the_dzidka
20.08.04, 19:50
Na forach, a zwłaszcza Humorach, krążą opowieści, ktore zapodawane są
jako "autentyk", a przydarzyły się czasem opowiadającym, częściej
nieokreślonym znajomym :) Łączy je jedno - zdarzyły się w różnych miejscach,
w różnym czasie, różnym ludziom, ale zawsze są autentykami ;) Proponuję
stworzyć wątek "se non e vero, e ben' trovato" czyli "nawet jeśli to
nieprawdziwe, to dobrze wymyślone" - czyli opowieści o wychowaniu
bezstresowym lub kurczaku na taśmie w markecie :)
Zaczynam historyjką, która bardzo mi się podobała, ale słyszałam ją z ust
trzech różnych osób publicznych (każda, oczywiście, była świadkiem), więc
trudno mi uwierzyć w ich prawdziwość: gospodyni wywaliła na śmietnik wiśnie
(agrest, porzeczki) pozostałe w tzw. gąsiorze po pędzeniu domowego wina.
Wałęsające się po podwórzu kury (gęsi, kaczki) dobrały się do niego i naćpały
na amen, po czym zwyczajnie się urżnęły. Gospodyni na widok padłego na
podwórku drobiu wszczęła lament, po czym zdecydowała, że skoro jej zwierzyna
padła na nieznaną chorobę, to przynajmniej trzeba pierze ocalić!! No to
oskubała padło.. A potem padło wytrzeźwiało. Od tego momentu wersje są
dwie: ".. wytrzeźwiało i łyse chodziło" i "wytrzeźwiało, ale trzeba było je
zarżnąć, bo bez piór męczyły się strasznie na słońcu". Skłaniam się, jeśli
już, ku tej drugiej wersji.
I czekam na kolejne historie. Se non e vero, e ben' trovato!!!!