Dodaj do ulubionych

Urban Legends - jakie znacie?

    • Gość: kasia Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 12:13
      a to prawdziwa historia....koleżanka wbiega w ostatniej sekundzie do
      odjezdzającego autobusu miejskiego, a że był to załadowany ikarus zdarzyło jej
      się uderzyć głową w krocze stojącego blisko drzwi młodzieńca...kolezanka
      zawstydzona: "przepraszam, chciałam zdążyć póki jeszcze stał..."
      • istna Re: Urban Legends - jakie znacie? 03.10.05, 12:15
        :) Tę prawdziwą historię słyszałam dobre 15 lat temu:)
        • misiulbig Podobno prawdziwa... 03.10.05, 12:41
          Historia pochodzi z okresu koncówki Stanu Wojennego, i opowiedział mi ja kolega
          z klasy. Sprawa była dosłownie na gorąco według niego. Otóz rodzinka chciała
          kupic mebloscianke w Emilii ale abyu ja w tamtych czasach kupic, trzeba było ja
          wystać albo trafić w meblowych sklepach. Tak sie złozyło, ze ichnia ciocia
          miała jakies zatrucie pokarmowe wiec dostała tydzien zwolnienia i leczyła swoja
          biegunke. Jakos udało jej sie to wyleczyc i po trzech dniach zadzwoniła do
          matki mojego kumpla, ze juz u niej wszystko ok. No to Mamusia dio swojej
          siostry mówi, ze chca kupic mebloscianke i czy ona nie zrobiłaby to za nich.
          Podjechała do niej, dała kase i w najl;epsze wróciła do domu,. Ciocia wybrala
          sie nastepnego dnia na miasto na polowanie na mebloscianke, wczesniej na
          wszelki wypadek zjadajac pare tabletek wegla. W poszukiwaniu mebloscianek
          trafiła w koncu na Nowy Swiat i tam stał sie dramat. Poczuła nagle, jak jej
          jelitami wstrząsnał wielki bulgot i poczuła takie parcie na.. wiadomo co, ze z
          przerażeniem zaczeła sie ogladać za jakims kibelkiem. Warszawiacy wiedza, ze w
          tamtych czasach kibelków nie było nigdzie a w knajpkach na Nowym Swiecie
          równiez. Wiec przerazona ciotunia majac w perspektywie załatwienie sie w majty -
          wbiegła do pierwszej bramy i bach w klatkę. Nagle zobaczyła, ze drzwi do
          piwnicy sa otwarte, wiec ona ostroznie schodzi i widzac w dole egipskie
          ciemnosci, z dusza na ramieniu sciaga majtasy, kuca no i robi tzw. "złoty
          strzał". Ulzyło jej od razu ale w tym samym momencie ktos ja klepna w goły
          tyłek. W ciemnosciach wpadła w przerażenie, wypadła z piwnicy wrzesczac na cąły
          głos i gdy juz znalazła sie na ulicy uzmysłowiła sobie, ze zostawiła w piwnicy
          torebke ze wszystkim - kluczami, kasa (niebagatelna na tamte czasy), dowodem. I
          bała sie wrócic. A poniewaz w tamtych czasach patrole milicji i wojska były na
          kazdym kroku podeszła do jednego z nich wiedzac, ze za to co zrobiła wlepia jej
          potęzny mandat. Ale co miała zrobic, jak majatek rodziny mojego kumpla był w
          rekach jakiejs nieziemskiej siły w piwnicy. Milicjanci smiejac sie z kobiet
          wzieli wlaczy.li latarki i wchodza do tej piwnicy. Widok jaki zastali pamietaja
          pewnie do dzisiaj. W rogu piwnicy leżał jakis zapity prawie na smierc gosc,
          obok stała torebka. Nietknieta.
          Problem był inny...
          Facet miał cala obrobiona twarz... i spał dalej.
          • istna Re: Podobno prawdziwa... 04.10.05, 14:47
            Co ciekawsze tę hitorię (w innych nieco dekoracjach) opowiadała znajoma mi
            starsza osoba jako WŁASNĄ przygodę:)
            • misiulbig Re: Podobno prawdziwa... 05.10.05, 19:36
              No to by sie zgadzało :-)) To moze włąsnie ta Ciocia?
              :-))
          • Gość: :) Re: Podobno prawdziwa... IP: *.ser.netvision.net.il 15.02.06, 08:18
            usmialam sie po pachy!!
    • Gość: koko Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.crowley.pl 03.10.05, 13:08
      1. O babci, którą w autobusie poinformowano, że do tych nowych, niebieskich
      kasowników z dziurkami trzeba teraz gadać, gdzie chce się jechać.
      2. O wycieczce zakładowej, która zabrała dla kawału z przydrożnego rowu
      zapitego, nieprzytomnego wieśniaka wraz z rowerem i wysadziła 100km dalej, a
      nieszczęśnik sądził, że sam tyle rowerem po pijaku przejechał.
      3. O kolesiu, któremu na budowie wpadł do sandała kamyk, więc oparł się o słup
      wysokiego napięcia i zaczął nogą potrząsać, a inny widząc to pomyślał, że
      tamtego pewnie prąd trzepie, więc w dobrej wierze złapał łopatę i mu w rękę
      przypie..ł.
      4. O długowołosym, któremu matka we śnie włosy obcięła, za co ten w odwecie
      wlał jej przez sen wrzątek do gardła.

      I wiele, wiele innych, których nie sposób spamiętać, a które są śmieszne
      jedynie o tyle, że wciąż spotyka się mitomanów gotowych twierdzić, że to się
      przytrafiło właśnie im, albo najbliższym znajomkom.
      • Gość: lazy*** Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.wa-wa.inpoland.pl 03.10.05, 14:28
        apropos babć
        jadę z kumplem autobkiem- siedże od szyby, niedziela rano, po melanżu. rondo
        jakiegoś tam, warszawa. wsiadają babcie z bazarku z pełnymi selerów siatkami i
        jedna podbija do mojego kumpla i lekko go puka. potem trochę berdzies stanowczo-
        czy by nie ustąpił. a on jej- w łep się puknij!
      • miziou Re: Urban Legends - jakie znacie? 08.10.05, 14:14
        jakis tam egzamin, jakas tam uczelnia (PONOC umcs w lublinie). pani podchodzi
        do zaliczenia, gada gada i gada (ale nie na temat;) ). w koncu przychodzi
        nieuniknione i dostaje banieczke. jest taka zla (no przeciez tyle mowila!), ze
        wychodzac mruczy sobie pod nosem 'Durny alfons...". Nie umyka to wykladowcy,
        ktory zrywa sie z siedzenia i leci za kolezanka i krzyczy "Zaraz, zaraz!
        Kolezanko!..". podchodzi do niej i poprawia wpis z 2 na 3. ona oniemiala a
        on "prosze, jeszcze zaden alfons nie skrzywdzil swojej k...y"

        hihi. Pozdrawiam :D
        • Gość: MLODA Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 23:37
          To akurat jest szczera prawda! tak bylo
        • quba Re: Urban Legends - jakie znacie? 14.02.07, 17:00
          to bylo na Politechnice Śląskiej na wydziale architektury w latach 60
    • barthezz1818 Re: Urban Legends - jakie znacie? 03.10.05, 14:49
      We Wro na wydziale P.A.i E po egzaminie z W d P u prof. K studentka wychodzie z
      pokoju profesora i mówi do znajmoych "ten stary alfons znów mnie ujeb.." Na co
      profesor wychodzi ze swojego gabinetu zabiera indeks sudentce, wpisuje jej 3
      imówi: "Jak każdy alfons mosze dbac o swoje kur.." :) hehhe dobre nie??
      • Gość: lazy*** Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.wa-wa.inpoland.pl 03.10.05, 14:51
        dobre, ale było
      • Gość: lazy*** Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.wa-wa.inpoland.pl 03.10.05, 14:53
        co do rezerwy i komiisji, to na mokotowie krąży dobra historia o dresie który
        wygrzebał oko od lalki i poszedł na okmisję. kiedy trzeba było rozbierać sie za
        parawanem wsadził sobie to oko w dupę i w kulminacyjnym ommencie kiedy lekarza
        zagladał mu do dupy koleś zarzucił: o! widzę pana, widzę!
        • Gość: ewcia Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.chello.pl 08.10.05, 08:12
          boskie!!!!!
        • Gość: zimorodek Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 15:44
          No to już wiem, co strażnik więzienny przy rewizji widział w komedii "Big Stan"
          "It's like an alien staring into my soul":):P
      • Gość: tadkowa Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.06, 12:30
        Myśle że dr Kozak byłby do tego zdolny .
        Pozdrawiam ludzi z u.wr z mojego wydziału
    • Gość: moniu$zko Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.de.ibm.com 03.10.05, 15:19
      Na imprezie mój koleżka(opór pijany) wyrywa sobie panne. Ona zaprasza go do
      siebie, a on zgadza sie, mimo że strasznie chce sie mu sr.... Po przyjściu do
      jej mieszkania ona mówi, że idzie się odświeżyć i szybko zajmuje łazienkę.
      Koleżka nie wie co zrobić. Jest na granicy zesrania się w gacie. I nagle jego
      napędzany alkoholem mózg produkuje genialny pomysł: zesr.. się na podłogę i
      zwalić na psa siedzącego w rogu pokoju. Jak pomyślał, tak zrobił. Imprezowa
      zdobycz wychodzi naga z łazienki. Na to koleżka, pokazując palcem na
      winowajcę:"Słuchaj, twój pies właśnie sie zesrał na dywan!", a ona:"Przecież ja
      nie mam psa, to jest posąg !!!"
      • Gość: umo Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 16:16
        ponoc autentyk :
        Warszawa kolo godziny 15 wiec juz zaczynaja sie tworzyc korki,stoi samochod a
        na chodniku zatacza sie pijaczek z taka strasznie nie wyrazna twarza,podchodzi
        do samochodu ,ktory tak niefortunie sie zatrzymal,ze stal na przejsciu i mial
        opuszczone szyby bo akurat cieplo bylo,pijaczek malo myslac,rozpial
        rozporek,wyjal interes i nalal gosciowi do samochodu :D
    • Gość: piecuch Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 16:04
      A znacie UL o izbie przyjęć? Ja np slyszalam podobno autentyczny przypadek, jak
      przywiezli na izbe bardzo otylego i bardzo brudnego bezdomnego. Brudnego i
      niemytego od tak dawna, ze w faldach na jego brzuchu wylęgły się ... dzikuny 8-o
      Poza tym obiło mi się o uszy że kiedys zgosil sie na pogotowie gość z gałązką
      bzu wetkniętą w ptaszka.
      • Gość: Pepe Cale przeczytalem, ale tego nie widzialem IP: *.pbern.biz / *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:07
        Rodzinka kumpla kumpla:) jedzie na wakacje samochodem. Zabieraja ze soba babcie.
        Niestety, za granica babci się zmarło. Więc żeby zaoszczędzić na transporcie
        zwłok pakują babcie do... bagażnika na dachu. Wszyscy w wielkim stresie
        podjeżdżają na granicę. Celnik przygląda się im podejrzliwie, ale w końcu ich
        puszcza. Rodzinka po wielkim stresie postanawia odpocząć w zajeździe na kawie.
        Po wszystkim wychodza z knajpy... a tam ktos podprowadzil samochod z trupem na
        dachu:)
    • Gość: z miasta L. Nic smiesznego.... IP: *.ericsson.net 04.10.05, 11:44
      Hmm...tak czytam i czytam...
      Jak myslicie za ile lat ludzie beda mysleli, ze to urban legends:

      1. W pewnym miescie, dajmy na to L., krazyla karetka ktorej lekarze
      wstrzykiwali srodek paralizujacy miesnie...jak sie okazalo brali kase od firm
      pogrzebowych za trupka.

      2. W pewnym miescie, dajmy na to L., pewni rodzice uwazajac ze nadmiar dzieci
      im szkodzi, zabijali sukcesywnie swoje potomstwo i skladowali je w beczkach po
      kapuscie....w domu....

      czy ktos w to w ogole uwierzy???
      • Gość: kanye Re: Nic smiesznego.... IP: *.housing.hawaii.edu 04.10.05, 13:54
        prawdziwa historia,bez zartow.rok temu koniec wrzesnia po wakacyjnym programie work and travel
        ,tydzien przed wylotem,kolega wplaca kase na konto w banku citizen.wypelnia formularz ,w ktorym
        zgodnie z prawda wplaca 163 $.co sie okazuje.na konto wpada mu 763$ poniewaz panna wziela jego
        jedynke za 7(w stanach 1 wyglada jak kreska,a 7 jest bez poprzecznej)a poniewaz bylo dosc duzo
        ludzi,ruch to chyba nie zwrocila uwagi na kase ,tak wiec kolega dostal 6 stowek gratis.
        dwa dni temu ten sam kolega po kolejnym work and travelzadzwonil do mnie i tlumaczy mi,ze zamowil
        aparat fotograficzny z netu za 1000 a w paczce przyszly mu zamiast jednego dwa,z konta spadl tylko
        jeden tysiac,na paczce byl napis item=1.niezly z niego farciarz;)
        • Gość: ultra75 Re: Nic smiesznego.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 21:07
          Jeszcze mi się jedna nieśmiertelna historia przypomniała :-)!
          O gościu, który miał kochankę w tym samym bloku, w którym mieszkał i ściemnił
          pewnego dnia zonie, że jedzie na delegację, a naprawdę udał się kilka pięter
          wyżej. No i pech chciał, że, jak poszedł wyrzucić śmieci, to zadziałał
          autopilot i wrócił do swojego mieszkania :-).
          Ciekawe ilu znajomym znajomych ta historia się wydarzyła :-).
          • denis_rosrabiaque To nie jest Urban Legend, to Urban Story 17.02.06, 23:02
            Gość portalu: ultra75 napisał(a):

            > Jeszcze mi się jedna nieśmiertelna historia przypomniała :-)!
            > O gościu, który miał kochankę w tym samym bloku, w którym mieszkał i ściemnił
            > pewnego dnia zonie, że jedzie na delegację, a naprawdę udał się kilka pięter
            > wyżej. No i pech chciał, że, jak poszedł wyrzucić śmieci, to zadziałał
            > autopilot i wrócił do swojego mieszkania :-).
            > Ciekawe ilu znajomym znajomych ta historia się wydarzyła :-).

            To akurat nie jest urban legend tylko historyjka made in Urban, Jerzy Urban. On
            kiedyś pisywał na łamach Kulis historyjki sądowe, jako Jerzy Kibic, bo miał
            zakaz publikowania jako Urban. Potem te historyjki ukazały się w kilku
            książkach. Pamiętam tytuł jednej z nich: "Wszystkie nasze grzeszne sprawy". No
            i ta historia z facetem i kochanką w bloku jest właśnie wymysłem Jerzego
            Urbana. Choć w takim razie, na upartego możnaby ją nazywać - nomen omen - Urban
            Legend :)
            • yabol428 Re: To nie jest Urban Legend, to Urban Story 14.02.07, 01:20
              denis_rosrabiaque napisał:

              > Pamiętam tytuł jednej z nich: "Wszystkie nasze grzeszne sprawy".

              "Wszystkie nasze ciemne sprawy"

    • yabol428 Re: Urban Legends - jakie znacie? 04.10.05, 23:03
      W moich licealnych czasach krążyła taka legenda, że jeżeli spikerka w telewizji
      w ciągu dnia ma przypiętą broszkę w jakimś określonym kształcie, to oznacza, że
      w środku nocy będzie nadawany film pornograficzny. Niejeden dawał się na to
      nabrać i siedział do nocy przed telewizorem...
    • bazyliszek4 Re: Urban Legends - jakie znacie? 05.10.05, 19:01
      a historia z pechowym weselem/przyjęciem? zaczyna się od tego, że kucharz daje
      psu (ewentualnie kotu) kawałek mięsa, który został mu po przygotowaniu głównego
      dania. gdy już wszyscy najedli się do syta zwierzak zostaje znaleziony martwy
      pod drzwiami. całe towarzystwo udaje się w pośpiehu na pogotowie, gdzie
      przechodzi płukanie żołądków... pare dni potem do drzwi gospodarza puka sąsiad
      i przyznaje się, że potrącił psa samochodem. położył go pod drzwiami i uciekł,
      ale teraz tknęło go sumienie i przyszedł przeprosić. w innej wersji prawda o
      przyczynie zgonu psa wychodzi na jaw po sekcji...
      historię tę usłyszałem w dzieciństwie od babci, która usłyszała ją od
      przyjaciółki. zastanawiam się tylko skąd podobny motyw wziął się w filmie "Jej
      alibi" oraz w jednym z odcinków "Hotelu Zacisze"? nie podejrzewałem babci o
      takie kontakty...

      do UL o czarnej wołdze warto dodać parę innych z PRL-u, konkretnie z Wawy.
      najwięcej dotyczyło Pałacu Kultury, w którego podziemiach znajdowały się tajne
      pomieszczenia wojskowe, wielkie i bogato zaopatrzone (a jakże!) schrony etc.
      pod PKiN-em mieściła się także tajna stacja kolejowa, a specjalny tunel
      prowadził wprost z pałacu do budynku KC.
      z budynkiem KC zwiazana jest także inna UL, która powstała po wybuchu gazu w
      Rotundzie. plotka głosiła, że był to zamach, a bomba wybuchła "o jedno rondo za
      blisko". albo "za daleko"...

      sam byłem świadkiem tworzenia się UL związanej z krwawymi zbrodniami podczas
      półrocznych studiów na Ukrainie. w mieście gdzie mieszkałem miał rzekomo
      grasować morderca. pojawiały się coraz bardziej niesamowite informacje o jego
      zbrodniach - a to, że zasztyletował kobietę w kolejce w sklepie w biały dzień,
      a to, że w parku znaleziono odciętą głowę. szczyt nastąpił po jednej z imprez w
      plenerze. następnego dnia dowiedziałem się, że gdy bawiliśmy się przy
      ognisku "zaledwie 100 metrów dalej" popełniono kolejne morderstwo", a "ciało
      pływało w jeziorku tuż obok miejsca gdzie było ognisko". najśmieszniejsze, że
      niejako machinalnie poddaliśmy się tym plotkom. jeśli trzeba było wyjść
      wieczorem z akademika po alkohol - a trzeba było często - zawsze szły dwie
      osoby. najlepszy numer odstawił jednak kolega, który idąc w nocy na dworzec po
      znajomych zabrał "dla ochrony" nóż. oczywiście natknął się na patrol milicji, a
      że wyglądał podejrzanie został zrewidowany. na szczęście uwierzyli, że kolega
      nie jest mordercą, który przyjechał na "gościnne występy" za granicę.
      po paru miesiącach okazało się, że legenda o maniakalnym mordercy powstała na
      podstawie jednego zabójstwa młodej dziewczyny. oczywiście była to na pewno
      straszna zbrodnia, zwłaszcza dla jej bliskich i znajomych, ale - przepraszam
      za wyrażenie - nie było w niej nic osobliwego - na tym najpiękniejszym ze
      światów ludzie zabijają się wszędzie. tymczasem wydarzenie to szybko urosło do
      rangi seryjnego mordercy grasującego po ulicach niczym Kuba Rozpruwacz...
    • Gość: XXL Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 08:59
      Kilkanaście lat temu w Krakowie chodziły słuchy o superpłatnej pracy,
      polegającej na "oporządzaniu" nieboszczyków przed pochówkiem. Mycie, ubieranie
      i upiększanie...
      • Gość: Atlantis Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 15:40
        U mnie w pracy ten mit o nieasmowicie płatnej pracy przy nieboszczykach krążył
        jeszcze parę miesięcy temu, też w Krakowie. :) Można była zarobić kilkanaście
        razy więcej niż ja zarabiałem, a kontakt zainteresowanym miał załatwić znajomy
        znajomego. :D
      • Gość: jerry li luis Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.05.09, 23:26
        tak, w Krakowie jest taka dobrze platna acz niewdzieczna praca. Wyrzucanie gnoju
        spod smoka wawelskiego :)
    • Gość: XXL Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 09:06
      W tym stylu:
      Na wykładzie z toksykologii p. dr Z.Ch. (super starsza pani, najlepszy wykład
      na studiach, opowiadała fantastyczne historie z życia). A więc...
      Pewna pani miała trutkę na szczury (węglan baru) wsypaną do torebki po mące.
      Zawartości tej torebki użyto do zrobienia ciasta lub makaronu na wesele...
      Kilka osób zmarło... Potem była stypa i... znów ktoś robił makaron... I znów
      kilka osób trafiło na toksykologię...
      Niestety historia jest prawdziwa, pani dr pokazała nam próbki makaronu...
      • Gość: jood Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: 213.77.84.* 18.11.07, 23:23
        POdobną w stylu historię usłyszałem z ust wykładowcy na zajęciach chyba z analizy instrumentalnej. Rzecz miała się dziać w Krakowie, a szwarccharakterem był pracownik naukowy jednej z uczelni technicznych - chemik. Otóż postanowił ten osobnik zamordować swoją rodzinę w bardzo spektakularny sposób - zaczął dosypywać im do jedzenia promieniotwórczy analog wapnia (stront?), który odkładał się w kościach, i emitował promieniowanie beta, powodując nowotwory w tkankach otaczających kości. Rodzina ponoć wymarła w mało przyjemnych okolicznościach, a pomysłowy truciciel tafił za kraty.
    • Gość: Mary z pakamery Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.net-serwis.pl 06.10.05, 09:39
      Wśród moich znajomych chodzi taka legenda:

      Grupka młodych ludzi wybrała się w wakacje na Mazury. Pewnego razu wybrali sie
      na wycieczkę i zgubili sie w lesie. Doszli do najbliższej szosy i próbowali
      zorientowac sie, gdzie są, a następnie złapać stopa i dotzeć do hoteliku, który
      byl ich baza wypadową. Zatrzymał się facet w czarnej furgonetce i bez słowa
      pokazał im, żeby wsiadali. Pojechali, ale facet się nie odzywał, nie spytał,
      dokąd ich podwieść, tylko jechał przed siebie. Na ich pytanie, czy wie,gdzie są
      i gdzie ich zawieźc odpowiedział; "Bóg mnie prowadzi". Tę samą odpowiedź
      słyszeli za każdym razem gdy poruszali ten temat. Po pewnym czasie zatrzymał
      się i ku ich zdziwieniu znajdowali sie przed ich hotelikiem. Uradowani
      podziękowali mu, chcieli zapłacić, ale on na to, że nie trzeba, bo Bóg mu to
      wynagrodzi. I odjechał.
      Jakiś czas później ta sama grupka ludzi siedziała w knajpce i gadała o
      wszystkim i o niczym. Rozmawiali o swym tajemniczym wybawcy i ktos wyraził
      głośno chęć spotkania go jeszcze kiedyś. Jeden z chłopaków zamówił napój
      tymbarka i gdy zdjął kapsel, zobaczył pod nim napis: "WYJDŹCIE NA ZEWNĄTRZ"
      Wyszli na zewnątrz i zobaczyli owego tajemniczego gościa w czarnej
      furgonetce...Pomachał im i odjechał.
    • jaga112 Urban Legends - autentyk 06.10.05, 11:08
      Kilka dni przed moimi poprzednimi urodzinami - czyli dokładnie rok temu -
      poszłam rano przed pracą do bankomatu ok 7 rano zeby wypłacić 50 zł. Ale pod
      bankomatem znalazłam 300 zł! Na trawniku obok, nie dokładnie pod bankomatem.
      Jakiego miałam cykora zeby je zabrac! Obsesja ze mnie ktos obserwuje, zaraz
      podbiegnie policjant i mnie aresztuje, ze to jakis haracz. Wziełam ta kasę ale
      serce biło mi jeszcze z godzinę. Cieszyłam sie dopiero poźniej.
      • meduza7 Re: Urban Legends - autentyk 06.10.05, 13:08
        ja ostatnio znalazłam 50 zł pod sklepem, na dość ruchliwej ulicy. Sama nie wiem,
        skąd mi się wziął ten refleks, żeby momentalnie schylić się i zabrać...
        Nie chciało mi się czytać całego wątku, więc może się powtórzę, ale fajną
        historyjkę słyszałam ostatnio.
        Jechało sobie dwóch żołnierzy ciężarowką z Białegostoku do Warszawy. Po drodze
        zobaczyli pijaka śpiącego w rowie obok przewróconego roweru. Postanowili mu
        zrobić kawał i wrzucili go na pakę. Facet się nie obudził, a oni zapomnieli o
        nim i przypomnieli sobie dopiero pod Warszawą. Wyładowali go więc - nadal
        śpiącego - do innego rowu i tylko jeden spisał sobie jego dane z dokumentów,
        żeby potem sprawdzić, co się z gościem stalo i czy wrócił do domu. No ale
        oczywiście też o tym zapomnial. Minęło parę lat i ten żołnierz znalazł sie
        przypadkiem w miejscowości, w której mieszkał pijak i postanowił go odwiedzić.
        Poszedł, zapukał, otwiera mu starsza babka. Pyta, czy tu mieszka pan X. No,
        mieszka, ale nie ma go, jest w pracy. A czy nadal pije?
        - Nie, panie, ani kropelki odkąd diabeł przeniósł go pod Warszawę!
        • Gość: XXL Re: Urban Legends - autentyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 16:48
          Znam to w wersji "nawaleni grzybiarze wracali autobusem i postanowili zrobić
          kawał pijaczkowi śpiącemu w rowie..."
          • Gość: myrage Re: Urban Legends - autentyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 01:56
            Trochę zmodyfikowana historia o komisji w WKU. lekarz mówi do
            delikwenta; 'proszę majteczki zdjąć i za parawan', a chłopak zdejmuje slipki
            i..... rzuca je za parawan właśnie :)
          • Gość: myrage Re: Urban Legends - autentyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 01:57
            oczywiście jest to autentyk, kolega mi mówił, że był świadkiem tego na swojej
            komisji :)
            • miziou Re: Urban Legends - autentyk 08.10.05, 14:15
              akis tam egzamin, jakas tam uczelnia (PONOC umcs w lublinie). pani podchodzi
              do zaliczenia, gada gada i gada (ale nie na temat;) ). w koncu przychodzi
              nieuniknione i dostaje banieczke. jest taka zla (no przeciez tyle mowila!), ze
              wychodzac mruczy sobie pod nosem 'Durny alfons...". Nie umyka to wykladowcy,
              ktory zrywa sie z siedzenia i leci za kolezanka i krzyczy "Zaraz, zaraz!
              Kolezanko!..". podchodzi do niej i poprawia wpis z 2 na 3. ona oniemiala a
              on "prosze, jeszcze zaden alfons nie skrzywdzil swojej k...y"

              hihi. Pozdrawaim :D
              • miziou Re: Urban Legends - autentyk 08.10.05, 14:18
                jeszcze o babce z poznania ktora robila doktorat chyba i sciagnela z netu
                prace. malo brakowalo a obiloby sie o prokurature bo a) nie zmienila formy z
                meskiej na zenska (prace napisal gosc) b) nie usunela podpisu typa....

                o tym opowiadala nam babka z pedagogiki, ktora ma iadomosci z "pierwszej reki"
                oczywiscie :)

                kurde mac, skad biora sie tacy ludzie??
                • miziou Re: Urban Legends - autentyk 08.10.05, 14:25
                  a na polonistyce w zielonej gorze niektore dziewczyny musialy zdawac egzamin
                  ustny zza szafy, bo wykladowca prowadzacy stwierdzil, ze nie moze na nie
                  patrzec...

                  moja znajoma nie byla jednak wsrod tych szczesliwcow, a zdala sposobem, bo
                  profesor niezle chlal. jako ze sie go bala (a raczej tej szafy i szorstkiego
                  potraktowania) nie poszla na pierwszy termin. potem (kilka dni pozniej)
                  zaczepila go na korytarzu (BYLEM PRZY TYM) i powiedziala mu ze ma zalegly WPIS
                  z egzaminu... typ po chlaniu nie kojarzyl zbytnio i tylko zapytal co dostala
                  (4) i... wpisal...

                  matko... ja tez tak chce... ;p

                  z kolei na AWFie w bialej podlaskiej ustawila sie grupa majaca zdawac egzamin z
                  gimnastyki. tylko jeden typ sie nie przebral i przemyslnie zabral ze soba
                  koniaczek. mnie profesor od razu wypieprzyl z sali (nie bylem tam studentem,
                  towarzysko przypadkiem poszedlem). krazylem sobie po korytarzu i widze 2
                  typkow. rozmawiaja sobie i chcac nie chcac uslyszalem co nieco. a jeden mowil
                  tak: "No juz idziemy tylko Jureczek zalatwi egzamin ze studentami. Literka juz
                  mamy, a jak chcesz to mozesz jakies piwko kupic"
                  po chwili wyszli moi znajomi. zaliczyli wszyscy na 3 bez zdawania... tylko nie
                  ten klient z koniakiem. on dostal kolejny termin za brak gotowosci :D nie wiem
                  co sie stalo z koniakiem.


                  Pozdrawiam :D
                  • Gość: dominik Re: Urban Legends - autentyk IP: *.com / *.strefa.com 08.10.05, 23:13
                    komisja wojskowa:chłopak aby go nie wzięli postanowił udawać wariata .W tym celu wysmarował sobie tyłek nutellą(czekoladowy krem kanapkowy dla niewtajemniczonych),a gdy doszło do badania i rozebrania sie wsadził palec do tyłka i wylizał go i powiedział mniam
                    słyszałem tez o siedzeniu na butelce,bo geyów nie biorą heh

                    w jakiejś szkole uczniowe wpadli na pomysł by papier toaletowy wytarzac w wacie szklanej.Ktos kto użył tego papieru trafił do szpitala z pociętym tyłkiem
                    • Gość: Arak Re: Urban Legends - autentyk IP: 80.50.253.* 09.10.05, 14:02
                      > komisja wojskowa:chłopak aby go nie wzięli postanowił udawać wariata .W tym cel
                      > u wysmarował sobie tyłek nutellą(czekoladowy krem kanapkowy dla
                      niewtajemniczonych),
                      >a gdy doszło do badania i rozebrania sie wsadził palec do tyłka i wylizał
                      > go i powiedział mniam

                      Ja słyszałem że dokładnie w taki sam sposób jakiś facet w amerykańskim więzieniu
                      udowodonił że jest wariatem. Dostał przeniesienie do szpitala dla psychicznie
                      chorych, skąd już łatwo mógł uciec. Jak widać Urban Legends nieźle krążą po
                      całym świecie :)
                    • Gość: barnaba Re: Urban Legends - autentyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 22:52
                      O komisji wojskowej krąży kilka legend:

                      1. O facecie, który chcąc sie wymigać przyszedł w mundurze SS-mana (w innej
                      wersji w panterce, z plastikowym kałasznikowem, a na stole przed komisją
                      położył udaną atrapę granatu)

                      2. Rzecz działa się w mieście Łodzi. Ktoś miał zgłosić się na ochotnika (jak
                      wiadomo, można wtedy wybrać sobie jednostkę, w której odbywa się służbę).
                      Dostał oczywiście kategorię A, na pytanie "gdzie chciałby pan służyć?",
                      odpowiedział "W Łodzi".
                      I odbył służbę w Łodzi. Tyle, ze... podwodnej.
                      • meduza7 Re: Urban Legends - autentyk 11.10.05, 19:51
                        Za nieboszczki komuny, kiedy to coca-cola była napojem dość egzotycznym mówiono
                        podobno, że należy ją pić wyłącznie b. mocno schlodzoną, bo w temperaturze
                        pokojowej jest śmiertelnie trująca.
                        Z UL kulinarnych: hamburgery w Macdonaldzie robią z mięsa dżdżownic.
                        Słynna UL początku lat 90: po szamponie Wash&Go włosy wypadają (zdaje się, że
                        narod nie był przyzwyczajony do szamponów z odżywką...).
                        UL z lat 50-tych: trwał wówczas masowy eksport wszystkiego, a zwłaszcza żywności
                        na wschód, do ZSRR. Jeden robotnik, ładując zboże do wagonu, zgubił w nim
                        kufajkę. Za jakiś czas ogłoszono hucznie, że oto Związek Radziecki idzie z
                        pomocą zniszczonej po wojnie Polsce i przysyła ileś tam tysięcy ton zboża.
                        Robotnicy rozładowywali pociąg... i kufajka się znalazła!
                        • Gość: barnaba Re: Urban Legends - autentyk IP: *.lodz.msk.pl 12.10.05, 18:39
                          > Za nieboszczki komuny, kiedy to coca-cola była napojem dość egzotycznym
                          > mówiono podobno, że należy ją pić wyłącznie b. mocno schlodzoną, bo w
                          > temperaturze pokojowej jest śmiertelnie trująca.

                          A inna historia mówiła, że w amerykańskiej armii/warsztatach/złomowiskach
                          używają jej do odrdzewiania (bo doskonale rozpuszcza rdzę- w domyśle: strach
                          pomyśleć co robi z zębami)
                          • yabol428 Re: Urban Legends - autentyk 12.10.05, 20:15
                            Podobno w którymś kraju postradzieckim (chyba na Litwie), gdzie coca cola pojawiła się dopiero po upadku ZSRR, krążyły plotki, że jest to płyn, którym gospodynie domowe w USA myją zlewy...
                          • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Urban Legends - autentyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 14:45
                            > A inna historia mówiła, że w amerykańskiej armii/warsztatach/złomowiskach
                            > używają jej do odrdzewiania (bo doskonale rozpuszcza rdzę- w domyśle: strach
                            > pomyśleć co robi z zębami)

                            Ale coca-cola naprawdę świetnie odrdzewia... Jej skuteczność jest porównywalna
                            z WD-40. Sprawdzali to Mythbusters i im nie wyszło (OIDP), ale ja używałem coca-
                            coli do odkręcania śrub i skutkowało.
                            • meduza7 Re: Urban Legends - autentyk 14.10.05, 16:28
                              A zapomnialam jeszcze o mojej ulubionej UL: baba zjadła banana i zatruła się,
                              bo poprzednio (w kraju pchodzenia) banana ugryzła żmija... Czy jakaś inna kobra.
                            • Gość: Atlantis Re: Urban Legends - autentyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 15:51
                              A amerykańskie studentki ponoć używały Coca Coli jako środka pleminikobójczego :-0
                        • zewszad_i_znikad Re: Urban Legends - autentyk 21.11.05, 22:02
                          > Słynna UL początku lat 90: po szamponie Wash&Go włosy wypadają (zdaje się, że
                          > narod nie był przyzwyczajony do szamponów z odżywką...).

                          "Ty włosy WASH, a one GO"... ;)
                        • minerwamcg Re: Urban Legends - autentyk 17.05.06, 12:21
                          Słynna UL początku lat 90: po szamponie Wash&Go włosy wypadają (zdaje się, że
                          > narod nie był przyzwyczajony do szamponów z odżywką...).

                          Weź nic nie mów. Wash&Go to było naprawdę rzadkie gó.., tak fatalnego szamponu
                          nie pamiętam od czsów "Popularnego" z 1982 roku...
                        • Gość: pat Re: Urban Legends - autentyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 13:37
                          Nie była napojem egzotycznym, na pomorzu funkcjonowała sobie w najlepsze Pepsi
                          a na dole i w środku kraju Coca-Cola. Zdziwiony? (już w latach 70, jak było
                          wczśniej nie wiem)
                          • Gość: barnaba Re: Urban Legends - autentyk IP: *.lodz.msk.pl 20.10.06, 18:25
                            W Łodzi była Pepsi.
                        • e_vvika Re: Urban Legends - autentyk 07.06.08, 20:17
                          Słynna UL początku lat 90: po szamponie Wash&Go włosy wypadają (zdaje się, że
                          > narod nie był przyzwyczajony do szamponów z odżywką...).
                          To akurat nie legenda: nasi rodacy tak przy rozlewaniu szamponu Vidal Sasoon
                          kombinowali, że marka wycofała się wtedy z rynku
                • quba Re: Urban Legends - autentyk 14.02.07, 17:15
                  prace doktorskie znajduja sie w rchiwach uczelni na ktorej zostaly napisane i
                  obronione
                  zeby je zobaczyc trzeba specjalnej zgody rektora uczelni
                  w necie nie widnieją
                  więc Was wkręca Wasza pani
                  pozdrawiam
                  • maszar Re: Urban Legends - autentyk 15.02.07, 11:12
                    quba napisał:
                    "prace doktorskie znajduja sie w rchiwach uczelni na ktorej zostaly napisane i
                    obronione
                    zeby je zobaczyc trzeba specjalnej zgody rektora uczelni
                    w necie nie widnieją"

                    nie widnieją??
                    pierwszy z brzegu link:
                    www.metal.agh.edu.pl/~jtalar/doctor.pdf
                    • Gość: ;-) Re: Urban Legends - autentyk IP: 193.142.115.* 14.01.09, 10:00
                      The requested URL /~jtalar/doctor.pdf was not found on this server.
                      • Gość: bolo Re: Urban Legends - autentyk IP: *.core.ynet.pl 09.03.09, 18:26
                        No masz refleks, po dwóch latach :-)
    • cannella Re: Urban Legends - jakie znacie? 03.11.05, 19:04
      Jedna legenda właśnie kwitnie w najlepsze na forum o dzieciach. Lepsze niż
      Archiwum X:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=31128950&s=1
      • Gość: Martynka Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 12:54
        Też autentyk:)

        Poznań UAM, do studentów na korytarzu podchodzi człowiek i pyta gdzie mogę
        znależć profesora kutasa, wywołuje to ogólne rozbawienie i studenci tłumaczą -
        profesor nazywa się kotas, i jest pokoju dla wykładowców, tylko pamiętaj kotas,
        o a nie u. Koles wchodzi do pokoju dla wykładowców i pyta " Przepraszam czy
        jest profesof choj?

        • kad7 Re: Urban Legends - jakie znacie? 14.02.06, 23:14
          Ehehe jesli Poznań UAM, to chyba wiem o co biega :D
          Otóż rzekomy profesor nie nazywał sie Kotas ale Kulas.Reszty nie znam bo nie bylo mnie przy tej sytuacji ale nazwisko na bank jak napisałem :D
      • Gość: mimbla.londyn Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.range81-129.btcentralplus.com 03.02.07, 01:57
        Dzizuus, co one tym dzieciakom robia??!!!!
        Boze ,a czego tak jedna druga nakrecaja??!!!
        Przerazajace-fanatyczne,straszne.
    • panpikpok >> UP !!!! << don't let the legend die... ;) (n/t) 20.11.05, 20:44
    • Gość: Mała Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 22:24
      Podobno autentyk!!!

      Kumple kupili grzybki chalunki, no i nie wiedzieli jak je spozyc, jeden z nich wpadl na pomysl zeby zrobic z nich pizze. Jak pomysleli tak zrobili. Niestety nie dali rady zjesc calej pizzy wiec reszte zostawili w kuchni i poszli spac. Budza sie w nocy i slysza jakies stuki w kuchni, ida a tam ojciec jednego z nich (u ktorego byli) biega po kuchni ze szpadlem i probuje cos kopac. Okazalo sie, ze tatus pracujacy do pozna w nocy przyszedl i poczul sie glodny, zobaczyl pizze i ja po prostu zjadl, no a potem.. wiadomo.
      • zewszad_i_znikad Re: Urban Legends - jakie znacie? 21.11.05, 22:01
        Wiesz... może taka historia się zdarzyła, ale jednak legenda o pizzy z
        grzybkami żyje wasnym życiem. Ot, choćby kiedy miałam 15 lat, koleżanka mi
        opowiadała tę historię, twierdząc, że to jej znajomemu się przydarzyło... W tej
        wersji akurat zamiast pizzy zapiekanki, ale poza tym schemat doskonale
        przewidywalny.
        Zresztą historia jest nielogiczna... Nie dali rady zjeść całej pizzy, ale
        trochę zjedli? I poszli spać? Nigdy nie próbowałam żadnych środków
        psychoaktywnych, ale naczytałam się na ten temat sporo rozsądnie napisanych
        rzeczy i raczej nie wyobrażam sobie, żeby ktoś po psychodeliku po prostu
        zasnął...
        Do tego bzdurka nr 2: poszli spać bez próby choćby ukrycia pizzy? Nie
        pomyśleli, że ktoś to może znaleźć? Ta historia po prostu pod względem
        logicznym nie trzyma się kupy.
    • aleksandrynka Re: Urban Legends - jakie znacie? 22.11.05, 01:12
      o śmiertelnej sukni panny młodej pisał kiedyś "Detektyw", dość szczegółowo, a
      wiem, że tam raczej nie zmyślają...

      Co do żarówki - kurka, mam ochotę sprawdzić! ;)

      Najbardziej znana jest chyba historyjka o bezstresowym wychowaniu (jak to
      dzieck w autobusie kogoś kopie a matka, po zwróceniu uwagi przez pasażerów
      mówi, że ona nie stresuje dziecka. Na to ktoś przykleja jej gumę na czole i
      mówi,że on też bezstresowo wychowany)
      Ale to już było...

      Natomiast znane są historie, jak to w sprowadzanych jukach znajdywano
      tarantule :)
      a w bananach glisty...
      Tego tu jeszcze nie czytałam :)))
    • smiley4u Re: Urban Legends - jakie znacie? 03.01.06, 09:02
      pl.wikipedia.org/wiki/Miejska_legenda
      rozrywka.onet.pl/prasa/2579,1219793,index.html
      • Gość: słuchacz Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: 83.238.128.* 03.01.06, 15:12
        z kolei mój brat opowiadał, jak to jego kumpel na komisji wojskowej na pytanie
        gdzie chciałby służyć odpowiedział: Na lotniskowcu..Komisja patrząc po sobie
        odpowiada, że Polska nie ma lotniskowców, a nie zrażaony kumpel mojego brata na
        to: "Nie szkodzi ja poczekam..." ;))
    • Gość: andy Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.e-wro.net.pl 08.01.06, 15:00
      Wczoraj znów mi ktoś opowiedział bez choćby zająknięcia autentyczną historię o
      brokacie u ginekologa. Z ciekawości poszukałem sobie ile razy - jako
      autentyczna - pojawiła się na forum - wyszło mi, że ponad 40 razy. To
      najstarszy wątek jaki znalazłem - marzec 2002 (koleżanka z pracy)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=297&w=1259596&a=1260514
      Ale historia jest o wiele wiele starsza i wcale nie polska
      www.snopes.com/embarrass/feminine/glitter.asp
      • Gość: monopolowy Podbijam wątek IP: *.chello.pl 20.01.06, 17:06
        Proszę zobaczyć;) Na stronie bash.org nasze urban legends ciągle żyją :D
        bash.org.pl/latest
        • denis_rosrabiaque Legenda nówka-sztuka 17.02.06, 23:37
          Ostatnio usłyszałem nową legendę miejską, z dreszczykiem na dodatek. Otóż moja
          matka była na kawce u sąsiadów i sąsiad opowiedział, jak jego kolega jechał
          sobie autostradą (matka mieszka nieopodal Autostrady Wielkopolskiej) i na tej
          autostradzie zatrzymywała go zakrwawiona kobieta. Facet nie zatrzymał się i
          pojechał dalej, kilka kilometrów dalej znów pojawia się ta sama kobieta. On
          się nie zatrzymuje, jedzie dalej. W końcu kobieta we krwi pojawia się po raz
          trzeci. Facet się zatrzymuje, kobieta wsiada do auta i mówi: niech pan ratuje
          moje dzieci. Jadą, a tam kawałek dalej wypadek: auto rozbite, w środku dzieci
          i ... ciało tej kobiety.
          Najzabawniejsze było to, że matka skończyła opowieść, a mój młodszy brat
          wypalił: "a tak, wiem o co chodzi, to była rodzina, która jechała z Niemiec do
          rodziny w Polsce, słyszałem o tym wypadku, wpadli na znak informujący o zjedzie
          z autostrady...". Dobre, co?
          Przy okazji brat opowiedział o jego znajomym, który w deszczowy wieczór zabrał
          małą dziewczynkę spod cmentarza. Dziewczynka podała adres, facet podjeżdża pod
          dom, odwraca się, a dziewczynki nie ma. Więc puka do domu, ktoś mu otwiera, on
          mówi, kogo zabrał, a domownik: "Tak to nasza córka. Dziś jest rocznica jej
          śmierci...". Facet wraca do samochodu i widzi, że na tylnym siedzeniu jest
          mokra plama (bo to był deszczowy wieczór - przypominam).
          Co ciekawe: historyjka o zmarłym wracającym do domu w rocznicę śmierci jest
          międzynarodowa. Wiem, bo parę lat temu kupiłem sobie taką książeczkę dla
          uczących się angielskiego (to jest chyba wydawnictwo Penguin, o ile dobrze
          pamiętam). Książeczka zawierała kilkanaście opowiadań, właśnie jedno z nich
          było o podwożeniu tajemniczego autostopowicza, który okazuje się trupem.
          To tyle. Koncze, bo zbliża się północ, a przecież miało być smieszno, a nie
          straszno...
          • lammeresse Kolejna, chyba nie było 18.02.06, 07:18
            Moja koleżanka-mitomanka ze studiów opowiadała, jak to kiedyś kolega kolegi ;-)
            opowiadał, że podczas tradycyjnej zwałki po imprezie wszyscy leżeli na podłodze,
            napici i najarani, nie mając siły się ruszyć. Było duszno, a że nei mieli siły
            wstać podjęli decyzję o zbiciu szyby w oknie, rzucając w nią butelką (głupie,
            nie?). Gdy ją zbili, poczuli przypływ świeżego powietrza i odetchnęli
            natychmiast. Rano obudzili się i zobaczyli, że okno nadal jest zamknięte a zbili
            szybę w gablotce.

            Ta sama koleżanka z wielkim przekonaniem opowiadała, jak to koledze jej chłopaka
            przydarzyły się inne, opisane w tym wątku rzeczy, chociażby ta ze staruszką,
            potrąconą na schodach przez narciarza. Koleżanka ze śmiechem opowiadała te
            brednie i jeszcze mówiła "przysięgam" na poparcie swych słów. Wszyscy jej
            słuchali, bo była tak żenująca i nie zdawała sobie z tego sprawy.
            • meduza7 Re: Kolejna, chyba nie było 30.05.06, 14:43
              to się kiedyś pojawiło w "Filipince" na czarnej stronie Filipa, jako
              autentyczne wspomnienie z imprezy.
          • backspace2 Re: Legenda nówka-sztuka 18.02.06, 09:06
            o - to z zakrwawioną kobietą też słyszałem. i facet przysięgał, że znajomy co
            to miał musiał mówić prawdę, bo jest policjantem ;-)
            • denis_rosrabiaque Tak się zastanawiam... 18.02.06, 11:51
              Zastanawiam się nad dwiema kwestiami. Pierwsza: wszyscy z założenia śmiejemy
              się z UL i z tych, którzy w nie wierzą. A może to błąd? Może niektóre z tych
              historii wydarzyły się naprawdę? Mogło być przecież tak, że coś się naprawdę
              wydarzyło, a legendą miejską stało się dopiero wtedy, gdy ludzie zaczęli
              modyfikować story. Weźmy ten przykład z wytrząsaniem kamyka z buta przy słupie
              wysokiego napięcia. Przecież to dość prawdopodobne! Niewiarygodne zupełnie robi
              się dopiero wtedy, gdy słyszymy tę historię dziesiąty raz i każdy z
              opowiadających twierdzi, że widział to na własne oczy, albo widział to
              szwagier/brat/matka/kochanek. A przecież może jest tak, że to się zdarzyło,
              tylko wydaje się nieprawdopodobne przez nadgorliwość opowiadającego, który
              pragnie historyjkę uwiarygodnić.
              No i druga kwestia, to już naprawdę niewiarygodny zbieg okoliczności. Otóż (co
              już ja sam i ktoś jeszcze na tym forum pisał) niektóre z tych historii to
              tematy opowiadań z tygodnika Kulisy, dodatku do Expressu Wieczornego z lat PRL-
              u. Te historie pisał Jerzy Urban pod pseudonimem Jerzy Kibic. Tak sobie myślę,
              że w krajach anglojęzycznych na jakimś ichnim forum humorum jako urban legend
              mogłaby pojawić się opowieść, że w Polsce urban legends popularyzował w gazecie
              facet o nazwisku Urban :))) Ale by nas obśmiali, że w to wierzymy...
              • the_dzidka Re: Tak się zastanawiam... 22.03.06, 15:09
                > Zastanawiam się nad dwiema kwestiami. Pierwsza: wszyscy z założenia śmiejemy
                > się z UL i z tych, którzy w nie wierzą. A może to błąd? Może niektóre z tych
                > historii wydarzyły się naprawdę? Mogło być przecież tak, że coś się naprawdę
                > wydarzyło, a legendą miejską stało się dopiero wtedy, gdy ludzie zaczęli
                > modyfikować story.

                Oczywiście, że skądś się te historie wzięły, ale najbardziej komiczne w nich
                jest to, że sa stare jak świat, a ludzie wciąż przypisują je sobie, swoim
                ciotkom czy mężom - a jeszcze zabawniejsze jest to, że ZAWSZE znajdzie się
                ktoś, kto to łyknie :D
                • Gość: braat1 Re: Tak się zastanawiam... IP: *.centertel.pl 13.07.06, 09:45
                  Odpowiadasz na :
                  the_dzidka napisała:

                  > > Zastanawiam się nad dwiema kwestiami. Pierwsza: wszyscy z założenia śmiej
                  > emy
                  > > się z UL i z tych, którzy w nie wierzą. A może to błąd? Może niektóre z t
                  > ych
                  > > historii wydarzyły się naprawdę? Mogło być przecież tak, że coś się napra
                  > wdę
                  > > wydarzyło, a legendą miejską stało się dopiero wtedy, gdy ludzie zaczęli
                  > > modyfikować story.
                  >
                  > Oczywiście, że skądś się te historie wzięły, ale najbardziej komiczne w nich
                  > jest to, że sa stare jak świat, a ludzie wciąż przypisują je sobie, swoim
                  > ciotkom czy mężom - a jeszcze zabawniejsze jest to, że ZAWSZE znajdzie się
                  > ktoś, kto to łyknie :D
                  >

                  Mi sie wydaje, ze jest jeszcze taka mozliwosc, ze nie ktore z tych historii
                  wydarzaja sie czesciej. Tzn. ktos uslyszal taka historie i postanowil ja
                  powtorzyc....
          • Gość: Atlantis Re: Legenda nówka-sztuka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 16:02
            Przypomniała mi się legenda o zmarłych dwoniących do domu. Nie pamiętam
            szczegółow, ale z tego co wiem jakiś staruszek zaprzyjaźnił się z małym
            chłopcem, który jakiś czas potem zmarł (chłopiec, nie staryszek) a potem starszy
            pan odebrał telefon i rozmawiał z nim, nie wiedząc o jego śmierci. Centrala nie
            zarejstrowała żadnych połaczeń pod ten numer w tym czasie...
    • danwar1 Re: Urban Legends - jakie znacie? 23.02.06, 21:59
      Majbach o. Rydzyka - wielu internautów przysięga, że tego Majbacha widzieli!
      • Gość: Cytryna Prosto z Londynu IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 06.05.06, 00:15
        Londyn, miasto duze, wszystko sie moze zdarzyć, więc wszędzie sa kamery, ktore
        maja poprawiac bezpieczenstwo. Pare miesiecy temu kolezanka dziewczyny, z ktora
        pracuje wracala metrem z pracy. Byl wieczor, wiec juz dosc pusto, wsiadla do
        wagonu, w ktorym jechalo jeszcze tylko 2 innych pasazerow – chlopak mial na
        uszach sluchawki, a dziewczyna drzemala sobie w kaciku, co jest zupelnie
        normalne, sama nie raz i nie dwa w metrze zasnelam.

        Nagle wchodzi kontrola biletow, pomija owa parke i kieruja sie prosto do
        kolezanki kolezanki. Miala ona bilet calodzienny, ale kontrolerzy stwierdzili,
        ze bilet jest nie wazny, bo juz po 24:00. Dziewczyna sie zaczela upierac, ze
        jak to, przeciez jest wazny do zamkniecia metra. Kontrolerzy, ze nie, nie wazny
        i ma z nimi wysiasc na nastepnym przystanku. Kolezanka, jako, ze dopiero co
        przybyla z RPA i nie znala miejscowych zwyczajow w koncu sie zgodzila wysiasc.

        Wysiedli na najblizszej stacji i kontrolerzy zaczeli ja bardzo przepraszac.
        Wszystko w porzadku z biletem. Natomiast maja nagrane na kamerze, jak ow
        sluchajacy muzyki chlopak dusi “spiaca” w kaciku dziewczyne. Chcieli oproznic
        wagon, zeby policja mogla przystapic do akcji.
        • Gość: Cytryna Re: Prosto z Londynu IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 06.05.06, 00:23
          A to juz nie legenda, ale mam nadzieje, ze sie nia stanie :)

          Moj chlopak, zanim sie poznalismy, przez 2 lata mieszkal w hastelu w centrum
          Londynu. Cuda sie tam dzialy, nawet raz bylam swiadkiem. Ale jedna z jego
          najlepszych opowiesci, to:

          Towarzystwo bylo tam mlode, miedzynarodowe, choc glownie Australijsko-
          Nowozelandzkie, pijace na umor i sypiajace z kim popadnie. Pokoje z czterema
          pietrowymi lozkami, co czesto bardzo nietrzezwym kochankom niezbyt
          przeszkadzalo.

          Pewnej nocy parka wymknela sie z baru do pokoju dziewczyny w celu wiadomym.
          Celowi owemu oddawali sie na gornym lozku (akurat reszta mieszkancow jeszcze
          siedziala w barze), kiedy wlaczyl sie alarm pozarowy. Chlopak, niewiele myslac,
          zepchnal dziewczyne z lozka wywlokl ja z pokoju i zaczeli na golasa uciekac
          korytarzem. Kiedy jednak wpadli na platajace sie po hostelu towarzystwo dotarlo
          do nich, ze alarm byl falszywy.

          Dziewczyna wsciekla, uciekla do pokoju i zatrzasnela gosciowi drzwi przed
          nosem. I caly hostel mogl ogladac przedstawienie jak goly gostek dobija sie do
          drzwi, zeby mu otworzyla, albo chociaz ciuchy oddala i karte otwierajaca
          drzwi :)
          • Gość: titta Re: Prosto z UK IP: *.botany.gu.se 26.05.06, 15:51
            To ja dodam swoje: Ulubiana zabawa towarzystwa w moim akademiku bylo
            zatrzasniecie drzwi do pokoju jak jakas "ofiara" wybierala sie pod prysznic w
            samym reczniku i zostawiajac te drzwi uchylone (oczywiscie nie biarac karty).
            No i potem mieli ubaw jak ktos maszerowal - w samym reczniku - do ochrony po
            zapasowa karte. Co ciekawsze niektorzy byli odporni i zaliczali "zabawe" wiecej
            niz raz. To autentyczne.
            Z histori niepewnych slyszalam o:
            -Wylozeniu pokoju w akademiku trawa z rolki i wpuszczeniu owcy
            -Wyniesieniu wszystkich mebli z pokoju przed akademik, razem z zalanym kolesiem
            w lozku i zaaranzowanie ich tak zeby staly tak samo jak w pokoju.
            -
            • mivacurium Re: Prosto z UK 08.05.09, 10:08
              hahaha w akademiku czy hostelu to jeszcze nie taki obciach, my
              zostalismy w szlafrokach na korytarzu pieciogwiazdkowego hotelu, bo
              szlismy na basen a moj Lolo wsadzil do kieszeni klucz-karte
              magnetyczna otwierajaca wszystkie drzwi razem z komorka - i sie
              rozmagnesowala. Miny snobow w recepcji, jak w tych szlafrokach
              przymaszerowalismy - bezcenne
              • the_dzidka Re: Prosto z UK 08.05.09, 10:24
                > Miny snobow w recepcji, jak w tych szlafrokach
                > przymaszerowalismy - bezcenne

                Naprawdę uwazasz, że ich taki drobiazg mógł zaskoczyć? Opowiadaj
                sobie dalej bajeczki. I dlaczego recepcjonista hotelowy to
                niby "snob"?
                • mivacurium Re: Prosto z UK 08.05.09, 10:53
                  bo zwrocono nam uwage, ze jestesmy nieodpowiednio ubrani - mimo, ze
                  przyszlismy z rozmagnetyzowana karta nieotwierajaca drzwi
          • Gość: kati Re: Prosto z Londynu IP: 217.153.105.* 09.02.07, 15:57
            Ej ale mój chłopak jest pół australijczykiem, pół-nowozelandczykiem i mieszka w
            londynie, i mnie ta opowieść nie śmieszy....
    • Gość: chomik sadysta Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 23:07
      A oto inne historie z cyklu:"Już to słyszałem/am":

      1.Do piekarni, w której dwie praktykantki wyrabiają ciasto na pączki,
      przychodzi podchmielony mąż właścicielki. Podchodzi do dziewcząt, po czym
      wymiotuje wprost do misy z ciastem. Jedna z praktykantek leci do szefowej po
      radę, a ta macha ręką i każe im mimo wszystko upiec te pączki. Podobno
      wyjątkowo smakowały klientom. Wierzę na słowo :)

      2.Akademia Medyczna, jeden z profesorów anatomii, chcąc się popisać swoją
      wytrzymałością, zawsze spożywa swoje śniadanie (kanapki) podczas zajęć w
      prosektorium. Pewnego dnia studenci odcinają jednemu z nieboszczyków kawałek
      ucha i wkładają do bułki profa. Ten, nie zauważywszy "wkładki mięsnej",
      spokojnie zjada kanapkę... Mniam

      3.Akademik, nieco podchmieleni studenci zjeżdżają ze schodów z 10 piętra na
      parter. W szafie (ew. na łóżku).
      • Gość: Cytryna Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 16.05.06, 15:40
        Kolejna z moich ulubionych histori :)

        2 polskich inzynierow wyjechalo na kontrakt gdzies do glebokiej Afryki. Kraj
        niezbyt rozwiniety i zupelnie Czarny, ogolnie wszyscy sie na nich ciagle gapili
        i budzili powszechna sensacje.

        Razu pewnego panowie po pracy szli sobie ulica stolicy owego kraju, a przed
        nimi szla Murzynka, przepiekna dziewczyna, ale jak to sie czesto tym paniom
        zdarza, miala bardzo rozlozyste biodra.

        Nasi inzynierowie zaczeli komentowac, oczywiscie w jezyku rodzimym, typu: "Ech
        no sliczna jestes, uch co ja bym z toba zrobil, tylko dlaczego masz taka wielka
        d*pe?"

        W tym momencie Murzynka sie odwrocila i poiedziala czysta polszczyzna: "Bo mi
        taka urosla!"

        Panow zamurowalo. A potem sie okazalo, ze pani byla lekarka, ktora studiowala w
        Polsce :)
        • Gość: zenotka Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 15:47
          no ale to chyba nie musi byc od razu urban legend,sporo obcokrajowców
          studiowalo w Polsce ,a potem wracali w rodzinne strony.
          • Gość: Cytryna Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.cable.ubr08.croy.blueyonder.co.uk 16.05.06, 15:58
            Ja mysle, ze wiekszosc tych histori sie wydarzyla na prawde :) tyle, ze sa
            powtarzane od lat, jako "kumpel kumpla powiedzial" az staja sie swoistymi
            legendami...

            A poza tym narciarzy w bloku to nic nigdy nie przebije :)
      • Gość: niuniu Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.07, 23:24
        To o rzyganiu do ciasta pamiętam z całkiem poważnego reportażu w Dużym Formacie
        GW: młodzi ludzie tam opowiadali, jak pracodawcy robią ich w ch***, i jakaś
        laska opowiadała, że miała raz dobrą pracę w cukierni/piekarni, ale po tej akcji
        z ciastem odeszła.
        A propos UL w Wyborczej: kiedyś w Wysokich Obcasach jako "list od czytelniczki"
        pojawiła się żywcem przepisana z JoeMonstera historyjka o torcie: Mama poszła do
        cukierni zamówić tort na pierwsze urodziny synka i poprosiła, żeby ów tort nie
        był zbyt mocno nasączony alkoholem. Cukiernik zapytał, jaki napis na torcie.
        Mama odpowiedziała: "Szymek 1 rok", po czym dodała: "I niech pan pamięta, mniej
        alkoholu". W dniu przyjęcia z cukierni dostarczono tort z następującym napisem:
        "Szymek 1 rok mniej alkoholu".
        • denea Re: Urban Legends - jakie znacie? 14.06.08, 22:18
          A mnie ktoś kiedyś przysłał zdjęcie tego tortu... Apetyczny był :)
          Może to po prostu powtórzona w kilku miejscach historyjka.
        • Gość: ddd Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.chello.pl 04.10.08, 22:52
          Szymek 1 rok BEZ ALKOHOLU
        • hotaru85 szymek 1 rok mniej alkoholu - foto 09.01.09, 17:16
          wesolutko.blox.pl/2008/11/Tort-dla-Szymona.html#ListaKomentarzy
    • Gość: misio Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 21:14
      Mój znajomy opowiedział mi następującą historię, która opowiedział jemu kolega
      dajmy na to Jacek. Otóż Jacek miał urządzić w środku zimy imprezę w akademiku.
      Impreza miała mieć miejsce w tropikach więc znieśli masę piasku i wysypali na
      podłodze w pokoju, ubrali się wszyscy w stroje kąpielowe, włączyli wszystkie
      światła przynieśli leżaki i takie tam. Wszedł na to portier i powiedział, że
      mają zrobić porządek. Oczywiście olali portiera i portier zadzwonił po ochronę.
      Kolega Jacek już nie mieszka w akademiku.
      Przyznam się, że na początku uwierzyłem w tę bajeczke jednak krótko po tym
      wydarzeniu znowu ktoś mi opowiadał jakoby jego kolega załóżmy Paweł miał
      podobną przygodę.
      Jak się okazało to opowieści mojego znajomego, to w większości są urban legends.
      • Gość: ja to ja tez dodam IP: *.lodz.mm.pl 17.05.06, 02:23
        a slyszaliscie to jak facet jedzie pociagiem,
        pelno ludzi w przedziale, a ze palil to znudow wyciaga papierosa i
        nieodpalonego trzyma w ustach, nagle jakas straszna dewotka krzyczy na caly
        przedzial-co pan! co pan! tu nie wolno palic ...faceta i ludzi zamurowalo wiec
        mowi: ale ja nie pale..na co kobieta-ale chial pan......no nic pociag jedzie
        dalej, kolo schowal fajke, mija jakies 10 minut nagla facet wrzeszczy..co
        pani!! co pani!!..konsternacja..ludzie nie wiedza o co chodzi..a kobieta-ale o
        co chodzi? facet...chciala pani puscic baka...ludzie smiech, kobieta czerwona a
        i inni z pociagu przyszli popatrzec co sie dzieje w wesolym przedziale
      • wymiatator1 Re: Urban Legends - jakie znacie? 12.07.06, 21:01
        ja kilka razy słyszałem, że ludzka dusza waży 21 gramów, ponieważ tyle ludzkie
        ciało traci w chwili śmierci. to oczywiście bajka -
        www.abc.net.au/science/k2/moments/s1105956.htm .
    • Gość: fish&chips Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.eranet.pl 27.05.06, 00:34
      1. Historia ze studniowki/balu maturalnego: jakas para skorzystala z okazji i
      bzyknela sie w opuszczonej klasie. Niestety w trakcie pojawil sie nauczyciel;
      panna tak sie zdenerwowala, ze dostala pochwoscisku. Pare odwieziono do
      szpitala, wiernie zlaczona genitaliami;

      2. podobna historia - panna w ramach gry wstepnej wysmarowala sie miodem i w
      trakcie stosunku skleily im sie wlosy lonowe...

      3. historie o piesku ze Stadionu -> niedzwiadku znam rowniez w wersji od zlotej
      rybki do szczupaka

      4. a kiedy bylam w podstawowce, krazyla legenda o naklejanych tatuazach z
      jakiejs gumy do zucia, ktore byly nasaczone LSD...dyrektorka osobiscie mnie
      zbesztala, bo zobaczyla u mnie taki tatuaz...
    • triskell Re: Urban Legends - jakie znacie? 30.05.06, 12:56
      Przeczytałam wątek, ale tych UL nie ma w nim jeszcze:

      1. Trzech kolegów z południa Polski wybrało się nad morze. Podczas wyprawy jeden
      z nich zmarł. Transport zwłok drogi, pozostali dwaj postanowili więc
      zaoszczędzić i przewieźć go pociągiem jako "pasażera". Złapali go z obu stron
      pod ręce, udając że kolega pijany - i tak wsiedli do przedziału. Następnie
      zsunęli mu kapelusz na twarz, no i wyglądał jakby spał. Ale że trasa długa,
      panowie zrobili się głodni, postanowili więc pójść do Warsu coś zjeść a kolegę
      zostawili w przedziale. Podczas ich nieobecności do przedziału wsiadł rolnik ze
      skrzynką jabłek, którą ulokował na półce nad swoją głową. Pociąg gwałtownie
      zahamował, jabłka wysypały się na siedzącego po przeciwnej stronie
      współpasażera. Rolnik widzi, że współpasażer martwy i myśli "zabiłem go
      jabłkami" (i widocznie od razu zesztywniał i oziębł... no ale nie wymagajmy od
      UL logiki). W panice wyrzuca ciało z pociągu. Wracają koledzy denata i pytają
      "Gdzie jest ten facet, który tu siedział" No i proszę sobie wyobrazić ich miny,
      gdy rolnik stwierdza "Ten pan? A, on wysiadł na poprzedniej stacji".

      2. Opowieść o tym, jak dziewczynka podczas nieobecności rodziców zabawiała się z
      pieskiem, rodzice niespodziewanie wrócili i ze strachu dziewczynka "zakleszczyła
      się", trzeba było jechać na pogotowie, a tam lekarz poprosił tatę owej panny
      "Proszę przytrzymać zięcia, żeby nie pogryzł".

      3. Mama koleżanki mojego kolegi (;-P) jest lekarką na pogotowiu i wczoraj
      przywieziono tam zakonnicę z bólami podbrzusza. Przyczyną okazała się być
      zakrętka od dezodorantu, którym zakonnica się onanizowała.

      4. Jeśli pije się albo Bailey's po Coca-Coli, albo Coca-Colę po Bailey's (nie
      pamiętam kolejności, ale tylko w jedną stronę to podobno działało, druga opcja
      była bezpieczna), to umiera się na serce. Do tego było naukowe wytłumaczenie, że
      napoje te mają przeciwne działanie, jedne z nich przyspiesza bicie serca a drugi
      spowalnia i jeśli te dwie rzeczy zajdą szybko jedna po drugiej, to serce tego
      nie wytrzymuje (tylko jakimś cudem na żadnym z tych napojów nie ma ostrzeżenia
      przed taką śmiertelną w skutkach kombinacją - ba, są nawet drinki, w których oba
      się perfidnie miesza).
    • Gość: cca Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 30.05.06, 15:01
      Dziwie sie, ze jeszcze tego nie slyszeliscie. (u mnie w miescie od ponad pol
      roku wszyscy o tym gadaja.)

      W malym miasteczku, w przychodni, pracowal czarnoskory lekarz, ktory niezbyt
      dobrze poslugiwal sie jezykiem polskim. Przyszla do niego poparzona kobieta.
      Pokazuje, ze poparzyla sie na brzuchu i na rece. On sie pyta:
      - A psicina? (czyli: jak to sie stalo?)
      na to kobieta:
      - A psicina w porzadku, bo mialam grube majtki.
    • Gość: Atlantis Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 16:27
      Kilka historii związanych z wpływem gier komputerowych na życie, zaczerpnięte ze
      świętej pamięci "Gamblera" - najlepszego czasopisma o tej tematyce na polskim
      rynku, szkoda, że już nie istnieje. :( Zaczytywałem się kiedyś, numer bodajże z
      1998 roku. :)

      1) Rok 1994, najlepsze czasu Dooma, akademik. Student miał tak jakąs 486 i
      zagrywał się, zdarzyło mu się zarwać noc. Wychodzi na korytaż, a po drugiej
      stronie widzi sprzątaczkę w brązowym stroju. Ponoć nigdy jeszcze się tak nie bał
      - spieprzał nie czekając, aż potwór rzuci ognistą kulą. :)

      2) Chłopak zaprosił dziewczynę do siebie, pokazał jej kompa, spodobała jej sie
      Cywilizacja II i grała w nią do późna, ale zrobiło się ciemno i zmęczona
      położyła się spać. Nagle mówi coś przez sen, chłopak podchodzi i pyta co się
      dzieje. A ona: "Nawadniam teren". :P

      3) Koleś jechał samochodem, wpadł w poślizg i zaczął szukać klawisza "R". :)

      4) To samo, tyle że pewnie wędkarz grywał w łowienie ryb na kompie. Kiedy po
      jakimś czasie wybrał się na prawdziwe ryby coś złapał i szukał kombinacji
      klawiszy do zwijania żyłki przez pierwszy ułamek sekundy.

      5) Czasy GTA (pierwsza część) - student zarwał noc przed komputerem, rano
      zaspany wychodzi po mleko do sklepu i widzi policyjnego golfa. Pierwsza myśl to
      wywalić gliniarzy z wozu i odjechać z piskiem opon. :)

      6) A teraz z mojego własnego doswiadczenia - Pegasus, Amigi, Mortal Combat...
      Nie trzeba mówić jaki to miało wpływ na dzieciaki w podstawówce, na mnie na
      szczęscie nikt Fatality nie wykonał. :)

      A tak z innej beczki... Kilku studentów urządziło sobie seans spirytystyczny. W
      pewnym momencie uświadomili sobie, że w oknie na piętrze "stoi" jakiś chłpak.
      Ponoć z opisu pasował do człowieka, który popełnił samobójstwo kilka lat wcześniej.

      W okolicznej wiosce był ponoć dom, gdzie przez pewien czas ludzie nie mogli spać
      z powodu dziwnych dźwięków, coś miało ściągać w ciemności kołdrę gdy spali, w
      końcu wyprowadzili się. Jak dla mnie bzdura. :)

      W pewnej wsi w 1969 ksiądz ogłosił, że relacja z lotu na księżyc to fake i nie
      należy wierzyć w te bzdury, bo loty w kosmos na zawsze pozostaną poza
      możliwościami człowieka. W to jeszcze mogę uwierzyć. :P

      Znajomy znajomego jechał długą, prostą leśną drogą. Nale z ciemności, w świetle
      reflwektorów wyłoniła się dziwna postać. Zapamięta to do końca życia - człowiek
      ubrany w długi, czarny habit z dużym kapturem zasłaniającym całą twarz... Tylko
      co "braciszek zakonny" robił w środku nocy po środku lasu???
      • Gość: ania Re: Urban Legends - jakie znacie? IP: *.autocom.pl 02.07.07, 20:13
        Eeee po grach komputerowych w studenckich czasach też mi się większość z tego
        zdarzało:)
        Często gadałam o tym przez sen, i zdarzało mi się chodzić po długich, ciemnych
        korytarzach w akademiku lekko bokiem do ściany:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka