Dodaj do ulubionych

historie prawdziwe i zabawne

30.04.04, 00:03
Znajomy robil kiedys zakupy w jakims hipermarkecie trafil na promocje
mrozonych kurczakow,wrzucil do koszyka i zanim dotarl do kasy ze wszystkim co
mial do kupienia kurczak byl juz na wpol rozmrozony.
polozyl go na tasmie kasy w kaluzy.Na to kasjerka chwycila za mikrofon i na
caly hipermarket rozlegl sie jej donosny glos "Pani Zosiu prosze ze szmata
bo tu panu leci z ptaka"
Obserwuj wątek
    • Gość: beniamin Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.chello.pl 30.04.04, 03:10
      Ale ten gość miał znajomych, hiehiehie. Od lat na różnych forach pojawia się ta
      sama historia w różnych wersjach. Z klasyków możesz opisać jeszcze jak pies
      Twojego kolegi wykopał jamnika na działce albo jak Twoja dobra koleżanka
      pomyliła stoliki w barze mlecznym.
    • Gość: beniamin Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.chello.pl 30.04.04, 03:21
      A, nie będę gołosłowny. Pomęczyłem wyszukiwarkę i mam tu kilka historyjek.

      Rzecz sie dziala w markecie Oszolom, gdzie mozna kupic wszystko i nic. I pod
      kasa stal facet ktory rozpakowywal zawartosc swego koszyka, gdy wyciagal
      kurczaka (taki na ziltych tackach) ze zwierzecia pocieklo jaka woda... i troche
      facetowi zalalo buta i tasme presuwajaca sie przy kasie. Gosc sie troche
      zdenerwowal i nakrzyczal na kasierke ze jak to oni pakuja te kury ze im
      cieknie? No to kasjerka lapie za telefon dzwoni gdzie wyzej... i po chwili w
      megafonach slychac komunikat: 'uwaga, pani mariola z dzialu miesnego proszona
      pilnie do kasy numer 34 - klientowi cieknie z ptaka!' I wtedy wszytskie glowy
      odworcily sie na kase numer 34.. bo kasy sa ponumerowane w widoczny sposob.
      Gosc puscil buraka, pierd... tego ptaka na kase, zostawil zakupy i sie oddali.
      A ludzie mieli niezla beke.

      Rzecz się dzieje w supermarkecie tesco w warszawie.
      Pewien pan stoi z rozmrażającym się kurczakiem przy kasie. Kasjerka zauważywszy
      to nadaje przez ten ich cały radiowęzeł:
      - Ekipa porządkowa proszona jest do kasy nr 5 Klientowi cieknie z ptaka

      W jednym z hipermarketów facet kupił sobie kurczaka. Przy kasie ekspedientka
      próbuje odczytać kod paskowy i zauważa że z woreczka, w który zapakowany jest
      drób sączy się lepka ciecz, która zabrudziła czytnik. Bierze więc w rękę
      mikrofon i wkrótce na cały pawilon rozlega się jej głos: - Pani Marysia ze
      szmatą proszona do kasy nr 10, bo jednemu Panu cieknie z ptaka :-)

      W poznańskim Jumbo pewien jegomość kupił surowego kurczaka (trzymał go w
      jakiejś folii czy czymś takim). Przy kasie z kurczaka (albo z folii- nieważne)
      zaczęła lecieć woda. Przy kasie zrobił się lekki burdel, więc kasjerka przez
      megafon nadała taki komunikat:
      - Sprzątaczka proszona do kasy nr 5, panu cieknie z ptaka.

      Nie to, żebym był złośliwy :P
      • the_dzidka dzięki ;) 30.04.04, 08:20
        Uwielbiam czytac takie historie (joemonster to istna ich kopalnia), ale pod
        warunkiem, że sa opowiadane jako anegdoty, a nie coś co przydarzyło się
        znajomemu... grrr!!...
        Natomiast z historii sklepowych PRAWDZIWYCH: w czasach tzw. głębokiej komuny
        mój ojciec, który jest strasznym cholerykiem, usiłował naprawiać niedoskonały
        komunistyczny świat. Miał pretensje, że pani brudnymi rękami podaje mięso, że
        ekspedientka gada z koleżanka zamiast obsługiwać klientów... no dziwoląg jakiś,
        nie? ;) W jednym sklepie PSS-owskim strasznie go wpieniało, że jest tłum ludzi
        i tylko jedna kasa otwarta, a baby sobie kawkują na zapleczu. No i regularnie
        te baby ochrzaniał :))) Pewnego dnia mama weszła do tego sklepu pierwsza,
        ojciec coś jeszcze marudził na zewnątrz. I nagle mama patrzy, a jakaś
        eskpedientka biegnie na zaplecze i krzyczy:
        - Zocha, Aga, siadajcie za kasę, BO IDZIE TEN WARIAT :-))))))
        Można powiedzieć, sukces...
        • zmijka Re: dzięki ;) 30.04.04, 08:58
          A to PRAWDZIWA historia, ktora zdarzyla sie mojemu znajomemu :-)

          Na codzień jest właścicielem prężnej firmy więc ubiera się w garnitury i jeździ
          niemałym samochodem (to też ze względu na dwójkę małych dzieci). Czasem w
          weekendy jego ojciec pożyczał samochód i zabierał wnuki na wieś. Pewnego
          ciepłego letniego weekendu zrobił tak samo: spakował żonę (babcię
          dzieciaczków), wnuczęta i wyruszył na wieś samochodem syna. Na wsi
          postanowił "zrobić dobrze" synowi i umyć samochód. Jak pomyślał tak zrobił -
          wypucował w środku wszystko i zostawił na kilka godzin auto otwarte, żeby na
          słoneczku porządnie wyschło.

          Już w poniedziałek znajomy jechał do centrum coś załatwić - droga szybkiego
          ruchu, rano, a on jedzie na wschód - słońce w oczy więc on opuszcza tę
          deseczkę, co właśnie ma służyć ochronie przed słońcem, a z deseczki spada mu na
          kolana mysz i zbiega po nodze na podłogę. Znajomy spanikowany (grzeje ponad 100
          km/h), mysz pewnie też, ale ta ostatnia na szczęście bardziej. Teraz następuje
          tok myślowy urealniający niebezpieczeństwo: co najgorszego może się stać?
          odpowiedź brzmi: najgorzej jak wejdzie do nogawki...
          Więc włożył najpierw jedną, potem drugą nogawkę spodni do skarpetek i spokojnie
          dojechał do centrum (mysz już się nie ujawniła na szczęście). Na parkingu
          przeszukał samochód, ale nie znalazł gryzonia, poszedł więc w kierunku urzędu i
          dopiero jak dotarł na miejsce, przeszedłszy całe centrum miasta, zorientował
          się, że ciągle ma spodnie z garnituru włożone do skarpetek!
          Ale siara!

          PS. Mysz zdechła później gdzieś w wywietrzniku, zanim ją znaleźli pośmierdziała
          pokaźnie :-)
        • jorn Re: dzięki ;) 02.05.04, 19:07
          the_dzidka napisała:


          > mój ojciec, który jest strasznym cholerykiem, usiłował naprawiać niedoskonały
          > komunistyczny świat.

          Niedawno odbywałem szkolenie z prawa cywilnego i prawnik, który je prowadził
          zeznał, że podczas zakupów żona zostawia go w samochodzie, żeby scen nie
          urządzał...

          Pozdrawiam
      • Gość: Chicken Man Pozory mylą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 23:03
        Nie to, żebym był złośliwy :P

        Pozory mylą, anegdota jest autentyczna, to ja byłem tym facetem.
    • 1bo Re: historie prawdziwe i zabawne 30.04.04, 12:12
      A to faktycznie historia traci urok jak sie okazuje,ze krazy od 100 lat w
      roznych wersjach.Ja sie poplakalam ze smiechu jak owy (nieszczesny)znajomy
      opowiedzial mi te historyjke jako wlasna przygode.

      Ale z prawdziwych,widzianych na wlasne oczy.
      Pare lat temu owczesnej dziewczynie mojego brata zdazalo sie spozniac na randki
      czym doprowadzala do bialej goraczki mojego brata.zaczela sie wiec bardziej
      stresowac punktualnoscia zeby tylko nie rozdraznic rekina.
      Ktoregos dnia czekalismy na nia na glownym placu (Lodz),oczywiscie juz byla
      spozniona a moj brat powoli wpadal w zly nastroj.
      Po 20 min oczekiwania zauwazylismy wylaniajaca sie po przeciwnej stronie placu
      jej postac jakze tajemnicza.W dlugim plaszczu z kapturem na glowie (a to lato
      bylo) zauwazylismy,ze jedna reka trzyma przy uchu cos jak telefon od ktorego
      odchodzi kabel,ktorego koncowke wsadzila dyskretnie do kieszeni.Z bliska
      zobaczylismy wystajaca spod kaptura lokowke,ktora w pospiechu jej sie zaplatala.

      Cala zlosc mojego brata prysla w momencie bo poplakalismy sie ze smiechu.
      • flyap Re: historie prawdziwe i zabawne 20.09.04, 22:56
        To ci dopiero. Dobrze,że was nie pokręciło ze śmiechu, bo ja się wciaż smieję.
        • Gość: buba Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 23:13
          A moja mama weszla do sklepiku osiedlowego(za glębokiej komuny tam można było
          kupić wszystko)i zapytała sprzedającego tam ekspedienta: Czy ma Pan jaja?
          • benia30 Re: historie prawdziwe i zabawne 21.09.04, 00:55
            Gość portalu: buba napisał(a):

            > A moja mama weszla do sklepiku osiedlowego(za glębokiej komuny tam można było
            > kupić wszystko)i zapytała sprzedającego tam ekspedienta: Czy ma Pan jaja?


            Jako świeżo upieczona matka postanowiłam pogłębiać swą wiedzę na temat
            niemowląt kupując czasopisma typu "Dziecko", "Twoje Dziecko", "Mamo to ja"
            itd... Czasami zastanawiał mnie dziwny wyraz twarzy pani lub pana z kiosku gdy
            zadawałam im pytanie: Czy ma pan nowe "Dziecko"???
            Pozdrowionka...
    • mctiggle Re: historie prawdziwe i zabawne 21.09.04, 15:16
      a znacie może mojego znajomego, którego wujek kupił na bazarze "u ruskich"
      szczeniaczka, a po kilku miesiącach z tego małego szczeniaczka wyrósł
      niedźwiedź?
      najprawdziwsza prawda!!!
      • myszka_211 Re: historie prawdziwe i zabawne 21.09.04, 17:06
        no to ja słyszałam opowieść taką
        Do sklepu osiedlowego zaopatrzonego dosłownie we wszystko (również w akcesoria
        komputerowe) weszła znajoma mojego kolegi z pracy. Pani ekspedientka miała tak
        dużo pracy że wiecznie była zakręcona, częsciej podawała artukuły spożywcze
        niźli te związane z komputerami. No więc stoi ta znajoma koleg w pracy w dośc
        długiej kolejce, przed nią kilka pań a to po jabłuszko a to po kilo
        ziemniaczków ( no dobra ) no ale w końcu przyszła kolej na wspomnianą znajomą
        kolegi z pracy.
        - Poproszę podkładkę pod myszkę..
        sprzedawczyni lekko zdumiona zapytaniem nie skojarzyła jakoś że ma taki
        asorytyment spytała grzecznie:
        - słucham???..

        a jakiś starszy pan co stał za tą znajomą mówi do ekspedientki
        - no nie wie pani? podpaskę niech pani poda....


        kto chce niech nie wierzy ale historia autentyczna.

        pozdrawiam
      • Gość: Jo-jo Leksykon "historii prawdziwych i zabawnych" IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 20:28
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=15082281
        Zapraszam :P
    • Gość: Wookie Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 20:47
      Moja kuzynka opowiadala mi taka historie...
      Za komuny dostala informacje, ze w podpoznanskiej miejscowosci "rzucili" make.
      Pojechala wiec tam z siostra. Wracajac pociagiem polozyly siatki na miejscu na
      bagaze. W przedziale jechal mezczysna w garniturzem. Jak sie okazalo jechal na
      slub .. wlasny. Gdy pociag zachamowal, siatki z maka soadly i .... rozsypaly
      sie na spodniach przyszlego pana mlodego. Cala trojka wpadla na pomysl
      wytrzepania ich przez okno. Mezczyzna zdjal spodnie w WC, przekazal spodnie
      dziewczynom, ktore zaczely wytrzepywac spodnie, az ... z naprzeciwka nadjechal
      pociag i ped powietrza wyrwal spodnie. Dziewczyny zwialy i wysiadly na
      pierwszej stacji ... i tylko tego facet zal....
      • Gość: Biez Briukow Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 21:58
        pociag i ped powietrza wyrwal spodnie. Dziewczyny zwialy i wysiadly na
        > pierwszej stacji ... i tylko tego facet zal....

        Zgadza się, to ja byłem tym facetem.
    • mayessa Re: historie prawdziwe i zabawne 21.09.04, 22:34
      Opowiadała mi koleżanka, jak to jej koleżanka przyznała się do masakrycznej
      wpadki.
      Otóż miała juz lat ponad 20, kiedy jej siostra starsza namówiła ja aby w końcu
      wybrała sie do ginekologa. Ponieważ tamta nigdy wcześniej nie był u tegoż i
      miała strasznego stresa, że jak to ktoś ma jej zaglądać, oglądać, dotykać (...)
      i to niby takie normalne. No ale mus, to mus, w końcu trzeba sie przełamać.
      Okropnie zestresowana już od rana wykonywała toaletę wiadomych części ciała i w
      końcu, kiedy przyjechała do siostry (lekarz mieszkał w tym samym budynku) i po
      zapewnieniach siostry, że wszystko bedzie ok i lekarz jest ok, dziewczyna w
      końcu na 100% zdecydowana: IDĘ! Ale jeszcze raz muszę się umyć. Więc myje sie w
      łazience, jeszcze jakiś zapaszek (z póki siostry) w okolicach ... .
      Wizyta przebiegła ok, dziewczyna leżąc zamyka oczy, prawie mdleje na fotelu
      czekając, aż wszystko dobiegnie końca i wreszcie moze sie ubrać. Rozmowa
      lekarza z nią o wiadomo różnych tam sprawach związanych z wizytą i ta w końcu
      pyta, kiedy powinna przyjść następnym razem, więc pada termin i zdanie: - Ale
      następnym razem nie musi się pani aż tak szykować.
      No było to bardzo niezrozumiałe.. ale wyjasniło sie wieczorem, kiedy dziewczyna
      wchodząc do łazienki, spoglada jeszcze raz na zapach, którym
      sie "zabezpieczyła" - to był brokat w spray-u....
      wyobrażacie sobie?
      dostałam kolkę, kiedy słyszałam tę opowieść :)

      (to nie mój tekst-pochodzi z wątku o makijażach-sasanka21)
    • Gość: aga Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.espol.com.pl 21.09.04, 23:30
      Mój pan mąż wstydził się kupować prezerwatywy, ja jakoś wtedy też. Regularnie
      gnałam do sklepu oddalonego o kilometr, aby dyskretnie dokonać zakupu (leżą
      przy kasach). Tym razem przy kasie nie ma. Dyskretnie pytam znanej z widzenia
      sprzedawczyni, czy prezerwatywy są, ona na cały sklep "Anka czy kondomy jeszcze
      mamy, bo ta pani potrzebuje ?"
      • Gość: baba Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.acn.waw.pl 22.09.04, 18:54

        Upalny poranek tego lata, duszno juz jak cholera..sobota, gdzies 10.
        Mam syneczka nastolatka, ktory bardzo lubil spac na golo, bo twierdzil, ze
        inaczej nie zasnie.Gorzej, ze potem wstajac zapominal ubrac sie w cokolwiek
        zanim wybuchla awantura.
        Moj chlop z kolei spal w gaciach, ale jak wstawal to od razu na komputer siadal
        i tak mogl do poludnia.
        Wybralam sie po zakupy do spozywczego na dole, bo w domu kawalka chleba nie
        bylo.Gdy wrocilam, uslyszalam nastepujaca historie:

        Dzwonek do drzwi,glodne chlopy jak staly (tj. jeden w gaciach, drugi bez)
        rzucily sie do drzwi w celu rzucenia sie na zarlo, a w drzwiach...Cyganka.
        Biedna kobieta najpierw zaniemowila, potem uciekla z obledem w oczach :-)

        Ja sie zastanawiam, czy na Jehowych nie bylby to dobry sposob...
        • xxx131 Re: historie prawdziwe i zabawne 14.10.04, 16:19
          A moze nie smieszna ale przynajmiej nieprawdopodobna... kupilem lejsy... a w
          lejsach karteczka: wygrales! tylko 1 dodatkowe paczke lejsow... karteczke
          mialem w spodniach przez tydzien... myslalem ze to jakis pokemon lub inna
          kolekcja... tylko ze wczoraj ta kartecze zgubilem........ ale se ciesze
          przynajmiej ze wygralem cos... a na chipsach mi nie zalezy..... co innego gdyby
          to samochod....
          • Gość: Thread Mixer Re: historie prawdziwe i zabawne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 19:42
            Jeszcze to, jeszcze to....
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=16286805&v=2&s=0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka