Gość: polonus Humorek 13 IP: *.211.40.69.ip.alltel.net 19.09.06, 23:27 Wczesny ranek następnego dnia zastało księcia spoglądającego na błyszczącą zbroję (jeszcze po pradziadku!) stojącą w kącie komnaty. Olać zalecenia Czarnoksiężnika! Śnieżce należy pokazać Prawdziwego Mężczyznę, a nie jakiegoś wystrojonego po włosku gogusia! Oklepany poprzedniego wieczora stangret pucował właśnie gorliwie hełm, zachwycony łaską jakiej dostąpił z ręki samego księcia: całe pięć razy w pysk! Nikt w całym pałacu nie mógł się pochwalić podobnym osiągnięciem, więc chodził w glorii i podziwie wszystkich dwórek! - Wystarczy! – zdecydował Pankracy, zerkając na lśniący hełm – A teraz pomóż mi ubrać się! Kto nigdy nie ubierał zbroi, ten zapewne nie wie, ile to problemów! Po pierwsze, książę musiał rozebrać się do gaci i podkoszulka, następnie położyć się na podłodze aby wciągnąć blaszane kalesony razem z przynitowanymi do nich na fest kamaszami, potem służący musiał go podnieść do pionu, podeprzeć ciężkimi krzesłami z przodu i z tyłu, by stojąc na stole, narzucić mu przez głowę pancerną koszulę. Pankracy był już cały spocony po ubraniu kalesonów, klął pod nosem przeciskając głowę przez otwór w koszuli, a rzucał głośno „życzeniami” wciskając ręce w blaszane rękawy. Jeszcze tylko garnek z pióropuszem i ciągle opadającą przyłbicą na głowę, żelazne rękawice na ręce i nareszcie można było spróbować ruszyć z miejsca. Po odsunięciu podpórek książę zrobił próbnie dwa kroki, poruszając się z wdziękiem potwora Frankensteina, tyle, że z większym hałasem i zgrzytaniem stawów. - Wezwać mi tu czterech silnych – zdecydował Pankracy w obliczu niejakich trudności z przemieszczaniem – Będą mnie nosić gdzie im nakażę! Po zniesieniu księcia na dwóch grubych drągach po schodach, usadzeniu w odkrytym powozie i przykryciu płachtą na wypadek rosy (rdza!), czterech służących usiadło z szacunkiem z tyłu, a stangret zaciął konie, które z wysiłkiem pociągnęły cały ładunek. Po podjechaniu pod chatkę krasnali służący cichcem ustawili Pankracego na wczorajszym miejscu pod oknem po czym ukryli się w pobliskich krzaczkach, a książę przystąpił do obserwacji. Śnieżka właśnie zaczęła się przeciągać leniwie, kiedy do salonu wpadły wszystkie krasnale i jak jeden mąż zadarły lewe nogi w górę. - A wam znowu szajba odbija od rana? – ziewnęła królewna siadając - Nie dziw się, droga Marysiu – zaczął Mędrek podskakując nerwowo na jednej nodze – Musisz wiedzieć, że jest to... jest to nasz krasnoludzki sposób salutowania! Wyrażamy w ten sposób cześć i szacunek wybranym osobom... eeeee, szczególnie osobom płci pięknej... - Tak, właśnie tak! – zakrzyknął Gderek, a pozostałe krasnale kiwały potakująco głowami jak nakręcone. - A więc wychodzimy teraz do pracy, a ty rozgość się tutaj, czuj się jak u siebie w domu – uśmiechając się kurczowo ciągnął Mędrek – Do zobaczenia wieczorem! Krasnale podskakując opuściły salon i Śnieżka została sama. Ponieważ Pankracy nie miał jeszcze opracowanego planu jak „przypadkiem” spotkać królewnę, pozostał na miejscu, oddając się z zapartym tchem podglądaniu. W rezultacie cała sytuacja monotonnie powtarzała się przez kilka dni: Pankracy w zbroi stał wytrwale pod oknem, Śnieżka na zmianę jadła lub spała, a krasnale twardo salutowały na jej widok; myślę, że pora zainteresować się wobec tego sytuacją w pałacu. c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Humorek 13 20.09.06, 14:14 turlu turlu najlepszy podziw i gloria z powodu dostania całe pięć razy w pysk! uwaga językowa: zbroi, ubrań i czegokolwiek innego się nie ubiera, tylko wkłada dalej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 14 IP: *.221.40.69.ip.alltel.net 21.09.06, 00:05 Ziuta czuła się doskonale jako królowa. Dworzanie usługiwali jej pilnie, poproszeni uprzejmie o to przez Króla, który obiecał że własnoręcznie ukrrrrrręci każdemu z nich... auć! może nie cytujmy tutaj środków królewskiej perswazji? W każdym razie dzienne kaprysy Ziuty spełniane były ekspresowo! Wieczory natomiast to osobna historia... Musimy tutaj bezstronnie (i z odrobiną zazdrości...) przyznać, że Król był niewąskim fachurą, hmmmm... „w tych sprawach”, poświęcał delikatnej grze wstępnej wiele czasu (mrrrrrrrrau!) i zawsze starannie pilnował żeby Ziuta „doszła do celu” tuż przed nim... Jako stary wiarus czasem władca mawiał: „Bywa w tym wieku trudniej postawić na baczność doświadczonego żołnierza, ale jak już stanie na polu walki, nie padnie tak szybko wystrzelany jak pierwszy lepszy młodzik!” W rezultacie Ziuta często wieczorami myślami była zupełnie gdzie indziej i czekała tylko chwili aby urwać się dworzanom i dopaść sypialni, a czasem nawet wyglądała jak to jakiś wychudły poeta kiedyś opisywał: „Słuchaj, dzieweczko, ona nie słucha To dzień biały, to miasteczko! A żar z rozgrzanego jej brzucha bucha Buch, jak gorąco, puff, jak gorąco”... itd, itp, czyli mówiąc krótko, bywała napalona jak parowóz na bocznicy w Rębieszowie – jak to twierdził taki doświadczony jeden kolejarz, którego żona co wieczór... eeeee, tego, może wróćmy do głównej akcji, co?? Ziuta dość szybko dowiedziała się o miejscu pobytu Śnieżki dzięki gadatliwości stangreta księcia Pankracego, który co wieczora po kilku szklankach siwuchy w karczmie opowiadał wszystko publicznie. Pytanie, kiedy królewna zdecyduje się wrócić na łono rodziny? Ale prawdę mówiąc Ziucie nie na rękę byłby powrót Śnieżki do pałacu, ostatecznie straciłaby pozycję wiodącą... więc w jej blond główce zaczął się krystalizować pewien, dość podły zresztą, plan... Północ zastała Ziutę ukrytą w pałacowej toalecie damskiej, w kabince numer 8, tuż pod oknem. Na parapecie rozstawiła wszelkie znane sobie szkodliwe substancje: nieświeżą onucę wykradzioną gajowemu, trutkę na szczury zebraną w piwnicach, wyniesione z pałacowej pralni gacie królewskiego świniopasa, butapren gwizdnięty pałacowemu szewcowi, i na wszelki wypadek baniaczek samogonu, o którym królewski kat mawiał, że zwaliłby konia z nóg. Ostatecznie, kalkulowała Ziuta, Śnieżka była nieco mniejsza od konia, więc zdecydowanie powinno jej to zaszkodzić... Ponieważ piastunka kiedyś wspominała coś o wielkim znaczeniu ropuch w czarach wszelkiego rodzaju, panienka złapała też dorodną ropuchę w pałacowym ogrodzie. Co prawda w tej chwili podłe żabsko uparcie odmawiało współpracy z butaprenem i wyrywało się co sił, więc zdenerwowana Ziuta zawinęła ją chwilowo w onucę i odłożyła na bok. Przygotowała najpierw starannie nalewkę na gaciach, dodała garść trutki, po czym nucąc pod nosem, zaczęła mieszać butapren. Teraz przyszła kolej na ropuchę, ale niestety po odwinięciu jej z onucy okazało się że żaba bezczelnie odmówiła współpracy definitywnie. Dokładniej mówiąc, wyciągnęła kopyta i ogólnie zesztywniała, z wytrzeszczonymi oczami i wywalonym ozorem... Ziuta po krótkim zastanowieniu wrzuciła jednak cały ładunek do cieczy, najwyraźniej coś ze składników było w końcu szkodliwe! Po starannym zamieszaniu trucizna była gotowa, teraz pozostało tylko nasączyć nią ulubiony owoc Śnieżki, jabłko. Testowo nastrzyknięte jabłko niestety dość szybko zmieniło zapach i wyglądało jakieś takie spiczniałe, mówiąc krótko, niezbyt zachęcało do konsumpcji, więc Ziuta postanowiła zrobić to na chwilę przed wręczeniem owocu nic nie podejrzewającej Śnieżce. Przelała wobec tego truciznę w zakorkowaną piersiówkę i schowała chytrze razem ze strzykawką w dekolt. A teraz przebrać się dla niepoznaki i wio do chatki krasnali, zaczaić się na królewnę! c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryzmnie Re: Humorek 14 IP: *.echostar.pl 21.09.06, 02:05 Brawooooooooo! Nie zniżasz lotów. Miło się czyta tak inteligentne teksty. Czekam na cd. "..bywała napalona jak parowóz na bocznicy w Rębieszowie.." - he, he.. dobre.. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Humorek 14 21.09.06, 19:04 gacie świniopasa forever! ale mam nadzieję, że Ziuta zrezygnuje z brzydkich zamiarów...? Odpowiedz Link Zgłoś
just-in1 Re: Humorek 14 21.09.06, 22:13 Hej Polonus, od dzis jestem Twoja fanką, jesteś świetny, proszę o wiecej i wiecej.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 15 IP: *.212.40.69.ip.alltel.net 22.09.06, 02:39 Krasnale siedziały przy obiedzie w kuchni, szczęśliwe że Marysia właśnie zażywała popołudniowej drzemki i wywaliła wszystkich krótką prośbą „Won!” za drzwi salonu. Nareszcie mogły spokojnie usiąść, a Śpioch mógł nawet zademonstrować swój najnowszy nabytek. - Patrzcie, jaka konkurencja na rynku! Dom Pogrzebowy „U R Next!” zbankrutował i kupiłem na wyprzedaży, widzicie jaka ładna? Cała ze szkła i hermetycznie zamykana... - No coś ty, głupi, przecież krasnale żyją wiecznie! Na co ci to barachło?! – wykrzyknął Mędrek - Zapomniałem – zawstydził się Śpioch – Cena promocyjna była... Ale może choć na próbę zrobimy wystawny pogrzeb i pochowacie mnie na miesiąc czy dwa? – zapytał z nadzieją - Wyśpię się pod ziemią za wszystkie czasy... Tylko nie zapomnijcie mnie potem odkopać, nie tak jak ostatnio, dranie! - Bo żeś też zawalił pół poziomu w kopalni, byle się zdrzemnąć... – wypomniał mu Nieśmiałek – Fajnie pierdykło, ale było używać całą skrzynkę trotylu?! - Toć niewielka skrzyneczka była, 100 kilo z haczykiem... no może 150? – ziewnął Śpioch - Dobrze się stało... mieliśmy świetny pretekst do podwyższenia cen... i przy okazji wypłaciliśmy sobie słuszną premię... za pracę w ryzykownych warunkach... – rozszlochał się Smutuś – Kupiłem sobie piękną karocę zrobioną przez samego mistrza Maybacha, buuuu... - Na razie upchnij toto w kącie salonu, może znajdziemy jaki ładny wkład do niej? – zdecydował Apsik - Estetyka rzecz ważna, nie chcę patrzeć na byle co! - A może by tak... hmmm... – zastanowił się Gderek – Nie przymierzając, Marysia stanowiłaby piękny wkład... - Toć ona jeszcze przecie żyje? – zdziwił się Mędrek – Chociaż, swoją drogą, gra mi już na nerwach... - Właśnie! – zdenerwował się Gapcio – Wyżera i wypija nam zapasy, śpi w naszej całej pościeli naraz, nie myje nóg już cały tydzień... - No! Przez nią kicham dwa razy więcej, bo marznę bez mojej kołderki – Apsik na potwierdzenie rozkichał się przesadnie głośno – A już nie powiem co ona na niej w nocy trzyma! I na dodatek trzeba jej usługiwać! - Otóż to! Ja tam nie wiem gdzie ona te gęsi pasła, ale rozpuszczona jest jak księżniczka co najmniej! – Nieśmiałek zaczerwienił się mocno – Pięciodaniowe śniadanie do wyra, a jajka zawsze tłucze na mojej głowie, bo bawi ją jak potem chodzę zygzakiem, ja już nie mogę... - Ale nie wlała ci kawy w spodnie bo była jej zdaniem za zimna – ponuro odrzekł Apsik – Wszystkie włosy mi wyszły... eee, tego... sto lat minie zanim odrosną... - Kawy w spodnie jeszcze nie – zgodził się Nieśmiałek – Ale 7-Up to i owszem, ponoć było za ciepłe. - I to wszystko nawet bez nadziei na małe bara-bara – smutno westchnął Śpioch – Chciałem się raz w nocy przytulić, to mnie wyśmiała i wystawiła za ucho przez drzwi... Co też taki krasnalek może pokazać, pytała, nawet nie miałem czasu czynnie zaprzeczyć... - Wobec tego postanowione. Robimy wkład z Marysi jak najszybciej – zdecydował Gderek energicznie - Mogę ją oprowadzić po kopalni – ożywił się Gapcio – Na dole o wypadek nietrudno, kable 380V idą nisko... - Zapomnij o tych kablach, będzie wyglądać potem jak Łupi Goldberg albo nawet Majkel Dżekson – zaszlochał Smutuś – Nie żebym był jakimś tam rasistą, ale mam gust! - Dajcie mi pomyśleć do jutra – odezwał się Mędrek – To trzeba zrobić chytrze, żeby nie zepsuć eksponatu! c.d.n. Copyright by polonus Odpowiedz Link Zgłoś
rudzia20 "7 krasnoludków-Historia prawdziwa2" 22.09.06, 05:13 Taki powinien być tytuł:) Każdego dnia czytam i czekam na jeszcze. Brawo za twórczość:)!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryzmnie Re: Humorek 15 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.06, 13:45 Niezła wyobraźnia polonus! Tylko tak dalej. Już, już się wydaje, ze wiem co będzie dalej, a tu.. niespodzianka.. Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Humorek 1 22.09.06, 15:54 Mnie styl pisania kolegi Polonusa przypomina Andrzeja Pilipiuka, którego serdecznie polecam. Dalej kolego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noja Re: Humorek 1 IP: *.ztpnet.pl 22.09.06, 21:27 A ja mam wrażenie jakbym czytał coś między Haszkiem a komiksem o Kajku i Kokoszu. Moje ulubione. Pełne uznanie dla kolegi polonusa. Rano jak wchodzę na Internet oczywiście najpierw czytam dalszą część fantastycznej opowieści w odcinkach. Kolega polonus ma talent, nie da się tego ukryć. No i w dzisiejszych czasach daje nam to za darmo ?!!!? Coś niespotykanego. Prosimy o jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Polonusie, ChapeAu Bas!! 23.09.06, 15:53 za dużo seksa, ale pomysł dobry jest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 16 IP: 71.31.128.* 23.09.06, 01:07 Świt dnia następnego zastał Mędrka przechadzającego się na werandzie po bezsennej nocy. Całą noc strawił na rozmyślaniu jak załatwić Marysię w sposób nie budzący podejrzeń, a przy tym uzyskać estetyczny rezultat. Pogadać z zaprzyjaźnionym duchem ojca Hamleta i wystraszyć na śmierć? Ryzykowna sprawa, od czasu wypadku z Kopciuszkiem duch stracił ducha... (Kopciuszek najpierw przydzwoniła mu prawym sierpowym w szczękę tak, że duch zaplątał się we własny łańcuch uciekając, a potem zdarła mocno nieświeżego chodaka z nogi i jeszcze zdążyła przetrącić mu kark celnym rzutem; na szczęście dla ducha zdążyła wybić północ i Kopciuszek musiała iść do domu. Ech, te dzisiejsze panienki, i tak dobrze, że nie zdążyła wyciągnąć z karocy swego ulubionego bejzbola...) Hmmmm, a może udusić Marysię sznurem od żelazka? Ale wyraz twarzy uduszonego daleki jest od życzliwości, a poza tym ma taki nieciekawy kolor... Pozornie dobre wydawało się zapić ją na śmierć, ale po pierwsze, kto wie ile Marysia może w siebie wlać, a pić trzeba razem z nią - nie ma cudów, krasnale wysiądą zapewne już na półmetku; po drugie, po pijaku jeszcze może tak narozrabiać, że do sądnego dnia trzeba będzie chałupę porządkować; dobrze jeszcze jak nie puści jej z dymem... Mędrek zawrócił po raz n-ty przy barierce i mrucząc pod nosem ruszył w przeciwnym kierunku. A może tak... trucizna Tak, to jest to Trzeba tylko przejrzeć encyklopedię i znaleźć truciznę po której wyraz twarzy ofiary jest choć trochę zadowolony... lekki uśmieszek mile widziany... zaraz, zaraz, gdzieś był taki obrazek, Gioconda czy jakoś tak się nazywała... ciekawe, czym ją ten gość uczęstował? - Przepraszam, czy mogę się wtrącić? – usłyszał nagle zza barierki werandy Stała tam dziewczynka w czerwonym płaszczyku z kapturkiem, a w ręku miała koszyczek. Długie blond włoski wymykały się jej spod kapturka. - Ależ proszę bardzo, drogie dziecko – uśmiechnął się mile do dziewczynki - Nazywam się Czerwony Kapturek i idę z koszyczkiem do mojej ukochanej babci – odezwała się słodkim głosikiem. - No nieeeee, tylko nie ta pieprzona bajka w kółko, jak zaraz zjawi się też zły wilk, to go chyba osobiście znieważę – jęknął zrozpaczony Mędrek, zbliżając się do barierki. Ku jego zdumieniu, dziewczynka z bliska wyglądała na raczej wyrośniętą... spore wypukłości płaszczyka na odpowiednich miejscach... - Spokojnie, tylko spokojnie, to złudzenie optyczne – Mędrek nakazywał sam sobie – To tylko mała dziewczynka, chyba nie chcesz być posądzony o pedofilię? - Przypadkiem słyszałam o czym pan mówi – kontynuowała „dziewczynka” – I mam wrażenie że mogę pomóc. - Czyżbym mówił coś na głos? – wysuszył zęby w uśmiechu krasnal – Widać naczytałem się za dużo kryminałów, hehehe, i teraz gadam głupoty, hahaha, ech ta moja wyobraźnia... - Dobra, dobra, nie przymulaj tutaj gościu – zdenerwował się „Czerwony Kapturek” – Chcesz się pozbyć tej dziw... eeee, tej panienki z chałupy czy nie? - A co ty masz do niej? – zdumiał się Męderk niepomiernie - Nieważne. Ważne jest, że mam truciznę i sposób. - A jakbym miał taki zamiar... teoretycznie oczywiście... to co? - To mam tu butelkę, strzykawkę i jabłko... – Kapturek odchylił płaszczyk i sięgnął głęboko za dekolt. Męderk poczuł swędzenie w dole kręgosłupa (może nieco bardziej z przodu...) i wlepił osłupiały wzrok w ponętne wzniesienia - Wiesz co masz zrobić? - Jasne – oprzytomniał nieco krasnal – Pamiętam z jednego komiksu Butelką zaprawić znienacka w ciemię i zastrzyk w szyję Tylko na cholerę mi jabłko? – zastanowił się. - Nieeee, palancie, no co ty, dresiarz jesteś? Boszszsz... żadnej finezji w tym pokoleniu... Masz nastrzyknąć to jabłko trucizną i podać jej do zjedzenia, trochę kultury, tumanie - A nie może być jakieś inne? Nie lubię Makintoszów... – grymasił Mędrek, nadal nie mogąc wrócić do równowagi z powodu odsłoniętego głęboko dekoltu. - Wszystko jedno jakie, to nie ty masz zeżreć, tylko ona - Ahhhhhaaaaaa – zrozumiał w końcu krasnal – Zje i zaraz się przekręci Ha Będzie można zapakować ją w szklaną trumnę i wyeksponować w salonie - No, nareszcie pojąłeś, ciemniaku – Czerwony Kapturek zapiął szczelnie płaszczyk i Mędrek wrócił do rzeczywistości – A jakby co, to mnie nigdy w życiu nie widziałeś na oczy, kapujesz? - Pewnie – zgodził się krasnal skwapliwie – Czy ktokolwiek mi uwierzy że widziałem Czerwonego Kapturka ? Oboje obrócili się pośpiesznie i opuścili miejsce spisku. c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gryzmnie Re: Humorek 16 IP: *.echostar.pl 23.09.06, 01:59 Mi to trochę przypomina wolszczyznę. To co lubię: styl swobodny, mocno kpiący i bb inteligentny. Dawaj Polonus, nie żałuj klawiatury.. Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Humorek 1 23.09.06, 10:55 Tak zgadzam się, cos w tym jest z Kajka i Kokosza. Panie kolego Polonus spróbuj napisać coś o tym. Podobał mi się twój post o kocie. Dobre. Co z tą Polską? Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Humorek 1 23.09.06, 10:59 Tak zgadzam się, cos w tym jest z Kajka i Kokosza. Panie kolego Polonus spróbuj napisać coś o tym. Podobał mi się twój post o kocie. Dobre. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=49103182 Odpowiedz Link Zgłoś
rudzia20 Nie, nie, nie... 23.09.06, 15:50 Daruj blumen1. Nie trzeba tak dobrego opowiadania "przyprawiać" polityką. To by tylko czytelniczy smaczek zepsuło. Już jest dośc kaczek naokoło. Pozadrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Nie, nie, nie... 24.09.06, 20:40 Daruj Rudzia20. Nikt ci nie każe mieszkać w naszej kochanej ojczyźnie.I ty możesz zrezygnować z tego. Ja już od lat tam nie mieszkam i szczerze tego żałuję, bo chciałbym ale nie da się. Znaczy można ale po co? I dlatego zastanawiam się co z tym zrobić. Lubię psy ale skoro ty umieściłaś swój link tu to i ja mogę na inny temat. poczytaj inne wątki, tam też ludzie przy okazji wklejają linki do spraw niezwiązanych z tematem. Pozdrawiam. Ps. Polonus dawaj następne odcinki. --- -Ciemna strona jest... bardzo ciemna. -Zamknij się Yoda i jedz swojego tosta. Odpowiedz Link Zgłoś
rudzia20 Re: Nie, nie, nie... 25.09.06, 04:02 Drogi blumen1. Ja równiez nie zamieszkuje naszego pięknego kraju i wcale nie tęsknię za naszym drogim rządem, ani za politykami:) Dlatego nie psujmy sobie tak wyśmienitej zabawy jaką dawkuje nam polonus, jakimis kaczymi bzdurami:). A co do linka. To jest moja sygnaturka (Twoja jest z tostem;]) i nie rozumiem co Ci w niej przeszkadza i dlaczego poruszasz ten temat akurat tutaj. Pozdrawiam P.S. Polonus, dalej :) Odpowiedz Link Zgłoś
blumen1 Re: Nie, nie, nie... 25.09.06, 13:39 Sygnaturke mylisz z reklama inego forum i to jest różnica. Pozatym nie mam nic przeciwko. Jak zauważyłaś tylko ty sie na ten temat wypowiadzasz. A jest jeszcze sporo innych czytelników. Do dalszej dyskusji zapraszam na inny wątek, żeby faktycznie nie zaśmiecać wątku jakimiś niepotrzemnymi komentarzami. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kadet Re: Nie, nie, nie... IP: 208.40.29.* 25.09.06, 15:55 Właśnie. :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 17 IP: 71.31.137.* 24.09.06, 02:22 Pod wieczór Mędrek kręcił się niespokojnie w okolicach kuchni, wypatrując stosownej chwili aby dokonać chytrego zamachu na Marysię. Nie bez kozery uważając się za najsprytniejszego z krasnali, nie wprowadził braci w szczegóły planu, prosząc ich tylko o podprowadzenie Marysi wieczorem do kuchni. Zaobserwował bowiem, że pozostając na diecie, miała ona zwyczaj co wieczór spożywać jabłko zamiast kolacji i zapijać je butelką Dom Perignon. Oho! Słychać jej głos z korytarza, przemawia do kogoś i zaraz tu wpadnie! Mędrek pośpiesznie nastrzyknął przygotowane jabłko trucizną i położył na samym szczycie sterty owoców w misce. Jak Marysia sięgnie do miski, musi wziąć pierwsze z samej góry! Krasnal zadowolony z pułapki na palcach przekradł się do jadalni i usiadł do stołu wraz z pozostałymi braćmi, cwanym mruganiem dając im znak że wszystko w porządku. - A gdzie Smutuś? – zapytał rozglądając się wokół - Podprowadza Marysię do pułapki – konspiracyjnym szeptem odpowiedział Apsik – Powiedział jej że musi schudnąć prawie 5 deko i interesuje się jakąś skuteczną dietą! - W porządku – odparł Mędrek nasłuchując niespokojnie głosów z kuchni – Jeszcze chwila i po problemie! Zza drzwi dobiegły głośne śmiechy i huk otwieranej butli szampana! Po chwili zapadła śmiertelna cisza... Mędrek już zaczął podnosić się z uśmieszkiem z ławy, gdy nagle drzwi rozwarły się z trzaskiem i przez pokój przebiegł tanecznym krokiem Smutuś, podśpiewując pod nosem „Hej, hej, sokoły!”, i wypadł na zewnątrz. Wszystkie krasnale popatrzyły po sobie ze zdumieniem! Po niedługiej chwili zza okna dobiegło głośne „Łup!”, po czym stek mocno niecenzuralnych wyrazów, więc pośpiesznie wybiegły na ganek. Oczom ich ukazał się Smutuś wygrzebujący się ze sporej dziury w ziemi i otrzepujący spodnie. Wszyscy zaniepokojeni podbiegli do niego, lecz Smutuś obiema rękami rozepchnął zgromadzony tłumek. - Won z drogi, podziemne ropuchy! Sokole, ty nad poziomy wylatuj! Młodości! Podaj mi skrzydła!! - zdecydowanym krokiem podszedł do grubego dębu i zaczął się na niego wspinać, mrucząc do siebie – Za nisko było poprzednio, trzeba spróbować z samego czubka drzewa! Po chwili stał na najwyższej gałęzi z rozpostartymi ramionami. - Nie poleci orzeł w gówna!!! - wrzasnął i wybił się do lotu, machając jak szalony! Tym razem z wielkim „Pierrrrdut!!!” wybił drugą dziurę na dobry metr w głąb trawnika, ale jak wszystkim wiadomo krasnale są nieśmiertelne, więc po chwili zaczął się z niej wygrzebywać, nieco skołowany. - Kargul, a podejdź no do płota... – jęknął po wyjściu z dziury i padł na trawę, ciężko dysząc. - Smutuś, no co też ci na łeb upadło? – biadał z troską Mędrek, gdy Nieśmiałek próbował podnieść go z murawy – Śledź ci zaszkodził czy jak? - Rączki, rączki, Hans! – Smutuś trzasnął Nieśmiałka po łapach, najwyraźniej nadal w odlocie – Bruner, ty świnio! – wrzasnął do Mędrka – Zjadłem tylko jedno jabłuszko! Lalalala, jabłuszko pełne snu! Szarik! Bierz Giermańca!! – z tym okrzykiem poderwał się i rycząc jak ruski bawół w czasie rui, pognał przed siebie – Wpieriooood!! Na Bierliiiin!! - dobiegło jeszcze z oddali! - A co on za jabłko znalazł? Ja też chcę spróbować! – Gapcio był niepocieszony - Nic nie wiem o żadnym jabłku – Mędrek postanowił nic nie wiedzieć, choćby go ćwiartowali - Ani o żadnej blondynce co go przyniosła! - Ciekawe, czy Smutuś dociągnie w tym tempie do Berlina? – zaskoczony Nieśmiałek patrzył w las – To chyba będzie z 500 kilometrów?? - Eee tam, wytrzeźwieje i zawróci – pocieszał się Mędrek – Mam nadzieję że nie zrobi więcej niż 200... - Ja już mam tego dość!! – zdenerwowany Gderek wyszedł z nerw – Nieważny wygląd, trzeba się jej stąd pozbyć!! Niech każdy z nas coś wymyśli, bo inaczej marny nasz los!!! c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza wpieriod!!! a Berlin!!! 24.09.06, 14:45 tak ma być - "A Berlin" dalej!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 18 IP: 71.31.133.* 24.09.06, 22:36 Niestety nie zachowała się całość historii walki krasnali o wolność, jedynie... hmmm, prawdę mówiąc nazwijmy to że „w ramach amerykańskich negocjacji” udało nam się zdobyć strzępy pamiętnika Mędrka, które w krótkiej formie postaramy się przybliżyć czytelnikom. A oto dokonania naszych bohaterów: Nieśmiałek: boa dusiciel wypożyczony z miejskiego Zoo wystraszył się wielkości Marysi i w zamian połknął krasnala, po czym dał drapaka w las... Nawet nie warto mówić jak Nieśmiałek wyglądał po przejściu przez przewód pokarmowy węża i wydaleniu razem z... hmmm, hmmm; że o kilkudniowej wędrówce krasnala na golasa do domu przez bezdroża nie wspomnieć, bo plamiasto nakrapiane bydlę złośliwie wybierało tereny nietknięte ludzkią stopą zanim go „wysadziło” w gęstych krzakach... Śpioch: dwie laski dynamitu podczepione sprytnie na rzepach do spódnicy Marysi zamieniły nie tylko pralkę, ale także całą pralnię w dymiące zgliszcza; Marysia zauważyła plamkę na spódnicy „na minutkę” przed wyjściem i postanowiła przebrać się w spodnie, spódnicę wrzucając od razu do nowiutkiego Siemensa... Gderek: dwutonowa kula do burzenia budynków zawieszona na linie dźwigu minęła opalającą się na leżaku Marysię o dobry metr, panienka przesunęła bowiem leżak „za słońcem”... Efekt spotkania kuli ze ścianą chaty oraz antycznymi meblami wewnątrz łatwo sobie wyobrazić... Smutuś: do domu dotoczył jedynie ocalałe koło zapasowe ze swojego pięknego Maybacha... Próba przygwożdżenia Marysi do ściany supermarketu nie powiodła się zupełnie, bo panienka w ostatniej chwili zawróciła do miniętego właśnie okna wystawowego, zauważywszy szałową torebkę od Gucciego; Maybach zatrzymał się dopiero w fontannie na poziomie „minus 1” po zdemolowaniu ceglanej ściany, kilku rzędów regałów w dziale „Rycerz – Sport i Turystyka” oraz bariery ochronnej między piętrami... Gapcio: A to była zagadka! W kącie na strychu odkryto śpiącego i nieco tylko dymiącego Murzynka Bambo, lecz po dokładnym wizualnym określeniu trajektorii lotu przez sufity na dwóch poziomach, zidentyfikowano i pocieszono obudzonego Śpiocha że właściwie Murzyn to też człowiek, a niektórym we fryzurze afro jest nawet całkiem do twarzy... Kable 380 V podłączone przez Gapcia do krzesła w jadalni wywaliły prąd w całej okolicy; niestety Marysia przed obiadem zmusiła Śpiocha do zamiany miejsc, bo przy jej nakryciu brakowało łyżeczki do herbaty!! Apsik: powieszone na ścianie podziękowanie od samego Admirała za walne przyczynienie się do rozwoju floty pocieszało nieco krasnala... Nowo zakupiony dwumasztowy jacht leżący na dnie głębokiego jeziora stanowił bowiem pierwowzór łodzi podwodnej; genialny w swej prostocie plan wycięcia kwadratowego otworu w dnie i przykryciu go szczelną klapą na zawiasach pozwalał na szybkie ukrycie łodzi pod wodą na wypadek ataku wroga! Odkrywczy krasnal przesiedział zamknięty samotnie w kabinie cztery dni czytając jedyny egzemplarz „Bravo”, dopóki jakiś zboczony karaś w przypływie niezrozumiałej furii nie poszarpał mu płetwami gazety, po czym zwiał ze strzępami przez iluminator. W końcu po długich poszukiwaniach wezwana ekipa syren morskich otwarła zablokowane drzwi i wyniosła Kapitana Apsika na powierzchnię. Armia nadal ćwiczy ochotników we wstrzymywaniu oddechu a Sztab Generalny oblicza ilu wioślarzy potrzeba do powrotu łodzi podwodnej na powierzchnię po zakończeniu zanurzenia. A Marysia, zapytacie? W czasie kiedy Apsik blokował drzwi a otwierał klapę, postanowiła popływać nieco na materacu... zdumiona była gdy oddaliwszy się na kilka metrów od burty i odwróciwszy się na plecy stwierdziła brak jachtu... „A był gdzieś tam, lepiej spytajcie Apsika” machała ręką w kierunku środka jeziora, gdy przybyła ekipa ratownicza błagała na klęczkach o chociaż przybliżoną lokalizację miejsca zanurzenia jednostki i jej dowódcy... Nota bene od tego czasu datuje się też barbarzyńsko niezrozumiały zwyczaj przymusowego topienia kapitana razem ze statkiem... c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: supermen Re: Humorek 18 IP: 71.31.143.* 25.09.06, 02:43 ktoś tu spać nie może!:):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 19 IP: *.220.40.69.ip.alltel.net 25.09.06, 23:35 Książę Pankracy tak już przyzwyczaił się do codziennego wystawania w zbroi pod oknem salonu chatki krasnali, że nawet w deskach werandy widniały już wgłębienia w kształcie jego stóp. Można rzec, że stanowił już stały element dekoracyjny i nikt absolutnie nie zwracał na niego uwagi... Błyszcząca zbroja mogła nawet dodawać sporo splendoru chacie! Rankiem tego dnia zrozpaczony Mędrek przechadzał się po werandzie, przeklinając pod nosem chwilę pojawienia się Marysi w chatce i ubliżając względem prowadzenia się jej przodkom po linii żeńskiej, a życząc różnorodnych nieszczęść poniżej pasa całej linii męskiej. Zawrócił przy barierce i przechodząc mimo, kopnął z hukiem zbroję w tylną klapę. - Ała! – z pretensją odezwała się zbroja i podniosła przyłbicę! - O, kurde! - złapał się za serce krasnal – Jestem niewinny, Komisarzu Wielebny! Ta koza sama chciała, przysięgam! Oskarża mnie tylko przez zazdrość, bo jej siostra jest młodsza i ładniejsza! - Nie wrzeszcz tak, nie jestem z Wszechpolskiej Policji Parafialnej – Pankracy usiłował zatkać uszy pancernymi rękawicami - A te 170 milionów w gotówce to naprawdę gołębie z sejfu wyniosły! Takie to Szanowny Panie Inspektorze sprytne! Sejf w nocy otworzyły i wyfrunęły z gotówką przez okno, fruuuuu!! Pan patrzy na jakich lokalach teraz siedzą, wszystkie najlepsze hotele i restauracje w mieście obesrane! - Nie jestem inspektorem Urzędu Skarbowego! - Nie? - Nie! Słowo honoru! - No to możemy pogadać – uspokoił się Mędrek – A swoją drogą ja się tak zastanawiałem dlaczego wszystkie kozy na sąsiednich pastwiskach, zamiast się paść to siedzą na ogonach i rozglądają się dookoła takimi wytrzeszczonymi oczami! – z namysłem rzekł Pankracy - Eeeee... zimno im pewnie?... jesień się zbliża... – zmieszany Mędrek wbił wzrok w podłogę - No mniejsza o to – ku niekłamanej uldze krasnala książę zmienił temat – Pogadać chciałem na temat tej panienki co to u was pomieszkuje... - Mówisz o Sierotce Marysi! – ucieszył się Mędrek - Sierotka?! Jaka tam sierotka! To sama Królewna Śnieżka! - A to dziw...!!! Eeee, tego – zająknął się krasnal – Dziw... ne było, bo się rzeczywiście tak zachowywała jakby jej nikt nigdy w tyłek porządnie nie dał! - Założę się że nie – ponuro odparł Pankracy - Może wejdziesz do środka, to pogawędzimy bez świadków? – zapytał Mędrek - Chętnie – ucieszył się Pankracy i uruchomił ze zgrzytem dolne kończyny zbroi. Poruszając się z wdziękiem Szweda na pokładzie promu Świnoujście-Ystad, książę dotarł za krasnalem do salonu. - A więc przysłał cię do nas Król, abyś zabrał królewnę do pałacu? - Niezupełnie – zaczerwienił się Pankracy – Chciałem porozmawiać ze Śnieżką... to znaczy, zaproponować jej... – plątał się nieskładnie pod pytającym wzrokiem Mędrka. - No to na co czekasz?! - Stoję już tu prawie dwa tygodnie i cały czas nie mogę się odważyć do niej zagadać – ze smutkiem stwierdził książę – Już się zaczynałem zastanawiać czy nie jestem tym... nooo... postrachem kreta... - Kim?! - No tym... jakby to powiedzieć... starszym zwieraczowym... smarowniczym kreta... brązowym kominiarzem... – nieskładnie dukał Pankracy widząc niezrozumienie na twarzy Mędrka – Popychaczem kloca... rzeźbiarzem w brązie... pucydupem... - Pedałem, znaczy się! – zaskoczył w końcu krasnal - Chciałem być poprawny politycznie i rzec "gejem"– nadął się Pankracy z urazą - Ale co ci w końcu wyszło? – z zaciekawieniem spytał krasnal - Chyba nie jestem, bo jak widzę wasze tyłki jak u pawianów, to mi się same oczy zamykają! Ale niech no tylko Śnieżka pojawi się w polu widzenia! Wszystkie co do jednej śrubki czuję w tych blaszanych majtach! - No to zbierz się w końcu na odwagę i zaproponuj jej randkę! - Chciałbym ją zabrać do mojego pałacu... pokazać moją kolekcję motyli... - A zabieraj ją sobie w cholerę! – ucieszył się Mędrek – Mamy jej już potąd! A może nawet potąd!! – wskazywał machając ręką - No to cieszę się, że nie stawiasz przeszkód – uradowany książę przysiadł ze zgrzytem na ławie – Masz może jakiś pomysł jak ją sprytnie zaskoczyć propozycją? - Jak chcesz, zawołam ją tutaj i przedstawię cię w staromodny sposób – westchnął Mędrek – Jak ci nawet zależy, możesz paść na kolana i błagać ją o spotkanie, tylko nie porysuj parkietu! - Zrobię to! – z entuzjazmem wykrzyknął Pankracy - Ale czy ona zechce iść? –zastanowił się chwilę - Zdaje mi się, że nie jest to najlepszy sposób na dzisiejsze panienki... - A co ma nie zechcieć? – zdziwił się krasnal – Zrób tylko to co ci mówię: Przez kolano, dwa siarczyste klapsy na goły tyłek i pójdzie za tobą wszędzie! Z takimi nie ma lepszej metody! - Dwa klapsy, powiadasz... – zastanowił się Pankracy – A cztery nie byłoby lepiej? - Ale wtedy się już od ciebie nie odczepi, spokoju ci nie da! – zauważył rozsądnie Mędrek – Ale to może dobrze, bo my się jej pozbędziemy na zawsze... mimo naszych problemów... - A co za problemy mogą mieć krasnale? – zapytał książę podnosząc przyłbicę i sięgając po jabłko. - Poważne – odparł Mędrek skrobiąc się po brodzie – Wszystkie krasnalice od nas pouciekały, dlatego wszędzie widać tylko krasnale płci męskiej... - Pouciekały? – zdumiał się Pankracy – Ale dlaczego, przecież dobre z was chłopaki! - Raczej dobre – zgodził się krasnal – Ale w niektórych aspektach niestety nawet za dobre... - Za dobre? – książę ugryzł jabłko – Jak można być „za dobrym” dla niewiasty? - A co ja ci będę tłumaczył, lepiej pokażę w czym problem – Mędrek z rezygnacją rozpiął spodnie i opuścił aż do kostek. - Yyyyyyyyhhhhhhyyyyyyyyyy!!! – Pankracy wciągnął gwałtownie powietrze i w tym momencie, jak wszyscy pamiętamy z baśni, kawał jabłka wpadł mu do tchawicy, więc zerwał się z miejsca i zaczął gwałtownie bić powietrze ramionami! - Dlatego musimy nosić takie luźne spodnie – ciągnął krasnal nie zauważając kłopotów księcia z zaczerpnięciem tchu – Poniżej kolana w zwisie... Ale prawdziwe nieszczęście kiedy zacznie brykać, jak na przykład na widok Marysi... to znaczy Śnieżki... to dlatego wszyscy skaczemy na jednej nodze kiedy ona jest w pobliżu... niech to szlag... Mędrek przerwał swe wywody i z ciekawością zaczął przyglądać się Pankracemu, który już siniał na twarzy, oczy wylazły mu na wierzch i trzepało nim prawie tak jak podstarzałym sponsorem „Miss Polonia” na widok kandydatek... Krasnal patrzył chwilę, nagle odwrócił się i wypadł biegiem z salonu, przegalopował korytarz i wpadł z impetem do kuchni, gdzie za stołem siedziały pozostałe krasnale. - Mam wkład!! Mam zastępczy wkład do naszej trumny!! – wykrzyknął radośnie od progu! - No nie mów, że ten, jakże mu tam było... no ten z LPR kopnął w kalendarz wartości chrześcijańskich – rozszlochał się Smutuś - Nie, ten akurat jeszcze nie, to tylko Książę Pankracy!! Udławił się!! Pośpieszmy się z trumną, on już się wykańcza!! – zadreptał niecierpliwie w miejscu Mędrek - Jesteś pewien? – leniwie ziewnął Śpioch – A może jednak przeżyje? - Mowy nie ma – odrzekł Mędrek ściągając górniczy kilof ze ściany i znacząco ważąc go w ręku – Idziemy, chłopaki, robota czeka! c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ham Re: Humorek 19 IP: 71.31.130.* 26.09.06, 01:52 Czyżby ta sama strefa czasowa? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: supermen Re: Humorek 19 IP: 208.40.29.* 26.09.06, 13:30 Krasnal mały ale śmiały :):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciekk Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 26.09.06, 18:48 dopiero teraz przeczytałem całość, jednym tchem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ariadna007 Re: Humorek 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.06, 19:00 to teraz jesteś skazany na WYCZEKIWANIE na następne czesci --- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 20 (przedostatni) IP: *.215.40.69.ip.alltel.net 27.09.06, 02:05 W międzyczasie (i może na szczęście dla Pankracego) do salonu weszła Śnieżka i zdumiona zauważyła stojącą przy stole zbroję! Po chwili zauważyła też, że zbroja była wypełniona jakimś obcym facetem... swoją drogą głupio wyglądał, niebieski na mordzie jak Fantomas i w dodatku z wywalonym jęzorem! Co za ozdoby te stuknięte krasnale wynajdują sobie do salonu?! Skrzywiła się lekko, bo jej poczucie dobrego gustu doznawało właśnie niejakiego uszczerbku, ale wzruszyła ramionami, w końcu to nie jej chata! Usiadła spokojnie w fotelu w kącie. W tym momencie przez próg wpadły wszystkie krasnale i na razie nie dostrzegając Śnieżki wywlokły szklaną trumnę na środek, po czym zebrały się wokół stojącej zbroi. - Wygląda że ma dość, nawet bez mojej pomocy – puknął kilofem w blachy Mędrek – Ładujemy jak leci, czy robimy kompozycję w stylu collage? - Zbroja pójdzie osobno, będzie stała przy kominku – zdecydował Gderek – A księcia przerobimy na odpoczywającego intelektualistę! - Intelektualistę?! – zakrzyknął Gapcio – Z tymi uszami jak łapcie Ali-Baby?! Z tym nosem jak kociuba?! - I na dodatek włosów w uszach to nie obcinał chyba od urodzenia – skrzywił się Smutuś i z obrzydzeniem pociągnął za najdłuższy kłak – Patrzcie, ma co najmniej łokieć długości! - Ci ludzie to normalnie nigdy nie nauczą się dbać o higienę osobistą – Śpioch dyskretnie obejrzał sobie w lustrze wydepilowane starannie uszy i uchylił dekoltu sprawdzając wywoskowaną klatkę piersiową. - Mają niechlujstwo wpisane w genach – zapewnił naukowym tonem Mędrek i pod pozorem zawiązywania sznurówki sprawdził swe ogolone nogi. - Dajcie mi tylko ostry tasak, a zobaczycie jak go przerobię – obiecał Gderek - I może trochę farby, denerwuje mnie ten niebieski! - Trzeba się pośpieszyć z wyciągnięciem go z tych blach, póki jeszcze nie zesztywniał – zauważył rozsądnie Apsik – Nie będę potem latał z piłą, młotkiem i przecinakiem, co będzie jak przez przypadek uszkodzę taką piękną zbroję?! W tym momencie Śnieżka zdecydowała się wkroczyć do akcji i wstała z fotela: - Co tu się dzieje, do cholery?! Nawet odpocząć w tej chałupie spokojnie nie można! Co to za niebieski gamoń?! Wszystkie krasnale jak na komendę odwróciły się oraz jak na komendę zadarły lewe nogi w górę. - Nie salutować mi tu, tylko odpowiadać na pytania! - To jest Książę Pankracy, wygląda tylko jak Smerf, bo właśnie udławił się jabłkiem! – radośnie zakrzyknął Śpioch - Zrobimy z niego piękny wkład do naszej trumny! – obwieścił Apsik i kichnął dwa razy. - Oddawaj to, ty zboczeńcu! – rozeźlona Śnieżka wyszarpnęła kilof z ręki Mędrka, obróciła na płask, po czym wzięła potężny zamach... Tu musimy szybko wyjaśnić dwie rzeczy: po pierwsze, w tych czasach nikt jeszcze nie znał techniki Heimlicha w przypadku zadławień, a po drugie, królewna, jak znakomita większość ówczesnych delikatnych dzieweczek, zgodnie z opisem pana Sienkiewicza potrafiła kuperkiem rozgnieść garść orzechów na ławie. No może z niewielkimi poprawkami: kilo orzechów brazylijskich i potrafiła zmiażdżyć je RAZEM z dębową ławą... A więc Śnieżka wzięła potężny zamach i jak nie (za przeproszeniem) przypieprzy!!! w plecy księciu z kilofa! Blachy aż jęknęły i zadźwięczały jak stara beczka po karbidzie!! A teraz, drogie dzieci, rozwiążemy szybciutko, szybciutko prościutkie zadanko: Energia kinetyczna [Ek] masy [m1] kilofa przekazana zbroi (wraz z księciem w środku) o masie [m2], spowodowała ruch jednostajnie przyśpieszony masy [m2] z przyśpieszeniem [a] w kierunku horyzontalnym. Po przebyciu dystansu [L1] i uzyskaniu prędkości [v1], część energii kinetycznej [Ek] została przekazana przeszkodzie stałej (masywny stół na wysokości kolan). Wskutek niecentralnej siły reakcji skierowanej przeciwnie do kierunku ruchu, ciało o masie [m2] dokonało w locie obrotu o 90 stopni zyskując energię potencjalną [Ep] i po przebyciu w powietrzu dystansu [L2] z prędkością [v2], oddało całość energii kinetycznej przeszkodzie stałej (ściana). Pozostała energia potencjalna [Ep] spowodowała ruch pionowy ciała [m2] z wysokości [h] z przyśpieszeniem grawitacyjnym [g], po czym całość energii została oddana przeszkodzie stałej (beton pod kominkiem). Obliczyć ilość ciepła... hmmm, może na razie dajmy sobie spokój z nieodkrytymi jeszcze w średniowieczu prawami fizyki?? Mówiąc zwięźle, po krótkim locie i uderzeniu w ścianę hełmem, książę z dźwięcznym łomotem wylądował na brzuchu pod kominkiem, gruchnęły blachy i w tym momencie jabłko wypadło mu z tchawicy! Zaczerpnął raptownie powietrza w płuca i zaczął sapać niczym miech kowalski, wracając między żywych i pozbywając się interesującego kolorku z twarzy... c.d.n. Copyright by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 09:02 no nie badz taki!!! pisz chlopie!!! jak juz musisz skonczyc te, to zostalo Ci jeszcze kilka innych bajek ;-) trzymam kciuki i czekam z utesknieniem pzdr e. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 13:50 popieram kolegę enjo! Pisz inne bajki:):) Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 14:09 > popieram kolegę enjo! Pisz inne bajki:):) kolezanke, co prawda, ale prosbe podtrzymuje ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 14:54 Przepraszam Koleżankę Enjo, po prostu palec mi się omsknął na klawiaturze :P i poszło w cyberprzestrzeń “kolegę” :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 20 (przedostatni) 27.09.06, 15:28 > Przepraszam Koleżankę Enjo, po prostu palec mi się omsknął na klawiaturze :P i > poszło w cyberprzestrzeń “kolegę” :):):) wybaczam :-) i pzdr e. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kadet Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 16:35 Kamień mi z hukiem spadł z serca na palec u nogi, co za ulga! :):):) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: 208.40.29.* 27.09.06, 21:39 No i usiadłem i napisałem epilog bo też mi szkoda było zakończyć, co Wy na to???? :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
rudzia20 Moje zdanie 28.09.06, 00:55 Pisz prologi, epilogi, cokolwiek:) Byle byś tylko pisał, jak juz wcześniej zauważono, dużo bajek masz do wyboru:) Dobry jesteś w tym fachu, miło się czyta i chętnie powraca do Twojej twórczości. Pozdrawiam i jak codziennie, czekam....:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Humorek 20 (przedostatni) IP: *.ztpnet.pl 28.09.06, 03:13 Jaka szkoda,że wkrótce koniec :(::((:::(((::::(((( a może nie? :)::)):::)))::::)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: *.106.29.71.ip.alltel.net 28.09.06, 02:15 Pankracy ledwie przejrzał jako tako przytomnie na oczy, zwalił się z hukiem i zgrzytem na kolana, aż wszystkie krasnale jęknęły zgodnie na widok spustoszeń na nowiutkim modrzewiowym parkiecie. - O cudna pani, na twój widok księżyc majowy blednie na firmamencie, a oczy twe gwiazdę Wenus zaćmiewają w swej urodzie... – wymamrotał niepewnie Królewna zerknęła na niego podejrzliwie, podnosząc nieco kilof. - Włosy twe pajęczynę przeliczają delikatnością, a śnieg górski wstydem się rumieni przy twej dziewiczej płci białej! – nieco pewniej pośpiesznie dorzucił Książę, przewracając oczami. - Ty, co on pieprzy? – Śnieżka szturchneła Gderka trzonkiem - A bo ja wiem? Chyba chce się z tobą przespać! – w zadumie mruknął krasnal - Szyja i pierś twa łabędzia, a kibić na kształt klepsydry podobna! – bredził nadal Pankracy w podkładzie rozmowy - Perwers, i to w dodatku jakiś taki średniowieczny – mruknęła Królewna z niesmakiem przyglądając się pogiętym blachom lśniącej zbroi. - Za to nadziany – od niechcenia dyskretnym szeptem wtrącił Mędrek - Jak bardzo? – zainteresowała się Śnieżka - Zewłok mój marny życie ci zawdzięcza, o piękna pani, i z pokorą o łaskę służenia ci błaga – majaczył Książę zaciekle - Zamek i niezła gablota – rzucił krasnal w kierunku ucha Królewny - Biorę – zdecydowała się Śnieżka - Przybij piątkę – Mędrek i Królewna plasnęli sobie w dłonie dobijając transakcji, po czym Śnieżka jednym szarpnięciem podniosła Pankracego do pozycji pionowej, przerywając mu natchnioną orację. - O, mój dzielny książę! – rzekła anielskim głosem – Zakończona twa samotna pielgrzymka po tym okrutnym świecie, albowiem jako ten okręt burzami zszarpany zawitałeś w końcu do bezpiecznej przystani! Krasnale zaczęły mrugać do siebie porozumiewawczo. - Bezpiecznej, dopóki ma jeszcze kasę! – mruknął Apsik uśmiechając się szyderczo - Zamknij trąbę zanim cię czynnie znieważę, kurduplu! – rzuciła cicho, lecz groźnie Śnieżka, która odznaczała się wcale dobrym słuchem. - Biznes is biznes, nespa? – zdenerwowany Gderek zaprawił Apsika w ucho z bekhendu, jednocześnie uśmiechając się uspokajająco do Królewny. - Jedźmy zatem śpiesznie do twego zamku, mój dzielny wybawco, zanim te skarlałe gnomy zdecydują się odebrać nam życie w okrutnych torturach! – Śnieżka dyskretnym ruchem wcisnęła kilof do ręki Mędrka, kopiąc go jednocześnie w kostkę. Krasnal połapał się momentalnie i wyszczerzył drapieżnie zęby, podnosząc groźnie lśniące ostrze w dłoni. Trącił łokciem Gderka, który zaraz poszedł w jego ślady, rozciągając wargi w złym uśmiechu i wyciągając korkociąg z kieszeni. Królewna bezceremonialnie wsadziła sobie Pankracego pod pachę i wybiegła truchtem, pozorując paniczną ucieczkę z jaskinii brutalnych zbójców. Wrzuciła Księcia na jego własny powóz i zacięła szkapy, które nieśpiesznie ruszyły stępa. - Za nimi! Łapaj! Trzymaj! - Krasnale wybiegły na zewnątrz udając zaciekły pościg, uzbrojone w co było pod ręką, nawet Gapcio wymachiwał trzepaczką do jajek! - Nie za szybko, pacany! Więcej krzyku! – strofował ich przez zaciśnięte zęby Mędrek - Ratuj mnie! Ratuj, mój szlachetny obrońco! - na wozie Śnieżka rzuciła się Pankracemu w ramiona – W szybkich rumakach cała nasza nadzieja! – jednocześnie przyciskała Księcia do siedzenia, aby przypadkiem nie wpadł na głupi pomysł rzucenia się w szale bojowym na karłowaty pościg. Krok za krokiem szkapy osiągnęły wreszcie ścianę lasu i zniknęły nieśpiesznie w jego głębi. - Uff! – odetchnął Gderek z ulgą – Nareszcie sami! A teraz na kozy! Eeee... tego... chciałem powiedzieć „na koooo-niak”! Podskakując radośnie Krasnale wróciły do domu, nareszcie wolne! c.d.n. - będzie epilog Copyrights by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
profes79 Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) 28.09.06, 03:16 :D:D:D Dalej!! Ha - dzisiaj sie zalapalem jako pierwszy :D Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) 28.09.06, 11:05 cu-dow-ne!!! obiecaj, pls, ze zdazysz przed weeekendem!!! pzdr e. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: supermen Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: 208.40.29.* 28.09.06, 18:55 a co po epilogu?:):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: Humorek 21 (przedostatnio-ostatni) IP: *.zakoniczyn.net 28.09.06, 20:56 mamy nadzieje, ze kolejne opowiesci :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Humorek 22-Epilog IP: *.220.40.69.ip.alltel.net 29.09.06, 02:21 No cóż, pora by chyba w tym szczęśliwym momencie zakończyć naszą baśń starym powiedzeniem „Żyli długo i szczęśliwie i mieli kupę dzieci”, ale czytelnikom należy się choćby krótkie streszczenie dalszych losów naszych bohaterów, ostatecznie jak już wspomnieliśmy: „żyli długo”. Król wyprawił wielkie wesele i osobiście złamał Pankracemu obojczyk, waląc go po nim ciężkim mieczem podczas pasowania na następcę tronu. Ziuta prezentowała się majestatycznie jako Królowa i zwracała baczną uwagę na to, aby Władca nie popatrywał łakomie na co ładniejsze dwórki podczas ceremonii zaślubin; ostatecznie wiadomo że młodsza konkurencja nie śpi, a facet to zawsze facet, im starszy tym gorszy! A tak przy okazji, musimy niestety tutaj rozwiać pewien mit, jakoby każda blondynka była głupia, a przeżyć potrafiła jedynie skacząc od sypialni do sypialni. Owszem, nauka znała i takie przypadki. Ale historycznie wyglądało to zwykle nieco inaczej: ponieważ żaden majętny czterdziestolatek nie potrafił oprzeć się dziewiętnastoletniej niewinnej buzi i usteczkom w podkówkę, w rezultacie budził się pewnego dnia przypominając świątecznego karpia tuż przed Wigilią, kiedy dosięgała go brutalna rzeczywistość; gęba w wielkie „O”, bez władzy, pałacu, powozów i pieniędzy! Wydymany jak białorzytka na środku pustyni Kalahari! (Oczywiście, jak wszyscy wiemy, dzisiejsi mężczyźni w średnim wieku mocno wzięli sobie do serc historyczną lekcję, nie popełniają więcej tego typu błędów i nie wpadają w ledwo dojrzałe blond pu(łapki)! Ooo, co to, to nie!) Mówiąc krótko, nasz podstarzały władca nawet nie orientował się, że Ziuty prywatna firma ma już wyłączną koncesję na sprzątanie pałacu, wywóz śmieci z całego miasta, stację uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. Co więcej, że Ziuta jest już też właścicielką Filharmonii Królewskiej i ściąga niezły haracz za imprezy masowe i koncerty, ma 60% udziałów w dochodach z karczmy w Rynku, gdzie co tydzień leci wielki koncert na żywo a codziennie dyskoteka, a także jest właścicielką toru wyścigów konnych Formuły K1, gdzie najlepsze rumaki ze stadniny królewskiej biegają w barwach jej firmy! Miała też w ręku kontrakt na wyłączny import luksusowych karet i na eksport drogocennej soli z Wieliczki i Bochni! A na dodatek wpadła na genialny pomysł: Konkurs na „Miss Królestwa i Okolic”, na który wszyscy co do jednego ministrowie sypnęli szczodrze kasą, aby tylko mieć możliwość przespania się... eee... chcieliśmy powiedzieć: „zaprzyjaźnienia się” z długonogimi kandydatkami jeszcze na warsztatach przygotowujących do pokazu! Lokując później strategicznie swoje piękne agentki przy ministrach, Ziuta uzyskała kontrolę nad przepływem finansów królestwa i lukratywne kontrakty dla swoich nowo otwieranych firm! Dyskretnie nie wspominamy o zatrudnieniu rekinów rynku prawniczego, którzy po pierwsze wykosili poprzednie żony Władcy z roszczeń majątkowych, a później z paragrafami w ręku czyhali dzień i noc pod Skarbcem Królewskim na okazję zażądania rozwodu przez Króla! No cóż, a jednak typowa blondynka! Tym niemniej Król dożył szczęśliwie emerytury i całkowitego zaniku pamięci w otoczeniu bliskiej rodziny. Krasnale uczciwie zbankrutowały swoje kopalnie wywalając na bruk wszystkich górników bez wypłaty, a po ustanowieniu komisarycznego zarządu na czele którego stanął Mędrek, pobierały odprawy i renty w wysokości 1000% ostatniej pensji, z poprawkami na inflację. Takie były wtedy nieludzkie prawa kapitalizmu dla Dyrekcji i Zarządu, nie to co dzisiaj! A że krasnale są nieśmiertelne, nawet przyszłe pokolenia będą im musiały płacić... Skarb Królestwa ostatecznie dużo zniesie! Na dodatek krasnale nadal fedrują opuszczone kopalnie, tym razem jako „bieda-szyby”, interes kręci się dalej, a wszyscy (na czele z Urzędem Podatkowym) mogą im skoczyć na pompon! Książę Pankracy był całe życie strasznym zazdrośnikiem i nawet posuwał się do wyjątkowej bezczelności aby spać ze Śnieżką w jednej sypialni przez jedną noc w miesiącu! Ale poza tym Śnieżka robiła całymi dniami i nocami to co chciała, jak to zwykle bywało w arystokratycznych rodach, a Pankracy cieszył się jak głupi bo przybywało mu regularnie następców i następczyń tronu. No cóż, w tamtych szczęśliwych czasach nikt nie słyszał o testach na DNA... KONIEC Copyrights by Polonus Odpowiedz Link Zgłoś
profes79 Buuu :( 29.09.06, 02:25 I co ja teraz bede co wieczor czytal przed snem? :D Fajnie sie czytalo szkoda ze sie skonczylo... Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 22-Epilog 29.09.06, 08:52 dzieki :-) teraz sobie troche odpocznij, a potem czekamy na inna bajke ;-) pzdr e. Odpowiedz Link Zgłoś
rudzia20 Re: Humorek 22-Epilog 29.09.06, 13:03 Brawo!!! Następna bajka będzie w tym wątku czy zakładasz nowy;)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: Humorek 22-Epilog IP: 208.40.29.* 29.09.06, 13:35 chyba nowy, jak myslicie? :):) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ariadna007 Re: Humorek 22-Epilog IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.06, 22:51 facet, zakładaj nowy!!! komentarzy może tu za wiele nie było ale publika (daje głowę) spora!!! :))) jak ja uwielbiam takie przewrotne poczucie humorku :))))!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza No to "Czerwonego Kapturka" na warsztat 29.09.06, 22:54 ale już!!! Odpowiedz Link Zgłoś
enjo Re: Humorek 22-Epilog 30.09.06, 20:53 tylko daj nam jakis znak, ze to Ty, cobysmy nie przegapili dziela. zycze duzo weny pzdr e. Odpowiedz Link Zgłoś