Gość: berek Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.07.05, 01:59 Ja ostatnio chciałem zrobić sobie xerokopie różnych dokumentów. I wyobraźcie sobie , że stałem i czekałem aż sobie dziewczyna z obsługi SMS-a wyśle do kogośtam i jeszcze do kogośtam. Na początku to mnie krew zaczęła zalewać , ale potem to juz sam byłem ciekawy ile ona to będzie robić. Spokojnie wysłała te smsy. Aż dziw , że jej nic nie przeszkadzało. Hyh - pójdę tam drugi raz i zobaczę czy jeszcze pracuje i ewentualnie co to za oryginał... Odpowiedz Link Zgłoś
tumoi Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 26.07.05, 14:52 A ja od kiedy z rozmiaru 36 wskoczyłam na 38 unikam sklepów odzieżowych, w których przymierzalnia przysłonięta jest półprzezroczystą tkaniną nie dającą się do końca zasunąć. A tak na poważnie, nawet gdybym miałam figurę modelki chcę się czuć swobodnie podczas przymierzania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annika Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.ae.wroc.pl 29.08.05, 13:08 też mnie szlag trafia, gdy zostają po bokach 5-centymetrowe prześwity. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s 12.08.05, 13:14 Cukiernia na Al. Niepodległości. Kupuję jedną babeczkę, złoty piątka. Wyciągam 50 zł, drobnych nie miałam, podkreślam, że godzina popołudniowa. Pani przy kasie mówi obrażonym tonem, że nie ma wydać. No cóż, a ja nie mam drobnych. I co robi Pani? Kto zgadnie. Zamyka z rozmachem kasę! Nie ma kupowania :-)))) Nota bene za kasą stały 3 - słownie trzy - ekspedientki. Czyli nie było komu rozmienić. Już nigdy nie pójdę do tej cukierni :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: STEFAN Re:Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:35 Sklep spożywczy kilka dobrych lat temu... Na zapleczu jest skromny kibelek... Podchodze do kasy pani "ekspedientka" chyba usłyszała, że ktoś wszedł. Słychać plusk spłukiwanego kibelka, momentalnie wychodz z WC... podchodzi do kasy... napewno nie zdazyła umyc rąk w 1sek - bo po co. :| Odpowiedz Link Zgłoś
whitebear Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 12.08.05, 15:21 Kilka miesięcy temu byłem w skepie komputerowym (Vobis) i na moje pytanie o ceny nagrywarek sprzedawca odpowiedział mi: "Przecież i tak nie będziesz jej umiał sobie samemu zamontować!". Dobra, może nie jestem super-specem, ale co za problem przykręcic parę śrubek i podłaczyć kable? (kupiłem u konkurencji) Odpowiedz Link Zgłoś
nanan1 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 12.08.05, 20:52 ostatnio pancia na poczcie, powiedziala, ze mam miec wlasny dlugopis. Ze jej to nie obchodzi, ze jej kradna, ze jak nastepnym razem nie wezme, to nie dostane przesylki :))))) najpierw sie chwile potarzalam ze smiechu, potem wezwalam kierowniczke i rozdarlam ryja Odpowiedz Link Zgłoś
ela282 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 13.08.05, 22:09 A ja opowiem swoją historię. Wybrałam się z synem (dorosłym) do sklepów meblowych. Chce sobie po nowemu urządzić swój pokój. W jednym sklepie kupił stolik pod telewizor. Pojechaliśmy do drugiego i zobaczył w tym samym stylu ławę.Z braku miejsca w samochodzie poprosił sprzedawczynię żeby tą ławę mu zostawiła. Pani sie zgodziła,tylko poprosiła o zaliczkę co syn uczynił kładąc na ławie 100 zł. (transakcja odbywała się wygodnie bo na kanapach).Po czym wypisała zamówienie, potem drugie, bo sie pomyliła. Syn zadowolony, ja też - przyjechaliśmy do domu. Nagle dzwoni telefon, odbieram a pani informuje mnie, że ona tych pieniędzy nie wzięła. Ona ma w ogóle mało pieniędzy i sugerowała żeby jej to 100 zł oddać. Ja do niej - przecież widziałam, że syn dawał pieniądze na co ona: ja też je widziałam. Stanęło na tym, że załatwimy to przy odbiorze tej ławy. Po wejściu do sklepu od razu zaczęła sugerować, że ona tych pieniędzy nie wzięła, ale ona zapłaci, jej strata. Ja jej na to, że to karygodne, bo czujemy się jak złodzieje. Przyszliśmy przecież nie anonimowo, bo miała nasz adres. Jak moglibysmy coś takiego zrobić. Przecież transakcja nie odbywała się na polu, tylko w sklepie. A ona na to, że nie dostała tych pieniędzy do ręki. A ja mówię: ja nigdy nie daję pieniędzy do ręki tylko kładę na ladzie. A tak w ogóle to klient ma pilnować sprzedawcę czy włożyła je do kasy? Coś się z tymi pieniędzmi stało, tylko co? Skoro jej syn nie dał pieniędzy to czemu wydała potwierdzenie wpłaty zaliczki? Sytuacja okropna i obrzydliwa. Synowi wierzę, bo jest na wskroś uczciwym człowiekiem. Nigdy by nic takiego nie zrobił. Odpowiedz Link Zgłoś
cutsson Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 15.08.05, 12:23 Lece wczoraj (niedziela) do kiosku na petli, ktory jest ewidentnie otwarty. Pani w srodku, szybka uchylona, tyle ze z tylu jakis facet maluje ten kiosk. Podchodze, patrze. Zadnej karteczki, pani w srodku czyta gazetke. Nachylam sie i prosze o bilet. Baba popatrzyla na mnie wzrokiem bazyliszka i warknela "Pani chyba glupia jest, nie widac ze zamkniete, bo sie maluje." Autentycznie mnie zatkalo. Wiecej tego kiosku raczej nie odwiedze. A bilet na szczescie mial kierowca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzioubeleque Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 13:03 Chciałam kupić czipsy. W sklepie było kilka rodzajów, przy tym jakieś rzucone na kosz z ubramiemi (to skiel wielobranżowy). Ja- Czy są czipsy? ona się na mnie dziwnie patrzy To znaczy... po ile są ona- poz zlotówce, 70 gr, 2 zł. ja- to prproszę te po zlotówce ona (pokazuje gdzieś w przestrzeń)- to weź sob8ie z tych białych ja- (pokazuję na te rzucone) z tych? ona- (zniecierpliwiona wychodzi zza lady z westchnienie "o matko...") no9 z tych, przecież ci mówię! wzięłam czipsy i wciskając jej monetę, uciekłam. Ona zachowuje sie tak, jakby robiła łaskę, że przychodzi rano otworzyć sklep! Odpowiedz Link Zgłoś
otofoto1 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 15.08.05, 14:26 jest wiele rzeczy,które budzą we mnie dziką bestię podczas zakupów we wszelakich super- czy hipermarketach, np.: ludzie za mną, którzy włażą mi na plecy, depczą podeszwy i poychają koszykiem do przodu:/ do cholery, przecież kolejka nie będzie się przez to szybicej przesuwać! ja nie włażę na ludzi przede mną i liczę na to samo! ;) ostatnio wręcz miała miejsce taka sytuacja:pani szturcha mnie niemożebnie wypchanym wózkiem, na taśmie nie ma jeszcze miejsca... odwracam się, daję do zrozumienia,że ciut cierpliwości nie zawadzi, a ona dalej, tylko bardziej natarczywie! w końcu kolejka drgnęła, wraz z nią taśma z moimi zakupami, urocza pani wywala zawartość swojego koszyka; gdy miejsce na taśmie się kończy, po prostu... spycha moje zakupy, zaczyna z nich układać wielką,chwiejną górę, nie bacząc szczególnie, że jogurty i czipsy spadają! :/// na zwróconą uwagę nawet nie zareagowała! Odpowiedz Link Zgłoś
e-love Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 16.08.05, 08:42 Trza było jebnąć z liścia ! Odpowiedz Link Zgłoś
otofoto1 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 18.08.05, 17:09 e-love napisał: > Trza było jebnąć z liścia ! hehe;) mialam niezmierna ochote,ale sie powstrzymalam... ale pewnie zdrowiej by bylo dla moich nerwow gdybym to zrobila! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 19.08.05, 08:56 Dla odmiany: Nigdy więcej nie pójdę do tej biblioteki. Chciałam zapisać sie do osiedlowej biblioteki. Wchodzę i ledwie zdążyłam powiedzieć "dzień dobry", a pani bibliotekarka pogoniła mnie "na sukna", to znaczy miałam jeździć na tych szmatkach chodząc po bibliotece. Na moją skrzywioną minę (trudno to było ukryć) bibliotekarka odrzekła, że "nie mają sprzątaczki i ona musi sama sprzątać". Już trzeci raz spotykam się z taką sytuacją w bibliotece i tylko w Warszawie. Czy w innych miastach też tak jest? Co to za zwyczaj, durny, upokarzający, człowiek idiotycznie wygląda sunąc na tych szmatach. Co mnie to interesuje, że ona musi sprzątać? Ja też sprzątam w swojej pracy i nikomu szmat pod nogi nie rzucam. Żeby było ciekawie, wczoraj w stolicy była piękna, słoneczna i sucha pogoda :-)) Do biblioteki się nie zapisałam, odechciało mi się, choć pod samym domem - zostaję przy BUW-ie. Odpowiedz Link Zgłoś
undyna Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 19.08.05, 09:32 jest taki warzywniak - poprawka, był, panie musiały zrezygnować z handlu, mimo, że był najbliższym mi sklepem przez 7 lat ani razu nie skorzystałam, skorzystałam dwa razy zaraz po przeprowadzce, raz sprzedała mi kefir z dziurą pokaźną zaklejoną ceną, wszystko mi się wylało w torbie - 400ml kefiru:(, o reklamacji słyszeć nie chciała, drugi raz wsypała mi do reklamówki ziemniaki już po zwarzeniu, reklamówka pękła (wsypała z impetem) ziemniaki rozsypały sie po całym sklepie, a ona do mnie 3.50, ja: a ziemniaki?, ona wzruszyła ramionami: "niech sobie pani pozbiera", no to jej powiedziałam, żeby sobie sama pozbierała, no i na tym się skończyło moje kupowanie w tym sklepie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madziaro Re: errata, nie zwarzeniu, tylko zważeniu:)) n/t IP: *.adsl.inetia.pl 28.08.05, 22:10 a ja teraz powiem o dwóch stronach medalu 1. Sprzedawałam jeszcze miesiąc temu na targu na stoisku kosmetycznym, praca świetna. Oczywiście na początek musiałam nauczyć się cen na pamięć, bo pomimo tego, że ceny przyklejałam, wypisywałam później wielgachnymi cyframi, panie i tak pytały "po ile to". Niestety wiele razy przychodziły panie, które na moje "dzień dobry", rzucały bazyliszka. Również używałam "Proszę bardzo" lub "czy coś podać?", po tym jak zostałam opieprzona, że ona stoi, a ja nic... grrr. a za chwilę podchodził ktoś, kto na moje "proszę bardzo" z ryjem "że ona dopiero podeszła a ja już wyskakuję" hmmm Szlag człowieka trafiał, kiedy z kompletów jakie posiadam pani, po tym jak jej mówię, że są w różnych kolorach, tylko inaczej ułożone (są zdjęcia) - każe otworzyć wszystkie. Rekordem było otwarcie 20 zestawów = wyjęcie z pudełka, z folii, otworzenie - pani stwierdziła, że właściwie to one i tak nie są takie jak chciała, tylko chciała pooglądać - zabić to mało... Ale jakoś jeszcze wtedy miałam silną psychikę i pani powiedziałam z uśmiechem, że oczywiście, nie ma problemu, zapraszam ponownie. Oczywiście co myślałam to moje. Co do rozmów, jeżeli pani mówi, że się rozgląda, to nie będę stała nad nią i jej pilnowała, tylko zaczynam gadać z koleżanką ze stoiska obok, lub z kimś znajomym, cały czas obserwując; też zdarzył się opieprz, że się nie zajmuję klientem - a wystarczy zapytać o radę. 2. Sama wiedząc jak ciężki to zawód uwielbiam szybkie zakupy... Możę dodam, że nie cierpię chodzić do sklepów :). Idę do warzywniaka bo słyszałam, że duży wybór, wchodzę, pani koło 50-tki - makijaż na wampira - odpowiada! znużonym głosem na dzień dobry, a później obsługuje tak, że miałam ochotę wejść za ladę i sama sobie wybrać wszystko bo by szybciej było - tutaj też mnie szlag trafiał. - W jednym ze sklepów samoobsługowych, w którym jest największy wybór i najbliżej mnie i najdłużej otwarty, dlatego zawsze tam chodzę, jest jeden ochroniarz, który jak mnie widzi leci z drugiego końca sklepu i łazi za mną cały czas - zawsze, to już 2 lata. Ja rozumiem, że człowiek na czarno i w skórze, nie budzi zaufania no ale!! Chociaż pan czasami się przydaje, bo już podnosił dla mnie zgrzewki z jakimiś puszkami, bo chciałam coś co było na dole; i mleko z najwyższej półki podawał ;) Co do drobniaków, ja zawsze pytam czy dać tą końcówkę, bo wiem jaki jest problem z tym w handlu. Zwłaszcza po wypłacie - koszmar, wszyscy płacili mi setkami albo i 2-setkami za kredki po 2 zł :/ Poza tym sprzedawcy jest naprawdę wygodniej wydać, kiedy ktoś ma te 25 gr na przykład, bo się do równego wydaje. A jeżeli ktoś nie ma drobniejszych, nigdy nie zdarzyło się, żebym mówiła, że nie sprzedam, czy żeby szedł rozmienić - nie, to ja zostawiałam stoisko pod opieką kogoś ze stoiska obok i leciałam rozmieniać. Później jeszcze przepraszałam, że tak długo trzeba było czekać, niezależnie od czasu kiedy rozmieniałam. Ale się rozpisałam :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grosikk Re: errata, nie zwarzeniu, tylko zważeniu:)) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 00:26 To u mnie jest najlepsz właścicielka warzywniaka.Kobieta upierdliwa na maxa 1. -Pani elu a dobre te bułeczki(czy cokolwiek innego)? -Pyszne!!!! 2. płące za zakupy i -a chlebka/bułek pani nie potrzebuje 3. Najlepsze na koniec -jest pietruszka? -nie ma ale jest ładna rzodkiewka!!! No normalnie szok!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 08:26 Poczta Polska Oddział na osiedlu. Opłacałam rachunki no i pani do mnie z tekstem, że ona nie wyda mi reszty bo nie ma i proponuje mi żebym poszła i rozmieniła pieniądzę. Więc ja stoję i czekam, ona zreszto też. Po upływie kilku minut pani z okienka bardzo zdenerwowana /kolejka za mna sie wydłuża/ idzie do drugiego okienka rozmienia pieniądze i z wielką łaską oddaje mi resztę i rachunki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 69.37.31.* 09.09.05, 18:21 Pewnego dnia w galerii centrum w Lodzi moja mam chciala powachac jakies perfumy. jako ze nei bylo wystawionego testera to mama podchodzi do ekspedientki z pytaniem czy maja moze tester. tamta zaczyna szukac i z rozbrajajca szczeroscia odpowiada ze " akurat tych perfumow nie maja ale moze dac do powachanie inne". myslalam ze sie poplacze ze smeichu ... Odpowiedz Link Zgłoś
lilith18 raz, gdy chciałam być uprzejma... 31.10.05, 12:27 Miejsce akcji: sklep ogólnotowarowy. Weszłam zamiarem zakupu dwóch listków gumy do żucia. Zakup spełniłam, czas płacenia. Kwota: 60 gr. Miałam w kieszeni: 10 zł w papierze i 58 groszy w monetach. Zapytałam panią, co woli? Bawić się w drobne z dychy, czy opuścić dwa grosze? EKSP[wybałusza gały]: Chyba żartujesz. 10 złotych poproszę. >>>Chyba żartujesz. Cóż, z tykania wyrosłam już jakiś czas temu, ale nie mam siły "uczyć" niedouczone panny fundamentalnej kultury. Dałam, otrzymałam garść miedziaków - pani przynajmniej nie miała manka. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poznanianka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 14:36 Nie polecam nikomu sklepu odziezowego na Górnej Wildzie - takiej chamskiej obsługi nigdy i nigdzie nie widziałam. Około 60-letni blond koszmar, który tam sprzedaje, na pytanie o elegancką sukienkę na l=jubileusz cioci, zmierzył mnie od stóp do głów i z nieopisanym obrzydzeniem, stwierdził, że z taką d... i wymiarami to do sklepu dla kalek (sic!). Nadmieniam, że noszę 44. Wyszłam z siebie i odpowiedziałam, że a taką twarzą i manierami to na Sybir a nie ludzi w miescie straszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re:Do Poznanianki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.05, 23:58 Jesli to, co piszesz jest prawdą, to nie jest ani ciut zabawne. Trzeba bylo aferę zrobić! Właścicielowi powiedzieć. Do gazety zadzwonić. Do radia. Taki skolep nie ma prawa funkcjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
mmistique Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 17:03 Jakiś czas temu przechodziłyśmy z mamą obok sklepu ze skórzanymi ciuchami. Zwykle żadna z nas nie nosi skóry, ale spostrzegłyśmy wystawiony tam bardzo ładny płaszczyk - a co tam, może się skuszę. Ekspedientka stoi przy ladzie zajęta czytaniem czegoś. Mama wchodzi do sklepu, dotyka rękawa płaszczyka, w tym momencie ekspedientka spostrzega ją i głosem strasznym, z porażającą prędkością mówi: tysiącdwieściepięćdziesiątzłotych!! Obie z mjamą stajemy jak wryte po czym wychodzimy stamtąd czym prędzej turlając się przy tym ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: suedehead Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: 80.50.49.* 31.10.05, 19:35 Dobre kilka miesięcy temy, Top Secret... weszłam w odruchu desperacji po całym dniu nieudanych poszukiwań konkretnej spódnicy i rozglądam się spacerując między wieszaczkami. Spod pobliskiej ściany wcale nie dyskretnie obserwuje mnie naburmuszona parka, brunecik-żelik i blondyneczka-tipsiareczka. Po chwilce dosłownie dobiega mnie półszept żelika: "Ale mnie to wku...!" Tipsiareczka na to: "Ale co?" Żelik: " A, że tak, ku.., chodzą i oglądają!" Odpowiedz Link Zgłoś
bodomlake Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 31.10.05, 20:08 Tuż przed moim blokiem jest sklep monopolowo-spożywczy z wyjątkowo chamską obsługą. Przyszłam tam kiedyś z siostrą i zaczęłyśmy oglądać gazety, to facet mówi z wielką łachą: nie rozglądajcie się tak, albo kupujecie albo stąd idźcie. Innym razem kupowałam jakies słodycze, to ten sam koszmarny facet mnie zagaduje: a ty co, tylko słodycze wcinasz? a wiesz, że od tego sie tyje? trzeba dodać, że wtedy byłam dopiero co po wyjściu ze szpitala, gdzie leczyłam sie na anoreksje. Inna sytuacja: kupuję coś, ide do kasy, a tu zabrakło mi paru groszy. Baba( 40 letnia blondyna z 2kilogramową tapetą na gębie) zaczęła gadać, że trzeba było przeliczyć najpierw ile mam dokładnie kasy. Kiedy powiedziałam, żeby wobec tego odłożyła jakąś tam rzecz, ona warknęła: no to odłóż! Jak nie mam potrzeby to tam nie chodze, ale czasem nie ma wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.05, 22:28 A mnie do szału doprowadzają ekspedientki, które kroją wędlinę lub żółte sery prosto z maszyny na dłoń i po plasterku przekładają na folię. Ostatnio poprosiłem 0.25 kg szynki. Pani ładuje szynę na maszynę i łapami przekłada plaster, po plasterku. Czuję jak mi ciśnienie rośnie, ale czekam aż skończy. Ona – coś jeszcze, a ja - to samo ale teraz poproszę bez styczności z pani dłonią. Myślałem, że wbije mi tasak w czoło. Jest taki sklep na rogu Batorego i Niepodległości, w którym ten proceder uprawia się nagminnie, dotyczy to również pieczywa – nie poniżą się do użycia woreczka foliowego przy krojeniu chleba na pół. Generalnie obsługa (z jednym wyjątkiem) jest do rozstrzelania. Niestety w okolicach nie ma sklepu tak długo otwartego i nieraz musze robić tam zakupy. Mam wrażenie, że jedna z tych starych toreb spluwa, jak mnie widzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sasiadka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.aster.pl 31.10.05, 22:48 nie rozumiem o co chodzi.....najbardziej pobobaja mi się takie damesy ze sklepu na Odkrytej na osiedlu ...masakra ..jaka one łaske robią obsługując klientów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.10.05, 22:55 chodzi o to, że one tę wędlinę kroją na gołą, brudną łapę, którą wcześniej grzebały w zębach lub wyciskały szmatę do podłogi - widziałem!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ulka Re: Ble IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 00:45 Sklep papierniczy. Mam do zapłaty 12 zł, daję 50. Pytam czy dać dwa, bo mam, na to burknięcie: "nie potrzeba". Ale jak burknęła, mamo... Drogeria. Testerów niet, bo się je prezentuje znajomym...Zero możliwości obejrzenia koloru kredki, alboo szminki. Kosmetyki Max Factora, Margaret Astor, manhattan - do tego na 100% są testery, przecież...Proszę o tester, słyszę, że nie ma, ale kredka bardzo ładna. Nawet zerknąć na nią nie ma jak, bo zafoliowana nakładka. A kolorek narysowany na końcówce kredki nie zawsze odpowiada prawdzie. Odkładadam kredkę, mówię, że nie kupię, jesli nie mogę sprawdzić, a babszton na to, że NIGDZIE na świecie się nie sprawdza, tylko Polacy mają we łbach poprzewracane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K. Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 00:51 Moja poczta, na którą jestem skazana (odbiór awizo, na przykład) to kuriozum, tam wszystko jest problemem. Kiedyś babon nie chciał mi wydać przesyłki, bo miałam paszport, a nie dowód, a w paszporcie nie ma adresu. Tak jakby paszport nie był dokumentem... NIE WYDAŁA mi tej przesyłki, bardzo dla mnie ważnej. Musiałam wracać z dowodem. Była śnieżna zima, śniegu dużo, nasza dzielnica jest parkowo - willowa, drogi nie do przejechania, biegłam w tym śniegu, żeby zdążyć przed 20tą... Byłam tak wściekła, że nachyliłam się do okienka i złym głosem powiedziałam "będziesz ty kobieto czegoś ode mnie chciała..." Powiedziałam wieszczo bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K. Re: dalszy ciąg... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.11.05, 01:02 Wysłało mi się niechcący, wracam do baby na poczcie. Wiosną tego samego roku zaczęłam pracę w przychodni. Jako specjalista. Kolejki na miesiące do przodu ( nie tylko do mnie :), do wszystkich tej specjalności..) I kogóż to widzę pewnego dnia w drzwiach? Babę z poczty. Przyszła zapytać, czy nie przyjęłabym jej bez numerka, bo w rejestracji dali jej termin na dwa miesiące do przodu. Nie poznała mnie. Ja ją tak. Zapytałam czy pracuje na poczcie. Pytanie ją przestraszyło, widać nie tylko ja jej nie kocham - ale potwierdziła. Przypomniałam jej ten paszport. Czerwona jak piwonia, coś tam dukała... Przyjęłam ją. Od tej pory jest dla mnie miła i uśmiechnięta jak laleczka, na innych burczy nadal, sama słyszałam... Odpowiedz Link Zgłoś
obietnica_poranka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 01.11.05, 11:05 Zachowanie baby z poczty jest tym bardziej przykre, że nie jest do odbioru przesyłki potrzebny dokument z adresem. Przecież nie jest tak że przesyłki można odbierać tylko w miejscu zameldowania. Ja np. mam w dowodzie inny adres niż ten w którym zamieszkuję. I przesyłki odbieram.Baba jest wyjątkowo wredna, że kazała ci iść po dowód. Masz złote serce że ją przyjęłaś... Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 01.11.05, 22:14 Ja miałam jeden naprawdę przykry epizod w sklepie. Oglądałam sobie zegarek za jakies 230 zł. Gdy zań podziękowałam, odpowiedzią sprzedawczyni było: "Co, pewnie za drogi?" Odpowiedz Link Zgłoś
lilith18 Re: Nigdy więcej nie pójdę do tego s 01.11.05, 22:45 w "naszym" lokalnym szmatławcu zrobiono plebiscyt na najmilszego sprzedawcę. Super pomysł. Wiadomo, gdzie da się zrobić zakupy w normalnej atmosferze itd. Zasatanawialam sie nad podrzuceniem redakcji pomysłu na plebiscyt czarnych owiec lokalnego handelku. Myślicie, że to by wypaliło? Odpowiedz Link Zgłoś