Dodaj do ulubionych

Czy widzieliście kiedyś ducha?

    • Gość: Ewcia Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: 85.219.253.* 14.09.06, 13:28
      Opowiadali mi to rodzice, poniewaz ja bylam jeszcze za mala. Dodam jeszcze ze
      moj tata jest ogromnym sceptykiem jesli chodzi o duchy itp. ale tego wydarzenia
      nie probuje wyjasniac. Ducha widzial moj kuzyn, ktory mial wtedy ok roku, ja
      mialam ok 2. Zmarla wtedy moja babcia, a jego ciocia. Siedzial na podlodze i
      sie bawil. Sam. Bylo to w domu, w ktorym kiedys mieszkala moja babcia (ze
      swoimi rodzicami), a teraz mieszkaja wlasnie ci kuzyni. W pewnym momencie moi
      rodzice i jego rodzice zauwazyli, ze zaczyna podawac zabawki "komus" za drzwi i
      smiac sie jakby bawil sie z kims znajomym. Zapytali go z kim sie bawi. Odwrocil
      sie do nich i "wygugal" po swojemu ze z ciocia (moja babcia). A potem jak znowu
      sie tam spojrzal to zrobil smutna mine, ze nikogo juz nie ma. Moja mama do dzis
      to wspomina. To byla jej mama... A tata nie probuje nikogo przekonac ze to
      przywidzenie, bo sam widzial zachowanie mojego kuzyna.
      Kilka lat pozniej, po smierci mojego dziadka (meza babci) mojej cioci (mamie
      tego kuzyna) snilo sie ze moi dziadkowie przyszli w nocy do tego domu i pukali
      do sciany, gdzie kiedys byly drzwi. Obudzila sie i rzeczywiscie cos pukalo w
      sciane.....
      DO dzis boi sie o tym opowiadac.
      Innej mojej ciotce ktos lub cos przestawia filizanki w kuchni. Zawsze ustawia
      je w jeden sposob i jak wraca z pracy to sa zamienione. Najpierw myslala ze to
      ktos z domownikow. Kilka razy sprawdzila jednak przed wyjsciem, a po powrocie
      byly zamienione. W miedzyczasie nikogo w domu nie bylo.
      Nikogo nie zmuszam do wierzenia w takie rzeczy, sama staram sie o tym na co
      dzien nie myslec, ale wiem ze zmarli nie zawsze odchodza... Na szczescie jesli
      chodzi o zmarlych z rodziny, staram sie myslec, ze przeciez nas kochali i nie
      chcieliby zrobic krzywdy.
      • Gość: blue Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.petrus.com.pl 14.09.06, 13:39
        Ja nie miałam takich przygód (chyba, że obserwacja czegoś co wyglądałó jak UFO
        się liczy), ale 2 moje koleżanki tak. Jedna była sama w domu. w kuchni robiła
        sobie kanapki. Odłożyła nóż, robi coś dalej i nagle widzi jak nóż zaczyna się
        kręcić... Wzieła psa i zwiała. Czekała na dworzu parę godzin aż jej mama wróci z
        pracy. Druga czytała w pokoju książkę, gdy nagle z telewizora spadła taka duża
        muszla. Bardzo się zdziwiła, bo muszla była tak ustawiona, że nie mogła spaść,
        ale się nie przejęła i połozyła ją z powrotem. Zwiała z pokoju kiedy muszla
        spadła ponownie...
      • Gość: Andrzej, 52 l. Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 13:43
        Jestem ateistą i zakładam brak jakiejkolwiek formy życia po śmierci, choć to co
        przeżyłem ok. 10 lat temu powinno mnie było "nawrócić"...
        W moim poprzednim domu (wieś) droga z pracy wypadała mi koło cmentarza;
        jeżdziłem do pracy na rowerze. Wracałem zwykle ok. godziny 18:00. Pewnego razu
        w bramie cmentarza (jak na tanich horrorach) stała koleżanka mojej mamy (ok. 60-
        letnia), kobieta której długo przedtem nie widziałem. Pozdrowiłem ją a ona
        normalnie odpowiedziała. Nie mam wątpliwości że to była ona, bo było zupełnie
        jasno, a ja przejeżdżałem bardzo blisko.
        Zaraz po powrocie do domu, zanim zdążyłem się w ogóle odezwać, rodzice
        poinformowali mnie, że owa koleżanka zmarła ok. południa - jej mąż zadzwonił z
        tą informacją.
        Nigdy nie wyciągałem wniosków z tego zdarzenia, bo czuję, że mój światopogląd
        musiałby ulec kompletnemu zachwianiu.
        • titta Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 14.09.06, 17:45
          "Nigdy nie wyciągałem wniosków z tego zdarzenia, bo czuję, że mój światopogląd
          musiałby ulec kompletnemu zachwianiu".
          Swietne. Pomijajac nawet kwestje autentycznosci "ducha", reprezentujesz
          postawe: jesli fakty kluca sie z moimi pogladami, to tym gorzej dla faktow...
    • lapsus7 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 14.09.06, 13:57
      Miałem taką akcję. Jest nieco nielogiczna, moja interpretacja może też brzmieć
      naiwnie, jednak zdarzyło się, więc piszę. Miałem jakieś 17 lat. Mieszkałem tedy
      na wsi, na boisko szkolne miałem jakieś 3 km, więc kiedy chciałem pograć w
      piłkę, wsiadałem na rower. Pewnego dnia (latem) musiałem rower pożyczyć, mój się
      zepsuł. Pożyczyłem od wujka starą wielką ukrainę i pojechałem na boisko. Tylko
      że się wstydziłem pokazywać się kumplom na takim rzęchu, więc postanowiłem go
      przypiąć do płotu na kłódkę szyfrową...na cmentarzu niedaleko boiska. Cmentarz
      jest klimatyczny, na wzgórzu, otoczony kasztanami. W dzień jest niegroźny,
      bajkowy wręcz. Przypiąłem, pognałem na boisko, pograłem kilka godzin w kosza i
      wróciłem po rower. Tylko że zrobiło się ciemno, latarnie przed cmentarem w
      więksości nie działały, wzgorze cmentarne oświetlały tylko lekko płomyki zniczy.
      Trochę się bałem, ale polazłem tam na górę, otworzyłem bramę i potruchtałem w
      stronę roweru. Kiedy chciałem go podnieść, opór przypomniał mi o kłódce.
      Próbowałem ją otworzyć po omacku, ale spanikowałem i nie mogłem na czuja
      wykręcić szyfru. Wokół nagrobki, płomyki świec i ciemna cisza. Pognałem do
      najbliższego z grobów i ukradłem świeczkę, by z jej pomocą wykręcić szyfr.
      Sparzyła mnie jednak i upuściłem ją w połowie drogi. Z rozpaczy złapałem za
      rower, kłódka była odpięta, wsiadłem więc i popędziłem do domu. Bardzo, bardzo
      szybko. Pod jednym z nagrobków leżał tedy i nadal leży mój ojciec. Jestem
      rozsądnym młodym mężczyzną, ale pewne interpretacje same się na myśl nasuwają.
      Pozdrowienia!
      • tola74 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 14.09.06, 14:09
        a ja nie wiem co to byyło co mi się przytrafiło...czekałam w domu na koleżankę,
        miała już właściwie być i nic, cisza...siedziałam sobie spokojnie i
        czekałam...nagle domofon-jakoś tak dziwnie głośno, no ale podniosłam się i
        szybko pobiegłam do przedpokoju. Nagle za mną usłyszałam uderzenie-jakby coś
        upadło. W tym pędzie obejrzałam się za siebie i kątem oka zauważyłam leżącą
        książkę, nie zwróciłam na to uwagi. Otworzyłam domofonem drzwi i zajrzałam
        jeszcze raz do pokoju-nic nie leżało na podłodze! Weszłam do pokoju i
        zobaczyłam książkę leżącą dużo po prawo pod stolikiem. To było bardzo dziwne
        uczucie...jak się obejrzałam biegnąć, to wyglądało na to, że spadła z
        biblioteczki, ale za chwilę była po drugiej stronie pokoju pod
        stołem...podniosłam ją-i znowu przedziwne uczucie-to była jedna z książek z
        kolekcji ojca-z półnagą kobietą na okładce, i ta część była gdzieś w środku
        kolekcji-nie mogła więc być pierwszą z brzegu...
        tak więc podsumowując-wypadła książka ze środka całej serii, upadła i sama
        przesunęła się w drugi koniec pokoju...
        pamiętam to zdarzenie jak dziś i chyba nigdy nie zapomnę. Dodam, że jak już
        koleżanka weszła to włączyłyśmy telewizor, a tam leciały..."Gremlinsy"!!!
    • spiritus.movens Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 14.09.06, 14:00
      Nie
    • Gość: Marysia Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: 217.205.157.* 14.09.06, 14:02
      Moj mezczyzna wlasnie dzisiaj mnie zapytal jakie jest moje najwczesniejsze
      wspomnienie z dziecinstwa. I przypomnialam sobie, ze to wspomnienie o lataniu.

      Mialam moze 3 lata, bylam sama w pokoju prababci, w ktorym stalo jej waskie,
      pelne pierzyn i poduszek, lozko. Skakalam po tym lozku, a kazdy skok trwal
      dluzej i dluzej az stwierdzilam, ze moge latac. Strasznie mi sie to podobalo i
      po jakims czasie postanowilam pochwalic sie mamie swoja nowonabyta
      umiejetnoscia. Przelecialam dlugi, waski korytarz od pokoju prababci do duzej
      kuchni, w ktorej akurat siedziala moja mama, babcia, prababcia i ciocia.
      Wlecialam tam, ale one na mnie nakrzyczaly, albo moze wytlumaczyly, ze nie
      wolno mi latac, ze to nie wypada, ze tego sie nie robi.

      Opadlam na podloge i juz nigdy wiecej nie latalam. Ale przez lata pamietalam to
      wszystko tak wyraznie, jakby sie dopiero co wydarzylo. Potem, jak podroslam
      i "zmadrzalam" przetlumaczylam sobie, ze to musial byc tylko sen.
    • Gość: gość Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: 217.153.202.* 14.09.06, 14:07
      A ja wierzę w duchy i doświadczyłam ich obecności nie raz.
      Cały czas czuję obecność mojego kolegi, który popełnił samobójstwo pół roku
      temu.Mamy mały domek nad morzem, do którego mój kolega lubił przyjeżdzać i
      wiem,że on tam był w te wakacje.Słyszałam jęki i dziwne odgłosy tego lata i ten
      niesamowity niepokój.Po prostu wierzę,że on nadal nie może zaznać spokoju.
      Wiele takich historii niesamowitych było w mojej rodzinie.Pamiętam jak dziś a
      było to jakieś 5 lat temu moją babcie bardzo chorującą.Była już w bardzo złym
      stanie więc przebywała w szpitalu.Jechaliśmy do niej całą rodziną w niedzielne
      popołudnie około godz.13.00.Podczas drogi do szpitalu a było to jakieś 100 km
      nagle o naszą przednią szybę w samochodzie rozbiła się chmara jakiś robali i
      zostawiły one smugi krwi.Zatrzymalismy się żeby to wytrzeć ale nie można było
      tego w ogóle usunąć.Kiedy dojechaliśmy do szpitalu okazało się,ze babcia nie
      żyje, zmarłą dokładnie o 13.07 zatem kiedy to zatrzymalismy samochód żeby
      przetrzeć te szybe.
      • Gość: apothetai Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.icpnet.pl 14.09.06, 16:09
        w 1998 roku zmarl moj dziadek... mialem wtedy lat, a jako, ze dziadek dlugo
        chorowal, to dosc czesto sie nim opiekowalem nawet na kilka dni przed
        smiercia... mial chyba ze mna najlepszy kontakt z wnukow... na 3 dni przed
        msiercia zabrala go karetka i tylko kwestia czasu bylo, kiedy dostaniemy
        wiadomosc, ze dziadek odszedl.. kazdy telefon to palpitacja serca... i w koncu w
        poranku - kilka minut po 5 rano zadzwonil telefon... cos kazalo mi go odebrac,
        wiec wybudzony zerwalem sie z lozka... gdy odebralem telefon w sluchawce
        panowala cisza... nie bylo zadnego pikanie czy czegos innego a tylko cisza... i
        juz wtedy wiedzialem, ze dziadek odszedl...
    • Gość: ChubeeDops Cały czas. W newsach, w gazetach ... IP: 194.106.192.* 14.09.06, 16:50
      Wszędzie widzę ducha ... minionej epoki. Wszędzie TW, ubecy, prowokacje, beton,
      rozliczenia, kolesiostwo, korupcja ... To wszystko było. Duch minionej epoki. I
      za żadne skarby nie da się tego logicznie wytłumaczyć ...
    • Gość: malina_37 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.res.pl 14.09.06, 17:12
      mialam kilka historii w moim zyciu..pierwsza - bylam mala dziewczynka,okolo 10,i
      pojechalam z mama i siotra nad morze.pewnej nocy przyszla do mnie moja
      ciocia-babcia(niezyjaca) i polozyla mi dlon na policzku..pamietam do dzis dotyk
      4 palcy na skorze i nigdy tego nie zapomne..podobno bardzo mnie lubila:)historia
      nr 2:mieszkalam z mezem w mieszkaniu po dziadkach i pewnej nocy,a zblizala sie
      polnoc,uslyszeelismy wyrazne pukanie do okna w duzym pokoju..wstalismy i
      podeszlismy do okna,pukanie dalej nie ustawalo..maz otworzyl okno,zawial
      wiatr,i..wszytskoo ucichlo..czesto mam wrazenie ze nie jestem sama,ale
      rownoczesnie wszyscy zmarli sa jakby obok,moze moj mozg ciezko przyswaja strate..
      ostatnio- majac nielatwy okres w zyciu-modlilam sie do Aniola Stroza - i
      przysnilo mi sie ze lezy i obejmuje mnie ramionami,zebym sie nie bala..sen?
      mozliwe :)
    • Gość: andzia Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.cor.eu.int 14.09.06, 17:34
      A ja sie kiedys obudzilam w nocy, wiedzac, po prostu WIEDZAC, ze zobacze postac
      kolo lozka...no i prosze, stala naprzeciwko, czarna postac i tak mi sie
      przygladala. Sama sie dziwie, ze nie umarlam na zawal serca:) Ale
      przeprowadzilam sie wkrotce potem:)
      Tak wlasciwie to sie pozniej dowiedzialam, ze sasiadka nade mna popelnila
      samobojstwo, ale umarla dobre pare miesiecy wczesniej...
      • Gość: ktosia Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.versanet.de 14.09.06, 18:05
        sasiadka umarla pare miesiecy zanim popelnila samobojstwo???
    • Gość: Gość Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.multicon.pl 14.09.06, 18:41
      coś co się nie da wytłumaczyć. Obecny rząd.
      • Gość: bawara1985 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 19:32
        nio ja mialalm moze kilka snow proroczych ale jeden pamietam bardzo dobrze.. do
        liceum chodzila ze mna pewna dziewczyna, ale w 2 klasie wagarowala dluzszy czas
        okolo 2 miesiecy i pewnej nocy przysnila mi sie ona ze przyszla do szkoly,
        nastepnego dnia zjawila sie...
        mam tez czesto sny o osobach z ktorymi bede miec kontakt nastepnego dnia czy to
        telefoniczny czy tez twarza w twarz.. nie wiem skad te osoby pojawiaja sie w
        moim umysle ale to dosc dziwne, poza tym gdy ktos opowiada mi o swoim nowo
        zakupionym samochodzie potrafie na 85 % powiedziec jaki to kolor samochodu
        zanim uslysze jaki faktycznie jest
        • Gość: hope Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 20:24
          juz wczesniej o tym pisalam,o tych przysnionych osobach...tez tak mam,a
          myslalam ze jestem sama:)...a snily Ci sie zupelnie nieznane dotad osoby,a ty
          nastepnego dnia je widzialas/poznalas lub mialas z nimi kontakt????jak tak to
          welcome in the club!
    • mangodibango Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 14.09.06, 20:57
      Miałem może około 16 lat. Pewnego wieczoru siedząc wieczorem w swoim pokoju
      usłyszałem pukanie do okna. Trochę było to dziwne, no bo kto mógłby pukać na 4
      piętrze. Zawołałem mamę i razem słuchaliśmy tego pukania. Po chwili mama
      zawołała tatę, ale gdy ten wszedł do pokoju, pukanie ustało. Trwało to może z
      pół godziny i już zaczynało mnie denerwować, więc stanowczo poprosiłem to cos
      żeby już przestało. I przestało. A poza tym gdy mieszkałem jeszcze z rodzicami,
      co wieczór, gdy wszyscy już spali, a ja jeszcze siedziałem z książką, słyszałem
      kroki w korytarzu, z pokoju do kuchni i z powrotem. Takie stukanie bosymi
      piętami o podłogę. Oczywiście oprócz mnie nikt tego nie słyszał.
      Natomiast moją mamę, którą leżąc na łóżku rozwiązując krzyżówki, coś udrapnęło
      w stopę. Czuła te dotknięcie przez parę dni. Wystraszyła mnie tą opowieścią
      okrutnie i od tamtej pory starałem się nie chodzić ostatni spać.
      Mieszkając w internacie wywoływaliśmy duchy. Używaliśmu do tego kartki z
      alfabetem i igły. Pewnego wieczoru przyszedł do nas niejaki Janusz. Od początku
      nie był przyjaźnie nastawiony. W pewnym momencie odczytaliśmy że "nóż cały w
      plecy" - pamiętam to dokładnie. Nie pytaliśmy już komu i dlaczego ten nóż.
      Wystraszył nas bardzo i to był nasz ostatni raz z wywoływaniem duchów. Bardzo
      to głupie zabawy, zwłaszcza dla dzieci.
      • Gość: Grzesiek Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.gdynia.mm.pl 14.09.06, 22:15
        hej , moze niech ktos załozy jakieś forum o duchach? bo chyba kazdy mial jaies
        spotkania 3 stopnia z "czymś" i chcial by sie tym podzielic z innymi :) ja
        mialem takie przypadki:
        1. ostatnio mialem dziwne deża wi , osoby ktore poznawalem jako nowe wydawaly
        mi sie strasznie znajome , zaczynalem sie pytac czy moze gdzies ich nie
        spotkalem czy cos , ale nie . najpier byly osoby , pozniej zdazenia a nsatepnie
        osoby i zdazenia , ostatnio ustało ale mam taka hipoteze ze moze jakiś JA z
        innego wymiaru ale z przyszloosci niedalekiej połaczył sie w jakis sposob ze
        mną byc moze telepatycznie i przekazal mi świadomie bądz nie , pewne
        zdazeniia :) nie wiem trudno wytlumaczyc , albo moze jakis duch chce mnie
        ostrzec przed czyms , wiadomo duchy są ponadczasowe .

        2. druga rzecz jaka mi sie przytrafila to w dziecinstwie gdy jeszcze nie
        umialem kompletnie czytac , wybralem sie z rodzicami na wielki cmentarz ktory
        widzialem pierwszy raz w zyciu . mial to byc grub ciotki dawno zmarlej, prolem
        byl w tym ze nie wiedzielismy gdzie on jest postanowilismy szukac , ja patrzac
        sie na rozne grpby chodzilem i patrzalem i patrzalem az nagle nie wiem
        dlaczego powiedziałem TO TEN , i sie okazalo to był ten grub :))

        3. trzecia rzecz to stara kamienica pamietam ze wchodzilem do ciotki stara
        ciemna klatka az nagle cos wyszkoczylo czarnego ze sciany , przelecialo
        przeddemna i zniklo , pamietam tylko ze byla to postac zgarbiona i z ruzgą :)
        cos jak by biskup

        4. 4 rzecz bylta taka dosc smieszna , kiedys wydawalo mi sie ze cos chodzi po
        domu i to przez kilka dni w nocy , wkurzylem sie i pomyslalem sobie by ta osoba
        mi sie przysnila , mialem sen nastepujacy bylem w mojim domu i zauwazylem jak
        jakis facet zaczyna chodzi po domu cos tam doytkac itp. powiedzialem mu ze go
        tu nie chce i ma odejsc , rozloscil sie na mnie i zaczol na mnie biec i mnie
        popychac , a ja wyobrazilem sobie ze zamykam go w bańce z ktorj nie moze
        wyjsc :D i tak sie stalo , smieszne ale to mi przyszlo do glowy tylko :D
        nastepnie wyzucilem go z domu i gdzies tam sie daleko poturlał :D , nagle
        dzwoni budzik i sie budze. Nie wiiem czy to bylo naprawde ale juz nigdy nie
        slyszalem tych krokow :D Pozniej wyobrazalem sobie że moj dom jest chroniony
        przed duchami i chyba jest good ;D nie wiem co cpalem ale bylo mocne :D


        Polecam ksiazke KSIEGA DUCHÓW !
        • Gość: intima_29 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.ae.krakow.pl 15.09.06, 11:01
          "...az nagle cos wyszkoczylo czarnego ze sciany , przelecialo
          przeddemna i zniklo..." - to na pewno był biskup i na pewno chciał Cię zmusić
          do zakupu słownika ortograficznego
    • Gość: Late Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 22:09
      Tak, widziałem w telewizji dwóch zupełnie identycznych, małych, pękatych, nadętych facetów, jak wręczali sobie nawzajem jakieś tajemnicze papiery. Tego nie da się logicznie wytłumaczyć, takich rzeczy NIE MA!!! (a w każdym razie nie powinno być).
    • grzehuu forum o duchach 14.09.06, 22:25
      WCHODZCIE NA FORUM O DUCHACH TAM MOZEMY PISAC O WSZYSTKIM :)
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
    • Gość: Tefałpe Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 22:37
      Coś ode mnie:

      Raz siedziałem z kilkoma osobami w starym domu, w którym teraz mieszkam i
      rozmawialiśmy o poprzednich Ś.P. mieszkańcach, że 'pojawiają się' nam na
      podwórku jako sroki (związane były z tym też inne historyjki, a akurat sroki
      latały). Jedliśmy wtedy obiad. Za chwilę, wybuchł talerz stojący obok i
      rozprysnął się na małe kawałeczki szkła. To musiał być znak.

      Także bardzo często zdarza mi się tzw. "świadomy sen", mam otwarte oczy, mogę
      chodzić po domu, wiem że nie śpię i jestem tego świadomy, a jednak w moich
      myślach toczy się sen i nie mogę tego kontrolować.

      Ostatnio przez dłuzszy czas przytrafiają mi się takie rzeczy, że przychodzi mi
      coś na myśl - np. tytuł piosenki, jakiś film, sytuacja, osoba, wcale nie wiadomo
      skąd! Na następny dzień słyszę tę piosenkę (choć już bardzo długi czas jej nie
      słyszałem), trafiam w TV na ten film (choć nie miałem pojęcia, że ma być
      puszczany), przytrafia mi się podobna sytuacja i spotykam tę osobę, choć wcale
      tego nie planowałem i zupełnie się nie spodziewałem. Takie deja vu mnie troszkę
      przeraża, bo to się zdarza mi bardzo często!

      A parę dni temu (chyba wczoraj) obudziłem się rano zupełnie... sztywny! Mogłem
      się poruszyć, ale w samym momencie obudzenia czułęm się jak, jakby to ująć,
      deska do prasowania :P
    • lekarzzewsi Nie widziałem, ale słyszałem i to wielokrotnie.... 15.09.06, 00:21
      Mieszkam w starym, przedwojennym, domu ze skrzypiącymi schodami. Po wojnie była
      w nim izba porodowa, a przed wojną - cholera wie - jakiś niemiecki urząd (mam
      nadzieję, że nie Gestapo...) Na górze mamy sypialnię i pokój dzieci a na dole
      kuchnię, salon, i pokoje gościnne. Wieczorem podczas oglądania telewizji bardzo
      często słyszę schodzące po schodach dziecko (żeby się napić itp.), tyle, że,
      jak ma już wejść do salonu kroki milkną i...nikogo nie ma. Na początku
      chodziłem na górę sprawdzać, co jest, ale zawsze okazywało się, że dzieci śpią
      w najlepsze... Kiedyś wychodziliśmy na zabawę i do dzieci przyszła niania.
      Rano, kiedy powiedziała, że w zasadzie było spokojnie, tylko dzieci w nocy
      chodziły po schodach, ale zanim wstała, to już wracały do łóżek - tylko
      wymieniliśmy z żona porozumiewawcze spojrzenia...
      Kiedy golę się w łazience, młodsza córeczka czasem puka do drzwi, kiedy chce
      skorzystać z łazienki. A że stoję wówczas przy samych drzwiach, od razy drzwi
      jej otwieram. Pewnego ranka golę się, i słyszę charakterystyczne pukanie do
      drzwi, koło których stoję. Otwieram je wiec natychmiast i...nikogo nie ma.
      Wychodzę do przedpokoju i okazuje się, że w tym momencie na całym piętrze
      nikogo nie ma...Wszyscy są na dole, a od momentu pukania do otwarcia przeze
      mnie drzwi nie minęła nawet sekunda – po prostu otworzyłem drzwi
      natychmiast...„duch”!
      Często w naszym domu coś na kilka minut ginie. Kładę na pustym stole śrubokręt,
      odwracam się a kiedy odwracam się znów, żeby go wziąć - nie ma. Schylam się pod
      stół myśląc, że spadł. Nie ma. Wstaję i...leży na stole. Normalnie nie do wiary
      (to było dla mnie na początku), ale już się przyzwyczaiłem.
      Jednak pewnego wieczora "duch" przeszedł samego siebie. Po tym zdarzeniu
      doszedłem do wniosku, że, nie dość , że jest dowcipny, to jeszcze cholernie
      sprytny. Otóż, głupio trochę o tym pisać, ale, nastawiliśmy sobie z żoną
      kamerę, żeby nagrać nasze łóżkowe igraszki. Zoom był tak ustawiony, że
      obejmował z dość dużej odległości cały „plan”. Kiedy później oglądałem nagrany
      materiał, okazało się, że w pewnym momencie kamera „sama” wykonała pełne
      zbliżenie (ściany, z resztą) i tak zostało już do końca filmu. Kamera – była
      wtedy i jest do dziś w pełni sprawna, nie było w pobliżu żadnego źródła
      podczerwieni, które mogłoby zadziałać jak pilot i wykonać zoom, no, po
      prostu „duch”. Żeby było śmieszniej mam „dowód” a nie mogę go nikomu
      pokazać... ;)
      W akademiku, gdzie mieszkałem na studiach (stary, przedwojenny budynek, na
      Pomorzanach, przy ul. Grudziądzkiej 31 w Szczecinie) tak się złożyło, że
      mieszkałem na najwyższym piętrze. Dźwięki, które w nocy dochodziły ze strychu,
      czasem (w ciągu 6-ciu lat, które tam mieszkałem słyszałem je może 5 razy) były
      tak głośne, że budziły mnie! Było to coś jakby przesuwanie mebli, ciężkich
      przedmiotów i kroki w ciężkich butach i znów przesuwanie. Nie muszę chyba
      dodawać, że o 2.00 – 3.00 w nocy na strychu w naszym akademiku nie było żywej
      duszy, a strych był zamknięty na głucho. Nie były to z resztą odgłosy żadnej
      imprezy, tylko samo przesuwanie i kroki... Myślałem, że tylko ja to słyszę, ale
      po latach, kiedy się wygadałem przy wódce z kumplami, okazało się że oni też to
      słyszeli, tylko, tak jak mnie, głupio im było się przyznać...
      Czytając o zmorach, muszę powiedzieć, że ok. 2 tyg. temu obudziło mnie uczucie,
      że ktoś mnie dusi, ale nie (jak u przedmówców) siedząc, czy leżąc na mnie,
      tylko czułem wyraźnie czyjeś dłonie obejmujące moją szyję! Po całkowitym
      przebudzeniu się uczucie to natychmiast ustąpiło, ale zdałem sobie sprawę, że
      właśnie TO mnie obudziło! Sen miałem wówczas zupełnie innej treści i
      owo „duszenie” nie miało z nim żadnego związku... Nie był to jakiś brak
      powietrza, czy bezdech tylko wyraźne uczucie, że ktoś oburącz obejmuje moja
      szyję i dusi. Dziwne, nie?
      • Gość: vini prababcia IP: 85.134.154.* 15.09.06, 01:38
        moja babcia opowiedziala mi historie:
        jakis czas po smierci jej mamy zbudzilo ja stukanie
        otworzyla oczy i zobaczyla prababcie stojaca przed luzkiem z krzyzem w rekach
        i pokazujaca palcem na tabliczke na tym krzyzu (stukala tym krzyzem)
        nic nie mowiac po chwili znikla
        to bylo jakos przed pierwszym listopada
        kiedy poszli na cmetarz zapalic swieczke
        babcia przyjzala sie tabliczce okazalo sie ze ktoras data byla nie taka jak
        trzeba....
        data zostala zmieniona ofcourse.
        • Gość: ewtr Re: prababcia IP: 80.48.247.* 15.09.06, 09:58
          nie rozumiem jak to zmieniona. na grobie ktos zmienil czy jka robili te talice
          to sie pomylili?
          • Gość: vini Re: prababcia IP: 85.134.154.* 15.09.06, 11:17
            jak robili to sie pomylili po tym jak to zostalo zauwazone zmieniono date na
            wlasciwa pzdr.
      • Gość: iquea Re: Nie widziałem, ale słyszałem i to wielokrotni IP: *.icpnet.pl 15.09.06, 18:06
        Nie wiem czy wierzyć w te historie czy nie, ale rewelacyjnie opowiadasz.
    • Gość: endriu Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 01:52
      Opowiadal mi niedawno dziadek który to jest człowiekiem rozsądnym jak to parę dni wcześniej jego kolegi - jeszcze z czasów dzieciństwa - żona trafiła do szpitala. Mieszkają na rolniczych przedmieściach miasta i gdy jego syn robił obrządek, on sam położył się by odpocząć bo lata już nie te. Miał się na chwile wybudzić i zobaczyć jak jego żona przechodzi przez korytarz, parę minut później zadzwonił telefon ze szpitala z informacją że małżonka właśnie zmarła. Ile w tym prawdy nie mam pojęcia, ale historia zapadła mi już w pamięć.
    • porannakawa Każdy z nas widział! Nawet rozmawiał! 15.09.06, 03:14
      Niektórzy tylko zauważyli poniewczasie, że widzieli i rozmawiali z upiorem.
      Reszta żyje w nieświadomości!
      • franciszek.modrzycki Moze nie na temat... 15.09.06, 05:19
        Niestety, nigdy zadnego ducha jeszcze nie widzialem, nawet nie bralem udzialu w
        zadnym seansie spirytystycznym... No ale coz i bez tego mozna spokojnie zyc.

        W zasadzie chcialbym tylko zapytac sie, czy wsrod czytajacych ten watek jest
        ktos, jakas osoba majaca podobne, jak ja zdolnosci... hmmm...
        powiedzmy "paranormalne".

        Bardzo prosze uprzejmnie o powazne podejscie do tego pytania.

        Otoz w zasadzie od dziecinstwa posiadam pewna nazwijmy to zdolnosci
        (odzieczyczona po mamie) taka, ze spogladajac na osobe potrafie bezblednie
        doslownie po paru sekundach (!) okreslic cechy charakteru czlowieka. Patrzac na
        jakakolwiek osobe, lub nawet jej fotografie, wiem czego mozna sie spodziewac po
        tej osobie. Na przyklad, bedac jeszcze chlopcem, w szkole bezblednie potrafilem
        okreslic kazdego nowego nauczyciela, co z czasem kazdy ze sluchajacych kolegow
        mogl pozniej sprawdzic i poczuc na wlasnej skorze. Wydawalo mi sie to jak
        najbardziej calkiem naturalne (tzn. to moje czytanie z ludzkiej twarzy), jaki
        dany czlowiek jest, opisac jego charakter, nature, zachowanie itp. Od samego
        poczatku strasznie mnie to zaskakiwalo i budzilo we mnie zdziwienie to, ze tego
        NIE WIDZA INNI (tzn. moi koledzy)!!! Przeciez, to bylo takie oczywiste...
        Nigdy nic sobie z tych moich zdolnosci nie robilem - po prostu, to widzialem i
        czulem...

        Czy jest ktos wsrod czytajacych, ktory ma podobne zdolnosci? Tzn.patrzac na
        czlowieka wyraznie widzi jego charakter wypisany na jego twarzy! Zeby bylo
        jeszcze smieszniej, przygladajac sie nieco dluzej... wyraznie czuje cos, gdy z
        tym czlowiekiem mialo sie stac w przyszlosci cos "odmiennego" (jakas
        niesamowita kariera, wyjazd, choroba, wypadek i takie rozne inne rzeczy). Kilka
        razy mowilem o moich spostrzezeniach (ktore sie zawsze sprawdzaly co do joty)
        kolegom w szkole, kumplom z podworka, ale kiedy sie moje spostrzezenia
        wypelnialy, wtedy zaczeto mnie przezywac "jasnowidz", "mag" itp. Nie chcialem
        byc inny i zeby mnie przezywano w taki sposob. (Wystarczy, ze slyszalem, jak
        moja mame jej wlasne siostry, a moje ciotki (ktore nie mialy podbnych
        zdolnosci) i sasiadki nazywaly "czarownica"). Strasznie nie chcialem, zeby i
        do mnie przylgnelo jakies podobne okreslenie.

        Wszystkie moje spostrzezenia zatrzymywalem dla siebie. Tak bylo do czasu, kiedy
        poznalem dziewczyne, w ktorej strasznie zakochalem sie, tak mocno, jak nigdy
        pozniej... i to wiedzac od samego poczatku, ze ona pozna w niedlugim czasie
        kogos innego i wyjedzie z nim z kraju. Tak tez i pozniej sie stalo. Ale zanim
        do tego doszlo, dzieki niej poznalem jej dwie kolezanki. Kiedy zobaczylem
        pierwsza, az mnie cofnelo. Doskonale wiedzialem to, ze ta dziewczyna bedzie...
        kaleka. Ona miala to wyraznie wypisane to na twarzy! Powiedzialem o tym
        swojej dziewczynie. Zignorowala to. W wakacje pojechalismy nawet razem z nia i
        jej chlopakiem na wakacje nad morze... Po powrocie, jakies trzy miesiace
        pozniej, ta jej kolezanka mial makabryczny wypadek samochodowy... polamane
        kosci, musiala miec wszczepiona platynowa blache...

        Z druga jej kolezanka bylo jeszcze gorzej. Pamietam ten dzien jak dzisiaj.
        Poszlismy poznym jesiennym wieczorem do jej domu. Otworzyla nam drzwi i
        zamurowalo mnie... Powiedzialem pozniej mojej dziewczynie, ze ta jej kolezanka
        nie bedzie... dlugo zyc. Widzialem to dokladnie na jej twarzy. Kiedy
        powiedzialem to mojej dziewczynie, to juz sie nie smiala... Jakis rok
        pozniej "rozeszlem sie" z ta moja dziewczyna, a ona wyjechala z Polski ze swoim
        nowym chlopakiem. Pozniej zadzwonila do mnie i powiedziala, ze ta dziewczyna,
        na ktorej twarzy wyczytalem smierc zmarla na raka.

        Chyba juz dosyc, bo ktos moze pomyslec, ze zmyslam... Zapewniam, ze jest to
        absolutna prawda i chcialbym sie tylko dowiedziec, czy jest ktos kto ma
        podobny "dar" (czy jak to nazwac). Zaznaczam, ze nie jestem w stanie zmienic
        wypadkow rzeczy (bezskutecznie probowalem juz wiele razy). Po prostu, to moje
        widzenie, przypomina raczej "czytanie ksiazki"...

        • merwinka do franciszek.modrzycki 15.09.06, 08:35
          sprawdz poczte, cos Ci napisalam :)
          pozdrawiam:)
        • kisielki Re: Moze nie na temat... 15.09.06, 08:45
          Powyżej opisałam swoje "spotkania z duchami", i wspomniałąm o snach i innych
          rzeczach, na przykład powiem cos i parę dni później okazuje się ze mam racje,
          na przykłąd, moja przyjaciółka poznała chłopaka, zakochana niesamowicie,
          opowiadala mi o nim, rozmawiałyśmy i ja jej nagle mówię: wiesz co ale on ma
          żone... Ona sie wkurzyła, kazała mi przestac zartowac, itd, a pare dni póxniej
          zadzwoniła żeby powioedzieć ze mialam rację. Dziwne sny, po których budziłam
          sie i wiedziałam ze cos się niedobrego będzie dziać z moją siostra,wiedziałm ze
          ktoś bardzo mi bliski mnie zostawi dla innej kobiety i wiedziałam dla kogo(tez
          symboliczny sen) nagle przy pozegnaniu z mężem mówie mu:prosze cie uważaj dziś
          bardzo na siebie, a potem okazuje sie ze w firmie była próba kradzieży, która
          mogła się bardzo źle zakonczyć dla pracowników...I ja tez pochodzę z takiej
          rodziny czarownic, i mnie też niektórzy nazywają czarownicą. Nie mam takich
          zdolności jak Ty , ze potrafię przewidzieć co sie będzie działo z dana osoba (
          i wspólczuje Ci, bo to ogromne obciażenie, zwłaszcza jeśli nie mozna temu
          zapobiec), ale miewam "przebłyski, potrafie wyczuc intencje, wiem kiedy ktos
          kłamie... I cały czas się zastanawiam czy to dobrze byc taka czarownica czy
          nie...Pozdrawiam! Ewa
        • Gość: mikron inzynier Ossowiecki IP: *.desy.de 15.09.06, 12:00
          przed wojna dosyc znana postac. Mial podobne zdolnosci. Poszukaj cos o nim,
          pogadaj z ludzmi, ktorzy przed wojna mieszkali w Warszawie.
    • kisielki Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 15.09.06, 08:33
      w moim zyciu wydarzały się różne niesamowite rzeczy, może częśc z nich była
      tylko sugestia...mam troche "dziwnych" osób w rodzinie, z
      różnymi "zdolnościami" , wsadzam to w cudzysłow bo staram się zdystansować do
      tego, co nie jest łatwe...Sporo tego było ale opowiem o dwóch...

      Przypadek pierwszy, jako nastolatka obudziłam się w nocy czujac obok siebie
      jakas obecność. Nade mną stał facet, wysoki, siwy, w długim czarnym płaszczu,
      kapeluszu, i uśmiechał sie ale ten uśmiech był okrutny-wiecie co mam na myśli?
      Rozwrzeszczałam się strasznie, postawiłam na nogi cały dom, spałam przez kilka
      dni z mama( miałam juz chyba z 17 lat!). Ale najlepsze okazało sie pare dni
      później, opowiadałyśmy o tym zaprzyjaźnionej sąsiadce z tej samej klatki. Jak
      zaczęłam mówić że zobaczyłam faceta, to zapytała: taki w opłaszczu , kapeluszu
      i dziwnie sie śmiał? U mnie też był...Parę dni później , przyjaciółak mojej
      mamy z sąsiedniego bloku, przyszłą opowiedzieć, ze w nocy jej 16-letnia córka
      obudziła wszystkich bo przeraził ja ten sam gość...Nie wiem co to było, więcej
      żadna z nas go nie widziała, ale ten okrutny uśmiech pamietam do dzis, a było
      to jakies 12 lat temu...
      Drugi przypadek mial miejsce po śmierci moich dziadkow, babcia zmarła w swoim
      domu, dwa lata póxniej dziadek. Dom został wystawiony na sprzedaż i tzreba było
      tam sprzątnąc, spakowac wsztystko. Zdarzało się że jechałam tam sama, to znaczy
      zabierałam ze soba moja psice. Z salonu do sypialni na górze prowadziły schody
      z bardzo szeroko rozstawionymi sztachetkami, Fanta nie wchodziła na nie bo się
      najzwyczajniej w świecie bała, chyba że ja wchodziła, to wdrapywała się za mna
      przytulona do sciany. I w pewnym momencie bedac w hallu usłyszałam że ktoś
      chodzi po schodach...Myślałam że to ona, weszląm do pokoju , kroki słyszałam
      nadal a moja psina siedziala na fotelu, patrzyła w tamta strone i warczała.
      Przeraziłam sie, zaczęłam płakać, zapytałam głośno:dlaczego mnie straszysz? i
      wszystko ucichło. Cały czas mam wrażenie że to była moja babcia. Ale może jak
      zobaczyła ze ja sie po prostu boje to przestała dawać znaki? Teraz tylko jak mi
      sie śni ten dom, moja babcia, to zawsze są to nieprzyjemne sny (mimo że
      spedziłam tam mnóstwo wspaniałych chwil) i zawsze potem coś niedobrego dzieje
      się z moją mama albo młodszą siostrą.

      Poza tymi "spotkaniami" miewam dziwne sny, pzreczucia, czasem powiem coś
      dziwnego , co potem sie sprawdza...


      • Gość: trusiaa Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 09:33
        Jak już wcześniej pisałam mieszkałam wiele lat w starej kamienicy. Na porządku
        dziennym (i to dosłownie, bo dziwne sytuacje rzadko kiedy przytrafiały się w
        nocy) były odgłosy otwieranych i zamykanych potem z głośnym trzaśnięciem drzwi
        wejściowych, a następnie kroki w przedpokoju. Często moja mama sądząc, że to
        ojciec wrócił z pracy wołała głośno - Jędrek nie wygłupiaj się! Oczywiście
        nikogo nie było. W kuchni "coś" rozsypywało makę, czy kaszę i biedna mama
        kłóciła się z tym kimś. Jednak, gdy zaczęła opowiadać, że coś zapala kuchenkę
        gazową i odkręca kurek w zlewie patrzyliśmy po sobie z troską... Do czasu kiedy
        byłam z mamą w kuchni - posprzątałyśmy po obiedzie i już miałyśmy wychodzić
        gdy, dosłownie na moich oczach, zapłonął palnik gazowy! Innym razem woda z
        kranu też leciała jak wściekła, a przecież nie było małych dzieci, które
        mogłyby zapomnieć ją zakręcić.
        Po urodzeniu pierwszego syna miałam okropne wrażenie, że w naszej sypialni
        zbierają się złe postacie, które chcą zrobić dziecku krzywdę. Na szczęście to
        po dwóch tygodniach minęło, za to na spacerach z małym widywałam na ulicy szare
        sylwetki ludzi - takie łapane katem oka. Było ich tak wiele - po kilka za
        każdym razem i wygladały niesamowicie - ładny słoneczny dzień - kolorowo ubrani
        spacerowicze i nagle między nimi ktoś szary - siedzi pod krzewem, inny - oparty
        o ścianę patrzy przed siebie. I oni wszyscy nawzajem się nie widzą!
        Nie miałam póżniej tego typu doświadczeń - tzn. nie na taka skalę.
    • zamek Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 15.09.06, 09:19
      Bardziej słyszałem, niż widziałem.
      Uczelnia, w której studiowałem (a obecnie pracuję), mieści się w około stuletnim
      pałacu. Niegdyś był on własnością przemysłowca. Jedna z sal znajduje się w jego
      byłej sypialni, w której to miał on popełnić samobójstwo, wieszając się na kablu
      telefonicznym. Ponoć kiedyś pokazywał się jego cień w jednym z okien, kiedy
      jednak - już w latach 90-tych zeszłego wieku - założono u nas wewnętrzne
      telefony, "duch" zmienił obyczaje, czego byłem świadkiem.
      Akademia jest otwarta zawsze do 21. Akurat tego poniedziałku zasiedziałem się
      trochę, a przebywałem akurat w tej sali, o którą chodzi. Słyszałem wcześniej o
      emanacjach ducha, ale najprościej mówiąc, zapomniałem o jego wybrykach. Byłem
      tam z koleżanką: rozmawialismy o czymś, kiedy to o 20.30 zadzwonił telefon.
      Jeden raz, krótko. Podniosłem słuchawkę - było w niej słychać wyłącznie jakieś
      trzaski. Odłożyłem i zrozumiałem... przypomniało mi się, jak to paru moich
      znajomych mówiło mi już wcześniej o tym dzwoniącym właśnie w poniedziałki o tej
      porze telefonie. Przy wyjściu zapytaem jeszcze portiera, czy łączył do mnie
      jakąś rozmowę - oczywiście, nie łączył żadnej.
      • Gość: Marek Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.net.pl 15.09.06, 10:52
        Ja osobiście nie miałem spotkań tego typu jak również doświadczeń w tym temacie
        jedynie z opowiadań. Mama opowiadała jak na początku małżeństwa kiedy jeszcze
        nas nie było na świecie miała dziwne doświadczenie. Ojciec dojeżdzał do pracy
        pociągiem do miejscowości oddalonej o 80 km i bardzo wcześnie wstawał, mama
        zawsze jeszcze kładła się po jego wysciu do łóżka. Tego dnia jak zwykle ojciec
        wyszedł do pracy, a mama położyła się do łóżka, leżała tyłem do drzwi i w pewnym
        momencie słyszy kroki w przedpokoju (stare budownictwo, wysokie kondygnacje,
        drewniane podłogi, bardzo dobra akustyka, na parterze mieściła się poczta, a na
        piętrze mieszkanie moich rodziców)drzwi do pokoju się otwierają tak, że poczuła
        powiew chłodnego powietrza, kroki już słychać w pokoju i poczuła jak ktoś usiadł
        na łóżku w wysokości nóg tak, że aż kołdra się naciągneła. Mama była pewna, że
        to ojciec się wrócił bo czegoś zapomniał i mówi "Jasiu co się stało, coś
        zapomniałeś?" i w tym momencie się odwraca i widzi, że nikogo nie ma.
        Dziadkowie mieszkali na wsi, na zewnętrznej ścianie garażu wisiały dwa ogromne
        koła od wozu, dorożki takie drewniane z metalowym pierścieniem zamiast gumy na
        obwodzie. Koła były cięzkie i aby nie spadły wujek powiesił je przez piastę na
        gwintowanej śrubie, tak że chcąc je zdjąć trzeba było mocno zakręcić. W dzień
        śmierci babci jedno koło spadło....a u nas w domu ktoś, coś bardzo mocno uderzył
        wszybe (rodzice mieszkają na 3 piętrze) po jakieś godzinie był telefon o śmierci
        babci. Ci sami dziadkowie, od zawsze pamiętam, że dziadek miał protezę jednej
        nogi, w tamtych czasach protezy były strasznie toporne i ciężkie i będac na
        wakacjach u dziadków zawsze było sychać charakterystyczne stukanie o podłogę
        protezy i kuli gdy dziadek chodził na piętrze i po betonowych schodach. Po
        śmierci dziadka przez jakiś czas było słychać to charakterystyczne pukanie na
        piętrze i potem na schodach tak jak by właśnie schodził na dół po schodach,
        które prowadziły do kuchni, tylko nigdy nikt do kuchni nie wszedł. Pamietam jak
        zawsze babcia spokojnie mówiła, że to dziadek przyszedł w odwiedziny. To było
        jakieś 20-30 late temu, a ostatnio... W zeszłym roku jakoś na jeśieni, musiałem
        gdzieś wyjść, była godzina tak koło 21, żona została sama w domu. Wróciłem po
        godzinie do domu a tam wszystkie, dosłownie wszystkie świała zapalone, we
        wszystkich pomieszczeniach, a żona blada jak ściana i cała rozstrzęsiona, widać
        było że coś się stało. Przez dłużą chwilę nie chiała mi powiedziec co się stało,
        w końcu udało mi się ją uspokoić i powiedziała, że jak szła z pokoju do kuchni w
        małym pokoju na wprost wyjścia z "salonu" lub dużego jak kto woli zobaczyła
        bardzo wyraźnie postać starszej kobiety, siwe włosy, biała koszula coś jak nocna
        albo sukienka itp. stojącej w rogu. Nikomu o tym niemówilismy, między sobą też
        już nie poruszamy tego tematu.
        Miesiąc temu odiwedził nas szwagier z dziewczyną, graliśmy w eurobiznes jak za
        dawnych dziecięcych lat, ja z żoną sziedzieliśmy tyłem do drzwi a oni na kanapie
        na wprost drzwi. Dochodziła godzina 22 garamy i gram i w pewnym momencie
        spojrzałem na szwagra, a on wpatrzony w drzwi, na twarzy widać że czymś był
        bardzo zaskoczony, a nawet wystraszony, spojrałem na drzwi, w przedpokoju ciemo
        nic nie widać, spojrzałem na szwagra a on z takim juz przerażeniem patrzy to na
        mnie to na przedpokuj i nie wie czy ma się odezwać czy nie. Poszedłem do kuchni
        niby to po cole i zawołałem szwagra i się pytam co mu się stało, a on mówi że
        zobaczył postać starszej kobiety w siwych włosach w nocnej koszuli jak idzie od
        drzwi wejściowych do łazienki. Dziwne, jeden raz mogę zrozumieć, żeona się
        przewidziała ale drugi raz i to inna osoba to już zaczyna być dziwne.
        Dodam jeszcze tylko, że mamy psa i czasami pies się dziewie zachwuje. Leży sobie
        na podłodze przy nogach i nagle wstaje i zaczyna wodzić oczami po ścianie,
        potrafi tak nieraz obrócić łbem o 180 stopni i zatrzymuje wzrok na mnie (siedzę
        na fotelu) patrzy raz na mnie raz nad moją głową tak jak by ktoś tam stał i
        dlaczego ja nie reaguję. Takie samo doświadczenie miała moja żona. Bardzo często
        łapię psa na tym jak siedzi i wodzi wzrokiem po pustych ścianach tak jak by
        ktoś szedł, dziwne....
        • Gość: thtrhrh Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: 80.48.247.* 15.09.06, 20:11
          psy zawsze wyczuja ducha, ja juz bym chyba w tym domu nie mogla mieszkac, a
          juz na pewno nie zostawac sama, przerazajace. i ciekawe co na to sceptycy,
          pewnie wytlumacza tego ducha waszym zmeczeniem tudziez "dziwnym powietrzem"
          <lol>
    • Gość: Piotr Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 10:04
      Moje przypadki:
      -majac 15 lat wybralem sie w upalny sloneczny dzien wraz z mama i mala siostra
      na cmentarz postawic kwiaty na grobie rodzinnym.Cmentarz w srodku miasta,upalny
      dzien,zero wiatru,godzina 12-13.Stoimy dluzszy czas przy grobie rodzinnym i
      nagle na grobie obok,wazon z kwiatami zaczal uderzac w tablice z nazwiskami-
      miarowo i dluzszy czas tak jakby go ktos bral do reki u uderzal nim w
      epitafium.Nie musze dodawac ze widzialem to ja,moja mama.siostra i kobieta
      sprzatajaca grob niedaleko.Wszyscy zamarlismy z wrazenia.....
      Przypadek drugi-wraz z kumplem ucieklismy kiedys ze szkoly na wagary,poszlismy
      do zabytkowego parku...obok stoi katedra(Plock).Byla godzina 9-10 rano,rowniez
      sloneczny cieply dzien.Dodam ze nie pilismy nic ani nie palilismy,bylismy
      jeszcze "gowniarzami".usiedlismy sobie na lawce i nagle nasza uwage przykula
      dziwna mgla przy scianie katedralnej..Nagle z tej mgly wyszedl starszy pan w
      stroju z XIX wieku,w meloniku,surducie,bialym szalu owinietym wokol
      szyi,bialych rekawiczkach ,z przyczepionym do surduta zegarkiem w kopercie i z
      szkielkiem okularowym w oku...Podpieral sie laseczka i ledwo szedl.Zaczal isc w
      nasza strone,my nie iwedziec czemu ucieklismy z lawki alejke dalejk i
      obserwowalismy go.Gdy juz zrownal sie z nami,obrocil sie w nasza
      strone,usmiechnal i pogrozil nam palcem(byl strasznie blady i siwutki jak
      golabek),nastepnie poszedl alejka dalej i zaszedl za rog Wiezy Szlacheckiej
      zamku plockiego .Wtedy poscilismy sie biegiem zobaczyc dokad on idzie,za rogiem
      nie bylo NIKOGO!!!A dodam ze staruszek ledwo szedl i nie bylo mozliwosci zeby
      gdzies wszedl albo tak szybko pokonal prosty 100 metrowy odcinek drogi...
      Trzeci przypadek-u mnie w domu gdzie nikt nie zmarl.w goscinnym pokoju na
      poduszce lezal sobie moj kot,ja ogladalem tv(godzina 15-16),nagle pufka zostala
      jakby podniesiona(wraz z kotem) i poleciala pod sciane po drugiej stronie
      pokoju....kot uciekl...
      Jak widac duchy nie "strasza" tylko noca.
      Kolejny przyklad to miejsce gdzie obecnie pracuje.Otoz jeden kolega opowiadal
      mi ze w nocy palac papierosa w ubikacji drzwi do kabiny WC zaczely same
      trzaskac..Bylo to okolo 1:30 w nocy.ktorejsc nocy siedzac sobie w pracy(sam w
      budynku ) stwierdzilem ze ja juz tu tyle razy noca sam siedzialem i nic,wiec
      przysnalem sobie,i spiac uslyszalem kilkukotny trzask jakby ktos glosno zamykal
      drzwi.Bylem sam w budynku.Spojrzalem na zegarek-1:30 w nocy.
      Powiedzialem o tym strozowi co koledze i mnie przytrafilo sie noca a ten na to-
      spokojnie,jak nie bedziesz wchodzil noca do tego i tamtego pomieszczenia a
      bedziesz siedzial u siebie to nic sie nie boj(!).
      Faktycznie-jesli nie chodze tam gdzie mi stroz nie mowil to nic sie nie dzieje.
      • anmanika Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 15.09.06, 11:12
        Pamiętacie film "Uwierz w ducha" gdzie jedyną osobą która tego ducha widziała,
        był kot? No więc mój kot też widział ducha. Spał sobie na fotelu, w kącie w
        którym nic nie stało zaskrzypiała deska podłogowa, kot wstał, poszedł sprawdzić
        i wyleciał z wrzaskiem, dziko wystraszony, z nastroszonym futrem i syczący.
        Długo się nie mógł uspokoić. Trząsł się jak galareta.
        • Gość: Michał Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.play-internet.pl 30.11.21, 03:56
          Mój kot już nieżyjący też coś widział u mnie w pokoju. Obudziłem się w środku nocy i zobaczyłem swojego kota jak napuszony syczy na coś w drzwiach od pokoju. Był bardzo bojowo nastawiony z "wiewiórczym" ogonem. Ja sam widziałem ducha swojego drugiego kota co umarł mi w moim domu na raka. Jakieś trzy dni po jego odejściu po przyjściu z pracy otworzyłem drzwi do ciemnego pokoju ok.23.00 i siedział na środku pokoju, był przezroczysty w szarych kolorach. Spojrzał się na mnie i odskoczył w bok i się rozmył w powietrzu ... Mega wrażenie ... Nie zapomnę nigdy tego ... Dodam, że odszedł w pokoju obok, przyszedł się pożegnać. Duchy istnieją
    • Gość: Ewcia Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: 85.219.253.* 15.09.06, 12:49
      Pisalam wczesniej o miom kuzynie i duchu babci, ale jeszcze jest jedna sprawa.
      To tak a propos ludzi, ktorzy "przewiduja przyszlosc". Tez zdarzylo mi sie
      kilka razy cos takiego, chociaz nie zawsze byly to doslowne "wizje". Pierwszy
      raz, bylam w pierwszej klasie szkoly sredniej. Mielismy bardzo wymagajaca
      wychowawczynie. I kiedys wybierajac sie z mama na zakupy, mialam caly czas
      wrazenie ze wlasnie ja spotkam. Szukajac butow, odwrocilam sie w pewnym
      momencie a za mna stal kolega z tej wlasnie nowej klasy. Zamiast
      wychowawczyni :) Uczucie ze mam kogos spotkac nagle minelo.

      Drugi przyklad jest bardziej zastanawiajacy. To bylo juz na studiach,
      mieszkalam w akademiku. Kilka dni wczesniej rozstalam sie z facetem (mieszkal w
      tym samym akademiku) i moje "psiapsioly" przyjechaly mnie pocieszac. Akurat
      szlam z jedna z nich korytarzem do mojego pokoju, kiedy nagle ogarnelo mnie
      dziwne uczucie. Bylam niemal pewna, ze za rogiem spotkam "bylego". Widzialam
      nawet w wyobrazni jak wchodzi po schodach. W rzeczywistosci jak wyszlysmy tylko
      zza rogu, zobaczylam faktycznie bylego. Z ta tylko roznica, ze wychodzil z
      pokoju znajomych.... Nie musze chyba pisac, ze mnie zamurowalo. Najgorzej bylo
      mi pozniej glupio, ze on pomyslal, ze to na jego widok i wspomnien, mam taka
      nieciekawa mine.... a to bylo wlasnie zaskoczenie. Moze to przez silne emocje
      po rozstaniu wyczulam jakos jego obecnosc?
      Jest jeszcze kilka dziwnych przypadkow, niestety przykrych, bo dotyczacych
      smierci. Kiedys na studiach, siedzac w pokoju, nagle przyszla mi do glowy
      dziwna i przerazajaca mysl, co by bylo, gdyby ktores z moich rodzicow umarlo...
      Staralam sie o tym nie myslec, ale nie wiem skad cos takiego. Na drugi dzien
      okazalo sie ze zmarl tata mojej wspollokatorki...
      Podobnie bylo z moim wujkiem. Byl dziadkiem mojej kuzynki i szykowalysmy wtedy
      jakas impreze u niej. Ale dzien wczesniej mial miec operacje. jakos wszyscy
      wierzyli ze sie uda. Rano tamtego dnia idac na zajecia, nagle przyszlo mi do
      glowy, ze tej imprezy moze wcale nie bedzie, bo co bedzie jak wujek umrze? Do
      dzis pamietam nawet miejsce na ulicy, gdzie cos takiego pomyslalam. W czasie
      zajec dostalam tylko od kuzynki smsa ze imprezy nie ma, bo jej dziadek nie
      zyje... Az mnie ciarki przeszly.
      A ostatnio, z pol roku temu chyba, tez cos dziwnego. Spalismy z mezem i nagle w
      nocy jakis huk. Zerwalismy sie, ale nic wiecej nie bylo slychac, wiec moze cos
      spadlo. Rano maz zauwazyl, ze spadla deska do krojenia w kuchni. Tylko ze sama
      ja wieczorem kladlam i to tak, ze nie mogla spasc... Byla wprawdzie okragla,
      ale miala miejsce "zablokowane" zeby sie sama nie stoczyla. Moze jakies
      zatrzesienie sciany mogloby ja ruszyc. Na drugi dzien dowiedzialam sie od taty,
      ze zmarl daleki wujek. Prawie go nie znalam. Ale to bylo tej nocy kiedy spadla
      deska. Dowiedzialam sie pozniej, ze w zasadzie mieszkal niedaleko nas, w tej
      samej dzielnicy....
      Byc moze czesc z tych wydarzen da sie logicznie wytlumaczyc, ale wrazenie
      pozostaje...

      A jeszcze co do duchow itp. Pisalam wczesniej o babci, ale jest jeszcze jedna
      historia z nia zwiazana. Jak babcia umarla ja bylam mala (ok 2 lata). To byla
      mama mojej mamy. Lezala w trumnie u nas w domu. Pomimo ze to byla matka, moja
      mama bala sie zostac z nia sama i zawsze byl z nia tata. Potem jak sie babcia
      kilka razy snila, to mama tez sie bala. Jedyna osoba, ktora podchodzila do tego
      spokojniej, byla synowa babci. I to jej babcia sie potem przysnila i
      powiedziala, ze nie bedzie sie wiecej nikomu snic, bo sie jej boja. A ona nie
      chce nikogo straszyc. Od tamtej pory nie snila sie nikomu przez kilka lat.
      Dopiero jak zmarl dziadek (jej maz) to przysnila sie tesciowej mojej mamy i
      powiedziala zeby modlic sie za dziadka, bo jej jest juz dobrze, ale jemu jest
      ciezko...

      Jak to wytlumaczyc?
      • grzehuu wchodzcie na forum o duchach ! 15.09.06, 17:03
        to jest forum humoru a wy gadacie o samobojstwach , smierci itp , mysle ze
        forum o duchach bedzie bardziej odpowiednie :))
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43164
        Zapraszam
    • Gość: Izka Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 15:16
      Pewnego wieczoru zachciało mi się rysować(mam takie hobby). Wyciągnęłam ołówki,
      farby i zaczęłam odtwarzać z pamięci okolicę gdzie mieszkają pewni znajomi. Nie
      wiem skąd taki pomysł przyszedł mi do głowy. Narysowałam domy i ulicę, po której
      samotnie idzie jakiś koleś, odwrócony plecami. Obrazek jest ponury i klimatyczny.
      Następnego dnia dowiedziałam się, że znajomy tam mieszkający popełnił
      samobójstwo, właśnie w tym czasie kiedy rysowałam.W życiu nie podejrzewałam że
      może mieć taki zamiar.
    • ewus73 Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? 15.09.06, 19:25
      Fajny wątek! Ale tak się naczytałam, że się będę bała spać sama w domu. Jako że
      mam ostatnio nerwowe życie to źle śpię i po tym co tu przeczytałam na pewno
      obudzę sie kilka minut przez 3 w nocy i będę sie bała, że mnie cosik odwiedzi :-
      ).
    • Gość: raczek Re: Czy widzieliście kiedyś ducha? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.06, 20:17
      Niedaleko mojej miejscowości jest cmentarz. Z opowiadań ojca który pochodzi z tamtych okolic, obok cmentarza w lesie leży jakaś kamienna płyta - chyba po starym nagrobku. Która kilkakrotnie była kradziona przez miejscowych - na wsiach widocznie przydają się takie rzeczy - ale za każdym razem była odwożona w to samo miejsce. Chłopom którzy zabierali tą płyte, przez noc wszystkie kartofle albo buraki potrafiło z piwnic wywalić na podwórko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka