecie powiedzieć, że gdyby to Was/Nas dotyczyło to nie
      zrobiłybyśmy tak samo? Gdybyśmy to my mieszkały w Polsce, a nasz mąż
      pracował tu w Anglii, to co nie starałby się o benefity? Przecież tu
      płaci podatki - każda z nas by tak powiedziała. Jeżeli prawo pozwala
      na wybranie kraju w którym pobierane są benefity, to oczywiście, że
      każdy wybierze opcję która mu się bardziej opłaca.
      A komentarze Daily Mail. Ależ oczywiste, że będą nie na temat. Bo
      większość pewnie będzie dotyczyła tych paskudnych imigrantów, a nie
      rządu/prawa, które na taką sytuację pozwala. Jak ja słyszę, że ktoś
      narzeka na imigrantów, to mu mówię, że jakby na Labour nie głosował
      to teraz by nie musiał narzekać.
      Szczerze powiedziawszy, to jak się nad tym tak na prawdę zastanowić,
      to Ci którzy mają dzieci w Polsce, a pobierają benefity tutaj, to i
      tak dla państwa tańsza opcja niż Ci którzy mają rodzinę ze sobą, bo
      wtedy do benefitów dochodzi przecież opieka medyczna/ szkolnictwo
      itd. Może by taki pocieszający artykuł Daily Mail napisało ;))
      • krecik Re: Ania Heasley w mediach 03.11.09, 14:15

        > Naprawdę chcecie powiedzieć, że gdyby to Was/Nas dotyczyło to nie
        > zrobiłybyśmy tak samo? Gdybyśmy to my mieszkały w Polsce, a nasz
        mąż
        > pracował tu w Anglii, to co nie starałby się o benefity? Przecież
        tu
        > płaci podatki - każda z nas by tak powiedziała.

        Ekhm, projektujesz swoje wlasne poglady na innych. Otoz nie
        zrobilybysmy. I nie kazda by powiedziala.

        Ag
    • kingaolsz Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 13:11
      Nie chce komentowac tego co powiedziala Ania, tylko jak. Slowa i styl przez nia
      uzyty sa poprostu nieprzemyslane, niewywazone i widac, ze nie ma zbyt duzego
      pojecia w temacie wypowiadania sie. Zwlaszcza w tak delikatnych zagadnieniach,
      ktore na dodatek moga byc przyczynkiem do politycznych niesnasek wsrod wyborcow
      glownie, a odbijac sie najbardziej beda na nas samych. W normalnym ukladzie nie
      powinny sie w tej wypowiedzi pojawiac, "they" i "all"(!!!), slowa powinny byc
      mniej definitywne i nie generalizujace. Zawsze mozna napisac, ze "significant
      part of Polish taxpayers who have kids, either here ore in Poland, knows what is
      offered to them by the welfare system". Slowa takie jak wszyscy, nigdy, zawsze,
      nikt, kazdy itp. trzeba zachowac dla siebie badz dla prywatnych rozmow najwyzej.
      Wypowiadajac sie jako ktos kto ma byc znawca(?)/autorytetem(?) ://// w temacie
      warto sie zastanowic nad stylem i wartoscia tego co sie mowi. Bo pozniej takie
      kwiatki wychodza jak wyzej.
      • pati-5 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 14:35
        chciałam poznać Anie i z innej pary kaloszy weszłam na stronę tej
        Pani i zobaczyłam jaką pracę oferuję 9,6 dla hydraulika na mojej
        wiosce moj brat za 9,6 nie ruszył by tyłka więc nie dziwię sie
        jej ,że tak mówi o Polakach porządny hydraulik za 9,6 za godzinę nie
        ruszył by się do pracy i nie wzbogacał tej Pani chyba ,że jej chodzi
        by znaleźć osobę ,która nie mówi po angielsku wtedy może szanowna
        Ania mówić ,że pomaga jej również w uzyskaniu zasiłków
      • edytataraszkiewicz Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 14:42
        Moze nie wiecie,jakie potrafia byc media i jak moga przeinaczyc
        czyjs tekst, na sposob bardziej ,,poczytny''.
        To wina systemu,a wlasciwie luki,ktora ludzie potrafia
        wypelnic.Tylko nie rozumiem,dlaczego to MY(nie oni),tak bardzo
        ciagniemy pieniadze z angielskich? podatnikow,przeciez pracujemy???
        Zdarzaja sie czarne owce,ale z reguly dlugo nigdy sie nie da,bo trza
        cos przepracowac,aby cos dostac(chyba,ze sie myle).;)

        Wiecie co? Kilak lat temu wynajmowalismy mieszkanie od
        Hinduski,ktora widziala 2 razy w ciazy, pozniej pytajac sie,gdzie sa
        dzieci,stwierdzila,ze w Indiach,bo tam tansze zycie i ciuchow nie
        trzeba kupowac:)
        Na nasz adres przychodzily koperty z CHB,znajome,duze,wiadomo....
        Czyli moze my pierwsi nie wpadlismy na taki wspanialomyslny
        pomysl,ograbienia angielskiego systemu zapomogowego.
        • brittany Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 15:03
          Edyta,
          tu nie chodzi o pojedyncze historie tylko obraz Polakow w mediach
          ktory przyznajmy sie jest okropny.
          Wszyscy wiemy ze taki jest system - troche ludzi go wykorzystuje ,
          troche ludzi korzysta a reszta nie jest zainteresowana bo ma
          pieniadze.
          Wiedzac to ,Ania jako osoba z wlasnej woli wystepujaca w mediach i
          podejmujaca sie reprezentowania Polakow ,wypowiada kilka zdan na
          ktorych teraz zeruja Anglicy.I maja racje .
          Slowa Ani sa cytowane w negatywnych komentarzach -( skoro nawet
          Polka Ania tak mowi - smieja sie Anglicy )-jako potwierdzenie
          stereotypu Polaczka imigranta pracujacego za najnizsze stawki i
          ciagnacego z systemu co sie da .
          Ania wypracowala sobie pozycje na rynku i media korzystaja z jej
          pomocy i komentarzy .
          Wydaje mi sie ze Ania nie docenia wartosci tego co mowi.
          Czy wydrukowaliby komentarz Ani gdyby powiedziala - tak system jest
          zly .Nie powinnismy placic na dzieci nie mieszkajace z platnikiem
          podatkow ale system tak wyglada i z reklamacjami prosze sie zwracac
          do rzadu .Nie wiem moze nie .Prasa w koncu nie ma byc obiektywna ma
          sie sprzedawac.
        • dorotus76 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 15:14
          Nie rozumiem, czemu sie oburzać, że polskie dzieci pobierają w UK child benefit,
          nawet jeśli mieszkają w Polsce. Zasiłek na dzieci jest w każdym państwie i może
          je pobierać jeden z pracujących rodziców. Nie widzę w tym nic złego, zwłaszcza,
          że rodzic ten płaci podatki w UK.
        • jofin Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 15:15
          Jezeli Aniu, nie rozumiesz oburzenia i reakcji, jakie Twoje slowa
          wywolaly i tutaj na forum i wsrod angielskich czytelnikow, to moze
          warto bys przed takimi wywiadami kilka razy zastanowila sie , czy
          jestes wlasciwa osoba do wypowiadania sie na temat Polakow tutaj w
          Anglii. Bo z Twoich wypowiedzi bardzo jasno widac, ze ani nie
          rozumiesz dzialania mediow, ani nie rozumiesz Polakow, ani nie
          rozumiesz intencji, dlaczego wlasnie teraz takie wywiady i takie
          slowa, jak Twoje dobrze sie sprzedaja i publike odpowiednia maja. A
          jezeli chcesz zabierac glos publicznie w naszej sprawie, to moze
          warto bys skorzystala z jakiegos kursu Public Relation. Moze nawet
          byc w Polsce, bo tam tez edukacje niezla maja.

    • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 19:44
      Zupelnie nie pojmuje dlaczego czepiacie sie Ani. Powiedziala to, co
      wiele osob mysli, lacznie z wieloma na tym forum. System jest latwy
      do wykorzystania (prawda) i Polacy (miedzy innymi) wykorzystuja go
      (prawda). Dlaczego mam sie ta wypowiedzia oburzyc? Faktem jest, ze
      polscy imigranci z naboru po 2004 wiedza duzo wiecej na temat
      zasilkow wszelkiej masci dostepnych w UK niz ktokolwiek kogo tu
      poznalam na przestrzeni wielu lat. Jest nadzieja, ze artykul wywola
      moze jakas rozsadna reakcje ze strony wladz, ktore uwiklaly ten
      kraj w beznadziejne porozumienia w ramach EU. Brytyjski ChB dla
      dzieci niezamieszkalych w UK to tylko jeden z wielu absurdow made in
      Brussels.
      • padynt Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 20:41
        Steph13

        Co znaczy system łatwy do wykorzystania? Bo w świetle prawa nie ma takiego pojęcia albo jakaś pomoc jest przyznawa świadczeniobiorcy albo nie, i to w całej Unii (Austria Belgia Dania Finlandia Francja Grecja Hiszpania Holandia Irlandia itd, itd ) nie tylko w UK, czyż nie tak właśnie?
        Co znaczy imigranci z naboru po 2004? Jaki to był nabór? Niewolników? I to jakaś gorsza kategoria imigranta jest, ta pózniejsza? Na zasadzie, bo ja tu byłem pierwszy?
        Co to jest rozsadną reakcja ze strony władz? skoro nie kto inny jak Wielka Brytania budowała podstawy Unii Europejskiej?
        I na czym wreszcie polega absurd, bo chyba nie na tym ,że w ramach założeń obywatele Unii mają prawo do jednakowego traktowania ich bez względu na rasę, pleć, pochodzenie społeczne i miejsce zamieszkania.
        I co upoważnia Cie do tego ,ze w kraju w którym zakładam nie masz praw wyborczych wypowiadasz się za Rząd sprawujący władzę?
        Proponuje się doszkolić , szczególnie w prawie wspólnotowym i współpracy ponadnarodowej i w ogóle w podstawowych Trzech Filarach Traktatu . Może na początek ta strona Ci wystarczy;
        pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska
        • brittany Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 21:12
          Padynt,
          gdybysmy mieli doczynienia z rzadem Wielkiej Brytanii a nie z
          tluszcza wtedy Twoj post mialby racje bytu .
          Przeczytales/as te 556 komentarzy opluwajacych Polakow i
          zadowoleniem cytujacych Anie -ktora ,jestem przekonana
          nieswiadomie,wykonala klasycznego samoboja.
        • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 22:12
          > I co upoważnia Cie do tego ,ze w kraju w którym zakładam nie masz
          praw wyborczych wypowiadasz się za Rząd sprawujący władzę?

          Tak sie sklada, ze zle zakladasz - prawa wyborcze mam od 30 lat i
          korzystam z nich skrzetnie przy kazdej okazji, chociaz faktem jest,
          ze ten akurat rzad nie otrzymal mojego glosu.

          > Proponuje się doszkolić , szczególnie w prawie wspólnotowym i
          współpracy ponadnarodowej i w ogóle w podstawowych Trzech Filarach
          Traktatu . Może na początek ta strona Ci wystarczy;
          > pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska, chociaz faktem jest, ze na
          ten akurat rzad nie glosowalam.

          Serdeczne dzieki za proby oswiecenia; wzruszona jestem, ale staram
          sie nie czerpac wiedzy z Wikipedia. O cytowanych przez ciebie
          prawach wiem co nieco i zastrzegam sobie prawo do krytycznego do
          nich stosunku. Myslisz, ze moge?
          • padynt Re: Ania Heasley w mediach 03.11.09, 00:19
            steph13 napisała:

            > Tak sie sklada, ze zle zakladasz - prawa wyborcze mam od 30 lat i
            > korzystam z nich skrzetnie przy kazdej okazji, chociaz faktem jest,
            > ze ten akurat rzad nie otrzymal mojego glosu.

            Na tym właśnie polega wykładnia ZŁOŻENIA ,że autor może się mylić i nie ma NIC to wspólnego z TWIERDZENIEM :). Jednakże moja pomyłka polega jedynie na tym ,iż rzeczywiście masz prawo głosu , co do reszty Twojej postawy nie mam żadnych wątpliwości, biorąc pod uwagę chociażby taką Twoją wypowiedz, że zacytuję:

            <<...hm, niektorym trudno bedzie uwierzyc, ale 33 lata minely w tym roku
            i ani momentu tesknoty jeszcze nie doznalam. Od momentu wyjazdu
            bylam w Polsce 3 razy i nie wybieram sie na pewno w najblizszej
            dekadzie, jesli wogole...>>

            Stąd Twoje kompletne niezrozumienie współczesnej Polski i współczesnych ciężko, uczciwie pracujących poza swoją ojczyzną Polaków.

            > Serdeczne dzieki za proby oswiecenia; wzruszona jestem,>

            zupełnie niepotrzebnie , nie o wzruszenia wszak tutaj chodzi

            >staram się nie czerpac wiedzy z Wikipedia. O cytowanych przez ciebie
            > prawach wiem co nieco

            rzeczywiście jest to "co nieco"

            >i zastrzegam sobie prawo do krytycznego do
            > nich stosunku. Myslisz, ze moge?

            oczywiście ,że możesz :)
      • golfstrom Re: Ania Heasley w mediach 02.11.09, 21:27
        Slowa kluczowe to "wiele osob" i "miedzy innymi". A oburzenie wzielo sie stad, ze tych slow zabraklo. Daily Mail to gazeta, ktora zeruje na polprawdach, uogolnieniach i ma dluga tradycje uzywania slowa "Poles" w sposob zblizony do inwektywy. Podzielam zdziwienie, wyrazone w tym watku, ze Ania kompletnie zignorowala reputacje Daily Mail. Mimo ze prywatnie jest niezywkle mila i przystepna osoba, a publicznie dziala w organizacji, ktora promuje dobry wizerunek Polakow na Wyspach, akurat ta jej wypowiedz jest mocno niefortunna.

        > Faktem jest, ze
        > polscy imigranci z naboru po 2004 wiedza duzo wiecej na temat
        > zasilkow wszelkiej masci dostepnych w UK niz ktokolwiek kogo tu
        > poznalam na przestrzeni wielu lat.

        To by byla informacja niezwykle istotna w tej dyskusji, gdybys umiescila ja w kontekscie innej informacji: Ilu poznalas niepolskich imigrantow z naboru po 2004 roku i jak to sie ma procentowo do ilosci poznanych Polakow? W jaki jak oceniasz ich wiedze na temat zasilkow? Z iloma imigrantami (niekoniecznie polskiego pochodzenia) sprzed 2004 roku rozmawialas na temat systemu zasilkow? Bez kontekstu jest to kolejny dowod na to, ze widzisz tylko to, co chcesz widziec.

        Co mnie po raz kolejny mocno bije po oczach, rowniez na tym forum, to slabo skrywane poczucie wyzszosci imigrantow sprzed 2004 roku wobec imigrantow unijnych, tak jakby imigranci unijni byli homogeniczna grupa nastawiona na wydojenie brytyjskiego systemu zasilkow. I niestety wiele wypowiedzi potwierdza, jak bardzo zakorzeniony u imigrantow starszej daty jest podzial na "nas" i "ich".
    • gypsi ku przestrodze 03.11.09, 13:24
      "- Niektóre media nadmiernie wyolbrzymiają kwestię zasiłków pobieranych przez
      Polaków, co może prowadzić również do konfliktów w okresie kryzysu. Media
      polonijne i polskie powinny reagować na tego typu próby manipulacji."

      Caly artykul (bardzo sensowny, bo i osoba sensowna) tu:
      wiadomosci.onet.pl/1582675,2678,1,kioskart.html
      • szczur.w.sosie Re: ku przestrodze 03.11.09, 13:54
        Też mi się ten artykuł podoba.
        Sądzę, że to forum nie reprezentuje emigracji w UK. Piszą tu osoby,
        które pracują w zawodzie, ew. moją dobre dochody, z zasiłków
        pobierają CHB, może CTC, WTC. Ale znaczna część do tych ostatnich się
        nie kwalifikuje. Większość znaczna mówi biegle po angielsku, czyta,
        pisze, pracuje w anglojęzycznch miejscach (nie np w fabryce gdzie 90%
        to niemówiący po angielsku Polacy), mieszka we własnych domach, czy
        wynajętych w przyzwoitych dzielnicach, ma przyjaciół Brytyjczyków, że
        nie wspomnę o partnerach.
        Tak więc w takim środowisku wszelkie pytania o council house i "co mi
        przysługuje" są odbierane jako psucie wizerunku emigracyjnego
        "establishment'u".
        I boję się, że ta "elita" jest bardziej angielska od królowej...
      • dzikarooza Re: ku przestrodze 05.11.09, 11:15
        No, musze przyznac, ze artykul swietny.

        A co do wypowiedzi Ani - nie powiem lepiej nic, bo mnie ten temat
        drazni niesamowicie. Jeszcze powiem za duzo...
        Przykre to, ze ogolnie jako Polacy jestesmy odbierani jako
        kombinatorzy, wyludzacze i oszusci...
        Mielismy przez kilka lat 2 sasiadki - strasze panie, obydwie juz
        samotne, bardzo sie lubilismy, przy kazdym przypadkowym spotkaniu
        rozmawialismy nawet "o niczym", obydwie baaardzo mile. Jedna z nich
        ilekroc zobaczyla nas z daleka przez okno jak wracamy do domu od
        razu wychodzila przed dom, po prostu zapytac co u nas, jak sie mamy,
        jak dziewczynki, porozmawiac o pogodzie:) Obydwie wiedzialy, ze
        jestesmy Polakami. Ale "ogolnie" o Polakach mialy raczej
        nienajlepsze zdanie, szczegolnie jedna z nich. I to wszystko przez
        media.
      • lucasa Re: ku przestrodze 05.11.09, 13:54
        gypsi napisała:

        > "- Niektóre media nadmiernie wyolbrzymiają kwestię zasiłków
        pobieranych przez
        > Polaków, co może prowadzić również do konfliktów w okresie
        kryzysu. Media
        > polonijne i polskie powinny reagować na tego typu próby
        manipulacji."
        >
        > Caly artykul (bardzo sensowny, bo i osoba sensowna) tu:
        > wiadomosci.onet.pl/1582675,2678,1,kioskart.html

        A dla mnie ten artykul jest taki sobie. Pani wyplynela chyba glownie
        przez to okreslenie "stracone pokolenie", ktore przewanie nie jest
        uzywane z dodatkiem "dla Polski".... bo czy pokolenie jest stracone
        w ogole to trzeba by pokolenia spytac :)
        Ja znowu znam dobre przypadki, gdy ludzie (nawet gdy na poczatku
        pracowali na nizszych stanowiskach) szybko awansowali i robia rozne
        rzeczy za sensowne pieniadze. nie wierze, ze ktos, kto jest po
        studiach bedzie 5 lat pracowal na przyslowiowym zmywaku, bo w koncu
        angielski naprawde nie jest taki trudny i widzialam wystarczajaca
        ilosc przypadkow by wierzyc, ze tutaj nawet dla ludzi mniej
        wysztalconych sa wieksze szanse, bo nie ma takiego zaszuflatkowania
        ze wzgledu na wyksztalcenie.

        Jezeli chodzi o powroty do kraju to sytuacja faktycznie jest trudna
        jezeli chodzi o odnalezienie sie "nowej" Polsce. Ja znam tylko jeden
        przypadek wyksztalconych osob, ktore po 3 letnim pobycie tutaj chca
        wrocic do Polski. Zdaja sobie sprawe z tego, ze wypadli z rynku, ze
        prawdopodobnie nie beda miec od reki takiego samego stanowiska na
        jakim pracowali przed wyjazdem, ale prawde powiedziawszy wcale im na
        tym tak bardzo nie zalezy. Maja troche innych pomyslow. Moze to tez
        jedna zalet z wyjazdu, ze troche sie oczy otwieraja, albo wiecej
        sciezek rozwoju widac, niz tylko pojscie po lini wyksztalcenia...

        A
    • jaleo Z innej beczki 03.11.09, 13:48
      Mnie w tym wszystkim jedynie szokuje fakt, ze prawie 40 tys polskich
      dzieci wychowuje sie bez jednego (a pewnie czasami bez obu)
      rodzicow, w imie tzw mamony.

      I nie piszcie, ze to sa skrajne przypadki, gdzie ludzie przymierali
      glodem, i dlatego wyjechali. I nie mowcie, ze latwo mi oceniac, jak
      sie samemu zyje w dobrobycie, bo w stosunku do wlasnych dzieci ja
      bym chetnie jadla suchy chleb i chodzila od stop do glow w Primarku,
      jak by byl wybor miedzy tym, a zostawieniem ich (nawet na pare
      miesiecy). I nie mowcie, ze to w wiekszosci sa ojcowie, a ojciec
      pewnie mniej wazny, bo to bzdura - jest wiele badan naukowych, ktore
      dowodza, ze to wlasnie ojciec, a nie matka, ma najwiekszy wplyw na
      ksztaltowanie sie dziecka, jego osobowosc, system wartosci i
      stosunek do innych.

      Sa dzieci z przyczyn losowych wychowywane przez samotnego rodzica,
      ale na litosc Boska, czy naprawde warto cos takiego swoim dzieciom
      fundowac w imie kupienia wiekszego domu, samochodu, czy innej
      materialnej rzeczy, na ktora ludzie "odkladaja".
      • 7oz Re: Z innej beczki 03.11.09, 14:42
        W 100% zgadzam się z Jaleo. Jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców i rozumiem, że można się wychowywać bez ojca ale żeby zostawiać dziecko czasami na parę lat po to żeby polepszyć sytuację finansową to moim zdaniem krzywdzenie dziecka w imie źle rozumianego dobra.

        Nie wyobrażam sobie żeby mój syn widywał tatę kilka razy w roku po to aby mógł nosić firmowe ciuchy, mieć najnowsze zabawki itp. On jest mu potrzebny na codzień i ma w nosie, że z tego powodu mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu.
        A co do sytuacji skrajnych to zawsze można mieszkać na odległość kilka tygodni i w tym czasie odłożyć na tyle pieniędzy aby sprowadzić tu rodzinę.
        Wszystko kosztuje, to prawda ale nie wszystko da się kupić za funty, trywialna prawda a jak widać po tych 38 tys dzieci ignorowana przez rodziców. A koszty takich decyzji ponoszą chyba najbardziej dzieci:(
        • gypsi Re: Z innej beczki 03.11.09, 15:20
          Nie wszystkie te dzieci maja nadal pelne rodziny, czasem jedno z rodzicow jest
          juz tu w nowym zwiazku. Nie wiadomo, jak duzy to odsetek.
          Poza tym dzieci starsze dzieci (nastolatki) czesto nie chca wyjezdzac, jesli sa
          zakotwiczone w srodowisku i zostaja z kims z dalszej rodziny, a oboje rodzice sa tu.
          Roznie bywa, nie ma co uogolniac. Nie ma co tez obwiniac ludzi, ze korzystaja z
          mozliwosci danej im przez przepisy przez wladze w koncu uchwalone i przyklepane.
          • brittany Re: Z innej beczki 03.11.09, 15:41
            Mam wrazenie ze temat skrecil mocno w niewiadoma strone.
            Przeciez nie o to chodzi ze Polacy biora zasilki ktore wg ( czy
            slusznego to juz inna sprawa )systemu maja prawo brac.
            Tak system jest skonstruowany i nikt nikogo nie okrada.
            Chodzi o to ze wierunek Polakow jest mocno nadszarpniety i osoby
            komentujace publicznie sytuacje powinny podejsc do tematu
            profesjonalnie a nie opowiadac ''there is so much information in
            Poland about the benefits that they
            all know about it.
            'They are so happy about the welfare system.'.
            Nie ma tutaj moim zdaniem nic do rzeczy dzielenie ludzi na stara
            nowa i jakas inna emigracje .Wszyscy jestesmy Polakami i wiekszosci
            zalezy na tym zebysmy nie byli dyzurnym straszakiem - jedz groszek
            bo przyjdzie polskie dziecko i ci zje.
            Wypowiedz Ani byla niefortunna i nieprofesjonalna.Postawila nas
            Polakow w dziwnym swietle i dala bron do reki krzykaczom .
            I to by bylo na tyle.
        • igooska Re: Z innej beczki 03.11.09, 15:42
          Nie mogę sie do końca z tobą zgodzić.Powodem wyjazdu jednego z rodziców nie
          zawsze sa modne ciuchy,czy gry ,zabawki.I nie zawsze można w kilka tygodni
          przygotować i ułożyć życie dla reszty rodziny.Byłam w takiej sytuacji(7 mcy
          rozłąki)i wiem ze jest różnie. A w temacie to myślę tak :skoro tutaj sie
          pracuje i płaci podatki to dlaczego nie korzystać z przywileju przysługującemu
          każdemu?
      • almamag Re: Z innej beczki 03.11.09, 19:20
        taka wypowiedz moze swiadczyc jedynie o braku znajomosci i pelnej ignorancji dla
        realiow innych niz wlasne

        samo to, ze piszesz o wiekszym domu, samochodzie juz wystarczajaco duzo mowi o
        Twoim stosunku do zjawiska, tyle w tej wypowiedzi wyzszosci

        nie kazdemu wszystko sie idealnie uklada, czasami ludzie podejmuja ryzyko, a
        jego naturalna czescia jest to, ze czasami nie wychodzi

        sa setki bardzo zlozonych sytuacji i niestety bardzo rzadko sa one czarno-biale

        rozstanie nawet tymczasowe to bardzo ciezka decyzja, czesto na zasadzie
        mniejszego zla




      • lucasa Re: Z innej beczki 05.11.09, 14:05
        jaleo napisała:

        > Mnie w tym wszystkim jedynie szokuje fakt, ze prawie 40 tys
        polskich
        > dzieci wychowuje sie bez jednego (a pewnie czasami bez obu)
        > rodzicow, w imie tzw mamony.
        >
        > I nie piszcie, ze to sa skrajne przypadki, gdzie ludzie
        przymierali
        > glodem, i dlatego wyjechali. I nie mowcie, ze latwo mi oceniac,
        jak
        > sie samemu zyje w dobrobycie, bo w stosunku do wlasnych dzieci ja
        > bym chetnie jadla suchy chleb i chodzila od stop do glow w
        Primarku,
        > jak by byl wybor miedzy tym, a zostawieniem ich (nawet na pare
        > miesiecy). I nie mowcie, ze to w wiekszosci sa ojcowie, a ojciec
        > pewnie mniej wazny, bo to bzdura - jest wiele badan naukowych,
        ktore
        > dowodza, ze to wlasnie ojciec, a nie matka, ma najwiekszy wplyw na
        > ksztaltowanie sie dziecka, jego osobowosc, system wartosci i
        > stosunek do innych.
        >
        > Sa dzieci z przyczyn losowych wychowywane przez samotnego rodzica,
        > ale na litosc Boska, czy naprawde warto cos takiego swoim dzieciom
        > fundowac w imie kupienia wiekszego domu, samochodu, czy innej
        > materialnej rzeczy, na ktora ludzie "odkladaja".

        NO, nie pisz, ze decyzja o zostawieniu dziecka w kraju jest podjeta
        lekka reka dla "mamony".

        I nie pisz, ze nie potrafisz sobie wyobrazic miasteczek w Polsce
        gdzie bezrobocie jest 30% albo i wiecej (akurat tyle jest teraz u
        mnie na zach scianie, wiec faktycznie trudno sobie wyobrazic jak
        wyglada zycie w np. pol-wsch Polsce), gdzie np. dwoje rodzicow jest
        bez pracy. I szukaja jej nie tydzien, czy miesiac, ale czasami wiele
        miesiacy. "Super" jak nie staracza na oplate czynszu - bo to
        oznacza, ze sie ma mieszkanie, a jak sie mieszka kontem u tesciowej?

        Nie pisz, ze wyobrazasz sobie, ze ktos, kto przyjeza pracowac tu bez
        dzieci za pierwsza zarobione pieniadze leci kupic markowe ciuchy, a
        nie zbiera aby poodawac dlugi zaciagniete przez okres niepracowania
        w Polsce. Wiesz, ze zarabiajac wiecej czy mniej, z dziecmi przy
        sobie czy bez - mozna nie przywiazywac wagi do tego GDZIE kupuje sie
        rzeczy?

        Jaleo, bardzo arogancki post napisalas.
        Sama w wielu watkach wyrazalas opinie, ze za £2tys na reke na
        rodzine cztero-osobowa to mozna "bardzo skromnie" zyc. Wiec co bys
        powiedziala, osobie, ktora zarabia miniumum (ponad £700, a gdy zdazy
        sie np tygodniowa choroba to z SSP wychodzi niecale £600)? Aby
        sciagac rodzine i jesc suchy chleb? Do tego "bardzo skromnego" zycia
        brakuje jeszcze tak £1300 aby mozna bylo zaczac ubierac sie w
        Primarku "od stop do glowy"!

        Malo masz chyba kontaktu z rzeczywistoscia!
        A
    • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 09:37
      Mialam juz nic nie pisac w tym watku, bo kazda moja odpowiedz
      spotyka sie z agresywna ‘wyzszoscia’ , tak tutaj czesto z drugiej
      strony krytykowanej u innych.

      Pisze, poniewaz milczenie moje moze byc odebrane jako przyznanie Wam
      racji.

      Moze najpierw odpowiem na komentarze co do strony gramatycznej mojej
      wypowiedzi, ktora byla tutaj pare razy analizowana.
      Powiedzialam ‘they’ poniewaz nie utozsamiam sie z pounijna emigracja
      z Polski, ze wzgledu na wiek, staz emigracyjny, powody emigracji,
      ustroj polityczny Polski w momencie wyjazdu, i inne jeszcze mniej
      istotne czynniki.
      Tak samo jak nie utozsamiam sie z polska emigracja powojenna, o
      ktorej to grupie rowniez powiedzialabym ‘they’.

      Taking advantage – zwrot jakiego uzylam i jaki jest tlumaczony tutaj
      jako ‘wykorzystywanie’ wielu z Was sie nie spodobal, ale jest to
      zwrot tutaj pasujacy. Taking advantage of opportunities as they
      present themselves. Taking avantage of new technological
      developments. Nie zawsze jest to znaczenie perojatywne.
      Co do zwrotu kwalifikujacego wypowiedz w stylu ‘some people’,
      ktorego nie uzylam. Nie uzylam go swiadomie, poniewaz wedlug mnie
      sytuacja nie odnosi sie do some people tylko do ogolu grupy o ktorej
      jest mowa.
      W sprawie autoryzacji tekstu – nie bylo takowej, i ktos kto tu
      napisal ze taka autoryzacja zawsze ma miejsce, po prostu nie ma do
      czynienia z mediami. Owszem, jakis oficjalnie nagrywany wywiad z
      glowa panstwa jest zapewne autoryzowany, ale w 99% innych przypadkow
      nie ma nic takiego miejsca.

      Moja rola w tym artykule jest znikoma. Dla zainteresowanych tym jak
      to bylo naprawde, bylo tak. Dziennikarka Rebecca (nie wiem dlaczego
      ktos wzial slowo dziennikarka w cudzyslow, taki jest jej zawod)
      napisala do mnie email, z prosba o zweryfikowanie zdobytych przez
      nia wczesniej informacji. W tych informacjach bylo tyle razacych
      bledow (np. Ze child benefit jest placony prosto na konta bankowe w
      Polsce czyli ze dochodza jeszcze oplaty miedzynarodowych transakcji
      bankowych) ze postanowilam sie z nia skontaktowac i skorygowac pewne
      sprawy, oraz sprobowac zaznaczyc ze caly temat nie jest godny
      pisania kolejnego artykulu (Daily Mail pisal juz o tym obszernie w
      2007 i 2008) poniewaz sprawa dotyczy to prawodawstwa unijnego i nie
      zasluguje jako taki na sensacyjne ujecie. Niestety ten aspekt mojej
      wypowiedzi Rebecca odrzucila prawie w calosci.

      A teraz moja opinia na temat zasadniczy, na potrzeby tego watku.
      Placenie child benefitu na dzieci mieszkajace w Polsce kloci sie z
      podstawowym zalozeniem istnienia tego zasilku, jakim jest wyplacanie
      go dla ‘children ordinarily resident in the United Kingdom’.
      Placenie zasilku dzieciom mieszkajacym w Polsce powinno pozostawac w
      gestii rzadu polskiego. W pelni rozumiem oburzenie brytyjczykow
      faktem, ze rzad brytyjski placi na dzieci nie mieszkajace w tym
      kraju.
      Na podobnej zasadzie korzystanie z NHS jest zdefiniowane jako
      dostepne dla osob ‘resident in this country’.

      Argument ze Polacy pobieraja child benefit bo im sie nalezy bo placa
      podatki w tym kraju nie jest wedlug mnie argumentem wystarczajacym w
      swietle powyzszego. Podatki maja sluzyc dobru osob mieszkajacych w
      danym kraju.

      Cala dyskusja w kwestii merytorycznej jest jednak troche sztuka dla
      sztuki dopoki UK jest zobowiazane przestrzegac praw unijnych.
      Ale nie mozecie sie dziwic oburzeniu brytyjskiej opinii publicznej.
      Nie mozecie na tym forum zwlaszcza, bo wiekszoc osob tutaj
      piszacych, jak ktos tutaj tez zauwazyl, reprezentuje wysoki poziom
      swiadomosci spoleczno-politycznej.
      Koniec z mojej strony.
      • yoskaiga Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 11:07
        aniaheasley napisała:

        W sprawie autoryzacji tekstu – nie bylo takowej, i ktos kto tu
        napisal ze taka autoryzacja zawsze ma miejsce, po prostu nie ma do
        czynienia z mediami. Owszem, jakis oficjalnie nagrywany wywiad z
        glowa panstwa jest zapewne autoryzowany, ale w 99% innych przypadkow
        nie ma nic takiego miejsca.

        Wywołana do odpowiedzi w takim razie odpowiem i mam nadzieję, że tez w tym wątku
        po raz ostatni:

        >> i ktos kto tu napisał, ze taka autoryzacja zawsze ma miejsce, po prostu nie ma do
        czynienia z mediami<<

        Z mediami mam do czynienia przez całe prawie swoje dorosłe życie, z racji
        wykształcenia i pełnienia rożnych funkcji publicznych, a moje ostatnie pięć lat
        w Polsce przepracowałam w dużej zagranicznej firmie gdzie byłam między innymi
        rzecznikiem prasowy.
        Autoryzacja tekstu ma zawsze miejsce jeśli sobie ją zastrzeżesz i nie zgodzisz
        się by użyto Twojej wypowiedzi publicznie bez Twojej zgody.
        Często jest tak ,że autor wypowiedzi dostaje właśnie maile lub inną drogą,
        materiał do korekty ALE NIE JEST TO AUTORYZACJA tylko nanoszenie poprawek i dany
        dziennikarz puszcza wtedy tekst tak jak mu się podoba.
        W praktyce oznacza to nic innego jak to, że jeśli rozmówca nie poczyni wcześniej
        odpowiedniego zastrzeżenia, domniemywa się, iż autoryzacji nie żąda. I nie
        trzeba być ani głowa państwa ,a ani gwiazda filmową żeby prawo stanowiło prawo,
        bo jest ono dla wszystkich obywateli takie samo.
        Nie wiem jakie jest prawo prasowe w Wielkiej Brytanii ale tak się złożyło ,że i
        tutaj miałam okazję wystąpić publicznie w panelu poświęconym nowej emigracji.
        Spotkanie to zastało opisane przez prasę i przed publikacja tego materiału
        poprosiłam o pokazanie mi przygotowanego materiału. Nie spotkałam się z żadną
        odmową, upewniłam się czy kształt tekstu to forma ostateczna i na takie ,a nie
        inne cytowanie mnie samej w tym tekście się zgodziłam.

        Mam nadzieje ,ze moje wyjaśnienie Ci wystarczy.
        Dodam tylko ,że wielokrotnie w swoi życiu spotkałam się z tym ,iż często
        priorytetem dla osób udzielających wypowiedzi publicznych było ukazanie się ich
        nazwiska w prasie, a mniejszym to, co w tej prasie mieli do powiedzenia. Na całe
        szczęście to zawsze potrafi ocenić czytelnik.
      • nsc23 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 11:39
        (nie wiem dlaczego ktos wzial slowo dziennikarka w cudzyslow, taki jest jej zawod)

        Ja napisalam o niej per 'dziennikarka', poniewaz moim zdaniem ktos, kto zajmuje
        sie odgrzewaniem po raz piecsetny tego samego kotleta nie jest dziennikarzem.
        Szczegolnie jezeli bylo tak, jak opisalas - kobieta nie umiala nawet rzetelnie
        zebrac informacji.

        > Co do zwrotu kwalifikujacego wypowiedz w stylu ‘some people’,
        > ktorego nie uzylam. Nie uzylam go swiadomie, poniewaz wedlug mnie
        > sytuacja nie odnosi sie do some people tylko do ogolu grupy o ktorej
        > jest mowa.

        Uwazasz, ze ogol ludzi, ktorzy przyjechali na Wyspy po 2004 zachowuje sie jak
        ci, opisani w artykule? Smiala teza, biorac pod uwage, ze podobno 38.000 dzieci
        w Polsce dostaje brytyjski zasilek - to jest maks 10% ludzi, ktorzy przyjechali
        po wejsciu do UE. To nazywasz ogolem?
        • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 12:02
          Uwazam, ze kazdy komu ten zasilek przysluguje, zgodnie z unijnymi
          przepisami, o taki zasilek sie staral lub stara. Uwazasz, ze nie mam
          racji? Naprawde uwazasz, ze jest grupa osob, poza sporadycznie
          niedoinformowanymi wyjatkami, gdzie jedno z rodzicow pracuje w UK, a
          zona i dzieci mieszkaja w Polsce i taka rodzina swiadomie nie
          decyduje sie starac o brytyjski child benefit, tylko kontynuuje
          pobieranie zasilku rodzinnego w Polsce?
          Jest ogromny procent Polakow ktorzy sciagneli do UK cale rodziny,
          wiec ich dzieci mieszkaja w UK, w tym przypadku pobieranie
          brytyjskiego child benefitu jest jak najbardziej normalne.
          • nsc23 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 12:20
            > Uwazam, ze kazdy komu ten zasilek przysluguje, zgodnie z unijnymi
            > przepisami, o taki zasilek sie staral lub stara. Uwazasz, ze nie mam
            > racji? Naprawde uwazasz, ze jest grupa osob, poza sporadycznie
            > niedoinformowanymi wyjatkami, gdzie jedno z rodzicow pracuje w UK, a
            > zona i dzieci mieszkaja w Polsce i taka rodzina swiadomie nie
            > decyduje sie starac o brytyjski child benefit, tylko kontynuuje
            > pobieranie zasilku rodzinnego w Polsce?

            To jest Twoja opinia, a nie fakt.
            Ja nie wiem. Nie mam na tyle danych, zeby z calym przekonaniem powiedziec
            'dziennikarce', ze tak wlasnie jest.
            Moze dla Ciebie to szok, ale nie wszyscy, ktorzy przyjechali po 2004 sa tu tylko
            po to, zeby wyssac z panstwa, jak najwiecej sie da.
      • kingaolsz Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 11:48
        aniaheasley napisała:

        >Co do zwrotu kwalifikujacego wypowiedz w stylu ‘some people’,
        >ktorego nie uzylam. Nie uzylam go swiadomie, poniewaz wedlug mnie
        >sytuacja nie odnosi sie do some people tylko do ogolu grupy o ktorej
        >jest mowa.

        No wybacz, ale miedzy some a all jest duza roznica i masa innych pojec
        wyrazajacych rowniez wiekszosc. Masz dane, ze 100% ludzi o ktorych mowa w
        artykule bierze te dodatki na dzieci? Jesli nie ( a nie masz) to to co piszesz
        to wyssane z palca przypuszczenie. Jesli juz masz takie zyczenie to mozesz
        powiedziec, ze Twoje osobiste wrazenie jest, ze wszyscy biora, ale nie jest to
        poparte danymi.
        Poziom wypowiedzi niestety nadaje sie tylko do "The Sun" albo do "Daily Mail",
        ale trzeba brac pod uwage, ze reprezentujac ten sam poziom i wypowiadajac sie
        niechlujnie jako niby-ekspert od zalatwiania zasilkow stawiasz Polakow do
        odstrzalu przez czytelnikow z tych poziomow.

        Sama mam zle zdanie o tych co ciagna kiedy nie powinni, ale nie o tym tu mowa.

        A swoja droga to, ze nie utozsamiarz sie z unijna emigracja , nie znaczy, ze
        masz prawo kopac doly pod wszystkimi emigrantami z PL, a Twoja wypowiedz stawia
        w zlym swietle CALA polska emigracie ROWNIEZ Ciebie - bo odbiorca nie wie, ze
        autorka slow wyjechala wczesniej, ma brytyjskiego meza i co tam jeszcze, ale
        skoro rodaczka mowi w odniesieniu do "ALL" to i ona i wszyscy inni emigranci z
        PL tak robia.

        I sama jestem za zmiana przepisow, bo duzo naciagaczy w tych ostatnich latach
        sie pojawilo, bo za ta fale niestety tez ja musze pokutowac, bo skoro jestem
        Polka to jestem be ( rowniez dzieki takim durnym wypowiedziom do pracy ludzi,
        ktorzy nie potrafia tego robic porzadnie).
      • bonzee32 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 12:42
        Wydaje mi sie, ze wzgledu na swoj rodzaj pracy (z tego co masz w
        stopce wynika, ze trudnisz sie posrednictwem pracy dla rodakow i sa
        to glownie oferty pracy fizycznej dla slabo znajacych jezyk, z
        niskimi kwalifikacjami zawodowymi ) masz bardzo jednolity obraz
        swiezej emigracji. Ale faktem jest kochana, ze gdyby nie oni w UK to
        by Twoj biznes nie mial racji bytu. Troche szacunku dla
        potencjalnych Klientow :-)
        • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 12:49
          Ale dlaczego uwazasz, ze nie mam dla nich szacunku? Mam pelny
          szacunek. Po prostu stwierdzam fakty,ze ludzie ci korzystaja z
          dostepnego im zasilku child benefit, a to ze maja do tego zasilku
          prawo jest wina istniejacego prawa unijnego, i ze oni (Polacy
          korzystajacy z tego) nie robia nic zlego, ale sam system jest wg
          mnie nieprawidlowy, i moze budzic sluszne oburzenie brytyjskiej
          opinii publicznej.
          • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:00
            Calkowicie sie z Toba zgadzam Aniu. Pierwotny pomysl European Union
            moze i mial dobre intencje, w praktyce wyszlo inaczej. Moim zdaniem,
            dopoki gospodarka, zarobki i zakres pomocy spolecznej we wszystkich
            27 krajach czlonkowskich nie znajda sie na podobnym poziomie,
            przemieszczanie sie pomiedzy krajami zawsze bedzie mialo podtekst
            korzysci materialnych wynikajacych z tych roznic. Dopiero kiedy
            Anglik dostanie taki sam standard zasilkow, darmowej opieki
            medycznej czy edukacji dla dzieci w, powiedzmy Rumunii dla
            przykladu, tutejsza ludnosc bedzie uwazala, ze sa naciagani przez
            przyjezdnych.
            • brittany Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:14
              Powtorze jeszcze raz ,chyba ...
              Dla mnie temat artykulu jest drugorzedny,juz mi sie nie chce czytac
              i pisac o benefitach .Mnie sie nie podoba ze Ania w swojej
              wypowiedzi ,ktora beda czytaly tysiace Anglikow , nie stara sie
              wyjasnic tej publice dlaczego Polacy maja prawo do benefitow tylko
              opowiada jak to sie wszyscy ciesza z welfare system .

              Poza tym smieszy mnie Droga Aniu , kiedy piszesz jak Ty to masz
              szacunek dla Polonii ale tak naprawde to zawsze powiesz they bo Ty
              sie z nimi nie utozsamiasz.:-)
              Ja sie moge tutaj na tym forum wypowiadac roznie wsrod swoich ,ale
              wobec Anglikow zawsze ,zawsze - obiektywnie oczywiscie - bede
              pokazywala obraz Polonii z dobrej strony .
              Ja moze nie jestem emigracja po 2003 ,moze jestem jak to Yoskaiga
              sie smieje polkrwi(wyssanej),moze nie biore benefitow,moze nie mam
              problemow z jakimi borykaja sie niektorzy POlacy ALE JESTEM Polka i
              taka zawsze zostane dla Anglikow i JESTEM reprezentantem Polakow .


              • nsc23 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:24
                Dokladnie - tez nie naleze do fali migracji po 2004, ale przeciez nikt sie mnie
                o to nie pyta jak ze mna rozmawia - dlatego zawsze zachowuje sie tak, jakbym
                chciala, zeby nas widzieli i zawsze staram sie mowic o Polakach dobrze - bez
                roznicy, czy ktos przyjechal przed czy po UE - mimo, ze czasem spotykaja mnie
                takie zachowania, ze mam ochote wystapic o brytyjskie obywatelstwo i sie do
                Polakow nie przyznawac - sa to jednak przypadki pojedyncze, a nie regula i
                zazwyczaj po pol godzinie mi przechodzi ;)
              • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:27
                W pierwszej sprawie: ale ja wlasnie to powiedzialam, ze Polacy maja
                prawo do tych zasilkow ze wzgledu na prawo unijne, i dlatego nie
                robia nic zlego ani niezgodnego z prawem.

                W drugiej sprawie: zgadza sie, dokladnie tak. Mam szacunek dla
                polskich emigrantow pounijnych, za ich ciezka prace fizyczna, za
                najnizsza stawke krajowa, determinacje, zaciecie, prace w nocy, w
                weekendy, bez rodziny, w poczuciu wyobcowania czesto, w celu
                uzyskania konkretnych celow lub po prostu godnego zycia. Mam ogromny
                szacunek, czesto podziw. Ale nie naleze do tych osob. Moje
                uwarunkowania i moja historia zyciowa jest zupelnie inna. Byloby
                oszustwem gdybym udawala ze jestem jedna z nich. Co zreszta mowiac
                na marginesie, gdybym postanowila sie jednak utozsamiac, na pewno
                zaraz zostaloby mi wypomniane, ze jak moge sie utozsamiac z Polonia
                pounijna, skoro mam 'brytyjskiego meza' (co zreszta nie jest prawda,
                oboje jestesmy imigrantami w tym kraju) i nie mam pojecia o tej
                Polonii. Otoz mam naprawde ogromne pojecie, i wielki szacunek, ale
                nie naleze do tej grupy.
                • golfstrom Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:58
                  > Mam szacunek dla
                  > polskich emigrantow pounijnych, za ich ciezka prace fizyczna, za
                  > najnizsza stawke krajowa, determinacje, zaciecie, prace w nocy, w
                  > weekendy, bez rodziny, w poczuciu wyobcowania czesto, w celu
                  > uzyskania konkretnych celow lub po prostu godnego zycia.

                  Aniu, wybacz, ale z tej wypowiedzi jasno wynika, ze emigracje unijna postrzegasz wylacznie w kategorii zblizonej do zmywaka.

                  My naprawde NIE WSZYSCY pracujemy fizycznie, a jesli nawet pracujemy fizycznie to nie koniecznie za najnizsza stawke. Czesto ludzie pracuja fizycznie bo sie np. ksztalca i w ten sposob oplacaja nowe kwalifikacje.

                  Poslugujesz sie stereotypem, nawet jesli nie nadajesz mu negatywnej wartosci. Stereotyp jest niklym pojeciem o emigracji.
                  • szczur.w.sosie Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:05
                    A co jest złego w pracy fizycznej, poniżej kwalifikacji za najniższą
                    stawkę? czy każdy musi skończyć studia i podnosić kwalifikacje? Czy
                    każdy musi być lekarzem, prawnikiem, albo siedzieć przy biurku? Czy
                    każdy musi znać angielski? Czy to nie jest takie polskie myślenie:
                    ucz się i kształć, dobrze na tym wyjdziesz. Nie pomniejszam roli
                    nauki i dokształcania się - przeciwnie, ale jakoś mi zgrzyta, kiedy
                    mówimy w ten sposób. Że niby ta praca fizyczna, "zmywak", to coś
                    haniebnego, że o tym głośno nie należy mówić, zwłaszcza w Polsce. Aż
                    obrosło legendą. I co z tego?
                    • golfstrom Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:10
                      Nie ma niczego ponizajacego w pracy fizycznej.

                      Blad tkwi w uogolnieniach. Takim uogolnieniem jest zmywak, takim uogolnieniem
                      jest postrzeganie i opisywanie emigracji jako wylacznie pracownikow fizycznych,
                      ktorzy ledwo przeda.
                  • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:08
                    Nie, nie wszyscy, mam tego naprawde swiadomosc. Ale juz ktos tutaj
                    wspomnial ze to forum nie jest dla pounijnej emigracji
                    reprezentatywne. Nie bede tutaj wchodzic w szczegoly tego co wiem,
                    czego nie wiem, bo widze, ze cokolwiek bym nie napisala, jest
                    przyjmowane negatywnie. Moge tylko zapewnic, ze mam naprawde duze
                    pojecie o emigracji, w calej jej rozciaglosci. Tak samo mam
                    swiadomosc liczebnosci i aktywnosci Polish Professionals jak i
                    polskiej taniej sily roboczej. Procentowo ta pierwsza grupa jest
                    jednak na tyle znikoma, zeby - jak na razie - nie byc grupa
                    reprezentatywna. To zjawisko sie zmienia, w miare podnoszenia
                    kwalifikacji i doksztalcania sie, doskonalenia zawodowego, itp, itd,
                    ale jest to proces na tyle powolny, ze mowienie o nim juz teraz
                    uwazam za przedwczesne. Naprawde bardzo bym chciala zeby bylo
                    inaczej, bo moja organizacja stawia sobie za jeden z glownych celow
                    wieksza integracje Polakow i wieksze wykorzystanie przez nich
                    swojego potencjalu.
                    • lucasa Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:15
                      aniaheasley napisała:
                      moja organizacja stawia sobie za jeden z glownych celow
                      > wieksza integracje Polakow i wieksze wykorzystanie przez nich
                      > swojego potencjalu.

                      w jaki sposob realizujesz te cele? serio sie pytam, bo mnie to
                      zainteresowalo.
                      A
                      • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:30
                        Otoz mam pewne fundusze tzw. publiczne na uswiadamianie Polakow o
                        dostepnosci kursow szkoleniowych rzadowych, o doskonaleniu
                        zawodowym, powiazanym z nauka jezyka, sa to sprawy dofinansowywane
                        np. przez pracodawce. No i to, za co mnie tak nienawidzi autor
                        emaila tu cytowanego, pomagam Polakom w poznawaniu ich praw do
                        roznych form pomocy finansowej dostepnej im w UK. Zajmuje sie
                        organizowaniem spotkan z rodzicami dzieci klas 5tych i 6tych, a
                        raczej zebraniem o takie spotkania w councilach (ktore maja na to
                        srodki, tylko jakos opornie z realizacja) w celu ulatwienia polskim
                        rodzicom wyboru szkoly sredniej, spotkania z roznymi grupami
                        wsparcia, sluzbami publicznymi, w tym spotkania dla Polakow z
                        policja, no duzo by tu pisac......
                          • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:39
                            Chcialabym moc to traktowac jako prace spoleczna. Jak pisalam, mam
                            na to fundusze, na razie skromne, w przyszlym roku w lecie mam
                            nadzieje ze to sie zmieni, mysle ze nietrudno sie domyslec dlaczego
                            mam taka nadzieje. Koszty zwiazane z edukacja sa pokrywane przez
                            councile o duzym % ludnosci polskiej, bo maja na to specjalny
                            wydzial, tzw. EMAT (ethnic minority achievement team). W zaleznosci
                            od okolicy duzo moga pomoc lokalni councillors.
                            Dla Polakow z nich korzystajacych sa te uslugi bezplatne.
                            Nie mylic prosze z innymi uslugami ktore oferuje, np. tlumaczenia CV
                            itp. Ale moze wystarczy o tym, bo to nie ma byc reklama mojej
                            dzialalnosci, chetnie odpowiem na priv, a raczej bardzo prosze
                            ewentualnie o email do info@aniaspoland.com bo bardzo rzadko
                            sprawdzam gazetowa poczte. Jezeli ktos by chcial cos zorganizowac
                            dla swojej lokalnej polskiej spolecznosci lub zasiegnac na ten temat
                            porady - zapraszam.
                    • vierablu Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 22:41
                      > Naprawde bardzo bym chciala zeby bylo
                      > inaczej, bo moja organizacja stawia sobie za jeden z glownych celow
                      > wieksza integracje Polakow i wieksze wykorzystanie przez nich
                      > swojego potencjalu.

                      Ranyboskie, jak jedna osoba moze w jednym zdaniu tlumaczyc, dlaczego
                      uzyla 'they' a w drugim pisac, ze jej organizacja ma za jeden z
                      glownych celow integracje! Co za schizofrenia...
          • bonzee32 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:01
            > korzystajacy z tego) nie robia nic zlego, ale sam system jest wg
            > mnie nieprawidlowy, i moze budzic sluszne oburzenie brytyjskiej
            > opinii publicznej.

            Trzeba bylo wlasnie napsioczyc pani Rebecce na system, a nie na
            ludzi, ktorzy czerpia z niego jakies tam profity. A taki mamy jako
            narod kolejny czarny PR.

            PS I prosze na mnie nie naskakiwac, ze pewnie jestem na zasilku :-)
            bo w zadnym panstwie w ktorym do tej pory mieszkalam nie wzielam ani
            dolara, funta, franka z pomocy spolecznej.(Na szczescie nie
            musialam.)
            • lucasa Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:46
              oooo! zawsze jak nie mam dostepu do internetu to cos ciekawego sie
              tut dzieje :),
              przebrnelam przez te wszytskie Wasze posty i w sumie ladne
              podsumowanie zrobila Bonzee32:


              bonzee32 napisała:

              > Trzeba bylo wlasnie napsioczyc pani Rebecce na system, a nie na
              > ludzi, ktorzy czerpia z niego jakies tam profity. A taki mamy jako
              > narod kolejny czarny PR.

              Ale cos sie stalo to sie nie odstanie.
              Aniu, przeczytaj jeszcze raz uwagi, ze nie chodzi o napadanie na
              Ciebie i nie sadze aby ktos sie cieszyl, ze dostalas takiego maila,
              bo w sumie dotyka on nie tylko Ciebie, ale np. mnie tez czy inne
              osoby. Ja dziwie sie tylko, ze pisalas o "all" nawet gdybys miala
              bardzo zle doswiadczenia jezeli chodzi o kontakty poprzez Twoja
              prace czy przeczytane tu posty proszace o pomoc przy benefitach -
              ale przeciez musisz tez znac x osob, ktore normalnie pracuja w
              zawodzie, duzo zarabiaja i prawde powiedzawszy nawet nie wiedza co
              trzeba zrobic aby dostac np. council flat...

              Ale przy okazji tego watku wyszly inne ciekawe rzeczy - jak podzial
              emigracji...

              A








    • aniaheasley Rowniez z drugiej strony 05.11.09, 12:53
      Na pewno wiele z Was przyjmie z satysfakcja wiadomosc, ze z drugiej
      strony rowniez moja wypowiedz spotkala sie z ostra reakcja. Cytuje
      jeden z wielu emaili jakie dostalam ostatnio:

      'are you that idiot in the paper teaching poles how to claim my hard
      earned tax money in benefits while living in poland. if you like
      these people so much why not go out there and help them get an
      ecomomy going of their own. if you trully loved these people you
      would teach them how to support themselves not rip the UK off as
      they do not need any lessons in doing that as they are doing a
      pretty fucking good job at that already are they not. i have changed
      from welcoming them to hating them enough is enough.
      • 7oz Re: Rowniez z drugiej strony 05.11.09, 13:10
        aniaheasley napisała:

        > Na pewno wiele z Was przyjmie z satysfakcja wiadomosc, ze z drugiej
        > strony rowniez moja wypowiedz spotkala sie z ostra reakcja.

        Ty to wszystko chyba źle rozumiesz. Nie chodzi tu o to, żeby Ciebie
        linczować i nie wiem dlaczego miałabym tą wypowieź przyjmować z
        zadowoleniem, smutne to raczej. Ten mail potwierdza jedynie to o czym
        piszą dziewczyny - niefortunne wypowiedzi w brukowcach typu "Daily
        Mail" podrzegają nienawiść do Polaków - sama właśnie jej
        doświadczyłaś. Ja nie mam nic do Ciebie tylko do uważam, że wypowiedź
        do tej gazety w takiej formie jaka się pojawiła nie powinna mieć
        miejsca.
        A swoją drogą uczenie ludzi jak mogą się wybić ponad poziom życia na
        zasiłkach jest bardzo dobrym pomysłem. Zawsze uważałam, że bardzo
        dobrze, że istnieje pomoc socjalna ale w sytuacjach tymczasowych i
        wyjątkowych, gdy jej naprawdę potrzeba a nie po to aby permamentnie
        żerować na cudzych zarobkach (żeby nie było nie mówie tu o tych
        zasiłkach rodzinnych i chyba większoś wie jakie przypadki mam na
        myśli)
      • galadriella Re: Rowniez z drugiej strony 05.11.09, 13:20
        aniaheasley napisała:

        > Na pewno wiele z Was przyjmie z satysfakcja wiadomosc, ze z drugiej
        > strony rowniez moja wypowiedz spotkala sie z ostra reakcja.

        No przecież właśnie przez niemal cały wątek niemal wszystkie dziewczyny próbują
        Ci uświadomić, że swoją wypowiedzią (w której nie było ani słowa o potępieniu
        przez Ciebie takiego prawa a jedynie radość z jego stosowania) wywołujesz takie
        właśnie reakcje - niechęć do ogółu Polaków jako wydzierających zasiłki
        angielskim podatnikom...
    • igooska Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:27
      To ja mam pytanie jedno-i nie jest to atak-bo moze po prostu nie rozumiem:piszesz ze nie utożsamiasz się z emigracja powojenna ani pewnie z ta świeża.Dla mnie emigracja jest emigracja: czyli wyjazdem z kraju i w ten sposób jesteś tak jak i my emigrantem.I dziwne ze piszesz o nas oni wyłączając z tych onych siebie( bo to ze sie nie korzysta ze świadczeń socjalnych chyba nie powinno być powodem?).To takie moje przemyślenia.
      • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 13:54
        igooska, nie zupelnie tak jest. W oczach Anglikow, powojenna
        imigracja Polska miala charakter polityczny, podobnie jak imigracja
        nastepnych 30 lat, chociaz niekoniecznie bylo to prawda w kazdym
        indywidualnym przypadku. Przyjezdzajacy wtedy Polacy, w setkach czy
        tysiacach pewnie raczej niz setkach tysiecy, uwazani byli en mass
        jako przeciwnicy komunizmui i stad witani byli przyjaznie. Bez prawa
        do pracy ani tymbardziej do jakiejkolwiek pomocy spolecznej, nic nie
        ciagneli z brytyjskiego systemu ale jakos sobie sami radzili
        wzbudzajac nie rzadko podziw za przedsiebiorczosc. Egzystowal
        jeszcze wtedy romantyczny kult polskiego lotnika, Battle of Britain
        etc, wyciagany przy kazdym niemalze spotkaniu z tubylcem. Status
        obecnego imigranta opiera sie o motywy ekonomiczne i stad inne
        nastawienie do nich miejscowej ludnosci. Nie bardzo chyba
        zaskakujace zjawisko?
        • igooska Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:07
          Rozumiem ale Ania napisala:^^^Powiedzialam ‘they’ poniewaz nie utozsamiam sie z pounijna emigracja
          z Polski, ze wzgledu na wiek, staz emigracyjny, powody emigracji,
          ustroj polityczny Polski w momencie wyjazdu, i inne jeszcze mniej
          istotne czynniki.
          Tak samo jak nie utozsamiam sie z polska emigracja powojenna, o
          ktorej to grupie rowniez powiedzialabym ‘they’.^^^
          Czyli z żadną ale jednocześnie jest emigrantem .Nieco wyżej w poście Ania sprecyzowała z jaka emigracja się nie utożsamia i to rozumiem ale tego co zacytowałam nie bardzo.
          • aniaheasley Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:33
            Nie utozsamiam sie z emigracja powojenna = bezposrednio po drugiej
            wojnie swiatowej, bo az tak dlugo to nawet ja tutaj nie jestem.

            Utozsamiam sie z niespojna mocno grupa Polakow w UK ktorzy sa tutaj
            ok. 20-30 lat, sa dosyc mocno zintegrowani, znaja jezyk w stopniu co
            najmniej dobrym, pracuja w zawodzie albo tzw. wyuczonym w Polsce lub
            w UK, zaangazowani w zycie spoleczne, publiczne, kulturalne lub
            polityczne, maja tutaj rodziny zalozone po przyjezdzie, czesto
            mieszane gdzie jedna osoba jest nie-Polakiem, maja dzieci urodzone w
            UK, ktore to dzieci uwazaja sie za brytyjczykow polskiego
            pochodzenia. Osoby, ktore jezdza do Polski nie czesciej niz raz na 1-
            2 lata a czasami duzo rzadziej. Wielu z nas zaczynalo przygode z
            Wielka Brytania od nocy spedzonej na Wawelskiej w Warszawie, a prace
            w UK od pracy nielegalnej. Do Polski mamy stosunek nostalgiczny,
            mocno przyproszony kurzem czasu, i kiedy jezdzimy do Polski AD 2009
            z trudem rozpoznajemy w niej kraj dziecinstwa i mlodosci.
            • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:47
              Aniu, you got it in one! Podchodzimy najwyrazniej pod ta sama grupe,
              stad patrzymy podobnie na rozne zjawiska. Ty z racji pracy masz duzy
              kontakt z Polakami, ja bardzo znikomy i stad podczytuje to forum, z
              ciekawosci i checi poznania nowych zjawisk. Polska ktora ja pamietam
              zapewne juz nie istnieje - nie wiem, bo bylam tylko 3 razy, ale
              dziwne byloby gdyby po wszystkich przejsciach kraj stal w miejscu. W
              moim przypadku, nawet nostalgia juz gdzies zanikla.
              A co bylo na Wawelskiej w Warszawie? Pamietam chyba tylko szpital
              onkologiczny.
            • almamag Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 19:18
              wiesz gdyby 20-30 lat zamienic na 3-5 lat reszta opisu doskonale pasuje do wielu
              moich znajomych
              (poza fragmentem o wawelskiej i nielegalnej pracy na poczatek)

              rzeczywiscie nasza ogromna wina, ze urodzilismy sie pozniej i nie zalapalismy
              sie na "lepsza" jakosciowo emigracje, a czas naszego wchodzenia w zycie zawodowe
              zbiegl sie w czasie z wejsciem do UE

            • vierablu Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 22:37
              aniaheasley napisała:

              > Utozsamiam sie z niespojna mocno grupa Polakow w UK ktorzy sa tutaj
              > ok. 20-30 lat, sa dosyc mocno zintegrowani, znaja jezyk w stopniu
              co
              > najmniej dobrym, pracuja w zawodzie albo tzw. wyuczonym w Polsce
              lub
              > w UK, zaangazowani w zycie spoleczne, publiczne, kulturalne lub
              > polityczne, maja tutaj rodziny zalozone po przyjezdzie, czesto
              > mieszane gdzie jedna osoba jest nie-Polakiem, maja dzieci urodzone
              w
              > UK, ktore to dzieci uwazaja sie za brytyjczykow polskiego
              > pochodzenia. Osoby, ktore jezdza do Polski nie czesciej niz raz na
              1-
              > 2 lata a czasami duzo rzadziej.

              Ja co prawda przyjechalam w 2005, ale spelniam calekim sporo z
              powyzszych warunkow, nie wiem wiec, czemu sie ode mnie odcinasz:).
              Mysle, ze mozesz miec (z racji pracy) dosc jednostronny obraz
              emigracji 'unijnej'.

              Poza tym ja uwazam, ze takie podzialy emigracyjne sa smieszne. No ok,
              dobre, jako subkategorie co najwyzej. Dla swiata zewnetrznego
              zupelnie nieistotne i niezauwazalne.
              A przede wszystkim uwazam, ze powinnismy wspolnie i solidarnie dbac o
              nasz wizerunek. I bardzo mnie cieszy, ze tak wiele osob jest
              podobnego zdania. Co ciekawe, chyba wszyscy z 'unijnej' emigracji ;)
              • derka1 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 23:18
                vierablu napisała:

                Poza tym ja uwazam, ze takie podzialy emigracyjne sa smieszne. No
                ok,
                > dobre, jako subkategorie co najwyzej. Dla swiata zewnetrznego
                > zupelnie nieistotne i niezauwazalne.
                > A przede wszystkim uwazam, ze powinnismy wspolnie i solidarnie
                dbac o
                > nasz wizerunek. I bardzo mnie cieszy, ze tak wiele osob jest
                > podobnego zdania. Co ciekawe, chyba wszyscy z 'unijnej'
                emigracji ;)

                Ja nie z "unijnej" ale sie z Toba zgadzam. A w ramach poprawiania
                wizerunku, zamiast tylko tutaj slowem sie przerzucac, moze cos
                wspolnie powinnysmy zrobic, skoro w nas sila taka :-)
        • lucasa Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:09
          steph13 napisała:

          > igooska, nie zupelnie tak jest. W oczach Anglikow, powojenna
          > imigracja Polska miala charakter polityczny, podobnie jak
          imigracja
          > nastepnych 30 lat,

          wiec Ty sie na "ta" emigracje lapiesz.
          ale Ania juz nie (i ja tez nie - choc mam troche podobna do niej
          sytuacje). Tak jak Igooska mam zdanie - ze emigracja to emigracja. I
          nikt sie mnie nigdy na wstepie nie pyta po co tu przyjechalam.
          A
          • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:25
            >Tak jak Igooska mam zdanie - ze emigracja to emigracja

            Nie uogolnialabym az do takiego stopnia, ale nie wszyscy musza
            myslec tak jak ja.
            Poza tym, nadchodzi czas, przynajmniej z mojego doswiadczenia, kiedy
            imigrant moze przestac sie czuc imigrantem. Zalezy to zapewne od
            wielu czynnikow zewnetrznych, osobowosci, nowej sytuacji rodzinnej,
            stopnia przywiazania do starego kraju, itp, ale pojawia sie z czasem
            nowa tozsamosc, kiedy mozna zaczac sie czuc Brytyjczykiem o polskim
            pochodzeniu, raczej niz zyc z nalepka imigranta na zawsze. Nie
            zdziwi mnie wcale, jesli wielu 'nowych' imigrantow osiagnie kiedys
            takie odczucie.
        • 7oz Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:17
          Po pierwsze to wielkie uogólnienie, że emigracja sprzed 2004 roku to
          dla idei a ta późniejsza dla mamony. Powiedz to polskim gejom, kórzy
          wyjechali kilka lat temu bo w wolnej Polsce doświadczyli
          dyskryminacji. A to wcale nie mała grupa, nie wspominając o wielu
          innych osobach, dla których głównym powodem wyjazdu nie była kasa.

          Po drugie chodzi o to w tej dyskusji, żeby obrazu polskiego emigranta
          nie pogarszać a ten artykuł to zrobił. I ten nieszczęsny element
          podziału emigracji nie jest między emigrantami z czasów wojny a
          emigracją po UE tylko między emigracją lat 70, 80, 90 a późniejszą -
          i ta emigracja nie stworzyła mitu romantycznego lotnika walczącego o
          Wielką Brytanię więc nie ma prawa wyciągać tego jako argumentu. Tak
          przy okazji BNP na swoich plakatach też się odnosiło do Battle of
          Britain z polskim samolotem na głównym planie. Jak widać popularne
          jest wykorzystywanie cudzych zasług dla własnego image.

          Współczesny brytyjczyk nie dzieli sobie emigracji polskiej na ery,
          wszyscy jesteśmy wrzuceni w ten sam worek niezależnie czy "stara
          emigracja" sobie tego życzy czy nie. Mail do Ani dobitnie o tym
          świadczy, nawet po jej dobitnym "they".
          • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:32
            I ten nieszczęsny element
            > podziału emigracji nie jest między emigrantami z czasów wojny a
            > emigracją po UE tylko między emigracją lat 70, 80, 90 a późniejszą
            > i ta emigracja nie stworzyła mitu romantycznego lotnika walczącego
            o Wielką Brytanię więc nie ma prawa wyciągać tego jako argumentu.

            hm, z emigracji powojennej nie wielu juz zostalo. wiec trudno znac
            ich obecna opinie. Ale kiedy ja bylam tutaj swieza, to zapewniam
            Cie, ze ci powojenni byli rownie wrogo nastawieni do mojego
            pokolenia imigrantow - my bylismy dla nich produktem komunizmu, do
            ktorego odnosili sie czesto ze wstretem i calkowitym brakiem
            zaufania, jak do potencjalnych donosicieli. Ich uprzedzenie czesto
            mialo dodatkowo podloze klasowe.
            • 7oz Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 14:58
              steph13 napisała:

              > hm, z emigracji powojennej nie wielu juz zostalo. wiec trudno znac
              > ich obecna opinie. Ale kiedy ja bylam tutaj swieza, to zapewniam
              > Cie, ze ci powojenni byli rownie wrogo nastawieni do mojego
              > pokolenia imigrantow - my bylismy dla nich produktem komunizmu, do
              > ktorego odnosili sie czesto ze wstretem i calkowitym brakiem
              > zaufania, jak do potencjalnych donosicieli. Ich uprzedzenie czesto
              > mialo dodatkowo podloze klasowe.

              > hm, z emigracji powojennej nie wielu juz zostalo. wiec trudno znac
              > ich obecna opinie. Ale kiedy ja bylam tutaj swieza, to zapewniam
              > Cie, ze ci powojenni byli rownie wrogo nastawieni do mojego
              > pokolenia imigrantow - my bylismy dla nich produktem komunizmu, do
              > ktorego odnosili sie czesto ze wstretem i calkowitym brakiem
              > zaufania, jak do potencjalnych donosicieli. Ich uprzedzenie czesto
              > mialo dodatkowo podloze klasowe.

              No widzisz trochę znam opinię tej powojennej emigracji bo brat mojej
              babci po wyzwoleniu trafił do Walii i ożenił się z Brytyjką. Poza tym
              od paru miesięcy mamy przyszywanego dziadka kombatanta, który nie ma
              tu rodziny i z radością odwiedza nas na niedzielnych obiadkach. I
              wiem właśnie, że wiele osób patrzyło krzywo na emigrację z czasów
              komunistycznych. Moja babcia nie widziała swojego brata kilkadziesiąt
              lat, cała nasza rodzina zawsze dostawała odmowne decyzje o paszport
              bo kilka osób było niepoprawnych politycznie. Wiedząc jak ciężko jest
              dostać paszport w PRL mój wujek nie witał z radością nowo przybyłych
              Polaków bo wiedziął, że duża część z nich miała legitymacje partyjne
              i musiała się wykazać aby dostać pozwolenie na wyjazd do Londynu.
              Wcale mu się nie dziwię, że tak to odbierał. Co mnie dziwi to fakt,
              że osoby, które same zostały zaliczone do "gorszej emigracji" przez
              tych co byli tu wcześniej teraz sztucznie tworzą kolejną kastę
              "emigrantów pounijnych" i powielają negatywne zachowania.
              • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:25
                7oz, roznica jest taka, ze emigracja powojenna byla w miare mala
                grupa, szczelnie dosyc zamknieta, tkwiaca w przedwojennej
                rzeczywistosci polskiej i mlodzi Polacy mieli z nia bardzo malo
                stycznosci. Dla nas byly to dinozaury ze swiata, ktory przestal
                istniec, ktore ogladalo sie w pelnej krasie w Ognisku Polskim na
                Exhibition Road w Londynie, gdzie lunching ladies w pewnym wieku, w
                futrach i oblepione klejnotami rodzinnymi zwracaly sie do siebie
                uzywajaz przedwojennych tytulow arystokratycznych a panowie snuli
                sny o powrocie do Polski o dawnym status quo. Patrzylismy na nich z
                pewnym smutkiem i doza poblazania, ye olde Poland, skansen of
                sorts. W zadnym wypadku, roznice powmiedzy imigracja unijna a ta
                nieco starsza nie przypominaja tamtych stosunkow. Na szczescie.
                • 7oz Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:41
                  steph13 napisała:

                  Dla nas byly to dinozaury ze swiata, ktory przestal
                  > istniec

                  A jesteś pewna, że teraz Ciebie tak nie postrzegają? Dla 18latki
                  przyjeżdżającej do UK twoja Wielka Brytania już nie istnieje, ona nie
                  myśli o sobie jak o emigrantce, nie myśli, że opuszcza kraj na
                  zawsze. Ona jedzie za pracą bo przy okazji to jeszcze jakaś przygoda,
                  nowe doświadczenie i może wrócić kiedy chce. Nie zna stania w
                  kolejkach po wizy, nikt jej nie zatrzyma na granicy, granicy prawie
                  nie ma. Ona jest Europejką nie polską emigrantką. Ma dostęp do
                  polskich gazet, telewizji, polskiego jedzenia, codzień może dzwonić
                  do domu. Niewielka różnica niż gdyby wyjechała na drugi koniec Polski
                  do pracy. Twoje wspomnienia o nielegalnej pracy, staraniu się o wizę
                  są dla młodych ludzi teraz taką samą prehistorią jak dla ciebie były
                  wspomnienia starych wiarusów i przedwojennych, polskich dam :)
                  • steph13 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:52
                    Alez oczywiscie, masz racje. Mowimy o roznych pokoleniach, roznym
                    bagazu i doswiadczeniach no i swiat nie stoi w miejscu. Tylko
                    czasami, tak jak powojenni Polacy marzyli o przedwojennej Polsce, ja
                    marze po cichu i nierealnie o Anglii jaka zastalam tych trzydziesci
                    kilka lat temu, taka angielska Anglie. Polska prasa i wiktualy
                    zawsze tu byly ale nie specjalnie do nich ciagnelo, na zasadzie out
                    with the old, in with the new. No i kolo sie zamyka. Z tym, ze
                    uplynie jesze troche czasu zanim w odczuciu Anglikow
                    kazda 'emigrantka' stanie sie 'brytyjka' - troche w rejonie wishful
                    thinking.
                • nsc23 Re: Ania Heasley w mediach 05.11.09, 15:42
                  Czytajac ten watek mam wrazenie, ze wcale sie tak duzo nie zmienilo.

                  Z reszta - stereotypy sa strasznie krzywdzace i sama widze, jak rozmawiam z kims
                  na temat mojego wyjazdu, to mina rozmowcy od razu sie zmienia, jak mowie, ze
                  wyjechalam przed wstapieniem Polski do UE.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka