Dodaj do ulubionych

szczyty lenistwa

    • carmelaxxx Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 12:32
      OMG a ja myslalam ze jestem leniwa haha kazdy z was mnie bije na glowe !
    • Gość: kasika Re: szczyty lenistwa IP: 212.91.16.* 01.08.10, 12:39
      myślałam,że to ja jestem największym leniem. Ale nie jest ze mną w takim razie
      tak żle.
    • freyete Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 13:16
      W piątek wróciłam z urlopu, część rzeczy jeszcze tkwi w torbie- wyciągnęłam
      tylko te potrzebne albo te, które akurat misie chciało;)
      Odkurzyłam (bo lubię;)), ale już kurzy ścierać misie nie chce:p
      Często zmuszam się do umycia naczyń, bo wiem, że później nie będzie misie
      chciało jeszcze bardziej.
      Godz. 13, a ja ciągle w piżamie. Nie chciało misie robić śniadania, to zjadłam
      winogrona i jabłko- wystarczyło tylko umyć.
      • alienka20 Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 14:56
        freyete napisała:

        > W piątek wróciłam z urlopu, część rzeczy jeszcze tkwi w torbie- wyciągnęłam
        > tylko te potrzebne albo te, które akurat misie chciało;)

        Godz. 13, a ja ciągle w piżamie. Nie chciało misie robić śniadania, to zjadłam
        > winogrona i jabłko- wystarczyło tylko umyć.
        też tak mam. Dodatkowo czekam aż chłopak wstanie i mi zrobi normalne :P.
    • gazeta_mi_placi Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 14:14
      Jak mąż nie może przyjechać na obiad nie gotuję w ogóle.
      Jak mieszkałam sama na obiad jadłam kanapki lub (rzadziej) zamawiałam pizzę.
      Często wolałam być głodna niż pójść do sklepu obok (miałam pieniądze) kupić
      sobie coś do jedzenia.
      Raz z koleżanką nie chciało nam się iść do sklepu po sok (sklep był obok) i
      rozcieńczałyśmy wódkę herbatą.
      Chodziłam z czterocentymetrowym ciemnym odrostem na blond włosach.
      Nie lubię jak goście przychodzą nie dlatego,że ich nie lubię tylko dlatego,że
      muszę coś dla nich przygotować do jedzenia i lepiej niż na co dzień posprzątać
      mieszkanie.
      Gdyby ode mnie to zależało z gośćmi umawiałabym się tylko poza mieszkaniem :-)
      Zresztą wychodzić często też mi się nie chce,nieraz rezygnowałam z imprezy u
      kogoś lub w innym miejscu bo wolałam wieczorkiem zostać w domku i posiedzieć w
      spokoju na neciku.
      Zdarza mi się nie umyć na wieczór,a zęby tylko przepłukać płynem do ust (bez
      użycia szczoteczki).
      O ile nie jestem mocno spocona nie kąpię się codziennie (co 2-3 dni).
      Wolę chodzić na zmianę w tych samych 2-3 bluzkach nie wymagających prasowania
      (taki materiał) niż ubrać coś nawet ładniejszego,ale co muszę wyprasować.
      Chodzę do droższego sklepu osiedlowego bo nie chce mi się przejść 200 metrów
      dalej do supermarketu.
      Obecnie nie uprawiam żadnego sportu.
      Ostatnio kupiłam czarny zestaw pościeli,chyba wiecie czemu :-)
      Wolę obejrzyć film lub serial na neciku bo do tej pory nie wiem do końca jak
      działa DVD ;-)
      Nie lubię sexu bo to wysiłek.




    • 4przemo77 Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 14:34
      W pracy mam do toalety jakies 100 metrow. Z uwagi na to ze nie chce mi sie tam ciagle chodzic w celu umycia kubka, przerzuciłem sie z kawy tzw: "sypanej" na rozpuszczalna, bo po niej nie trzeba myc kubka. Jak sie pobrudzi z zewnatrz wycieram go mokrym recznikiem, a w srodku myje raz na tydzien.

      Na brudne naczynia mam w domu patent. Po prostu myje wszystko na biezaco zaraz po uzyciu
    • Gość: rogata Re: szczyty lenistwa IP: *.zax.pl 01.08.10, 14:40
      - nie wynosimy śmieci z domu, czekamy, aż kosz będzie full
      naładowany + 2 siaty reszty śmieci; potem ktoś się lituje i idzie do
      zsypu (blok)
      - czasem łażę w piżamie cały dzień; zanim zwlokę się z łóżka, jest
      już południe, a jak zacznę coś koło siebie robić, to już jest po
      południe i nie opłaca mi się na kilka godzin przebierać, w końcu za
      kilka h i tak będę musiała się z powrotem położyć ;)
      - nie myję kubka po herbacie, i tak nie jest brudny, nie lepi się,
      bo nie słodzę, więc jest gites
      - też, jak ktoś powyżej, wysyłam esy do kogoś za ścianą, żeby coś
      zrobił
      - nie chce mi się pisać z kimś na gg i odpowiadam buźkami
      albo "ok", "aha"...


      ... i wiele, wiele więcej, mimo mojego lenistwa mam średnią 4,7...
      bo to Polska po prostu
    • sselrats . 01.08.10, 16:10
      • Gość: . Re: .* IP: *.phatservers.com 02.08.10, 06:10
        .*
    • Gość: prawda Polacy to jednak LENIE IP: 208.120.201.* 01.08.10, 16:38
    • klutek Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 16:41
      Jeszcze przed zona.
      Czasami nie chcialo mi sie z chetna bzykac bo trzeba bylo przed i po rozmawiac i
      takie tam rozne rzeczy.
      • klutek Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 16:51
        Jeszcze jedno. Zona wyjechala na urlop do rodziny. Nie chcialo mi sie grzebac w
        lodowce i zamrazarce za jedzeniem wiec zjadlem mielonke psia z chlebem i
        musztarda. Pies mia wystarczajaco duzo i nie zareagowal.
      • akle2 Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 02:03
        klutek napisał:

        > Jeszcze przed zona.
        > Czasami nie chcialo mi sie z chetna bzykac bo trzeba bylo przed i po rozmawiac
        > i
        > takie tam rozne rzeczy.



        Hihi, to mi się najbardziej podobało z całego wątku :D
    • nimompinindzy Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 18:50
      ja leje na siedząco, bo nie chce mi się stać i lać
      • blanka00 Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 19:26
        - przez cztery dni jadłam wyłącznie wafle ryżowe bo moja lodówka
        zionęła pustką a nie chciało mi się iść do sklepu
        - innym razem zakupiłam kilogram pomidorów i tylko nimi się żywiłam
        przez cały tydzień. efekt lenistwa: parę cm mniej w pasie :)
        - parokrotnie nie poszłam na imprezę i randkę gdyż nie miałam
        najmniejszej ochoty się depilować
        - na wyprzedaży zakupiłam fajny ciuch: na paragonie widnieje jednak
        stara cena, czyli sklep winny jest mi parędziesiąt złotych... już dwa
        tygodnie zwlekam z wybraniem się do tego sklepu
        - mi też zdarza się łazić po domu cały dzień w piżamie bo
        przebieranie się męczy strasznie
        - wydaję majątek na taksówki bo po co iść te 5 min. na przystanek i
        te 5 min. czekać na autobus...
        - w przedpokoju trzymam jeszcze zimowe buty
        - czytam to forum od lat ale wcześniej jakoś nie chciało mi się
        niczego komentować :)

        Zdarzyło mi się umyć kuchenne okna koleżance. Przez ponad trzy lata
        ich nie myła i nawet w słoneczne dni w kuchni było dość ciemno.
        • wymiatator1 Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 21:01
          Pomyśl o wizycie u psychologa, to moga być objawy depresji.
    • setpoint13 Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 19:54
      -nie chciało mi sie malować i nie wyszłam prawie cały dzień z psem
      - nie chciało mi sie umyć tłustych włosów i jw.
      - nie chce mi sie wycierać kurzy i wycieram jak nie widać juz blatu
      - śniadań tez mi sie nie chce robić
      - kiedys o mało bym nie pojechała na zajefajny wypad na żagle ze znajomymi, bo
      nie chciało mi sie wstać i odebrac telefonu - ale dzwonili uparcie przez godzine
      więc pojechałam czego nie załuje :-)
      - nie paliłam pół dnia fajek bo nie chcialo mi sie iśc do sklepu
      - mam kongo w szafach bo nie chce mi sie w nich układać
      - czesto tez ciuchy po wypraniu walaja sie po fotelu bo nie chce mi sie ich schować
      - często tez nierozpakowana torba leży tydzień po przyjeździe
      - nie chce mi sie depilowac nóg i z tego powodu zawaliłam pare randek
      - nie chce mi sie robic zakupów w supermarketach za ulica bo nie ma świateł i
      trzeba odstać swoje, wiec rzadko je robię
      - kiedyś nie dzwoniłam trzy dni bo nie chciało mi sie kupić karty z doładowaniem
      - kubek po herbacie zmyje jak ktoś z domowników wstawi do zlewu
      - mam bardzo dużo łyżeczek (ponad 20 ) i zawsze wykorzystam wszystkie do końca i
      dopiero zmyje
      - też nie chce mi sie odbierać domofonu i czesto tez telefonu
      - nie chce mi sie więcej mysleć :-)

      • Gość: cilla77 Re: szczyty lenistwa IP: *.net.pbthawe.eu 01.08.10, 21:10
        nie chciało mi sie podniesc zadu do telefonu wiec wyslalam maila
      • Gość: Ironiella Re: szczyty lenistwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.10, 21:17
        Mój dziadek kilka/naście lat temu zawiązał nitki na cukierkach "choinkowych" i
        od tamtej pory kiedy ktoś się skusi na cukierka, to "broń boże!!!" nie może
        nitki wyrzucić, tylko wkłada się je do specjalnej puszki i dzięki temu w
        kolejnych latach nie musi ich związywać - wystarczy, że okręci je wokół
        cukierka. Generalnie jest to nasz rodzinny hit, ale staremu dziadkowi nie daje
        się tego z głowy wybić.
    • tvpis Re: szczyty lenistwa 01.08.10, 22:23
      - W przedpokoju stoi nierozpakowana torba z urlopu 2009 - wyjąłem tylko
      ładowarkę do telefonu i laptopa.
      - Od kupna mieszkania (5 lat temu) jedno okno umyłem 1 raz (po jakimś
      szlifowaniu gipsu jak było całe białe) - jakieś 3 lata temu. Drugiego nie myłem
      jeszcze w ogóle.
      - Gdy musiałem w pracy zostać dłużej (powiedzmy do 23), to stwierdziłem, że nie
      chce mi się wracać do domu i przespałem się na krześle
      - Oprócz tego "standard" - kupowanie skarpetek i gaci zamiast prania
      • akle2 Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 00:12
        Hihi, z torbą też często tak mam, wystarczy kopnąć pod stół.
        A potem wszystko nadaje się do wyrzucenia, bo plażowego stęchłego ręcznika,
        podkoszulków, kostiumu nie idzie doprać.

        Lubię sobie poczytać czasami jakąś wciągającą książkę w łóżku przed snem. A
        potem nie chce mi się wstać i zgasić górnego światła (nie mam lampki nocnej),
        więc śpię przy zapalonym. Usnąć potrafię w każdych warunkach, ale nie wiem, jak
        długo wytrzymam pracując tylko na rachunki za energię :-P

        Nie chciało mi się kiedyś wysłać Bardzo Ważnego Służbowego Maila (co by mi
        zajęło 5 minut), więc nie wysłałam. A potem 3 dni obmyślałam tłumaczenie dla
        szefa, na wypadek gdyby się o tego maila zapytał.
        • Gość: 3planeta Re: szczyty lenistwa IP: *.spray.net.pl 02.08.10, 00:37
          spalam kiedys 3 tygodnie pod spiworem, bo nie chcialo mi sie powlec
          czystej poscieli...
          ale chyle czola przed bardziej pomyslowymi
          • Gość: xxxx Re: szczyty lenistwa IP: *.as.kn.pl 02.08.10, 01:11
            - śniadań nie jadam bom leniwa
            - jeśli miewam gości też śniadań nie jadają, bo nawet mi to przez myśl nie przejdzie
            - domofonów nie odbieram, bo raz, że daleko (całe 5 metrów bodaj) ale
            niespodziewanych wizyt nie lubię, bo u mnie wieczny syf
            - herbatę potrafię pić przez wiele dni z tego samego kubka, bo nie chce mi się myć
            - torba z wyjazdu sprzed miesiąca wciąż stoi nierozpakowana na środku pokoju.
            Nie po raz pierwszy swoją drogą. Jak mam wyjechać to po prostu dopakowuję nowe
            rzeczy. Na bieżąco wyładowuję tylko laptopa i ładowarki...
            - czasem nie jem kilka dni, bo nie chce mi się zjechać windą do sklepu
            - kilka razy nie zadzwoniłam w ważnych sprawach, przez co straciłam pieniądze
            - myję naczynia tylko wtedy, gdy nie mam czym jeść (z czego rozwiązałam problem
            - jem bezpośrednio ze słoika lub puszki, a lubię niby gotować, co jest tym
            smutniejsze)
            - ubieram niemal wyłącznie ciuchy, które nie wymagają prasowania
            - używam tylko jednego pokoju, bo w drugim zrobiłam sobie "jesień średniowiecza"
            i wciąż mi brak chęci na sprzątanie
            - mogę wymieniać jeszcze do rana, ale już mi się nie chce...
            • akle2 Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 01:44
              Jak mi się skończy żel pod prysznic to potem tygodniami myję ciało i ręce
              szamponem, ewentualnie odwrotnie - włosy mydłem, bo mi się nie chce jechać do
              marketu i zrobić bardziej zdywersyfikowane zakupy :-P

              ----------
              Zwycięzca bierze wszystko.
              • akle2 Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 01:50
                ... raz nalałam szamponu do garów, bo nie miałam płynu...



                --------
                Zwycięzca bierze wszystko.
    • kaszunia Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 03:54
      Gdy nie chce mi się robić kanapek kładę ser żółty (kupuję oczywiście krojony) na nieprzekrojoną bułkę :)

      Ostatnio nie chciało mi się wstać z łóżka by wypuścić psa więc wyrzuciłam go przez okno (mieszkam w przyziemiu, w domku, nic mu się nie stało).

      Nie obroniłam jeszcze magisterki, bo nie chciało mi się napisać pracy. Przełożyłam na wrzesień, ale wciąż nie chce mi się jej pisać :)
      • Gość: ella Re: szczyty lenistwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 08:35
        Ja do psa zawsze wstaję, ale...
        w pracy mam w biurze czajnik, kawę i herbatę, ale nie mam bieżącej
        wody, więc żeby nie iść po wodę do łazienki przy końcu korytarza, a
        później nie myć kubka tamże, zawsze kupuję kawę z automatu przy
        wejściu. sama jestem zgorszona swoim lenistwem:) co do śniadania, to
        oczywiście kupione po drodze kanapki lub drożdżówki.
      • Gość: mira Re: szczyty lenistwa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.08.10, 08:42
        - przestałam słodzić herbatę bo mi sie nie chciało mieszać,
        - jablka zjadam w calości bo mi sie nie chce ogryzków wyrzucać,
        - kubek , w ktorym pije herbate myje 1 raz w tygodniu,
        - mam dlugie wlosy bo nie muszę układac fryzury, wystarczy zwiążac
        gumka lub miec rozpuszczone,
        - nie farbuje włosaow bo nie chciałoby mi sie systematycznie do
        fryzjera chodzic zrobic odrosty
    • Gość: leniuch Re: szczyty lenistwa IP: *.icpnet.pl 02.08.10, 09:38
      uuu, było tego
      łażenie w piżamce do 16, a potem to już wiadomo nie opłaca się
      ubierać,
      jedzenie sera bez pokrojenia,
      odkładanie do lodówki przeterminowanego jogurtu, bo nie chciało mi
      się wywalać, często zmuszało mnie do tego dopiero doprowadzenie do
      hodowli zielonego stwora;)
      zgarnianie gazet ze stolika i upychanie ich na półke z książkami (to
      wtedy gdy nagle ktoś miał wpaść)
      dokupywanie gaci, żeby znowu nie prać,
      układanie kartonowych pudeł po zabawkach dla dziecka na szafie, jedno
      na drugie, bo nie chce się ich nikomu wynieść. Mamy już kartonów po
      sufit.
      no i mamy many more, tylko wstyd przyznać
      ale wątek super, cieszę sie, ze innym też się to zdarza:))
    • teyoo Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 10:42
      To jest temat "szczyty lenistwa" czy raczej "szczyty brudu"?
      Rany, ale z was flejtuchy. Rozumiem, że nikt nie lubi mycia i sprzątania, i że się nie chce tego robić, ale żeby przez kilka tygodni nie sprzątnąć? Bueee. Dobrze, że nie chadzam do was w gości, dzięki wielkie za niedomyte kubki i osikane filiżanki. Średniowiecze..

      A co do tematu:
      - gdy nie chce mi się wołać któregoś z członków rodziny (mieszkamy w domku jednorodzinnym piętrowym), wysyłam sms, np. "Obiad" albo "Zejdź na kawę" ;) - nawet jeśli ta osoba jest w pokoju obok
      - czasem nie chce mi się wracać do domu na piechotę, to jadę autobusem - a do domu mam tylko 4 kilometry

      Niestety, czynności 'sprzątalnicze' trzeba odwalić i nie da rady się wykręcić lenistwem. Poza tym niedomyte kubki czy talerze odrzucają mnie na kilometr, więc wolę się przemęczyć i wyszorować.

    • Gość: oko ja to jeste mistrz IP: *.backiel.com.pl 02.08.10, 10:50
      1) nie chcialo wydrukowac mi sie wyciagow z banku dla firmy to sam pokrylem koszty ok 200pln - zajelo by mi to 2 minuty,
      moj kolega byl lepszy bo nie przedstawil rachunku za hotel 800 (osiemset) euro !!!! - zwlekal rok, bez komentarza
      2) kiedys startowalem do dziewczyny ktora podobala mi sie chyba najbardziej w zyciu i gdy stracilem prawie nadzieje zadzwonila w piatek popoludniu ze chce sie umowic na weekend bez namyslu odpowiedzialem ze nie bede mial czasu bo jestem zarobiony i ze musze zaraz wyjechac, tak naprawde to nie chcialo mi sie produkowac i mialem g do roboty - do tej pory sie z nia spotykam czasami
      3) caly dzien na kawie bo mi sie nie chcialo nawet mlekiem platkow zalac
      4) nierospakowane bagaze do nastepnego wyjazdu to standart, ale brudne wyciagam od razu
      5) wszystko podwojne , szczoteczki do zebow, mydla , szampony, perfumy, pianki do golenia zeby nie pakowac
      6) nie wychodze - nie gole sie
      ps. tak ogolnie to pracowity jestem, najgorzej zaczac
    • wj_2000 Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 12:38
      Dostałem rachunek za wykonaną pracę do wypełnienia. Odkładałem z dnia na dzień
      (potem z tygodnia na tydzień, potem z roku na rok), a po 4 latach już chyba to
      ciało (pewnego rodzaju Komisja d/s. etc.) nie istnieje i nie chce mi się tego
      sprawdzić.
      Rachunek nie był wielki - 1000pln + koszty delegacji.
    • babazzamiedzy Re: szczyty lenistwa 02.08.10, 13:33
      -kiedyś po powrocie z wakacji woziliśmy przez 2 lata w bagażniku
      parasol plażowy, nie było komu go wyjąć.
      -przez 7 lat nie mieliśmy światła w garderobie, a wystarczyło tylko
      kabelek przeciągnąć
      -2 lata zbieraliśmy się do pomalowania salonu
      -w tym roku byłam 2 razy na rowerze. Zaznaczam, że lubię "rowerować".
      Mieszkamy w ładnej okolicy, przejażdżka powinna być przyjemnością.
      Ale mi się nie chce. To za gorąco, to leje, to coś tam...a potem się
      wściekam, że kondycję mam do bani.
      -jedyne miejsce w domu, gdzie mam ZAWSZE porządek to albumy ze
      zdjęciami.Zdjęcia wywołuję, wkładam pokukładane chronologicznie do
      albumu, opisuję, stawiam album na półkę. Kropka.
      -wszelkie prace domowe to dla mnie orka. Sprzątanie, pranie,
      prasowanie to zło (nie)konieczne. Trzeba to odwalić, żeby brudem nie
      zarosnąć i mieć co włożyć na tyłek. Jedynie gotować lubię, ale też
      wolałabym gotować coś ciekawego od czasu do czasu, a nie te
      codzienne "obiadki"
      -w samochodzie posprzątałam dopiero jak zaczęło mi śmierdzieć. Pod
      siedzeniem woziłam torbę ze zgniłymi pomidorami.
      • Gość: totutotam Re: szczyty lenistwa IP: 10.40.68.* 05.08.10, 14:34
        1. Regularnie nie chce mi sie wstawać do roboty... Nie, że kac, złe
        samopoczucie, dołek, zła pogoda, cokolwiek obiektywnego, tylko mam
        jaskrę analną - nie widzę możliwości podniesienia tyłka z łóżka. I
        tym oto sposobem prawie cały tegoroczny urlop poszedl na takie
        bezsensowne gnicie w łóżku.
        Nie mówiąc o tym, że przez to mam później 3 razy tyle roboty.

        2. Koleżanka jest the best: nie chciało jej się skoczyć do lekarza
        po antykoncepcję po, bo zajęłoby to 2 godziny... no i teraz lata z
        brzuchem regularnie. Dodam, że sytuacja ewidentnie niekomfortowa
        (nowopoznany tatuś się wypiął, brak mieszkania, praca słaba...)
        • akle2 Re: szczyty lenistwa 05.08.10, 21:20
          W tym przypadku szczytem lenistwa koleżanki było niedopilnowanie, żeby
          nowopoznany tatuś ZAŁOŻYŁ GUMĘ! Wiem, nie ma 100% gwarancji, ale lepsze to niż nic.
          Dlaczego kobieta ma to brać na siebie? Nie żebym miała coś przeciwko
          antykoncepcji, jeśli mieszka się razem, bzyka się codziennie i jeszcze nie czas
          na dzieci (bądź już jedno na świecie istnieje).
          Ale dla jednorazowego bzykania z kimś przypadkowym nikt nie będzie sobie
          fundował rozregulowania układu hormonalnego (jeszcze buląc za to kasę). Nie
          mówiąc o tym, ze trzeba najpierw zrobić serię badań, płacić za wizyty lekarskie
          a tabletki można zacząć łykać (przynajmniej te, które ja znam) od pierwszego
          dnia okresu, a nie natychmiast po wizycie. Więc to nie jest tak, jak piszesz że
          dwie godziny i sru... O ryzyku AIDS nie wspomnę.
          Przynajmniej ja mam taką zasadę, że do własnej d..y nie dopłacam, chyba że
          chodzi o cytologię i badania kontrolne.
          Antykoncepcja to nie był nigdy "mój problem". A już na pewno nie finansowy. :D
        • Gość: ja on line Re: szczyty lenistwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.10, 21:27
          A mnie się nic nie chce.... Ale mam zdiagnozowaną depresję....
          • blotto Re: szczyty lenistwa 05.08.10, 21:54
            - 4 rok zbieram sie zeby odebrac papiery z uczelni
            - nie pamietam kiedy ostatni raz zrobilem cos porzadniejszego do
            jedzenia w domu. jak juz przymieram glodem to zapelniam sie litrami
            wody :)
            - nie chce mi sie siegac po plyty > sciagam sobie muzyke z sieci
            - nie wiaze butow
            poza tym polowa wczesniej wymienionych rzeczy by pasowala ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka