kalpa
24.01.07, 01:22
Za kilka dni lecę do Anglii. Powód taki jak u wielu z Was - finanse i
pragnienie nauczenia się języka tak od serca.
Mój mąż zawsze marzył, żeby mieszkać w tym kraju - ciągnęło go do angielskich
książek, herbaty, zabytków, historii...
Mieszka tam od 4 m-cy, znalazł prostą pracę, ale na pewno nie jest to szczyt
jego możliwości. Czuje się tam naprawdę dobrze.
A mnie obleciał strach - bo jakoś nigdy nie myslałam o Anglii jako o miejscu
do emigracji nawet na krótko. jeśli juz, to raczej Stany - spontaniczni i
weseli Amerykanie zawsze jakoś bardziej mnie pociągali niz stonowani Anglicy.
Miałam okazje poznac i jednych i drugich.
I pewnie jak niejedna z Was czuję dreszcz i pot na plecach mysląc o tym, co
mnie czeka w tym kraju, jak nasze dzieci to zniosą.
Wiem, że nikt mnie nie zmusza, choć ciężkawo nam w Polsce, niczego się nie
dorobiliśmy poza długami ( tak materialnie patrząc;).
Jeśli któraś z Was miałaby ochotę napisać słówko wsparcia, lub gorzkiej
prawdy, to czekam :)
Kalpa