minnetou
11.07.05, 06:43
Mieszkalem kiedys, przez dwa tygodnie, z pewnym starszy panem. Pan ow mial
szczegolny problem z wlaczonym swiatlem... Wracajac wieczorem do domu, jak
kazdy, zapalalem lampe, by przebrac sie w normalnych warunkach i wtedy
dobiegal mnie gromki okrzyk" swiatlo mi zapier..." . Dziwilo mnie to troche,
bo pokoje nasze nie dosc, ze oddalone, byly tak usytuowane, ze o zadnym
swiatla" zapier..." mowy byc nie moglo, ale poczatkowo staralem sie jak
najszybciej wylaczyc przekleta lampe. Jednak po trzech dniach stwierdzilem,
ze nie tedy droga i stawilem czynny opor. Po trzech kolejnych dniach zostalem
wezwany na powazna rozmowe. Starszy pan strzelil mi wyklad co sie zowie i na
poparcie przedstawil dokumentacje swoich ostatnich badan kardiologicznych. Na
medycynie niespecjalnie sie znam, ale podsumowanie wynikow bylo opatrzone
dopiskiem" w normie" . Pytam wiec w czym problem. Pan mi wtedy wyjasnil,ze
badania, badaniami, a jego serce to juz niewiele wytrzyma i wymowil mi pokoj,
bo na jego nerwy, a co za tym idzie, na pompe zle dziala" zapier...
swiatla" ... Tak czy siak, wesolo bylo.