Dodaj do ulubionych

Będąc młodą lekarką...

22.10.06, 19:17
Zawiązawszy szalik na długiej szyi i przetarłszy denaturatem zaropiałe
oko,Pan Powściągliwy wyruszył na wieczorny spacer ze swoim brontozaurem
Grzegorzem na spacer...
Właśnie zwykle o tej porze Pan Powściągliwy wyruszał na spacer...
Obserwuj wątek
    • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 21:54
      ...wyruszyl i dzis. wyszedl, szedl, szedl, przyszedl i poszedl spac.
      • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 22:45
        Potem jednak się obudził, bo zdał sobie sprawę z faktu, że to bez sensu jest tak
        wyjść na spacer, wrócić i położyć się spać. Postanowił zatem ubrać się i wyjść
        jeszcze razaz. Jego brontozaur był lekko zdziwiony, ale pozwolił założyć sobie
        kaganiec i lekko ospałym krokiem poszedł za swym panem...
        • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 23:19
          Brontozaur bardzo lubił te spacery,zwykle już na początku spotykali małego
          Jasia.Jaś także wyprowadzał na spacer swojego Dinusia.Wyprowadzał - tak trzeba
          to określić - bo co można powiedzieć o chłopcu z żywym latającym dinozaurem na
          uwięzi? Wyfruwał?
          Tak było i tym razem gdy niespodziewanie....
          • Gość: shey Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.torun.mm.pl 22.10.06, 23:31
            ...powiał wiatr i ujrzeli przed sobą młodą lekarkę. Ta sprawdziła zręcznie
            solidność umocowania kagańca na brontozusiu Grzegorzu i stanowczym głosem
            nakazała Panu Powściągliwemu położyć się na wznak na pobliskiej ławce. Nie
            zważając na protestujących nieśmiało Jasia i Dinusia ostukała młoteczkiem gnatki
            leżacego pacjenta i rzekła: Drogi panie! Ma pan trzy trzustki.Jest pan
            mutantem.Zaraz panu dwie wyrżnę.
            • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.06, 23:47
              ...poczym otworzyła swą malutką walizeczkę i wyjeła, mały srebny ,błyszczący w
              świetele ksieżyca SKALPEL.
              Już miała przystąpić do pierwszego cięcia,już odchyliła ubranko Pana
              Powściągliwego,już wybrała odpowiednie miejsce na jakże prehistorycznie
              owłosionym brzuszku,uniosła rękę na wysokość oczu,przygryzła język i oblizała
              ostrze skalpela...
              ....auć...(lub jak stwierdzają inni świadkowie zdarzenia o k..wa)...wymsknęło
              się z jej usteczek i...
              • Gość: Mary Re: Będąc młodą lekarką... IP: 217.153.205.* 23.10.06, 00:54
                ... i nieco zaskoczona patrzyła na penisa pana Powściągliwego, którego to
                nieopatrznym ruchem mu własnie amputowała. Pan Powściągliwy, nie wiedząc
                jeszcze co tak naprawdę się stało, syknął z bólu, ale powiedział rezolutnie,
                robiąc dobra minę do złej gry: "Tylko niech mnie pani doktor przypadkiem nie
                wykastruje". Gdyby biedy wiedział, co tak naprawdę pani doktor mu ciachła tym
                swoim skalpelem...
                Młoda lekarka tymczasem otrząsnęła się już z zaskoczenia i zaczeła trzeźwo
                myśleć, co dalej. "przyszyje się" - pstanowiła. Niestety w tym momencie
                nadfrunął pterodaktyl Jasia i porwał ochłap smetnie zwisający w dłoni pani
                doktor...
                • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 01:04
                  Lecąc ponad tym światem czwartorzędowym, oddał mocz na ich głowy wyjąc posępnie
                  z rozkoszy. Nie to jednak było jego największą radością. Największą radością
                  był zwisający z pyska męski penis przypominając rosówkę lub innego dzikuna.
                  Dzikuny bowiem były ulubionym daniem pterodaktyli a należało je zdobywać kopiąc
                  wiele godzin pod starym cmętarzem. Okno Powściągliwego wychodziło na ten
                  cmętarz zatem był on światkiem codziennego wielogodzinnego rycia łap różnych
                  stworów w poszukiwaniu dzików ku utrapieniu miejscowego księdz o dość
                  radykalnych dogmatach...
                  • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 09:04
                    no, ladnie - pomyslal Pan Powsciagliwy podazajac z okna swego mieszkania
                    wzrokiem za niknaca w oddali gadzina - moglem sie nie budzic. cale szczescie, ze
                    odrosnie. (Pan Powsciagliwy, oprocz 3 trzustek, byl rowniez posiadaczem
                    niewielkiej domieszki gadzich genow. odciete, nomen omen, czlonki odrastaly mu,
                    przy czym, o polowe dluzsze). dobrze, ze nie ciachla mi nogi, - powiedzial i
                    poszedl spac.
                    • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 09:34
                      W chwili gdy pierwsze mega koguty oznajmiać zaczęły budzący się nowy dzień, pan
                      Powściągliwy poczuł w miejscu wczorajszej amputacji potężny świtaniec. Jest
                      dobrze - pomyślał i obrócił się na drugi bok. Nie pospał jednak zbyt długo, gdyż
                      właśnie ktoś zastukał do jego drzwi...
                      • Gość: Mary Re: Będąc młodą lekarką... IP: 217.153.205.* 23.10.06, 10:00
                        ... była to... no oczywiscie, że młoda lekarka. Powściągliwy zwlókł się z
                        barłogu i otworzył drzwi.
                        - Aaaaaaaaaaa, to znowu pani? - zdziwił się ziewając.
                        - Ja pana bardzo przepraszam, ale po tym wczorajszym wypadku...
                        - Nie ma o czym mówić. Wszystko będzie dobrze - powiedział pan Powściągliwy,
                        nie chcąc objasniać młodej lekarce swoje genetycnzej nadzwyczajności, żeby ta
                        skądinąd przydatna umiejętnośc regenracji tkanek nie wpędziła go w kłopoty,
                        gdyby przypadkiem się rozniosła. "Jeszcze by mnie na jekies eksperymenty
                        wzięli" - pomyślał.
                        - Ale ja coś dla pana mam.
                        - Tak?
                        - No tak. Postanowiłam, że naprawię jednak swój błąd w sztuce. Skoro nie może
                        pan już być mężczyzną, to ja dokonam transformacji panskiej płci i stanie się
                        pan kobietą!
                        - Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee... krzyknął pan Powścigliwy, ale w tym momencie
                        poczuł ukłucie igły strzykawki, którą znienacka wyciągneła zza pazuchy młoda
                        lekarka. Ułamek sekundy był już nieprzytomny.
                        - No. To teraz zabierzamy się do zakończenia dzieła.
                        Młoda lekarka z pomocą Jasia, który czekał na korytarzu ułozyła pacjenta na
                        łóżku i ściągnęła mu spodnie od piżamy.
                        - Niesamowite - wykrzyknęła na widok malutkiego zawiązka siusiaka, który
                        wyrastał z miejsca wczorajszej rany.
                        Wyjęła skalpel, który jak zwykle zdeynfekowała w denatruracie. Tego samego
                        specyfiku uzyła do oczysczenia pola operacyjnego. Następnie ogoliła owlosienie
                        łonowe pana powściągliwego maszynką Gilette Mach 3 i ponownie przetarła okolice
                        krocza spirytusem. Włosy na mosznie goliłyu się trudno, więc opaliła je
                        zapalniczką - co było tym łatwiejsze, że były one wcześniej nasączone
                        denaturtem. Teraz mogła przystąpić do działania.
                        - Jasiu, skalpel i szczypce!
                        Jaś podał pani doktor zadane narzedzia, a ta chwyciła szczypcami na mosznę i
                        ucięła ją wprawnym ruchem - zupełnie jak w tej piosence o bacy, którą sobie
                        nuciła:
                        Sieci baca nad brzegiem Dunajca
                        Jednym ruchem kosy obciął sobie jajca.

                        Teraz nadszdł czas na chirurghię plastyczną. Młoda lekarka uformowła powstały
                        otwór na kształ pochwy. "Ooo, to się nawet przyda" - pomyślała patrząc na
                        malutkiego peniska. Będzie z tego łechtaczka. Raz jeszcze pol;ała wszystko
                        spirytusem i zakleiła rany plastrem.

                        - A teraz terapia hormonalna - powiedziała trochę do siebie, a trochę do Jasia.
                        Wyciągnęła z lekarskiego nesesera fiolkę, z której nabrałą końska dawkę
                        estrogenu (pan Powściągkliwy był postawnym męzczyzną). Wkłuła się wprawnie w
                        zyłę i wdusiła tłok. Kiedy tylko ostatnie cm3 wpłyneły do zyły pana
                        Powścigliwego, zaczęły mu rosnąć piersi. Wtedy młoda lekarka wiedziałą, że
                        wszystko idzie zgodnie z planem i spokojna oddalia się do domu zostawiając
                        Jasia przy pacjencie...
                        • drzejms-buond Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 10:13
                          gdy tylko lekarka wyszła,jasio ucałował leżącą na tapczaniku powściagliwą
                          królewnę..ta jednak nie chciała sie obudzić..chlasnał ją więc przez twarz z
                          głośnym chlapcięciem..
                          plask!
                          -już po wszestkiem! prosze się obudzić...
                          Powściągliwa Królewna obudziła się i juz nie była taka powściagliwa...
                          mieli siedmiu krasnoludów i żyli długo i szczęśliwie...

                          a deszcz za oknem
                          padalll i padallll...
                          • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 11:29
                            co za bzdury - powiedzial Pan Powsciagliwy z wolna otwierajac oczy. - musze sie
                            rozmowic z ta mloda lekarka. ze uciela, zdarza sie, odrosnie, ale ze sni mi sie
                            po nocach i to calkiem ubrana, to juz przesada. zegar pokazywal poludnie, slonce
                            swiecilo, a niewyprowadzony brontozaur lał wlasnie do chinskiej wazy z dynastii
                            ming.
                            • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 13:42
                              Wtem napęczniała waza pękła bowiem nie miała odpowietrznika. Rozlane siki
                              brontozaura leciały strużką pod drzwiami zalewając korytarz i tworząc wodospad
                              na schodach zejściowych...
                              • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 13:45
                                ...A niech leje do wazy -pomyślał -lepsze to niż do kwiatka. A wodospad niech
                                sobie leci na klatkę w końcu po to są schody. Poszedł do ubikacji i właśnie
                                chciał się załatwić kiedy zdał sobie sprawę, że nie jest pewien czy ma sikać na
                                stojąco czy może raczej usiąść? A niech to dunder świśnie -pomyślał -co się ze
                                mną dzieje? Czyżby jakieś zakłócenia w moim genomie? Odsłonił spodnie od piżamy
                                i stał chwilę nieruchomo. Szit!!! -powiedział na głos -coś za mały jest ten
                                sisiak. Jak do wieczora porządnie nie odrośnie będę musiał podać sobie dożylnie
                                trochę testosteronu. Stał nadal nad muszlą i nie mógł się zdecydować. Po chwili
                                postanowił pójść jednak na kompromis i wszedł nogami na deskę, kucnął tyłem i w
                                ten turystyczny sposób oddał nocny mocz. Kiedy wrócił do pokoju, brontozaur
                                Bronek właśnie próbował wejść pod szafę. Robił tak zawsze z poczucia wstydu, gdy
                                zdarzyło mu się załatwić do wazy, albo na głos puścić bąka. –Chodź Bronek, nie
                                stresuj się. Idziemy na spacer. Bronek machając z radości ogonem tłukł się po
                                meblach i gdyby nie to, że były poprzybijane gwoździami do podłogi, pan
                                Powściągliwy miałby w domu niezły bajzel. Wyszli na klatkę i jak prawie
                                codziennie spotkali dozorcę – pana Oblesia.
                                • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 13:58
                                  Pan Obleś swoim starym zwyczajem jak co rano wymiotował na wycieraczki swoich
                                  podopiecznych sąsiadów wzbudzając tym samym gromkie brawa dzieci z podwórka.
                                  Pan obleś nie był zwyklym dozorcą... jego zadanie polegało na brudzeniu dookoła
                                  i otwieraniu bramy wejściowej na noc. Uważał bowiem, że tradycyjne dozorowanie
                                  jest wyjątkowo nudne... Wracając do bramy... dzień w dzień mieszkańcy kamienicy
                                  przy ulicy Zygmuta Freuda 96792 pokonywali ją potężnym susem. Starsi mieszkańcy
                                  koczowali przed bramą do nocy nie mogąc pokonać wysokości i czekali na wieczór
                                  kiedy to gruby Obleś otwierał brame smarując przedtem klamkę niezidentyfikowaną
                                  wydzieliną o lekko plazmatycznej konsystencji i zielonkawo- niebieskiej barwie.
                                  Obleś zdobywał ją w bliżej nieokreślony sposób wiadomo jednak że wcześniej
                                  tłukł zawsze swoją żonę do nieprzytomności która z nudów czasem przyjmowała na
                                  głowę końskie kopniaki. Najwyraźniej to lubiła a była kobietą niebagatelną...
                                  • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 14:27
                                    -Dzień dobry! -powiedział Powściągliwy do napotkanego Oblesia.
                                    -A dzień dobry panie Powśćiągl… (dozorca Obleś często nie kończył wyrazów. Miał
                                    to po dziadku, który był kiedyś hejnalistą na wieży Mariackiej)
                                    -I co tam słychać u pana, żona jeszcze żyje? -spytał retorycznie.
                                    -O dobrze, że pan jest. Dziś o świcie spotkałem młodą lekarkę i kazała mi coś
                                    dla pana przekazać. Sięgnął do kieszeni i wyjął zawinięte w bandaż tajemnicze
                                    coś...
                                    • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 15:55
                                      byla to dosc pekata koperta, zawierajaca list oraz plik zdjec. Panie Lucjanie
                                      (tak mial na imie Powsciagliwy) - pisala mloda lekarka - dowiedzialam sie o
                                      Panskich niezwyklych zdolnosciach regeneracyjnych. aby przyspieszyc wzrost
                                      Panskiego drzewka zycia, pozwolam sobie przeslac Panu kilka moich nagich fotek.
                                      mam nadzieje, ze beda pomocne. pozdrawiam. mloda lekarka.
                                      • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 19:05
                                        Pan Powściągliwy z niesmakiem spojżał na załączone fotografie... na każdej z
                                        nich widniała ta sama brzydka kobieta która ową brzydotą zakaziła się na
                                        zajęciach z anatomi w prosektorium. Młoda lekarka miała bowiem równierz swoją
                                        tajemnicę... tak jak Pan Powściągliwy. W jej genom zakradły się mutacje
                                        nadające jej cech kameleona a czasem parasolki lub starego garnka. Mutacje te
                                        były owocem częstych cotygodniowych wybuchów reaktora w pobliskiej elektrownii
                                        jądrowej do których okoliczni mieszkańcy zdołali przywyknąć. Nie słali juz
                                        nawet skarg na hałas związany z eksplozjami. Niektórzy z nich zaopatrzyli sie w
                                        ołowiane płyty które z lubością nosili nad sobą w trakcie opadu pyłu
                                        radioaktywnego. Płyty te miały równierz inną zaletę. Chronily skutecznie przed
                                        zabłąkanymi kulami z pobliskiego poligonu na którym kwitła homoseksualna i
                                        zoofilistyczna miłość żołnierzy, policjantów i ich wiernych dinozaurów.

                                        Puk puk! usłyszał pan powściągliwy i nacisnął na umazaną tradycyjnie klamkę...
                                        -O Pan Gwoździojad! Co pana do mnie sprowadza?
                                        Gwoździojad stanął obsypany uranowym pyłem za progiem i powiedział:.......
    • kochanica-francuza Re: Będąc młodą lekarką... 23.10.06, 18:43
      up
      • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 19:32
        - up...jerdolił nas pan po uszy. Jak my się teraz tłumaczyć będziemy przed
        Wielkim Zarządcą Osiedla?
        -Ale z czego się mamy tłumaczyć? -zapytał lekko poirytowany Powściągliwy.
        -Ano z tego, że przez te pańskie wyczyny z młodą lekarką, od wczorajszego
        wieczora o jakieś 20 metrów zbliżył się do nas Wielki Kroczący Mocherowy Las!!!
        • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 22:52
          jaki wielki?jaki las? zastanawiał się pan Powściągliwy. Czyżby młoda lekarka
          pod pretekstem opieki lekarskej zaaplikowała ci jakieś grzybki halucynogenne?
          powiedział pan Powsciągliwy i udał się w swej mocherowej piżamce,mocherowj
          czpeczce z własnoręcznie wyszydełkowaną torbą z włochatej włóczki w kierunku
          lasu na grzybobranie.Gdy tymczasem...
          • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 09:37
            ...na jego skraju zgromadził się już niemały tłumek dziennikarzy. Wszyscy
            dzierżyli w dłoniach sterowniki do swych latających, zdalnie sterowanych
            mikrofonów, kamer i aparatów lampowych. Pan Powściągliwy powściągnął się jednak
            od zadania samonasuwających się pytań. Tym bardziej, że już gołym okiem widać
            było, że Las naprawdę podszedł w stronę osady o jakieś 50 metrów. W pewnym
            momencie z przeraźliwym gwizdem zatrzymała się tuż przed jego twarzą jedna z
            tych latających kamer. Z zielonego gadającego oka-głośniczka padło metaliczne
            pytanie: "Co pan na to panie obywatelu?"...
            • Gość: josh Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.torun.mm.pl 24.10.06, 11:14
              -Jestem wstrząśnięty ale nie zmieszany!- odpowiedziałał Pan Powść.- Jesteście
              zawsze tam, gdzie nie powinno was być! Przez was las się oddala ze swojego
              odwiecznego miejsca. Przestają mi odrastać członki!Zajmijcie się wreszcie
              sprawami społecznie ważnymi! Wyjaśnijcie dlaczego samoloty nie są robione z tego
              samego materiału co czarne skrzynki, znajdźcie winnych i zbudujcie więcej więzień!

              • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 24.10.06, 14:40
                Więcej więzień było bowiem w planach ministra Ziobropława który zaczął zamykać
                obywateli nie tylko za posiadanie suszu konopnego ale także herbacianego oraz
                ziaren kawowych które jako zawierające nieprawomyśle alkaloidy zostały wpisane
                na listę substancji śmiecionośnych oraz szkłotwórczych...

                I co z tego żachnęło się oko... przecie od lat wiadomo że palacze konopi nie
                chcą walczyć w cotygodniowych wojnach rozpętywanych przez prezydento-premiera
                będących blisko 60 lat temu jedną komórka Jego Magnificencji Kaczodzioba a
                pijacze kawy i herbaty oddają zbyt dużo moczu co jest szkodliwe dla środowiska
                a zatem i dla mocherowego lasu.

                Wtem z za węgła wychynęła młoda lekarka i krzyknęła w niebogłosy:.....
                • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 19:26
                  -Panie Powściągliwyyyyy!!! Gdzież to sie pan do lasu wybiera? A jam myślałam, że
                  pan jest bardziej wierny naszej poczciwej słóżbie zdrowia, a tu prosze do lasu
                  po paramedyczne zielska idzie. Potem przylezie taki z tym swoim tyranozaurem i
                  jęczy, że ich brzuszki bolą.
                  -Ależ nie, pani doktur ja w poszukiwaniu grzyba o którym ostatnimy czasy jakoś
                  słuch zaginał.
                  -A cóż to za grzyb jest?
                  -Ciiiii -tu pan Powśćąg. sciszył bardzo głos -chodzi mi o rydza.
                  -Aaaa to idem z panem, chodźmy.
                  • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 21:33
                    ...i poszli a razem za nimi podążyli wszycy mnieszkancy podlegający Zarządcy
                    Wielkiego Osiedla.Za mieszkańcami podązyły kamery z wielkim zielonym
                    okiem,magnetowidy i magnetofony z wielką szpulką i wszechobecne
                    mptrójki.Oczywiście wszyscy w swych obowiązkowych komuflujących beretach z
                    włochatego materiału.
                    Nagle pan Powściągliwy znalazł piekny niebieski kwiat zaopatrzony w oste kolce.
                    Auć-powiedział jak zwykle w tych sytuacjach Pan Powściągliwy
                    O k...a zrozumieli jak zwykle mieszkańcy gdy nagle...
                    • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 10:30
                      ...gdy nagle, jakby ktoś pstryknął, zaszło całe słońce. Wszyscy spojrzeli w
                      górę. Poprzez gałęzie widać było tysiące, zajmujących właśnie swoje pozycje gwiazd.
                      Świat Wielkiego Osiedla był generalnie dziwnym światem, ale takich jaj to tu
                      jeszcze nie było. W tłumie dało się słyszeć pytające szepty, achy i ochy. Komuś
                      niechcący wyrwało się „jaaa pie..ole!” Nikt jednak nie chciał zapytać wprost co
                      się tu u licha dzieje i jaki z tym związek ma to bolesne ukłucie dziwnym kwiatem.
                      Konsternacja trwałaby zapewne do nagłego świtu, lecz przerwał ją pan Powściągliwy:
                      -Spójrzcie, tam w oddali widzę jakieś światełko! ...
                      • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 25.10.06, 10:51
                        Światełko było coraz bliżej i bliżej a gdy zbliżyło się na odległość 100 kroków
                        zawisło w powietrzu niczym wielka świecąca kula... po kilku sekundach
                        eksplodowało kładąc pokotem obserwatorów tego zjawiska.
                        Kilka minut później ogłuszeni hukiem i oślepieni światłem mieszkańcy Wielkiego
                        Osiedla z bólem głowy zaczęli wstawać z ziemi cucąc siebie na wzajem....

                        Co to było do k... nędzy?- Krzyknąła młoda lekarka gdy nagle ziemia zadrżała w
                        posadach...
                        "To ja wszechmocny ojciec założyciel mocherowego lasu"- rozległ się potężny
                        głos niesiony powietrzem niczym fale radiowe...

                        Mieszkańcy zbledli... kilkoro zaczęło uciekać w stronę pobliskich zabudowań....
                        Stać do cholery! Krzyknął Pan Powściągliwy. Nie będzie jakiś las nas
                        straszyć... wytniemy w pień ten cały syf. Z pozytkiem dla nas i na pochybel
                        rydzom i rydzykom marynowanym. Zadzwońcie do wielkiego drwala Kocioruby!
                        On na pewno coś poradzi!
                        • introligator_snu Re: Będąc młodą lekarką... 25.10.06, 11:44
                          Lecz Ociec Zalozyciel lasu, nie chcial czekac az ludzie zadzwonia do drwala
                          Kocioruby.
                          "Poznacie teraz moc mojej potegi" - zagrzmial, a geste czarne chmury niczym na
                          zawolanie zaczely sie klebic mocno nad lasem.
                          Przerazeni mieszkancy rzucili sie panicznie w kierunku osiedla, jednak jak sie
                          okazalo za chwile prozny byl ich trud. Otoz wszystkie male grzybki z lasu,
                          ktore do tej pory cicho rosly sobie pod krzaczkami, powstaly teraz na wezwanie
                          Ojca Zalozyciela i momentalnie przybierajac na wielkosci i sile zaczely
                          formowac kolumy, ktore juz po kilku sekundach niczym armia czerwona natarly na
                          osaczonych mieszkancow. Pozbawieni nadzieji ludzie zegnali sie juz w pospiechu,
                          gdy nagle...
                          • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 25.10.06, 17:22
                            ...gdy nagle Pan Powściągliwy wyciągnął z kieszeni zupę pieczrkową instant i
                            rzucił wyzywająco w kierunku grzybnych oddziałów. Patrzcie co z wami będzie! To
                            wasi koledzy! I pobiegł do pobliskiego fryzjera pożyczyć gigantyczną suszarkę
                            do włosów (niektórzy miszkańcy mieli popromienny przerost głowy-
                            cefalogigantyzm) i począł ją ustawiać w poprzek głównej ulicy celem
                            liofilizacji grzybów. Przerażone tym faktem grzyby zacząły uciekać jednak
                            tracąc turgor flaczały z każdym metrem aż w końcu padły niczym suszone
                            borowiki... gromkie huraaaaaaaaaa! rozległo się po okolicy....

                            Opowieść ta urosła do rangi legendy aż dotarła do uszu "Wielkiego Władcy
                            Prezydento-Premiera Będącego 60 lat Wcześniej Wraz z Bratem Jedną Komórką jego
                            Magnificencji Kaczodzioba" który zaczął z zawiścią spoglądać na dokonania
                            Powściągliwego. Obmyślił on wielki i chytry plan zgładzenia Powściągliwego w
                            następujący sposób...
                        • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 18:43
                          ...ale dzwonić w zasadzie nie trzeba było.Drwal Kocioruba był jak zwykle na
                          miejcu.Wychynął właśnie spod jakiegoś krzaczka-dziwaczka z flaszką w
                          dłoni,oddechem wskazującym na niedawne spożycie, wzrokiem mętnym acz stanowczym.
                          Spojrzał tylko w koło na powalone drzewka,na mieszkańćów Wielkiego Osiedla
                          kroczących na kolanach,pomacał bolącą czszkę, spojrzał jeszcze raz na flaszkę...
                          Uff ale mocne to ścierwo,super imprezka,zostaję do środy_pomyślał_gdy
                          niespodziewanie...
                          • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 25.10.06, 20:22
                            Olo to było nie w temacie.
                            • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 21:54
                              ...czyli teczką z IPN. Przebiegła Magnyficencja Kaczodziób Xeroks Pierwszy,
                              postanowił wpisać pana Powściągliwego do teczki swojego brata. Teczka ta już na
                              stałe znajdowała się w domu Jarosława Xeroksa Drugiego, gdyż Jarosław uwielbiał
                              jak jego mama czyta mu do snu jej fragmenty. Jarosław pozwalał zresztą mamie
                              dopisywać do niej nowe, chwalebne karty świadczące o jego nieugiętkości wobec
                              swych nauczycieli. (Ale to inna bajka)
                              Tak więc wpisano, że w latach od 1836 do 1989, pan Powściągliwy będący tajnym
                              agentem EsBe o pseudonimie "Zboczo", nachalnie molestował młodego podówczas
                              Jarosława, który dopiero co wkraczał w okres dojrzewania i nie był jeszcze
                              ukierunkowany seksualnie. Po dokonaniu tych wpisów, Wysoka Kancelaria Urzędu
                              Wodza zapowiedziała konferencję prasową. Zaproszono wszystkich dziennikarzy
                              radia, telewizji, a nawet kina "Propaganda"...
                              • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 26.10.06, 12:26
                                Patrzcie! wykrzyknął "Wielki Władca Prezydento-Premier Będący 60 lat Wcześniej
                                Wraz z Bratem Jedną Komórką jego Magnificencja Kaczodziób". Oto co wyczyniał
                                ten łżewykształciuch żydokomuszy Powściągliwy! Prześladował waszego wielkiego
                                wodza! TAK TAK! Prześladował i wiecie co? O ile wśród wszystkich teczek tylko
                                moja jest zfałszowana to mówie wam że ten zapis jest prawdziwy! I zapewniam że
                                my z tym będzimy walczyć! Minister Ziobropław już wydał wyrok!~Dla
                                przyspieszenia procedury obmyśliliśmy sądy 15 minutowe... tak ważne sprawy nie
                                mogą czekać! Wydaliśmy nakaz aresztowania tego wroga narodu!
                            • Gość: olo Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 00:03
                              ...no tak,to chyba te grzybki tak na mnie podziałały
                              • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 17:41
                                ...a kara musi być zdecydowanie najsurowniejsza i bewzglendna. Jak postanowił 15
                                minutowy Sąd Najwyższy, osobnik Powśćiągliwy zostanie pozbawiony poprzez ścięcie
                                wszystkich członków, a nastempnie poturlany ze zbocza Babiej Góry. Wyrok od
                                momentu ogłoszenia uprawomocnia się w ciągu 15 sekund, a ja jako wódz najwyszszy
                                dopilnjem osobiście jego przebiegu. (pisownia z oryginalnej wymowy)
                                • amatorka_wisni Re: Będąc młodą lekarką... 26.10.06, 23:24
                                  i gdy odczytywał wyrok, powietrze zamigotało, świat nagle skurczył się a z jego
                                  ust wydobywały się zdania i zaraz rozpadały się na pojedyncze litery i znaki
                                  interpunkcyjne.Rozpełzło się toto po całej okolicy jak jakaś szara zaraza i
                                  zaczęła się iście łże-wojna. Samogłoski oskarżały się wzajemnie o kłamstwo,
                                  lenistwo i poróbstwo, ogonki od ę zbuntowały się i zażądały przyłączenia do t,
                                  wykrzykniki skacząc ze złości kopały dołki, w których biegnące na ratunek ę
                                  wersaliki połamały nóżki...A Pan Powściągliwy czekał pod szubienicą na obiecane
                                  ścięcie
                                  • amatorka_wisni Re: Będąc młodą lekarką... 26.10.06, 23:41
                                    i poturlanie
                                    • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 08:53
                                      Wielki władca Narodu Prezydento Premier Xerox nie przewidywał, aż tak
                                      korzystnego dla siebie obrotu sprawy. Oczywiście w pierwszym odruchu zamknął
                                      usta i rozejrzał się czy aby ktoś nie widzi, ale za chwilę otworzył je na nowo i
                                      to jeszcze szerzej. Z czarnej, bezzębnej czeluści posypały się szalone literki i
                                      cyfry. Już nikt nie rozumiał co Władca mówi. Ważne było to, że mówi i że od razu
                                      z tego robi się wojna. Tym czasem pan Powściągliwy nadal stał pod szubienicą i
                                      dziwił się dlaczego pod nią stoi skoro ma być w całości amputowany. Zdziwił się
                                      jeszcze bardziej kiedy okazało się że na kata, a w zasadzie kacicę wyznaczyli
                                      Młodą Lekarkę...
                                      • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 10:54
                                        ...ktora, ku zaskoczeniu wszystkich zgromadzonych, podbiegla do Lucjana i,
                                        zarzuciwszy mu na glowe snieznobialy bandaz, zakrzyknela: "mójci on!". wladca
                                        nie mial innego wyjscia, jak tylko, zgodnie ze staropolskim zwyczajem, uwolnic
                                        Powsciagliwego
                                        • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 27.10.06, 14:29
                                          Nazajutrz władca zwołał "brifing" prasowy wraz z partią "Podpie..my i
                                          słoneczko" w skrócie PIS...

                                          Widzisz ciemny ludzie- zaczął... patrz jaki wasz "prezydento- premier będący 60
                                          lat wcześniej wraz z bratem jedną komórką" jest prawy i sprawiedliwy... to nie
                                          my wywołaliśmy ten kryzys ale myśmy go zażegnali. Wasz władca jest tak głębogo
                                          szanujący staropolskie tradycje że uszanował wolę lekarki... zamiast
                                          powściągliwego kogośtam znajdziemy- wiadomo ale wiedzcie że kogo byśmy nie
                                          karali jest to wasz wróg... wasz bo i nasz

                                          Powściągliwy stał z przyklejonym bandarzem do głowy... a raczej do zaropiałego
                                          oka zdziwiony całą sytuacją... Młoda lekarko czemu to zrobiłaś? Pytał się
                                          brzydkiej jak chromosom mitotyczny lekarki...
                                          • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 16:04
                                            -Czemu to zrobiłam? Odpowiedź jest prosta -chcę z tobą żyć długo i szczęśliwie i
                                            chcę na tobie.. twu, twu znaczy z tobą robić eksperymenty paramedyczno
                                            farmaceutyczne.
                                            -No dobra, ale muszę się nad tym jeszcze zastanowić. No i wiesz idę teraz do
                                            domu, bo mój brontozaur nic od wczoraj nie żarł. To mówiąc stanął na ruchomym
                                            krawężniku i dał się pociągną w stronę swojego domu (ruchome krawężniki, były
                                            ostatnim udanym wynalazkiem Pis podarowanym Pislandczykom w zamian za słynne 3
                                            mln. mieszkań. W innych krajach budowano jakieś tam ruchome chodniki, a nawet
                                            latające klapy od studzienek kanalizacyjnych, ale Pislandja była krajem
                                            niezależnej i narodowej myśli technicznej).

                                            Po przeskoczeniu przez jak zwykle zamkniętą o tej porze bramę do podwórka, pan
                                            Powściągliwy stanął jak wryty. Oczom jego ukazał się bowiem...
                                            • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 27.10.06, 20:22
                                              Oczom jego ukazał się bowiem Patrol CBA- Centrum Biczowania Antypisowców... co
                                              panowie tu robia spytał Pan Powściągliwy. Mamy dla pana Propozycję... zwyczaj
                                              zwyczajem ale wyrok nad panem wisi. Prezydento-Premier jest bowiem pamiętliwy.
                                              Czy pamięta Pan jak za czasów młodości podsiadł Pan naszego władcę na tajnym
                                              zebraniu Komitetu Obrony Robotów? Władca Pamięta i chce żebyście odkupili swoje
                                              winy. My darujemy tą zdradę narodową a wy zostaniecie bulterierem PISu...
                                              operacją przeprowadzi młoda lekarka... CO PAN NA TO>?
                                              • amatorka_wisni Re: Będąc młodą lekarką... 27.10.06, 20:33
                                                Co???Bulterierem? To jeden już wam nie wystarcza? Mam tarzać się z wami w tej
                                                władzy, w tym syfie??? Niedoczekanie! Co powiedziałby na to mój pra pra szczur
                                                Old Shaterhand? Nigdy! wybieram poturlanie!
                                                • Gość: znn Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 22:10
                                                  Ania Poturl byla ladna brunetka, z ktora Pan Powsciagliwy umowil sie na kawe w
                                                  barze "Pod rozdeptana meduza". poniewaz do spotkania pozostalo 10 minut, Pan
                                                  Powsciagliwy, postanowil serdecznie podziekowac gosciom za ich mila wizyte,
                                                  nakarmic brontozaura i udac sie do baru. zanim, jednak, zdazyl otworzyc usta, w
                                                  pislandii pojawil sie, nagle, straszny POtwor, zjadl gosci Pana Powsciagliwego,
                                                  potem bulteriera, a na koncu prezydento-premiera Xeroxa. gdy skonczyl, cos
                                                  blysnelo, swisnelo i pislandia zamienila sie w POlandie. o - powiedzial Pan
                                                  Lucjan, otworzyl brontozaurowi puszke sardynek i poszedl na kawe.
                                                  • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 23:22
                                                    Anna Poturl już siedziała przy stoliku. Była śliczną młodą blondynką. Nie była
                                                    jednak ssakiem tylko gadem. Oczywiście miała odpowiednie, humanoidalne kształty,
                                                    była zgrabna i tego tam, całkiem wpożo, tylko, że ludzie z jej gatunku
                                                    pochodzili od dinozaura. Pan Powściągliwy nie miał wobec niej poważnych zamiarów
                                                    na przyszłość, gdyż nie mogliby mieć dzieci. Interesował się nią tylko i
                                                    wyłącznie dla czystego seksu. Przywitali się i pan Powściągliwy pstryknął na
                                                    kelnera. W tym samym momencie coś błysnęło i trzasnęło. Z drzew pospadały
                                                    wszystkie liście i zaszło słońce. Z bloku obok kawiarni ktoś wyskoczył przez
                                                    okno, a po ulicach zaczęły jeździć trabanty i maluchy.
                                                    -Echhh, i znowu nastała ta cholerna Pislandia -powiedział z rozpaczą w głosie do
                                                    Anny Poturl.
                                                  • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 28.10.06, 12:39
                                                    Cholera a już myślałem... westchnął cicho pan Powściągliwy. Zresztą co to za
                                                    różnica czy rządzi Kaczodziób czy Kaczor Donald... Chociaż... I tu powściągliwy
                                                    wpadł na wspaniały pomysł żeby przymilić się nowej władzy. Już wiem! Ufunduję
                                                    im logopedę... wieczne "ryranie" się nowych najwyższych władz przeszkadza nie
                                                    tylko obywatelom ale i samej władzy.

                                                    I w ten sposób Lucjan począł klonować w swojej kuchni kilkuset logopedów celem
                                                    uwolnienia od "ryrania" Donalda, Hannę Gronko-Walc, Sztefana Osiołowskiego oraz
                                                    Johna Mariolę Rokitę... TAK! to będzie mój wielki sukces-pomyślał gdy nagle do
                                                    kuchni wpadł powstały jak feniks z popiołów nowy Bulterier PISU narazie
                                                    wielkości ratlerka... stanął na progu i mówi:
                                                  • przepompownia.bigosu Re: Będąc młodą lekarką... 29.10.06, 18:59
                                                    ...-Niechaj będzie pochwalona przenajświętsza Inkwizycja!-zakrzyknął dziarsko
                                                    Bulterier piskliwym głosem-
                                                    -Amen! -odkrzyknął Pan Powściągliwy zrywając się na baczność-czym sobie
                                                    zasłużyłem na Waszą wizytę?-Pan Powściągliwy rzucił się do wycałowania
                                                    nieoczekiwanego gościa-to dla mnie taki zaszczyt!
                                                    -No już spocznijcie towarzyszu,już dobrze,spokojnie-Bulterier delikatnie
                                                    odepchnął od siebie nacierającego Powściągliwego i wytarł obślinioną
                                                    pocałunkami twarz papierem ściernym.
                                                    -Przychodzę do was towarzyszu z zapytaniem-Bulterier rozlokował się wygodnie na
                                                    mikrofalówce i zaczął dłubać w zębach pęsetą.
                                                    -Ależ Mistrzu,pytaj o wszystko!-zapiał Powściągliwy śpiewnym głosem-Tyś jest
                                                    pytanie,a jam jest odpowiedź-wyrecytował jednym tchem.
                                                    Bulterier z pobłażliwością wyciągnął z kieszeni gruszkę do lewatywy i z wprawą
                                                    zaaplikował ją sobie do prawego nozdrza.Był to jego ulubiony sposób spędzania
                                                    wolnego czasu i kontemplowania otaczającej go rzeczywistości.
                                                    -Czy nie widzieliście towarzyszu...Myszy?-zapytał znienacka.
                                                    -Myszy? Mistrzu-powtórzył jak echo Pan Powściągliwy-Myszy?
                                                    -Tak.Myszy-potwierdził Bulterier-wkładając drugą gruszkę w lewe nozdrze-bo
                                                    widzicie...Myszy zawiązały tajny spisek.Planują...

                                                    -
                                                  • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 22:43
                                                    ...naigrywać się z władzy, ale w taki sposób, aby nie podpaść pod dzisiejsze
                                                    Orzeczenie Trybunału Koństytucyjnego.
                                                    -A jak one chcą to robić skoro bracia Xero są tak podejrzliwi?
                                                    -To proste, będą stosować technikę odwrotności – tzn. będą nachalnie chwalić
                                                    każde posunięcie władzy.
                                                    -Już kapuję!!! -wrzasnął pan Powściągliwy -powiedzą na przykład tak: "Prezydent
                                                    IVRP Lech Kaczyński rozpoczął dziś niezwykle udaną i owocną wizytę w Niemczech.
                                                    (w kraju kartofli) Prezydent, był bardzo stanowczy i pomimo wielu kompleksów nie
                                                    popełnił dziś żadnej gafy. Na czas podał rękę pani Merkel, a na koniec się pożegnał"
                                                    -Otóż to panie Powściągliwy, ujął to pan jak Eliza pana Sółka.
                                                    Bulterier rozłożony do tej pory na kuchence mikrofalowej zsunął się lekko w dół
                                                    i wszedł do jej wnętrza. Rozejrzał się dookoła i zapytałał:
                                                    -Czy to coś z zestawu dla lalki Barbi?
                                                    -Tak -skłamał pan Powściągliwy –to jest zestaw Teatr Barbi, a to kółko w środku
                                                    to obrotowa scena.
                                                  • Gość: dyzio Re: Będąc młodą lekarką... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.06, 23:13
                                                    I pan Powściągliwy zaczasnął drzwiczki mikrofalówki. Ustawił na "gotowanie
                                                    ziemniaków" i wyszedł z domu.


                                                    (Wątek coś słobo idzie. Dajemy zakończenie?)
                                                  • carwszechrusi Re: Będąc młodą lekarką... 04.11.06, 01:16
                                                    dyzio napisał:

                                                    > -Otóż to panie Powściągliwy, ujął to pan jak Eliza pana Sółka.
                                                    > Bulterier rozłożony do tej pory na kuchence mikrofalowej zsunął się lekko w
                                                    dół
                                                    > i wszedł do jej wnętrza. Rozejrzał się dookoła i zapytałał:
                                                    > -Czy to coś z zestawu dla lalki Barbi?
                                                    > -Tak -skłamał pan Powściągliwy –to jest zestaw Teatr Barbi, a to kółko w
                                                    > środku
                                                    > to obrotowa scena.

                                                    To chiba najlepsze zakończenie jakie mogłem sobie wyobrazić :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka