28.05.25, 11:35
Czy po iluśtam takach w UK, nadal macie silny akcent polski?
Ja przyjechałam do UK jak miałam 24 lata - mówiłam juz płynnie po angielsku ale po 'hamerykańsku' bo nauczyłam się języka ang. w USA.
po 20 latach w UK nie potrafiłam nauczyc się mówic z akcentem brytyjskim - te wszystkie silent letters sa dle mnie za trudne. Próbowałam ale się poddałam po jakimś czasie.
Ogólnie, zauważyłam że brytyjski angielki akcent jest trudniejszy do nauczenia się niz amerykański.

a jak u was?
Obserwuj wątek
    • aniaheasley Re: akcent 28.05.25, 23:58
      Zero polskiego akcentu. Od lat nikt nie umiescil mnie nigdzie w okolicach Eastern Europe.
      • ta_ruda Re: akcent 29.05.25, 14:32
        to sukces, ja uważam że akcent Brytyjski jest trudny.

        Mnie też żadko kiedy ktoś umieszcza w Polsce, ale zawsze jako foreigner tylko nie wiedzą skąd. To taki mój mały sukces.


        Masz jakieś porady jak znaturalizowąc akcent? Ćwiczenia jakieś?



        Silent letters są dla mnie bardzo trudne.

        a znacie ten skecz: www.youtube.com/watch?v=BrJv_wUEKko



        aniaheasley napisała:

        > Zero polskiego akcentu. Od lat nikt nie umiescil mnie nigdzie w okolicach Easte
        > rn Europe.
        >
        • aniaheasley Re: akcent 30.05.25, 12:15
          Ale o jakie silent letters Ci chodzi? Salmon, lamb, Wednesday, February? Czy cos bardziej subtelnego?

          Trudniejsze, jezeli juz, sa wedlug mnie dlugie i krotkie samogloski, np. bat/but, ankle/uncle, albo typowe dla Polakow ubezdzwiedznianie spolgosek dzwiecznych, np. message, bo takie ubezdzwiedznianie jest powszechne w polskim.
          • ta_ruda Re: akcent 30.05.25, 15:03
            np. hour - R jest silent (h tez), car - R, park - Paak. itd itp.
            koszmar brrr :-)


            aniaheasley napisała:

            > Ale o jakie silent letters Ci chodzi? Salmon, lamb, Wednesday, February? Czy co
            > s bardziej subtelnego?
            >
            > Trudniejsze, jezeli juz, sa wedlug mnie dlugie i krotkie samogloski, np. bat/bu
            > t, ankle/uncle, albo typowe dla Polakow ubezdzwiedznianie spolgosek dzwiecznych
            > , np. message, bo takie ubezdzwiedznianie jest powszechne w polskim.
            >
            • aniaheasley Re: akcent 31.05.25, 10:03
              Aaaa, czyli chodzi Ci o tzw. rotyzacje lub jej brak. To jest bardzo plynne zjawisko, fakt, ze w obecnym angielskim akcencie (nie mylic ze szkockim, gdzie rotyzacja ma sie dobrze) rotyzacja przewaznie nie wystepuje, ale to tez jest uwarunkowane socjolingwistycznie, i historycznie raz bylo tak, raz inaczej. London i estuary dialects nie maja rotyzacji, ale to tez nie zawsze tak chyba bylo.
            • wiwi1 Re: akcent 01.06.25, 13:03
              www.youtube.com/watch?v=BrJv_wUEKko
              do posmiania:)
              • wiwi1 Re: akcent 02.06.25, 08:23
                haha, sorry ta ruda, dopiero teraz zauwazylam, ze wrzucilas link wczesniej do tego samego skeczu
    • plain-vanilla Re: akcent 30.05.25, 21:12
      Mam polski akcent i nie widzę powodu, żeby tracić czas na pozbycie się go i jeszcze nie wiadomo, czy byłoby to w ogóle możliwe. Moim zdaniem wpływ na to miał wiek, w którym zaczęłam mówić po angielsku i ekspozycja na język. Nie mam problemów z ludźmi pytającymi mnie, skąd jestem, bo zdarza się to bardzo rzadko. A jeśli pytają, to podaję nazwę szkockiego miasteczka. Mają wtedy bezcenne miny 🤣
    • niyaa Re: akcent 01.06.25, 12:20
      Chciałabym mówić z takim pięknym posh londyńskim akcentem , który brzmi przepięknie ale wówczas nikt by mnie i tak nie zrozumiał 🤣
      Nie mówię z pl akcentem ale słychać że jestem obcokrajowcem , tyle że rozumiem lokalne akcenty i slang więc nikomu to nie przeszkadza- łącznie ze mną. Dla mnie najważniejsze jest że wstydu nie ma - mówię płynnie i na każdy temat.
      Bardziej niż jakikolwiek akcent za wstyd uważam mieszkać czasem nawet 20+ lat w uk i nie mówić po ang lub na bardzo bardzo słabym podstawowym poziomie i ciągle prosić kogoś o pomoc w załatwieniu prostych spraw bądź prosić o tłumacza
    • wiwi1 Re: akcent 01.06.25, 13:19
      Mnie o to skad pochodze nikt nie pyta od wielu wielu lat, ale nie czarujmy sie, nie dlatego ze akcentu nie slychac a dlatego, ze nikogo to nie obchodzi. Nie wiem jaki mam akcent czy wschodni czy zachodni czy polnocny, bo jakie to ma znaczenie skoro akcent jest wyczuwalny to chyba nie jest wstyd miec akcent polski bardziej niz akcent niemiecki czy francuski, prawda? Pozbycie sie akcentu jest napewno mozliwe ale wymaga ogromnej pracy. Nie mam zadnego problemu w poslugiwaniu sie jezykiem angielskim w mowie i pismie. Nawet ostatnio musialam napisac maila po polsku i nie moglam znalezc odpowiednich slow, troche mnie to zaskoczylo, ale to pewnie dlatego, ze na codzien pisze ogromne ilosci maili, pism, wypelniam wiele formularzy w jezyku angielskim i ten przeskok na jezyk polski mnie zaskoczyl. Natomiast jesli chodzi o brytyjska wymowe to tak jak Ania wspomniala trudne sa samogloski "a" "u" - czyli bat-but, cat-cut itd. Samodzielnie kazda gloske jestem w stanie wymowic poprawnie, ale w wyrazie, zdaniu w szybkiem mowie gubi mi sie to i pewnie wychodzi z tego nasze polskie "a" co moze brzmiec smiesznie. Czy chociazby ferry - fairy-furry😊
      • wiwi1 Re: akcent 01.06.25, 13:24
        Przypomnialo mi sie 😂:
        www.youtube.com/watch?v=_QKbf9peB30
      • aniaheasley Re: akcent 01.06.25, 22:25
        Ale dlaczego tu w ogole pada slowo wstyd?? Jedni maja silny akcent do konca zycia, inni nie.
        Rodzina mojego meza z RPA pomimo ze niektorzy sa tutaj od 26 lat, maja bardzo silny akcent, ze szklo peka, moj maz jak bylismy w RPA to go sie pytali skad w Anglii jest. I co? I nic z tego nie wynika. Ja sie nie pytam skad kto jest, np. moja sprzataczka, na oko mi wyglada albo z Rumunii, albo z Portugalii, akcentu nie moge wytropic skad jest. Niedawno mialam budowlanca o imieniu Vasile, nie pytalam skad jest bo co mnie to obchodzi, w koncu sam mi powiedzial ze z Moldowy, az musialam sprawdzic gdzie taki kraj jest. Pytanie bylo czy macie polski akcent, wiec odpowiedzialam ze nie mam, ale nie rozwazam tego w kategoriach wstydu. Po prostu od 30 lat mieszkam z osobami mowiacymi z angielskim akcentem (moje dzieci) wiec pewnie stad mi sie akcent zatarl.Nie-Anglicy czasami zakladaja czesto ze jestem Angielka z akcentu, Polacy ktorych spotykam zawodowo czyli niemowiacy po angielsku dobrze, albo wcale, czasami tez mysla ze jestem tutaj urodzona. Sama siebie nie slysze, z wyjatkim czasami na jakims filmiku rodzinnym, to wtedy w ogole moj glos mi nie pasuje ze to moj, ale to juz nie o akcent chodzi, tylko mi sie jakis taki dziecinny i wysoki wydaje.
        • ilonka45 Re: akcent 04.06.25, 10:08
          “moja sprzataczka, na oko mi wyglada albo z Rumunii, albo z Portugalii”
          Sorry, chcesz powiedziec, ze zatrudniasz kogoś nie mając pojęcia o ich statusie i kraju pochodzenia?????
          • aniaheasley Re: akcent 04.06.25, 18:56
            Tak, dokladnie.
            • ta_ruda Re: akcent 05.06.25, 23:11
              nie sprawdzasz czy maja prawo do pracy w UK - chyba kazdy pracodowaca ma taki obowiazek?


              aniaheasley napisała:

              > Tak, dokladnie.
              >
              • aniaheasley Re: akcent 06.06.25, 10:22
                Nie, nie sprawdzam. Przychodzi mi swiadczyc usluge na zasadzie self-employed cleaner. Dostalam ja z polecenia sasiadki z mojej ulicy. Robi sie zupelnie niezwiazany podwatek, ale naprawde sprawdzasz prawo do pracy sprzataczek, ogrodnikow, czy budowlancow swiadczacych Ci uslugi w domu?
                • ta_ruda Re: akcent 09.06.25, 10:01
                  ja sprawdzilam paszport/dowod mojej sprztaczki (Polki) - to jest ktos kto przychodzi do mnie do domu co tydzien (teraz co dwa), zostaje sama czesto w moim domu, dostaje klucze - wiec ja sprawdzilam i zrobilam sobie ksero paszportu, i adresu.

                  Nie zatrudnilabym kogos kto moglby byc tutaj w UK nielegalnie.


                  aniaheasley napisała:

                  > Nie, nie sprawdzam. Przychodzi mi swiadczyc usluge na zasadzie self-employed cl
                  > eaner. Dostalam ja z polecenia sasiadki z mojej ulicy. Robi sie zupelnie niezwi
                  > azany podwatek, ale naprawde sprawdzasz prawo do pracy sprzataczek, ogrodnikow,
                  > czy budowlancow swiadczacych Ci uslugi w domu?
                  >
                  • aniaheasley Re: akcent 09.06.25, 11:50
                    Nie widze potrzeby tlumaczenia sie, ale tak tylko wyjasniam. Kluczy nie ma. Nigdy nie jest sama w domu u mnie. Jest z polecenia. Zapytalam sasiadki, tez nie wie. Zapytam sprzataczki nastepnym razem, bo az mnie zaciekawilo. Co do nielegalnosci. No coz. Sama tutaj zaczynalam od nielegalnej pracy w hotelu, i w paru innych miejscach, wiec moje swiete oburzenie na kogos pracujacego nielegalnie (by the way nie wiem czy pracuje legalnie czy nie) byloby co najmniej smieszne. To raz. Po drugie oferuje od wielu juz lat dach nad glowa UASCs, w ramach rodziny zastepczej. Mamy jak widac zupelnie inne pojecie i podejscie do legalnosci i nielegalnosci pobytu w UK. Jakos mi nie lezy self-righteousness w temacie.
                    • steph13 Re: akcent 09.06.25, 13:12
                      Czy pani sprzątaczka ma pozwolenie na pracę czy nie, ma w sumie małe znaczenie, podobnie jak różni spece od budowlanki itp opłacani gotówką. Podobnie jak Ania pracowałam tu bez zezwolenia kilka lat bo takie były czasy dotyczące zatrudnienia Polaków. Obecnie dzieci zatrudniają panie z polecenia znajomych, które mają klucze do domu i sprzątają pod nieobecność rodziny. Zawsze robią fotokopie paszportu i proszą o potwierdzenie ich adresu, just in case. Touch wood, kobiety są z reguły uczciwe.
                      • ta_ruda Re: akcent 09.06.25, 15:36
                        firmy budowlane też sprawdzam - od tego czy firma widnieje na companieshouse po trustthetrader.

                        kogo zatrudnia szef, juz mnie nie interesuje, ale w razie problemów wole wiedziec kogo i gdzie szukać.




                        steph13 napisała:

                        > Czy pani sprzątaczka ma pozwolenie na pracę czy nie, ma w sumie małe znaczenie,
                        > podobnie jak różni spece od budowlanki itp opłacani gotówką. Podobnie jak Ania
                        > pracowałam tu bez zezwolenia kilka lat bo takie były czasy dotyczące zatrudni
                        > enia Polaków. Obecnie dzieci zatrudniają panie z polecenia znajomych, które m
                        > ają klucze do domu i sprzątają pod nieobecność rodziny. Zawsze robią fotokopie
                        > paszportu i proszą o potwierdzenie ich adresu, just in case. Touch wood, kobiet
                        > y są z reguły uczciwe.
                        • aniaheasley Re: akcent 09.06.25, 15:47
                          Each to their own. Pare lat temu zatrudnilam firme brytyjska, dwoch braci Anglikow, firma wszedzie zarejestrowana, jak najbardziej legalna, wszystko sie pieknie zaczelo, az do czasu kiedy panowie znikneli mi na 9 miesiecy bez slowa, a raczej na poczatku mi wciskali ciemnote tak bezczelna, na zasadzie usmiercania piatego dziadka w szkole, jak sie nie zrobilo pracy domowej. A potem bylo juz tylko gorzej. I co moglam zrobic? Nic, kompletnie nic. Strat jako takich nie ponioslam, ale ile stresu, jak chcieli po tych 9 miesiacach drugi raz mnie skasowac za to co juz im z gory (tak, wiem moj blad) zaplacilam, bo tacy przekonywujacy byli na poczatku. Potem mi grozili wszystkim co im do glowy przychodzilo, dopiero sie odczepili jak im napisalam ze zglosze ich do trading standards for negligence. To bylo moje najgorsze doswiadczenie z budowlancami w mojej dlugiej historii remontow domowych. Tak ze ten, czy firma legalna czy nie to niekoniecznie cokolwiek zmienia jak sie zaczynaja problemy.
                          • ta_ruda Re: akcent 09.06.25, 16:05
                            A mnie kiedyś Pakistańczyk nie mający legalnie zarejestrowanej firmy pod jakimś fałszywym nazwiskiem wcisnął wizytówkę itd, po czym okazało sie że nie istniał. Myślę że jakbym go zatrudniła, jakby wział pieniądze i zniknął to by go było o wiele trudniej znaleźć.
                            Dlatego sparwdzam czy firmy naprawdę istnieja czy nie, i gdzie maja siedzibę, gdzie mieszka szef.



                            aniaheasley napisała:

                            > Each to their own. Pare lat temu zatrudnilam firme brytyjska, dwoch braci Angli
                            > kow, firma wszedzie zarejestrowana, jak najbardziej legalna, wszystko sie piekn
                            > ie zaczelo, az do czasu kiedy panowie znikneli mi na 9 miesiecy bez slowa, a ra
                            > czej na poczatku mi wciskali ciemnote tak bezczelna, na zasadzie usmiercania pi
                            > atego dziadka w szkole, jak sie nie zrobilo pracy domowej. A potem bylo juz tyl
                            > ko gorzej. I co moglam zrobic? Nic, kompletnie nic. Strat jako takich nie ponio
                            > slam, ale ile stresu, jak chcieli po tych 9 miesiacach drugi raz mnie skasowac
                            > za to co juz im z gory (tak, wiem moj blad) zaplacilam, bo tacy przekonywujacy
                            > byli na poczatku. Potem mi grozili wszystkim co im do glowy przychodzilo, dopie
                            > ro sie odczepili jak im napisalam ze zglosze ich do trading standards for negli
                            > gence. To bylo moje najgorsze doswiadczenie z budowlancami w mojej dlugiej hist
                            > orii remontow domowych. Tak ze ten, czy firma legalna czy nie to niekoniecznie
                            > cokolwiek zmienia jak sie zaczynaja problemy.
                            >
                            • aniaheasley Re: akcent 09.06.25, 17:16
                              Ach, ci wstretni Pakistanczycy.
                              • ta_ruda Re: akcent 09.06.25, 17:25


                                Aniu, you have a chip on your shoulder. o co chodzi? Córka ma Pakistańskiego boyfrienda że sie taka zrobiłaś wrażliwa na każda o nich wzmiankę?

                                Ja moglabym napisac 'wstrętni Brytyjczycy' w odniesieniu do Twojego postu poprzedniego.

                                Mieszkam gdzie mieszkam i naturalne jest że wiele firm jest pakistańskich,


                                > Ach, ci wstretni Pakistanczycy.
                                >
                      • ilonka45 Re: akcent 10.06.25, 11:33
                        „Czy pani sprzątaczka ma pozwolenie na pracę czy nie, ma w sumie małe znaczenie, podobnie jak różni spece od budowlanki itp opłacani gotówką”

                        Ma i to duże znaczenie, uważasz, że skoro Ty tak robiłaś to w jakiś sposób jjest to legalne?
                        Dużo z tych osób cash in hand, pobiera zasiłki i „dorabia” na czarno, dużo jest tu nielegalnie, bagatelizowanie takich praktyk na forum jest , łagodnie mówiąc nieetyczne.
                        Twoje dzieci zeskanowały paszport, Ania, która prowadzi firmę/działalność, napisała, że nie wie jakiej narodowości jest pani u niej sprzątająca. Moje dzieci sprawdziły dokładnie firmy sprzątające , zanim kogokolwiek zatrudnili.
                        • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 14:36
                          Nie, nie twierdze ze nielegalne jest legalne.
                          Po prostu nie moja sprawa, nie interesuje mnie to, date ludziom zyc bez wtracania sie w to czy sa tu legalnie czy nie. Kiedy ja tu przyjechalam pierwszy raz mialam wstemplowane do paszportu employment prohibited. Bez pracy umarlabym z glodu, wiec to raczej bylo no brainer. Nie wnikam w przyczyny dlaczego ktos pracuje nielegalnie. Nie interesuje mnie to.
                          Zapytalam sprzataczke skad jest. Z Brazylii. Czy to wplywa na cokolwiek w moim zyciu? Absolutnie nie.
                    • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 13:31
                      Bardzo szlachetne jest to, ze dajesz dach nad glowa takim dzieciakom, ale to nie zmiena faktu, ze pojecie i podejscie do tego, czy pobyt/praca w UK sa legalne, czy nie jest tylko jedno - takie jak stanowi prawo. Madre, glupie, okropne czy swietne - dura lex, sed lex i obowiazuje wszystkich tak samo. Ciebie rowniez; to ze kiedys sama je lamalas nie daje ci usprawiedliwienia na przymykanie oczu kiedy teraz lamia je inni. I to nie ma nic wspolnego z zadna wyzszoscia moralna. Nie dorabiaj dupie uszu i zwyklej przywoitosci nie probuj osmieszac, bo moze sie okazac, ze cie kiedys bolesnie w dude ugryzie, jakby sie okazalo, ze nie jakis randomowy ogrodnik tylko bliska tobie osoba z prawem w tym samym miejscu nie stala i bedziesz musiala wybrac - czy masz inne podejscie, czy jednak jestes self-righteous.
                      • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 13:35
                        Widze ze same prawomocne tutaj. Pozwole sobie jednak podchodzic do ludzi jak do ludzi a nie jak do przypadkow imigracyjnych. Od momentu o uszach dupy- nie rozumiem co autor mial na mysli.
                        • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 14:10
                          Czy ty czasami zastanawiasz sie, co znaczaja slowa ktorych uzywasz, tlumaczko od siedmiu bolesci? Prawomocny to moze byc wyrok sadu.

                          Zabolalo, ze zaczelas kariere w UK od lamania prawa i dlatego na innych, ktorzy tego nie robili trzeba napluc? Jak sie nazywa kogos, kto pracuje nielegalnie pracujacym nielegalnie, to jest sie taka osobe traktuje jak przypadek imigracyjny? I to ty piszesz "Jakos mi nie lezy self-righteousness w temacie."? Jak to bylo o belce we wlasnym oku, aniu?
                          • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 14:29
                            Zabolalo? Nie, absolutnie. Takie byly czasy, pracowalo sie na czarno. Znalam tez ludzi ze squatow, kazdy zyl jak umial I jak dawal rade.

                            Ale mi dowalilas z ta prawomocnoscia, dowartosciowalo Cie to?

                            Nie rozumiem logiki Twoich wpisow, nie pierwszy raz, pewnie nie ostatni? Teraz cos o belce w oku, ale ze co? Nie, nie tlumacz.

                            Po prostu nie interesuje mnie czy ktos ma uporzadkowane sprawy imigracyjne czy nie. Tak czy tak z czegos musi zyc, rozne sa losy ludzkie, nie mnie oceniac czy I dlaczego ktos nie ma papierow w porzadku.
                            • ilonka45 Re: akcent 10.06.25, 15:16
                              Sorry Ania, ale zanim zaczniesz doszukiwać się logiki u innych, przeczytaj swoje wpisy jeszcze raz i sama sobie zaprzeczasz. Skoro nie interesuje Cię czy ktoś ma uporządkowane sprawy imigracyjne, to na jakiej zasadzie funkcjonuje Twoja firma?
                              • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 15:26
                                Kiedys, bo juz dawno ta dzialalnosc upadla, wraps z Brexitem, zajmowala sie szukaniem pracownikow. W ramach uslugi czasami bylo sprawdzanie prawa do pracy, czasami klient Robin to Sam. Tutaj bylo swiadczenie uslugi za oplata.
                                Natomiast w zyciu prywatnym tego nie robie.
                            • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 16:07
                              Alez juz ci tlumacze i oraz dodatkowo ci dowale, zeby sie dowartosciowac po raz kolejny (bo jak na tlumacza, to etymologia u ciebie marniutka):
                              "źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz" (ktorej pasuje do ciebie jak ulal) za wikislownikiem: "przysłowie polskie ...używane w stosunku do osoby przesadnie krytykującej czyjeś drobne wady bez poczucia świadomości, że sama dopuszcza się bardzo poważnych uchybień"

                              Pochodzi z biblii, tak jak wiele innych powiedzen uzywanych w jezyku potocznym rowniez przez osoby, ktore nie sa praktykujacymi katolikami (nawet jezeli udaja, ze sa i posylaja dzieci do katolickiej szkoly) wiec tlumaczenie, ze do kosciola nie chodzisz akurat tutaj niewiele da.
                              • steph13 Re: akcent 10.06.25, 18:09
                                Drogie panie, mie dajmy się zwariować.Nie wierzę, że jest tu wiele osób, które
                                zjechały tutaj i osiedliły się w UK przed wejściem Polski do Unii i nigdy nie pracowały na czarno. Nikt nie zatrudniał dziesiątych kuzynów po kisielu z kraju do malowania mieszkań czy instalacji nowej łazienki etc, oczywiście cash in hand. Stempel w polskim paszporcie jasno stwierdzał NO employment, paid or unpaid a jednak zyly tutaj tysiące Polakow i by and large mielismy sie dobrze. Czasy się zmieniły i powstały nowe warunki zatrudnienia, które zlikwidowały wszelkie restrykcje dla Polaków. Nauczona jednak doświadczeniem, dzisiaj dzwonię po Pimlico Plumbers jak coś w domu kapie gdzie nie powinno. Do przycinania drzewa i krzewow w ogródku wzywam specjalistów i płacę przelewem, łącznie z VAT gdzie applicable,i ale
                                do koszenia trawy przychodzi handyman z kosiarka rodem z Litwy. I tak się kręcimy, nie uważam, że łamiemy jakieś prawo i nikogo świadomie nie krzywdzimy. Oczywiście mam swoje uprzedzenia uważam na to kogo wpuszczam do mojego domu. Amen.
                                • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 19:12
                                  Mysle, ze emigracja polska pounijna, po 2004 roku tu zjechana, nie ma za bardzo pojecia jak to wczesniej wygladalo. A tak a propos, to teraz historia polskiej emigracji zarobkowej do UK zatoczyla kompletne kolo, i tak jak kiedys urzad imigracyjny w Dover, czy w Calais przepytywali Polakow czy aby przypadkiem nie jechali do pracy, i otwierali im walizki w poszukiwaniu mlotkow i kluczy francuskich, bo Polska nie byla w UE, tak teraz urzad imigracyjny w Dover czy w Calais przepytuje Polakow dokladnie w ten sam sposob, i szuka w walizkach mlotkow i kluczy francuskich, bo UK nie jest w UE, i znowu Polakom nie wolno w UK pracowac bez prawa pracy, wizy pracowniczej czy czego tam jeszcze. Dla mnie pamietajacej dobrze pierwsza runde tych przesluchan, dziwnie mi sie teraz slucha ich nowego wydania.

                                  Oczywiscie, ze 'wszyscy' pracowali tutaj na czarno, w restauracjach, w kawiarniach, w hotelach, pamietam jak na scianie placzu hoteliki oglaszaly ze szukaja 'au pair', dzwonilo sie, a tam sie okazywalo ze szukaja chambermaid, ewentualnie kogos do robienia sniadan, z mieszkaniem dzielonym z 3 innymi pracownicami.
                                  Byly tez, zupelnie, kompletnie totalnie nielegalnie (Glasscraft moze zazyj jakies kropelki na serce zanim przeczytasz dalej) fikcyjne organizacje 'charytatywne', ktore zatrudnialy Polakow do sprzedawania np. zestawow 4 dziadowskich dlugopisow za funta, z czego pracownik mial jakis tam procent, reszta szla 'do charity', z tym ze jak sie pozniej okazywalo, jak juz to charity policja rozpracowala, ze to zadne charity tylko fikcja prowadzona przez przedsiebiorczego pana z krajow przeroznych. W czasie mojego pierwszego pobytu taka znana charity bylo bodajze Save the Blind, z siedziba niedaleko Gloucester Road tube. Na scianie placzu byly dziesiatki takich przekretow, setki czy tysiace ludzi w tym pracowalo. Jak rowniez prywatnie jako nianie, mother's help, itp, z czasopisma The Lady. Mnostwo Polek pracowalo u Zydowek na Golders Green, i w okolicach. W restauracjach pracowalo mnostwo Polakow, krazyly legendy o lapankach i nalotach z Home Officu w tych restauracjach, w czasie ktorych Polacy rozbiegali sie na cztery wiatry co sil w nogach.
                                  • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 19:36
                                    Swoje opowiesci o starych dobrych czasach mozesz snuc tym, ktorzy tego nie widzieli sami; ja wiem ze ty jestes w UK dluzej niz ktokolwiek inny, droge rodakom przecieralas, matka narodu normalnie.

                                    Dziekuje za troske o moje zdrowie, kropelek na serce nie potrzebuje; to raczej chyba w twoim wieku trzeba uwazac na siebie, bo ty chyba tutaj zaraz po wojnie przyjechalas?
                                    • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 20:59
                                      Skad w Tobie tyle zacieklosci, coraz bardziej sie nieprzyjemna robisz, masz zly dzien, tydzien, miesiac, rok?
                                      Steph jest tutaj najdluzej jezeli juz. Zadnej drogi nie przecieralam, zupelnie mnie to nie interesowalo.
                                      • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 21:06
                                        Whatever
                                  • plain-vanilla Re: akcent 11.06.25, 10:35
                                    Chciałam tylko powiedzieć, że jak najbardziej emigracja polska po 2004 ma pojęcie jak wyglądało życie w UK przed. Nie wiem, czemu piszesz, że nie wiedzą. Moja bratowa pracowała w Anglii w latach 80-tych lub wczesnych 90-tych nielegalnie. Moja własna mama mieszkała i pracowała w USA w restauracji nielegalnie. Zastał ją tam stan wojenny, mogła zostać na stałe, ale mój ojciec nie zgadzał się na emigrację, więc po 2 latach wróciła do komunistycznej Polski. Wszyscy znajomi w USA pukali się w czoło. Wiele razy opowiadała, jak ciężko jej było. Ja nie bronię ani nie potępiam. Sama bym nie chciała być nigdzie nielegalnie ani żyć w strachu przed nalotami immigration. Moim zdaniem ci ludzie jak najbardziej wybierają taki właśnie model egzystencji. Jeśli zatrudniam kogoś do usług tutaj i ta osoba jest self-employed to w ogóle nie interesuje mnie jej status immigracyiny. Ani nie sprawdzam, czy się rozlicza z HMRC.
                                    • aniaheasley Re: akcent 11.06.25, 12:12
                                      Wszystkie sprzataczki i budowlancy sa zawsze self-employed z mojego doswiadczenia. Raz mialam polska firme budowlana Ltd, mieli numer VAT i wszystko, ale to byl wyjatek.
                                      Dlaczego uwazam ze sie nie pamieta lat sprzed 2004 roku? Moze dlatego ze to juz bylo tak dawno temu, ze ludzie zapominaja. Mnie samej trudno uwierzyc, ze uzyskanie NIN to byl szczyt marzen w temacie zatrudnienia, bo to otwieralo droge do legalnej pracy. Przez lata pomiedzy 2004 a Brexitem Polacy po prostu przyjezdzali i pracowali, wszystko legalnie, chociaz na poczatku bylo cos co sie nazywalo WRS, po paru latach zniesione. Tak jak pisalam juz tutaj, nie wnikam w ludzkie wybory emigracyjne, nie mnie ich sadzic, sa od tego organy, urzad podatkowy, urzad imigracyjny, policja, ja do tych organow ani surowych sedziow nie naleze i tyle w temacie. A ze mam przeszlosc pracy nielegalnej, to tym bardziej nie bede sie teraz wyglupiac i rzadac 'papierow' od sprzataczki.
                                  • ilonka45 Re: akcent 11.06.25, 13:24
                                    „Oczywiscie, ze 'wszyscy' pracowali tutaj na czarno, w restauracjach, w kawiarniach, w hotelach, pamietam jak na scianie placzu hoteliki oglaszaly ze szukaja '”

                                    Nie, nie wszyscy, ja nigdy nielegalnie nigdzie nie pracowalam. To, że dużo osób tak robiło, nie znaczy, ze wszyscy. Nie rozumiem Twojej potrzeby pouczania i niedoceniania tych, którzy przyjechali tutaj po wejściu Polski do Uni. Znam Polaków i nie tylko Polaków, którzy świetnie się tutaj odnaleźli i takich, którzy po 40+!latach, słabo się zaklimatyzowali i mentalnie nadal żyją w PRL.
                                    • aniaheasley Re: akcent 11.06.25, 21:33
                                      Ok, poprawka, nie wszyscy. Mozna bylo wyjsc za maz za Anglika, wtedy to bylo o troche tansze niz obecnie. Juz za jakies 2k mozna bylo bodajze zalatwic sobie wize malzenska.
                                      Mozna bylo zapisac sie do szkoly, jednej z fabryk wiz, np. znana wszem i wobec Oxford House School. Wiza studencka dawala prawo pracy 20 godzin w tygodniu, rozciagniecie tego na full time juz nie bylo trudne.
                                      Od 1994 roku mozna bylo sobie zalatwic biznes-wize, na podstawie umowy stowarzyszenia z UE na 10 lat przed wejsciem Polski do klubu. Pisalo sie 3 stronicowy biznes plan, ze sie bedzie prowadzic firme sprzatajaca lub dekoratorska, i biznes wizy rozchodzily sie jak cieple buleczki.
                                      Czyli tak, mozna bylo. Mozna bylo tez wyjsc za maz naprawde, z wielkiej milosci, i dostac wize pozwalajaca na prace jako produkt uboczny tejze.
                                      • ilonka45 Re: akcent 12.06.25, 11:13
                                        No ale po co to wszystko piszesz???? Myślisz, że nikt tu z obecnych o tych praktykach nie wiedział?????
                                        • aniaheasley Re: akcent 12.06.25, 14:07
                                          Mysle, ze sporo osob nie wie o nich, bo sa po prostu za mlodzi zeby to wiedziec. Po drugie pisze to, bo nie ma innego wyjscia, musialas sie wpasowac w ktoras z tych opcji, innych po prostu naprawde wtedy nie bylo dla Polakow.
                                          • ilonka45 Re: akcent 12.06.25, 16:45
                                            Nie wpasowałam się Aniu, pracowałam w Polsce jako opiekun i tłumacz grup muzycznych z różnych stron swiata. Poznałam mnóstwo ciekawych ( i nieciekawych) ludzi) Zdaje sobie sprawę jakie prawa mieli Polacy w UK,chociaż na początku lat 80 nie spotkałam wielu Polaków, bo się nie obracałam w polskich kręgach a moje 3 koleżanki, które tu przyleciały pod koniec lat 70, wyemigrowały po paru latach w UK do Australii
                                            • aniaheasley Re: akcent 12.06.25, 18:24
                                              Sporo bylo w Polsce tlumaczy, ktorzy po przyjezdzie tutaj do UK na czarno przyslowiowe kible myli, ale rozumiem, ze Ty z innej gliny, i pracowalas tylko i wylacznie legalnie. Na poczatku lat 80. If you say so.
                                              • steph13 Re: akcent 12.06.25, 18:38
                                                Aniu, nie wiem czy miałaś przyjemność poznać to miejsce. East European Language Agency, na Chepstow Road, mala agencja prowadzona przez Rosjankę. Przyjazna kobieta zawsze miała dużo zleceń dla mnie, trzeba było fizycznie podjechać aby odebrać zlecenia i doręczyć przetłumaczone teksty. Ku mojej uciesze robiłam tłumaczenia dla niej w obydwie strony, czasem używając małżonka do pomocy. Najpierw był cash in hand, później jako żona i matka, dostawałam zapłaty w czekach. To były fajne czasy, never a dull moment i sporo inicjatywy trzeba było wykazać.
                                                • aniaheasley Re: akcent 12.06.25, 20:29
                                                  Nie, nie mialam przyjemnosci. Ja tlumaczeniami zaczelam sie zajmowac dopiero jakos na poczatku lat 90. I bylam taka ambitna, ze zalozylam wlasna firme do tego celu. Bardzo oryginalnie sie nazywala, Mobile Europe Ltd. Nie pamietam juz jak znajdowalam klientow, pisalam jakies setki listow z Yellow Pages. To byl cud ze w ogole ktokolwiek mi na nie odpowiedzial. W samej koncowce lat 80 pracowalam na czarno, najdluzej jako au pair na Muswell Hill, u Anglikow, w domu, z ktorego kilka miesiecy wczesniej wyprowadzil sie niejaki Jeremy Beadle, kojarzysz go Steph? Ten od You've been framed. Setki listy do niego przychodzily ciagle i nie mozna sie bylo przez nie do drzwi wejsciowych dokopac.
                                                  • steph13 Re: akcent 12.06.25, 22:16
                                                    Oczywiście, że pamiętam Jeremy Beadle, to była staple tv w tamtych latach. Wyobrażam sobie ile korespondencji dostawal, był bardzo popularny. Chyba już nie żyje. Ja jakoś nigdy nie wyszłam poza West London. Chambermaid w hotelu na Cromwell Rd, kelnerka w Borscht & Cheers na Kings Rd, barmanka w Hatchetts of Piccadilly, potem polskie biuro podróży na Fulham, angielskie biuro podróży na Charing Cross Road, Polish Section of the BBC World Service. A pozniej przyszły dzieci i blisko 20lat przy mężu jako matka i żona, o zgrozo. Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo miło pamiętam te frywolne czasy i cieszę się, że doznałam tych wszelkich doświadczeń. Ale rodzice nie mogli pojąć jak to córka magister mogła zniżyć się do takich przyziemnych prac.
                                                  • aniaheasley Re: akcent 12.06.25, 23:16
                                                    Tez zaliczylam polskie biuro podrozy, Fregata Travel, bylam PA (ha ha ha) dyrektora Krzysztofa Rockiego przez chwile. Mieli biuro na Dean Street, przy Oxford Street. Fajna praca byla, nic prawie nie robilam, ale praca sie skonczyla kiedy pan Rocki zniknal ktoregos mglistego dnia, zdefraudowal wszystkie pieniadze firmowe, i sluch o nim zaginal. Nawet odwiedzila to biuro kiedys polska premierka, Hanna Suchocka. Do polskiej sekcji BBC World Service uderzalam chyba dwa razy, ale sie nie dostalam. Pan Cajzner (??) bodajze prowadzil rozmowe kwalifikacyjna, ale nie popisalam sie wiedza nt. biezacych wydarzen na swiecie, cos o Tutsi w Rwandzie sie mnie pytal. Bylam tez head barmanka, a potem kierowniczka klubu polskiego na Balham, White Eagle Club przez kilka miesiecy na poczatku lat 90. To bylo wtedy niesamowite miejsce, jeszcze zylo sporo osob pamietajacych powstanie warszawskie, caly 'szlak Andersa', i plakali zawsze przy piosenkach o Lwowie na roznych wieczorkach. Ech, to byly czasy.
                                                    Moi rodzice bardzo podobnie zalamywali rece i nie mogli zrozumiec dlaczego nie poszukam sobie jakiejs 'porzadnej' pracy, ale ja uwielbialam te moje zajecia przygodne. Pracowalam tez przez jakis czas w hoteliku Hart House Hotel niedaleko Baker Street.
                                                  • steph13 Re: akcent 13.06.25, 00:03
                                                    Z Fregatą Travel miałam kontakty zawodowe haha poprzez Polex Travel, firmy pana Klocka, gdzie pracowałam. Pamiętam, że odwiedzał nas w biurze fajny, kulturalny starszy pan z Fregaty oraz niejaki pan Lewkowicz. Klocek sprzedał firmę i nowy angielski właściciel przeniosl biuro na Charing Cross Road.
                                                    BBC. Moja teściowa miała polską panią do sprzątania, Pani Halina zawsze przynosila ze sobą Polskiego Gońca. Któregoś dnia teściowa zauważyła w gazecie ogłoszenie, w ramce, w języku angielskim o rozpisanym konkursie na Programme Assistant w polskiej sekcji. Przeszłam egzaminy pisemne, ustne i próbę mikrofonu i dostałam pracę. W czasie któregoś wieczornego dyżuru, napatoczyłam się na korytarzu na znajomą twarz ze studiów i radośnie powitałam go wykrzykując jego imię. On mnie też poznał ale zdziwiony był, że podałam w pracy prawdziwe dane osobowe bo rodzina w Polsce może ucierpieć. To były czasy Solidarnisci, , Wałęsa, strajki dużo się działo, gorąca atmosfera w pracy, Reuters wypluwał co chwila nowe wieści, które szybko trzeba było tłumaczyć, ciągle update no i czytać w cogodzinnych wiadomościach. I w krotce ogarnął mnie strach o rodzinę w kraju i zrezygnowałam z pracy. Dyrektorem sekcji był wtedy pan Pszennicki a kolega, który mnie odstraszył od pracy to był właśnie Marek Cajzner, ktory po jakimś czasie objął ster, ale mnie już tam nie było.
                                                    W klubie na Balham nigdy nie byłam ale sobotnie wieczory spędzałam na dyskotece w Ognisku na Exhibition Rd gdzie pętało się jeszcze sporo przedwojennej arystokracji, która patrzyła na nas mlodych przybyszy z komunistycznej Polski z upokarzającym pożaleniem.
                                                    Aktualnie pracuje nad family tree I moje przejścia życiowe w biografii o jaką dzieci poprosiły żeby wnuki mogły poczytać kiedy dorosną. Dużo. I łych wspomnień przelewam na papier. Night night

                                                  • aniaheasley Re: akcent 13.06.25, 00:39
                                                    Ale fajne wspomnienia. Cajznera pamietam z mojego interview, jak z politowaniem powiedzial, kiedy wreszcie na jakies pytanie odpowiedzialam prawidlowo, 'no nareszcie, cos pani tam jednak wie', ale to nie wystarczylo zeby prace dostac.
                                                    Ja wlasnie z mysla o dzieciach, i o tym, zeby wiedzialy o mlodosci mamy wiecej niz ja wiem o mlodosci moich rodzicow, to nawet ksiazke napisalam, o moich pierwszych pare latach w Londynie, i wydalam wlasnym sumptem na amazonie.
                                                  • steph13 Re: akcent 13.06.25, 10:33
                                                    Brawo, wspaniale przedsięwzięcie, zazdroszczę. Chodzi mnie dokładnie o to samo - bardzo mało wiem o swojej polskiej rodzinie więc nadrabiam jak umiem żeby dzieciom przekazać jakiś background do ich pochodzenia. Nie mam apetytu na pisanie książki, ale chałupnicza wersja rodowodu mojego i męża, plus wszystko o tym gdzie losy nas rzuciły powinna zadowolić młodych.
                                                    Były czasy kiedy ja nie pracowałam i teściowie odwiedzali mnie kilkakrotnie w kazdym tygodniu. Siedzieli przy herbatce i snuli w kółko te same opowieści o ich młodości, karierach i wyborach życiowych i rozlicznych przodkach. Często wywracałam oczy ze znudzenia i wyłączyłam się słuchowo. A szkoda, trzeba było robić notatki. Na szczęście wiele ich opowieści mogę zweryfikować w długich poszukiwaniach w internet i jakiś sensowny całokształt zaczyna się rysować, chociaż grzbiet pobolewa od siedzenia przed komputerem.
                                                    Ile czasu zajęło Tobie napisanie tej książki, biorąc pod uwagę, że pracowałaś i firmę prowadziłaś?
                                                  • aniaheasley Re: akcent 13.06.25, 11:09
                                                    To nie jest jakas ogromna ksiazka :) Zaczelam pisac pamietam w lecie na urlopie, i mialam taki plan zeby ja wydac na 30 rocznice przyjazdu tutaj, w lipcu nastepnego roku. Czyli pisanie, poprawki, dodatki, potem edycja, oprawa graficzna, drugie proof-reading, troche pracy z tym bylo, ale traktowalam to jako hobby, zajelo mi niecaly rok. Pamietam ze wpadlam na ten pomysl gdzies na plazy, i zaczelam pisac na telefonie czekajac na wejscie do samolotu powrotnego do Londynu. Ciesze sie ze to zrobilam, to juz nie ucieknie.
                                                    Co do historii mojej rodziny, to niestety o rodzinie mojego ojca nie wiem prawie doslownie nic, tak sie zlozylo, teraz juz tego nie zmienie.
                                                    Rodzina mamy od kilku pokolen byla osiedlona w malej wiosce nad Wisla, pare kilometrow od Czerwinska, jest tam kosciol romanski z 11 wieku, taka mala atrakcja turystyczna. Kiedy moj wujek, brat mojej prababci budowal nowy dom, bo stary drewniany po prostu sie rozsypal, to w gruzach tego starego znalezli, jak na filmie jakims! metalowa szkatulke z historia rodziny wstecz az do 17 wieku, plus pare zdjec wyblaklych. Zainspirowany tym znaleziskiem, inny brat mojej prababci wyruszyl w podroz po Polsce, i spisal historie rodziny az do lat 1980 jakos, moja mama miala kopie tego maszynopisu wszystkiego, ktory ja teraz przepisalam na komputerze, ale na razie istnieje tylko po polsku. Jezeli tego nie przetlumacze, to wiem ze ta cala wiedza o rodzinie przepadnie, moje dzieci nie czytaja po polsku, a przynajmniej nie tego typu teksty.
                                                    Moja tesciowa z pasja prowadzi genealogie swojej rodziny, korzysta z jakiejs strony internetowej, nie pamietam jakiej.
                                                  • steph13 Re: akcent 13.06.25, 12:49
                                                    No to Ty masz zdecydowanie head start. Żadnego znaleziska odkrytego w mojej rodzinie, nawet rutynowe dokumenty gdzieś się zapodziały. Wiem, że ojciec z rodzeństwem i rodzicami przeprowadzili się ze Śląska do Raszyna pod Warszawa. Mama mojej mamy była z Warszawy, zamożna rodzina o niemieckim nazwisku (?) ale było ich sporo i trudno bardzo teraz odkryć konkretne ślady wiodące do mojej babci, która lubiła opowiadać mnie o wspaniałej Warszawie w czasach przedwojennych. A propos, to trochę tak jak ja wspominam z rozrzewnieniem wspaniały Londyn z ubiegłego stulecia. Po śmierci jej rodziców i utracie ich majątku babcia poznała swojego bardzo polskiego męża i zamieszkali w Mogielnicy pod Warszawą gdzie urodziła się moja mama. To takie szczątkowe informacje ale jeśli świat jaki znamy nie rozpadnie się do tej pory, to moze dorosłe kiedyś wnuki doszperają się czegoś więcej z pomocą AI.
                                                  • aniaheasley Re: akcent 13.06.25, 13:25
                                                    Moja babcia, mama taty zawsze jak probowala mi cos opowiadac o rodzinie, i koligacjach z jakims 'rodem' zacnym, to moj tata jej przerywal zdenerwowany, co mama jej jakies glupoty do glowy wrzuca, potem pojdzie do szkoly i bedzie opowiadac ze ona jest ze szlacheckiej rodziny, i po co to. Takie czasy byly. A o tym, ze moj dziadek, czyli ojciec ojca, jako profesor chemii bodajze, bylo goscinnie w roku 1938 wykladowca w Cambridge, to sie dowiedzialam dopiero jak ojciec zmarl, i porzadkowalysmy z mama jego papiery, i byly tam przedwojenne pocztowki piekne z Cambridge i z Londynu, i zdjecia moich bardzo eleganckich dziadkow, z 2 letnim tata w Cambridge. Mama mi dopiero wtedy powiedziala, ze jak bylam mala to nie mowili mi tego, zebym, znowu, w szkole sie nie chwalila, ze moj dziadek w Cambridge wykladal, bo to bylo bardzo niewskazane w latach 70. Teraz mi sie wydaje, ze troche rodzice przesadzali z ta ostroznoscia, no ale to teraz, mozliwe ze wiedzieli co robia.
                                                  • steph13 Re: akcent 13.06.25, 16:09
                                                    Masz rację, dokładnie tak było. Trzeba było uważać co się mówiło i do kogo i zawsze była ta obawa, że dzieci coś wypaplają i sprowadza kłopoty na rodzine. Stąd dzieciom nie mówiło nic czego jako dzieci nie musiały wiedzieć. Kiedy przestałam być dzieckiem, wyjechałam na studia,,do domu rodzinnego wracałam na Christmas i nigdy już z rodzicami nie mieszkałam. Nie chce powielać tego samego błędu.

                                                    Nie mam nikogo o akademickim background w mojej rodzinie ale też posiadam fajne fotki babci w eleganckiej flapper dress i fikuśnym nakryciu głowy, jej dostojnego małżonka pod wąsem, wnętrza ich domu umeblowanego w stylu lat dwudziestych. Nie dziwię się, że po WWII było jej tęskno za dawnymi czasami. U moich rodziców nie popijało się herbaty w Meissen china.
                                                    Życzę

                                                    Czy wiesz, że Twoje córki mogły się powołać na koneksje rodzinne z Cambridge gdyby chciały tam studiować. Oni trzymają świetne records.
                                                    Dziadek mojej córki męża był Kanadyjczykiem, wykładowca matematyki w Oxford. Tam poznał swoją żonę, ślub wzieli w Oxford, po czym przyjęcie odbyło się w Rhodes House. On zmarł wcześnie a jego żona, powyżej lat 90, uczestniczyla 10 lat temu w jej wnuka i mojej córki przyjęciu weselnym w …Rhodes House. Staruszka była mocno wzruszona bo wspomnienia odżyły. Na razie rodzinna historia oxfordzka zamknęła sie, ale ktoś wie co dalej może byc, jest w końcu pięciu wnuków w zanadrzu.
                                                  • aniaheasley Re: akcent 13.06.25, 20:19
                                                    Nie no na pradziadka z Polski jakos nie przyszlo im sie do glowy powolywac. Starsza corka w ogole raczej nie Oxbridge material. Mlodsza sie otarla, dostala oferte po interview, zabraklo jej jednej gwiazdki z A-levels. Ale co komu pisane to chyba dostaje. Jest w Szkocji, zachwycona, znalazla swoje miejsce na ziemi. W rodzinie mojego ojca tradycje akademickie byly z dziada pradziada, ja sie wylamalam po x pokoleniach, a ze jestem jedynaczka, to tradycja upadla. Moze moze mlodsza corka podejmie, ale to tak na dwoje babka wrozyla w tej chwili.
                                              • ilonka45 Re: akcent 15.06.25, 19:05
                                                Hahaha, możesz sobie nie wierzyć, przyjechałam na zaproszenie jak wszyscy, mialam znajomych i rodzine ( wdowa lotnika z D 303) po dwóch miesiącach pobytu wyszłam za mąż i po 15. dniach dostałam NS i pobyt stały, zaraz potem zaczęłam pracę. Legalnie. Czego nie rozumiesz??????
                                                • aniaheasley Re: akcent 15.06.25, 22:46
                                                  I wszystko jasne. Czyli zwyczajnie wpasowalas sie w kategorie 'na malzenstwo'. I po co sie bylo tak swiecie oburzac, wywyzszac i wynosic ponad cala reszte polskich imigrantow z tamtych czasow?
                                                  • ilonka45 Re: akcent 18.06.25, 13:14
                                                    Masz niezłe kompleksy, skoro dopatrujesz się jakiegoś wywyższania u innych. Szufladkujesz wszystkich wg własnych doświadczeń, a jak nie pasuje do Twojej wizji to oskarzasz o kłamstwa, pisalas o zaaranżowanych małżeństwach a nie o normalnych. Jeszcze raz, żeby dotarło, nie pracowałam nigdzie nielegalnie i nie płaciłam za małżeństwo.
                                                  • aniaheasley Re: akcent 19.06.25, 10:24
                                                    Jezu, ta polska obsesja wyciagania 'kompleksow' na kazdym kroku to juz paranoiczna jest. Pisalam o malzenstwach z 'wielkiej milosci' i tych fikcyjnych, wiec chill babe. Sama w koncu wyszlam 'normalnie' za maz i wtedy wszystko stalo sie o wiele latwiejsze. Poza zenujacym interview w Home Office w Croydon.
                                                    Za malzenstwo to kazda kobieta w taki czy inny sposob placi do konca zycia, wiec tutaj bym polemizowala.
                                                  • steph13 Re: akcent 19.06.25, 11:57
                                                    Aniu, daj sobie spokój, dyskusja z tą osobą nigdzie nie prowadzi. Zakorzeniona głęboko w swoim mniej czy więcej wyimaginowanym światku nawet nie zauważa, że robi dokładnie to samo o co Ciebie i mnie oskarża, ta psycholog o chałupniczych kwalifikacjach. Niech jej będzie, może pomimo wielkich sukcesów tu i tam, nie ma pod ręką nikogo na kim mogłaby wyladowac swoją frustrację? Perhaps it’s the heat?
                                                    Sticks and stones etc etc. It’s so hot!
                                                  • aniaheasley Re: akcent 19.06.25, 22:16
                                                    Dzieki Steph, chyba rzeczywiscie dam sobie spokoj.
                                                    Ja dzisiaj znalazlam super sposob na upal - wyjazd do Brighton, i chyba 3 godziny plywania w przyjemnie chlodnym ale nie za zimnym morzu :) Z mojego miejsca w Londynie w Brighton mam najblizsza plaze. Polecam!
                                                  • steph13 Re: akcent 19.06.25, 22:33
                                                    Haha, nie uwierzysz pewnie ale ja nie umie pływać! A w swoim czasie “chodziłam” z olimpijskim pływakiem w Polsce i nawet on mnie nie przełamał. Małżonka Australijka krewna była pierwszą kobietą jaką dostała złoty medal w pływaniu na Olimpiadzie, w Sztokholmie 1912. Córki pływają, wszystkie wnuki pływaja i tylko ja marnieje na suchym lądzie. Wyciągnęłam dzisiaj małżonka na spacer do Marble Hill Park ale trudno było znalesc schronienie od słońca. Ale ja zawsze wolałam zimę od lata. Roll on white Christmas!
                                                  • aniaheasley Re: akcent 20.06.25, 08:09
                                                    Moje plywanie jest bardzo bardzo basic. Niby zabka, glowa nad woda, ale bardzo dlugo potrafie plynac. Super relaks. Moj maz wychowal sie nad morzem, plywa jak zawodowiec, nauczyl wszystkie dzieci pieknie jak byly male. Na urlopach oni zawsze plywaja do jakiejs odleglej wysepki, a ja wzdluz brzegu zabkuje. Wczoraj tez corka smigala do boi, ja blisko brzegu. Bardzo polecat! Moze sprobuj?
                                                  • steph13 Re: akcent 20.06.25, 23:20
                                                    Nie da rady,. Lost case, I’d say. Chyba, ze ktoś jeszcze wymyśli jakoś styl pływania z jedną nogą jako propeller podczas gdy druga noga pozostaje na twardym gruncie. A narazie cold shower will do.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 25.06.25, 21:16
                                                    Steph Nie mam żadnych frustracji, nikogo o nic nie oskarżam!!!!!! Nie znoszę wszystkowiedzących i wywyższających się osób, które mają potrzebę pouczania i obrażania obcych osób na forum,.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 25.06.25, 21:02
                                                    „Za malzenstwo to kazda kobieta w taki czy inny sposob placi do konca zycia, wiec tutaj bym polemizowala.”
                                                    Nie każda, sa rozwody🙂
                                                  • ta_ruda Re: akcent 26.06.25, 10:47
                                                    rozwód to też cena. Życie do końca pokręcone jak się źle człowiek ożeni czy wyjdzie za mąż.


                                                    ilonka45 napisała:

                                                    > „Za malzenstwo to kazda kobieta w taki czy inny sposob placi do konca zycia, wi
                                                    > ec tutaj bym polemizowala.”
                                                    > Nie każda, sa rozwody🙂
                                                  • aniaheasley Re: akcent 26.06.25, 11:58
                                                    Wlasnie to samo mialam napisac, rozwod to tez ogromna cena, ciagnie sie za wieloma osobami do konca zycia w takiej czy innej formie, ostateczny podzial majatku czesto jest odroczony do pelnoletnosci najmlodszego dziecka, zlosliwosci i utrudnianie zycia moze sie ciagnac duzo dluzej, zwlaszcza jak sa dzieci, dzieci czesto wygladaja jak rozwiedziony rodzic, co czasami samo w sobie budzi przykre skojarzenia. Nie mowiac juz o stronie psychicznej, emocjonalnej. Wiele osob uwaza rozwod za osobista porazke zyciowa, z ktora nie moga sobie poradzic, czasami nawet sami przed soba nie chcemy sie do konca przyznac ze tak to widzimy, bo kloci sie to z mantra, 'be kind to yourself', ale wiele osob jest dla siebie wciaz bardzo surowych. Rodzina tez czesto nie pomaga, i mama czy babcia nie ukrywa 'rozczarowania' ze sie corce czy wnuczce malzenstwo nie udalo. Lista jest dluga.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 26.06.25, 12:42
                                                    Cena jaką płacą dzieci jest największa.
                                                  • ta_ruda Re: akcent 26.06.25, 14:41
                                                    ja mysle ze wszyscy placa cene - nie da sie tak poprostu przejsc do porzadku dziennego nad rozwodem, szkoda tylko ze w mediach rozwody sa ukazywane tak prosto.

                                                    nawet jakies powazniejsze zwiazki bez dzieci pozostawiaja slad w nas, a co dopiero nieudane malzenstwo z dziecmi (zarowno dla kobiet jak i mezczyzn).


                                                    ilonka45 napisała:

                                                    > Cena jaką płacą dzieci jest największa.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 27.06.25, 19:08
                                                    Ruda, wszyscy przeżywają, ale psychika małego dziecka, kiedy nie rozumie jeszcze wielu rzeczy, zwichnięta na całe życie. Do tego rozgrywki między rodzicami jeszcze dokładają do traumy. Moi rodzice się rozwiedli jak byłam mała.
                                                  • aniaheasley Re: akcent 28.06.25, 10:07
                                                    To czy psychika 'zwichnieta na cale zycie' to moze jednak niekoniecznie. W pewnych srodowiskach rodzina z dwojgiem rodzicow to rzadkosc, bycie dzieckiem rozwodnikow, lub 'partnerow' ktorzy sie rozstali, to norma. To czy psychika bedzie zwichnieta, zalezy od tego co sie stanie potem, po rozwodzie, po rozstaniu, w jakim otoczeniu bedzie dziecko dorastac dalej, i od jej czy jego odpornosci psychiczneji i ogolnego podejscia do swiata i ludzi. Tak wiec nie generalizujmy, bo robimy krzywde tym dzieciom rozwodnikow, dla ktorych to jest po prostu one of these things, i cos, z czym potrafia sobie poradzic. Albo usprawiedliwiamy ich zachowania pozniejsze, na granicy doroslosci. Czesto slysze komentarze, no tak co sie dziwic, to dziecko z rozbitego domu. A to nie jest ani powod do listosci ani usprawiedliwienie niczego.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 29.06.25, 09:13
                                                    „”Tak wiec nie generalizujmy, bo robimy krzywde tym dzieciom rozwodnikow, dla ktorych to jest po prostu one of these things,”
                                                    Rozwód nigdy nie jest one of these things. Wypowiadasz się znowu na temat, o którym nie masz pojęcia. Nie wychowałaś się w rodzinie rozwiedzionej i nie jesteś rozwódką. Poczytaj statystyki.
                                                    Generalizując robimy krzywdę tym dzieciom????? Niby w jaki soosob?
                                                  • aniaheasley Re: akcent 29.06.25, 14:25
                                                    Mam pojecie. Robimy krzywde dzieciom przyklejajac im etykietke dziecko z rozbitej rodziny, bo nie wszystkie dzieci widza siebie w ten sposob, a z czasem coraz mniej. Pewnie ze mozna cale zycie to roztrzasac, ale nie wszyscy maja na to ochote czy potrzebe.
                                                  • ta_ruda Re: akcent 30.06.25, 09:02
                                                    tu akurat sie zgadzam z ANia. Sama pochodze z tzw dyskunkcyjnej rodziny i to prawda ze bylo mi troche trudniej ogarnac pewne sprawy w zyciu, ale znow inne sprawy bylo mi latwiej ogarnac - takze mozan z 'tym' zyc ;-)


                                                    aniaheasley napisała:

                                                    > Mam pojecie. Robimy krzywde dzieciom przyklejajac im etykietke dziecko z rozbit
                                                    > ej rodziny, bo nie wszystkie dzieci widza siebie w ten sposob, a z czasem coraz
                                                    > mniej. Pewnie ze mozna cale zycie to roztrzasac, ale nie wszyscy maja na to oc
                                                    > hote czy potrzebe.
                                                    >
                                                  • ilonka45 Re: akcent 30.06.25, 11:10
                                                    Ruda, nigdzie nie napisałam, że nie można żyć😀 zależy tez od rodzica z którym dzieci zostaja. Nie miałam w mojej matce żadnego wsparcia i napewno to zaważyło na mum życiu. Z drugiej strony, tak jak piszesz, dorosłam o wiele szybciej i się usamodzielniłam wcześnie. Nie bagatelizowałabym tez traumy rozwodowej dzieci w wieku 6-15 lat.
                                                  • steph13 Re: akcent 29.06.25, 14:50
                                                    Wśród niektórych sfer brytyjskiego spoleczenstwa rozwód to niemalże badge of honour, powielany z pokolenia na pokolenie, babcia, mama, córki etc, biedne dzieciaki wychowane w takich rodzinach nie wiedzą, że może być inaczej więc dorastając idą w ich kroki. Rozwód i zasiłki to dwa wspólne mianowniki wśród patologii.
                                                    Wśród normalnych ludzi, rozwód rodziców niekoniecznie zostawia jakies negatywne piętno na dzieciach, czasami wręcz odwrotnie, dzieci odzywają psychicznie po depresyjnych przeżyciach w domu, a z czasem nawet nawiązują bliskie stosunki z rodzicem, który opuścił rodzinny dom. Nie ma więc sensu generalizować. Ale co ja wiem, moje wnioski na szczęście nie wynikają z osobistego doświadczenia na zadnym etapie rodzinnej historii.
                                                  • wiwi1 Re: akcent 29.06.25, 18:47
                                                    no wiekszej glupoty to dawno nie czytalam. Nie wiem w jakich "sferach brytyjskiego spoleczenistwa" sie obracasz gdzie rozwod to " badge of honour" i jest rowny zasilkom oraz skad czerpiesz swoja wiedze na ten temat skoro jak piszesz osobistych doswiadczen w tej sferze nie posiadasz, ale na litosc boska przestan produkowac takie pierdy kobieto, bo sie tego czytac nie da. Wsrod "normalnych ludzi" - czyli jakich? rozwod moze byc traumatyczny moze rowniez nie byc traumatyczny dla dzieci i calej rodziny i zalezy to od miliona czynnikow bez wzgledu na status spoleczny.
                                                  • steph13 Re: akcent 29.06.25, 21:50
                                                    Nie musisz nawet wysadzać nosa ze swojego grajdoła, wystarczy jak poczytasz czasami prasę czy obejrzysz programy dokumentalne re brytyjskie społeczeństwo to może coś zaskoczysz? Czytanie ze zrozumieniem też nie wydaje się być twoja forte, współczuje.
                                                  • wiwi1 Re: akcent 29.06.25, 22:37
                                                    Ales mi pojechala🤣Nie unos sie tak, rozumiem juz skad czerpiesz wiedze ale musze cie zmartwic reality tv ktore ogladasz to nie programy dokumentalne a Daily Mail to nie jest powazna prasa.
                                                  • steph13 Re: akcent 29.06.25, 23:00
                                                    Acha, to Ty jesteś expertka od reality shows - wyobraź sobie żadnych z nich, nigdy nie oglądałam. Aczkolwiek podczytuję DM online, nie jest to źródłem mojej wiedzy o tym kraju ani żadnej innej. Swojego wpisu nie adresowałam do ciebie, ale jak to mówią .. uderz w stół a nożyce w szał wpadną. Pisałam o patologii brytyjskiej a nie o polskiej wiwi i jej prywatnych doświadczeniach więc odczep się ode mnie.
                                                  • ilonka45 Re: akcent 30.06.25, 11:27
                                                    A już myślałam, że nic głupszego nie można napisać hahaha…..Steph przerosła sama siebie
                                                    Skoro jak piszesz na żadnym etapie twojego, oczywiście wspaniałego drzewa geologicznego, nie było rozwodów to skad te wnioski? Wrzucanie wszystkich rozwiedzionych do jednego worka i nazywanie ludzi patologią, pokazuje nie tylko brak jakiegokolwiek szacunku czy empatii, ale tez podstawowego zrozumienia społeczeństwa w UK
                                • ilonka45 Re: akcent 11.06.25, 13:35
                                  Mnie to wisi i powiewa w co Ty wierzysz Steph, ja nigdy nie pracowałem na czarno.
                                  • steph13 Re: akcent 11.06.25, 16:01
                                    Ilonka, nie wiem co to robiłaś, dlaczego i z kim i w sumie jest to dla mnie zupełnie bez znaczenia chociaż różne teorie można snuć na ten temat. Nie słyszało się w tamtych czasach o Polakach, którzy prosto z lotniska walili na pozycje inne niż jako au pair. Reszta przemierzała Londyn szukając zatrudnienia w catering czy ogólnie hospitality. Wybranka losu, holier than thou Ilonka, oczywiście inna ścieżka pięła się na szczyt, chwała tobie. Za bardzo moralizujesz aby chciało się z tobą dyskutować.
                                    • ilonka45 Re: akcent 12.06.25, 11:11
                                      „Ilonka, nie wiem co to robiłaś, dlaczego i z kim i w sumie jest to dla mnie zupełnie bez znaczenia chociaż różne teorie można snuć na ten temat”
                                      Możesz sobie snuć swoje teorie, w zawężonym bardzo patrzeniu na świat, oczywiście nie ma miejsca na cokolwiek innego. Nie każda osoba w Polsce marzyła o tym, żeby się wyrwać gdziekolwiek i nielegalnie pracować Pracowałam w Warszawie, jako tłumacz i opiekun grup muzycznych z Węgier i UK, poznałam dużo ludzi i z niektórymi się zaprzyjaźniłam.
                                      Twoje chamskie sugiestie „ z kim i kiedy „ zachowaj dla siebie.
                                      • steph13 Re: akcent 12.06.25, 13:09
                                        ilonka45 napisała:

                                        > „Ilonka, nie wiem co to robiłaś, dlaczego i z kim i w sumie jest to dla mnie zu
                                        > pełnie bez znaczenia chociaż różne teorie można snuć na ten temat”
                                        > Możesz sobie snuć swoje teorie, w zawężonym bardzo patrzeniu na świat, oczywiśc
                                        > ie nie ma miejsca na cokolwiek innego. Nie każda osoba w Polsce marzyła o tym,
                                        > żeby się wyrwać gdziekolwiek i nielegalnie pracować Pracowałam w Warszawie, jak
                                        > o tłumacz i opiekun grup muzycznych z Węgier i UK, poznałam dużo ludzi i z niek
                                        > tórymi się zaprzyjaźniłam.

                                        Najwyraźniej ambonę masz w remoncie stąd pontyfikujesz gdzie się da, głównie o swojej wyższości niewspółmiernej. Fancy that, jak większość z nas byłaś tłumaczem i tak na prawdę to nie marzyłaś o żadnym wyjeździe ale ci węgierscy muzykanci namącili ci w głowie i zmusili cię do przyjazdu do Anglii. I poznałaś dużo ludzi a niektórzy nawet zaprzyjaźnili się z tobą, wow! A może Królowa przysłała ci zaproszenie bo bez zaproszenia nie było w końcu szans a
                                        na wyjazd w ubiegłym stuleciu. Curiouser and curiouser I say.

                                        > Twoje chamskie sugiestie „ z kim i kiedy „ zachowaj dla siebie.

                                        Ja nie wygłosiłam żadnych specyficznych sugestii, ale jak masz coś na sumieniu to sama dorabiasz sobie interpretację zupełnie niewinnych słów, w twoim tak szerokim spojrzeniu na świat.
                                        • ilonka45 Re: akcent 12.06.25, 16:59
                                          „zaprzyjaźnili się z tobą, wow! A może Królowa przysłała ci zaproszenie bo bez zaproszenia nie było w końcu szans a”

                                          Masz jakiś problem z ludźmi, którzy nie pasują do twojego ograniczonego postrzegania świata? Od lat wylewasz żółć na tych, którzy śmią mieć inne zdanie od twojego. Skąd bierzesz te wszystkie mądrości? Z siedzenia na d.. „przy mężu”? Oczywiście, że dostałam zaproszenie.
                                          • steph13 Re: akcent 12.06.25, 17:34
                                            Wygląda na to, że nastąpiłam ci na odcisk bo miotasz się jak szalona. Ja, podobnie jak Ania, pisałam o status quo Polaków w Anglii w tamtych zamierzchłych czasach ale w twoich oczach każde wypowiedziane słowo jest o tobie i bronisz sie jak maniak, kiedy ciebie osobiście nikt nie atakuje. Może ulżyłoby tobie i odprężyłabyś się nieco gdybyś też miała męża do siedzenia przy - sorry, ale sama doprosiłaś się o ten komentarz. I owszem, ograniczam swój świat do ludzi, z którymi można dyskutować zwłaszcza kiedy nie zgadzamy się w wielu aspektach, bo bezmyślne i uporczywe przytakiwanie sobie nie ma sensu. Globe trottering impresario aka Ilonka nic nie wnosi do dyskusji oprócz wiecznego oburzenia, pretensji i moralizowania. A odrobina poczucia humoru nikomu jeszcze również nie zaszkodziła.
                              • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 18:53
                                Nie no ja znam pochodzenie tego powiedzenia, tylko nie widze podstaw przytaczania mi go tutaj.
                                • glasscraft Re: akcent 10.06.25, 19:26
                                  Oczywiscie ze nie nie widzisz - belka wlasnej naj naj najlepszosci ci wizje zaslania. Pracowalas na czarno (jak steph napisala, nie ty jedna, nie pierwsza ani ostatnia) a teraz robisz jakis mentalny fikolek, z ktorego wynika ze to daje ci prawo do obrazania tych, ktorzy sa praworzadni (zakladam, ze o to slowo ci chodzilo, a nie o prawomocnosc), bo ty jakos z powodu lamania prawa w przeszlosci stoisz nad nimi moralnie wyzej. W przestepstwie (jakim jest praca bez pozwolenia na prace) widzisz ludzka dusze, czlowieka, a ci praworzadni - tylko przestepstwo, bezduszne prawo. To tak, jakby zlodziej probowal udowadniac, ze mial racje kradnac, "bo to byl tylko batonik" wiec on rozumie, ze inni kradna samochody.
                                  • aniaheasley Re: akcent 10.06.25, 21:00
                                    Whatever.
                                • ilonka45 Re: akcent 12.06.25, 13:42
                                  Hahaha, z ambony to ty głosisz wraz ze swoją koleżanką. Obydwie uważacie się za wyrocznie wszystkowiedzące i takie angielskie, a w rzeczywistości, jesteście takie typowo polskie zaściankowe i złośliwe, naśmiewające się z innych mających inne zdanie. Oczywiście nie uwierzysz w to, że istnieją osoby, ktore coś osiągnęły w życiu dzięki własnej pracy i inteligencji, które podróżowały i mieszkały w innych krajach, zanim wybrały UK.
                                  • steph13 Re: akcent 12.06.25, 19:32
                                    No proszę,, przynajmniej w temacie polskiego zaścianku czujesz się, słusznie, kompetentna. Czym skorupka za młodu nasiąknie etc etc. Tyle osiągnięć dzięki wybujałej wyobraźni i tej inteligencji, i te rozległe podróże ewidentnie mało kształcące, move over Dave, dame hood on the way. Gratuluję osiągnięć.
                                    • ilonka45 Re: akcent 15.06.25, 18:46
                                      Nic nie wiesz o mojej skorupce, zazdrość i zawiść tylko jest ci znana, współczuję, że nie spotykałaś nikogo inteligentnego z Polski, kto sobie świetnie poradził, nie latałam po żadnych polskich ośrodkach i kościołach, wspominając „stare dobre czasy” miałam czas na studia i karierę zawodową. Tobie się to w głowie nie mieści, bo oceniasz ludzi po sobie.
                                      • ta_ruda Re: akcent 22.06.25, 10:19
                                        ale sie rozkręciłyście dziewczyny. Ja za miesiąc wyjeżdzam i przyjdzie do mnie dog sitter żeby psa karmić i wyprowadzać. Brytyjczyk z krwi i kości i z koloru skóry też ale poprosiłam o proof of address żeby wiedzieć gdzie mieszka i kim jest na wszelki wypadek ( z tzw polecenia jest ale wole dmuchac na zimne). Czasy sie zmieniły i praca legalna jest dostępna, to nie stare dobre czasy kiedy nielegalnej imigracji bylo mało and far in between.
                                        • ilonka45 Re: akcent 25.06.25, 21:22
                                          Ruda, czasy się zmieniły, ale ostatnio głośno o imigrantach, pracujących nielegalnie jako delivery drivers (w Londynie) Przypomina mi to Warszawę, gdzie większość kierowców Uber i dostawców to imigranci 😀
                                          • ta_ruda Re: akcent 26.06.25, 10:46
                                            no i właśnie dlatego trzeba sprawdzać teraz gdzie można.



                                            ilonka45 napisała:

                                            > Ruda, czasy się zmieniły, ale ostatnio głośno o imigrantach, pracujących nieleg
                                            > alnie jako delivery drivers (w Londynie) Przypomina mi to Warszawę, gdzie więk
                                            > szość kierowców Uber i dostawców to imigranci 😀
    • lucasa Re: akcent 02.06.25, 14:50
      Ojejku, to moj powod do frustracji, bo jestem tutaj prawie 30 lat I nawet po "hello" ktos nowo spotkany potrafi sie spytac skad jestem...

      Nie przeszkadza mi to w pracy w ogole, ale jakos tak szkoda. Z tym, ze ja mam teorie, ze to zalezy od muzycznego ucha. Tak samo mialam problem z wypowiedzeniem/uslyszeniem roznych e po francusku...
      • niyaa Re: akcent 02.06.25, 16:07
        Oh Lucasa ależ masz wymagania 🤣 “muzyczne ucho” , usłyszeć francuskie e 🤣 ja tam skromna dziewczyna cieszę się jak usłyszę hello bez aparatu słuchowego 🤣 a mam dwa 🤣
    • ilonka45 Re: akcent 03.06.25, 12:15
      Tu nie chodzi o akcent tak naprawdę, tylko i wymowę i język potoczny. Zdolności językowe i środowisko angielskie. Wszystkie moje znajome z mężami Anglikami mówią znacznie lepiej od tych pan z mężami nie urodzonymi tutaj.
      • niyaa Re: akcent 04.06.25, 08:49
        Ludzie w związkach z native speaker naturalnie mają większy kontakt z językiem ale nie ma wogole co porównywać ponieważ zaczynając od podstaw żeby zbudować taką relację ktoś musi już znać język na dość przyzwoitym poziomie- no umówmy się, także poprostu szlifuje, poszerza słownictwo… więc naturalnie będzie mówił lepiej. Chyba że to „90 days fiancé” …
        • ilonka45 Re: akcent 04.06.25, 09:57
          Dokladnie, moj ex małżonek Anglik, znałam angielski przed przyjazdem, na studiach wszyscy Anglicy nawiązywałam przyjaźnie z lokalsami, Pod koniec lat 90, jeszcze przed wejściem Polski do Unii, przybyło mnóstwo “asylum seekers” ze Wschodniej Europy , po wejściu Polski do Uni, częściej było słychać Polski niż angielski na ulicach Londynu.
    • illegal.alien Re: akcent 04.06.25, 16:55
      Mam obcy akcent, ale najczęściej ludzie zgadują, że jestem z RPA lub z Niemiec.
      Nie przeszkadza mi to. Miałam fazę na próby mówienia z bardziej brytyjskim akcentem, ale mi przeszło.

      Co zabawne, nie umiem nagrać filmiku jak mówię naturalnie - jak nagrywam coś na LinkedIn albo instagrama, to albo wchodzę w jakieś parodie akcentu brytyjskiego albo w dużo silniejszy polski akcent niż mam 🤷🏼‍♀️

      (Salmon wymawiam z ‚l’ ku uciesze mojego trenera personalnego. To znaczy umiem wymówić bez, ale muszę się skupić, a zazwyczaj lecę jak tornado ;))
      • ilonka45 Re: akcent 04.06.25, 19:37
        Mnie w Glasgow z 5 razy już pytali z której części RPA jestem. 😀

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka