Dodaj do ulubionych

Światem zaczęło rządzić Lato.

    • nenufaria Obojętność cząstek elementarnych 25.07.06, 17:38
      Lato...
      uwertura do piekieł
      zatykasz uszy
      udajesz, że nie słyszysz
      zagłuszasz ją lotem trzmiela
      orkiestrą cykad
      śpiewem traw jeziornych, rzewnym
      modlitwą o wodę drzew konających
      nie dasz rady...
      jeśli cię nie spopieli
      jesień otworzy bramy
      do atomowej zagłady?

      Życie – beznadziejna walka molekuł z entropią
      miłość – rezonans cząsteczek
      szukających nieskończoności w pamięci
      może masz rację...
      trzeba żyć chwilą
      wkrótce jej nie będzie
      pozostanie po nas tylko
      obojętność cząstek elementarnych
      niewrażliwych na pieszczoty kosmosu...
      A jednak...
      coś nie pozwala zapomnieć
      krzyku dziecka rozrywanego na strzępy
      rozpaczy matki
      Głos to Boga?
      Czy sumienie człowieka?




      • palnick Chcę wyjechać na wieś 25.07.06, 22:27

        Czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś,
        zielona, pachnąca lnem...
        Z polami wśród łąk, z garnkami, co schną
        na płotach do góry dnem.
        Z chatami wśród pól i z mlekiem na stół,
        z żelazkiem, co duszę ma...
        Niech każdy jedzie tam, gdzie chce,
        a ja swoje ścieżki znam!

        Chcę wyjechać na wieś (wyjechać tam),
        gdzie się zatrzymał w polu czas (wyjechać tam),
        chcę w nieruchomym stawie zobaczyć swoją twarz.
        Chcę wyjechać na wieś (wyjechać tam),
        dojrzałe wiśnie z drzewa rwać (wyjechać tam),
        w glinianym piecu upiec chleb ostatni może raz.

        Czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś,
        spokojna, wesoła wieś,
        gdzie kisi się barszcz, a w piątek na targ
        furmanką się rano gna,
        gdzie całe dwa dni i noce na bis
        niejedno wesele trwa...
        Niech każdy jedzie tam, gdzie chce,
        a ja swoje ścieżki mam!

        Chcę wyjechać na wieś (wyjechać tam),
        dojrzałe wiśnie z drzewa rwać (wyjechać tam),
        w glinianym piecu upiec chleb ostatni może raz.
        Chcę wyjechać na wieś (wyjechać tam),
        w niedzielę rano wcześnie wstać (wyjechać tam),
        zobaczyć stroje z dawnych lat ostatni może raz.

        Czy jest jeszcze gdzieś prawdziwa ta wieś,
        spokojna, wesoła wieś?


        Urszula Sipińska
    • krykucha Dziewczyny tańczą jedno lato 25.07.06, 20:55
      Agnieszka Osiecka

      muzyka: Leszek Bogdanowicz

      Pełne ręce
      żółte kaczeńce,
      pełne ręce
      maki czerwone,
      i jeszcze więcej,
      pełniej, goręcej,
      popatrz, już dźwigam w ramionach
      łąki złocisto-zielone.

      Dziewczyny tańczą jedno lato
      jeden sierpień, jeden maj,
      dziewczyny tańczą jedno lato,
      harmonisto graj nam, graj!

      Niedziela, nie niedziela,
      od wesela, do wesela
      gra kapela, gra kapela
      od Łazienek aż do Bielan
      płynie maj...

      Dziewczyny tańczą jedno lato,
      a może dwa, a może trzy,
      nic nie poradzą chłopcy na to,
      że się dziewczynom tyle śni.

      Pełne ręce
      róże więdnące,
      pełne ręce
      głogi kolące,
      i jeszcze więcej,
      pełniej goręcej,
      popatrz już dźwigam w ramionach
      słońce na wiatr zachodzące

      Dziewczyny tańczą jedno lato
      jeden sierpień, jeden maj,
      dziewczyny tańczą jedno lato,
      harmonisto graj nam, graj!

      Niedziela, nie niedziela
      od wesela, do wesela
      gra kapela, gra kapela
      od Łazienek aż do Bielan
      płynie maj...

      Dziewczyny tańczą jedno lato,
      a może dwa, a może trzy,
      nic nie poradzą chłopcy na to,
      że się dziewczynom tyle śni.

      • palnick Żółte żaglówki 26.07.06, 08:07

        D.Rzontkowski

        Jodu łyk, złoto plaż, mewy pisk
        To młodość, teraz lato
        Głośny plusk, pośród fal
        Morza szum, to radość
        Teraz tylko my!

        Jak tylko mogę, to w mig
        Wnet daję nogę, już dziś
        Nad piękne morze - teraz tylko my!

        Słodka ma baby, jak miód
        Spojrzeniem strzel mi, to cud
        Reklamę pełnij, teraz lato

        I w ustach słońca, ciągle bez końca, kręcimy się
        W błękicie nieba, dusza nam śpiewa i żyć się chce

        Jodu łyk, złoto plaż. . .

        Z okropnym wdziękiem, to cud
        Masuję szczękę, to cud
        Kremuję biust - teraz tylko my!

        Meduza słońca, to cud
        Parzy z gorąca, to cud
        Paruje mózg, teraz lato

        I w ustach słońca, ciągle bez końca, kręcimy się
        W błękicie nieba, dusza nam śpiewa i żyć się chce

        Jodu łyk, złoto plaż. . .

        Trójgłowy biceps, to nic
        Trochę się przypiekł, to nic
        Gdy ruszam szczypie - teraz tylko my!

        Mam kąpielówki, to cud
        W żółte żaglówki, to cud
        I gogle nówki - teraz tylko my!

        Dziewczyny piszczą, to cud
        Gdy fale lizną, to cud
        Je pod bielizną - teraz tylko my!

        A ja się śmieję, to cud
        Słońce mnie grzeje, to cud
        Browar się leje - teraz tylko my!
    • krykucha Słońcem opętani 26.07.06, 20:50
      Kiedy się zaczyna lato
      Słońce budzi cię ze snu
      Sto pomysłów mam już na to
      Jak marzenia spełnić swe

      A ty co - z tobą coś nie tak
      Czy ci przyjacielu wyobraźni brak
      W taki dzień - możesz w niebie być
      Tańczyć z nią na plaży do utraty sił

      Słońcem opętani
      Oglądamy świat
      Do góry nogami
      Tak od lat

      Naokoło tylu ludzi
      Dwie dziewczyny śmieją się
      Nikt ich dzisiaj nie ostudzi
      Nawet chłodny letni deszcz

      A ty co...

      Lady Pank
      • palnick Na ryby 26.07.06, 21:46

        Na ryby - w kaździuteńki wolny dzień
        Na ryby - nad leniwą rzeczkę w cień
        zabieramy sprzęt i starkę
        a na drzwiach wieszamy kartkę
        Nie wracamy aż we czwartek
        zapuszczamy się pod Warkę
        Na ryby - by zielony wdychać chłód
        Na ryby - by odbiciem tykać wód
        Jedną twarzą łyknąć z flaszy
        Drugą z toni w niebo patrzyć
        Na ryby...

        A można i na grzyby
        Na grzyby - w aromatów pełen las
        Na grzyby - przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz
        Weźmy czegoś parę kropel
        A na drzwiach wywieśmy o tem
        Że ruszyliśmy w sobotę
        bo powzięlismy ochotę
        Na grzyby - tu borowik a tam dzik
        dzik, wściekły na mnie... ech... pociągnijmy sobie łyk
        nie musimy dużo łykać, by się przestać lękać dzika
        bo gdyby, gdyby łyk większy
        to na lwy'by, a dlaczego nie na lwyby

        na lwy'by - na gorący czarny ląd
        na lwy'by - gdyby, gdyby nieco bliżej stąd
        właśnie, wziąłby człowiek amunicję
        eksportową śliwowicję
        drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
        "przedsięwzięto ekspedycję"
        na lwy'by - patrzysz samiec, wiec go trrrach
        a tu lwica - tonie w łzach
        robi nam się strasznie głupio
        bo ten lew już chyba trupio
        więc czyby nie lepiej już na ryby
        lub na grzyby
        albo na ryby
        w każdym razie nie na lwy'by
        a może na ryby w grzybach, duszone


        Kabaret Starszych Panów
    • nenufaria widzę czas: akropol zarosły puszczami traw 26.07.06, 21:02
      Miserere
      Krzysztof Kamil Baczyński

      Oto stoimy nad ziemią tragiczną
      Pobojowisko dymi odwarem strzaskanych wspomnień i snów.
      Lepkimi krwią pytaniami
      zdejmujemy hełmy przyrosłe do głów.
      Głowy - czerwone róże przypniemy hełmom pokoleń.
      Widzę: czas przerosły kitami dymów,
      widzę czas: akropol zarosły puszczami traw.
      Rzuć się, ostatni kainie, na ostatniego abla,
      dław!

      Wracając z pogrzebu ostatniego człowieka,
      jak wyzwanie
      rzucam przygarść powietrzną - skowronka - w niebo
      i ziemię ronię jak łzę nad wszechświatem.
      • palnick Noc 27.07.06, 10:35

        Przyjdziesz nocą. Zostaniesz do rana
        I otulisz mnie lekko ramiony.
        Ja ci powiem: o, moja nieznana.
        Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony.
        Będziesz moja. Ustami się wpije
        W wargi twoje, od nocnych róż krwawsze,
        Obłąkany szał szczęścia przeżyję,
        Ale umrze coś we mnie na zawsze.
        Zacałuję się sobą! W pierścieni
        Splot drgający zakłuje twe ciało,
        I uśniemy rozkoszą zmęczeni
        I niepomni, że wszystko się stało.
        Obudzimy się. Ciężką nienawiść
        W głuchych duszach bez słów poczujemy
        Zło nam w oczach zaświeci, jak zawiść,
        I jak głaz będzie smutek nasz niemy.
        Ale nocą znów przyjdziesz. Do rana
        Będziesz słodko mnie tulić ramiony.
        Ja ci powiem: o, moja nieznana!
        Ty mi powiesz: o, mój wytęskniony!


        Julian Tuwim
    • synapsa.renesansu może śpisz teraz, w chmurze... 26.07.06, 21:40
      Dla ciebie
      Zagajewski Adam

      Dla ciebie - może śpisz teraz, w chmurze
      wełnianych snów - piszę nie tylko ten wiersz.
      Dla ciebie, zwycięskiej, uśmiechniętej, pięknej,
      ale także dla ciebie smutnej, pokonanej

      (chociaż nigdy nie zdołam zrozumieć,
      kto mógłby pokonać ciebie!),
      dla ciebie nieufnej, niespokojnej,
      dla ciebie piszę wiersz za wierszem,

      jakbym chciał któregoś dnia - jak żółw
      - dotrzeć, przy pomocy niedoskonałych słów
      i obrazów, tam, gdzie ty jesteś już od dawna,
      tam, gdzie ciebie zaniosła błyskawica życia.


      • palnick Skwar 27.07.06, 11:53

        Było raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy
        upał leżałem na słońcu, lubując się okrucieństwem żaru. Pustka.
        Przybiegła do mnie zdyszana. Widziałem, jak bije serce jej pod białą
        bluzką. Widziałem wspaniałą szerokość biódr, spływających półokrągłą
        linią w kształtne, krzepkie nogi. Gorąca, gorąco, moja Ty młoda,
        zagorzała, kochana!
        - Ci się stało? - Co robisz? - Uspokój się... Słuchaj... przecież---! Och!
        upalne, straszliwe pieszczoty. Obłędne, skwarne oddanie! Stepy w oczach
        zamgławionych! Dyszące szybko piersi! Niesprawiedliwa wściekłość, co
        żąda nazbyt już wiele rozkoszy od naszych rozkochanych w sobie ciał w
        ten upał lipcowy!


        Julian Tuwim
    • synapsa.renesansu Spróbuj opiewać okaleczony świat 26.07.06, 21:45
      Spróbuj opiewać okaleczony świat.
      Pamiętaj o długich dniach czerwca
      i o poziomkach, kroplach wina rosé.
      O pokrzywach, które metodycznie zarastały
      opuszczone domostwa wygnanych.
      Musisz opiewać okaleczony świat.
      Patrzyłeś na eleganckie jachty i okręty;
      jeden z nich miał przed sobą długą podróż,
      na inny czekała tylko słona nicość.
      Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd ,
      słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali.
      Powinieneś opiewać okaleczony świat.
      Pamiętaj o chwilach, kiedy byliście razem
      w białym pokoju i firanka poruszyła się.
      Wróć myślą do koncertu, kiedy wybuchła muzyka.
      Jesienią zbierałeś żołędzie w parku
      a liście wirowały nad bliznami ziemi.
      Opiewaj okaleczony świat
      i szare piórko, zgubione przez drozda,
      i delikatne światło, które błądzi i znika
      i powraca.

      Adam Zagajewski
      • palnick Złote rano 27.07.06, 07:50

        O złote, o bez ceny, o cudowne rano,
        o łąko, malowana jasną dłonią słońca,
        o wodo, pośród siwych głazów świetlejąca,
        o chwilo, któraś nigdy nie była zrównaną!


        Jako motyl prześliczny o rozwitej tęczy
        olbrzymich lotnych skrzydeł w powietrznym błękicie:
        ty, o ranku, wśród godzin tworzących me zycie
        lśnisz - na kształt gwiazdy w ciemnej Giewontu przełęczy.


        Blask traw i błysk wysmukłych ponad nia badyli,
        fijoletowych kistek przewiewne przędziwo,
        złoconych o pierś wiatru pośmigłą i lśniwą;
        świetlistość szklanych kropel rosy, co sie pyli


        tu owdzie w baldachimie zielonym łopuchu;
        żółtych lelui kwiaty o błędnym uroku:
        wszystko to mam w pamięci, wszystko to mam w oku,
        zalęgło tam - trwa stale pośród życia ruchu...


        Entuzjazm duszy... Dzieło słowa, które mówi
        wyższa nad poziom ludzi moc i obca jemu,
        moc obca równie złemu światu i dobremu,
        podobnie jak cud rzadko jawna człowiekowi.


        Moc tryumfalnie wolna, wielka , nieskalana,
        podobna do orlicy nad dachem kościoła -
        módlcie się tam we wnętrzu! - - ona toczy koła
        dalej, wyżej, potężniej... Czarna życia ściana


        rozpęka się i kruszy, widok sie otwiera
        bez brzegu i bez końca, ty, o złote rano,
        jesteś mu matką, źródłem, dane sercu wiano
        tęsknoty do piękności, która nie umiera.



        Kazimierz Przerwa-Tetmajer
    • krykucha Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 27.07.06, 09:25
      Staw na lato się okrył białym kwieciem,
      Brzoza kwiecie warkoczami zamiecie.
      Poschły świerki, porosły krzewiny,
      Coś nas dzieli, jakiś pasek siny.
      Nie powiemy sobie już nic więcej,
      Słowa kochać nie nauczą goręcej.
      Niech w nas słońce wbija złote harpuny,
      Poplątaliśmy, sfałszowaliśmy najprostsze struny.

      Jerzy Liebert
      • palnick Czereśnie 27.07.06, 09:42

        Rwałem dziś rano czereśnie,
        Ciemno-czerwone czereśnie,
        W ogrodzie było ćwierkliwie,
        Słonecznie, rośnie i wcześnie.

        Gałęzie, jak opryskane
        Dojrzałą wiśni jagodą,
        Zwieszały się omdlewając,
        Nad stawu odniebną wodą.

        Zwieszały się, omdlewając
        I myślą tonęły w stawie,
        A plamki słońca migały
        Na lśniącej, soczystej trawie.


        Julian Tuwim
        • krykucha Malinowe lato 27.07.06, 12:09
          Tak lekko płynie w nas to lato
          jakby biedronki nim powoziły
          w zaprzęgu jeszcze polne kwiaty
          lekko schylają się do zimy

          Ty zapatrzona w malin krople
          co z lipca jeszcze nie ostygły
          płynę za tobą wnet na oślep
          ustami zbieram twe maliny

          Bronisz mi trochę jak przez mgłę
          i zasłaniasz od wiatru ręką
          dopiero później przyjdzie nam odpocząć
          znów zejść na naszą ziemię świętą

          Stare Dobre Małżeństwo
          • palnick Spóźniony słowik 27.07.06, 13:05

            Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji,
            Bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.
            Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
            A tu już po jedenastej - i słowika nie ma!

            Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
            Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
            Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
            A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

            Może mu się co zdarzyło?Może go napadli?
            Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
            To przez zazdrość!To skowronek z bandą skowroniątek!
            Piórka - głupstwo, bo odrosną, ale głos - majątek!

            Nagle zjawia się pan słowik, poświstuje, skacze...
            "Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!"
            A pan słowik słodko ćwierka: "Wybacz moje złoto,
            Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!"


            Julian Tuwim
            • krykucha To już lato 27.07.06, 16:11
              Kochane Lato z Radiem, już nie mogę, więc piszę
              Poznałam go w pociągu, miał na imię chyba Krzysiek
              Lecz nie pamiętam dobrze, jakiej pociąg był relacji
              Mam lat osiemnaście, a on wysiadł na jakiejś stacji
              Przystojny był jak Linda, więc po nocach szlocham
              Pomóżcie mi go znaleźć, bo go kocham, Zocha.

              To już lato, to już lato
              Słoneczniej serca biją
              I wakacyjna miłość.
              To już lato, to już lato
              I wakacyjna miłość.

              Ona była w Międzyzdrojach królową dyskoteki
              A ja jestem dość nieśmiały i nie tańczę szybkich, niestety
              Już miałem ją poprosić, grali "Michelle" Beatlesi
              Lecz taki Schwarzenegger podszedł do niej pierwszy
              Ona na mnie tak namiętnie spojrzała siedem razy
              A ja bez niej żyć nie mogę, pomóżcie, Bazyl.
              To już lato, to już lato
              Słoneczniej serca biją
              I wakacyjna miłość.
              To już lato, to już lato
              I wakacyjna miłość.

              Na plaży leżałyśmy razem z koleżanką Anką
              Ja mówiłam jej, jak fajnie zimą jeździ się na sankach
              On wyglądał jak biznesmen, choć był tylko w slipach
              Czy idziemy się popluskać, od niechcenia tak zapytał
              I z tą Anką flirtują cały turnus, aż do dzisiaj
              A ja serce mam złamane, co robić , Krysia.
              To już lato, to już lato
              Słoneczniej serca biją
              I wakacyjna miłość.
              To już lato, to już lato
              I wakacyjna miłość.

              OTTO
              • felicia Janek K. Kelus 27.07.06, 16:29
                Tam, gdzie był nasz port:
                - kilka dalb i drewniane na palach pomosty,
                tam, gdzie wracaliśmy co rok,
                by na nowo się spotkać i rozstać
                i gdzie żegnaliśmy przyjaciół
                tak nagle traficznie dorosłych
                - przecież jednak czasem tam bywamy...

                Jeśli chcesz to mogę ci pokazać tamten port,
                chociaż w nim nie ma naszych łodzi.
                Popatrz - ktoś pocztówkę przysłał,
                seria: "Biały sport",
                podpis: "Port żeglarski o zachodzie".

                Jest port: promenada z betonu,
                rząd tablic, że basen jachtowy,
                jest tłum - ludzie, jachty z plastiku,
                sklep "Ster", cola, frytki, rożen,
                i szum - z różnych stron słychać wciąż
                tę najnowszą żeglarską opowieść
                - o tym, ile kogo jacht kosztował...

                Więc kpisz, że miejscowy sekretarz
                zbudował swój Dukt Łazienkowski,
                więc kpisz, że to parking - nie port,
                rewia mody i jarmark próżności,
                i kpisz - że przybyłaś do Aten
                i nie znał cię nikt (to Demokryt).
                Pozwól - to są moi nieznajomi...

                Jeśli chcesz to mogę ci pokazać tamten port,
                chociaż w nim nie ma naszych łodzi,
                popatrz - ktoś pocztówkę przysłał,
                seria: "Biały sport",
                podpis: "Port żeglarski o zachodzie".

                Co chcesz od tych mężczyzn co wolą
                w kolorze indygo się starzeć,
                co chcesz od tych kobiet co z sobą
                przywożą "Rodzinny Magazyn",
                co chcesz - przecież nikt nam naprawdę
                tu spędzać wakacji nie każe
                - śmiesznym rówieśnikom łodzi z drewna...

                To cóż, że na małych jeziorach
                ktoś miał swoje wielkie przygody,
                to cóż, że pchał łodzie drewniane
                rzekami wzdłuż brzegów wysokich,
                to cóż, że dziś ludzie na jachtach
                z plastiku wydadzą się mu plastikowi...
                Chcesz oglądać stare fotografie?

                Popatrz - tutaj stoisz ty,
                a tutaj chyba ja,
                właśnie od nadbrzeża ktoś odchodzi...
                Dobre zdjęcie - widać,
                że z zachodu wieje wiatr,
                siedzą chłopcy na drewnianej łodzi...

                Na drewnianych łodziach
                jak ze starych akwafort
                odpłynęli z portu młodzi chłopcy.
                Więc nie pytaj, proszę,
                gdy zobaczysz tamten port,
                czemu przypłynęli jacyś obcy.

                To cóż, że był chłopak, co pragnął
                to wszystko zagarnąć na własność,
                to coż, że zostało nam po nim
                tych kilka szczenięcych obrazków,
                to cóż, że mówimy dziś o nim
                "nasz zmarły przyjaciel" tak rzadko,
                i... piosenka znów o przemijaniu?

                Czy ty także wiesz, jak jest trudno
                cokolwiek stąd zabrać na zawsze,
                i też pragniesz wracać do miejsc,
                w które wracać z nas nikt nie potrafi.
                I czy także nie chcesz zapytać,
                jak tamta aktorka w teatrze:
                - czy Pan jest tym chłopcem z fotografii?

                Na drewnianych łodziach
                jak ze starych akwafort
                odpłynęli z portu młodzi chłopcy.
                Więc nie pytaj - proszę -
                gdy zobaczysz tamten port,
                czemu przypłynęli jacyś obcy...


                ---------
                Dla żeglarzy!
                F.
                • palnick Ptak 27.07.06, 20:18

                  Na gałązce usiadł ptak:
                  Zaszczebiotał, zatrzepotał
                  Ostry dzióbek w piórka otarł,
                  Rozkołysał cały krzak.
                  Potem z świstem frunął w lot!
                  A gałązka rozhuśtana
                  Jescze drży, uradowana,
                  Że ją tak rozpląsał trzpiot

                  Julian Tuwim
                  • palnick Wierszy wakacyjny 28.07.06, 11:57

                    I cóż, kochany Panie Leonie,
                    czy byłeś Pan już w lesie?
                    czyś widział, jak się pasą konie?
                    słyszałeś, jak gęś drze się?
                    Po stawie jak pływają kaczki
                    i zboże jak chwieje się,
                    modre bławaty, krasne maczki,
                    puch jak się z wiatrem niesie?
                    Czy lis oddychał już jedliną,
                    pod sosną czyliś dumał,
                    czyliś zapoznał się z gadziną
                    i z wierzbą się pokumał?
                    Czyś dopadł gdzie, jak sroka skrzeczy
                    w oborze bydło ryczy?
                    -Czyś znalazł wszystkich kopę rzeczy,
                    które mieć dusza życzy?
                    Czyś widział pawia na ogrodzie,
                    pod chatą dzieci płowe?
                    Czyś pochylony stał ku wodzie
                    na fale patrząc nowe?
                    Na fale patrząc, jak kołują,
                    gdy wodne muchy kroczą,
                    jak żaby na się nawołują,
                    siąpisz - a w topiel skoczą?
                    Czyliś odnalazł w leśnej głuszy
                    tych świerków kilkunastu,
                    ten czar, co Polskę budzi w duszy?
                    Czy tęsknisz już ku miastu?
                    Czyś się przypatrzył na obłoki,
                    jak płyną wiecznie świeże?
                    Czyś już jest młodszy o te roki,
                    które ci smutek bierze?
                    Czy się już czujesz odmłodzony,
                    jak chłopiec, jak młodzieniec?
                    obok żywiołów, dzieci, żony
                    czujesz się pan czy jeniec?
                    Czyliś odzyskał już swobodę
                    i myśl, tę myśl pogodną,
                    i chęć tych dążeń, co są młode,
                    bo dusza tych jest głodną?
                    Czyli gdyś w lesie legł na krzewach,
                    czy ścieżką kiedyś chodził,
                    czyś poznał Elfy po ich śpiewach,
                    Bóg leśny czy cię zwodził?
                    A gdyś to wszystko już przeczytał,
                    gdyś wszystko już zrozumiał,
                    to rozważ, żem Cię listem witał,
                    jak myślę, jakem umiał.

                    Kraków, lipiec 1903
                    St. Wyspiański
    • nenufaria ostatni pejzaż 27.07.06, 19:08
      Dałeś mi wiśni dłonie serdeczne
      soczyste lipcowe gorące
      jedz, szeptałeś,
      na urodę i zdrowie
      rubinowe rzeki w zaułkach palców
      rzeźbiły meandry słodkie i lepkie
      to krew...
      malarz wojny
      maluje nią pejzaż
      to Bejrut...
      wiśniowe granaty
      tryskają fosforowym ogniem
      rzeźbiąc w ludzkich ciałach i domach
      niespotykane kształty
      spopielona czaszka wtopiona w czarny kadłub
      zawieszona na ślepym oknie
      firanka apoptotycznej cywilizacji
      ostatnie wiśnie
      ostatni pejzaż
      ostatnia czułość?




      • palnick Sitowie 27.07.06, 20:51




        Wonna mięta nad wodą pachniała,
        Kołysały się kępki sitowia,
        Brzask różowiał i woda wiała,
        Wiew sitowie i miętę owiał.
        Nie wiedziałem wtedy, że te zioła
        Będą w wierszach słowami po latach
        I że kwiaty z daleka po imieniu przywołam
        Zamiast leżeć zwyczajnie nad wodą na kwiatach.
        Nie wiedziałem, że się będę tak męczył,
        Słów szukając dla żywego świata,
        Nie wiedziałem, że gdy się tak nad wodą klęczy,
        To potem trzeba cierpieć długie lata.
        Wiedziałem tylko, że w sitowiu
        Są prężne wiotkie i długie włókienka,
        Że z nich splotę siatkę leciutką i cienką,
        Którą nic nie będę łowił.
        Boże dobry moich lat chłopięcych,
        Moich jasnych świtów Boże święty!
        Czy już w życiu nie będzie więcej
        Pachnącej nad stawem mięty?
        Czy to już tak zawsze ze wszystkiego
        Będę słowa wyrywał w rozpaczy,
        I sitowia, sitowia zwyczajnego
        Nigdy już zwyczajnie nie zobaczę?

        Julian Tuwim
    • palnick Rzepakowe lato 27.07.06, 22:30

      ...nie piszesz miły, do mnie z miasta,
      Pewnie się tam dopuszczasz zdrady,
      A tutaj rzepak już zarasta
      Naszych wędrówek wspólnych ślady.
      I kury obrabiają trzepak,
      Gdzieśmy trzepali kapę z łóżka
      I wszystko wokół zarósł rzepak,
      A w pewnej mierze i peluszka.
      Tatko nazwali cię łajdakiem,
      I rzekli, że się tobą brzydzą,
      I zarósł cały świat rzepakiem,
      Tylko gdzieniegdzie kukurydzą.
      Przy naszej ulubionej sośnie,
      Kędy igraliśmy przed rokiem,
      Też ten koszmarny rzepak rośnie
      I już mi on wychodzi bokiem.
      Tata coś gada o Dreptaku,
      Ze niby swaty, że wesele...
      Dreptak ma osiem ha rzepaku,
      Chyba się wezmę i zastrzelę...
      O miły mój, odezwijże się,
      Mówiłeś, że napiszesz sicher,
      Tu straszno w rzepakowym lesie,
      Wilki grasują, wyje wicher.
      I jakaś zmora się wylęga,
      I jakaś strzyga w gąszczu chodzi,
      I rzepak już do gardła sięga,
      Bo latoś wyrósł nam nad podziw.
      Może mu pomógł tak saletrzak,
      Zastosowany zbyt obficie,
      Bo nawet sam agronom Pietrzak
      Mówił, że wprost niesamowicie...
      Może to taki dziwny rodzaj,
      Krzyżowy typ miczurinowski,
      Albo zbyt mocno o urodzaj
      Pomodlił się ksiądz Rosołowski.
      ...oto już ściemnia się na dworze,
      Już noc zasłania okna krepą,
      Pamiętasz? Zwykle o tej porze
      Tyś mnie nazywał swoją rzepą...
      ...wczoraj usnęłam wśród alkowy,
      Ty śniłeś mi się, mój ideał,
      Oraz słodyszek rzepakowy,
      Co zeżarł cały nasz areał.
      Zbudziłam się, a wokół ino
      Ten rzepak, a w rzepaku tato,
      I w całej gminie Portofino
      Trwa straszne rzepakowe lato...


      Andrzej Waligórski
    • mulka Iwaszkiewicz 28.07.06, 12:34
      Prawdziwa pogoda pod pękiem paproci
      urosną tam prawdziwki rydze i soplice

      I mrówki biegnące po kobiecych łydkach
      po to by je wargami zbierali panicze

      Jakież to wargi były namiętne i durne
      chciałbym je pocałować - ale to myśl zdrożna

      Obejmuje mnie pogoda raki i szparagi
      nikt nie zobaczy w nocy żem jest nagi
      bo przecie Telimena mądra i ostrożna
      • palnick Dmuchawce, latawce 28.07.06, 13:44

        Obudzimy się wtuleni w południe lata
        Na końcu świata, na wielkiej łące
        ciepłej i drżącej

        Wszystko będzie takie nowe i takie pierwsze
        krew taka gęsta, tobie tak wdzięczna
        z Tobą bezpieczna nad nami

        Dmuchawce, latawce, wiatr
        Daleko z betonu świat
        Jak porażeni, bosko zmęczeni posłuchaj
        Muzyka na smykach gra
        Do ciebie po niebie szłam
        Tobą oddycham, płonę i znikam chodź ze mną



        Urszula
    • mulka Osiecka. Oczy tej małej. 28.07.06, 14:23
      Białe zeszyty

      Posłuchaj pan, panie podróżny
      Co się zdarzyło na Próżnej
      Żyła tam Jagna, dobra i czysta
      I chodził do niej Jan kancelista

      Akurat to była niedziela
      Kręciła się karuzela
      Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
      I całkiem zmącił jej miły umysł.

      Oczy tej małej, jak dwa błękity
      Myśli tej małej, białe zeszyty
      A On był dla niej jak młody Bóg
      Żebyż on jeszcze kochać mógł...

      A lato jak bywa w Warszawie
      Młodym służyło łaskawie
      On ją zabierał nieraz na łódki
      A ona jego leczyła smutki.

      Posłuchaj pan, panie wędrowny
      Nastał ten dzień niewymowny
      Odszedł bez słowa kochanek podły
      Na nic się zdały płacz jej i modły.

      Oczy tej małej, jak dwa błękity
      Myśli tej małej, białe zeszyty
      A On był dla niej jak młody Bóg
      Żebyż on jeszcze kochać mógł...

      Pociągi odchodzą i statki
      Ona nie wróci do matki
      Kto by uwierzył w całym Makowie
      Że dla niej światem był jeden człowiek

      Przez niego więc siebie zabiła
      Ta co z miłości tańczyła
      Bóg jej wybaczył czyny sercowe
      I lody podał jej malinowe.

      Oczy tej małej, jak dwa błękity
      Myśli tej małej, białe zeszyty
      A On był dla niej jak młody Bóg
      Żebyż on jeszcze kochać mógł...

      Posłuchaj niewierny kochanku
      Co nienawidzisz poranków
      Wróci do Ciebie jeszcze ta trumna
      Gdzie leży Twoja kochanka dumna

      Bo taki co kochać nie umie
      Przegra choć wszystko rozumie
      Bóg Cię pokaże swą nieczułością
      Za to żeś gardził ludzką miłością

      Oczy tej małej jak dwa błękity
      Myśli tej małej białe zeszyty
      A Tyś był dla niej więcej niż Bóg
      Pokłoń się do jej martwych stóp.


      • palnick Lato jak ze snu 28.07.06, 20:18

        Lato było, jak ze snu, chyba tak wygląda cud -
        umierałam z miłości do ciebie...
        Plaża pełna jasnych barw, ktoś na molo cicho łkał;
        w życiu trzeba być wolnym człowiekiem.

        Czekam i wiem, że jeszcze kiedyś cię zobaczę.
        Ufam i wiem, że nie utonę w cierpkim winie.
        Teraz, gdy już, już nie jestem całkiem sama,
        łatwiej mi żyć.

        Ty śpij, ja będę daleko stąd
        tęsknić do twoich rąk, gasić pragnienie płomieniem.
        Ty śpij, ja będę daleko stąd
        znosić to całe zło - wierząc, że będziesz znów przy mnie.

        Ojciec mówi: dość tych bzdur, że nigdy nie przyjedziesz tu,
        ludzie kpią ze mnie przez ciebie, lecz wiem,
        że miłość jest tak wielką siłą...
        Nauczyłam się jej barw, odkąd we mnie dwa serca biją.


        Beata Kozidrak
    • krykucha "Szalone lato" 28.07.06, 14:50
      Pomylone lato, lato chochole
      Zwariowana słoneczna gorączka
      Tak wiele, wiele dzieje się wokół
      Strachy na wróble rozbiegają się po łąkach
      Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie
      Po naszej stronie stoją wulkany
      Gotowe na znak czekają w pogotowiu
      Nasze są też siły i siły wichrowe
      Niespokojne i niezwyciężone
      Wiatr znad wysp niesie nam swobodę
      Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie
      Niechaj tak się stanie
      Szalone lato
      Dzikie, nieposkromione lato

      Pidżama Porno
      • palnick Letni czas 29.07.06, 00:08

        Wciąż szybciej płyną nasze dni
        i bez wytchnienia pędzi czas,
        lecz gdzieś głęboko w sercu tkwi
        chęć bycia tam, gdzie nie ma nas.
        Tam zawsze niebo jest bez chmur
        gdzie nie ma smutku nie ma łez
        i tyle lasów, łąk i gór
        bo wokół nas tak pięknie jest.

        Lato, lato jest, a wraz z latem ptaków śpiew,
        wody szum i ciepłe, letnie dni.
        Ognisko pali się, dźwięk gitary niesie wiatr,
        to lato, lato jest wśród nas.

        Nieznany przemierzymy szlak
        dp stacji, która zwie się kres.
        Chociaż czasami sił nam brak
        chcemy być tam, gdzie pięknie jest.
        Tysiące dróg za nami już
        mijanych w pędzie raz po raz
        i choć na twarzy pył i kurz
        chcemy być tam, gdzie nie ma nas.
        • biedronka24 Smutnys 29.07.06, 00:24
          wiedz jedno. Ja nigdy nie wymienilabym profa nagniotka Giermka za Wildsteina.
          Nie cierpie giewu, nie cierpie obludy. I bede robic to co on. Bo jestem zona i
          matka :).
          Mam nadzieje, ze to tylko pogloski SLDekow.
          • palnick Re: Smutnys 29.07.06, 00:31
            biedronka24 napisała:

            > wiedz jedno. Ja nigdy nie wymienilabym profa nagniotka Giermka za Wildsteina.
            > Nie cierpie giewu, nie cierpie obludy. I bede robic to co on. Bo jestem zona i
            > matka :).
            > Mam nadzieje, ze to tylko pogloski SLDekow.
            --------
            Przykro mi ale nie rozumiem tego wpisu :-)
            • biedronka24 a jak dzielisz 29.07.06, 00:33
              sympatie dla Gieremka z sympatia dla PISu?
              Tak z ciekawosci pytam. Bo pedze na wode z cytryna i figa:)
              • palnick Re: a jak dzielisz 29.07.06, 00:52
                biedronka24 napisała:

                > sympatie dla Gieremka z sympatia dla PISu?
                > Tak z ciekawosci pytam. Bo pedze na wode z cytryna i figa:)
                ---------
                You takling to me?!
                • biedronka24 sklosz jak widze 29.07.06, 01:00
                  a nasci.
                  poezja w twoim stylu
                  YESTERDAY,
                  ALL MY TROUBLES SEEMED SO FAR AWAY,
                  NOW IT LOOKS AS THOUGH THEY'RE HERE TO STAY,
                  OH, I BELIEVE IN YESTERDAY.

                  SUDDENLY,
                  I'M NOT HALF THE MAN I USED TO BE,
                  THERE'S A SHADOW HANGING OVER ME,
                  OH, YESTERDAY CAME SUDDENLY.

                  WHY SHE
                  HAD TO GO I DON'T KNOW, SHE WOULDN'T SAY.
                  I SAID,
                  SOMETHING WRONG, NOW I LONG FOR YESTERDAY.

                  YESTERDAY,
                  LOVE WAS SUCH AN EASY GAME TO PLAY,
                  NOW I NEED A PLACE TO HIDE AWAY,
                  OH, I BELIEVE IN YESTERDAY.

                  WHY SHE
                  HAD TO GO I DON'T KNOW, SHE WOULDN'T SAY.
                  I SAID,
                  SOMETHING WRONG, NOW I LONG FOR YESTERDAY.

                  YESTERDAY,
                  LOVE WAS SUCH AN EASY GAME TO PLAY,
                  NOW I NEED A PLACE TO HIDE AWAY,
                  OH, I BELIEVE IN YESTERDAY.

                  MM-MM-MM-MM-MM-MM-MM.

                  Homos mial racje, he, he,.

                  • palnick Zielony dom 29.07.06, 21:51

                    Coraz dalej mi do domu
                    Wszystkie klucze pogubione
                    Dom za rzeką już się rozmył
                    Dom zielony z Ogrodowej

                    A przecież tam wszystko zostało
                    Zegarek ojca obrączka po matce
                    Srebrna dziesiątka z Piłsudskim
                    Po babci Annie złoty naparstek

                    I te spotkania pod balkonem
                    Kiedy dzikie wino uderzało do głowy
                    Gdy przychodziłaś taka piękna
                    Krokiem z lekka majowym

                    I odkrywaliśmy mowę piwonii
                    Kwiecistą mowę i bujną
                    Jan Sopel grał na harmonii
                    Znaną melodię upojną

                    "Ta ostatnia niedziela
                    Jutro się rozstaniemy..."
                    Skąd Jan harmonista wiedział
                    Że nie będzie już takiej niedzieli


                    Adam Ziemianin
    • nenufaria smutna modlitwa o deszcz 29.07.06, 00:38
      Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
      a u okien smutek i konanie.
      Taki deszcz kocham, taki szelest strun,
      deszcz - życiu zmiłowanie.
      Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
      bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
      w ogrody wód, w jeziora żalu,
      w liście, w aleje szklanych róż.
      I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
      Deszcz jest jak litość - wszystko zetrze:
      i krew z bojowisk, i człowieka,
      i skamieniałe z trwóg powietrze.
      A ty u okien jeszcze marzysz,
      nagrobku smutny. Czasu napis
      spływa po mrocznej, głuchej twarzy,
      może to deszczem, może łzami.
      I to, że miłość, a nie taka,
      i to, że nie dość cios bolesny,
      a tylko ciemny jak krzyk ptaka,
      i to, że płacz, a tak cielesny.
      I to, że winy niepowrotne,
      a jedna drugą coraz woła,
      i to, jakbyś u wrót kościoła
      widzenie miał jak sen samotne.
      I stojąc tak w szeleście szklanym,
      czuję, jak ląd odpływa w poszum.
      Odejdą wszyscy ukochani,
      po jednym wszyscy - krzyże niosąc,
      a jeszcze innych deszcz oddali,
      a jeszcze inni w mroku zginą,
      staną za szkłem, co jak ze stali,
      i nie doznani miną, miną.

      Krzysztof Kamil Baczyński
      • biedronka24 swietne miejsce na poezje 29.07.06, 00:44
        giewu.
        Po prostu genialne.
        Powinszowac.
      • palnick Gloria 29.07.06, 01:18

        Chwała najsampierw komu
        Komu gloria na wysokościach?
        Chwała najsampierw tobie
        Trawo przychylna każdemu
        Kraino na dół od Edenu
        Gloria! Gloria!

        Chwała tobie, słońce
        Odyńcu ty samotny
        Co wstajesz rano z trzęsawisk nocnych,
        I w górę bieżysz, w niebo sam się wzbijasz
        I chmury czarne białym kłem przebijasz
        I to wszystko bezkrwawo ? brawo, brawo
        I to wszystko złociście, i nikogo nie boli
        Gloria! Gloria! In excelsis soli!

        Z słońcem pochwalonym teraz pędźmy razem
        Na nim, na odyńcu, galopujmy dalej

        Chwała tobie, wietrze
        Wieczny ty młodziku
        Sieroto świata ulubieńcze losu
        Od złego ratuj i kąkoli w zbożu
        Łagodnie kołysz tych, co są na morzu
        Gloria! Gloria! In excelisis soli!

        Z wiatrem pochwalonym teraz pędźmy społem
        Na nim, na koniku, galopujmy polem.

        Chwała wam ptaszki śpiewające!
        Chwała wam ryby pluskające!
        Chwała wam zające na łące
        Zakochane w biedronce!

        Chwała wam: zimy, wiosny, lata i jesienie!
        Chwała temu, co bez gniewu idzie
        Poprzez śniegi, deszcze, blaski oraz cienie,
        W piersi pod koszulą ? całe jego mienie!
        Gloria! Gloria!


        Edward Stachura
    • nenufaria Powietrze aniołów pełne 29.07.06, 01:17
      Powietrze aniołów pełne,
      a ich przejrzysty trzepot
      jest jak natchnione ciepło
      nad ognia złota wełną.

      Dziewczynko, która fruwasz,
      na ptaki rozmnożona.
      Biały pył? Jasny potok.
      Promień ścieżek jak złoto
      na skrzydłach? Na ramionach?

      Kim mi jesteś? Kim jesteś?
      Obłok snu purpurowy.
      Cień przenika powietrze,
      idzie ziemią i przeczy
      puszystej szeźbie głowy.

      Smutek to czy czekanie?
      Pośród organów blasku
      jak dymu smukłe laski
      lub słupy srebrnych puchów -
      - bąki grających duchów.

      Ileż muzyki ciepłej!
      Kim mi jesteś? Kim jesteś?
      Utrwalony powietrzem
      ptaku białego pyłu -
      kim mi jeteś, czym jesteś -
      pół-ptak, a pół-miłość.

      Krzysztof Kamil Baczyński
      • palnick Re: Powietrze aniołów pełne 29.07.06, 01:21

        Sad nam się śni sad uchyla drzwi
        wchodzimy w sad jak do kościoła
        to rajski świat Bóg zostawił ślad
        coś nas do sadu wiecznie woła

        Sad nam się śni sad otwiera drzwi
        wchodzimy w sad jak do świątyni
        a tam w koronie najwyższej jabłoni
        Bóg - Ojciec cuda w jabłoni czyni

        Jabłonie parami idą do nieba
        krok po kroku bez jabłek jeszcze
        lecz zawiązują już kokardki kwiatów
        dostojne sady sandomierskie

        Jabłonie parami płyną do nieba
        z roku na rok coraz bardziej ciężkie
        jabłka dźwigają na swoich plecach
        gałązkami biczują powietrze


        Adam Ziemianin
        • krykucha Jak na lato 29.07.06, 08:17
          Latem
          Wszystko jest słońcem
          Zatem
          Także i my
          Latem
          Myśli gorące
          Zatem
          Zbroić by coś trzeba ja i ty

          ref. Ja na to tak
          Jak na lato
          I w to mi graj
          Ja na to tak
          Jak na lato
          Wolności smak

          Latem
          Wszystko jest proste
          Zatem
          Pełen luz
          Latem
          Życie jest boskie
          Zatem
          My jesteśmy jak młody bóg

          ref. Ja na to tak...

          Lato wciąga nas
          W zwariowany czas
          Więc w stronę słońca odwróć twarz
          Latem każdy dzień
          Niespodzianką jest
          Może przygoda porwie cię

          ref. Ja na to tak...

          Maciej Starnawski
          • palnick lato 29.07.06, 12:07
            lato wisi na ostatnim
            promieniu słońca
            czekać aż wpadnie do wody

            więc czekają mrówki
            coraz wolniejsze
            bardziej zamyślone

            i miejscowy dorożkarz
            który bat zawiesił na gwoździu

            nawet ślepy kret
            któremu zawsze było
            wszystko jedno
            dziś podgryzie korzonki sezonu


            Adam Ziemianin
    • nenufaria koniec historii ... 29.07.06, 22:12
      Lato 2006
      Celsjusz goni Faranheita
      ziemia w konwulsjach kona
      powoli pokornie płowo
      już zapomniała co to deszcz
      wie...
      nie zwycięży czerwonego giganta
      muchy, komary, pająki
      posnęły gdzieś albo umarły
      MÓZGI rozpalone nienawiścią
      śpieszą się...
      trzeba wyrobić normę śmierci
      zwęglić dziecięce ciałka
      delikatne miękkie plastyczne
      doskonały materiał na rzeźby
      jeszcze się ruszają
      zatrzymać...
      zatrzymać natychmiast
      spopielić drzewa
      zgruzować domy
      wykorzenić mosty
      za mało za mało krwi
      za cicho za nudno
      żądają...
      odgłosów konania
      orgii umierania
      posmodernistycznie
      cynicznie
      wszystko jest względnością
      życie to tylko forma materii
      cierpienie – napięcie neuronów
      sumienie – anachronizm głupców
      współczucie – naiwna pomroczność
      musi być postęp
      mówią...
      lato 1939 też było bardzo gorące
      otwarło bramy piekieł
      mówią...
      koniec historii
      NASZEJ historii
      czy będzie inna?
      • palnick Ogród Luizy 29.07.06, 22:50

        W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy
        Którego nieistnienie zabija jak topór
        Zawieszony na tęczy pod gwarancją wizji
        Rozżarza się w olśnieniu purpurowych kopuł
        W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

        Luiza której lekkość gracja i swoboda
        Metal z różą a krzemień z obłokiem kojarzy
        Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu
        Serca wyryte w korze mając na swej straży
        Luiza której lekkość gracja i swoboda

        Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków
        Gamę śmiechu Luizy powtarza gdy ona
        Rozrzucająca włosów rozgwiazdę na piasku
        Poddaje nagie gardło śmiechem zwyciężona
        Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków

        Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo
        Pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie
        Zwycięzco umazany gęstą krwią zwierzęcą
        Przynieś jej lwią paszczękę i serce łabędzie
        Łaskę Luizy zdobyć może tylko męstwo

        Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy
        Labiryntów i altan puszcz i klombów kwietnych
        Ptaszarni i rykowisk gonów gazel chyżych
        Pojąć potrafi tylko prawy i szlachetny
        Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy

        Którego nieistnienie zabija jak topór
        Realnością śmiertelnych poczekalni ziemi
        Przeklęty rojeniami dzieci i idiotów
        Wydrwiony mgieł nonsensem ginie w neurastenii
        Którego nieistnienie zabija jak topór


        Andrzej Bursa
        • nenufaria Śmierć kończy nędzę żywota 30.07.06, 00:11
          RUMI

          Śmierć kończy nędzę żywota,
          Ale przed śmiercią drży życie:
          Widna mu ręka, co skrycie
          Czarna ku niemu się skrada,
          Ale nie widna mu złota Czara,
          co w ręce tej świeci.
          Drży serce, które napada
          Miłość, bo miłość jest zgonem:
          Ja swoje traci, kto wleci
          W jasne miłości ramiona:
          A przecież miłości i śmierci
          Przyszłości oddana korona.

          Rumi tłum. Józef Szujski

          • palnick Re: Śmierć kończy nędzę żywota 31.07.06, 11:34
            Emily,

            Skąd ten wisielczy humor u Ciebie?

            pozdrowionka,
            P.
            • nenufaria Gdy człowieczeństwo pod bombami ginie 31.07.06, 19:45
              Gdy człowieczeństwo pod bombami ginie
              Nie czas tańcować, grać na mandolinie
              Nie czas się radować wśród krwi i konania
              Czas to rozpaczy, buntu, płakania.

              pozdro
              E

              • zaisza Re: Gdy człowieczeństwo pod bombami ginie 31.07.06, 23:04
                Nenufario,
                za to, co napisałaś
                padam przed Tobą
                na kolana.

                Zaisza
                • nenufaria Re: Gdy człowieczeństwo pod bombami ginie 02.08.06, 23:11
                  Zaiszo Kochana,
                  nie trzeba padac przed nikim na kolana. Pisze co czuje. Mysle, ze moment gdy
                  ludzie zatraca zdolnosc wspolczucia i pomagania niewinnym, ponizanym,
                  mordowanym, wyzyskiwanym bliznim bedzie oznaczac smierc czlowieczenstwa. Nie
                  mozemy do tego dopuscic. Widze, ze swiat ludzki sie budzi z moralnej apatii i
                  zaczyna dzialac. Ludobojcy nie zwycieza i zajma w historii miejsce obok
                  Hitlera, Stalina i Pol Pota.
                  Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i solidarnie. Trzymaj sie. Wierze, ze
                  Bog, los czy ludzie Wam wynagrodza za wszystkie Wasze straszne cierpienia
                  zadane Wam przez zadnych pieniedzy i krwi psychopatow, ktorzy dorwali sie do
                  srodkow anihilacji zycia.
                  N
                  • palnick Re: Gdy człowieczeństwo pod bombami ginie 04.08.06, 00:59
                    To ziemia święta. Bóg tego chce.
                    • nenufaria Nie ma zadnej ziemi swietej i nie ma Boga 04.08.06, 01:45
                      i Ty to wiesz Palnicku tak samo dobrze jak ja, albo wierzysz, ze tak jest. Atak
                      na niewinnych ludzi w Libanie, wymordowanie i okaleczenie tysiecy, calkowite
                      zniszczenie ich miast i wsi jest zwyczajnym ludobojstwem, rzezia robiana dla
                      geszeftu, zdobycia nowych terytoriow i wladzy. To sprawa ludzkiej
                      odpowiedzialnosci i ludzkiego bestialstwa, nie sprawa Boga.
                      • palnick Re: Nie ma zadnej ziemi swietej i nie ma Boga 13.08.06, 23:59
                        nenufaria napisała:

                        > i Ty to wiesz Palnicku tak samo dobrze jak ja, albo wierzysz, ze tak jest.
                        -----
                        Czyżbyś otrzeźwiała z lekkiego oczadzenia bogiem?
                        • zaisza Re: Nie ma zadnej ziemi swietej i nie ma Boga 14.08.06, 01:50
                          Świętą ziemią nasza ziemia jest. U nas tego lata krew się nie leje. My staczany
                          bitwy na słowa. Naszą "tragedią" jest, że nasz premier "łga", a tak wogóle, to
                          On nie tylko w butach zdaniem niektórych, ale jeszcze w głowie siano ma.
                        • nenufaria Re: Nie ma zadnej ziemi swietej i nie ma Boga 15.08.06, 04:23
                          :))) Nie rozumiesz mnie, Palnicku. Jak pisalam, nie wierze z Bogow biblijnych,
                          ale wierze w Boga-wszechswiat oraz zakladam, ze sa ludzie ktorzy wierza Bogow
                          biblijnych. Piszac swoje slowa i nie znajac osobiscie Zaiszy, uwzglednialam
                          obie mozliwosci - ze jest ona osoba wierzaca, albo nie. To nie jest oczadzenie
                          bogiem Palnicku, to tylko proba zrozumienia innych ludzi, ktorzy maja prawo
                          myslec i czuc inaczej niz ja. a takze wspolczucie im.
                          • zaisza Re: Nie ma zadnej ziemi swietej i nie ma Boga 15.08.06, 08:54
                            Radujcie się przyjaciele drodzy.
                            Bo lato, mimo że się tak wydawało,
                            jeszcze od nas nie odchodzi.

                            Droga Nenufario,
                            właśnie, że się z każdym Twoim słowem zgadzałam,
                            przekazać Ci to w jak najkrótszej formie chciałam.
                            Dlatego były te nieszczęsne "kolana".
                            Lecz pod uwagę (nie do wybaczenia) nie brałam,
                            że taką nieoględnością w słowach,
                            odbiorcę w zakłopotanie wprawiałam.
                          • palnick Świecie nasz 18.08.06, 00:27

                            Pytać zawsze - dokąd, dokąd?
                            Gdzie jest prawda, ziemi sól,
                            Pytać zawsze - jak zagubić,
                            Smutek wszelki, płacz i ból

                            Chwytać myśli nagłe, jasne,
                            Szukać tam, gdzie światła biel,
                            W Twoich oczach dwa ogniki,
                            Już zwiastują, znaczą cel,

                            W Twoich oczach dwa ogniki,
                            Już zwiastują, znaczą cel.

                            Świecie nasz, świecie nasz,
                            Chcę być z Tobą w zmowie,
                            Z blaskiem twym, siłą twą,
                            Co mi dasz - odpowiedz!

                            Świecie nasz - daj nam,
                            Daj nam wreszcie zgodę,
                            Spokój daj - zgubę weź,
                            Zabierz ją, odprowadź.

                            Szukaj dróg gdzie jasny dźwięk,
                            Wśród ogni złych co budzą lęk,
                            Nie prowadź nas, powstrzymaj nas,
                            Powstrzymaj nas w pogoni...

                            Świecie nasz -
                            Daj nam wiele jasnych dni!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!
                            Świecie nasz -
                            Daj ugasić ogień zły!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam radość, której tak szukamy!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam płomień, stal i dźwięk!
                            Świecie nasz -
                            Daj otworzyć wszystkie ciężkie bramy!
                            Świecie nasz -
                            Daj pokonać każdy lęk!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam radość blasku i odmiany!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam cień wysokich traw!
                            Świecie nasz -
                            Daj zagubić się wśród drzew poszumu!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam ciszy czarny staw!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam siłę krzyku, śpiewu, tłumu!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam wiele jasnych dni!
                            Świecie nasz -
                            Daj nam w jasnym dniu oczekiwanie!
                            Świecie nasz -
                            Daj ugasić ogień zły!
                            Świecie nasz...

                            Świecie nasz, świecie nasz,
                            Chcę być z Tobą w zmowie,
                            Z blaskiem twym, siłą twą,
                            Co mi dasz - odpowiedz!
    • nenufaria Schnąca limba 29.07.06, 22:29
      U stóp mych dzika przepaść. W ciemnym niebie blady

      świeci księżyc, podobny wodnej białej lilii,

      co kielich swój nad ciemne głębiny wychyli.

      Cicho - grzmot słychać tylko huczącej kaskady.



      Nad nurtem jej ze skalnej wyrosła posady

      limba: zżółkło konary smutno na dół chyli,

      czując, że dłużej walczyć na próżno się sili

      i runie - wicher szumi jej hymny zagłady.



      Nie ona jedna toczy tę walkę bolesną:

      są ludzie i narody całe na przedwczesną

      śmierć skazane, przez losów okrutne przekleństwo - -



      i czyż warto jest walczyć nie wierząc w zwycięstwo?

      I czyż warci są życia, którym brak doń siły?

      I cóż z tych łez wylanych na słabych mogiły?...


      K. Przerwa-Tetmajer

      • krykucha Dla ciebie lato 30.07.06, 10:19

        Warto czekać na ten jeden dzień
        Dobrze wiedzieć, że to właśnie ten
        Ty jesteś, nie wiem jeszcze gdzie, ale wiem
        Musisz być, bo właśnie czuję że

        I Ty i ja, gorący czas
        Porusza nas, w ciepło gra...

        Dla Ciebie lato, moje lato
        Straciło głowę
        O Tobie lato, lato
        Wszystko mi powie

        Na Twojej twarzy marzeń, piegów moc
        Czarujesz, że mamy jeszcze noc
        Lecz moja miła, bosa co Ty wiesz
        Nie ze mną tak, byle jak, mów co chcesz

        I Ty i ja, gorący czas
        Porusza nas, w ciepło gra...

        Dla Ciebie lato, moje lato
        Straciło głowę
        O Tobie lato, lato
        Wszystko mi powie

        Dla Ciebie lato, moje lato
        Straciło głowę
        O Tobie lato, lato
        Wszystko mi powie

        I Ty i ja, gorący czas
        Porusza nas, w ciepło gra...

        Dla Ciebie lato, moje lato...

        Maciej Starnawski
        • felicia Morsztyn 30.07.06, 12:26
          z tomu "Kanikuła czyli Psia Gwiazda":

          Do Kanikuły
          Zła kanikuło, psie niebieski wściekły,
          Przed którym wszytkie chłody nam uciekły,
          Opadły z liści jak w listopad gaje,
          Ziemia się zeschła dziurawi i kraje,
          Zioła dżdża pragną, Cererzyne dary
          Zawiędłe zwykłej nie donoszą miary,
          Proszę cię, jeśli uprosić się godzi,
          Niechaj twój ogień mej paniej nie szkodzi.
          Strzeż tego, żeby jako płci pieszczonej,
          Śniegowi równej i mleku rodzonej,
          Piegi nie pstrzyły i przykra, dlaboga,
          Nie opaliła w południe śreżoga.
          Mnie raczej głowę spal na proch i szpiki,
          Już zwykłe ogniom dla białej podwiki;
          Popal i zboża, ziemię, gaje, zioła,
          Pobierz nam chłody, co ich staje zgoła,
          I wód na napój zostaw nam o małe,
          Tylko niech moja będzie pani w cale.
          • palnick Lubię deszcz 14.08.06, 02:04

            1. Lubię deszcz
            A co, a jak, ja lubię deszcz
            Zwłaszcza kiedy nagle
            Z nieba sobie lunie
            A ludzie się chowają
            I pod dach uciekają

            REF.
            Niech pada, niech pada
            Niech zaleje świat zaleje
            Niech się przed deszczem
            Nic nie ukryje
            Niech pada niech pada
            Niech zaleje świat zaleje
            Niech się stanica
            W strugach rozpłynie

            2. Lubię deszcz
            A co, a jak, ja lubię deszcz
            Zwłaszcza kiedy ludzi
            Parasoli pochód
            Nagle ochlapie
            Pędzący samochód

            3. Lubię deszcz
            A co, a jak, ja lubię deszcz
            Zwłaszcza kiedy siedzę
            I patrzę sobie w okno
            A ludzie na ulicy
            Jak frajerzy mokną
    • palnick Deszczowe lato 14.08.06, 02:12

      Kiedy jest deszczowe lato
      Mokną świerszcze w mokrym sianie
      Woda szkodzi strunom skrzypiec
      Więc nie w głowie im cykanie.

      Lato, deszczowe lato
      Na przekór ludziom, na przekór kwiatom
      Lato, deszczowe lato
      Że nawet świerszcze nie mogą grać.

      Woda schodzi z gór ścieżkami
      Wiatr gałęziom strąca krople
      Chlapie błoto pod butami
      Wszystko jest zupełnie mokre.

      Lato, deszczowe lato…

      Dymią szczyty jak wulkany
      Mgiełka w polu , mgiełka w sadzie
      W żółtej glinie ślad wibramów
      Odciśnięty tak wyraźnie.

      Lato, deszczowe lato…

      Polne kwiaty mają dreszcze
      Nic nie będzie z ich zapachu
      Pod słomianym dachem szopy
      Deszcz nas dzisiaj trzymał w szachu.

      Lato, deszczowe lato…

      Kiedy mgła opadnie nisko
      Drzewo się za drzewem chowa
      Leśne licho z mokrą brodą
      Lubi wtedy spacerować.
      Lato, deszczowe lato…


      Piosenka harcerska.
      • krykucha Czyżby niespodziewany koniec lata? 14.08.06, 15:01
        I
        Mowiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy,
        żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz,
        to przecie śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy,
        to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz;

        żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział?
        żeby pod deszczem taki niemy film bez słów,
        żeby tak rękę w ręku trzymać: kto to słyszał?
        a przecież jutro tutaj się spotkamy znów -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz.

        II
        Na Żoliborzu są ulice takie śliczne,
        takie topole, a w topolach taki wiatr,
        Gdy przyjdzie wieczór, świecą światła elektryczne
        i tak mi dobrze, jakbym miała osiem lat;

        mówisz: "Kochana!" Ja ci mówię: "Mój kochany!"
        i tak chodzimy i na przełaj, i na w skos,
        a w tej ulicy, która idzie na Bielany,
        jest tyle świateł, jakby Szopen nucił coś -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        no, nawet jesli trochę pada, to niech pada -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        nas chyba tutaj zaczarowałć musiał deszcz.

        III
        Ja na początku przez trzy lata byłam w Łodzi,
        A teraz tutaj mam posadę w AWF,
        i byłam sama, potem zaczął on przychodzić,
        pracuje w radio, muzykalny jak sam śpiew;

        więc z nim piosenki sobie czasem różne nucę,
        on czasem skrzypce weźmie, na nich dla mnie gra -
        a co wieczora na Żoliborz autobusem
        do tej topoli, która nas tak dobrze zna -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada -

        i tak się trudno rozstać,
        i tak się trudno rozstać,
        nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz.




        Konstanty Ildefons Gałczyński


        • palnick Upał 18.08.06, 01:00
          Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.

          W żaluzje pukają kanikuły...

          Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.

          Ach, jak pragnę twego serca lodu...



          Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
    • palnick Krajobraz z wilgą i ludzie 18.08.06, 12:02

      W tej okolicy jest zbyt uroczyście
      Jaskółki kreślą nad wodami freski
      W dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski
      A usta milczą to, co widzą oczy
      Światło szeleści, zmawiają się liście
      Na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.

      Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie?
      W ubiorze błazna, ptaka i anioła
      Ona spod ziemi niebieskie latarnie
      Tańczącą stopą pod sad nas przywoła
      Ludzie wieczorem siedząc pod jabłonią
      Będą się modlić i zabijać o nią.

      Im się sprzedaje święcone obrazki
      I wodą w górze ucisza się w nich
      Grają organy i z twarzy im maski
      Zrywa idący poprzez popiół mnich
      A wtedy widać, że święci i oni
      Smucą się w cieniu tej samej jabłoni.

      Do tych ludzi starczy zejść z pagórka
      Zaklaskać w dłonie i wyciągnąć z mroku
      Skrzypce, gdzie śpiewka stroszy siwe piórka
      A staną w tańcu, choćby na obłoku
      I przyszło im krzesać oberka
      I z piekła wezmą tancerkę jeśli ich urzekła

      Tak tu będzie jak bywa po burzy
      Kiedy wystarczy ręką trącić gałąź
      Aby czuć jeszcze fosfor błyskawicy
      Tego obrazu flet już nie powtórzy
      Przed nami stoi miska soczewicy

      Bo się ci ludzie urodzili w tańcu
      I tylko czasem poprzez skrzydła brzenic
      Chodzą się modlić do gwiazd na różańcu
      Albo oparci plecami o sad
      Szukają w sobie z kocią trwogą źrenic
      Ziemi, przez które biegnie mirry ślad.

      Wtedy się nagle mój kraj komuś przyśni
      Z chłopcem pod lasem i z koniem u studni
      Spłoszona gałąź ucieknie od liści
      Ptak zawoła przez sen leśne echo
      Wieczorna zorza odchodząc zadudni
      I nocne gniazdo uwije pod strzechą.

      Pogasły lampy, tylko noc majowa
      Uczy się pieśni miłosnych na flecie
      Urywa, słucha i znowu od nowa
      Flet nawołuje z drzemiących osiczyn
      Rzekę, o której tylko tyle wiecie
      Że jest z zieleni i mówi o niczym.


      Marek Grechuta
      • nenufaria Re: Krajobraz z wilgą i ludzie 18.08.06, 19:08
        Piekny ten wiersz Grechuty:))
        ------
        Być i jak być – oto jest pytanie
        marzyć na sianie na hipnopolanie
        czy winogranie mieć na śniadanie
        modlitwę wybrać czy też dumanie
        w którym kielichu najprawdziwsze wino
        których lutni pieśń najpiękniejsza
        która droga do Elysium najpewniejsza...




    • krykucha Re: Światem zaczęło rządzić Lato. 18.08.06, 19:30
      Jak...


      Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi
      Garścią fijołków i nic mu nie powie

      *
      Jak gdy akacja zwolna zakołysze,
      By woń, podobna jutrzennemu ranu.
      Z kwiaty białymi na białe klawisze
      Otworzonego padła fortepianu

      *
      Jak gdy osobie stojącej na ganku
      Daleki księżyc wpląta się we włosy,
      Na pałającym układając wianku
      Czoło - lub w srebrne ubiera je kłosy

      *
      Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca,
      Bywa podobną do jaskółek lotu,
      Który ma cel swój, acz o wszystko trąca,
      Przyjście letniego prorokując grzmotu,
      Nim błyskawica uprzedziła tętno -
      Tak
      lecz nie rzeknę nic - bo mi jest smętno.




      Cyprian Kamil Norwid

      • palnick Łąki 19.08.06, 00:33

        Na łąkach których nie znamy

        Choć przecież są w pamięci

        Biegniemy i skaczemy

        Jak para małych dzieci

        Te łąki nie z dzieciństwa

        Te łąki z drugiej strony

        Nikt nie przeszkadza rosnąć

        Łąkom pozostawionym

        Nikt niczego nie zmienia

        Mgła nad nimi tak jasna

        Czuję zapach tej łąki

        Tuż nad naszą przepaścią

        Na łąkach które znam

        Bo przecież są w pamięci

        Biegniemy i skaczemy

        Jak para małych dzieci
    • palnick Letnie strofy - profesjonalna analiza. 19.08.06, 01:08
      Ptaszek sobie frunie z dala,
      W górze słońce zapie..,
      Żaba w wodzie dupę moczy,
      Ku..! Jaki dzień uroczy.

      ANALIZA:

      Wiersz jednozwrotkowy, czterowersowy z rymem sylabowym, z równomiernie
      rozłożonym akcentem.

      Podmiot liryczny wyraża swoje głębokie zadowolenie z otaczającego go świata,
      przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we
      współczesnym zamęcie, może dać tylko przyroda.
      Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w wodzie dupa żaby jest pretekstem do
      wyrażenia euforii.
      Zapie..jące w górze słońce oraz frunący z dala ptaszek sugeruje wczesną
      wiosnę, kiedy świat zwierzęcy obudził się już z otchłani zimy.
      Puenta liryku jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna. "JA" liryczne
      personifikuje słońce. Słowo "zapie.." oddaje szybkość i złożoność ruchu tego
      ciała niebieskiego, które nie jest istotą żywą i nie może "zapie..ć" sensu
      stricte.

      Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o ludowych
      korzeniach poety i głębokiej więzi z tą społecznością.
      W moim rozumieniu autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z
      którego wyrósł, oraz złożyć hołd za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu
      należytego wykształcenia.

      Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji wierszy o tak pogodnym nastroju.
    • krykucha Kuplet zakopiańskiego górala 19.08.06, 01:52
      Zwyczajna nuta góralska

      Poglondajom chłopcy jaze spod Orawy,
      Ej, cy tez ku nim jadom panienki z Warsiawy?

      Pogniły jawory i limbowe lasy,
      Ej, ino jesce krzepkie góralskie juhasy.

      Bucyna, bucyna, na bucynie wróble,
      Ej, kochałek was, pani, jaze za tsy ruble.

      Dała mi tsy ruble, nie żądała reśty,
      Ej, moja frairecko, kaneśty, kaneśty?

      Pamiętas te trawke na Grulowej Hali,
      Ej, gdzieśwa to Tetmaira ze sobom cytali?

      Kosi hale kosiarz, ksywduje se z tego,
      Ej, ze tu latoś trawa cosi do nicego.

      Wróćze, panno, wróćze jesce tych wakacji,
      Ej, straśnie mi się cnie jus do ty hedukacji!





      Tadeusz Boy Żelenski
      • palnick Są takie noce... 21.08.06, 01:19
        " Są takie noce
        od innych łaskawsze,
        kiedy się wolno wygłupić,
        wolno powtarzać "nigdy" i "zawsze",
        wolno słowami się upić,
        tylko nie wolno tej nocy pod różą
        okraść, okłamać, oszukać,
        bo się już będzie
        odtąd na próżno
        bezsennej nocy tej szukać...

        (...)

        Są takie noce
        od innych ciemniejsze,
        kiedy się wolno rozpłakać,
        wolno powtarzać słowa najświętsze,
        mówić o wróżbach i znakach,
        tylko nie wolno tej nocy pod różą
        okraść, okłamać, oszukać,
        bo się już będzie
        odtąd na próżno
        bezsennej nocy tej szukać... "

        (...)



        Agnieszka Osiecka
    • palnick Wśród pachnących magnolii 20.08.06, 01:15

      Ziemia zadrżała od siły cyklonu
      Niech ktoś inny przejmie kontrolę teraz
      Od posad ciągnie zgniłą wilgocią
      Ciężkie powietrze sunie tyralierą
      Krach
      Czuję krach
      Nigdy nie byłam aż tak bardzo zmęczona
      Nie chciałam nigdy zmęczeniu ulec
      Ostatnim zawsze było moje słowo
      A tu ni stąd ni zowąd padł na mnie blady
      Strach
      I mówię tak
      Niepotrzebne mi serce
      Niepotrzebna mi głowa
      Wśród pachnących magnolii me ciało złóż
      Pejzaż jak widzisz całkiem już ktoś inny przejmie kontrolę teraz
      Czuję krach
      Nie
      Ty się nie martw to Ciebie nie dotyczy
      To moich intymnych doznań sfera
      To moja prywatna katastrofa
      Niech ktoś inny przejmie kontrolę teraz
      I mówię tak
      Niepotrzebne mi serce
      Niepotrzebna mi głowa
      Wśród pachnących magnolii me ciało złóż
      Niepotrzebe mi już
      Niepotrzebne sumienie
      Nie chcę niczego żałować
      Niech ktoś inny kontrolę przejmie już
      Wśród pachnących magnolii proszę
      Umęczone me ciało złóż
      Niech ktoś inny kontrolę przejmie już

      Edyta Bartosiewicz
    • krykucha Dziedzilija 20.08.06, 13:38
      Przeciężkie dojrzewanie zbóż.
      Dziewczyny z drżeniem czekają: czy już?
      O, cudne okrąglenie piersi! O, krwi!
      I czują jakieś przelewania w ciele, jakaś nieznana budzi się moc...
      O, biódr dziewczęcych wygięcia przecudne!
      Długie, słoneczne, żmudne, gorące dni!
      O, dojrzewanie dziewicze upojne!
      O, niespokojne, tajemnicze chęci kochania! Kwitnienie!
      O, mocy słodka i znojna!
      O, sny rozkwitłe w parną letnią noc! Przeczuwań chwile!
      Chwile dziwnych, trwożnych zagadek!

      A słońce patrzy, a pali, lśni, i dziwne siły wlewa do krwi,
      i coraz więcej, coraz goręcej kocha się słońce we krwi dziewczęcej...
      (To jaśmin kwitł... to kwitł bez..., śniły sen, a sen sczezł...)

      - Jedna szepnęła: Wstyd...
      - Druga szepnęła: Nic...
      - Trzecia spytała: Wiesz?
      - Czwarta w płomieniu lic, jak róża, oczy przymruża i mówi: wiem.
      ... I wtedy - dziwna spojrzeń powłóczystość!
      I wtedy - cudna ruchów ociężałość!
      Czystość! Białość!
      (A może chuć? A może tajne, groźne przeczuwanie lubieżnych czuć?)

      I czują, że coś się stanie...

      O, okrągłości! O, lato! O, dojrzewania mocy! O, pełni!

      A wczoraj nie wiedziały, a dziś już wszystko wiedzą! Dziwie!

      O, Dziedzilijo! Dziedzo!...





      Julian Tuwim
      • palnick Małe tęsknoty 21.08.06, 01:17

        Jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć a już śpiewa
        jak zabłąkanych ptaków głos
        jak liść przez chwile piękny,
        nim go wiatr strąci z drzewa
        tak w nas głęboko skryte śpią...

        małe tęsknoty, krótkie tęsknoty,
        znaczące prawie tyle co nic
        nagle i szybkie serca ochoty,
        kto by tam ne znał ich

        niewiadomo skąd zjawiaja sie zakatrzone,
        wyprosza łzę, żal i ból
        posiedzą, podumają i jak gośc nieproszony
        nim się rozwidni znikną już

        małe tęsknoty, krótkie tęsknoty,
        znaczące prawie tyle co nic
        nagłe i szybkie serca ochoty,
        kto by tam nie znał ich
        nagłe i szybkie serca ochoty,
        kto by tam nie znał ich

        małe tęsknoty, ciche marzenie,
        zwiewne jak obłok kruche jak dym
        nieodgadnione w nas duszy westchnienie,
        kto by tam nie znał ich
    • nenufaria Bezimienne Lato. 21.08.06, 00:44
      I znów mija kolejne lato
      Bezimienne…
      Nawet nie zdążyliśmy go nazwać
      Ludzie nie nadali Latu nawt płci
      To Lato – mowią
      A przecież lato jest najbardziej żeńskie ze wszystkich pór roku
      Brzemienne słodyczą wiśni
      Erotyczne symfonicznym zewem cykad
      Bursztynne skrzydłami powietrznych motyli
      Czarujące lotem trzmiela
      co zabiera tajemnicę swych dzwięków nie wiadomo dokąd
      My - późne mutanty starej Ziemi
      Żyjemy jakby ona była wieczna
      Wkrótce spopieli ją Bóg Słońce
      A my - zamiast na nią dmuchać
      Dokładamy jeszcze do ognia
      Ewolucja dała nam zdolność dominowania
      Obdarzyła geniuszem rozumienia i tworzenia
      Nie nauczyła mądrości przetrwania…

      • palnick Kometa i my. 21.08.06, 01:10
        " Ujrzałem kometę po niebie płynęła
        chciałem jej zaśpiewać lecz zaraz zniknęła
        zniknęła jak łania w leśnym zagajniku
        w oczach mi została garść złotych grosików

        Pieniążki ukryłem pod dębu gałęzie
        gdy znowu przyleci nas już tu nie będzie
        nikogo nie będzie próżno się spodziewać
        widziałem kometę chciałem jej zaśpiewać

        O wodzie o trawie o lesie
        o śmierci z którą nie można pogodzić się
        o zdradzie miłości o świecie
        no i o ludziach żyjących na naszej planecie

        Na dworcu gwieździstym wagony bezpańskie
        pan Kepler rozpisał prawidła niebiańskie
        szukał i ustalił dzięki swej lunecie
        prawa które ciążą śmiertelnym na świecie

        Wielkie i odwieczne tajniki przyrody
        że tylko z człowieka człowiek się narodzi
        że korzeń z gałęźmi dąb wielki buduje
        a krew naszych myśli w kosmosie wędruje

        Widziałem kometę jak relief świetlisty
        rzeźbiony rękami dawnego artysty
        chciałem się wspiąć w górę dotknąć jej zmysłami
        zostałem sam nagi z pustymi rękami

        Jak posąg Dawida z marmuru białego
        sięgałem choć wzrokiem do nieba samego
        gdy znowu nadleci ach pycho chełpliwa
        nas już tu nie będzie ktoś inny jej zaśpiewa

        O wodzie o trawie o lesie
        o śmierci z którą tak trudno pogodzić się
        o zdradzie miłości o świecie
        będzie to piosenka o nas i komecie"

        Jaromir Nohavica
    • palnick Oglądamy niebo lipcowe 21.08.06, 01:49

      Oglądamy niebo lipcowe nocą czarną jak skrzydło kruka,
      ty o komin oparłeś głowę - czegoś szukasz .
      Wypatrujesz gwiazdy, co spada - żeby zdążyć z jakimś życzeniem,
      na brak szczęścia jedna wszak rada - mieć złudzenia.

      Ale tutaj jest prawdy kawałek - mocno wsparty o stół i o piec,
      tu są nasze starania wytrwałe, żeby biec.

      Oglądamy niebo lipcowe nocą czarną jak skrzydło kruka,
      ty o komin oparłeś głowę - gwiazdy szukasz.
      Jeśli nawet zdarzy się jedna i zabierze nas prosto do raju -
      to musimy o sprawach pamiętać, co zostają.

      Bo tu z nami jest prawdy kawałek - mocno wsparty o stół i o piec,
      tu są nasze starania wytrwałe, żeby biec.


      Pod Budą
      • nenufaria Re: Oglądamy niebo lipcowe 21.08.06, 02:26
        Noc letnia służy temu
        By elektromagnetyzm snów
        Na promieniach księżyca wyemitować
        Na spotkanie bezimiennego rezonansu…
        • palnick Augustowskie noce. 21.08.06, 08:50



          Wykonawca: Koterbska Maria

          Augustowskie noce
          Nad brzegami drzemiące,
          Noce parne, gorące,
          Osłonięte przez mgłę.

          Augustowskie noce
          Zatopione w jeziorach,
          Niepoznane do wczoraj
          Odnalazły dziś mnie.

          Ty zachowasz tę muszelkę
          Znalezioną nad Wigrami,
          Długo szumieć będzie jeszcze
          Ożywiona wspomnieniami.

          Kolorowy sierpień
          Naszym żaglem opięty,
          Pozostanie w pamięci
          Przez długie dni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka