Dodaj do ulubionych

zabawne sytuacje z klientami

    • Gość: Avita Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.autocom.pl 18.11.06, 11:06
      Poczta w Krakowie. Facet chce wysłać list... lotniczy do Myślenic!
    • Gość: Eustachy Re: zabawne sytuacje z klientami - wiecej pokory IP: *.sad.warszawa.supermedia.pl 18.11.06, 11:07
      Widzisz, leoniewawa... Naśmiewanie się ze starszych ludzi świadczy... o
      dojrzałości umysłowej ;>

      . Mój ojciec w wieku 78 lat zapragnął mieć komórkę, czego mogę mu pogratulować.
      Nosi ją tak jak mu wygodnie, a nie Tobie. Chce nosić w torebce - nosi. W
      pokrowcu na okulary - jest OK.

      Jeśli pracujesz w handlu/usługach - sugeruję więcej pokory. Pokory dla Twojego
      Klienta, bo to on Ci daje chleb i zarobek. i pisania o Kliencie z dużej litery.
      • Gość: ja :D Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 11:18
        Gość przede mną w kolejce w kiosku:
        -Poprosze papierosy XXX?
        Pani podaje mu, gościu ogląda pudełko( na pudełku napis "Palenie powoduje
        impotencję(...) czy jakos tak)i mówi:
        -Ja bym wolał te z rakiem....
        • Gość: maria Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 11:26
          Człeku przecież to jest stary kawał.
          • the_cause Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 11:47
            Co ty, on to NAPRAWDĘ słyszał w kolejce do kiosku... On i kolega jeszcze.
            • Gość: Topper Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 213.186.91.* 18.11.06, 12:11
              Pracowałem kiedyś w banku. Znaczną część naszych klientów stanowili starsi
              ludzie, zwykle emeryci. Jestem daleki od wyśmiewania się z nich bo wiem że wiek
              ma swoje prawa. Ale czasami mylili różne pojęcia, a my jako pracownicy
              musielismy czasem prostować ich błędne wyobrażenia o niektórych sprawach.
              Pamiętam jak kiedyś przyszła pani mająca u nas konto i oznajmiła, że przesłała -
              uwaga - FAKSEM pieniądze i chce sprawdzić czy już dotarły. Po kilkukrotnym
              sprawdzeniu czy dobrze uslyszalem, z kamienna mina sprawdzilem czy byl ostatnio
              jakis wplyw na jej konto, po czym wymknąłem się szybko na zaplecze i ryknąłem
              śmiechem.
        • mark.parker Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 19:07
          Gość portalu: ja :D napisał(a):

          > Gość przede mną w kolejce w kiosku:
          > -Poprosze papierosy XXX?
          > Pani podaje mu, gościu ogląda pudełko( na pudełku napis "Palenie powoduje
          > impotencję(...) czy jakos tak)i mówi:
          > -Ja bym wolał te z rakiem....

          Genialne! :)))))))))
    • przypadek Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 12:11
      Kupiłem żelazko w sklepie RTV EURO AGD. Pani mi próbuje wcisnąć jeszcze jakiś
      odkamieniacz za 30 zł. Mówię, że nie potrzebuję, bo i tak używam wody
      destylowanej. A pani, że tak nie można, bo tam jest jakiś cement, który wchodzi
      w reakcję z wodą i musi być zwykła woda, co najwyżej w 30% wymieszana z
      destylowaną...
    • Gość: Qdeł Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 12:17
      Pracuję w labolatorium fotograficznym. Kiedyś przychodzi do mnie klient z
      przedwojennym zdjęciem swojej matki, na którym głowy są wielkości główek od
      zapałek i chce, żeby zrobic mu z tego portret.
      -Panie, to się tak nie da.
      -Jak to się nie da, jak ja widziałem, że się da!
      -A gdzie pan to widział?
      -Na filmie.
    • Gość: ryj Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.06, 12:17
      Pracowalem kiedyś na stacji benzynowej, pod dystrybutor podjechała kobieta, ale tak, że wlew paliwa miała z drugiej strony i trzeba było wyciągnąc nalewak na drugą stronę auta. Pani wysiada z auta pokazuje na "pistolet" od węża z benzyną i mówi "może mi pan włożyć, bo nie lubię ciągnąć" - po czym momentalnie "spaliła cegłę" i uciekła do slepu.
      • Gość: roma Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 12:21
        Koleżanka która pracuje w Firmir ubepieczeniowej Hestia, w tej chwili jest
        nadawana dość często reklama Hestii w telewizji ze Shrekiem w roli głównej a
        jej hasło to " ERGO HEstia- Ubezpieczenia wszystkich gatunków", jacyś chłopcy w
        wieku około 12-14 lat podeszli do niej niedawno i zapytai : Czy ubezpieczy mi
        Pani żółwia?
        ' ona na to " Nie, żółwia nie mogę ubezpieczyć" Chłopiec na to " Jak to?
        Przecież w telewizji mówili że macie ubezpieczenia wszystkich gatunków" Bystry
        młodzieniec prawda?
    • Gość: j. prostak jesteś IP: *.netcontrol.pl 18.11.06, 12:43
      Może i sytuacje byłyby zabawne, gdyby nie Twoje prostackie "refleksje", które są
      ich częścią.
    • Gość: Maciek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 213.199.204.* 18.11.06, 13:02
      Ja znam tylko z opowiadania mojej siostry ciotecznej, która również przez pewien
      czas pracowała w salonie orange i kiedyś przyszedł do nich facet, który bodajże
      kupił u nich telefon z tydzień temu i z wielkim krzykiem oświadczył że mu
      popsuty telefon sprzedali. Na pytanie co jest nie tak wyciągnął telefon i
      pokazał, że mu się jakaś ikonka świeci na wyświetlaczu. Była to ikonka
      świadcząca o odebranej ale nieprzeczytanej wiadomości, więc moja siostra mu
      powiedziała że nie odebrał poczty, po czym ten gościu wyszedł jakby nigdy nic.
      Po jakiś 5-10 minutach wrócił z tekstem: co mi tu pani pier... na poczcie nic
      dla mnie nie leży...:)
      • the_cause Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 13:28
        Oho, kolejny co to starodawną urban legend powtarza. Twoja siostra z pewnością
        zarzeka się, że tak właśnie było, nie?
      • Gość: agorek macius gdybys nie byl idiota IP: 81.210.16.* 21.11.06, 13:58
        wiedzialbys ze w 5 min nie dotrze na poczte, nie wyczeka w kolejce a pani nie
        zdazy sprawdzic czy cos do niego jest czy nie. dlatego nie piernicz glupot
        swintuchu
    • Gość: ja Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.eranet.pl 18.11.06, 13:17
      po pierwsze podziwiam ludzi dla ktorych smianie sie z takich klientow jest
      "grzechem". mam swiadomosc, ze nie ma ludzi wszystkowiedzacych ale jesli juz ide
      cos sobie kupic to staram sie przynajmniej zorientowac chociaz troche na temeat
      kupowanego towaru zeby nie wyjsc na kretyna. pozatym wedlug mnie niewiedza nie
      zwalnia od logicznego myslenia... ja rowniez pracuje w sklepie z telefonami.
      caly moj punkt jest oklejony, ze serwis, ze telefony komorkowe... a ludzie
      potrafia do mnie wejsc i sie spytac o : sznurowki, bilety ztm, baterie do
      pilota, czy nie dorabiam kluczy, itd... itp... ps. ludzie ogarnijecie sie troche
      i zacznijcie sie z siebie smiac a nie jestescie smutni jak wasz cudowny prezydent ;)
      • Gość: Pudliszek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 149.156.14.* 18.11.06, 13:39
        Mój tata do ekspedientki w sklepie mięsnym: Czy ma Pani piersi?
      • heart_of_ice Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 13:48
        sluchajcie, nie oburzajcie sie tak strasznie:)
        oczywiscie, nazwanie klienta "maxdebilem" jest chamstwem na maksa, to neutralne
        potwarzanie tutaj zabawnych sytuacji nie jest brakiem poszanowania dla kogokolwiek!

        moja historyjka:
        dwie panie chodza pomiedzy zagonkami z roslinkami (praca w szkolce roslin
        ozdobnych), zatrzymuja sie przy przepieknie kwitnacych azaliach, przy ktorych
        stoi tabliczka z napisem "PROMOCJA - teraz tylko 12pln"
        pani pyta "oo, a co to jest takiego, ta prymacja?"
        mnie na sekunde zamurowalo:)
        a druga pani "mamo.... prOmocja!"
        i ryknelysmy smiechem wszystkie:)))
        nie da sie ukryc, ze "prymacja" brzmi troche jak nazwa jakiegos kwiatka:))

        Pauli
        --
        Mężczyźni są z Marsa, a kobiety ze... Snickersa;)
    • Gość: OBRONCA FOLIJEK Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:40
      TO Z FOLIJKAMI TO ZUPELNIE ZROZUMIALE. FOLIJKI SA DLA POLAKA OZNAKA "NOWOSCI" SPRZETU.
      BEDZIE JE TRZYMAL NA TELEFONIE AZ SAME NIE SPADNA, ABY "OPOZNIC" STARZENIE SIE SPRZETU.
      SERWIS NIE POWINIEN ICH WIEC ODKLEJAC BO PO CO SPRAWIAC PRZYKROSC KLIENTOWI? NIECH SOBIE
      MA SWOJE FOLIJKI NA NOWYM TELEFONIKU :-)
      • Gość: Enzo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:57
        w aptece starsza pani pyta "wnuk prosił o test...
        no ten .....dzieciowy"( test ciążowy) :DDDDD
        • Gość: ktos Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:23
          Kafejka internetowa przy domu wiec w okolo podworko, krzaczki, drzewa.
          Siedzi kilkoro dzieciakow, jeden z nich strasznie sie wierci na krzesle. W koncu
          wstaje i mowi do kolegow ze do WC musi (nie chodzilo o sikanie). Wisadl na
          rower, pojechal ale wraca za kilka minut mowiac ze juz mu sie nie chce.
          Posiedzial pare minut i znowu sie zaczyna wiercic. Podchodzi do biurka za ktorym
          siedzi wlasciciel kafejki i pyta o WC, nie bylo wiec chlopak stwierdzil ze
          jednak pojedzie do domu ale po chwili stwierdza ze ma daleko do domu i moze nie
          zdazyc i wypala z pytaniem do wlasciciela: A moge pod drzewem?

          Ja z kumplem malo nie wybuchlismy smiechem a wlasciciel kafejki z pelna powaga
          choc juz czerwony byl i ledwo powstrzymywal smiech stwierdzil ze to raczej nie
          bardzo mu odpowiada :)
      • rycho94 Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 15:44
        Mialem tez taka smieszna sytuacje w sklepie.Wszedlem do marketu po
        zakupy.Kupilem co mialem kupic i na koniec podszedlem do stoiska z wypiekami
        piekarskimi i poprosilem ekspedientke o dwie "jagodzianki"(Mialem na mysli
        bulke drozdzowa z jagodami) A ona na to "Denaturat stoi przy kasie"! Patrze na
        nia jak naglupiego I pytam :Jaki denaturat? Ja poprosze te dwie bulki te co lez
        a na pulce."Ach pan chce drozdzowki z jagodami? Bardzo pana przepraszam.Ja
        myslalam ze pan chce denaturat!Wzialem to wszystko jako zart.Jak widac w kazdym
        regionie polski wszystko ma swoja nazwe.
        • Gość: jaija Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.11.06, 14:24
          Nie słyszałeś o jagodziance na kościach? ;)
        • mona817 Re: zabawne sytuacje z klientami i sprzedawcami :) 22.11.06, 10:40
          Koleżanka ciągle coś maluje i często kupuje denaturat w pobliskim sklepiku.
          Wygląda bardzo normalnie i porządnie. I przez to była wzięta za alkoholiczkę
          najniższego sortu... Dowiedziała sie o tym dopiero w dniu kiedy zabrakło
          jej "dentki" podczas pracy i tak jak stała wyskoczyła do sklepiku w
          zachlapanych farbą ogrodniczkach. "Oooo To pani maluje? A myśmy z koleżanką
          myslały... (rumieniec)."
    • marzenia7 Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 14:32

      • Gość: jacaranda No to moze o glupich sprzedawcach. IP: *.onlink.net 18.11.06, 17:01
        Madry sprzedawca wywiesil w Polsce plansze z napisem CLOSE. Do sklepu
        spozywczego wchodzi starsza, mocno starsza pani , naciska klamke a drzwi sa
        zamkniete. W srodku siedza mlodzi sprzedawcy i pokazuja na migi zeby pani
        sprobowala jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. Pani probuje a drzwi nie
        ustepuja, mlodzi sprzedawcy pokladaja sie ze smiechu a starsza pani stoi
        bezradnie i zaczyna plakac. Ale fajne co ? Naprawde szczyt kultury i dobrego
        wychowania.
        • Gość: :/ Re: No to moze o glupich sprzedawcach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:18
          --------------------------------------------------------------------------------
          "Madry sprzedawca wywiesil w Polsce plansze z napisem CLOSE. Do sklepu
          spozywczego wchodzi starsza, mocno starsza pani , naciska klamke a drzwi sa
          zamkniete. W srodku siedza mlodzi sprzedawcy i pokazuja na migi zeby pani
          sprobowala jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. Pani probuje a drzwi nie
          ustepuja, mlodzi sprzedawcy pokladaja sie ze smiechu a starsza pani stoi
          bezradnie i zaczyna plakac. Ale fajne co ? Naprawde szczyt kultury i dobrego
          wychowania."

          Dokładnie. Takich półgłowków, którzy nauczyli się pojedyńczych słow po
          angielsku jest masa. I jeszcze są z siebie dumni. Trzeba było - przecież sklep
          w Polsce - napisać "zakmnięte" , no ale to przerosło chyba ich intelekt.
          Notabene jest ustawa o ochronie języka polskiego..., Powinni młotkom wlepić
          karę :)
    • Gość: Maradona Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.onlink.net 18.11.06, 14:53
      och jakis ty leonwawa porazajaco madry bo wiesz wszystko to czego starsi ludzie
      nie wiedza i znasz terminologie,ktorej oni nie znaja. Naprawde NOBEL dla ciebie.
      • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 15:17
        wiesz co nie wiem o co ci chodzi

        nigdzie w moim poscie nie napisałem że wysmiewam się z ludzi starszych
        napisałem jak jest


        a co do tych wszystkich waszych odpowiedzi że sie nie powinno, że nie wolno, że niekuluralnie, że chamstwo

        to jesli pracujecie w handlu to wiecie że nie ma miejsca na sentymenta , każą sprzedawać to sprzedajecie i kazdy z was nie raz przeklął w myslach niejednego klienta i jak ktoś pisze że nie i dla kazdego zawsze jest miły , nie ma złych dni i jest zawsze w 100% ok to wiadomo że kłamie
        • Gość: Maradona Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.onlink.net 18.11.06, 16:08
          chodzi o to, ze stoisz za lada i masz sprzedac towar. Masz byc grzeczny i
          usluzny bo klienta nie obchodza twoje problemy. On ma swoje. Chce np, kupic
          wnukowi prezent- komorke ale nic na ten temat nie wie . I nie musi. Od tego ma
          sprzedawce,ktory w sposob jasny i przystepny ma czlowiekowi odpowiedziec na
          pytania a ty jestes tam wlasnie od tego a nie od wymadrzania
          sie .Profesjonalista nie przynosi wlasnych problemow do pracy. U mnie juz bys
          nie pracowal. Nigdy nie myslales o tym,jaka fajna jest ta starsza pani/pan ,ze
          w tym wieku chce sie czegos nauczyc, dowiedziec a ty, w wieku ich wnuka z
          przyjemnoscia mozesz ich nauczyc tego czego ciebie uczyli dziadkowie (pisac,
          czytac , dobrych manier, wlasciwego zachowania).To co napisales wlasnie tak
          wygladalo. Na chamstwo. Synku! Kultury, troche kultury bo nazywanie kobiety
          baba jest bardzo prostackie. No coz , widocznie nie miales dziadkow ,ktorym
          moglbys splacic dlug wdziecznosci.Wspolczuje.
          • aiszo Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 23:20

            BRAWO!,BRAWO,BRAWO!:)))
          • sol-talullah Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 15:15
            Alescie sie chlopaka uczepili! Przeciez na pewno nie mial na celu wysmiewania
            sie ze starszych, a po prostu przedstawienie zabawnej sytuacji.
            Ale wracajac do tematu, pracuje w tzw. rozmownicy, jest to miejsce, w ktorym
            korzysta sie z internetu i znajduja sie kabiny telefoniczne. Ludzie przychodza
            tu dzwonic za granice, polaczenia sa tanie, bo przez satelite. Przychodzi
            kobieta i pyta czy sa jakies wolne kabiny, bo chce zadzwonic, jest ich 8,
            odpowiadam, ze wszystkie sa wolne, wiec moze sobie wybrac, ktora chce. Klientka
            na to: dobrze, to poczekam.
            Inna sytuacja, klient wchodzi do sklepu i pyta czy mam skarpetki.
            Czasem ludzie chca koniecznie u mnie kupic znaczki pocztowe, koperty albo karme
            dla psa.
          • kiciiaa Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 14:17
            nie zgodzę się z tobą. moi rodzice nie ukrywają, że się nie znają na technice i
            nowych technologiach, ale że nie chcą, żeby ich ktoś w salonie, czy w sklepie
            wprowadził w bład, to przed zakupem danej rzeczy albo szukają informacji w
            internecie, albo, najczęściej, pytają o to mnie lub brata. i uwierz, że nawet
            dla klienta jest lepiej wiedzieć chociaz ogólnie o tym, co chcę kupić, chocby
            dlatego, że sprzedawca nie jest wszystkowiedzący.
            i przesadzacie z krytykowaniem leonwawa, bo on nigdzie nie napisal, że się
            nasmiewa z klientów, jest dla nich niegrzeczny, czy tego typu rzeczy. on po
            prostu opisał, jaką ignorancję prezentują ludzie wybierający się na zakupy.
            trochę tolerancji może?
    • Gość: koko Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 15:23
      Ja byłam świadkiem w sklepie typu: "cud-miód Ameryka" takiej oto rozmowy:
      Klientka oglada bluzkę, chce iść mierzyć do przymierzalni i pyta expedientkę
      - Czy to jest large (lardż)?
      - Nie, sztuczny jedwab.
      • Gość: iksa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.upc-a.chello.nl 18.11.06, 15:45
        1] Market budowlany; klient chial kupic rure miedziana, niestey kod
        kreskowy "nie dzialal" na kasie, kasjerka na caly glos do kolezanki: "Rura mi
        nie wchodzi!".

        2] Market budowlany; klientka chciala kupic grzejnik do lazienki [jak wiadomo
        rozne rozmiary, rozna moc do roznych pomieszczen], Sprzedawca pyta do jakiej
        duzej lazienki, klientka: no takiej jak w bloku; S: tzn. jaka bo sa roznej
        wielkosci, K: no taka standardowa... skonczylo sie na skardze klientki oraz
        upomnieniem za NIEKOMPETENCJE i BRAK WIEDZY sprzedawcy!! PO tygodniu klientka
        wrocila i poprosila o grzejnik to lazienki, 4 m2... nie mozna bylo tak od
        razu??!! albo przynajmniej nie robic awantury!

        3] dzial hydrauliczny, wezyki, ok. 40 rodzajow, przychodzi Pan: poprosze wezyk,
        S: ale jaki/ktory/do czego, K. no taki standardowy.... to niech sobie wybierze
        standardowy z 40 rodzajow. Czasem rece i nogi opadaja.
      • Gość: Gam Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 15:50
        Jeszcze jedna sytuacja ze sklepu elektryczno-energetycznego. Wpada zziajany klient i od progu woła: Panie, a czy jest taki pstryczek-elektryczek? No wie pan, taki cyk cyk cyk...Dochodzenie do tego o co mu chodzi zajęło koło 10 minut.
        A ogólnie praca w sklepie elektrycznym to wymagające inteligencji zajęcie. Mało kto potrafi fachowo wyrazić o co mu chodzi, namenklatura jest bardzo różna, te same przedmioty różnie się nazywają w slangu elektryków, elektroników, budowlańców. Trzeba się sporo napocić zanim się wydusi od emerytki jakie chce bezpieczniki, żarówki etc. Wszystkiego oczywiście jest po kilka-kilkanaście typów...
    • Gość: sprawiedliwy Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.wroclaw.mm.pl 18.11.06, 16:08
      ..jednego z operatorów (miłościwie przemilczę którego)
      Ja - dzień dobry, Imię, Nazwisko
      CallCenter - dzień dobry, Imię i Nazwisko
      Ja - Kupiłem u Państwa telefon X i chodzi o to że jeden z klawiszy funkcyjnych
      w telefonie który normalnie obsługuje funkcję "wróć" w menu na samym końcu
      zmnienia fukcję na klawisz skrótu wejścia do waszego serwisu WAP, jako że
      połączenie z internetem jest płatne, i to nie mało, chciałbym usunąć tę
      funckję. Po prostu naciskając "wróć" o jeden raz za dużo wchodzę do interentu
      czy chcę tego czy nie i zanim połączenie nie zostanie zestawione, co trwa
      czasami dobre kilkadziesiąt sekund nic nie można z telefonem zrobić, co
      pomijając koszty jest mało komfortowe, jedynym wyjściem w takiej sytuacji jest
      wyjęcie baterii. Oczywiście wiem, że nie obejmuje tego umowa gwarancyjna, ani
      rękojmia, chciałbym to zrobić odpłatnie w waszym serwisie, tak abym nie utracił
      gwarancji na telefon.
      CC - aha (...5 sekund przerwy...), a to się nie da
      Ja - jak to się nie da
      CC - bo to jest taka funkcja telefonu i się nie da tego usunąć.
      Ja - więc sugeruje Pani, ze taki sam telefon sprzedawany przez konkurencyjnego
      operatora Y też się łączy z WASZYM serwisem WAP. Jakoś w to nie wierzę.
      CC - No, nie.
      Ja - a więc zgodzi się Panie ze mną że jest to programowalna funkcja, a jeśli
      jest programowalna to można ją zmienić, tak by obsługiwała inną funkcjonalność,
      a w szczególności żadną.
      CC - nooo, to ja się muszę spytać szefa.
      Ja - dobrze poczekam.
      muzyczka, muzyczka, muzyczka (około 5 min.)
      CC - no, więc ja się spytałam i szef mówi że jednak się nie da, chyba że po
      wygaśnięciu umowy
      Ja - a skąd telefon wie że umowa mu wygasła i już może pozwolić na zmianę tego
      klawisza.
      CC - no nie wiem [ mało sprytna - ja bym powiedział że ma ukryty zegar -
      przypis mój]
      Ja - to gratuluję szefa, do widzenia
      CC - do usłyszenia
      Ja- do usłyszenia




      • Gość: Tom Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.ztpnet.pl 18.11.06, 16:31
        I co w tym zabawnego?
        • Gość: sprawiedliwy Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.wroclaw.mm.pl 18.11.06, 16:40
          wszystko
          • Gość: Śmiesze Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.kablowka.waw.pl 18.11.06, 17:22
            Co się dziwisz, pracownicy na call-center, sprzedawcy na kasie, czy w salonach
            firmowych firm komunikacyjnych to proste osoby, które nie mogły znaleźć lepiej
            płatnej pracy i nabijają się z ludzi chcąc pokazać swoją "wyższość".

            Ale, jak widać ani nie znają podstawowych zasad ortograficznych, nie wiedza
            kiedy "nie" pisze się razem a kiedy osobno, a jakiejkolwiek słowo spoza ich
            slangu (czytaj gwary firmowo-podwórkowej) budzi już grozę.

            Spytaj się o „obstrukcję” - nawet nie rozumieją znaczenia tego słowa (95%
            będzie uważało iż jest ono związane z fizjologią)
            • wsamrazek Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... 18.11.06, 17:53
              obstrukcja
              1. «zaparcie stolca»
              2. «utrudnianie lub hamowanie przebiegu jakiejś sprawy»

              Słownik PWN

              O co chodzi ?
              • Gość: ??? Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.hsd1.co.comcast.net 19.11.06, 04:14
                No chodzi o to ze ten Pan zna znaczenie slowa "obstrukcja" i chce pokazac ze
                nalezy do tej wybranej grupy ludzi (5%) co tez wiedza.
                • Gość: OlewaczIdiotów Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.chello.pl 19.11.06, 19:35
                  Olać balasa frajer i tyle
            • Gość: marcela Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 14:51
              wiesz co, chyba lekko przesadziłeś. nigdy nie pracowałam w call center ale
              miałam okazję przebywać w jednym przez tydzień pracy obserwując prace i
              poznając pracowników. odbywało sie to w ramach szkolenia pracwników i ich
              przełożonych z innych działów w naszej firmie,i jakoś nie zauważyłam zeby to
              bylo "prości" i niewyuczeni ludzie.

              a co do sprzedawcy na kasie to może to ci da do myślenia:

              w pewnym momencie mojego zycia stwierdziłam, że praca którą wykonuję i
              miasto ,w którym mieszkam przestaje mi sie podobać, więc po wpływem impulsu
              zwolniłam sie i zaczełam szukać czegos innego w innej miejscowości. dostałam tą
              prace którą chciałam, ale mogłam zacząć od stycznia(był wrzesień). jako,że
              zależało mi na tej pracy zgodziłam sie , ale przez te kilka miesięcy musiałam
              coś robić żeby nie stopniały wszystkie oszczędności i żeby nie nadwyrężać
              gościnności przyjaciół. zatrudniłam sie na 3 miesiące w CASTORAMIE jako
              kasjerka nie informując nikogo, że po okresie próbnym stamtąd zniknę. i powiem
              ci jedno. wielkiej pokory wobec samej siebie i szacunku dla ludzi którzy tą
              pracę wykonują sie nauczyłam.tam nic nie znaczyło, ze mam dwa fakultety, znam 3
              jezyki i dotąd pracowałam na ciepłej posadce w prywatnej firmie na stanowisku o
              którym moja kierowniczka mogła pomazyć. a paradoksem było to, że gdyby nie to
              że miałam studia i znałam języki to wogóle bym sie na tą kasjerkę ni załapała.
              tam wszystkie kasjerki musiały mieć skończone studia bądź być w trakcie. a
              chamstwo klientów przekraczało wszelkie granice. czasem miałam wrażenie,że
              specjalnie czekaja na pretekst aby tylko pokazać swoją wyższośc i mieć sie na
              kim wyżyć.
              szacunek dla sprzedawców.

              • Gość: delta Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.chello.pl 19.11.06, 22:22
                podzielam Twoje zdanie... byłam w podobnej sytuacji podczas studiów
                dziennych... i nie zgodzę się z osądem, że są to prosci ludzie...
      • Gość: delta Re: Zabawne sytuacje z Call Center ... IP: *.chello.pl 19.11.06, 22:16
        a ja uważam , ze to przesada ... proszę tak płytko nietraktować pracowników
        call center... a juz szczególnie sieci komorkowych...nie chce mi sie wierzyc ze
        pracownik w taki sposob sie wypowiadal ... a pan taki był
        elokwentny...hahahahahhahahaah
    • Gość: Pudliszek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 16:27
      Studentka w bibliotece: chciałam wypożyczyć książkę do ekonomii
      Ja: którą? (w bibliotece jest około 200 egzemplarzy różnych książek do ekonomii)
      Studentka: taką pomarańczową
      • martinroeder Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 16:31
        Tez biblioteka, u mojej koleżanki:
        K:"Mamleta" poproszę
        B:?
        K: no, Szekspira to jest
        B: to może "Hamleta" albo "Makbeta"?
        K; inwektywy, że bubliotekarz a sie nie zna.
        • Gość: mm Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.11.06, 17:22
          Byłam kiedyś w sklepie zoologicznym, poprosilam o karmę, takie żywe robaczki.
          Przemiły pan podał mi pudełeczko z zawartością ludząco wyglądającą jak mięso
          mielone i zwraca się do mnie ,, mam ogromną prośbę do pani, niech pani tego nie
          pomyli i nie zrobi z tego kotletów mielonych dla męża". Ja nie wiele myśląc
          popatrzyłam na pudełeczko i mówię: ,,wie pan, wyśmienity pomysł pan mi podsunął".
          Szkoda, że nie widzieliście jego miny.
          Uwielbiam takie zabawne sytuacje, pracuję w sklepie i nie raz był fajny ubaw.
          Przychodzi stały klient i mówi: mam do wydania 5zł (chciał kupić szlachetne
          winko typu nalewka), a ja na to : no to podajemy 2 bochenki chleba i kilka bułek.
          Facet prosi: pani poda ,,małpeczkę", ja na to,że tu nie sklep zoologiczny tylko
          spożywczy. Dopiero po chwili tłumaczy, że chciał kupić 200-kę wodki.
    • Gość: adam Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.icpnet.pl 18.11.06, 17:02
      kiedys w markecie budowlanym szukalem drzwi drewnianych. Gdy w koncu znalezlem, jak to w marktach bywa nie bylo plakietki z ceną. Rozpoczelem wiec poszukiwanie pracownika. Dojrzalem jednego gdy szedl alejką główną, lecz niestety wytłumaczyl mi ze on jest z "sanitarnych" i mam poszukac kogos z drewna. Po chwili ujrzalem czlowika ktory metkowach jakies deski. podchodze i pytam
      J: Pan z drewna
      P: Nie, ja z kości i krwi

      Razskoczyl mnie ripostą:-)
      • may6 Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 17:45

        Niektórych tak oburza że pracownicy szczególnie w salonach operatorów traktują klientów z góry. Ale czasem zdarzają się tacy klienci że naprawdę ręce opadają. Parę miesięcy temu poszłam do salonu Ery, kończyła mi się umowa, zamierzałam nadal zostać w tej sieci ale chciałam dostać jakiś nowy aparat. Więc poszłam tam dowiedzieć się co mogą mi zaproponować. jak weszłam to siedziała tam jakaś młoda panienka, góra 20 lat bym jej dała. I ogląda jakieś tam modele w katalogu i mówi do pana że ona by chciała taki ale złoty. To pan odpowiada grzecznie że tego modelu nie ma w kolorze złotym tylko .. ( tu wymienia jakieś kolory) ale panienka upiera się że ma być złoty bo taki jej sie podoba. No to pan grzecznie proponuje telefon w złotym kolorze ale inny model. Na co panna podniesionym głosem mówi że jej inny model nie interesuje. jej się podoba ten bo ma jakąś tam obracaną klapkę czy coś innego, ona chce ten model i już i to w kolorze złota bo to jej ulubiony kolor ( i to wszystko takim kapryśnym tonem że jak ona chce to tak ma być i już). Pan, już widziałam po minie że miał ochotę coś pannie powiedzieć, ale nie, zachował spokój i grzecznie mówi pannie że niestety ale obudowy tego modelu nie wyprodukowano w tym kolorze. po czym panna oburzona mówi do niego coś takiego: no to wyprodukujcie. przecież ja wam abonament za to będę płacić. pan chce żebym się obraziła i poszła do innego sklepu?

        Jak ja tego słuchałam to sama miałam ochotę coś tej panience powiedzieć. Za to przyznaje że jestem pełna podziwu dla pana który tam pracował. do końca zachował stoicki spokój i był bardzo grzeczny.

      • Gość: Mmm Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.chello.pl 18.11.06, 18:01
        Dawno, dawno temu, czyli jakieś 15 lat wstecz Mamusi moja posiadała małego
        fiata. Pewnego razu światełko w środku nie gasło po zamknięciu drzwi.
        Zdiagnozowano, że zepsuł się wyłącznik, czy tam WŁĄCZNIK, światła- ten w
        drzwiach. Mamusia ruszyła do sklepu motoryzacyjnego po ten mały pstryczek,
        który to światełko włączał... Pstryczek ów zwany był przez rodzinkę, z braku
        lepszych określeń, DUPSLIKIEM.
        Wchodzi do sklepu motoryzacyjnego i z pełną powagą mówię- poproszę ten dupslik,
        który jest w drzwiach i włącza światełko.
        Pan za ladą śmiertelnie poważnie- Chodzi pani o drzwiowy wyłącznik światła
        wewnętrznego?
        Mamusia- Hmmmm... no tak :)
        Pan- Ale nie mamy. Proszę iść do- tu pada adres innego sklepu- tam chyba mają.
        Mamusia ruszyła do kolejnego. Wchodzi i, już wyposażona w fachową wiedzę, z
        mądrą miną pyta: Czy dostanę u pana drzwiowy wyłącznik światła wewnętrznego?
        Pan- Aaaa!!! Ten mały dupslik? Oczywiście, proszę bardzo...

        No... Fachowcy w sklepach też czasem mówią laickim językiem :)
        Śmiejemy się z tego do dzisiaj :)
        • Gość: matheu Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 212.244.156.* 18.11.06, 22:03
          do Mmm: Bo facet z pierwszego sklepu w międzyczasie zadzwonił o faceta z
          drugiego sklepu, żeby ten też miał trochę radochy
          ;)))
          Nie wiedziałaś??? ;)
      • aiszo Re: zabawne sytuacje z klientami 18.11.06, 22:11
        Koniec lat 90-tych.Ja i mój mąż lubimy kaszankę(chyba zboczenie z komuny,o
        gustach się nie duskutuje).Stoję w sklepie mięsnym,przede mną inni.Kupują: 2
        parówki,10dag szynki.30 dag mielonego.Podchodzi klientka i bardzo głośno
        mówi:proszę 2 kg kaszanki dla PSÓW.Lekka konsternacja i po stronie pań za ladą,i
        po stronie klientów.Moja kolej.Mówię:proszę 1 kg kaszanki dla LUDZI.Śmiech w
        całym sklepie!Z wyjątkiem pani przede mną:))).
      • Gość: Des Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 83.238.103.* 20.11.06, 15:20
        Moja mama pojechała z pracownikiem (swoim) do jedengo z marketów cash&carry,
        trzeba trafu, że ubranym w czerwoną koszulkę i czarne dżinsy, dzięki czemu
        wyglądał jak tamtejsi pracownicy. Chłopak ściągał jakieś opakowanie z półki gdy
        podjechała jakaś pani z wózkiem i w chwili gdy położył pudełko na swoim wózku
        zapytała grzecznie czy nie mógłby jej też jedno zdjąć. Zdjął. Pani zapytała go
        gdzie może kupić coś-tam innego, a że nie wiedział, to powiedział, że nie wie.
        Wtedy w panią wstąpił diabeł. Zaczęła na niego krzyczeć, że jak to możliwe, że
        ona prosi o pomoc, a on jest opryskliwy, itd. Na jego tłumaczenie, że on tu nie
        pracuje, pani wywrzeszczała, że tu nikt nie pracuje i kazała wezwać
        przełożonego. Z racji, że mama była na miejscu, to przedstawiła się i zapytała
        o co chodzi. Obrażona klientka powiedziała o co poszło, co mamy pracownik
        skwapliwie potwierdził, a pani zażądała wyciągnięcia wobec niego konsekwencji.
        Mama obiecała, że jak tylko dojadą do sklepu podlegającego jej jurysdykcji,
        niezwłocznie napisze wypowiedzenie. Kobieta po chwili zaskoczyła, że doszło do
        pomyłki i zaczęła ich oboje przepraszać, a była taka przejęta, że jak spotkali
        się przy kasach, to jeszcze raz przepraszała za pomyłkę :)
    • Gość: nii Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:08
      kiedyś pracowałam w firmie produkującej kosmetyki - przychodzi pani z kontroli
      jakości i mówi do pracownika żeby coś poprawił
      na to pracownik: teraz nie mam czasu bo dzieci robię
      (chodziło o produkcje kremu dla dzieci:))
      • Gość: gg Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 21:10
        pracuje w vision express i "uwielbiam" jak ludzie przychodzą z kuponem
        promocyjnym na badanie za 1zł i pytają czy w tej cenie badania okulary beda
        gratis. Ale najlepsze pytanie to " ile kosztują okulary"...
        • Gość: Pudliszek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 23:39
          strasznie śmieszne, ubawiłam się po pachy...
          • Gość: oo Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 08:03
            Gość portalu: Pudliszek napisał(a):

            > strasznie śmieszne, ubawiłam się po pachy...

            To ja dodam żeby było ci jeszcze weselej: wchodzi klient do sklepu z komputerami
            (telewizorami/pralkami/lodówkami/odkurzaczami itp) i się pyta - a po ile macie
            komputery (telewizory/pralki/lodówki/odkurzacze)? No wie pan, takie "standardowe"
    • Gość: screen Tak "durny" jak Ty, to nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:30
      Czlowieku, wroc do szkoly. Wyedukuj sie i przestan pracowac w takim miejscu ;)
      Bedziesz mial zdrowsza watrobe...
      • aiszo Re: Tak "durny" jak Ty, to nie... 18.11.06, 20:07
        Sama objechałam leonwawa,a teraz coś wesołego,(chyba,bo poczucie humoru mamy
        chyba inne). Lata 80-te.Istnieją magnetofony szpulowe(naprawdę coś takiego
        istniało,leonwawa zapytaj Dziadków)i pojawiły się magnetofony kasetowe(naprawdę
        coś takiego istniało,leonwawa zapytaj Rodziców).Żeby można było je połączyć i
        coś przegrać,trzeba było mieć "złącze...jakieś tam" .Idę do sklepu i nie wiem
        jak to powiedzieć.W gronie przyjaciół mówiło się "przepie..ik" .Stoję w
        kolejce i nie wiem,jak to powiedzieć!Nagle koleś przede mną (wtedy mowiło się
        facet) prosi o coś takiego.Próbuje wytłumaczyć, o co mu chodzi i nic. W końcu
        nie wytrzymuje i prosi o "przepie..ik ",Sprzedawca bez słowa podaje mu to co
        trzeba.Ja natychmiast: i dla mnie też.:))).
        • Gość: rere Re: Tak "durny" jak Ty, to nie... IP: *.aster.pl 18.11.06, 22:45
          No w końcu się uśmiałam. Dzięki!
    • Gość: leonka Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.broker.com.pl 18.11.06, 22:50
      Jestem fotografem, chodze na zlecenie fotografować śluby. Młodzi zawsze oglądają
      wcześniej zdjęcia, które mam do zaoferowania. Wiadomo - w ciemno się tego nie
      bierze. Wykorzystuję aparat świadomie i tak samo korzystam z tego, co jest w
      stanie osiągnąć obiektyw. Mam na myśli np. płytką głębie ostrości (pewnie wiecie
      o co chodzi - o takie wyostrzenie danego obiektu, żeby tylko on był ostry na
      zdjęciu. Wszystko inne jest wtedy rozmyte). Kiedyś jedna młoda pani przyszła i
      mówi, że jej mamusia kazała przywrócić ostrość bo nie widać, że to kuzyn tańczy
      tam na tym zdjęciu zaraz za młodą parą...
    • Gość: gościu Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 23:16
      Ile ty masz lat dzieciaku? Nikt nie zna się na wszytskim, pewnie jak ty idziesz kupić worek cementu albo puszke farby to sprzedawcy też z ciebie rechoczą bo sie nie znasz, nie wyrażasz poprawnie i zadajesz - ich zdaniem - głupie pytania.
    • Gość: naatka Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 00:41
      Przychodzi pani w średnim wieku i chce kupić rolety materiałowe do okien. Na
      wstępie mi mówi, że ona już 4 raz przychodzi, bo nie może się zdecydować na
      kolor tej rolety, a właściwie na odcień koloru. Wtajemnicza mnie, że ma świeżo
      pamalowane mieszkanie na zielono i teraz już lepiej się przygotowała do zakupów,
      bo przyniosła ze sobą...i z kieszeniu wygrzebuje kawałek tynku z widoczną farbą
      w kolorze jasnej zieleni! Okazało się jednak, że żadna z pokazanych przeze mnie
      próbek materiałów nie jest wg tej pani w identycznym kolorze, co ten kawałek
      ściany, co przyniosła i tu następuje załamanie, oglądanie po pięć razy tych
      samych materiałów z podchodzeniem do wszystkich okien w naszym biurze i nawet z
      wychodzeniem na zewnątrz. Trwało to ok. 1,5 godziny...i oczywiście pani
      stwierdziła, że nie jest jeszcze całkiem zdecydowana i przyjdzie raz jeszcze...
      Inny klient ma podpisać dokument oraz wpisac datę: pyta mnie:-"Proszę pani jaką
      datę mamy?" -Ja na to: "Dziś 15 listopada." -A Pan: "no tak, a rok? " Przez
      chwilę mnie zatkało...:"2006 proszę Pana". :-)
      • agulha Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 00:48
        Hi hi hi, ja pracuję przy sprawdzaniu dokumentów, tak to można ogólnie określić.
        Zdziwiłabyś się, jak często ludzie się mylą w datach, włączając rok. Zwykle
        przez roztargnienie. Potrafią wpisać rok własnego urodzenia jako rok bieżący. Te
        ich wpisy wędrują do bazy danych, która automatycznie generuje zapytania. Jedna
        taka osoba zadzwoniła do mnie z mieszaniną rozpaczy i oburzenia, bo nie
        rozumiała zapytania (fakt, że zakręcili to w kozi ogon) - baza danych
        wychwyciła, że wpisano datę przyszłą :-)).
        • micko2 Re: zabawne sytuacje z klientami 19.11.06, 16:46
          Nie wiem dokładnie jaki jest to procent, ale dość istotny jest procent błędów
          ankieterów (tych od badań opinii) polegający na błędnym wpisaniu płci
          respondenta. Pomylić się można we wszystkim...
          • Gość: Adrian Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.upc-f.chello.nl 19.11.06, 22:31
            pracowalem kilka lat w odsludze klijenta i zawsze byl pelen szacunek. dobra
            szkola.teraz to ja jestem klijentem i podchodze do sprzedawcy lepiej
            przygotowany od niego. jesli trafiam na sprzedawce ktory nigdy nie powinien
            pracowac na tym stanowisku ponizam go tak samo jak on mnie i wrecz wysmiewam na
            oczach innych klijentow i wspolpracowanikow.
            pozdrawiam wszystkich sprzedawcow obslugujacych telefonie...
            • Gość: kot Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.crowley.pl 23.11.06, 12:33
              "klijenta" powiadasz? to ja tez nie mam szacunku dla takiego chamskiego nieuka
              jak ty
    • Gość: jan :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 00:44
      takie obserwacje zle swiadcza o tobie.
      Proponuje trening w celu obnizania poziomu bufonady.
      jan
    • Gość: ..ja Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.ewz.gda.pl 19.11.06, 00:51
      do sklepu wchodzi dziewczyna----,,poprosze brzydka kartke na urodziny,, .Ja mam
      poploch w oczach ,mysle ,ze sie
      przeslyszalam
      A ona : ,,moze byc byle jaka ...wie pani to dla moje
      tesciowej,,

      :-)
    • Gość: burro A co? IP: *.aster.pl 19.11.06, 02:56
      arius5 napisał:

      > Skoro cie postawili przy ladzie, to jstes tam jak d u p a do srania, zeby
      > wytlumaczyc i zrobic, co do ciebie nalezy, a nie od glupich komentarzy.
      > Znalazl sie, k u r w a "cool" gosc.


      A co? Pewnie to ty chciałes popkartę simplusa do ery?:PPP
      • drambui Re: A co? 19.11.06, 09:24
        A co to jest ta popkarta simplusa do ery? Wybaczcie, nie gram w tarota, to się
        nie znam.
    • Gość: gosc Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.11.06, 03:18
      Phon - to dopiero smieszne
    • Gość: jacaranda Sytuacja ktora mi sie przytrafila IP: *.onlink.net 19.11.06, 03:40
      Podjezdzam na stacje benzynowa, chce zatankowac ale nie bardzo wiem jak bo do
      tej pory robil to za mnie maz.Podchodze do trzech facetow,ktorzy pompuja
      powietrze do kol i prosze poprawnym angielskim o pomoc w zatankowaniu. Nagle
      slysze facet odzywa sie czysta polszczyzna " popatrz na ta glupe pi...e, ona
      taka madra jak i moja stara". Przelknelam sline i mowie " o jak to milo,ze
      panowie mowicie po polsku"
      • Gość: ??? Re: Sytuacja ktora mi sie przytrafila IP: *.hsd1.co.comcast.net 19.11.06, 04:31
        A co on na to, zaczerwienil sie chociaz?

        Z tej samej beczki to moja zona zawsze wylacza sama przed nalaniem sie do pelna
        bo sie boi ze pompa sie nie wylaczy automatycznie i benzyna wyleje sie jej na
        buty ... no ale i tak robi postepy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka