Dodaj do ulubionych

Autentyk z uczelni

    • Gość: Saggitarius Re: Autentyk z uczelni - UJ IP: *.private.ramtel.pl / 172.20.6.* 12.11.02, 21:40
      Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili
      sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z
      chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5.
      Byli tak pewni siebie ze przed egzaminem zdecydowali poimprezowac u kolegów z
      uniwersytetu w Poznaniu.
      Było super, ale zapili w weekend i jak zasnęli w niedzielę po południu,
      obudzili sie w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli,
      postanowili zabajerować profesora.
      Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania,
      aby pogłębić wiedzę i wymienić doświadczenia, niestety w drodze powrotnej
      gdzieś w lasach zlapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli
      znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło
      południa.
      Profesor przemyślał to i mówi:
      - OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano.
      Studenci zadowoleni że się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w
      nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie.
      Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci
      rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie bylo
      zadanie za 5 punktów, ktore wszyscy rozwiązali bez wysiłku.
      Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów:
      - "Które koło?"

      Student medycyny na egzaminie miał wymienić 3 zalety mleka matki.
      Siedzi i myśli. No i wymyślił:
      1. jest w 100% naturalne
      2. jest cieple (nie trzeba podgrzewać) i w tym momencie zabrakło mu inwencji.
      Siedzi, siedzi a czas leci.
      Profesor ma zbierać już kartki, a student w ostatniej chwili wpada na genialny
      pomysł:
      3. ma zajebiste opakowanie....

      • Gość: NIEZWYKLA Autentyk z Katolickiego liceum w stargardzie IP: *.stargard.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 18:10
        Pwenego dnaia jeden z ucznow z mojej klasy chcial wyjsc z lekcji do
        toalety.Poinformowal o tym nauczycielke...na co pani
        odpowiedzila..."Faataalniee...nawet jesli twierdzisz, ze masz rozwolnienie, co
        mnie w ogole nie bawi, to i tak nie wypuszcze Cie do do toalety, bo mozesz nie
        wrocic.
      • Gość: karaluch Re: Autentyk z uczelni - UJ IP: *.dhcp212-198-173.noos.fr 30.07.03, 20:45
        rewelacja:)
      • Gość: varsói Re: Autentyk z uczelni - UJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.05, 13:30
        Może się czepiam, ale jeśli było ich czterech, to musiał któremuś zaliczyć.
        Pewnie było ich trzech...
    • mpsps Re: Autentyk z uczelni 12.12.02, 15:38
      nie z uczelni a jeszcze ze starych dobrych czasow licealnych:
      lekcje angielskiego, zwykle dwie godziny pod rzad, wygladaly w ten sposob, ze
      anglistka przez pierwsze pol godziny odpytywala delikwentow. w klasie niektore
      panny traktowaly angielski jako dopust, uczyly sie , ale niestety nie rozumialy
      tego czego sie uczyly. odpowiadaly wiec jak papugi na standartowe pytania.
      mielismy wiec z kolega niezly ubaw, szczegolnie gdy na pytanie: How old are
      you, padala odpowiedz: thanks I'm fine!
      sytuacaj ta trwala okolo czterech tygodni, przy czym po dwu tygodniach
      nauczycielka byla sina z wscieklosci jak slyszala tako odpowiedz i sadzala z
      pala na miejsce. my widzac ze jest coraz smieszniej (my pytanko mielismy za
      soba - wiec looooooz) zakladalismy sie, jak "wyrwany" skonczy i juz sami na
      pytanie nauczycielki podawalismy tatralnym tekstem: Thanks, I'm fine! i
      oczywiscie zjazd.
      najwiekszy jednak ubaw byl wtedy, gdy jako jedyni z klasowki otrzymalismy paly.
      jak sie domyslacie blad popelnilysmy w odpowiedzi na pytanie How old are you?
      jako jedyni z klasy!
      • caerme Re: Autentyk z uczelni 12.12.02, 18:34
        btw angieslkiego w lo: orzel z niego nie bylem zwykle oscylowalem w granicy 2..
        z rzadka 3=, potem korepetycje - ale nie u kobiety co mnie uczyla bo byla z
        serii tych na widok ktorych noz w kieszeni sie otwieral. napisalem na 5- jedyny
        blad [co naciekawsze zle przepisany z tematu to was nie were [mowa zalezna]...
        potem przez dwie godziny lekcyjne udowadnialem babie ze ja naprawde to umiem.
        po prostu robilem wszystkie zadania jakie byly i jeszcze kilka innych, bo mi
        nie wierzyla...
        ... a jezyk polski fajnie bylo. wprowadzenie: duzo czytam i czesto pisze na
        komputerze, bledy z roznych wzgledow automatycznie w tekstach poprawiam i b.
        czesto ich nie widze. no to praca oddana "jak zwykle" 3 z masa bledow po czym
        cos sie tam kobiety pytalem, a ona kazala mi przeczytac co ja napisalem. wiec
        przeczytalem automatycznie poprawiajac wszystkie literowki, byla ciezko
        zdziwiona, ja tego nie zauwazylem i zadowolony skonczylem. by na maturze miec
        spokoj dostalem odpowiednie papierki - jej i tylko jej staraniem.
        • takie_zycie to się dysleksja chyba nazywa 07.08.03, 18:36
          albo dysgrafia, albo jedno i drugie
          Ja mam w kazdym razie problem z odtworzeniem Twoich wywodów: wybacz ale to się
          kupy nie trzyma! Pracuj nad tym z psychologiem albo co...
          Poza tym, w którym momencie mam się śmiać? (ale ta konsternacja wynika z tego,
          zo juz zostalo stwierdzone)
          Przepraszam, jesli poczułeś się dotknięty, wiem ze to nie Twoja wina :(
          • luc2000 to się dysleksja chyba nazywa 09.06.05, 10:40
            tak tak, znowu to samo
            caerme - czytam i nie wiem co czytam
            wszystko jakies takie zamglone i zmieszane
            jednym słowem - bełkot
            moze pisz te swoje wypowiedzi w punktach ?
            albo układaj sobie wcześniej jakiś schemat opowiadania ?
            nie wiem - wymyśl coś - dla dobra swojego oraz czytelników
      • Gość: bonzo Re: Autentyk z uczelni IP: *.ib.tcz.pl / *.tcz.pl 06.01.05, 04:42
        Z angielskim w technikum miałem taką przygodę: Na sprawdzianie kumpel szepcze:
        jak po angielsku jest "czy"? Spojrzalem na zdanie ktore mial przetłumaczyć i mu
        napisałem jak brzmi. Okazalo się że słówka zna ale nie wiedział że zdania
        pytające się pisze odwracając "lekko" kolejność. Więc pomyślał że napisałem mu
        bez tego "czy". Po paru szturchnięciach na które nie reagowałem, bo przecież ma
        dobrze, gdy się wreszcie obróciłem i powiedziałem że już mu napisałem, to
        wnerwiony na głos: "No ale ku..a to je...e CZY!!" Oczywiście na mnie się
        obraził (dopóki nie dowiedział się że dobrze podpowiadałem)
        Pozdro
    • iskierka5 Re: Autentyk z uczelni 20.12.02, 16:13
      W czasie egzaminu z historii powszechnej padły trzy pytania:
      1. co pani wie o ustroju Pskowa? - cisza
      2. co pani wie o ustroju Nowogrodu? - cisza
      3. w takim razie dam pani jeszcze jedno pytanie wyciągające :proszę porównać
      ustrój Pskowa i Nowogrodu.

      PS. te ustroje są niemal identyczne
    • kmjz autentyk z UMK 25.12.02, 21:53
      Wyklad z zarysu lit. Rzymskiej na fil. klasycznej na UMK. Profesor ( jeden z
      lepszych wykładowców na tej ucelni) zachwyca się jakims dziełkiem Owidiusza- ze
      autor tak rozumiał kobiety, tak doskonale opisał ich psychikę. Ja przerywam i
      pytam się czy Owidiusz nie napisał czegos podobnego o meżczyznach. Profesor
      zdebiał i zaczyna nam tłumaczyć
      P: Prosze państwa, o mezczyznach nie ma potrzeby pisac! Mężczyzna to narzędzie
      proste. Jakie państwo znaja narzędzia proste?
      Koleżanka: MŁOTEK!

      Ten sam profesor komentując powód skazania Owidiusza na wygnanie " Est non
      crimen preforare hymen"

      Inym razem , tez przy omawianiu jakiegos utworu, prof. porównuje męzczyzn do
      kota i mówi co robć, aby kot- męzczyzna nie poszedł do sąsiadki. Więc taki "
      kot" ma miec w domu ciepło, przytulnie, pogłaskać go trzeba czasem, popieścić..
      Ja przerywam wywód pytając sie co z karmieniem. Prof. " Eeee.. Karmienie to tak
      przy okazji"
      I jeszcz jedna historyjka z UMK, którą znam od mgr. z polonistyki.
      Egzamin na fil. polską. Komisja pyta się panienki jaich zna współczesnych
      pisarzy polskich.
      Dziewczę: Wharton!
      Komisja chce odesłć pannę z kwitkiem, ale jeden z prof. nie daje za wygrana i
      drąży temat:
      - Ale jest pani pewna,ze Wharton to POLSKI pisarz
      - TAK, bo czytalam jego książki, a ja nie znam zadnych języków obcych.
      • Gość: toże z UMK Re: autentyk z UMK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 00:44
        U mnie ten sam prof z FK zadał nam pytanko (oczywiście odnoszące sie do jego
        komentarza) czy "est crimen", czy "non est crimen". I oczywiście cały radosny
        czekał na odpowiedź. Po czym usłyszał od mojej koleżanki: A może byśmy tak
        wrócili do tematu wykładu.
      • joanna.syrenka Re: autentyk z UMK 26.01.06, 17:41
        Piękne:) Wszystkie trzy:)
    • Gość: hihihi Re: Autentyk z uczelni IP: proxy / *.teleton.pl 27.12.02, 18:43
      Podstawówka, tuż przed nowym rokiem na lekcji niemieckiego uczeń X rzucił
      petardą ale nie trafił do śmietnika i ta wpadła pod pierwszą ławke. Wielki
      huk !!!
      Nauczyciel sie aż przestraszył i podbiegł pytając kto to żucił, oczywiscie
      cisza w klasie. Wiec nauczyciel zaczął pytać i powiedział że będzie pytał
      dopuki nie powie mu sie kto to żucił. Pierwsza osoba-pała, druga-pała i tak
      chyba z 6 osób i doszlo do ucznia X. Ten sie przyznał a że był jednym z
      lepszych uczniów nauczyciel na to: "i ty myślisz że ci uwierze panie X???"
      oczywiście dostał szmate, ale zlewka była niesamowita wsponme jeszcze że
      szanowny kolega dostał uwage do dziennika :"uczeń przyznaje sie że rzuca
      petardą na lekcji" :)
      • Gość: molton Re: Autentyk z uczelni IP: olsztyn:* / *.ols.vectranet.pl 27.12.02, 23:02
        W ogólniaczku pojechaliśmy na wycieczkę, a że młoda wychowawczyni była
        zaangażowana - więc w ramach szlifowania niemieckiego zabrała też swojego
        męża – autentycznego Niemca. Frank był szalenie sympatyczny i ciągle dawał nam
        szansę poszprechać, a zwłaszcza tym opornym. Pewnego ranka pyta się kolegi i
        mnie: „was gibts neues?”. Kumpel jako, że niektóre słowa zabrzmiały mu znajomo
        zmrużył oczy i przerywanymi sylabami powiedział:” Ich ...gebe... nichts”.
        • j-o-n-k-a Re: Autentyk z uczelni 28.12.02, 23:05
          Może i zabawne, ale niestety nie władam niemieckim (z pewnością nie tylko ja na
          tym forum)! Proszę o przetłumaczenie! Z góry dziękuję!
          • ciociacesia Re: Autentyk z uczelni 17.09.05, 18:26
            > Może i zabawne, ale niestety nie władam niemieckim
            facet spytał - "co tam nowego" a chlopak na to "nie dam nic"
    • s.o.a.d Re: Autentyk z uczelni 18.07.03, 21:19
      autentyk z matury 2003 :-D
      Matura pisemna z historii, nauczyciele raczej pilnują więc ściąganie jest
      ograniczone, jedyna nadzieja to wyjścue do ubikacji :-)
      A więc idzie jedna klientka co wylosowała pechowo pierwszą łąwkę, podchodzi do
      komisji i ...bach!!!Wylatuje jej pełno ściąg.Nie wiemy na początku co robić,
      ale komisja zaczęła się śmiać, cała klasa też więc konsekwencje skończyły się
      na zarekwirowaniu ściąg.
      Swoją drogą trzeba być niepełnosprytnym żeby stojąc przed komisją wypadły
      wszystkie środki...

      Inna sprawa z matury próbnej z Polaka, był temat o jakichś wielkich ludziach i
      ich czynach i jedna gośćiowa na swojego "idola" i "wielkiego człowieka"
      godnego naśladowania wybrała Jurgena Stroopa, Hitlerowca który zlikwidował
      Getto w W-wie. Polonistka zastanawiałą sie czy nie wyslac tej gościowy na
      jakies badania :-D
      • slotna Re: Autentyk z uczelni 26.05.04, 16:43
        U nas było jeszcze lepiej, kolesiowi (który zreszta był no cóz, nie da się
        ukryć - posmiewiskiem) wypadły przed komisja ściagi, a on tego nie zauważył!!!
        Dopiero nauczycielka informatyki słabym głosem powiedziała:
        - Krzysiu... coś ci wypadło...
        Krzysiu niewzruszony pozbierał, rozlokował gdzie trzeba i wyszedł do ubikacji;)
        A co na ustnej z biologiii wyczyniał... mój Boże;) jego głównym tekstem
        było 'ja ... ja sie denerwuję bardzo' ;)
    • Gość: vik Re: Autentyk z uczelni IP: *.chello.pl 19.07.03, 02:53
      Na zajęciach tłumaczymy zdania z polskiego na ukraiński. Jedno z nich było o
      wkuwaniu, coś w stylu Andrij wkuwał całą noc. Nikt nie wie jak jest "kuć" po
      ukraińsku. Wykładowca, świetny gość, żartuje sobie w stylu: Co? Wy nie
      wkuwacie przed egzaminem? Ja, będąc notabene na lekkim kacu i wielkim bólu
      głowy: Nie, psze Pana, nie wiemy. My się uczymy na bieżąco... Śmiech na sali.
    • madziac Re: Autentyk z uczelni 19.07.03, 21:36
      Autentyki z Polibudy Częstochowskiej, Wydział Elektryczny:

      Na pierwszym roku, a było to w 2000, mieliśmy zajęcia z matematyki z jakimś
      gostkiem (nazwiska nie pamiętam). Przyszedł ubrany w gajerek, pod krawacikiem.
      Potem coś tłumaczył, a ja siedząc w pierwszej ławce słyszałam cichy śmiech
      kolegów. Zastanawiałam się z czego tak leją i w końcu oświeciła mnie zapłakana
      (ze smiechu) kumpela obok. Facet miał koszulę wciągniętą w majty!!! Takie
      zółte bokserki, które wystawały mu z 5 centymetrów nad spodnie. Miałam okazję,
      chociaż przez łzy, przyjrzeć się tym majtom. Były jaskrawo żółte w białe
      owieczki, i idealnie współgrały z krawattem, który też był żółty. Po jakiś 30
      minutach zajęć, gościu wyszedł na chwilkę i wtedy był wielki ryk i pokładanie
      się ze śmiechu. Kiedy wrócił majtochy były jeszcze wyżej niż poprzednio, a my
      myśleliśmy, że poszedł je poprawić. Nie pamiętam o czym mówił, ale uśmiałam
      się przez całe zajęcia.

      Na pierwszym roku zdawałam ustny egzamin z elektrotechniki u pana G. Jego syn
      studiował razem ze mną na roku. Akurat data egzaminu pokryła się z nalotami na
      Stany Zjednoczone i wszyscy byli tym poruszeni, pan doktor również. Kiedy w
      końcu nadeszła moja kolej, a było to przed 22 (a na wydziale byliśmy od 15),
      oddałam to co miałam napisane na kartce, a on zaczął swoje wywody. "Pani to by
      sobie męża poszukała, a nie zdawała takie egzaminy o tej porze. Tylko żeby
      pani takiego chłopa po technikum sobie wzięła, a nie po liceum.". Niestety
      nie bardzo wtedy kontaktowałam i walnęłam "A pana syn kończył technikum?" i
      ugryzłam się w język, przecież jeszcze nie zdałam!!! W rezultacie on miał ubaw
      a ja ppk (czyt. praca poza kolejnością - takie coś na rzecz szkoły).

      Na 2 roku na matmie była taka pani doktor W. Każdy się jej bał, sroga była ale
      sprawiedliwa. Miała tylko taką wadę, że nie umiała tłumaczyć, a może to my
      byliśmy tacy tępi? W każdym bądź razie pewnego dnia nas zaskoczyła
      pytaniem, "czy ktoś czegoś nie zrozumiał?" Nieśmiało odezwał się kolega, że
      nie wie skąd wzięło się to wyliczenie w którymś tam przykładzie. Na to pani
      doktor z oburzeniem: "To gdzie pan był jak to tłumaczyłam? Drugi raz nie
      powtórzę!" Nikt więcej nie odważył się zapytać o nic więcej.

      Pozdrawiam wszystkich z elektrycznego.
      • Gość: buba Re: Autentyk z uczelni agh IP: *.chello.pl 21.07.03, 02:49
        a czy jest tu ktos kto zna prof latosia, wykladajacego na 2 roku geodezje na
        agh?
        wyobrazcie sobie malego, grubego, zawsze lekko podchmielonego, nienajlepiej
        ogolonego staruszka, w wymietym garniaku, ze zlosliwa mina, bez przerwy
        lapiacego oddech jakby mial permanentna niestrawnosc, ktory srednio kilka razy
        na potoragodzinny wyklad rzuca miesem w strone studentow, nazywa sie
        pierdzielem i grozi, ze na wstepie 40 osob ma niezdany egzamin.

        na jednych z zajec chcial zapytac kogos z sali, a poniewaz on uwaza, ze jedyny
        dobry geodeta , to facet, poszukal sobie ofiary wsrod dziewczyn, ktorych
        notabene jest u nas na roku 2x wiecej niz facetow. wypatrzyl sobie taka ruda i
        zwraca sie do niej per lisica. po czym przypomnial sobie jakis kolejny z
        repertuaru swoich oblesnych zartow i mowi w te slowa:
        a wiecie jakie rude lisy to france? bo lis jak zlapoie kure to jej nie zabija
        od razu, tylko ja bierze w zeby i popycha ogonem w pupe, zeby mu bylo latwiej
        ja przetransportowac ( i tu rysuje na tablicy cos, co wg niego ma wygladac jak
        lis trzymajacy w zebach kure i popychajacy ja ogonem w pupe). byly sytuacje o
        wiele bardziej chamskie i irytujace, ale akurat to mi teraz do glowy przyszlo.

        • magda_s4 Mój egzamin z filozofii 22.07.03, 10:58
          Dostałam pytanie opisowe o Nietschem. A ja niczego tak nie cierpię jak
          Nietschego właśnie. Toteż drapię się po głowie, sapię i mówię do Pana: "Teraz
          nie jestem w stanie Panu odpowiedzieć na to pytanie". Pan pomyślał chwilę i
          pyta: "A za 20 minut odpowiedziałaby Pani?". Ja z sercem walącym jak młot mówię
          drżącym głosem: "Za 20 minut... taaak...". Na to pan dr Moryń: "Wierzę Pani" i
          wstawił do indeksu bdb. :-)
          • Gość: Lawrence Re: Mój egzamin z filozofii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 03:25
            A co to była za uczelnia? Niepaństwowa Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie? Tylko
            tam można nie wiedzieć, że pisze się NIETZSCHE i dostać piątkę z filozofii.
    • caerme Re: Autentyk z uczelni 27.07.03, 22:40
      heh
      watek jakos drga wiec dorzuce kolejne wspomnienia:
      ae, ilosc sal komputerowych jak zwykle: za mala chetnych za duza.
      pilnowaly tam trzy osoby: gosc, i dwie panie: jedna zwana "blondi" a druga pani
      ania vel ania vel ruda... wbrew nazwie ta ostatnia byla najgorsza.
      lubilem siedziec na komputerach do 6-7h dziennie srednio. i wkrotce [od 2 roku]
      poznalem z czym sie je ten chlebus i jaki sprzet jest gdzie.
      nie raz i nie dwa wnerwialem pania anie dialogiem:
      dobry, jesli mozna to komp nr 4 lub 5 w s.23
      - zachciewa ci sie, po czym mialem owze nr
      kilka razy robila porzadek w polowie dnia, przypominalo to koniec swiata
      gdy cala sala szukala swoich miejsc konczac prace. znajac jej zwyczaje i
      siedzac przy dobrym sprzecie do goscia ktorego plac zajmowalem mowilem zwykle
      : zaminimy legitki - przechodzilo ale opierdol dostawalem:)
      jej popisowym nr bylo : o 8 zamykamy sale, przychodzi za minute i mowi: zaraz
      wylaczam prad, po czym odliczala: 10 , 9, 8, 7....1, koniec - i wylaczala bylo
      na co popatrzec
      na 4 i 5 tym roku cuhodzilem za osobe ktora jest stalym bywalcem a pani ania
      traktowala mnie jak cos posredbniego miedzy robactwem [studentami] a
      pracownikami objawialo sie to tak:
      -student do ani: prosze pani ja mam problem [tu jego opis]
      -zwykle wiedziala kto jest i gdzie wiec idzie do mnie i mowi glosem sierzanta w
      wojsku: hej no, idz tam i zrob cos
      ale rekordem swiata razem z trzema kumplami bylo wpuszczenie przed legalna!
      kolejke jak otwierali sale chyba z pietnastu naszych znajomkow z kolejki weszlo
      chyba z 5 osob...:)
      pozdr
      • Gość: rzepka Re: Autentyk z uczelni IP: 217.153.123.* 30.07.03, 14:21
        wiesz, przylaczam sie do tekstu, ze piszesz zagmatwanie - to chyba przez te
        literowki.
        przydalaby sie tez wieksza jasnosc przekazu :)
        pozdro
        rzepka

        caerme napisał:

        > heh
        > watek jakos drga wiec dorzuce kolejne wspomnienia:
        > ae, ilosc sal komputerowych jak zwykle: za mala chetnych za duza.
        > pilnowaly tam trzy osoby: gosc, i dwie panie: jedna zwana "blondi" a druga
        pani
        >
        > ania vel ania vel ruda... wbrew nazwie ta ostatnia byla najgorsza.
        > lubilem siedziec na komputerach do 6-7h dziennie srednio. i wkrotce [od 2
        roku]
        >
        > poznalem z czym sie je ten chlebus i jaki sprzet jest gdzie.
        > nie raz i nie dwa wnerwialem pania anie dialogiem:
        > dobry, jesli mozna to komp nr 4 lub 5 w s.23
        > - zachciewa ci sie, po czym mialem owze nr
        > kilka razy robila porzadek w polowie dnia, przypominalo to koniec swiata
        > gdy cala sala szukala swoich miejsc konczac prace. znajac jej zwyczaje i
        > siedzac przy dobrym sprzecie do goscia ktorego plac zajmowalem mowilem zwykle
        > : zaminimy legitki - przechodzilo ale opierdol dostawalem:)
        > jej popisowym nr bylo : o 8 zamykamy sale, przychodzi za minute i mowi: zaraz
        > wylaczam prad, po czym odliczala: 10 , 9, 8, 7....1, koniec - i wylaczala
        bylo
        > na co popatrzec
        > na 4 i 5 tym roku cuhodzilem za osobe ktora jest stalym bywalcem a pani ania
        > traktowala mnie jak cos posredbniego miedzy robactwem [studentami] a
        > pracownikami objawialo sie to tak:
        > -student do ani: prosze pani ja mam problem [tu jego opis]
        > -zwykle wiedziala kto jest i gdzie wiec idzie do mnie i mowi glosem sierzanta
        w
        >
        > wojsku: hej no, idz tam i zrob cos
        > ale rekordem swiata razem z trzema kumplami bylo wpuszczenie przed legalna!
        > kolejke jak otwierali sale chyba z pietnastu naszych znajomkow z kolejki
        weszlo
        >
        > chyba z 5 osob...:)
        > pozdr
        • caerme Re: Autentyk z uczelni 30.07.03, 20:18
          Gość portalu: rzepka napisał(a):

          > wiesz, przylaczam sie do tekstu, ze piszesz zagmatwanie - to chyba przez te
          > literowki.
          > przydalaby sie tez wieksza jasnosc przekazu :)
          > pozdro
          > rzepka
          >

          witaj:)
          w kazdym razie przez trzy lata uchodzilem tam za legende:)
          glownie z tego powodu ze urzedowalem glownie tam
          raz czekalem na komputery chyba ze 3h... zajmujac ciagle ta sama laweczke
          czytajac ksiazke w stylu "wspomnienia ... tom 2" i komentujac glosno zachowanie
          pani ani, ta wychodzila z piana na ustach prowadzila dialog w stylu
          - dzien dobry
          -jeszcze tu jestes? nie widzisz ze zajete?!
          - ale sie zwolni za 30 min
          - i bedziesz tu siedzial?!
          - pewnie
          potem sala "wylatywala z rozkladu" i dialog sie powtarzal...
          moim rekordem na czwartym chyba roku bylo zawieszenie serwera chyba zagotowal:)
          w ciagu 1,5 h: sciagnalem ok 800 Mb z netu, potem spakowalem to rarem na dwa
          razy chyba i wyslalem na konto do znajomka... przy probie powtorzenia tego myku
          siec padla...:) i dostalem info ze z serwerem problemy
          na koniec po obronie zwiedzialem stare "smieci" i spotykam pania anie i znow
          dialog w stylu:
          - dobry!
          - czego tu szukasz juz nie jestes studentem!
          - ja sie tylko chce pochwalic ze mam internet w domu
          - i teraz sie nie mozesz w wyplacic?
          - nie - ja tylko 35 zl/mc...
          ale byla zla:)
          ale mimo wszystko podejde kiedys i ja podenerwuje, nalezy jej sie za te godziny
          spedzane tam na sprzecie klasy 486 dx 4 80 mhx 16 ram monochrom...
          • Gość: Mecowhy Re: Autentyk z uczelni IP: *.icpnet.pl 05.08.03, 00:46
            Widze ze polska jezyk - trudna jezyk. A ty byc chyba murzyni z afryka i nie
            umiec pisania poprawnego. Ty sie musiec jeszcze doksztalcic wiele.
            • caerme Re: Autentyk z uczelni 05.08.03, 22:52
              pewnie poslka jezyk trudna jezyk ja byc z afryka...
              gdzies to slyszalem, moze jak sie chcialem z pania ania dogadac? ona po swojemu
              ja po swojemu a wchodzilo sie przebojem...
          • joanna.syrenka Re: Autentyk z uczelni 26.01.06, 17:46
            > witaj:)
            > w kazdym razie przez trzy lata uchodzilem tam za legende:)

            No jeśli gadasz tak jak piszesz to w zasadzie się nie dziwię...
      • Gość: toudi Re: Autentyk z uczelni IP: 5.5R* / *.mch.sbs.de 28.09.04, 14:49
        o boscheeee
        myslalem ze sie czepiaja grzdyle jedne, ale po tym poscie przylaczam sie...8-|
        tey nic nie skumalem...
      • luc2000 Re: Autentyk z uczelni 09.06.05, 10:58
        caerme - ja nie wiem co jest
        jesli jestes obcokrajowcem - to zwracam honor
        twój polski jest wysmienity
        ale jesli urodziłes sie w polsce - to ja naprawde nie wiem
        moze jestes super matematykiem
        moze chemikiem
        ale nie pisz juz historyjek na tym forum - pliiiiiz !! :)
        albo wynajmuj zawodowca do redakcji swoich textów moze ?
    • Gość: karaluch Re: Autentyk z uczelni IP: *.dhcp212-198-173.noos.fr 30.07.03, 20:35
      Historia mojej mamy ze stodiow. Wyklad prowadzi jakis typowy szowinista, co
      lubi niewybredne dowcipi na temat plci pieknej. Jedna dziewczyna wchodzi
      spozniona, profesor : co pani tak dlugo te majtki ubierala? ona: a kto by w
      czerwcu majtki nosil?
    • aenne Re: Autentyk z uczelni 07.08.03, 18:04
      moja mama miala przysposobienie wojskowe na studiach germanistycznych - gleboki
      socjalizm. siedzi sobie, siedzi w ostatniej lawce, a profesor kiedys: a pani O.
      to co tam, samozadowolenie uprawia?
      autentyczne
    • Gość: monika Re: Autentyk z uczelni (od belfra tzn belferki) IP: *.ostropa.net / 192.168.6.* 08.08.03, 17:00
      bylo to w czasie egzaminu pisemnego ze wstepu do prawoznawstwa w jednej ze
      szkol wyzszych prywatnych w Katowicach. Jako mloda mgr chodzilam i pilnowalam
      po sali, starajac sie troche podpowiadac - ale nie tak otwarcie. Jakies
      dziewcze pokazuje na pytanie - "wymien 5 kompetencji prezydenta RP". Ja do
      niej - "no jak ktos jest skazany na kare smierci to co prezydent moze?"
      Dziewcze myslalo z wysilkiem, w koncu z radoscia i ulga wyszeptalo: WYKONAC
      WYROK!!!
      PS - dla niewtajemniczonych - prezydentowi przysluguje prawo laski, a kary
      smierci juz u nas nie ma, wtedy jeszcze byla.
      • caerme Re: Autentyk z uczelni (od belfra tzn belferki) 08.08.03, 20:17
        witaj,
        to i tak byly swietne pytania, bo sie dalo na nie odpowiedziec.
        ja pamietam egzamin gdzie nawet magistry z pomoca podrecznikow nie mieli
        zielonego pojecia co doktor chcial powiedziec. jeden z nich zrobil dra przed 30
        wiec zdolny byl, a nie umial...
        z ciekawostek egzaminacyjnych:
        u mnie ja uczelni ekonomicznej na jezyku bylo pytanie opisowe na podst tesktu
        dotyczacego
        a: specjalistycznej grafiki czy jakichs komputerow - grunt ze bardzo fachowe
        slownictwo
        b: dokladny opis systemu opieki spolecznej w niemczech
        kto co lubi...
        pozdr
        • Gość: monika Re: Autentyk z uczelni (od belfra tzn belferki) IP: *.ostropa.net / 192.168.6.* 08.08.03, 23:24
          ba... to naprawde nietrudne ulac studenta jak sie chce, gorzej jak se czlowiek
          (bo my tez ludzie) mysli ze to pytanie jest latwe... a tu rybka....
          pozdr
          m
          • frred Re: Autentyk z uczelni (od belfra tzn belferki) 11.08.03, 11:39
            U nas przedmiot się nazywa "Ustrój organów ochrony prawnej", a facet zrobił go
            w większości z książki do prawa karnego, którą przerabia się na wyższych
            latach. Wcześniej zadał do wystukania ok. 20 ustaw i z nich dał chyba 1
            pytanie.
            • Gość: dorota Re: Autentyk z uczelni IP: Kasza.gjpoland.com.pl:* / 172.16.20.* 13.08.03, 16:25
              Na wydziale dziennikarstwa UW mieliśmy wykłady z retoryki i erystyki z moim
              ukochanym wykładowcą ? Markiem Kochanem. Jeden z wykładów dotyczył tzw.
              sposobów Schopenhauera. Owe sposoby dotyczą ogólnie tego, aby wygrać spór
              słowny z przeciwnikiem. Jeden ze sposobów to "zdenerwowanie przeciwnika". I tu
              pan Kochan podał następujący przykład: gdyby ktoś w rozmowie z prezydentem
              Kwaśniewskim zwrócił się do niego "panie magistrze". :))))))
              Oj, uwielbiałam te wykłady. To jedyne zajęcia o godz. 9 rano, na które
              przychodziłam w ciągu całych studiów..
        • luc2000 Re: Autentyk z uczelni (od belfra tzn belferki) 09.06.05, 11:02
          aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!
    • mount.everest Re: Autentyk z uczelni 14.08.03, 22:56
      Jedna z wielu wypowiedzi pewnego profesora na UJ: Proszę państwa, oni nie
      potrafią zwerbalizować tego, co mówią!

      Sytuacja w moim kochanym Technikum na ulicy Kamieńskiego w Krakowie na lekcji
      matematyki: blisko półrocza, profesor zwraca się do klasy: ten, kto rozwiąże to
      zadanie będzie miał podwyższoną ocenę na półrocze! Wstaje mój kumpel X i mówi.
      Panie profesorze, mogę spróbować! Na co profesor: Ty X to sobie możesz
      spróbować, ale dziewczynę!Śmiechu było co niemiara...
    • yabol428 Re: Autentyk z uczelni 21.01.04, 01:23
      UJ, politologia. Koleżanka opowiadała mi, że kiedyś siedziała w pierwszej ławce
      na proseminarium prof. Majchrowskiego (obecnie prezydent Krakowa). Jakaś
      studentka wygłaszała długi referat. Majchrowski odezwał się szeptem do
      wspomnianej koleżanki: "Ale nudy, co? Gdyby nie to, że jestem prowadzącym, to
      sam bym dawno stąd wyszedł!".
    • Gość: Domi Re: Autentyk z uczelni IP: 198.189.227.* 21.01.04, 05:56
      Profesor na zajeciach o 9 rano (zupelnie powaznie):
      -Jesli o mnie chodzi to jestem rannym ptaszkiem. Dzisiaj wypilem juz 6 kubkow
      kawy.
      • Gość: mienia Re: Autentyk z uczelni IP: 62.93.41.* 21.01.04, 08:14
        1. To wydarzylo sie jeszcze w szkole podstawowej. Wchodzi do klasy moj kolega Lesio
        kt-óry potwornie nie lubia-ł pani od matematyki. Wchodzimy na mateme i Lesio podchodzi
        do pani
        - Przepraszam czy moge sobie poprawic pa-łe???
        - Oczywi-ście - odpowiedziala nauczycielka
        Lesio z-łapa-ł sie za krocze i powiedzial
        - Dziekuje

        2. Uniwersytet Rzeszowski Wydzial tfu!!! Prawa pod pokojem dr. Gawlika czekaja studenci
        zaoczni. Nagle podchodzi dr. X (m-łody cz-łowiek wygl-ądaj-ący na studenta) uczacy rok
        wyzej i pyta studenta
        - Czy dr. Gawlik jest w srodku
        A student na to:
        - A co ja k...a informacja
        Na to dr. X
        - Dziekuje
        Obrocil sie na piecie i odszedl
    • drachma97 Re: Autentyk z uczelni 23.01.04, 02:12
      Politechnika Gdanska. Wykład z budownictwa czy z mechaniki, nie pamiętam już.
      Wykładowca ( z tych, co to omijaj wielkim łukiem) tłumaczy długo i zawile. W
      przypływie miłosierdzia zwraca się do siedzacych w pierwszej ławce studentów
      arabskich: "Zagranica zrozumiała?"
      Na co pada spokojna odpowiedź: "Ni w ch..."
    • yabol428 Re: Autentyk z uczelni 29.01.04, 12:46
      Na politologii na UJ jeden z obowiązkowych przedmiotów na I roku prowadził dr.
      Cz. Był to facet, którego gdyby spotkać na ulicy, w życiu nie dałoby się
      domyślić, że to wykładowca uniwersytecki. Zapijaczona twarz, marynarka
      pamiętająca chyba lata '50, jakaś dziurawa kurtka znaleziona chyba na
      śmietniku, do tego z nieodłącznym papierosem (palił klubowe nawet prowadząc
      wykład). Co roku reakcja studentów I roku, gdy doktor wchodził na pierwszy
      wykład, była taka sama: myśleli, że to portier przyszedł napalić w piecu!
      Kiedyś, już po zajęciach, staliśmy w kilka osób przed budynkiem. Przechodzi dr.
      Cz., nagle schyla się i podnosi jakiś papierek z chodnika. Rozgląda się i wtedy
      zauważa, że przygląda mu się grupka studentów. Na to zmieszany pan
      doktor: "Wydawało mi się, że to dolary tam leżą!".
      • Gość: radegast Re: Autentyk z uczelni IP: *.resetnet.pl 30.01.05, 19:44
        kolega na maturze ustnej z polskiego dostal pytanie o ulubionego poete 20lecia
        miedzywojennego. koles ten jest jednym z takich cichych zabawnych ludziów,
        ktorzy jednym slowem sa w stanie powalic na ziemie cale towarzystwo. jego
        taniec z komisja wygladal mniej wiecej tak:D :
        on: chcialbym opowiedziec o leopoldzie staffie.
        kom: prosimy.
        o: jednym z wierszy jakie napisal staff jest utwor "kowal"ktory mowi o...
        kom: ale piotrze, ten utwor staff napisal w okresie mlodej polski, a miales
        mowic o 20leciu...
        o: o, faktycznie. wiec w wierszu "w malinowym chrusniaku " staff...
        kom: piotrze, ale w malinowym chrusniaku napisal boleslaw lesmian..
        o: dokladnie. i o nim tak naprawde chcialem mowic...
        kom: widzimy, ze jestes troche zdenerwowany. moze ty nie masz ulubionego poety
        tego okresu?
        o: no nie mam wlasciwie to nie...
        kom: o! i bylo tak mowic od razu. bysmy cie w ogole nie meczyly:) ale moze masz
        jakiegos poete, ktorego lubisz?
        o: lubie bulata okudzawe.
        kom: swietnie. powiedz nam cos o bulacie okudzawie
        o: bulat okudzawa urodzil sie w 1922r...
        kom: a widzisz! jednak 20 lecie miedzywojenne!kontynuuj...
        o: napisal...
        kom: ty przeciez jestes z choru! moze nam zaspiewasz cos okudzawy?
        zaspiewaj...zdasz mature spiewajaco:)

        w sumie tak ich rozbroil, ze dostal 4:)
    • Gość: Yelle Re: Autentyk z uczelni IP: *.chello.pl 26.05.04, 04:03
      ^up^

      świetny wątek :)
      • koza16 Re: Autentyk z uczelni 26.05.04, 17:51
        jakies 2 lata temu, tuz po aferze w Gdansku ze studentem szalejacym z siekiera
        na egzaminie,- egzamin z patofizjologii na AM Wroc. Adiunkt zaczyna: prosze
        schowac wszystko, wyjac dlugopisy, siekiery...
        Ten sam adiunkt na pierwszych cwiczeniach: Jestem w tym zakladzie adiunktem do
        spraw studenckich, wiec jesliby ktos czegos potrzebowal, mial jakis problem to
        prosze....................... zmienic studia bo co mi panstwo beda dupe
        zawracac.
    • Gość: era Re: Autentyk z uczelni IP: 62.233.250.* 26.05.04, 21:23
      Egzamin z pozytywizmu na polonistyce UJ. Profesor jest już skrajnie
      zniecierpliwiony matolstwem niedouczonej studentki zdającej egzamin. W końcu
      chcąc przerwać jej bzdurne dywagacje pyta:
      - Niech mi pani powie, kto i do kogo powiedział "Kończ waść, wstydu oszczędź"?
      Studentka nie zrozumiała aluzji, zastanowiła się chwilę i mówi pewnym tonem:
      - Oleńka do Kmicica!
      • Gość: Sineira Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 20:34
        Autentyk - początki działalności zawodowej mojej Mamy na niwie uczelnianej
        (baaardzo dawno temu). Pierwsze kolokwium, jakie w życiu robiła. Obserwuje
        studentów i czuje, że coś jest nie tak. Faceci - taaak, ci faceci w drugiej
        ławce - ściagają! Na pewno ściągają, choć ściąg nie widać.
        Mama obserwowała ich dłuższą chwilę i wreszcie zorientowała się, że ściągi
        położyli na krzesłach. Zadowolona i dumna ze swojej spostrzegawczości wypaliła
        na cała salę:
        - No! A teraz panowie wyjmą to, co mają między nogami!

        Oczywiście kolokwium zostało przesunięte, bo nikt nie był w stanie dalej
        pisać :)
        • Gość: Lekito Re: Autentyk z uczelni IP: *.gdynia.mm.pl 30.05.04, 17:09
          Heheheheh temat boski. Dużo "autentyków" krąży też po mojej uczelni. A teraz
          zasłyszany autentyk z Polonistyki na UG:

          Rzecz się dzieje na auli, która ma 2 wejścia. Wykład prowadzi zrzędliwy
          wykładowca i coś tam sobie pisze na tablicy. Nagle kończy mu się kreda,
          oznajmia, że idzie w poszukiwaniu kredy i wychodzi drzwiami po lewej stronie.
          Nagle wchodzi drzwiami po prawej i zdziwiony pyta: "A wy też tu nie macie
          kredy??? A tak w ogóle to gdzie jest wasz wykładowca!?!?!?!". Po czym wychodzi
          i ponownie pojawia sie w drzwiach, którymi wyszedł i opowiada studentom cała
          historię :) Śmiechów nie było końca, a profesorek nie kumał o co chodzi :)
          • tomek854 Skoro odgrzano wątek... 11.09.04, 02:07
            ... to i ja dorzucę swoje 3 grosze:

            Mój tato na studiach:
            1. Na przysposobieniu wojskowym nabojaki się z przygłupiego trepa, a on krzyczał na nich "Proszę się ze mnie nie śmiać! Ja już na niejednym UJ-cie wykładałem!
            2. Dziekan do studenta: "Panie Maliniak! Doszły mnie słyuchy, jakoby pan rozpowiadał po wydziale, że jestem kretynem"! "Ależ skąd! Zapewniam Pana Dziekana, że takie rewelacje pozostawiam wyłącznie do swojej wiadomości" - odpowiada Maliniak

            U mnie na uczelni:

            Dr od algerby miewał fazy obcojęzyczne. Kiedyś miał rosyjską, ale czasy się zmieniły, więc mój rocznik słyszy "Si en starr dąży do infinity, przez n faktorial i jesteśmy wery hepi bo mamy bjutiful wzór!"

            Młoda, sympatyczna doktorantka z którą mieliśmy ćwiczenia z astronomii szła nam bardzo na rękę :) Umówiła się z kolegami na zaliczeni o 6:30 rano, żeby zdążyli na egzamin na 8:00

            Z kolei profesor od astronomii, który mnie puścił wymaltretowawszy mnie uprzednio jak nikogo innego od lat ( 3 razy u niego byłem ku zdumieniu wszystkich starszych lat i całej kadry ) do 6 studentów, którzy ostali się na II sem:
            - Ja zakładam że panowie mają wszyscy zdany egzamin z astronomii?
            - Tak
            - Hmmm - profesor patrzy na mnie badawczo - i pan też ma zdany egzamin?
            - Tak
            - I co ja panu dałem?
            - Trójkę!
            - Trójkę? No to gratuluję! ( Podchodzi do mnie i podaje mi rękę) :P

            Biblioteka Instytutu astronomii UWr - za moich czasów studiowało tam ze 20 osób
            Przychodzę i zaczynam "Proszę pani, chciałbym przedłużyć ksiązki..."
            Pani patrzy na mnie: A co ty tam masz? Profesora Rybkę, Resnicka tom I - potrzebny ci jeszcze? Aha, na laborkę, bo masz też Szydłowskiego. Gleigewichta sobie trzymaj, ale Kreinera to mógłbyś mi oddać. Tomek z I roku, prawda? Dobrze, będę pamiętać!"

            Tymczssem nasz rok liczący wówczas 6 osób był sześciokrotnie liczniejszy od roku czwartego - kiedyś pani z sekretariatu mówi do dra Rudawego "Pawełku, dzwonil student, że nie masz dzisiaj wykładu, bo jest chory"

            Innym razem potrzebowaliśmy sali na dodatkowe kolokwium, więc 4 rok z panią doktor wykład odbywał na portierni - siedzieli obok siebie a ona pisała mu w zeszycie!

            Astronomowie dzielą się na dzienniki i nocniki - powiedział profesor ( dzienniki tyo ci, co oglądają słońce przez koronograf, a nocniki to ci co gwaizdy przez teleskop) Studenci na wyjeździe do obserwatorium przechrzcili Koronograf na pornograf a budynek z kopułą teleskopu na Chatkę Kopulatkę!

            Ech, astronomia... To były czasy...

            Teraz studiuję fizykę:

            Termodynamika i fizyka cząstek. Blondynka dostaje pytanie ratunkowe ( na drugim roku! ) "Proszę pani. Jeżeli najpierw ma pani temp. T1 a potem t2 to jaka jest róznica temperatur?" Blondynka: "... ... ... .. ... T1+t2?" Doktor " Obawiam się, że w dniu dzisiejszym nie jest pani dostatecznie przygotowana do rozwiązania tego problemu..."

            TFC, egzamin. Test - 45 pytań. Profesor ustalił zaliczenie na 50 pytań. Przychodzi z wynikami i mówi "proszę państwa, poszło bardzo dobrze, więc podniosłem poprzeczkę do 55"

            Kwantówka: "Kolokwium poszło nadspodziewanie dobrze, nie sprawdziłem jeszcze ale przeglądałem i widzę, że prawie 30% ma szansę na jego zalicznie."

            Mieliśmy też takiego dra- boksera o którym opowieści krążą po całym Uniwerku. Wcale nie są przesadzone - o to kilka przykładów

            Dr X olewa sobie wszystkie zajęcia z góry na dół, po czym przychodzi do zalicznia: "Mi się z wami nie chce p...dolić, ja wam wszystkim dam po tróji, i tak was Xiński Uj..bie"

            Zwierzał nam się też ze swoich problemów mieszkaniowych: "Ja se, k..., nie mogę wyjść na balkon w koszulce na ramiączkach, bo mam niezłe bicepsy więc mój sąsiad pedał od razu się ślini na swoim balkonie. Ale to jeszcze nic, bo tam mieszka taki po.j.eb, co się przed moją żoną w windzie rozbiera. Ale najgorsze jest k... to, że na parterze mieszkają ŻYDZI"

            Dr, również z powodu najczęściej używanej kreacji nazywany jest Dr Dres

            Ale nieobce mu są i komplementy - do koleżanki, która się odważyła na miniówę "Pani Kasiu! Pani to chyba schudła!"

            Jak sobie przypomnę to dopiszę więcej
            • Gość: DrWoodoo Re: Skoro odgrzano wątek... IP: *.aei.ca 11.09.04, 05:44
              Dobre odzywki. A to z moich czasow. Wieczny doktorant robil na zajeciach
              kartkowki ktore liczyly sie do sredniej. Zeby zaliczyc trzeba bylo uzyskac
              srednia = liczbe "e". To tylko mowi o skali oszolomstwa i trudnosci.
              Na nastepnych zajeciach po kartkowce facet prowadzi cwiczenia jak gdyby nic sie
              nie stalo. W koncu "przewodniczaca" grupy wstaje i pyta o wyniki kartkowki. Pan
              asystent stoi z jak najbardziej zbaraniala mina i w koncu pyta:
              "To panstwo nie znaja wynikow?"
              Konsternacja - Nnno niee.
              "Czy naprawde ktos z panstwa myslal ze zaliczyl?"

              37 ZER na 37 osob. To byly rekordy Guinessa.
              Pzdr.
            • hamsterek Re: Skoro odgrzano wątek... 21.09.04, 18:58
              Astronomia ! No,no ! Zazdroszczę.
      • joanna.syrenka Re: Autentyk z uczelni 26.01.06, 17:50
        :))))))))))))))
    • Gość: Jacek Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.04, 08:46
      Politechnika Poznańska. W latach osiemdziesiątych na Wydziale Budownictwa
      wykładał docent T.. Wiedzę na temat wykładanego przedmiotu miał sporą, ale
      kłopoty z gramatyką wielkie. Po jego wykładach zbieraliśmy się w akademiku by
      przeczytać notatki jednego z kolegów, który łapał tylko lapsusy, zakladając, że
      i tak będzie się uczył ze skryptu.

      Po wydziale krążyło pytanie egzaminacyjne docenta": Co robi beton?"
      Próby odpowiedzi studentów : wiąże, dojrzewa, twardnieje.
      Odpowiedź prawidłowa : betoniarka.

      Ulubionym zwrotem w czasie wykladów było: " zezwewprostu" mające znaczenie "po
      prostu".

      I jeszcze moje ulubione wspomnienie: "… już starożytni Incy ", konsternacja,
      chwila namysłu, i :" przepraszam Państwa, starożytne Inki".
    • Gość: Ivre Re: Autentyk z uczelni IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 11.09.04, 15:06
      Wyklad o ukladzie nerwowym, mowimy wlasnie o aksonach. Doktor prowadzaca ow
      wyklad jest niemal zywa legenda na uniwerku i niezle nas
      (wowczas 'pierwszakow') nia postraszyli...
      p. doktor; A jak myslicie akson u kota to dlugi jest?
      my (niesmialo); taaaak
      p. doktor; no, pewnie, ze dlugi. a jak sadzicie ...(wskazuje na kolege) pan
      Jacek to ma dlugiego?
      my w smiech
      p. doktor (lekko rozowa na licach); a...idzcie mi wy do domu! (i tym sposobem
      wyklad skrocil sie prawie o polowe :P)
      • a_ja_nie Re: Autentyk z uczelni 12.09.04, 14:48
        zajęcia z pływania.
        instruktor sprawdza obecność, większość dziewczyn jest jeszcze w szatni
        (chociaż teoretycznie zajęcia już kilka minut trwają), w końcu poirytowany
        magister: "przekażcie tym pannom, że jak się będą tak wolno rozbierać to szybko
        chłopa nie znajdą"
        komentując tzw. start jednej z koleżanek "żeś się rzuciła do tej wody jak Wanda
        co nie chciała Niemca"
        • Gość: a Re: Autentyk z uczelni IP: *.75.59.34.brzesko59.ptc.pl 13.09.04, 19:11
          hoop, do góry :))))
        • Gość: kotek Re: Autentyk z uczelni IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.09.04, 13:41
          a moge wiedzieć na której uczelni i gdzie, bo śmiem tpodejrzewać, że na mojej
          ukochanej:)
    • Gość: dr q Re: Autentyk z uczelni IP: *.icpnet.pl 14.09.04, 18:18
      Politechnika Poznańska. Profesor to seksista i cham, non stop opowiada
      szowinistyczne dowcipy. Studentki w końcu nie wytzrymują i przed kolejnym
      wykładem decydują się, że jeśli padnie jeszcze jeden chamski kawał opuszczają
      salę. Niestety jeden ze studentów dowiedział się o tym i doniósł o wszystkim
      profesorowi...
      Ten zaczyna wykład: "Proszę Państwa, podobno w Warszawie żyje człowiek, który
      ma 30 centymetrowego ch...ja"
      Na to wszystkie studentki wstają i zmierzają w stronę wyjścia. Profesor na całą
      salę: "Ależ drogie panie, najbliższy pociąg do Warszawy dopiero o 15!" :)))

      pozdrawiam
    • Gość: bubu Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 23:53
      Na wykladzie z trybów szczególnych postępowania karnego (to był fakultet- db
      zwalniała z trybów na egzaminie z karnego) pani dr okolo 50-tki
      powiedziała: "Ja nie lubie tej auli, bo tu mikrofon opada, a państwo wiedzą ile
      sie trzeba napracowac żeby dobzre stał!"
      to było jakies 1,5 roku temu na prawie na umk
      • Gość: nas Re: Autentyk z uczelni IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.09.04, 16:39
        kolega w pokoju w akademiku mial czarnoskorego, poczatkowo gosc z afryki nie
        kumal nic z naszego jezyka, wiec sprytny kolega poprosil go zeby za kazdym
        razem jak ktos bedzie o niego pytac rzeczony murzyn powtarzal formułkę: "pana
        nie ma w domu"
        i ten ze swadą tak robił przez dluzszy czas, ale było śmiechu
        • Gość: a Re: Autentyk z uczelni IP: *.75.59.4.brzesko59.ptc.pl 18.09.04, 06:43
          no i ... do gory :)
          • Gość: amelka Re: Autentyk z uczelni IP: *.wmc.net.pl 19.09.04, 20:08
            (świętej pamięci)wykładowca,męcząc się z rzutnikiem :
            "jak go nie uderzę,to nie chce stać"
            drugim razem:
            "męczę się,ale trudno,dziś chyba nie stanie"
    • Gość: iga Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 20:11
      he,he,he
    • Gość: sim Czy ktos pamieta teksty prof. Kruczalaka? IP: *.ergo-communications.com 20.09.04, 19:34
      Kazdy kto studiowal na prawie w UG pamieta tego potwora.

      Ja niestety zapomnialem wiekszosc jego znakomitych tekstow, ale moze ktos
      moglby go zacytowac?
      • frred Re: Czy ktos pamieta teksty prof. Kruczalaka? 11.10.04, 15:08
        Ja tylko mam jego podręcznik... chyba do handlowego. Blado pamiętam, że niezbyt
        dobry. Ale jestem z drugiego końca Polski i osobiście się z gościem nie
        zetknąłem.

        Natomiast zaprzeczeniem słowa "potwór" jest jeden z moich byłych wykładowców
        (nie wiem, czy powinienem wymieniać nazwisko, bo jego ówczesna szefowa nie była
        tak sympatyczna), którego teksty również przeszły do historii, ale w dobrym
        znaczeniu.

        Cokolwiek tłumaczył, tłumaczył w sposób obrazowy i taki, że wszyscy go
        słuchali, np.:

        "Siedzi sobie migrant potencjalny w klubokawiarni i duma"

        "Ale nikt nie powie, że cioteczny wujek dziadka szwagra jest przyczyną migracji"

        "No i potem siedzieli chłopaki na delegacji na drugim końcu Polski, z dala od
        żon, no to co mieli robić? Szli do klubokawiarni, pili koniaki, a potem
        zadawali się z dziwkami"

        "Nie myślcie państwo, że kończyłem (tu nazwa specjalności i zarazem przedmiotu,
        który wykładał). Taki zboczony to ja nie jestem."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka