Dodaj do ulubionych

Panie z dziekanatu

    • Gość: effie27 Re: Panie z dziekanatu IP: *.kon.tvknet.pl / 82.160.85.* 05.01.06, 22:19
      mnie Pani z dziekanatu wysłała na poczte oplacenie za legitke i indeks
      powiedziałam jej ze nie jestem z Poznania ale Pani nie baczając na moja uwage
      mowila dalej...Dobrze ze mam język w buzi i sie spytalam przechodniów bo idąc
      jej drogą bym trafiła na dworzec....
      wogóle ta Pani z dziekanatu na UAM jest zachwalana nawet wsrod wykładowców - są
      chorzy jak maja tam isc
      a godziny 13 pilnują jak swojej cnoty a nawet bardziej


      za to kobitka z sekretariatu to miód ....... pozdrawiam



      Ewa
      • Gość: Monika Re: Panie z dziekanatu IP: *.knc.pl 05.01.06, 23:53
        A ja kiedys dawno temu W Warszawie, bedac na I roku, skladalam papiery do
        stypendium. Pani z dziekanatu (dzialu socjalnego) stwierdzila, ze czegos brakuje
        i musze doniesc jakies oswiadczenie od rodzicow. Ja na to, ze dosle poczta, bo
        mieszkam w Sanoku. Pani na to: to niech Pani dzisiaj pojedzie do tego Sanoka i
        przywiezie, ja jestem do 15-tej ... Co Wy na to?
    • Gość: absolwentkajuż Re: Panie z dziekanatu IP: *.tvgawex.pl 05.01.06, 22:33
      1.musiałam złożyć podanie o przedłużenie sesji, pytam się pani do którego
      dziekana mam pisać (adresować)? Pani na to: ogólnie:dziekan wydziału...I tak ja
      rozpatruję.
      2.U dziakana mieliśmy poprawkę z b.trudnego przedmiotu.Wiadomo, do niego nas
      nie wpuścili ani nie chcieli przekazać,że już przyszliśmy na egzamin.W dodatku
      dziekanowi ciągle nie pasowało lub wyjeżdżał/Gdy przyszliśmy już któryś raz,
      wiadomo - białe bluzki, notatki - on na to {aństwo do mnie?
    • Gość: mm Panie z dziekanatu IP: *.tvkdiana.net.pl 05.01.06, 22:55
      Na panie z dziekanatu jest wiele sposobow. Kiedys napisalam na nie skarge(ktora
      sklada sie wlasnie u tych pan, a one przekazuja ja do rektora, bo do niego jest
      zaadresowana), od tamtej pory traktowano mnie w dziekanacie z szacunkiem. Nie
      twierdze, ze panie usmiechaly sie widzac mnie, ale przynajmniej nie wymyslaly
      problemow i obslugujac mnie nie mialy miny swiadczacej o tym, ze robia mi
      niesamowita grzecznosc, podczas gdy tylko wykonuja swoje obowiazki. Mialo to
      miejsce rowniez na jednej z lubelskich uczelni.
    • domini.ka Re: Panie z dziekanatu 05.01.06, 22:59
      Na wydziale fizyki UAM w Poznaniu panie w dziekanacie sa w deche, szczególnie
      pani Basia.Wiadomo, kto przegina ma przekichane na wstepie, ale jakies zasady
      musza byc.Wszytkim życze takiej pani Basi!Nawet imiona osób kojarzy!hehe:-)
      Pozdrawiam
      • kurczakus Re: Panie z dziekanatu 05.01.06, 23:16
        hehehe u mnie w dziekanacie jest tylko jedna kobieta , ktora naprawde jest
        aniolem, pozostale 3 to diably wcielone,dlatego ja staram sie omijac dziekanat
        szerokim łukiem ( jak to dobrze miec staroste :p )
        • Gość: mimi Re: Panie z dziekanatu IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.06, 23:23
          to ja wam powiem prawde
          to nie dziekanaty i nie pie..iete panie z dziekanatu(ow), i nie studenci

          taka jest cala Polska
          CALA
          CALUTKA

          dowalic
          zaszkodzic
          ponizyc
          ...

          uff, dobrze, ze mam to za soba i zyje w normalnym swiecie
          wracam nieraz na krotko na lono i nadziwic sie nie moge, jak mozna byc tak
          NIEDOBRYM dla ludzi
          tak zwyczajnie, bezinteresownie, po prostu
          dowalic, zaszkodzic, ponizyc,...

          a teraz mnie rozwalkujcie
          nie dbam
          • Gość: asia Re: Panie z dziekanatu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 13:53
            mimi - jestes w deche kobitka. I swietnie piszesz. A gdzie wyjechalaś,
            ze "czasem wracasz na łono"?
    • Gość: rvm Re: Panie z dziekanatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 23:23
      Pani Wiesia w ID WDiNP UW to anioł, do rany przyłóż kobieta. Wszystko załatwi i
      z uśmiechem. No, chyba, że jej się autentycznie podpadnie.
      • heart_of_ice Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 00:03
        >kolejki przed dziekanatem (mogą
        >wejść dwie osoby, jedna załatwia sprawę a druga czeka w środku chociaż w
        >dziekanacie siedzą 4 panie z czego 3 popijają kawę i plotkują).

        mam wrazenie, ze wszyscy mieli ten sam dziekanat:DDD
        u mnie tez byly 4 paniusie, oburzone, ze im sie przeszkadza w jedzeniu kanapek
        (dziekanat byl czynny dla studentow ze 3-4 godziny dziennie)

        to tej pani, ktora pracuje w dziekanacie: ja wiem, ze macie milion rzeczy na
        glowie - tak to bywa w pracy.... moze ty jestes wyjatkiem, ale naprawde baby w
        dzikanacie SA ZAWSZE niemile i nadete.... u mnie siedzialy 4 +2 ktore nie
        kontaktowaly sie ze studentami, dziekanat czynny 10-14, niezaleznie od tego, czy
        byla sesja czy srodek roku szkolnego zawsze byly niemile, zawsze przepracowane,
        zawsze nadete, obrazone, wlasnie jadly i mialy wazniejsze sprawy
        juz na 1szym rogu zgodnie stwierdzilismy, ze one sa specjalnie takie dobierane i
        przechodza dodatkowe szkolenia z bycia okropna baba...
        mile panie z dziekanatow pozdrawiam, bo slyszalam, ze kilka takich jest:)

        Pauli
        --
        Jakieś 'aczkolwiek' mi zostało... ;)
      • higa Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 08:52
        o:)))
        znam, znam, ja tez z tego wydziału - dziennikarstwo hehe
        Pani Wiesia jest moją idolką. Ze mna to już i święty by wykitował - studiuje
        już z przerwami 10 lat (trzy razy się wznawiałam) a ona mi zawsze pomaga i jest
        uśmiechnięta. zawsze mi doradza jaki "myk" zrobić żeby mniej zapłacić itp (bo
        za wznowienie się płaci i to sporo)
        Pani Wiesiu - składam Pani hołd i życzę cierpliwości - jeszcze tylko dwqa
        przedmioty mi zostały do absolutorium (biorę za chwilę urlop żeby je wreszcie
        wypchnać).
        Agnieszka
    • Gość: Agnieszka Re: Panie z dziekanatu IP: *.brochow.net 05.01.06, 23:51
      Panie z dziekanatu to dla mnie rewia wypasionej/sylwestrowej mody!
      Bluzki z dekoltem i mini sa na porzadku dziennym. ale coz....?
      szczerze rozumiem. poczekam.... troche znowu poczekam....
      jest dobrze!!
      Agnieszka
    • Gość: milka Re: Panie z dziekanatu IP: *.aster.pl 06.01.06, 00:06
      oprocz pani Wiesi na WDiNP jest jeszcze pani Tereska z ISM, naprawde trzeba postarac sie zeby jej podpasc. zrobi wszystko i nawet drzwi otworzy, jezeli dzwonisz zza nich:)
      kolejna pani, ktorej nie mam nic do zarzucenia - to pani Malgosia z WNE UW, zdecydowanie najmilsza z nich wszystkich.
      oj z czym ja do nich tylko nie chodzilam...
      • magdip27 Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 00:58
        Milka, u mnie w rankingu wygrywa pani Ewa z dziekanatu WNE UW. Opiekowala się
        moim rokiem i powiem, że nic z incydentów ktore pojawiały się w tym wątku u nas
        na wydziale nie miało miejsca (a przynajmniej ja ich nie doświadczyłam i nic o
        nich nie wiem) !
        Pełna uprzejmość i w ogóle OK. Inna sprawa, że ja byłam "bezproblemową"
        studentką - żadnych przedłuzeń sesji, warunków itd.

        ech, to były czasy
        Magdi
      • Gość: Marta Re: Panie z dziekanatu IP: *.crowley.pl 06.01.06, 15:47
        dokładnie, pani Tereska była super, ale przez to, że każdy bajerant mógł jej
        pocisnąć co chciał to trochę to trwało i miała najdłuższe kolejki. I zawsze
        kolejka na cały hol była właśnie do Tereski, a inni z uśmiechem na ustach
        wchodzili i załatwiali.
        • Gość: milka Re: Panie z dziekanatu IP: *.aster.pl 06.01.06, 17:17
          no racja, kolejka do niej najdluzsza, ale jak juz wejdziesz do wszystko zalatwisz, a jeszcze cie skomplementuje, ze ladny kolor wlosow (bo nowy), drobna rzecz, a milo :)
    • Gość: FreakyMisfit Re: Panie z dziekanatu IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 06.01.06, 01:04
      Kurcze, czy wszystkie i wszedzie dziekanaty sa otwarte tylko do 13:00? Na swoim przykladzie to zauwazylem :)
      • Gość: kika Re: Panie z dziekanatu IP: *.twp.olsztyn.pl / *.twp.olsztyn.pl 06.01.06, 13:39
        nie, mój jest otwarty do 16, a w piątki do 18 - niemożliwe, a jednak :)
    • precjozus Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 01:33
      Od naszej kochanej pani Uli opieprz można dostać tylko jak robi się coś na
      ostatnią chwilę, albo jeśli musi tej samej osobie kilka razy, do skutku,
      tłumaczyć to samo (sama czegoś takiego nie znoszę...). Za to dość wyraźnie
      widać, że zależy jej na tym, aby student nie miał problemów :)
      Ale najsławniejszą wśród studentów jest nasza pani Kasia z sekretariatu - też
      przecudowna osoba, ale do tego jeszcze TAKI charakterek :) Od dawna krążą o niej
      różne anegdotki, np. taka:
      Pod budynek wydziału podjechał autokar z uczniami którejś z kakowskich szkół
      średnich (drugi koniec Polski), a pani Kasia właśnie wyszła na papierosa.
      Krakowiaki wysiadły z autokaru i zbliżając się do drzwi z podziwem rozglądali
      się po terenie uczelni, na co pani Kasia odburknęła "A co to, kurna, Wawel?" :)
      • musondelus Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 08:57
        precjozus napisała:

        > Od naszej kochanej pani Uli opieprz można dostać tylko jak robi się coś na
        > ostatnią chwilę [...]

        Pani Ula jest debeściak. Jestem typem niesolidnego studenta, więc przez te 5 lat
        studiów trochę problemów było i pani Ula zawsze ratowała. Raz nawet wyciągnęła
        z papierów telefon do mojej matki, od której z kolei zażądała mojego numeru -
        ściemniając przy tym, że to nic poważnego, tylko podpisu jakigoś brakuje. No a
        potem dzwoniła do mnie i spieszyła na ratunek, a bez tego mogło być naprawdę
        krucho!
        Tego typu przypadków było więcej, super super jest nasz pani Ula!!! Dziękujemy!!

        > Ale najsławniejszą wśród studentów jest nasza pani Kasia z sekretariatu [...]

        Pani Kasia to legenda, świetne poczucie humoru i podobno potrafi nieźle
        wystraszyć studenta, ale to chyba tylko jakiś ploty, bo kiedy tylko było coś u
        niej do załatwienia - wszystko szło bezproblemowo, okraszone oczywiście jej
        zabawnymi hasełkami.
        Taka legenda o niej jeszcze chodzi, poza tą wawelową:
        Dzwoni telefon, zestresowany kandydat na studia po drugiej stronie słuchawki
        pyta "jak dostać się na anglistykę???", a pani Kasia "szóstką albo dwunastką"
        [chodzi o tramwaje:D] i rzuca słuchawką:)
        • precjozus Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 21:46
          musondelus napisała:
          >
          > Pani Ula jest debeściak.(...)
          Dokładnie :) Pani Uli można nam pozazdrościć :)

          > Pani Kasia to legenda, świetne poczucie humoru i podobno potrafi nieźle
          > wystraszyć studenta, ale to chyba tylko jakiś ploty, bo kiedy tylko było coś u
          > niej do załatwienia - wszystko szło bezproblemowo, okraszone oczywiście jej
          > zabawnymi hasełkami.

          Pani Kasia potrafi przestraszyć, ale chyba tylko wtedy gdy ktoś się już na
          wstępie boi ;) To pewnie ten jej głos i to bezpośrednie podejście - pamiętam, że
          na pierwszym roku wszyscy baliśmy się wchodzić do sekretariatu ;) To tak trwało
          do czasu, gdy termin jednego z egzaminów zbiegł się z terminem koła
          zaliczeniowego i za nic nie mogliśmy wytłumaczyć wykładowcom, że nie możemy być
          w dwóch miejscach w tym samym czasie - zdesperowani poszliśmy do sekretariatu z
          pytaniem "Pani Kasiu, co my mamy teraz zrobić?". Pani Kasia zgasiła papierosa,
          podniosła słuchawkę, wykręciła numer i po pięciu minutach problem mieliśmy z
          głowy :)

          > Taka legenda o niej jeszcze chodzi, poza tą wawelową:
          A tego nie znałam :) Za to znajoma z roku opowiadała jak jej pani Kasia
          tłumaczyła przez telefon jak do nas dojechać:
          - Wsiadasz w szóstkę albo dwunastkę i gdy po prawej stronie zobaczysz dwa
          baraki, to ten drugi jest nasz :)

          No i żeby sprawiedliwości stało się zadość, nie można zapomnieć o pani Irence z
          czytelni :) Zawsze, jak jest jakiś problem, można liczyć na jej pomoc :)
    • Gość: tyfu Re: Panie z dziekanatu IP: *.osiedle.net.pl 06.01.06, 01:59
      Osobiście od pań z dziekanatu doświadczyłam wyłącznie miłej obsługi i pochwał
      <za złożenie indeksu w terminie> aczkolwiek w skali wydziału panie są dość
      znane. Z ostatnich zdarzeń pamiętam np. wykreślenie z listy studentów nei tej
      osoby co należało, zamiast wykreślić studentkę o nazwisku na W. wykreśliły panie
      zupełnie spontanicznie studentkę o nazwisku na literkę D. oczywiście chyba nie
      muszę mówić że panie zrobiły niezwykle głośną awanturę wspomnianej studentce za
      to że się poniekąd wykreśliła a teraz nagle zdanie zmieniła. Uparcie twierdziły
      że owa studentka już nie studiuje itd mimo że dziewczę i indeks i legitymacje
      posiadało i generalnie wszelkie obecności.

      Aczkolwiek poza takimi jednostkowymi ekstremami to panie są 'jak na panie z
      dziekanatu' nadzwyczaj miłe (oczywiści do godziny 13.00, oprócz środy).
      • Gość: mad Re: Panie z dziekanatu IP: *.umcs.lublin.pl / *.umcs.lublin.pl 06.01.06, 07:41
      • sabbatha Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 07:43
        Na Politechnice Opolskiej sprawa wygląda tak, że praktycznie nic nie załatwisz w
        innym "okienku" niż własny kierunek, babki w miarę oprócz odpowiadającej za
        informatykę (dlaczego to akurat mój kierunek;). Kolejka oczywiscie ok 10 osob
        ZAWSZE.Do tego dwa wejscia wiec kwitnie oszukiwanie kolejki i wchodzenie innymi
        drzwiami;) Ale dziekanat otwarty od 10 do 15. I nawet w weekendy otwarty
        czasami. Wiec nie jest zle;)))
    • Gość: chuckd Raz na wozie raz pod wozem... IP: *.spsa.com.pl 06.01.06, 08:22
      Mam 28 lat i sam niedawno skonczylem studia wiec wiem czym pachnie dziekanat... Nie raz i nie dwa bylem ignorowany, rugany, i ochrzaniany przez krolowe z dziekanatu. Bardzo mnie to wkurzalo ale niestety kalkulacja i doswiadczenie w kilku wczesniejszych wypadkach na pierwszym roku pokazaly ze lepiej jednak zacisnac zeby niz robic afere bo to w niczym nie pomoze a na pewno opozni sprawe.
      Teraz pracuje w serwisie, i zdarzylo mi sie miec kiedys wyjazd wlasnie na wyzsza uczelnie do dziekanatu. Co ciekawe w drodze wyjatku pojechalem tam szybciej niz zwykle bo szef zmiekl w rozmowie przez telefon i zgodzil sie ze przyjedziemy wczesniej niz bylo na poczatku mowione- jakims cudem go uprosily o to. Pojechalem wiec- jakims dziwnym trafem pod drzwiami nie bylo kolejki... (!) Jeszcze przed wejsciem postanowilem ze nie bede "nachalny" i nie bede sie "narzucal". Zgodnie z postanowieniem zapukalem do drzwi, otworzylem je, wszedlem i powiedzialem dosc glosno "Dzien dobry!" W srodku tylko dwie "panie" i ja- nikogo wiecej. Ale jakims cudem nie uslyszaly mojego dzien dobry i zlaly mnie maksymalnie. Po prostu uznaly mnie za studenta. Ja zgodnie ze swoim postanowieniem nie chcialem byc "nachalny" wiec stalem i czekalem az ktos sie mna zainteresuje. Panie byly "zarobione" tak ze nie mialy czasu sie oderwac od pracy i zapytac czego chce... Przestalem tak jakies 2 moze nawet 3 minuty w zupelnej ciszy, chociaz juz naprawde cisnelo mi sie na usta cos ostrego... W koncu jedna z "pan" laskawie zareagowala na moja obecnosc. Powiedzialem wiec spokojnie ze jestem z serwisu...- i nagle przeobrazenie! Ach... dzien dobry... prosze... smialo... prosze, prosze... zapraszamy... ale nareperuje pan to dzis...? bardzo dziekujemy ze pan tak szybko przyjechal... itp.

      "Panie" jak chca to umieja- tylko nie chce im sie chciec byc milymi. A szkoda, bo to w koncu ich praca, a jak sie ma kontakt z petentami to raczej uprzejmosc nalezy wliczyc do obowiazkow zawodowych...

      pozdrawiam

      chuckd
    • juz_dosyc Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 08:25
      Jedna chwilka. Po pierwsze te wszystkie druczki to nie wymysł z piekła rodem
      pracownic dziekanatu, żyjecie w Polsce - tu rządzi biurokracja i pożal się Boże
      PiS, po drugie- każdy z Was NIE JEST JEDYNYM studentem na uczelni. To prawda
      niektóre Panie sa dosyć nieprzyjemne ale Wy, studenci nie jesteście bez winy.
      Dla Was termin 10 a 30 danego miesiąca to to samo. Potraficie tak kombinować, że
      odkręcanie takich przypadków spędza sen z powiek Paniom z dziekanatu i tylko
      dzięki nim jesteście jeszcze studentami!!!Wyobraźcie sobie, że pracą dziekanatu
      rządzą przepisy, których Wy jako studenci zobowiązani jesteście przestrzegać, a
      panie z dziekanatu i przestrzegać i egzekwować!!!Otwarte do 13-tej? Tak szczerze
      zawsze do 13-tej? na pewno? a do której ma być otwarte? Wy macie do załatwienia
      kilka pieczątek i lament!!! Nie macie pojęcia ile papierków po zamknięciu muszą
      wypełnić, podpieczetować, posegregować te wredne baby. Wy bylibyście załamani.
      Poza tym ten, kto pracuje ma prawo do napicia się kawy czy skonsumowania
      śniadania, a Ci co pracują z "klientami", z pewnością nie wypisują takich
      bzdur. Student potrafi i to takie rzeczy, że trzeba by było nowe forum otwierać.
      Byłam studentką, teraz jestem pracownikiem więc i jedną i drugę stronę medalu
      przerobiłam. Zawsze byłam grzeczna dla Pań z dziekanatu i one też traktowały
      mnie z szacunkiem. Bowiem każdy ma taki szacunek na jaki sobie zasłuży!!!
      Wystarczy Dzień dobry i czy mogłabym, mógłbym ... podstawy kultury a sami
      zobaczycie efekty. Niestety Wy potraficie burknąć coś pod nosem i wydzierać się
      choć w 99 % nie macie racji!!!
      i jedna rada dla wszystkich jak Pani z dziekanatu powie, że czegoś się nie da
      załatwić to znaczy , że się nie da na amen. Więc spróbujcie uśmiechnąć się do
      Pań z dziekanatu, przestrzegac terminów a zobaczycie, że studiowanie stanie się
      zaraz łatwiejsze i przyjem,niejsze czego Wam studentom i Paniom z dziekanatu życzę.
      • Gość: wieslaw Re: Panie z dziekanatu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.06, 16:31
        Strasznie sie tam zapracowuja!!! musza druczki podbijac. Moj ojciec jest
        wykladowca, pracuje 14 godzin na dobe 6 dni w tygodniu i nie narzeka. Staralem
        sie kiedys GRZECZNIE o urlop zdrowotny (nie wspominam ze sie kurowalem i kazdy
        ruch sprawial mi trudnosc), na druczku brakowalo mi pieczatki z dziekanatu (sam
        podpis dziekana nie wystarczal). To ja sie pytam: Czy moglbym...a ona "13.02,
        zamkniete, przyjdzie pan w poniedzialek" (byl czwartek). Staraja sie jak
        moga..akurat! wystarczyloby troche dobrej woli
    • Gość: ROB Re: Panie z dziekanatu IP: 195.136.14.* 06.01.06, 08:46
      1997r. rozpoczynam studia na UŁ, pukam do drzwi sekretariatu mojego kierunku w
      dziekanacie, wchodzę i mówię, że chciałem legitymacje studencką odebrać,
      pani "każe"wyjść i przeczytać inf. nad dżwiami i jeszcze raz wejść, takie miłe
      wspomnienie drogich pań z D.
      • Gość: moorgana Re: Panie z dziekanatu IP: *.ocean.univ.gda.pl 06.01.06, 15:38
        Dla mnie to oprócz tego co jest na "dżwiach" napisane to powinieneś dodatkowo
        iść do biblioteki i przeczytać co jest w słowniku ortograficznym napisane na
        temat drzwi, studencie za trzy grosze!
    • Gość: koellner Re: Panie z dziekanatu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 09:09
      Tak, zalegam z czesnym; ale one tylko chmurnie spozierają
    • Gość: ~yusta Re: Panie z dziekanatu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 09:29
      Moje dziekanice były raczej w porzo, choć niektóre straszne formalistki.
      Niesamowice kochana była Pani Ewa Klyszcz, której chwała niech będzie na wieki.
      Inne panie z dziekanatu (dziennego! zaoczny to inna historia) WPi A na Sląskim
      tez były spoko, bardzo je pozdrawiam!!!
    • Gość: qwerty Kryska z dziekanatu AGH MIIM IP: *.budimex.com.pl 06.01.06, 09:37
      Najlepsza jest Kryska z dziekanatu AGH wydzial MIIM, ma wasy, wlosy wystajace
      pojedynczo z brody, jak sie wchodzi to chowa papierosa do szuflady i wydostaje
      sie wtedy dym z biurka, i oczywiscie zawsze jest opierniczanie z byle powodu,
      przyklad: jak sie zapuka, to ona sie drze zeby nie pukac bo jak jej caly dzien
      pukaja to mozna ogluchnac. Jak sie nie zapuka to sie drze ze to nie sklep zeby
      wchodzic bez pukania:)O jej zyciu mozna by cala ksiazke zapisac, ale mimo to
      wszyscy ja lubia bo jest w gruncie rzeczy dobrym czlowiekiem:)))
    • Gość: studentka Re: Panie z dziekanatu IP: *.master.pl / *.master.pl 06.01.06, 09:40
      Pozdrowienia dla Pani Eli z PWSZ w L-cy. Wszyscy studenci Ją uwielbiają :)
    • Gość: Gość Lądówka PW - Pani Wanda - dzienne IP: *.crowley.pl 06.01.06, 09:47
      Bardzo miło wszyscy wspominają Panią Wandzię, która niestety już pożegnała się
      dziekanatem, ale i większość z nas, którzy ją miło wspominamy do dziś,
      zakończyła swoją karierę na uczelni. U kobiety można było dosłownie wszystko
      załatwić. A że dziekan ufaj jej prawie bezgranicznie to nawet przedłużenia
      studiów przechodziły. Jak był problem z jakimś przedmiotem to należało udać się
      do dziekanatu około 8.00 rano i bez świadków i tłumów przedstawić co leży na
      sercu, a ona zawsze znajdowała jakieś rozwiązanie - nic dodać, nic ująć to był
      właściwy człowiek na właściwym miejscu. Szkoda, że takich ludzi jest coraz
      mniej, a przecież w wielu wypadkach nasz studiowanie lub nie zalezy od tych Pań
      z dziekanatu. Pozdrawiam Panią Wandę.
      • makary21 Panie z Dziekanatu :) 06.01.06, 10:32
        Studiowałem na jednej z trójmiejskich uczelni. Panie z dziekanatu były naprawdę
        super. I wcale nie trzeba było przychodzic z dowodami wdzięczności:) A
        potrafiłi rozwiązać naprawdę spoklikowane problemy.

    • Gość: PolskiCukier Pani Renia, socjologia, UMK IP: 80.68.236.* 06.01.06, 10:37
      Kobieta - anioł po prostu. Serdecznie pozdrawiam pani Reniu.
      • Gość: Ejonomistka WZUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.01.06, 10:44
        Dołączam się do nielicznych hymnów pochwalnych. Pani Ala-serdecznie pozdrawiamy-
        to anioł, nie żadna baba z dziekanatu. Wstyd przyznać, ale to właśnie Ona
        przypominała nam, załatwiała i pomagała we wszelkich sprawach. Podpowiadała z
        kim i o czym rozmawiać. Widzę, że mieliśmy wielkie szczęście, które jednak od
        początku potrafiliśmy docenić. Pani ALa zna nas z imion i nazwisk mimo, że
        studentów na WZ UW jest ileśset, a studia ukończyliśmy już kilka lat temu. Pani
        Ala na dziekana! :)
      • Gość: pawcio Re: Pani Renia, socjologia, UMK IP: 213.195.139.* 06.01.06, 12:42
        a ja bym sie z tym nie zgodził, że Pani Renia G. jest jak cukiereczek...
        • Gość: nx Socjologia, UMK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 14:11
          Kurcze, nie znam tych pan z dziekantu socjologii UMK bo staram sie tam bywac jak
          najrzadziej :P Urzad starosty rzadzi!

          [Szczerze mowiac to kiedys sadzilem, ze te wszystkie opowiesci to brednie. Do
          czasu...]

          Koniec wrzesnia, studentow pierwszego roku na korytarzu multum, wszyscy stoja w
          kolejce (ja tez) aby odebrac legitymacje. Nie bardzo bylem zorientowany co, jak
          i gdzie, jedyne co wiedzialem to to, ze kumpel dostal legitke w dziekanacie,
          ktora tam oplacil.

          Nareszcie przyszla moja kolej, wchodze i mowie, ze chce wniesc oplate za
          dokument. Pani zrobila wielkie oczy i orzekla, ze tu sie nie placi i mam isc na
          poczte. Tlumacze jej, ze wczesniej byl tu kolega (ten sam dziekanat) i bez
          problemu dostal wszystkie dokumenty. "Niemozliwe, tu sie nic a nic nie placi,
          ZADNYCH oplat, idzie pan na poczte, juz". Troche zdezorientowany i wkurzony
          ruszylem na rynek, wystalem w kolejce pol godziny, zaplacilem 5zl (+ oplata
          manipulacyjna) i wracam dumny z kwitkiem do Harmonijki.

          Wreczylem kwitek, pani wydala mi moja legitymacje i slodkim glosem oswiadczyla:

          "O, a moze jak pan tu juz jest to oplaci od razu na miejscu ubezpieczenie?"

          Rece mi opadly :]
          • Gość: braat1 Re: Socjologia, UMK IP: *.centertel.pl 11.04.06, 08:42
            A z dziwie sie ze nikt jeszcze nie wspominal o legendarnej Pani Wiesi z
            dziekanatu instytutu informatyki PW. Kobieta ta jest tak skonstruowana, ze nie
            wazne z jaka sprawa przychozisz to cos jej nie odpowiada, cos jest zle i musisz
            sie plaszczyc i prosic, zeby laskawie raczyla ta sprawe zalatwic.

            Pamietam dwa spotkania z nia.
            1. Skladam deklaracje semestralna, na dzien przed ostatnim terminem. Jest moja
            kolejka a ona mi mowi, "co Pan tak wczesnie przychodzi?? jeszcze ma Pan duzo
            czasu. Prosze przyjsc jutro. " Ja zdziwiony, ale coz przychodze nazajutrz, a
            tu, jak mozna by sie spodziewac opoieprze ze zostawiam wszystko na ostatnia
            chwile...

            2. Kolega chcial zlozyc deklaracje po terminie.... hehehe. Jak sie o tym
            dowiedzialem z kolegami to poszlismy z kolegami pod dziekanat sluchac jak Pani
            Wiesia go opieprza :) trwalo to 20 minut.
    • adam8711 Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 10:53
      U nas pani z dziekanatu co i raz się zmienia i oczywiście za każdym razem nowa
      pani jest zielona, nic nie wie i nie pamięta kto co składał, kto o co prosił i
      zwykle wydzwania po przełożonych a wtedy już wiadomo "załatwianie" traci sens.
      Śmiesznych wymagań z ubiorem chyba nie ma.

      Pzdr :-)
      Adam
    • jkppp Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 10:55
      Studia skończyłem parę lat temu ale dziekanaty pamięta się doskonale. Miałem to
      szczęście, że im wyższy rok studiów tym sympatyczniej było w tym miejscu
      (przechodziłem pod opiekę innych pań).
      Któregoś razu na wygaszaczach komputerów pań w dziekanacie pojawiły się
      napisy "Studencie! proszę nie przeszkadzać, tu się pracuje", które widoczne
      były dla wszystkich wchodzących. Na drzwiach jednego z bardzo porządnych
      profesorów pojawiła się kartka "Studencie! proszę przeszkadzać, tu się
      przacuje". Przy okazji pozdrawiam wszystkich z krakowskiej PK.
    • Gość: Jacek Re: Panie z dziekanatu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:05
      U nas w szkole jak sie wchodziło do dziekanatu to zamiast odpowiedzi na "dzień
      dobry" pani mówiła: "prosze dowód wpłaty czesnego za bm". Bez tego nic sie nie
      załatwiło choć modła to sprawdzić na kompie, który miała przed sobą.
      Wieśniarstwo pierwsza klasa!
    • Gość: :) Re: Panie z dziekanatu IP: *.ie.lodz.pl 06.01.06, 11:39
      kolega wraca z socratesa wcześniej, bo już wszystko zdał i nie chciał bez sensu
      siedzieć i płacić za akademik
      chce odpowiedni papier, żeby w terminie zapisać się na specjalizację
      pani w dziekanacie "pana nie ma"...
      nie dostał

      • m_mm Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 18:34
        ja miałąm do czynienia z dziekanatem w gdańsku i w gliwicach..i stwierdzam, ze
        w każdym dziekanacie te kobiety siedzą tam za kare, i ze w każdym dziekanacie
        jest jakaś Pani krysia :)...a tak to...nasza kochan pani krysia,bardzosie
        denrewuje jak przychodzimy i mówi " wy to tylko przychodzicie jak coś chcecie i
        zawsze jak mam najwiecej pracy ( czytaj: sesja)....hmmm....
    • zwierz.alpuhary Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 11:43
      najwspanialszą panią z dziekanatu jest wspominana tu już kilka razy pani Wiesia
      z WDiNP UW - prawdziwy anioł dla studentów:))))) Sto lat!
      • higa Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 11:48
        no własnie - też tak mówiłam od razu:)
        • Gość: Fiq Re: Przykład pozytywny IP: 212.160.134.* 06.01.06, 11:58
          No cóż widać złe opinię nie są za dobre. Z doświadczeń wyniesionych na moich
          pierwszych studiach (prawo- Wrocław) mogłabym też podać wiele negatywnych
          przykładów. Ale zamiast tego podam. Obecnie kończę studia Menadżerskie na AE
          dziekanat tutaj to bajka. Wszystkie sprawy załatwiamy emailem, dziekanat czynny
          jest 8-16 codziennie, nie istnieje tutaj w ogóle problem wpisów do indeksu- po
          prostu zostawiamy indeksy w dziekanacie i odbieramy z wpisami po sesji. Po
          prostu wzór. A żeby było mało to z naszą Panią (młoda dynamiczna osoba) z
          dziekanatu jesteśmy na TY, a większość imprez integracyjnych jest
          organizowanych właśnie przez nią Studiować nie umierać
      • mika8111 Re: Panie z dziekanatu 06.01.06, 18:40
        A u mnie dziekanat otwarty 9,00-12,30. Poza, oczywiście, sytuacjami
        wyjątkowymi, kiedy jest otwarty krócej... A w środku oczywiście folklor ziem
        górskich. Pzdr
    • ar11 pozytywnie - UJ 06.01.06, 12:27
      Nie mogę się oprzeć i przesyłam z tego miejsca pozdrowienia dla pań z
      sekretariatu Wydziału Filologii Angielskiej na UJ - Pani Ania i Pani Marylka.
      Różne sytuacyjki się zdarzały ale tak naprawdę zawsze studenci mogli na nie
      liczyć. Z uśmiechami - studentka 1993-1998.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka