• Gość: polonus Humorek 13 IP: *.211.40.69.ip.alltel.net 19.09.06, 23:27
      Wczesny ranek następnego dnia zastało księcia spoglądającego na błyszczącą
      zbroję (jeszcze po pradziadku!) stojącą w kącie komnaty. Olać zalecenia
      Czarnoksiężnika! Śnieżce należy pokazać Prawdziwego Mężczyznę, a nie jakiegoś
      wystrojonego po włosku gogusia!
      Oklepany poprzedniego wieczora stangret pucował właśnie gorliwie hełm,
      zachwycony łaską jakiej dostąpił z ręki samego księcia: całe pięć razy w pysk!
      Nikt w całym pałacu nie mógł się pochwalić podobnym osiągnięciem, więc chodził w
      glorii i podziwie wszystkich dwórek!
      - Wystarczy! – zdecydował Pankracy, zerkając na lśniący hełm – A teraz pomóż mi
      ubrać się!

      Kto nigdy nie ubierał zbroi, ten zapewne nie wie, ile to problemów! Po pierwsze,
      książę musiał rozebrać się do gaci i podkoszulka, następnie położyć się na
      podłodze aby wciągnąć blaszane kalesony razem z przynitowanymi do nich na fest
      kamaszami, potem służący musiał go podnieść do pionu, podeprzeć ciężkimi
      krzesłami z przodu i z tyłu, by stojąc na stole, narzucić mu przez głowę
      pancerną koszulę. Pankracy był już cały spocony po ubraniu kalesonów, klął pod
      nosem przeciskając głowę przez otwór w koszuli, a rzucał głośno „życzeniami”
      wciskając ręce w blaszane rękawy. Jeszcze tylko garnek z pióropuszem i ciągle
      opadającą przyłbicą na głowę, żelazne rękawice na ręce i nareszcie można było
      spróbować ruszyć z miejsca. Po odsunięciu podpórek książę zrobił próbnie dwa
      kroki, poruszając się z wdziękiem potwora Frankensteina, tyle, że z większym
      hałasem i zgrzytaniem stawów.
      - Wezwać mi tu czterech silnych – zdecydował Pankracy w obliczu niejakich
      trudności z przemieszczaniem – Będą mnie nosić gdzie im nakażę!

      Po zniesieniu księcia na dwóch grubych drągach po schodach, usadzeniu w odkrytym
      powozie i przykryciu płachtą na wypadek rosy (rdza!), czterech służących usiadło
      z szacunkiem z tyłu, a stangret zaciął konie, które z wysiłkiem pociągnęły cały
      ładunek.
      Po podjechaniu pod chatkę krasnali służący cichcem ustawili Pankracego na
      wczorajszym miejscu pod oknem po czym ukryli się w pobliskich krzaczkach, a
      książę przystąpił do obserwacji.

      Śnieżka właśnie zaczęła się przeciągać leniwie, kiedy do salonu wpadły wszystkie
      krasnale i jak jeden mąż zadarły lewe nogi w górę.
      - A wam znowu szajba odbija od rana? – ziewnęła królewna siadając
      - Nie dziw się, droga Marysiu – zaczął Mędrek podskakując nerwowo na jednej
      nodze – Musisz wiedzieć, że jest to... jest to nasz krasnoludzki sposób
      salutowania! Wyrażamy w ten sposób cześć i szacunek wybranym osobom... eeeee,
      szczególnie osobom płci pięknej...
      - Tak, właśnie tak! – zakrzyknął Gderek, a pozostałe krasnale kiwały potakująco
      głowami jak nakręcone.
      - A więc wychodzimy teraz do pracy, a ty rozgość się tutaj, czuj się jak u
      siebie w domu – uśmiechając się kurczowo ciągnął Mędrek – Do zobaczenia wieczorem!
      Krasnale podskakując opuściły salon i Śnieżka została sama.
      Ponieważ Pankracy nie miał jeszcze opracowanego planu jak „przypadkiem” spotkać
      królewnę, pozostał na miejscu, oddając się z zapartym tchem podglądaniu.

      W rezultacie cała sytuacja monotonnie powtarzała się przez kilka dni: Pankracy w
      zbroi stał wytrwale pod oknem, Śnieżka na zmianę jadła lub spała, a krasnale
      twardo salutowały na jej widok; myślę, że pora zainteresować się wobec tego
      sytuacją w pałacu.
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • Gość: ham Re: Humorek 13 IP: 208.40.29.* 20.09.06, 13:42
        :)
        • kochanica-francuza Re: Humorek 13 20.09.06, 14:14
          turlu turlu

          najlepszy podziw i gloria z powodu dostania całe pięć razy w pysk!

          uwaga językowa: zbroi, ubrań i czegokolwiek innego się nie ubiera, tylko wkłada

          dalej!
          • Gość: supermen Re: Humorek 13 IP: 208.40.29.* 20.09.06, 20:54
            more!:)
    • Gość: polonus Humorek 14 IP: *.221.40.69.ip.alltel.net 21.09.06, 00:05
      Ziuta czuła się doskonale jako królowa. Dworzanie usługiwali jej pilnie,
      poproszeni uprzejmie o to przez Króla, który obiecał że własnoręcznie
      ukrrrrrręci każdemu z nich... auć! może nie cytujmy tutaj środków królewskiej
      perswazji? W każdym razie dzienne kaprysy Ziuty spełniane były ekspresowo!
      Wieczory natomiast to osobna historia...

      Musimy tutaj bezstronnie (i z odrobiną zazdrości...) przyznać, że Król był
      niewąskim fachurą, hmmmm... „w tych sprawach”, poświęcał delikatnej grze
      wstępnej wiele czasu (mrrrrrrrrau!) i zawsze starannie pilnował żeby Ziuta
      „doszła do celu” tuż przed nim... Jako stary wiarus czasem władca mawiał: „Bywa
      w tym wieku trudniej postawić na baczność doświadczonego żołnierza, ale jak już
      stanie na polu walki, nie padnie tak szybko wystrzelany jak pierwszy lepszy
      młodzik!”
      W rezultacie Ziuta często wieczorami myślami była zupełnie gdzie indziej i
      czekała tylko chwili aby urwać się dworzanom i dopaść sypialni, a czasem nawet
      wyglądała jak to jakiś wychudły poeta kiedyś opisywał:
      „Słuchaj, dzieweczko, ona nie słucha
      To dzień biały, to miasteczko!
      A żar z rozgrzanego jej brzucha bucha
      Buch, jak gorąco, puff, jak gorąco”... itd, itp,
      czyli mówiąc krótko, bywała napalona jak parowóz na bocznicy w Rębieszowie – jak
      to twierdził taki doświadczony jeden kolejarz, którego żona co wieczór... eeeee,
      tego, może wróćmy do głównej akcji, co??

      Ziuta dość szybko dowiedziała się o miejscu pobytu Śnieżki dzięki gadatliwości
      stangreta księcia Pankracego, który co wieczora po kilku szklankach siwuchy w
      karczmie opowiadał wszystko publicznie. Pytanie, kiedy królewna zdecyduje się
      wrócić na łono rodziny?
      Ale prawdę mówiąc Ziucie nie na rękę byłby powrót Śnieżki do pałacu, ostatecznie
      straciłaby pozycję wiodącą... więc w jej blond główce zaczął się krystalizować
      pewien, dość podły zresztą, plan...

      Północ zastała Ziutę ukrytą w pałacowej toalecie damskiej, w kabince numer 8,
      tuż pod oknem. Na parapecie rozstawiła wszelkie znane sobie szkodliwe
      substancje: nieświeżą onucę wykradzioną gajowemu, trutkę na szczury zebraną w
      piwnicach, wyniesione z pałacowej pralni gacie królewskiego świniopasa, butapren
      gwizdnięty pałacowemu szewcowi, i na wszelki wypadek baniaczek samogonu, o
      którym królewski kat mawiał, że zwaliłby konia z nóg. Ostatecznie, kalkulowała
      Ziuta, Śnieżka była nieco mniejsza od konia, więc zdecydowanie powinno jej to
      zaszkodzić...
      Ponieważ piastunka kiedyś wspominała coś o wielkim znaczeniu ropuch w czarach
      wszelkiego rodzaju, panienka złapała też dorodną ropuchę w pałacowym ogrodzie.
      Co prawda w tej chwili podłe żabsko uparcie odmawiało współpracy z butaprenem i
      wyrywało się co sił, więc zdenerwowana Ziuta zawinęła ją chwilowo w onucę i
      odłożyła na bok.

      Przygotowała najpierw starannie nalewkę na gaciach, dodała garść trutki, po czym
      nucąc pod nosem, zaczęła mieszać butapren. Teraz przyszła kolej na ropuchę, ale
      niestety po odwinięciu jej z onucy okazało się że żaba bezczelnie odmówiła
      współpracy definitywnie. Dokładniej mówiąc, wyciągnęła kopyta i ogólnie
      zesztywniała, z wytrzeszczonymi oczami i wywalonym ozorem...
      Ziuta po krótkim zastanowieniu wrzuciła jednak cały ładunek do cieczy,
      najwyraźniej coś ze składników było w końcu szkodliwe! Po starannym zamieszaniu
      trucizna była gotowa, teraz pozostało tylko nasączyć nią ulubiony owoc Śnieżki,
      jabłko.
      Testowo nastrzyknięte jabłko niestety dość szybko zmieniło zapach i wyglądało
      jakieś takie spiczniałe, mówiąc krótko, niezbyt zachęcało do konsumpcji, więc
      Ziuta postanowiła zrobić to na chwilę przed wręczeniem owocu nic nie
      podejrzewającej Śnieżce. Przelała wobec tego truciznę w zakorkowaną piersiówkę i
      schowała chytrze razem ze strzykawką w dekolt. A teraz przebrać się dla
      niepoznaki i wio do chatki krasnali, zaczaić się na królewnę!
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • Gość: gryzmnie Re: Humorek 14 IP: *.echostar.pl 21.09.06, 02:05
        Brawooooooooo! Nie zniżasz lotów. Miło się czyta tak inteligentne teksty.
        Czekam na cd.

        "..bywała napalona jak parowóz na bocznicy w Rębieszowie.." - he, he.. dobre..
        • Gość: ham Re: Humorek 14 IP: 208.40.29.* 21.09.06, 13:34
          dalej!dalej!
          • kochanica-francuza Re: Humorek 14 21.09.06, 19:04
            gacie świniopasa forever!

            ale mam nadzieję, że Ziuta zrezygnuje z brzydkich zamiarów...?
      • just-in1 Re: Humorek 14 21.09.06, 22:13
        Hej Polonus,
        od dzis jestem Twoja fanką, jesteś świetny, proszę o wiecej i wiecej....
    • Gość: polonus Humorek 15 IP: *.212.40.69.ip.alltel.net 22.09.06, 02:39
      Krasnale siedziały przy obiedzie w kuchni, szczęśliwe że Marysia właśnie
      zażywała popołudniowej drzemki i wywaliła wszystkich krótką prośbą „Won!” za
      drzwi salonu. Nareszcie mogły spokojnie usiąść, a Śpioch mógł nawet
      zademonstrować swój najnowszy nabytek.
      - Patrzcie, jaka konkurencja na rynku! Dom Pogrzebowy „U R Next!” zbankrutował i
      kupiłem na wyprzedaży, widzicie jaka ładna? Cała ze szkła i hermetycznie zamykana...
      - No coś ty, głupi, przecież krasnale żyją wiecznie! Na co ci to barachło?! –
      wykrzyknął Mędrek
      - Zapomniałem – zawstydził się Śpioch – Cena promocyjna była... Ale może choć na
      próbę zrobimy wystawny pogrzeb i pochowacie mnie na miesiąc czy dwa? – zapytał z
      nadzieją - Wyśpię się pod ziemią za wszystkie czasy... Tylko nie zapomnijcie
      mnie potem odkopać, nie tak jak ostatnio, dranie!
      - Bo żeś też zawalił pół poziomu w kopalni, byle się zdrzemnąć... – wypomniał mu
      Nieśmiałek – Fajnie pierdykło, ale było używać całą skrzynkę trotylu?!
      - Toć niewielka skrzyneczka była, 100 kilo z haczykiem... no może 150? – ziewnął
      Śpioch
      - Dobrze się stało... mieliśmy świetny pretekst do podwyższenia cen... i przy
      okazji wypłaciliśmy sobie słuszną premię... za pracę w ryzykownych warunkach...
      – rozszlochał się Smutuś – Kupiłem sobie piękną karocę zrobioną przez samego
      mistrza Maybacha, buuuu...
      - Na razie upchnij toto w kącie salonu, może znajdziemy jaki ładny wkład do
      niej? – zdecydował Apsik - Estetyka rzecz ważna, nie chcę patrzeć na byle co!
      - A może by tak... hmmm... – zastanowił się Gderek – Nie przymierzając, Marysia
      stanowiłaby piękny wkład...
      - Toć ona jeszcze przecie żyje? – zdziwił się Mędrek – Chociaż, swoją drogą, gra
      mi już na nerwach...
      - Właśnie! – zdenerwował się Gapcio – Wyżera i wypija nam zapasy, śpi w naszej
      całej pościeli naraz, nie myje nóg już cały tydzień...
      - No! Przez nią kicham dwa razy więcej, bo marznę bez mojej kołderki – Apsik na
      potwierdzenie rozkichał się przesadnie głośno – A już nie powiem co ona na niej
      w nocy trzyma! I na dodatek trzeba jej usługiwać!
      - Otóż to! Ja tam nie wiem gdzie ona te gęsi pasła, ale rozpuszczona jest jak
      księżniczka co najmniej! – Nieśmiałek zaczerwienił się mocno – Pięciodaniowe
      śniadanie do wyra, a jajka zawsze tłucze na mojej głowie, bo bawi ją jak potem
      chodzę zygzakiem, ja już nie mogę...
      - Ale nie wlała ci kawy w spodnie bo była jej zdaniem za zimna – ponuro odrzekł
      Apsik – Wszystkie włosy mi wyszły... eee, tego... sto lat minie zanim odrosną...
      - Kawy w spodnie jeszcze nie – zgodził się Nieśmiałek – Ale 7-Up to i owszem,
      ponoć było za ciepłe.
      - I to wszystko nawet bez nadziei na małe bara-bara – smutno westchnął Śpioch –
      Chciałem się raz w nocy przytulić, to mnie wyśmiała i wystawiła za ucho przez
      drzwi... Co też taki krasnalek może pokazać, pytała, nawet nie miałem czasu
      czynnie zaprzeczyć...
      - Wobec tego postanowione. Robimy wkład z Marysi jak najszybciej – zdecydował
      Gderek energicznie
      - Mogę ją oprowadzić po kopalni – ożywił się Gapcio – Na dole o wypadek
      nietrudno, kable 380V idą nisko...
      - Zapomnij o tych kablach, będzie wyglądać potem jak Łupi Goldberg albo nawet
      Majkel Dżekson – zaszlochał Smutuś – Nie żebym był jakimś tam rasistą, ale mam gust!
      - Dajcie mi pomyśleć do jutra – odezwał się Mędrek – To trzeba zrobić chytrze,
      żeby nie zepsuć eksponatu!
      c.d.n.
      Copyright by polonus
      • rudzia20 "7 krasnoludków-Historia prawdziwa2" 22.09.06, 05:13
        Taki powinien być tytuł:)
        Każdego dnia czytam i czekam na jeszcze.
        Brawo za twórczość:)!!!
      • Gość: supermen Re: Humorek 15 IP: 208.40.29.* 22.09.06, 13:37
        a kiedy cdn?
        • Gość: gryzmnie Re: Humorek 15 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.06, 13:45
          Niezła wyobraźnia polonus! Tylko tak dalej. Już, już się wydaje, ze wiem co
          będzie dalej, a tu.. niespodzianka..
    • blumen1 Re: Humorek 1 22.09.06, 15:54
      Mnie styl pisania kolegi Polonusa przypomina Andrzeja Pilipiuka, którego serdecznie polecam.
      Dalej kolego.
      • Gość: noja Re: Humorek 1 IP: *.ztpnet.pl 22.09.06, 21:27
        A ja mam wrażenie jakbym czytał coś między Haszkiem a komiksem o Kajku i
        Kokoszu. Moje ulubione. Pełne uznanie dla kolegi polonusa. Rano jak wchodzę na
        Internet oczywiście najpierw czytam dalszą część fantastycznej opowieści w
        odcinkach. Kolega polonus ma talent, nie da się tego ukryć. No i w dzisiejszych
        czasach daje nam to za darmo ?!!!? Coś niespotykanego. Prosimy o jeszcze.
    • posafega Polonusie, Chapeu Bas!! 22.09.06, 22:24
      Jesteś Wielki :D
      • kochanica-francuza Re: Polonusie, ChapeAu Bas!! 23.09.06, 15:53

        za dużo seksa, ale pomysł dobry jest


    • Gość: polonus Humorek 16 IP: 71.31.128.* 23.09.06, 01:07
      Świt dnia następnego zastał Mędrka przechadzającego się na werandzie po
      bezsennej nocy. Całą noc strawił na rozmyślaniu jak załatwić Marysię w sposób
      nie budzący podejrzeń, a przy tym uzyskać estetyczny rezultat.
      Pogadać z zaprzyjaźnionym duchem ojca Hamleta i wystraszyć na śmierć? Ryzykowna
      sprawa, od czasu wypadku z Kopciuszkiem duch stracił ducha... (Kopciuszek
      najpierw przydzwoniła mu prawym sierpowym w szczękę tak, że duch zaplątał się we
      własny łańcuch uciekając, a potem zdarła mocno nieświeżego chodaka z nogi i
      jeszcze zdążyła przetrącić mu kark celnym rzutem; na szczęście dla ducha zdążyła
      wybić północ i Kopciuszek musiała iść do domu. Ech, te dzisiejsze panienki, i
      tak dobrze, że nie zdążyła wyciągnąć z karocy swego ulubionego bejzbola...)

      Hmmmm, a może udusić Marysię sznurem od żelazka? Ale wyraz twarzy uduszonego
      daleki jest od życzliwości, a poza tym ma taki nieciekawy kolor...

      Pozornie dobre wydawało się zapić ją na śmierć, ale po pierwsze, kto wie ile
      Marysia może w siebie wlać, a pić trzeba razem z nią - nie ma cudów, krasnale
      wysiądą zapewne już na półmetku; po drugie, po pijaku jeszcze może tak
      narozrabiać, że do sądnego dnia trzeba będzie chałupę porządkować; dobrze
      jeszcze jak nie puści jej z dymem...

      Mędrek zawrócił po raz n-ty przy barierce i mrucząc pod nosem ruszył w
      przeciwnym kierunku.
      A może tak... trucizna Tak, to jest to Trzeba tylko przejrzeć encyklopedię i
      znaleźć truciznę po której wyraz twarzy ofiary jest choć trochę zadowolony...
      lekki uśmieszek mile widziany... zaraz, zaraz, gdzieś był taki obrazek, Gioconda
      czy jakoś tak się nazywała... ciekawe, czym ją ten gość uczęstował?
      - Przepraszam, czy mogę się wtrącić? – usłyszał nagle zza barierki werandy

      Stała tam dziewczynka w czerwonym płaszczyku z kapturkiem, a w ręku miała
      koszyczek. Długie blond włoski wymykały się jej spod kapturka.
      - Ależ proszę bardzo, drogie dziecko – uśmiechnął się mile do dziewczynki
      - Nazywam się Czerwony Kapturek i idę z koszyczkiem do mojej ukochanej babci –
      odezwała się słodkim głosikiem.
      - No nieeeee, tylko nie ta pieprzona bajka w kółko, jak zaraz zjawi się też zły
      wilk, to go chyba osobiście znieważę – jęknął zrozpaczony Mędrek, zbliżając się
      do barierki.
      Ku jego zdumieniu, dziewczynka z bliska wyglądała na raczej wyrośniętą... spore
      wypukłości płaszczyka na odpowiednich miejscach...
      - Spokojnie, tylko spokojnie, to złudzenie optyczne – Mędrek nakazywał sam sobie
      – To tylko mała dziewczynka, chyba nie chcesz być posądzony o pedofilię?

      - Przypadkiem słyszałam o czym pan mówi – kontynuowała „dziewczynka” – I mam
      wrażenie że mogę pomóc.
      - Czyżbym mówił coś na głos? – wysuszył zęby w uśmiechu krasnal – Widać
      naczytałem się za dużo kryminałów, hehehe, i teraz gadam głupoty, hahaha, ech ta
      moja wyobraźnia...
      - Dobra, dobra, nie przymulaj tutaj gościu – zdenerwował się „Czerwony Kapturek”
      – Chcesz się pozbyć tej dziw... eeee, tej panienki z chałupy czy nie?
      - A co ty masz do niej? – zdumiał się Męderk niepomiernie
      - Nieważne. Ważne jest, że mam truciznę i sposób.
      - A jakbym miał taki zamiar... teoretycznie oczywiście... to co?
      - To mam tu butelkę, strzykawkę i jabłko... – Kapturek odchylił płaszczyk i
      sięgnął głęboko za dekolt. Męderk poczuł swędzenie w dole kręgosłupa (może nieco
      bardziej z przodu...) i wlepił osłupiały wzrok w ponętne wzniesienia - Wiesz co
      masz zrobić?
      - Jasne – oprzytomniał nieco krasnal – Pamiętam z jednego komiksu Butelką
      zaprawić znienacka w ciemię i zastrzyk w szyję Tylko na cholerę mi jabłko? –
      zastanowił się.
      - Nieeee, palancie, no co ty, dresiarz jesteś? Boszszsz... żadnej finezji w tym
      pokoleniu... Masz nastrzyknąć to jabłko trucizną i podać jej do zjedzenia,
      trochę kultury, tumanie
      - A nie może być jakieś inne? Nie lubię Makintoszów... – grymasił Mędrek, nadal
      nie mogąc wrócić do równowagi z powodu odsłoniętego głęboko dekoltu.
      - Wszystko jedno jakie, to nie ty masz zeżreć, tylko ona
      - Ahhhhhaaaaaa – zrozumiał w końcu krasnal – Zje i zaraz się przekręci Ha
      Będzie można zapakować ją w szklaną trumnę i wyeksponować w salonie
      - No, nareszcie pojąłeś, ciemniaku – Czerwony Kapturek zapiął szczelnie
      płaszczyk i Mędrek wrócił do rzeczywistości – A jakby co, to mnie nigdy w życiu
      nie widziałeś na oczy, kapujesz?
      - Pewnie – zgodził się krasnal skwapliwie – Czy ktokolwiek mi uwierzy że
      widziałem Czerwonego Kapturka ?
      Oboje obrócili się pośpiesznie i opuścili miejsce spisku.
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
    • Gość: gryzmnie Re: Humorek 16 IP: *.echostar.pl 23.09.06, 01:59
      Mi to trochę przypomina wolszczyznę. To co lubię: styl swobodny, mocno kpiący i
      bb inteligentny.
      Dawaj Polonus, nie żałuj klawiatury..
    • blumen1 Re: Humorek 1 23.09.06, 10:55
      Tak zgadzam się, cos w tym jest z Kajka i Kokosza.
      Panie kolego Polonus spróbuj napisać coś o tym. Podobał mi się twój post o kocie. Dobre.

      Co z tą Polską?
    • blumen1 Re: Humorek 1 23.09.06, 10:59
      Tak zgadzam się, cos w tym jest z Kajka i Kokosza.
      Panie kolego Polonus spróbuj napisać coś o tym. Podobał mi się twój post o kocie. Dobre.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=49103182
      • rudzia20 Nie, nie, nie... 23.09.06, 15:50
        Daruj blumen1. Nie trzeba tak dobrego opowiadania "przyprawiać" polityką. To by
        tylko czytelniczy smaczek zepsuło. Już jest dośc kaczek naokoło.
        Pozadrawiam
        • blumen1 Re: Nie, nie, nie... 24.09.06, 20:40
          Daruj Rudzia20. Nikt ci nie każe mieszkać w naszej kochanej ojczyźnie.I ty możesz zrezygnować z
          tego. Ja już od lat tam nie mieszkam i szczerze tego żałuję, bo chciałbym ale nie da się. Znaczy można
          ale po co? I dlatego zastanawiam się co z tym zrobić.
          Lubię psy ale skoro ty umieściłaś swój link tu to i ja mogę na inny temat. poczytaj inne wątki, tam też
          ludzie przy okazji wklejają linki do spraw niezwiązanych z tematem.
          Pozdrawiam.

          Ps. Polonus dawaj następne odcinki.
          ---
          -Ciemna strona jest... bardzo ciemna.
          -Zamknij się Yoda i jedz swojego tosta.
          • rudzia20 Re: Nie, nie, nie... 25.09.06, 04:02
            Drogi blumen1. Ja równiez nie zamieszkuje naszego pięknego kraju i wcale nie
            tęsknię za naszym drogim rządem, ani za politykami:) Dlatego nie psujmy sobie
            tak wyśmienitej zabawy jaką dawkuje nam polonus, jakimis kaczymi bzdurami:).
            A co do linka. To jest moja sygnaturka (Twoja jest z tostem;]) i nie rozumiem co
            Ci w niej przeszkadza i dlaczego poruszasz ten temat akurat tutaj.
            Pozdrawiam

            P.S. Polonus, dalej :)
            • blumen1 Re: Nie, nie, nie... 25.09.06, 13:39
              Sygnaturke mylisz z reklama inego forum i to jest różnica. Pozatym nie mam nic przeciwko. Jak
              zauważyłaś tylko ty sie na ten temat wypowiadzasz. A jest jeszcze sporo innych czytelników. Do dalszej
              dyskusji zapraszam na inny wątek, żeby faktycznie nie zaśmiecać wątku jakimiś niepotrzemnymi
              komentarzami.
              pozdrawiam.
              • Gość: kadet Re: Nie, nie, nie... IP: 208.40.29.* 25.09.06, 15:55
                Właśnie. :):):)
    • Gość: polonus Humorek 17 IP: 71.31.137.* 24.09.06, 02:22
      Pod wieczór Mędrek kręcił się niespokojnie w okolicach kuchni, wypatrując
      stosownej chwili aby dokonać chytrego zamachu na Marysię. Nie bez kozery
      uważając się za najsprytniejszego z krasnali, nie wprowadził braci w szczegóły
      planu, prosząc ich tylko o podprowadzenie Marysi wieczorem do kuchni.
      Zaobserwował bowiem, że pozostając na diecie, miała ona zwyczaj co wieczór
      spożywać jabłko zamiast kolacji i zapijać je butelką Dom Perignon. Oho! Słychać
      jej głos z korytarza, przemawia do kogoś i zaraz tu wpadnie!

      Mędrek pośpiesznie nastrzyknął przygotowane jabłko trucizną i położył na samym
      szczycie sterty owoców w misce. Jak Marysia sięgnie do miski, musi wziąć
      pierwsze z samej góry! Krasnal zadowolony z pułapki na palcach przekradł się do
      jadalni i usiadł do stołu wraz z pozostałymi braćmi, cwanym mruganiem dając im
      znak że wszystko w porządku.
      - A gdzie Smutuś? – zapytał rozglądając się wokół

      - Podprowadza Marysię do pułapki – konspiracyjnym szeptem odpowiedział Apsik –
      Powiedział jej że musi schudnąć prawie 5 deko i interesuje się jakąś skuteczną
      dietą!
      - W porządku – odparł Mędrek nasłuchując niespokojnie głosów z kuchni – Jeszcze
      chwila i po problemie!
      Zza drzwi dobiegły głośne śmiechy i huk otwieranej butli szampana! Po chwili
      zapadła śmiertelna cisza...

      Mędrek już zaczął podnosić się z uśmieszkiem z ławy, gdy nagle drzwi rozwarły
      się z trzaskiem i przez pokój przebiegł tanecznym krokiem Smutuś, podśpiewując
      pod nosem „Hej, hej, sokoły!”, i wypadł na zewnątrz. Wszystkie krasnale
      popatrzyły po sobie ze zdumieniem! Po niedługiej chwili zza okna dobiegło głośne
      „Łup!”, po czym stek mocno niecenzuralnych wyrazów, więc pośpiesznie wybiegły na
      ganek. Oczom ich ukazał się Smutuś wygrzebujący się ze sporej dziury w ziemi i
      otrzepujący spodnie. Wszyscy zaniepokojeni podbiegli do niego, lecz Smutuś
      obiema rękami rozepchnął zgromadzony tłumek.
      - Won z drogi, podziemne ropuchy! Sokole, ty nad poziomy wylatuj! Młodości!
      Podaj mi skrzydła!! - zdecydowanym krokiem podszedł do grubego dębu i zaczął się
      na niego wspinać, mrucząc do siebie – Za nisko było poprzednio, trzeba spróbować
      z samego czubka drzewa!
      Po chwili stał na najwyższej gałęzi z rozpostartymi ramionami.
      - Nie poleci orzeł w gówna!!! - wrzasnął i wybił się do lotu, machając jak szalony!
      Tym razem z wielkim „Pierrrrdut!!!” wybił drugą dziurę na dobry metr w głąb
      trawnika, ale jak wszystkim wiadomo krasnale są nieśmiertelne, więc po chwili
      zaczął się z niej wygrzebywać, nieco skołowany.
      - Kargul, a podejdź no do płota... – jęknął po wyjściu z dziury i padł na trawę,
      ciężko dysząc.
      - Smutuś, no co też ci na łeb upadło? – biadał z troską Mędrek, gdy Nieśmiałek
      próbował podnieść go z murawy – Śledź ci zaszkodził czy jak?
      - Rączki, rączki, Hans! – Smutuś trzasnął Nieśmiałka po łapach, najwyraźniej
      nadal w odlocie – Bruner, ty świnio! – wrzasnął do Mędrka – Zjadłem tylko jedno
      jabłuszko! Lalalala, jabłuszko pełne snu! Szarik! Bierz Giermańca!! – z tym
      okrzykiem poderwał się i rycząc jak ruski bawół w czasie rui, pognał przed
      siebie – Wpieriooood!! Na Bierliiiin!! - dobiegło jeszcze z oddali!
      - A co on za jabłko znalazł? Ja też chcę spróbować! – Gapcio był niepocieszony
      - Nic nie wiem o żadnym jabłku – Mędrek postanowił nic nie wiedzieć, choćby go
      ćwiartowali - Ani o żadnej blondynce co go przyniosła!
      - Ciekawe, czy Smutuś dociągnie w tym tempie do Berlina? – zaskoczony Nieśmiałek
      patrzył w las – To chyba będzie z 500 kilometrów??
      - Eee tam, wytrzeźwieje i zawróci – pocieszał się Mędrek – Mam nadzieję że nie
      zrobi więcej niż 200...
      - Ja już mam tego dość!! – zdenerwowany Gderek wyszedł z nerw – Nieważny wygląd,
      trzeba się jej stąd pozbyć!! Niech każdy z nas coś wymyśli, bo inaczej marny
      nasz los!!!
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • kochanica-francuza wpieriod!!! a Berlin!!! 24.09.06, 14:45
        tak ma być - "A Berlin"

        dalej!!!
      • Gość: ham Re: Humorek 17 IP: *.216.40.69.ip.alltel.net 24.09.06, 19:24
        :):)
    • Gość: polonus Humorek 18 IP: 71.31.133.* 24.09.06, 22:36
      Niestety nie zachowała się całość historii walki krasnali o wolność, jedynie...
      hmmm, prawdę mówiąc nazwijmy to że „w ramach amerykańskich negocjacji” udało nam
      się zdobyć strzępy pamiętnika Mędrka, które w krótkiej formie postaramy się
      przybliżyć czytelnikom. A oto dokonania naszych bohaterów:

      Nieśmiałek: boa dusiciel wypożyczony z miejskiego Zoo wystraszył się wielkości
      Marysi i w zamian połknął krasnala, po czym dał drapaka w las... Nawet nie warto
      mówić jak Nieśmiałek wyglądał po przejściu przez przewód pokarmowy węża i
      wydaleniu razem z... hmmm, hmmm; że o kilkudniowej wędrówce krasnala na golasa
      do domu przez bezdroża nie wspomnieć, bo plamiasto nakrapiane bydlę złośliwie
      wybierało tereny nietknięte ludzkią stopą zanim go „wysadziło” w gęstych krzakach...

      Śpioch: dwie laski dynamitu podczepione sprytnie na rzepach do spódnicy Marysi
      zamieniły nie tylko pralkę, ale także całą pralnię w dymiące zgliszcza; Marysia
      zauważyła plamkę na spódnicy „na minutkę” przed wyjściem i postanowiła przebrać
      się w spodnie, spódnicę wrzucając od razu do nowiutkiego Siemensa...

      Gderek: dwutonowa kula do burzenia budynków zawieszona na linie dźwigu minęła
      opalającą się na leżaku Marysię o dobry metr, panienka przesunęła bowiem leżak
      „za słońcem”... Efekt spotkania kuli ze ścianą chaty oraz antycznymi meblami
      wewnątrz łatwo sobie wyobrazić...

      Smutuś: do domu dotoczył jedynie ocalałe koło zapasowe ze swojego pięknego
      Maybacha... Próba przygwożdżenia Marysi do ściany supermarketu nie powiodła się
      zupełnie, bo panienka w ostatniej chwili zawróciła do miniętego właśnie okna
      wystawowego, zauważywszy szałową torebkę od Gucciego; Maybach zatrzymał się
      dopiero w fontannie na poziomie „minus 1” po zdemolowaniu ceglanej ściany, kilku
      rzędów regałów w dziale „Rycerz – Sport i Turystyka” oraz bariery ochronnej
      między piętrami...

      Gapcio: A to była zagadka! W kącie na strychu odkryto śpiącego i nieco tylko
      dymiącego Murzynka Bambo, lecz po dokładnym wizualnym określeniu trajektorii
      lotu przez sufity na dwóch poziomach, zidentyfikowano i pocieszono obudzonego
      Śpiocha że właściwie Murzyn to też człowiek, a niektórym we fryzurze afro jest
      nawet całkiem do twarzy... Kable 380 V podłączone przez Gapcia do krzesła w
      jadalni wywaliły prąd w całej okolicy; niestety Marysia przed obiadem zmusiła
      Śpiocha do zamiany miejsc, bo przy jej nakryciu brakowało łyżeczki do herbaty!!

      Apsik: powieszone na ścianie podziękowanie od samego Admirała za walne
      przyczynienie się do rozwoju floty pocieszało nieco krasnala... Nowo zakupiony
      dwumasztowy jacht leżący na dnie głębokiego jeziora stanowił bowiem pierwowzór
      łodzi podwodnej; genialny w swej prostocie plan wycięcia kwadratowego otworu w
      dnie i przykryciu go szczelną klapą na zawiasach pozwalał na szybkie ukrycie
      łodzi pod wodą na wypadek ataku wroga! Odkrywczy krasnal przesiedział zamknięty
      samotnie w kabinie cztery dni czytając jedyny egzemplarz „Bravo”, dopóki jakiś
      zboczony karaś w przypływie niezrozumiałej furii nie poszarpał mu płetwami
      gazety, po czym zwiał ze strzępami przez iluminator. W końcu po długich
      poszukiwaniach wezwana ekipa syren morskich otwarła zablokowane drzwi i wyniosła
      Kapitana Apsika na powierzchnię. Armia nadal ćwiczy ochotników we wstrzymywaniu
      oddechu a Sztab Generalny oblicza ilu wioślarzy potrzeba do powrotu łodzi
      podwodnej na powierzchnię po zakończeniu zanurzenia.
      A Marysia, zapytacie? W czasie kiedy Apsik blokował drzwi a otwierał klapę,
      postanowiła popływać nieco na materacu... zdumiona była gdy oddaliwszy się na
      kilka metrów od burty i odwróciwszy się na plecy stwierdziła brak jachtu... „A
      był gdzieś tam, lepiej spytajcie Apsika” machała ręką w kierunku środka jeziora,
      gdy przybyła ekipa ratownicza błagała na klęczkach o chociaż przybliżoną
      lokalizację miejsca zanurzenia jednostki i jej dowódcy... Nota bene od tego
      czasu datuje się też barbarzyńsko niezrozumiały zwyczaj przymusowego topienia
      kapitana razem ze statkiem...
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • Gość: supermen Re: Humorek 18 IP: 71.31.143.* 25.09.06, 02:43
        ktoś tu spać nie może!:):)
    • Gość: polonus Humorek 19 IP: *.220.40.69.ip.alltel.net 25.09.06, 23:35
      Książę Pankracy tak już przyzwyczaił się do codziennego wystawania w zbroi pod
      oknem salonu chatki krasnali, że nawet w deskach werandy widniały już wgłębienia
      w kształcie jego stóp. Można rzec, że stanowił już stały element dekoracyjny i
      nikt absolutnie nie zwracał na niego uwagi... Błyszcząca zbroja mogła nawet
      dodawać sporo splendoru chacie!

      Rankiem tego dnia zrozpaczony Mędrek przechadzał się po werandzie, przeklinając
      pod nosem chwilę pojawienia się Marysi w chatce i ubliżając względem prowadzenia
      się jej przodkom po linii żeńskiej, a życząc różnorodnych nieszczęść poniżej
      pasa całej linii męskiej.
      Zawrócił przy barierce i przechodząc mimo, kopnął z hukiem zbroję w tylną klapę.
      - Ała! – z pretensją odezwała się zbroja i podniosła przyłbicę!
      - O, kurde! - złapał się za serce krasnal – Jestem niewinny, Komisarzu Wielebny!
      Ta koza sama chciała, przysięgam! Oskarża mnie tylko przez zazdrość, bo jej
      siostra jest młodsza i ładniejsza!
      - Nie wrzeszcz tak, nie jestem z Wszechpolskiej Policji Parafialnej – Pankracy
      usiłował zatkać uszy pancernymi rękawicami
      - A te 170 milionów w gotówce to naprawdę gołębie z sejfu wyniosły! Takie to
      Szanowny Panie Inspektorze sprytne! Sejf w nocy otworzyły i wyfrunęły z gotówką
      przez okno, fruuuuu!! Pan patrzy na jakich lokalach teraz siedzą, wszystkie
      najlepsze hotele i restauracje w mieście obesrane!
      - Nie jestem inspektorem Urzędu Skarbowego!
      - Nie?
      - Nie! Słowo honoru!
      - No to możemy pogadać – uspokoił się Mędrek
      – A swoją drogą ja się tak zastanawiałem dlaczego wszystkie kozy na sąsiednich
      pastwiskach, zamiast się paść to siedzą na ogonach i rozglądają się dookoła
      takimi wytrzeszczonymi oczami! – z namysłem rzekł Pankracy
      - Eeeee... zimno im pewnie?... jesień się zbliża... – zmieszany Mędrek wbił
      wzrok w podłogę
      - No mniejsza o to – ku niekłamanej uldze krasnala książę zmienił temat –
      Pogadać chciałem na temat tej panienki co to u was pomieszkuje...
      - Mówisz o Sierotce Marysi! – ucieszył się Mędrek
      - Sierotka?! Jaka tam sierotka! To sama Królewna Śnieżka!
      - A to dziw...!!! Eeee, tego – zająknął się krasnal – Dziw... ne było, bo się
      rzeczywiście tak zachowywała jakby jej nikt nigdy w tyłek porządnie nie dał!
      - Założę się że nie – ponuro odparł Pankracy
      - Może wejdziesz do środka, to pogawędzimy bez świadków? – zapytał Mędrek
      - Chętnie – ucieszył się Pankracy i uruchomił ze zgrzytem dolne kończyny zbroi.

      Poruszając się z wdziękiem Szweda na pokładzie promu Świnoujście-Ystad, książę
      dotarł za krasnalem do salonu.
      - A więc przysłał cię do nas Król, abyś zabrał królewnę do pałacu?
      - Niezupełnie – zaczerwienił się Pankracy – Chciałem porozmawiać ze Śnieżką...
      to znaczy, zaproponować jej... – plątał się nieskładnie pod pytającym wzrokiem
      Mędrka.
      - No to na co czekasz?!
      - Stoję już tu prawie dwa tygodnie i cały czas nie mogę się odważyć do niej
      zagadać – ze smutkiem stwierdził książę – Już się zaczynałem zastanawiać czy nie
      jestem tym... nooo... postrachem kreta...
      - Kim?!
      - No tym... jakby to powiedzieć... starszym zwieraczowym... smarowniczym
      kreta... brązowym kominiarzem... – nieskładnie dukał Pankracy widząc
      niezrozumienie na twarzy Mędrka – Popychaczem kloca... rzeźbiarzem w brązie...
      pucydupem...
      - Pedałem, znaczy się! – zaskoczył w końcu krasnal
      - Chciałem być poprawny politycznie i rzec "gejem"– nadął się Pankracy z urazą
      - Ale co ci w końcu wyszło? – z zaciekawieniem spytał krasnal
      - Chyba nie jestem, bo jak widzę wasze tyłki jak u pawianów, to mi się same oczy
      zamykają! Ale niech no tylko Śnieżka pojawi się w polu widzenia! Wszystkie co do
      jednej śrubki czuję w tych blaszanych majtach!
      - No to zbierz się w końcu na odwagę i zaproponuj jej randkę!
      - Chciałbym ją zabrać do mojego pałacu... pokazać moją kolekcję motyli...
      - A zabieraj ją sobie w cholerę! – ucieszył się Mędrek – Mamy jej już potąd! A
      może nawet potąd!! – wskazywał machając ręką
      - No to cieszę się, że nie stawiasz przeszkód – uradowany książę przysiadł ze
      zgrzytem na ławie – Masz może jakiś pomysł jak ją sprytnie zaskoczyć propozycją?
      - Jak chcesz, zawołam ją tutaj i przedstawię cię w staromodny sposób – westchnął
      Mędrek – Jak ci nawet zależy, możesz paść na kolana i błagać ją o spotkanie,
      tylko nie porysuj parkietu!
      - Zrobię to! – z entuzjazmem wykrzyknął Pankracy - Ale czy ona zechce iść?
      –zastanowił się chwilę - Zdaje mi się, że nie jest to najlepszy sposób na
      dzisiejsze panienki...
      - A co ma nie zechcieć? – zdziwił się krasnal – Zrób tylko to co ci mówię: Przez
      kolano, dwa siarczyste klapsy na goły tyłek i pójdzie za tobą wszędzie! Z takimi
      nie ma lepszej metody!
      - Dwa klapsy, powiadasz... – zastanowił się Pankracy – A cztery nie byłoby lepiej?
      - Ale wtedy się już od ciebie nie odczepi, spokoju ci nie da! – zauważył
      rozsądnie Mędrek – Ale to może dobrze, bo my się jej pozbędziemy na zawsze...
      mimo naszych problemów...
      - A co za problemy mogą mieć krasnale? – zapytał książę podnosząc przyłbicę i
      sięgając po jabłko.
      - Poważne – odparł Mędrek skrobiąc się po brodzie – Wszystkie krasnalice od nas
      pouciekały, dlatego wszędzie widać tylko krasnale płci męskiej...
      - Pouciekały? – zdumiał się Pankracy – Ale dlaczego, przecież dobre z was chłopaki!
      - Raczej dobre – zgodził się krasnal – Ale w niektórych aspektach niestety nawet
      za dobre...
      - Za dobre? – książę ugryzł jabłko – Jak można być „za dobrym” dla niewiasty?
      - A co ja ci będę tłumaczył, lepiej pokażę w czym problem – Mędrek z rezygnacją
      rozpiął spodnie i opuścił aż do kostek.
      - Yyyyyyyyhhhhhhyyyyyyyyyy!!! – Pankracy wciągnął gwałtownie powietrze i w tym
      momencie, jak wszyscy pamiętamy z baśni, kawał jabłka wpadł mu do tchawicy, więc
      zerwał się z miejsca i zaczął gwałtownie bić powietrze ramionami!
      - Dlatego musimy nosić takie luźne spodnie – ciągnął krasnal nie zauważając
      kłopotów księcia z zaczerpnięciem tchu – Poniżej kolana w zwisie... Ale
      prawdziwe nieszczęście kiedy zacznie brykać, jak na przykład na widok Marysi...
      to znaczy Śnieżki... to dlatego wszyscy skaczemy na jednej nodze kiedy ona jest
      w pobliżu... niech to szlag...

      Mędrek przerwał swe wywody i z ciekawością zaczął przyglądać się Pankracemu,
      który już siniał na twarzy, oczy wylazły mu na wierzch i trzepało nim prawie tak
      jak podstarzałym sponsorem „Miss Polonia” na widok kandydatek... Krasnal patrzył
      chwilę, nagle odwrócił się i wypadł biegiem z salonu, przegalopował korytarz i
      wpadł z impetem do kuchni, gdzie za stołem siedziały pozostałe krasnale.
      - Mam wkład!! Mam zastępczy wkład do naszej trumny!! – wykrzyknął radośnie od progu!
      - No nie mów, że ten, jakże mu tam było... no ten z LPR kopnął w kalendarz
      wartości chrześcijańskich – rozszlochał się Smutuś
      - Nie, ten akurat jeszcze nie, to tylko Książę Pankracy!! Udławił się!!
      Pośpieszmy się z trumną, on już się wykańcza!! – zadreptał niecierpliwie w
      miejscu Mędrek
      - Jesteś pewien? – leniwie ziewnął Śpioch – A może jednak przeżyje?
      - Mowy nie ma – odrzekł Mędrek ściągając górniczy kilof ze ściany i znacząco
      ważąc go w ręku – Idziemy, chłopaki, robota czeka!
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • Gość: ham Re: Humorek 19 IP: 71.31.130.* 26.09.06, 01:52
        Czyżby ta sama strefa czasowa? :)
      • Gość: supermen Re: Humorek 19 IP: 208.40.29.* 26.09.06, 13:30
        Krasnal mały ale śmiały :):)
    • Gość: maciekk Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 26.09.06, 18:48
      dopiero teraz przeczytałem całość, jednym tchem!
      • Gość: ariadna007 Re: Humorek 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 19:00
        to teraz jesteś skazany na WYCZEKIWANIE na następne czesci ---
    • Gość: polonus Humorek 20 (przedostatni) IP: *.215.40.69.ip.alltel.net 27.09.06, 02:05
      W międzyczasie (i może na szczęście dla Pankracego) do salonu weszła Śnieżka i
      zdumiona zauważyła stojącą przy stole zbroję! Po chwili zauważyła też, że zbroja
      była wypełniona jakimś obcym facetem... swoją drogą głupio wyglądał, niebieski
      na mordzie jak Fantomas i w dodatku z wywalonym jęzorem! Co za ozdoby te
      stuknięte krasnale wynajdują sobie do salonu?! Skrzywiła się lekko, bo jej
      poczucie dobrego gustu doznawało właśnie niejakiego uszczerbku, ale wzruszyła
      ramionami, w końcu to nie jej chata! Usiadła spokojnie w fotelu w kącie.

      W tym momencie przez próg wpadły wszystkie krasnale i na razie nie dostrzegając
      Śnieżki wywlokły szklaną trumnę na środek, po czym zebrały się wokół stojącej zbroi.
      - Wygląda że ma dość, nawet bez mojej pomocy – puknął kilofem w blachy Mędrek –
      Ładujemy jak leci, czy robimy kompozycję w stylu collage?
      - Zbroja pójdzie osobno, będzie stała przy kominku – zdecydował Gderek – A
      księcia przerobimy na odpoczywającego intelektualistę!
      - Intelektualistę?! – zakrzyknął Gapcio – Z tymi uszami jak łapcie Ali-Baby?! Z
      tym nosem jak kociuba?!
      - I na dodatek włosów w uszach to nie obcinał chyba od urodzenia – skrzywił się
      Smutuś i z obrzydzeniem pociągnął za najdłuższy kłak – Patrzcie, ma co najmniej
      łokieć długości!
      - Ci ludzie to normalnie nigdy nie nauczą się dbać o higienę osobistą – Śpioch
      dyskretnie obejrzał sobie w lustrze wydepilowane starannie uszy i uchylił
      dekoltu sprawdzając wywoskowaną klatkę piersiową.
      - Mają niechlujstwo wpisane w genach – zapewnił naukowym tonem Mędrek i pod
      pozorem zawiązywania sznurówki sprawdził swe ogolone nogi.
      - Dajcie mi tylko ostry tasak, a zobaczycie jak go przerobię – obiecał Gderek -
      I może trochę farby, denerwuje mnie ten niebieski!
      - Trzeba się pośpieszyć z wyciągnięciem go z tych blach, póki jeszcze nie
      zesztywniał – zauważył rozsądnie Apsik – Nie będę potem latał z piłą, młotkiem i
      przecinakiem, co będzie jak przez przypadek uszkodzę taką piękną zbroję?!

      W tym momencie Śnieżka zdecydowała się wkroczyć do akcji i wstała z fotela:
      - Co tu się dzieje, do cholery?! Nawet odpocząć w tej chałupie spokojnie nie
      można! Co to za niebieski gamoń?!
      Wszystkie krasnale jak na komendę odwróciły się oraz jak na komendę zadarły lewe
      nogi w górę.
      - Nie salutować mi tu, tylko odpowiadać na pytania!
      - To jest Książę Pankracy, wygląda tylko jak Smerf, bo właśnie udławił się
      jabłkiem! – radośnie zakrzyknął Śpioch
      - Zrobimy z niego piękny wkład do naszej trumny! – obwieścił Apsik i kichnął dwa
      razy.
      - Oddawaj to, ty zboczeńcu! – rozeźlona Śnieżka wyszarpnęła kilof z ręki Mędrka,
      obróciła na płask, po czym wzięła potężny zamach...

      Tu musimy szybko wyjaśnić dwie rzeczy: po pierwsze, w tych czasach nikt jeszcze
      nie znał techniki Heimlicha w przypadku zadławień, a po drugie, królewna, jak
      znakomita większość ówczesnych delikatnych dzieweczek, zgodnie z opisem pana
      Sienkiewicza potrafiła kuperkiem rozgnieść garść orzechów na ławie. No może z
      niewielkimi poprawkami: kilo orzechów brazylijskich i potrafiła zmiażdżyć je
      RAZEM z dębową ławą...

      A więc Śnieżka wzięła potężny zamach i jak nie (za przeproszeniem)
      przypieprzy!!! w plecy księciu z kilofa! Blachy aż jęknęły i zadźwięczały jak
      stara beczka po karbidzie!!

      A teraz, drogie dzieci, rozwiążemy szybciutko, szybciutko prościutkie zadanko:
      Energia kinetyczna [Ek] masy [m1] kilofa przekazana zbroi (wraz z księciem w
      środku) o masie [m2], spowodowała ruch jednostajnie przyśpieszony masy [m2] z
      przyśpieszeniem [a] w kierunku horyzontalnym. Po przebyciu dystansu [L1] i
      uzyskaniu prędkości [v1], część energii kinetycznej [Ek] została przekazana
      przeszkodzie stałej (masywny stół na wysokości kolan). Wskutek niecentralnej
      siły reakcji skierowanej przeciwnie do kierunku ruchu, ciało o masie [m2]
      dokonało w locie obrotu o 90 stopni zyskując energię potencjalną [Ep] i po
      przebyciu w powietrzu dystansu [L2] z prędkością [v2], oddało całość energii
      kinetycznej przeszkodzie stałej (ściana). Pozostała energia potencjalna [Ep]
      spowodowała ruch pionowy ciała [m2] z wysokości [h] z przyśpieszeniem
      grawitacyjnym [g], po czym całość energii została oddana przeszkodzie stałej
      (beton pod kominkiem). Obliczyć ilość ciepła... hmmm, może na razie dajmy sobie
      spokój z nieodkrytymi jeszcze w średniowieczu prawami fizyki??
      Mówiąc zwięźle, po krótkim locie i uderzeniu w ścianę hełmem, książę z
      dźwięcznym łomotem wylądował na brzuchu pod kominkiem, gruchnęły blachy i w tym
      momencie jabłko wypadło mu z tchawicy! Zaczerpnął raptownie powietrza w płuca i
      zaczął sapać niczym miech kowalski, wracając między żywych i pozbywając się
      interesującego kolorku z twarzy...
      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 09:02
        no nie badz taki!!! pisz chlopie!!!
        jak juz musisz skonczyc te, to zostalo Ci jeszcze kilka innych bajek ;-)
        trzymam kciuki i czekam z utesknieniem
        pzdr
        e.
        • Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 13:50
          popieram kolegę enjo! Pisz inne bajki:):)
          • enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 14:09
            > popieram kolegę enjo! Pisz inne bajki:):)
            kolezanke, co prawda, ale prosbe podtrzymuje ;-)
            • Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 14:54
              Przepraszam Koleżankę Enjo, po prostu palec mi się omsknął na klawiaturze :P i
              poszło w cyberprzestrzeń “kolegę” :):):)
              • enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 15:28
                > Przepraszam Koleżankę Enjo, po prostu palec mi się omsknął na klawiaturze :P i
                > poszło w cyberprzestrzeń “kolegę” :):):)

                wybaczam :-)
                i pzdr
                e.
                • Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 16:35
                  Kamień mi z hukiem spadł z serca na palec u nogi, co za ulga! :):):)
                  Pozdrawiam
      • Gość: polonus Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 21:39
        No i usiadłem i napisałem epilog bo też mi szkoda było zakończyć, co Wy na
        to???? :):):)
        • rudzia20 Moje zdanie 28.09.06, 00:55
          Pisz prologi, epilogi, cokolwiek:) Byle byś tylko pisał, jak juz wcześniej
          zauważono, dużo bajek masz do wyboru:)
          Dobry jesteś w tym fachu, miło się czyta i chętnie powraca do Twojej twórczości.
          Pozdrawiam i jak codziennie, czekam....:)
        • Gość: abc Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: *.ztpnet.pl 28.09.06, 03:13
          Jaka szkoda,że wkrótce koniec :(::((:::(((::::(((( a może
          nie? :)::)):::)))::::))))
    • Gość: polonus Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: *.106.29.71.ip.alltel.net 28.09.06, 02:15
      Pankracy ledwie przejrzał jako tako przytomnie na oczy, zwalił się z hukiem i
      zgrzytem na kolana, aż wszystkie krasnale jęknęły zgodnie na widok spustoszeń na
      nowiutkim modrzewiowym parkiecie.
      - O cudna pani, na twój widok księżyc majowy blednie na firmamencie, a oczy twe
      gwiazdę Wenus zaćmiewają w swej urodzie... – wymamrotał niepewnie
      Królewna zerknęła na niego podejrzliwie, podnosząc nieco kilof.
      - Włosy twe pajęczynę przeliczają delikatnością, a śnieg górski wstydem się
      rumieni przy twej dziewiczej płci białej! – nieco pewniej pośpiesznie dorzucił
      Książę, przewracając oczami.
      - Ty, co on pieprzy? – Śnieżka szturchneła Gderka trzonkiem
      - A bo ja wiem? Chyba chce się z tobą przespać! – w zadumie mruknął krasnal
      - Szyja i pierś twa łabędzia, a kibić na kształt klepsydry podobna! – bredził
      nadal Pankracy w podkładzie rozmowy
      - Perwers, i to w dodatku jakiś taki średniowieczny – mruknęła Królewna z
      niesmakiem przyglądając się pogiętym blachom lśniącej zbroi.
      - Za to nadziany – od niechcenia dyskretnym szeptem wtrącił Mędrek
      - Jak bardzo? – zainteresowała się Śnieżka
      - Zewłok mój marny życie ci zawdzięcza, o piękna pani, i z pokorą o łaskę
      służenia ci błaga – majaczył Książę zaciekle
      - Zamek i niezła gablota – rzucił krasnal w kierunku ucha Królewny
      - Biorę – zdecydowała się Śnieżka
      - Przybij piątkę – Mędrek i Królewna plasnęli sobie w dłonie dobijając
      transakcji, po czym Śnieżka jednym szarpnięciem podniosła Pankracego do pozycji
      pionowej, przerywając mu natchnioną orację.
      - O, mój dzielny książę! – rzekła anielskim głosem – Zakończona twa samotna
      pielgrzymka po tym okrutnym świecie, albowiem jako ten okręt burzami zszarpany
      zawitałeś w końcu do bezpiecznej przystani!
      Krasnale zaczęły mrugać do siebie porozumiewawczo.
      - Bezpiecznej, dopóki ma jeszcze kasę! – mruknął Apsik uśmiechając się szyderczo
      - Zamknij trąbę zanim cię czynnie znieważę, kurduplu! – rzuciła cicho, lecz
      groźnie Śnieżka, która odznaczała się wcale dobrym słuchem.
      - Biznes is biznes, nespa? – zdenerwowany Gderek zaprawił Apsika w ucho z
      bekhendu, jednocześnie uśmiechając się uspokajająco do Królewny.
      - Jedźmy zatem śpiesznie do twego zamku, mój dzielny wybawco, zanim te skarlałe
      gnomy zdecydują się odebrać nam życie w okrutnych torturach! – Śnieżka
      dyskretnym ruchem wcisnęła kilof do ręki Mędrka, kopiąc go jednocześnie w kostkę.
      Krasnal połapał się momentalnie i wyszczerzył drapieżnie zęby, podnosząc groźnie
      lśniące ostrze w dłoni. Trącił łokciem Gderka, który zaraz poszedł w jego ślady,
      rozciągając wargi w złym uśmiechu i wyciągając korkociąg z kieszeni.
      Królewna bezceremonialnie wsadziła sobie Pankracego pod pachę i wybiegła
      truchtem, pozorując paniczną ucieczkę z jaskinii brutalnych zbójców. Wrzuciła
      Księcia na jego własny powóz i zacięła szkapy, które nieśpiesznie ruszyły stępa.
      - Za nimi! Łapaj! Trzymaj! - Krasnale wybiegły na zewnątrz udając zaciekły
      pościg, uzbrojone w co było pod ręką, nawet Gapcio wymachiwał trzepaczką do jajek!
      - Nie za szybko, pacany! Więcej krzyku! – strofował ich przez zaciśnięte zęby Mędrek
      - Ratuj mnie! Ratuj, mój szlachetny obrońco! - na wozie Śnieżka rzuciła się
      Pankracemu w ramiona – W szybkich rumakach cała nasza nadzieja! – jednocześnie
      przyciskała Księcia do siedzenia, aby przypadkiem nie wpadł na głupi pomysł
      rzucenia się w szale bojowym na karłowaty pościg.
      Krok za krokiem szkapy osiągnęły wreszcie ścianę lasu i zniknęły nieśpiesznie w
      jego głębi.
      - Uff! – odetchnął Gderek z ulgą – Nareszcie sami! A teraz na kozy! Eeee...
      tego... chciałem powiedzieć „na koooo-niak”!
      Podskakując radośnie Krasnale wróciły do domu, nareszcie wolne!

      c.d.n. - będzie epilog
      Copyrights by Polonus
      • profes79 Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) 28.09.06, 03:16
        :D:D:D
        Dalej!!
        Ha - dzisiaj sie zalapalem jako pierwszy :D
      • enjo Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) 28.09.06, 11:05
        cu-dow-ne!!!
        obiecaj, pls, ze zdazysz przed weeekendem!!!
        pzdr
        e.
        • Gość: supermen Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: 208.40.29.* 28.09.06, 18:55
          a co po epilogu?:):)
          • Gość: grubasek Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: *.zakoniczyn.net 28.09.06, 20:56
            mamy nadzieje, ze kolejne opowiesci :-)))))
    • Gość: polonus Humorek 22-Epilog IP: *.220.40.69.ip.alltel.net 29.09.06, 02:21
      No cóż, pora by chyba w tym szczęśliwym momencie zakończyć naszą baśń starym
      powiedzeniem „Żyli długo i szczęśliwie i mieli kupę dzieci”, ale czytelnikom
      należy się choćby krótkie streszczenie dalszych losów naszych bohaterów,
      ostatecznie jak już wspomnieliśmy: „żyli długo”.

      Król wyprawił wielkie wesele i osobiście złamał Pankracemu obojczyk, waląc go po
      nim ciężkim mieczem podczas pasowania na następcę tronu. Ziuta prezentowała się
      majestatycznie jako Królowa i zwracała baczną uwagę na to, aby Władca nie
      popatrywał łakomie na co ładniejsze dwórki podczas ceremonii zaślubin;
      ostatecznie wiadomo że młodsza konkurencja nie śpi, a facet to zawsze facet, im
      starszy tym gorszy!

      A tak przy okazji, musimy niestety tutaj rozwiać pewien mit, jakoby każda
      blondynka była głupia, a przeżyć potrafiła jedynie skacząc od sypialni do
      sypialni. Owszem, nauka znała i takie przypadki.
      Ale historycznie wyglądało to zwykle nieco inaczej: ponieważ żaden majętny
      czterdziestolatek nie potrafił oprzeć się dziewiętnastoletniej niewinnej buzi i
      usteczkom w podkówkę, w rezultacie budził się pewnego dnia przypominając
      świątecznego karpia tuż przed Wigilią, kiedy dosięgała go brutalna
      rzeczywistość; gęba w wielkie „O”, bez władzy, pałacu, powozów i pieniędzy!
      Wydymany jak białorzytka na środku pustyni Kalahari!
      (Oczywiście, jak wszyscy wiemy, dzisiejsi mężczyźni w średnim wieku mocno wzięli
      sobie do serc historyczną lekcję, nie popełniają więcej tego typu błędów i nie
      wpadają w ledwo dojrzałe blond pu(łapki)! Ooo, co to, to nie!)
      Mówiąc krótko, nasz podstarzały władca nawet nie orientował się, że Ziuty
      prywatna firma ma już wyłączną koncesję na sprzątanie pałacu, wywóz śmieci z
      całego miasta, stację uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. Co więcej, że
      Ziuta jest już też właścicielką Filharmonii Królewskiej i ściąga niezły haracz
      za imprezy masowe i koncerty, ma 60% udziałów w dochodach z karczmy w Rynku,
      gdzie co tydzień leci wielki koncert na żywo a codziennie dyskoteka, a także
      jest właścicielką toru wyścigów konnych Formuły K1, gdzie najlepsze rumaki ze
      stadniny królewskiej biegają w barwach jej firmy! Miała też w ręku kontrakt na
      wyłączny import luksusowych karet i na eksport drogocennej soli z Wieliczki i
      Bochni!
      A na dodatek wpadła na genialny pomysł: Konkurs na „Miss Królestwa i Okolic”, na
      który wszyscy co do jednego ministrowie sypnęli szczodrze kasą, aby tylko mieć
      możliwość przespania się... eee... chcieliśmy powiedzieć: „zaprzyjaźnienia się”
      z długonogimi kandydatkami jeszcze na warsztatach przygotowujących do pokazu!
      Lokując później strategicznie swoje piękne agentki przy ministrach, Ziuta
      uzyskała kontrolę nad przepływem finansów królestwa i lukratywne kontrakty dla
      swoich nowo otwieranych firm!
      Dyskretnie nie wspominamy o zatrudnieniu rekinów rynku prawniczego, którzy po
      pierwsze wykosili poprzednie żony Władcy z roszczeń majątkowych, a później z
      paragrafami w ręku czyhali dzień i noc pod Skarbcem Królewskim na okazję
      zażądania rozwodu przez Króla! No cóż, a jednak typowa blondynka!
      Tym niemniej Król dożył szczęśliwie emerytury i całkowitego zaniku pamięci w
      otoczeniu bliskiej rodziny.

      Krasnale uczciwie zbankrutowały swoje kopalnie wywalając na bruk wszystkich
      górników bez wypłaty, a po ustanowieniu komisarycznego zarządu na czele którego
      stanął Mędrek, pobierały odprawy i renty w wysokości 1000% ostatniej pensji, z
      poprawkami na inflację. Takie były wtedy nieludzkie prawa kapitalizmu dla
      Dyrekcji i Zarządu, nie to co dzisiaj! A że krasnale są nieśmiertelne, nawet
      przyszłe pokolenia będą im musiały płacić... Skarb Królestwa ostatecznie dużo
      zniesie! Na dodatek krasnale nadal fedrują opuszczone kopalnie, tym razem jako
      „bieda-szyby”, interes kręci się dalej, a wszyscy (na czele z Urzędem
      Podatkowym) mogą im skoczyć na pompon!

      Książę Pankracy był całe życie strasznym zazdrośnikiem i nawet posuwał się do
      wyjątkowej bezczelności aby spać ze Śnieżką w jednej sypialni przez jedną noc w
      miesiącu! Ale poza tym Śnieżka robiła całymi dniami i nocami to co chciała, jak
      to zwykle bywało w arystokratycznych rodach, a Pankracy cieszył się jak głupi bo
      przybywało mu regularnie następców i następczyń tronu. No cóż, w tamtych
      szczęśliwych czasach nikt nie słyszał o testach na DNA...
      KONIEC
      Copyrights by Polonus
      • profes79 Buuu :( 29.09.06, 02:25
        I co ja teraz bede co wieczor czytal przed snem? :D
        Fajnie sie czytalo szkoda ze sie skonczylo...
      • enjo Re: Humorek 22-Epilog 29.09.06, 08:52
        dzieki :-)
        teraz sobie troche odpocznij, a potem czekamy na inna bajke ;-)
        pzdr
        e.
        • rudzia20 Re: Humorek 22-Epilog 29.09.06, 13:03
          Brawo!!!
          Następna bajka będzie w tym wątku czy zakładasz nowy;)?
          • Gość: polonus Re: Humorek 22-Epilog IP: 208.40.29.* 29.09.06, 13:35
            chyba nowy, jak myslicie? :):)
            • Gość: ariadna007 Re: Humorek 22-Epilog IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 22:51
              facet, zakładaj nowy!!! komentarzy może tu za wiele nie było ale publika (daje
              głowę) spora!!! :)))
              jak ja uwielbiam takie przewrotne poczucie humorku :))))!!!!
              • kochanica-francuza No to "Czerwonego Kapturka" na warsztat 29.09.06, 22:54
                ale już!!!
            • enjo Re: Humorek 22-Epilog 30.09.06, 20:53
              tylko daj nam jakis znak, ze to Ty, cobysmy nie przegapili dziela.
              zycze duzo weny
              pzdr
              e.
              • mimbla.londyn Moze juz czas na nowe? :) 11.11.06, 05:40
    • Gość: GK Re: Humorek 1 IP: *.stg.pl 03.12.06, 12:38
      fajnie.......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka