Dodaj do ulubionych

Sierpien..

02.08.13, 13:05
Bedzie mial tutaj swoj watek..to moj ulubiony miesiac, zwlaszcza jego koncowka polaczona z siedzeniem w ogrodzie, jedzeniu sliwek i jablek...no i mamy sianokosy, ktore wizualnie nastrajaly mnie tak jakos jak ten obraz Reymonta...blogo.
    • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 13:21
      sierpien to zdecydowanie juz przekwitanie. nadchodzi zima i te sprawy. wole maj.
      • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 13:22
        zima nadchodzi w sierpniu...interesujace...
        • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 13:25
          zima nadchodzi juz od przesilenia letniego.
          • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 13:41
            czyli zawsze jest jedna albo druga strona zimy wedle tej logiki...jej koncowka w wiosne i pol lata, oraz poczatek w koniec lata i jesien....
            • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 13:43
              tutaj w UK takie podejscie chyba tez maja handlowcy, organizujacy swiateczne (te z grudnia) wyprzedaze i wystroje choinkowe juz w sierpniu, a jakby mogli to by pewnie caly rok je trzymali...
            • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 14:09
              doszlam do wniosku, ze skoro zimowe przesilenie swietuje jako zdarzenie pomyslne, dluzsze dni, stopniowe odchodzenie zimy, powiedzmy; to sprawiedliwosc wymaga, aby zauwazyc tez przesilenie letnie z analogicznymi 'konsekwencjami'.
              • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 14:19
                ja nie swietuje przesilenia zimowego (nie mam z zima na pienku), poza tym, po drodze dostrzegam i bardzo lubie wiosne oraz jesien, zwlaszcza jesien z jej kolorami i zbieraniem grzybow, oraz takim rzeskim powietrzem.
                • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 15:08
                  nie masz z zima na pienku, bo masz centralne ogrzewanie.
                  choc mi to nawet nie pomagalo zimy polubic...
                  jesieni nie lubie rowniez. wiosne najbardziej.
                  • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 15:45
                    Nie mow ze tam nie ma ogrzewania (ja mam jakies elektryczne grzejniki ale ich praktycznie nie wlaczam zima, tyle ciepla mi wpada od slonca oknem) ? To jakie temperatury panuja u was w zime ?
                    • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 15:57
                      nie, nie ma tu c.o. zima bywa tak kolo 10 - 15 stopni, ale bardzo wilgotno i czesto wietrznie. poza tym budownictwo przystosowane jest do lata raczej niz do zimy.
                      oczywiscie, mozna przetrwac bez dogrzewania zima, ale dla mnie jest to bardzo niekomfortowe. natomiast w moim mieszkaniu klimatyzacji ani nawet wiatraka nie potrzebuje, choc jest bardzo naslonecznione. wystarczy przeciag.
                      • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 16:08
                        i znow jest tu prawie najchlodniej w hiszpanii. 26 stopni, tak samo jak na polnocy. a w glebi lądu ponad 35. zachmurzenie i lekki wiatr.
                        • krytyk2 Re: Sierpien.. 02.08.13, 16:21
                          jak wsiadałem do auta na termometrze samochodowym było 41 st.Po przejechaniu kilku kilometrow nic się nie zmieniło.To rekord tego lata.
                          • rzeka.suf Re: Sierpien.. 02.08.13, 16:30
                            spoko, niezla masa hehe
                          • shachar Re: Sierpien.. 02.08.13, 19:06
                            A ja przejechałam się autobusem. Znowu po drodze zobaczyłam nowy hotel. W mieście stawia się bardzo dużo hoteli, ale nie takich wtbałuszonych, tylko małych, w plombach po zburzonym domu, czy spalonej stacji benzynowej, jak tu na Chinatown.
                            Ciepło. Nie tak jak u was, ale pot mi spływał po dole głowy, jakby spod peruki smile No ale zaraz mamy szabas, mogę sobie w peruce pochodzić ,a co?
                            Bank jeden, drugi, wszędzie zostawiałam pieniądze..Doszłam do Union Square; pomidory, brzoskwinie, ciekawe, czy tutejsze?
                            • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 19:53
                              Ja teraz tez przeszedlem na komunikacje miejska, ale u nas ona nie dziala, pociagi co chwile maja problem z sygnalem i panie z tasmy ladnym glosem przepraszaja co chwila za opoznienia i cancelacje, ale jakos nic nie robi sie w temacie poprawy, poza owym przepraszaniem...poza tym owoce i warzywa za u nas z najdalszych zakamarkow na swiecie i wcale sie nie zdziwie jak zobacze jablka z naklejka 'Mars'.
                              • shachar Re: Sierpien.. 02.08.13, 20:08
                                Ja musiałam przjechać jakieś 2 mile, więc to nie problem, gorzej , jak zacznę jeździć do roboty, 15-20 mil, bo na to się zanosi, dopiero mnie wywalą za to, że nie przyjechałam, bo pociąg się wywalił, albo auto ugrzęzło w zaspie. (rynek nowojorski jest nasycony jak się przekonałam, więc muszę dalej szukać jako 'new grad'). A owoce chyba były stąd, bo były ciepłe i słodkie. Pan kroił na talarki, można sobie było dziubnąć wykałaczką i spróbować.
                                Owoce w sklepie są zimne i twarde.
                                Wygooglałam, że możliwe jest uprawianie brzoskwiń w stanie Nowy Jork pod paroma warunkami.
                                • jan_stereo Re: Sierpien.. 02.08.13, 20:12
                                  Byly cieple i slodkie bo sie wygrzaly na bazarku i woda z nich odparowala a zostal cukier, w sklepie sa trzymane dluzej i pod klimatyzacja, stad ichnia zimnosc. Taka moja teoria na dzisiaj. Ja tez mam niby targ z owocami, bylem pewien ze to jakies farmy w UK czy cos, ale potem odkrylem ze to ta sama transza co idzie do Tesco z Brazylii badz Argentyny tylko po wiejsku przepakowana na przasne porcje w miskach...
                                  • krytyk2 Re: Sierpien.. 02.08.13, 21:42
                                    u nas jest to niemożliwe raczej, z jednego powodu:nikt,kto sprzedaje towar np. jabłka czy pomidory wielkim sieciom ,nie rozmawia z drobnymi handlarzami hurtowymi,czy -tym bardziej! - ze sprzedawcami detalicznymi.Więc jak idziesz w Polsce na bazar,to raczej masz 100 % ową pewnośc,ze owoce ,które się tam sprzedaje maja inny rodowod niż te z Tesco.Wyjatek stanowi sytuacja na przednówku,kiedy to wielkie sieci sprowadzaja np. brzoskwinie z południa Europy czy tez z RPA i Australii-ponieważ tam dojrzewają one wcześniej niż u nas i przeciętnego indywidualnego handlarza hurtowego nie stać na sprowadzenie brzoskiwin kontenerowcem przez oceany.Wowczas co sprytniejsi detaliści podkupują pomidora w markecie sieciowym i sprzedają z narzucona marżą jako polskiego.Taka sytuacje obserwowałem w tym roku z pomidorem i truskawką hiszpanską
                                    • jan_stereo Re: Sierpien.. 03.08.13, 02:18
                                      Zwyczajnie zbieracze sa tansi w takiej Brazylii lub Argentynie niz tutaj.
                                      • krytyk2 Re: Sierpien.. 03.08.13, 18:41
                                        dziś słyszałem kawałek wypowiedzi jakiegoś prezesa sadowników polskich ,który dopominał się od władz ulatwien w sprowadzaniu tanich robotników z Ukrainy,bo polscy bezrobotni nie chcą pracować za grójeckie i sandomierskie stawki
                            • krytyk2 Re: Sierpien.. 02.08.13, 21:49
                              moja satysfakcje wzbudzila natomiast niedawno informacja,ze w Detroit dzieja się rzeczy niesłychane.miasto określone w reportażu jako zbankrutowane,zaczyna pustoszeć-odkąd koncerny swoje zakłady motoryzacyjne zaczely wyprowadzać do innych krajów.to co mnie zszokowało i dalo mi satysfakcje to zjawiska dzikiego przejmowania terenów rekreacyjnych typu parki i skwery pod uprawe warzyw -przez miejscowych "zbankrutowanych"Satysfakcja bierze się stad ,ze takie zjawiska przewidziałem dwa lata temu przy okazji analizy sytuacji kryzysu spowodowanego brakiem nieodnawialnych źrodel energii.dodam jeszcze ,ze wtedy opisywałem zjawiska bezpardonowych walk o ziemie uprawna w najbliższym otoczeniu wielkich miast..
                              • shachar Re: Sierpien.. 05.08.13, 03:15
                                Sierpień to jest następny miesiąc, kiedy czaszka słabiej pracuje, rodzą się myśli leniwe, że może cośby, jakośby, kiedyśby...może gdzieś byśmy wyjechali? Weekend jest jeno, więc coś bliżej niż dalej raczej treba znaleźć. No to gdzie? Googlu, googlu, padło na jakiś festiwal baloniarski 4 godziny od domu. Strona internetowa obiecywała balony, imaginacja wyobrażała sobie balony jak ze zdjęć internetowych z dziesiątkami balonów w powietrzu o zachodzie słońca...Jedziemy, nie jedziemy?Jedziemy!
                                Poranek baloniarski nas ominął, bo pierwsze loty o 6 rano, a tu o 6 rano wszyscy spią. No ale jak się wystartuje o 7-ej, to mozna dojechać na jakąś zacną godzinę , na piknik i wystawę starych samochodów, a potem doczekać do 6 po poludniu na wieczorne baloniarstwo, potem przespać się gdzieć w okolicy i rano pojechać dalej na wycieczkę.
                                To make a long story short, trochę błąkaliśmy się po New Jersey, jak to mamy w zwyczaju, zwłaszcza jak staramy się przechytrzyć gps-a, kupa śmiechu tylko z tego jest, jak kręcimy bąki po okolicach, wjeżdzamy do jakichś miejscowości, które , jak to mówią, są bardzo 'gospel', na pewno w zabitych dechami domach czają się trupy niewygodnych świadków.. .. Nareszcie ok. 11-ej dojechaliśmy na Spiedie Balloon festival. Hmmm, dojechaliśmy albo za wcześnie, albo za późno, zalezy jak na to patrzeć. Bo o 11-tej nie było tam nic do roboty. Można było łazić między rzędami handlarzy srebrną biżuterią, ubezpieczeniami, kieckami hinduskimi, kabinami prysznicowymi, jeszcze raz biżuterią. Była pani z papugami amazońskimi, której celem było uświadamianie społeczeństwa na temat odpowiedzialnej hodowli tychże. Dalej stoiska z paszą; jakieś słodkości robione w głebokim tłuszczu, jakieś gyrosy. Po max. godzinie tych atrakcji trzeba było zacząć drapać się w głowę, co tu robić do wieczora?? Bo przecież balony miały być, po to tu przyjechaliśmy..Rozważałiśmy już rózne warianty, może póść do kina, może do pubu? Wyszukiwanie w telefonie czegoś do roboty w okolicy nic nie dało. Na szczęście jakiś pan przez megafon ogłosił że wieczoram będą balony następujące; w kształcie słonia, w kształcie czegoś jeszcze..to pozwoliło nam szybko podjąć decyzję o wyruszeniu dalej. Bo po co komu balon w kształcie słonia na festynie, gdzie nie ma piwa, w mieście gdzie nie ma nic do roboty?
                                To była najlesza decyzja, bo gdyby nie to, nie odbylibyśmy cudownej przejażdzki Route 17, która jest piękną trasą, a potem nie byłoby fajnej kolacji na dechach tarasu w Bridge Creek cafe w New Paltz. Zrobiliśmy chyba z 800 kilosów tego dnia, ale nie było to takie straszne, bo droga dobra, pusta, ja śpiewałam ładnie cały czas. Najważniejsze to jest się wbić z czasowo z in my life w 'I wanna know what love is", pewnej zagranicznej grupy.
                                A tu możecie obejrzeć moje ulubione kapcie, to jest zapach do samochodu, to nic że ma już z 7 lat, ja te klapki strasznie lubię.

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/99t8Kf2a4wLAR3OcpB.jpg


                                A tu dzisiejsze wyprawy małe, bo okazało się że jestem cienki Bolesław, jeśli chodzi o jazdę rowerem po mieście, jak jeżdzą samochody, ciągle boję się że ktoś mnie rozpłaszczy na drodze. Dojechaliśmy do baru na słupach na west side.
                                Pan pływał z psem.
                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/zC8WvAnNAMYqRAxCrB.jpg

                                Inny pan wywalił się do góry kołami w kajaku, ale nei zdążyłam sfotografować.
                                A tu butelki piwa i mój szacowny palec. Fajna letnia fotka.

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/TOGbJ5BWdVuOTpo3kB.jpg
                                • shachar Re: Sierpien.. 05.08.13, 14:13
                                  Teraz trochę szkoda mi tych balonów, bo może i byłyby takie ładne duże baloniaste balony, ale czekanie na nie było nie do zniesienia.
                                  Co poza tym? Nic , jest poniedziałek, podobno chcą się zamachiwać na ambasady, więc dla profilaktyki pozamykano wszystkie na cały tydzień. Ale nie trzeba być akurat w ambasadzie i trafić na wariata zamachowca, żeby nagle przestać istnieć. W Kaliforni pan wjechał w przechodniów na chodniku, żeby zabić, w parku miejskim w biały dzień drzewo spadło na panią w ciąży, upadło jej centralnie na głowę...Zawsze po takich wiadomościach szokuje mnie, jak to co wydaje mi się, że się nie przydarzy, może wydarzyć się w każdej sekundzie.szok, szok ,szok.
                                  Zastanawiam się nad tą chwilą, kiedy coś wlatuje mi do pokoju, albo najeżdża na mnie i moje myśli w tej wyimaginowanej chwili, że co, to tyle? To już? a miałam zrobić jeszcze to i to i tamto...
                                  • rzeka.suf Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:17
                                    'Zawsze po takich wiadomościach szokuje mnie, jak to co wydaje mi się, że się nie przydarzy, może wydarzyć się w każdej sekundzie.szok, szok ,szok. '

                                    mnie ruszyl ostatni wypadek pociagu pod santiago.
                                    maszynista przez nieuwage wykoleil pociag, 79 osob zginelo, kilkadziesiat rannych. minuta dystrakcji i gotowe.
                                    najbardziej ruszylo mnie zestawienie jego nadziei tuz po wypowiedzianych - ' ze nikt nie zginal', z liczba ofiar.
                                    koles cala wine wzial na siebie, niedostosowany spolecznie, frajer. jego kolega, ten z ktorym sie zagadal, ten, ktory wlasnie do niego zadzwonil w sprawie co prawda sluzbowej, ale niekoniecznie az tak istotnej na tym odcinku trasy; ten sie do winy nie poczuwa absolutnie.

                                    z tego, co mowil maszynista wynika, ze wolalby w chwili wypadku pomyslec 'że co, to tyle? To już? a miałem zrobić jeszcze to i to i tamto... ' niz przezyc katastrofe spowodowana przez siebie.

                                    szokujace jest, ze cos podobnego moze sie zdarzyc kazdemu, kto probuje byc chojrakiem, naginac czy omijac przepisy, czy rzeczywistosc.
                                    • elissa2 Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:29
                                      mnie też zszokował ten wypadek a kilka dni później kolejny z pielgrzymami spieszącymi się na ... spotkanie z Bogiem, we Włoszech...
                                      ale ostatnio strasznie zszokowało mnie potworne cierpienie i w końcu śmierć tego słodkiego chłopczyka w GB; jego rodzice, psychopaci (Polacy) dostali dożywocie; szkoda, że kodeksu Hammurabiego nie można było wobec nich zastosować
                                      • elissa2 Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:33
                                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,14377993,W__Brytania_Polska_para_skazana_na_dozywocie_za_zabojstwo.html
                                        • rzeka.suf Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:40
                                          a wiem, czytalam, mam wrazenie, ze znam tego typa, ale ze nie pamietam twarzy, to po prostu - tepa morda polskiego psychopaty, duzo takich widzialam, moze stad to wrazenie.
                                          nie wiem czy kara wg kodeksu hamurabiego by im pomogla cokolwiek zrozumiec, watpie, szczerze mowiac.
                                          • elissa2 Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:41
                                            im nie, ale może im podobnym
                                            • rzeka.suf Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:43
                                              imo, im podobnym to nic nie pomoze, skoro juz sa im podobni wink ide spac, dobranoc!
    • shachar Re: Sierpien.. 05.08.13, 22:56
      Gadaj Stereo, jak tam reńka. Zginasz? Prostujesz? Boli? Martwi?
      • jan_stereo Re: Sierpien.. 05.08.13, 23:16
        Mam ja w gipsie, niby ma byc lepiej ale tego dowiem sie za 2 tygodnie jak mi ja zeskanuja ponownie. Na razie dali mi jakies silne lekarstwa powstrzymujace kosc od rosniecia i mam palpitacje serca niemalze, a zrenice jakbym sie nacpal. Bardzo, bardzo niekomfortowe (nawet nie chce pisac jakie durne mysli lataja mi po glowie caly czas), bo samej reki prawie nie czuc ze byla operowana.

        Pisac jednak moge juz obiema wiec beda duze litery w moich wypowiedziach ;'))
        • shachar Re: Sierpien.. 05.08.13, 23:33
          Jednak pisz jedną ręką , tak będzie lepiej, nie wygłupiaj się.
          Co jest niekomfortowe, uczucie po przeciwbólowych? Może da się je odstawić? Jak się nie da to też OK.
          Ja z moich zrezygnowałam po paru dniach jak zaczęłam Pływać (przez duże Pe) w łóżku z w swoim własnym zimnym pocie i wykasztanić się nie mogłam , pardon, przez 3 dni.
          To jest strasznie tricky brać silne medykamenty.
          • jan_stereo Re: Sierpien.. 05.08.13, 23:38
            shachar napisała:

            > Jednak pisz jedną ręką , tak będzie lepiej, nie wygłupiaj się.
            > Co jest niekomfortowe, uczucie po przeciwbólowych? Może da się je odstawić? Jak
            > się nie da to też OK.

            Przeciwbolowych juz od poczatku nie biore tyle co mi zalecili, a teraz prawie wcale. To te leki na zatrzymanie porostu nowej kosci mnie tak na mnie dziwnie dzialaja, bo jak ci serce nawala jak szalone i czujesz jakbys miala zaraz zemdlec (a moja wyobraznia tylko to poteguje) to nie jest to przyjemne. Klade sie wiec co czas jakis dla uspokojenia. Zapytam w czwartek czy nie moglbym brac mniejszych dawek, bo nie moge przestac ich brac, jak mi kosc znowu zacznbie rosnac to kolejna operacja sie szykuje, paranoja.
            • shachar Re: Sierpien.. 05.08.13, 23:47
              To nie jest twoja wyobraźnia. To się dzieje naprawdę, że masz hertzklekot. Od razu w czwartek daj panu lekarzowi centralnie w paszczę z łokcia, żeby udowodnić, że coś jest nie tak smile
              A tak na poważnie to nie daj się zbyć, że to konieczne, pewnie że koniecznie, ale nei możesz być na granicy omdlenia, bo jak ci się coś stanie? Co za faken kość swoją drogą, że tak rośnie?Hmm.
            • elissa2 Re: Sierpien.. 06.08.13, 00:18
              jan_stereo napisał:

              > shachar napisała:
              >
              > > Jednak pisz jedną ręką , tak będzie lepiej, nie wygłupiaj się.
              > > Co jest niekomfortowe, uczucie po przeciwbólowych? Może da się je odstawi
              > ć? Jak
              > > się nie da to też OK.
              >
              > Przeciwbolowych juz od poczatku nie biore tyle co mi zalecili, a teraz prawie w
              > cale. To te leki na zatrzymanie porostu nowej kosci mnie tak na mnie dziwnie dz
              > ialaja, bo jak ci serce nawala jak szalone
              >
              Ojej sad
              Ludzie bardzo różnie reagują na dany lek; Ty akuratnie źle; możesz być np uczulony na jakiś składnik tego leku; może też być inna bardzo prozaiczna przyczyna, np spadł Ci poziom potasu lub magnezu i potasu lub coś w tym stylu
              Szkoda, że męczysz się z tym tyle czasu. Takie reakcje należy zgłaszać, nie czekać do kolejnej wizyty. Może zmieniliby Ci lek, może coś by dołożyli, może zrobiliby badania krwi...
              Kołatanie serca (czasem nawet tak silne że aż dochodzi do arytmii) to częsty objaw uboczny, bardzo często wskazujący na np uczulenie na lek
              Z kolei kołatanie serca (a tym bardziej arytmia) wywołuje stany niepokoju, lęku... To objaw czysto fizjologiczny
              >
              > i czujesz jakbys miala zaraz zemdlec
              > (a moja wyobraznia tylko to poteguje) to nie jest to przyjemne. Klade sie wiec
              > co czas jakis dla uspokojenia. Zapytam w czwartek
              >
              A czy nie możesz iść jutro i powiedzieć, że choć wizytę masz w czwartek to już tak strasznie Ci dokuczają te działania uboczne leku?
              A jeśli nawet zamierzasz domęczyć się do czwartku to dokładnie je zrelacjonuj, nie szczyp się

              I nie martw się na zapas, że zacznie Ci rosnąć "dzika" tkanka kostna skoro masz już teraz prawidłowo złożony a przede wszystkim unieruchomiony łokieć
              • shachar Re: Sierpien.. 06.08.13, 00:28
                ototo!! My tu, Janie, wolimy, żebyś był w miarę sprawny, tak więc zaraz molestuj doktorów odnośnie wszystkiego (już teraz jest mi przykro z powodu rozlicznych rozczarowań na temat' co wiedzą lekarze')
                • elissa2 Re: Sierpien.. 06.08.13, 00:41
                  i w ogóle ... to gdybyś go nie zagadnęła to z własnej inicjatywy by do tej pory nic nie napisał na ten temat sad
                  • shachar Re: Sierpien.. 06.08.13, 00:44
                    typowy chłop, ot co.
                  • rzeka.suf Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:18
                    oj, poplakalam sie, jak to przeczytalam.
                    krem mi sie do oka akurat wowczas dostal wink
                    • shachar Re: Sierpien.. 06.08.13, 01:26
                      to jest ok, mi się często krem do oka dostaje..
    • shachar Re: Sierpien.. 22.08.13, 14:39
      W sierpniu niektorzy nie maja wyboru, musza leciec do Egiptu, bo inaczej straca pieniadze.
    • shachar Re: Sierpien.. 25.08.13, 01:01
      Dzisiaj był bardzo ładny dzionek, nie za upalny, ale też nie mroźny, o nie. Trochę ze spaniem było kłopotu, więc poderwałam się o 5 rano, ale czy dzień był przez to dłuższy? Był wręcz krótszy! Kawa, internet, nie przepraszam, najpierw ścieranie rzygactwa kociego,to mnie obudziło!(dlaczego koty nie umieją rzygać po cichu?) potem dopiero kawa i internet.
      A potem to sama nie wiem...do pana w budynku obok ,zanieść mu zabawkę dziecięcą, potem do sklepu po bułkę (już 8-a rano!), potem tralalum...tralalam...snucie się , snujstwo...Nie no, chyba coś produktywnego robiłam wtedy? Tylko nie mogę sobie przypomnieć co, ale na pewno coś.
      O, już wiem, znalazłam to Enlighted na hbogo.com, ale nikt nie pamiętał hasła dostępu do tej strony, wobec tego trzeba było znać nr abonamentu za telewizję,, z tym też był kłopot, poszukiwania w internecie haseł do haseł do haseł to żmudna robota. Wszystko skończyło się dobrze, znaczy , jak mnie ogarnie mara , to podłąćzam kabelek z tv do urządzenia z internetem i powinno zadziałać.
      Ale dlaczego ja o tym wszystkim piszę? Bo chciałam wam pokazać świnię.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/3DtY9LFqoG9EWxi6uB.jpg

      Świnia Franklin, jak widać na panterkowym wyrku, leżała w ogródku sklepu tzw. hardware , coś a la nasz Leroy Merlin, tylko bardziej lokalnym, mniejszy, dizajnerski można powiedzieć, very artsy, bo w hipsterskiej dzielnicy Williamsburg. Śrubki śrubkami, ale gdzieniegdzie wystają spośród śrubek jakieś instalacje metalowe, jakieś kolaże, jakieś nawoływania do niepokojów społecznych...Nie mówiąc już o tym ,że torba z ziemią organiczną zawierała, jak było wydrukowane, osłonki z dżdżownic i przrobione gówienko nietoperzy, hue, hue.) Zawiało mnie tam po zakupy żywnościowe, bo to rzut beretem od naszej Wioski Cudów, Bardziej znanej jako Greenpoint. Oraz mój obluby chodzi za róg od świni do fryzjera, ruskiego jakiegoś, bo sprawdzaliśmy dziś wszyscy u tego fryzjera jak będzie po rusku 'handsome man', no i wyszło że 'krasiwyj parień'.
      I jeszcze jeden okaz z ogródka w sklepie; jakiś świerszcz, czy jak to się nazywa...ta .. szarańcza. Jakieś takie siedziało na liściu, potem jak przyszliśmy ,żarło liścia pospołu z drugim takim samym. Przepraszam, że niewyraźne.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/re/ee/mmw7/vlEYmAQbrsjsIwsyMB.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka