Dodaj do ulubionych

Co za bezczel!

16.01.06, 11:59
Nie wiem czy był taki wątek, pomysł jest za dobry żebym dopiero teraz na to
wpadł... Jaką największą bezczelność w życiu widzieliście/słyszeliście o.

No ale żeby nie bylo... musze coś sam zapodać. Może nie jest to jakas straszna
bezczelność, ale nie mogę sobie aktualnie nic innego przypomnieć

Ojciec mojego kumpla wysłał go kiedyś po 10kg cukru. Chlopak wsiadł na rower,
kupił, zapakował na bagażnik. A ponieważ miał po drodze to wpadł do swojej
dziewczyny i z nią zerwał.
Obserwuj wątek
    • Gość: Speedy Re: Co za bezczel! IP: *.stat.gov.pl 17.01.06, 16:04
      Mi się też przypomina taka niewielka bezczelność, taka za 5 zł.
      Pewien koleś zalozył sobie konto w banku. Jak wielu ludzi nie mających stałych
      dochodów wybrał sobie takie za którego prowadzenie się nie płaci. Aczkolwiek
      nie było to tak do końca darmowe, nie płacilo się w przypadku, gdy saldo w
      ciągu miesiąca przekroczyło jakiś tam próg (100 zł? albo może milion, to moglo
      byc jeszcze "za starych pieniędzy") albo jak nawet nie przekroczyło, ale na
      koncie przez cały miesiąc nie byla wykonywana żadna operacja; jeśli jakas
      operacja byla, to już placilo się te ileś tam za prowadzenie konta (5 zł
      chyba). Koleś zażyczył sobie też usługi (płatnej, załózmy, 50 gr każdorazowo)
      zeby dostarczac mu potwierdzenie każdej operacji (nie pamietam już, pocztą
      chyba, to mam wrazenie byly czasy przedmailowe i przedsmsowe - ale nie mam
      pewnosci). No i bank wyslal mu na koniec pewnego miesiąca powiadomienie o
      operacji pobrania z jego konta 5 zł 50 gr. A za co? Za wysłanie powiadomienia
      (50 gr). Oraz za to, że skoro zostala wykonana operacja (pobranie 50 gr za
      powiadomienie) to należy się też opłata za prowadzenie konta (5 zł). Howgh.
      (już tak dokładnie nie pamiętam tych kwot, tak bardziej z powietrza je wziąłem -
      ale tak mniej wiecej cała sprawa wyglądała)
      • kalkos Re: Co za bezczel! 17.01.06, 18:55
        bezczelny to byl moj sasiad. skonczyl mi sie tusz w drukarce i zapukalem do
        niego, czy nie moge 3 stron wydrukowac. on mowi, ze nie ma sprawy, 20 groszy za
        strone...
          • Gość: ania-05 Re: Co za bezczel! IP: *.aster.pl 17.01.06, 20:33
            a ja pamiętam, że w czasach, kiedy czekałam na założenie telefonu, a połączenia
            były tanie, bo nie było impulsów, a płaciło sie poprostu za jedno połączenie,
            mój sąsiad postawił puszkę przy telefonie z napisaną kwotą do wrzucenia.
            dzwoniłam od niego bardzo rzadko i w wyjątkowych sytuacjach. Było mi tak łyso,
            zwłaszcza że przyjaźniliśmy się i oni często korzystali z mojej i męża
            uprzejmości w innych sytuacjach. Wrzuciłam mu wtedy tą złotówkę ale poczułam
            się jakby mi ktoś w twarz dał.
      • Gość: jaija Re: Co za bezczel! IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.01.06, 23:19
        Banki są bezczelne na bank, miałam ciut podobną sytuację, ale się nie dałam i
        jeszcze mi kasę musieli zwrócić. Racja była po mojej stronie, bo podparłam się
        posiadanym regulaminem, który w tzw. międzyczasie się zdążył zmienić, ale nie
        zostałam o tym poinformowana. Facet był na tyle "miły", że poinformował, że
        kwotę potrącą pracownikom. Ale mnie to guzik obeszło. Niech sobie sam potrąca,
        jak źle robi.
    • dr-divlo Re: Co za bezczel! 17.01.06, 23:41
      koleżanka przyszła na egzamin totalnie nieprzygotowana, jakaś dobra dusza się
      ulitowała i dała jej duzo ściąg.
      Nie dość że bezczelnie ściągała na oczach wszystkich mimo że raczej z tym było
      ciezko bo mocno pilnowano, to jeszcze po egzaminie miała pretensje że na
      ściągach nie było wszystkiego
    • Gość: kinia Re: Co za bezczel! IP: *.chello.pl 17.01.06, 23:47
      beszczelna to bylam ja. Dorobilam sie prawa jazdy wieki temu. Bylam lekko
      leniwa i jezdzilam wszedzie samochodem.Dnia pewnego pojechalam na targ po
      zakupy. nie bylo gdzie zaparkowac wiec zablokowalam jakiegos goscia. wracam za
      pol godziny koles stoi kolo auta i sie denerwuje podchdze blizej, koles zmiekl
      ( bylam w dosc kusej miniowie:)))))))
      ja: przepraszam pana bardzo, ze pana zablokowalam
      koles: nic nie szkodzi, naprawde
      ja: o to jeszcze po jajka polece.....
      no i polecialam , nastepne 10 min mnie nie bylo....
    • au.lait Re: Co za bezczel! 18.01.06, 09:12
      grylzdyl.fataan napisał:

      > Ojciec mojego kumpla wysłał go kiedyś po 10kg cukru. Chlopak wsiadł na rower,
      > kupił, zapakował na bagażnik. A ponieważ miał po drodze to wpadł do swojej
      > dziewczyny i z nią zerwał.


      ... a w drodze chłopak upędził spirytu, po czym spoił nim dziewczynę, żeby
      zerwanie łagodniej przyjęła i nie tak bardzo do siebie. No co za bezczel,
      faktycznie, że z ojcem spirytem się nie podzielił. ;-/
      • Gość: Jusi Re: Co za bezczel! IP: *.toya.net.pl 18.01.06, 09:38
        jak studiowałam administrację, wieczorowo, to na egzaminie z prawa
        konstytucyjnego, na którym było jakieś 150 osób, znalazła się grupka, która
        podsłuchiwała pytania pod drzwiami, na korytarzu przepisali wszystko z książek
        notatek, a potem jak było oddawanie karteczek to skorzystali z zamieszania,
        weszli i oddali kartki jakby nigdy nic...
    • 25spider "salonik prasowy" 18.01.06, 10:59
      niedawno wszedlem do tzw. "saloniku prasowego" i chciałem kupić pewien magazyn,
      ale chciałem najpierw sprawdzić spis treści, czy są jakieś fajne artykuły w
      środku... na to sprzedawca (zobaczywszy, że otwieram okładkę...):

      "tutaj nie jest biblioteka, tutaj się kupuje a nie czyta"

      poczułem się troche jak któryś z bohaterów "Misia" Bareji... hehehe
      odłożyłem gazetkę, wyszedłem i kupiłem u konkurencji...

      Pozdrawiam,
    • maalza Re: Co za bezczel! 18.01.06, 11:38
      mam jeden przyklad, który dobrze pamiętam: w ogólniaku w 4 klasie tylko ja
      robilam zadania z matematyki, bo tylko ja zdawalam z niej mature, reszta poszla
      na historie lub geografie. Robilam w domu i dawalam im potem odpisywac te
      zadania przed lekcja, taka dobra dusza jestem.
      Ktoregos dnia wszyscy odpisywaly jak zwykle. Po czym jedna z nich na lekcji do
      tego zadania sie zgłosiła do odpowiedzi! Mało tego, cos jej nie poszlo, wiec
      dostala 3 i jaka była obrażona na cały świat!! Normalnie ręce wtedy mi opadły,
      ale nie popuscilam i skomentowalam odpowiednio sytuacje
      A smieje siez tego do dzisiaj;o)
    • quba Re: Co za bezczel! 18.01.06, 11:54
      koniec lat siedemdziesiątych w Polsce, w sklepach juz braki mięsa a jeszcze bez
      kartek -

      ogromna kolejka po mieso
      do mojej Mamy stajacej w poblizu lady podchodzi kobieta i prosi
      -niech mnie pani wpusci do kolejki, ja chce tylko 10 dag cielęciny dla dziecka
      Mama dobry czlowiek oczywiscie wpuscila te niewiaste
      kiedy przyszlo do kupowania owa dama zaczela od cieleciny po czym następnie
      kaze sobie zwazyc to, tamto, siamto jeszcze owo

      Mam odzywa sie - zaraz, miala pani kupic tylko cielęcine dla dziecka
      a kobieta na to - no jak juz stoje to se przeciez wszystko kupie
      • Gość: Ibelin Re: Co za bezczel! IP: 213.25.20.* 18.01.06, 12:21
        Wchodzi klient do sklepu /zakładu jubilerskiego i ogląda co tam jest wyłożone w
        gablocie.
        Właścicil sklepu najwidoczniej oderwany od jakiegoś pasjonujacego zajęcia,
        któremu oddawała się na zapleczu, wyraźnie zirytowany koniecznościa pilnowania
        klienta w końcu pyta - podac coś?
        - nie tylko oglądam
        - ogladać to se mozesz pan w muzeum
    • Gość: kaśka Re: Co za bezczel! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 12:56
      Znajoma moich rodziców jest bardzo miłą i uczynną kobietą. Ma dom, więc znajomi
      z bloków czasem coś podrzucają do przechowania. No i podrzucili też z 10 lat
      temu ponton - ona po kilku latach nawet nie pamiętała, ze on gdzieś jest, leżał
      sobie grzecznie w piwnicy czy na strychu. Niestety, guma po tych długich latach
      leżenia sparciała, a któregoś pięknego dnia zgłosił sie własciciel i poprosił o
      zwrot pontonu. Ona wyciągnęła go po długich poszukiwaniach z piwnicy, a
      własciciel wyjął go z opakowania, obejrzał i niezadowlony stwierdził: ale mój
      był nowy... (sic!)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka