to18 09.06.07, 00:14 Słuchajcie- szukam największej wpadki kucharskiej wszechświata :) pomożecie mi? wpisujcie swoje wpadki. Najfajnieszje będę nagradzał skromnymi upominkami elektronicznymi :) pozdrawiam Tomek Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agulha Re: Największa wpadka kucharska 09.06.07, 00:56 U mnie to w zasadzie same wpadki, nie ma nic ciekawego. Ale z opowieści innych ludzi słyszałam, jak to w dawniejszych czasach, kiedy kurę kupowało się niewypatroszoną, pewnej młodej gospodyni zdarzyło się upiec ją bez wypatroszenia i podać w tej postaci...Fujjj. O gotowaniu jaj w mikrofalówce nie wspominam, bo to banał, podobnie jak pomylenie soli z cukrem ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vp Re: Największa wpadka kucharska IP: *.rzeszow.mm.pl 09.06.07, 20:56 Eksperyment się nie udał: z takiego ciasta "naleśnikowego" gdzie zamiast mleka był keczup z wodą, nie usmażyły się pomidorowe naleśniki. A zamiarem moim był lekko pikantny placek a'la pizza. Odpowiedz Link Zgłoś
aganycz1 Re: Największa wpadka kucharska 09.06.07, 23:26 Raz dla przyśpieszenia produkcji kisielu (podstawowy deser studenta) zagotowałam wodę w czajniku i odlałam do garnka odpowiednią ilość a w reszcie miałam rozpuścić proszek kisielowy. No i wsypałam go do szklanki wrzątku. Ciężko było wyciągnąć z tego kleju łyżkę. druga wpadka: do kawy wlałam zamiast śmietankę słodka taką kwaśną. oczywiście serek murowany. Zagotowałam i to siarczyście barszcz czysty czerwony. zbrązowiał. Dodałam kwasku żeby zrobił się z powrotem czerwony, niestety był tak kwaśny że nadawał się tylko do czyszczenia toalety. więcej nie pamiętam, ale na pewno coś jeszcze zmajstruję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zuza_cichowska Re: Największa wpadka kucharska IP: *.centertel.pl 10.06.07, 00:24 Chciałam odfufać rosołek z "tłuszczu" i innych paskudtw. Biorę sitko i sruuu... nakarmiłam zlewozmywak, bo zapomniałam podłozyć garnek... a tak się starałam.. dlatego teraz robię rosołek z torebki :P Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ryba1 Re: Największa wpadka kucharska 10.06.07, 00:34 W przypływie jakiegoś zamroczenia chyba, chcąc sprawdzić, czy termometr "podpaszny" nie jest zepsuty, wetknęłam go na sekundę do gotującego się rosołu. O sekundę za długo... Wolałam nie sprawdzać na rodzinie, czy rtęć rzeczywiście jest trująca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EDI Re: Największa wpadka kucharska IP: *.c9.msk.pl 10.06.07, 10:52 zamiast odcedzić ziemniaki-odcedziłam rosół, żeby był śmieszniej oba garnki były różnego koloru i pokrywki też Od tego czasu rosół gotuje bez pokrywki. Odpowiedz Link Zgłoś
purhed Re: Największa wpadka kucharska 10.06.07, 11:34 prawie 1000 postów w materii wpadek kuchennych: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=528&w=5019338&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: Największa wpadka kucharska IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.06.07, 12:18 Moja pierwsza i ostatnia, na razie zupa - miał być rosół i to z kostki, nie dało się tego zjeść, skorzystała toaleta. Odpowiedz Link Zgłoś
kicior99 Re: Największa wpadka kucharska 10.06.07, 12:24 Zupa malinowa. Pomyliłem słoiki w piwnicy i zamiast przecieru pomidorowego wziąłem malinowy. paskudztwo wyszło... Odpowiedz Link Zgłoś
nataliako1 Re: Największa wpadka kucharska 11.06.07, 20:30 z serii pomyłek w samolocie kiedys udalo mi sie dostac wymarzoną herbatkę (ale chcialo sie pić mówie wam) tak szybciutko chcialam ja wypic ze wsypalam obie torebki cukru. Okazało sie ze jedna torebka to bylo mleczko do kawy, a i z rozpedu dolalam soczku cytrynowego. Paskudztwo a pić sie chcialo musialam wypic bleeeeech zaznaczam że bawarki chronicznie wrecz nie trawie. brrrr Odpowiedz Link Zgłoś
braat1 Re: Największa wpadka kucharska 29.10.07, 10:12 A propos soku malinowego. Kolega kiedys na impreze przyniosl 6 win domowej roboty, okazalo sie ze 3 albo 4 to sok malinowy, ale tez byl dobry :) Odpowiedz Link Zgłoś
asaf2 Re: Największa wpadka kucharska 11.06.07, 20:37 Za dużo mleka w budyniu i się zrobiła zupa budyniowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Największa wpadka kucharska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 22:17 Pierogi... Z mięskiem. Wołowym. Na jedno nie wpadłam - że mięsko nie może być surowe...Byłam gospodynią początkującą, ale ambitną. Książki kucharskiej nawet nie otworzyłam, bo cóż trudnego - pierogi? Nikogo nie zapytałam, bo ambicja stanęła mi na przeszkodzie. I zaserwowałam te pierożki mężowi na obiad. Sama nie jadłam, już nie pamiętam dlaczego, zapewne z miłości. Uwielbiałam karmić kochanego mężczyznę, siedzieć i patrzeć jak je. A ona jadł. Łykał jak gęś, wielkimi kęsami, nawet się uśmiechał..Zjadł ze cztery, powiedział, że jest baaardzo najedzony i wtedy dziabnęłam widelcem, to co zostało na jego talerzu...Matko kochana...Jak on mógł zjeść te cztery, pozostaje dla mnie tajemnicą... Tajemnicą pozostaje też, jak to się stało, że nie wyglądały źle - normalne pierożki na oko... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Największa wpadka kucharska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 22:26 A, jeszcze jedna mi sie przypomniała... :)))))) Kawa. Kupiłam przyprawę do kawy, słoiczek z takim młynkiem - kardamon, goździki, coś tam jeszcze. Kupiłam też przyprawę do grilla tej samej firmy, też w słoiku z młynkiem, dokładnie takim samym. No i zaserwowałam tę kawę panu, który był u nas pierwszy raz...:)))))) Zapachu nie poczułam, bo piekłam ciasto, bardzo wonne i wszystko pachniało tym ciastem... Pan gawędził z moim mężem i teściem. Tylko on pił kawę, moi - herbatę. Sama doszłam po chwili, kawę też miałam przyprawioną, łyknęłam i mnie zemdliło. Zerknęłam na filiżankę gościa - do połowy upita. Upierał się potem, że doskonała, a ja przemocą wydzierałam mu filiżankę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gracka Re: Największa wpadka kucharska IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.07, 22:47 azorek! uśmiałam się jak fetka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gracka Re: Największa wpadka kucharska IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.07, 22:54 nie moje ale rodzinne to się chyba liczy? Mama trafiła do szpitala i tatko został sam z 4-ką głodnych dzieci. Ugotował ziemniaczki, mięsko i chciał zrobić sos (ful wypas!) tyle,że jakoś przeliczył się z mąką i sypnął od serca. Wyszło hm... jak to nazwać? Galareta z sosu? No w każdym razie sos się nie lał tylko dał kroić. Śmialiśmy się wszyscy (rodzeństwo)- okazało się że to był zły pomysł bo uraziliśmy tatkową męską dumę i musieliśmy zjeśc po sprawnie ukrojonym trójkąciku sosu.... Odpowiedz Link Zgłoś
mallard Azorku! 12.06.07, 12:48 Ale z tego co wiem, to Twój mąż wybredny nie jest, bo i kocim żarciem nie pogardzi, -czyż nie? :):):) Pozdrawiam cieplutko! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Azorku! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 11:32 mallard napisał: > Ale z tego co wiem, to Twój mąż wybredny nie jest, bo i kocim żarciem nie > pogardzi, -czyż nie? :):):) Oj, nie jest...Chwała Panu na wysokościach. Ja nie umiałam gotować nic poza jajecznicą, na początku małżeństwa... A on je cokolwiek, byle nie umrzeć z głodu. Też pozdrawiam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
jontka1 Re: Największa wpadka kucharska 15.06.07, 22:20 Do Azorka nie na temat, ale pamiętam Cie z wątku o pomyłkach mężów, a teraz nie czytając nawet poznałam Cie po przecudnym stylu. Uwielbiam Twoje historie i to jak o nich piszesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
jontka1 Re: Największa wpadka kucharska 15.06.07, 22:22 nie czytając nicka oczywiście a nie postu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: braat1 Re: Największa wpadka kucharska IP: *.centertel.pl 12.06.07, 09:01 Moj kolegawpadl na pomysl ze zrobi leczo. Wszystko pieknie ugotowal, przyprawil bierze pierwsza lyzke do ust i ... widac na jego twarzy bezgraniczne zdziwienie. Okazqlo sie, ze zamiast papryki dodal pol torebki cynamonu :) Odpowiedz Link Zgłoś
spacecoyote Re: Największa wpadka kucharska 12.06.07, 10:09 Nie wiem, czy najwieksza, ale sie bardzo zestresowalam, bo jeszcze mala bylam. Pieklam biszkopt i zamiast 2 lyzek wody dalam 2 lyzki sody - nie moglam sie doczytac babci pisma w zeszycie z przepisami... Gorzkie i palace wyszlo, a podalismy gosciom! A z nowszych wpadek to mama mi kiedys kazala dolac wody do pierogow... chodzilo jej o pierogi gotujace sie w garnku, z ktorego za duzo wody odparowalo (robilismy duze ilosci na wigilie dla calej rodziny), a ja dolalam do juz ugotowanych, odlanych i okraszonych smacznie maslem i koperkiem stojacych w garnku obok... W przedwigilijnym ferworze wszyscy sie troche na mnie zdenerwowali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trusiaa Re: Największa wpadka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 11:43 Płatków owsianych na mleku mi się zachciało. Tylko, że pomyliłam kartony i płatki zalałam sokiem jabłkowym. Niewiele myśląc: siup! płatki odcedziłam, przelałam wodą dla pewności i jak należy ugotowałam z mlekiem. Miały smak pasty do zębów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: croyance Re: Największa wpadka kucharska IP: 86.29.151.* 12.06.07, 12:16 Juz kiedys o tym pisalam, ale powtorze, bo dobre; ojciec upiekl w folii pyszne pstragi, w srodek wpychajac natke pietruszki. Jemy, jemy, ale widze, ze moj brat - wtedy student - jakis taki niewyrazny, cos mu nie pasuje. W koncu mowi, ze on juz wiecej nie moze ... Pytamy, co sie stalo - w koncu takie pyszne rybki - a on z ociaganiem sie stwierdza, ze dobre, ale jakies takie w srodku dziwne ... Okazuje sie, ze na widok pietruszki pomyslal, cyt. "ze ryba najadla sie jakichs wodorostow" :-D i nie bardzo mu sie to podobalo ... dziwil sie tez, czemu ojciec jej nie wypatroszyl, tylko tak z tym zielskiem ... Odpowiedz Link Zgłoś
cometa_14_88 Re: Największa wpadka kucharska 12.06.07, 19:30 kiedy jeszcze byłam mloda, powiem szczerze bylo to moje 2 albo 3 pieczenie w zyciu, zamiast kakao do ciastek wsypałam czarnej kawy... hehe, a najlepsze jest to że mój tata mi pomagał i też się nie zorientował, stało sie tak ponieważ kawe, kakao, herbate itp. przesypujemy do puszek, no i mi sie pomyliły, ale w sumie ciastka nie były złe, dalo sie zjeść! tylko troche mulily, i nikt nie mógł usnąc w nocy :):) Odpowiedz Link Zgłoś
cometa_14_88 Re: Największa wpadka kucharska 12.06.07, 19:36 przypomniało mi sie jeszce jedno, kiedys zapomniałam pokroic ziemniakow przed gotowanie i wsadzilam takie giganty, pozniej dopiero w trakcie wyciagałam i kriła, no i wtedy tez dodałam soli bo wczesniej mi się zapomiło ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kucharka Re: Największa wpadka kucharska IP: *.crowley.pl 12.06.07, 22:04 O wybuchaniu jajek w mikrofali było już wiele, Ale nie każdy wie, że jajka gotowane na twardo, trochę za długo na kuchence gazowej też wybuchają (za długo to znaczy wody dawno nie było już w garnku, bo się wygotowała) Siedząc w pokoju słyszymy takie "puf! puf!" Idziemy do kuchni i co widzimy? Niesamowity zasięg bomby jajkowej - kawałki żółtek, białek i skorupek w najdalszych zakątkach kuchni a część trwale przyklejona do sufitu. Garnek jest pusty. A kiedyś zapomniałam o ziemniakach. Siedziałam w zamkniętym pokoju i oglądałam dłuuugi film (za długi) Gdy potem w kuchni rozpędziłam dym ujrzałam prawie czarne kuleczki, prawie czarne, bo żarzyły się na czerwono jak brykiety na grillu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: serwetka Re: Największa wpadka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 09:39 Chciałam urozmaicić mężuniowi menu,bo ciągle kotlety,smażona ryba i takie tam.Zrobiłam zakupy na tydzień.Ponieważ w gotowaniu jestem cienka,konsultowałam się raz z mamą,raz z babcią.Wątróbka,nie cierpię,mąż uwielbia.Zrobiłam wg receptury,nawet nie śmierdziała tak bardzo.Mąż zjadł,zdawkowo pochwalił.Po 2 dniach kiedy misio uporał się z daniem miałam zrobić gulasz.Wyciągam z zamrażalki mięso,jakieś dziwne...przyglądam się...wątróbka!Pomyliłam mięsa.Zaproponowałam misiowi inny wariant wątróbki,odmówił.Surową wątróbkę zjadł kot.Nigdy cholerstwa nie zrobię! Robiłam zakupy,duże.dla mężunia na obiad biała kiełbasa.Szybko i tanio.W domu rozpakowuję,a ona miękka!Co robić.Paragonu nie wzięłam,wracać mi się nie chce.No to siup do garnka,potem się pomartwię.Ku mojej radości kiełbasa we wrzątku nabrała twardości.Hura!Jakbym poszła z reklamacją,byłabym spalona.Wszyscy kojarzyliby mnie z kiełbasą,która nie chce być twarda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferdek Re: Największa wpadka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 11:18 jak dla mnie danie pod tytulem z(a)raziki wołowe bije wszelka konkurencje; zobaczcie sami www.youtube.com/watch?v=YdjG3Fi00T8 Odpowiedz Link Zgłoś
szalicja Wybuchowe grzybki... 15.06.07, 12:00 Kiedyś mój męzuś postanowił spasteryzować duszone grzybki na zupkę (przepis rodzinny). POnieważ mój męż słucha wybiorczo, to zrobił tak: gorące, świeżo uduszone grzybki włożył do słoików, pozakręcał wstawił do piekarnika, piekarnik na 200 i poszedł z psem Ja, ufna, nie zkontrolowałam męża i poszłam się wykompać. Tak się pluskam a tu słyszę dzwięk tłuczonego szkła. Najpierw myślała, ze to w TV a potem, że spadłó lusto w przedpokoju. No to wygrzebałam się z wanny i idę a tu...grzybki z kuchni (mamy pokój z aneksem) wylądowały prawie pod oknem na drugim końcu pomieszczenia. Oczywiście słoiki rozsadziło ciśnienie. Naszczęscie nikogo wtedy nie było, a kuchenka też się nie uszkodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chp Re: Największa wpadka kucharska IP: *.chello.pl 17.06.07, 11:41 to jest genialna reklama:P tak cholernie robi mi sie cieplo na sercu, prxzypominaja mi sie najlepsze sceny z Barei...mistrz, po prostu mistrz :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johny Re: Największa wpadka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.07, 10:37 no cóż :) konkurencyjna ta reklama. pytanie tylko czy netia tepsie konkurencję, czy netia sfinksowi? :) Odpowiedz Link Zgłoś
morelka_bonda Re: Największa wpadka kucharska 15.06.07, 13:14 ugotowalam kopytka...i na koncu jak wyjelam ostatnia porcje z wody i podalam mojemu bratu do jedzenia, okazalo sie, ze zapomnialam do casta dodac ziemniakow. Ale moj brak okazal sie byc supermenem i zjadl je ze smakiem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszka5661 Re: Największa wpadka kucharska 16.06.07, 19:03 moja mama kiedyś będąc u swojej siostry pomyliła pojemniki i wypanierowała kotlety w cukrze pudrze zamiast w mące... ;D No i jeszcze moja historia. Mój narzeczony w początkowej fazie naszej znajomości był u mnie na obiedzie. Robiłam jakieś danie z pieczarkami. Strasznie podeszły wodą, więc chciałam z nich tę wodę odlać i oczywiście większość wylądowała w zlewie... Wyobrażacie sobie moją minę... ;D Teraz nakryłabym się nogami ze śmiechu w takiej sytuacji, ale wtedy nie było mi do śmiechu ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isia Re: Największa wpadka kucharska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.07, 19:04 Nie moje, ale ładne: koleżanka miała nianię do dziecka, studentkę. Poprosiła ją kiedyś o zrobienie zupy pomidowrowej, a każdym razie wywaru na zupę. Jarzyny leżały na blacie, dziewczę miało je umyć wrzucić kość do gara, potem te jarzyny i tyle. Zostało poinstruowane jak to zrobić, bo gotować nie umiało. Wysłuchało z uwagą i zapytało: -dobrze, a z czego płyn? -Jaki płyn? -no, zupa z czego się zrobi? Te kości wypuszczą sok? -Jak to z czego, z kranu, naleje pani wody... -Wooody?? Z kranu?? I z tego będzie zupaaaa??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kamila19 Re: Największa wpadka kucharska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 21:49 isia, rozbawilas mnie do lez;) Odpowiedz Link Zgłoś
zakrwawiona_umywalka Re: Największa wpadka kucharska 17.06.07, 19:52 Hmm wpadki kucharskie... Lubie gotować więc trochę ich było... Chciałam zrobić kluski. Wiem, ze powinno się ziemniaki przeciskac przez taka wielka przeciskarke, która wyglada jak powiekszona kilkakrotnie przez pana kleksa prosta przeciskarka do czosnku. Niestety takiej nie posiadalam, a po zgnieceniu tluczkiem do ziemniaków zostały grudki. Wiec przecisnelam to wszystko przez przeciskarke do czosnku. Troche to trwalo, ale kluski wyszly pierwsza klasa... Chciałam zrobic zupe pomidorowa z pomidorow. Pociachalam je, wrzucilam do gara, poddusilam i stwierdzilam, ze co sie bede meczyc i przecisne je przez ta wieksza przeciskarke do ziemniakow (wtedy juz ja nabylam po wpadce z kluskami). Chyba nie musze mowic, ze cala kuchnia byla w roznej wielkosci i konsystencji fragmentach pomidorow ? Po posprzataniu okazalo sie jednak, ze zupa wyszla nieziemsko dobra. Zrobilismy kiedys pizze. Nasza pierwsza pizza. W za dlugiej blasze. Nie zmiescila sie do piekarnika i trzeba bylo ja ustawic pod katem. Dało się ją jeść od połowy (pizze nie blache). Przynajmniej farsz sie dało. Tak jak daje sobie rade z obiadami, tak gorzej wychodza mi ciasta. Babke zrobilam dobra, ale z kolei w za malej formie i zalala mi pol piekarnika. Mialysmy z kuzynka sporo ubawu i jeszcze wiecej sprzatania. Kopiec kreta tez moja mama musiala ratowac po mojej interwencji. Sól w termosie z kawa zamiast cukru to chyba banal... No i na koniec nie polecam robic nalesnikow z maki ziemniaczanej... Mozna nimi zabijac ludzi na podobienstwo wojownikow ninja rzucajcych swoimi wirujacymi srebrnymi okraglymi tymi czymis... Odpowiedz Link Zgłoś
kasia763 Re: Największa wpadka kucharska 17.06.07, 23:21 Jeszcze w podstawowce bedac bardzo czesto robilam taka prosta babke - maka zwykla, maka ziemniaczana, pare jajek, margaryna itp. I raz zamiast maki ziemniaczanej dodalam preparat do krochmalenia "Heliopol" z wybielaczem optycznym i dodatkami ulatwiajacymi prasowanie. Raczej nie ulatwily nam spozycia babki, za to kury prababci mialy ucieche :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiepski_kucharz Re: Największa wpadka kucharska IP: *.centertel.pl 19.06.07, 21:40 zalałam nudle zimną wodą, bo myślałam, że w czajniku jest gorąca.. Odpowiedz Link Zgłoś
e.m.i1 Re: Największa wpadka kucharska 04.07.07, 00:14 "Spalilam" wode na herbate;) Czyt. czajnik sie zweglil;p Nagminnie wrzucam jajka do gotujacej sie juz wody.. z dosc duzej wysokosci. I jakos nie moge sie nauczyc na bledach. Ukradlam troche soli wspollokatorce i obficie posypalam nia kanapki z jajkiem. Okazalo sie ze to byl cukier. Zrobilam tosty z miodem. Nie probujcie.. :| W swoim repertuarze mam tez "pikantny oranzade". Przepis - W szklance gazowanej wody mineralnej zanurzyc kilka paprykowych chipsow, po minucie wyjac. Za trudniejsze rzeczy sie nie biore :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MałaMi Re: Największa wpadka kucharska IP: *.timplus.net 04.07.07, 01:05 No dobra, przyznam się… Dawno to było, nikt o tym nie wie, więc o tym cisza! Kiedyś dostałam zlecenie od mamy wykonania obiadu, mamy nie było w domu, bo pojechała do cioci. Wszystko miałam przygotowane, mięso już jakoś zrobione, miałam tylko usmażyć je z cebulką na oleju itd. Nie wiem, w czym było wcześniej obtoczone, ale było też dosyć tłuste, bo jak je smażyłam to puściło dużo soku i prawie pływało w tej cieczy. Usmażyłam mięso, ugotowałam ziemniaczki, posypałam koperkiem, zrobiłam mizerie, zjadłyśmy z siostrą i gra gitara. Zostały dwie porcje, dla mamy i taty. Mama wpadła z ciotką po coś do domu i stwierdziła, że jeszcze wychodzi i żeby nie zostawiać jej obiadu, bo ona już jadła a ojciec głodny wróci to na pewno zje. Poszłam do siebie do pokoju uczyć się czegoś, tatuś przyszedł to wparowałam do kuchni i odgrzałam mu wcześniej wyjęte na talerz mięso na tłuszczu, którego używałam do smażenia. Ojciec jeszcze wszedł do kuchni zobaczyć, co jest na obiad i powiedział żeby do tego mięsa mu ziemniaczki wrzucić i razem tak porządnie przysmażyć, więc wrzuciłam te ziemniaczki na patelnie i się grzały razem z mięsem w tym tłuszczu, którego tak dużo było. Pomyślałam o trzech rzeczach: 1. Czemu to mięso było wyjęte z patelni na talerz, przecież go nie zdejmowałam? 2:Boże, jak my tłusto jemy, tyle tłuszczu na patelni, mięso aż w tym pływa…, 3: kto do cholery pozmywał naczynia? Podałam ojcu obiad i zjadł ze smakiem, odniósł talerz do kuchni i w tym momencie przyszła moja siostra: -to ja dokończę to zmywanie -aaaa… to ty zmywałaś… -no tak, a co ta patelnia taka gorąca? Przecież wlałam płynu i wody żeby odmiękło i postawiłam tutaj... -...ups... Odpowiedz Link Zgłoś
pluskotka Re: Największa wpadka kucharska 04.07.07, 14:41 Ja jako młodociana kucharka gotować jeszcze się nie nauczyłam. Robiłyśmy z mamą leczo. W pewnym momencie pokazuje mi prawie pustą solniczkę i mówi, żebyn nasypała soli. Pomyślałam, że mam ją wsypać do leczo i lekko zdzwiona pytam czy całą. Mama na to, że no jasne, że całą, no bo jak inaczej. Zaczęłam więc sypać, a mama w krzyk. Kazała mi sypać całą, ale sól do solniczki, a nie do leczo. Innym razem poszła do sklepu i kazała mi ugotować groszek w garnuszku. A ja, że nie wiedziałam czy dolać octu, soli czy niczego, wlazłam na pierwszy lepszy czat i zapytałam narodu. A czat był akurat na stronie katolik.pl :P Odpowiedz Link Zgłoś
tazega Re: Największa wpadka kucharska 26.07.07, 12:52 Ja kiedyś podałam gościom kawę....bez wody. Kiedy przyszli, ja wlasnie piłam swoją. Podałam im kubki z z wsypaną kawą, wzięlam swoj kubek.. Gadamy, gadamy. Po godzinie ja do nich: napijecie sie jeszcze kawy? O oni; my jeszcze nie pilismy... i pokazali mi swoje puste kubki. Ale sie zawstydziłam! tazega Odpowiedz Link Zgłoś
fryga29 Re: Największa wpadka kucharska 30.07.07, 22:27 Moja mama jednocześnie robiła tort makowy i gołabki.W jednym kubku miała spirytus z herbatą do nasączenia tortu a w drugim wywar z grzybów do podlania gołabków w brytfance.pomerdały jej się kubeczki i nasączyła tort wywarem z grzybków a gołabki podlała spirytusikiem z herbatka:)).Nikt się nawet nie skapnał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polikea Re: Największa wpadka kucharska IP: *.centertel.pl 21.10.07, 15:16 a ja kiedyś zalałam moc warzyw zimną wodą.. ale się porobiło.. :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nasteczka Re: Największa wpadka kucharska IP: 80.50.255.* 21.10.07, 18:31 Robiłam drożdżowe. Pyszne, z dużą ilością kruszonki, posypane cukrem pudrem przez sito. Wyszło ładne, ale... z prędkości posypałam je gruuuubo mąką ziemniaczaną - pech, pech, pech. A ochota wielka. Zjeść się nie dało - mimo prób i szczerych chęci - ale goście pomysłowi: ciasto zostało wytrzepane i wypędzlowane na dworze, a potem jeszcze bardziej grubo ocukrowane. Zjedliśmy. A co. Lepiej się rozchorować, niż ma się zmarnować ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
waniliowa1977 Re: Największa wpadka kucharska 21.10.07, 19:20 Zawsze kupuję świeże ryby, jednak w sklepie wyjątkowo nie było więc kupiłam mrożoną. W domu rybkę umyłam, przyprawiłam i wrzuciłam do frytownicy. Pięknie wyszykowaną podałam mężowi, podczas konsumpcji kiedy mąż wbił widelec w brzuch ryby coś wypłyneło, to było ohydne omal nie zwymiotował a ja razem z nim, okazało sie że rybka nie była wypatroszona. Zawsze kiedy sobie to przypominam robi mi sie niedobrze, bleee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdaw Re: Największa wpadka kucharska IP: 212.122.221.* 23.10.07, 13:59 Jak byłam nastolatką, to w czasie sezonu na ogórki moi rodzice wyjechali, zostawiając mnie dosyć niechętnie z 50 kg ogórków do kiszenia. "jedźcie, jedźcie. ja sobie nie poradze? phi". pojechali. a ja ogórki do słojów z takimi sprężynkami, zalałam je zimną wodą z solą i do gara. no w końcu trzeba je zapasteryzować. wszystko sie cacy zagotowało. to ja je z gara. następnego dnia patrzę coś - nie tego, bo ogórki mi kipią i gumka nie trzyma. no to ja co? znowu do gara. i gotuję te biedne ogórki kiszone, tak, żeby w końcu sie te słoiki zamknęły no i przestały mi kipieć. Nawet mój ojciec nie był w stanie ich jeść - próbował, ale się nie dało :) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiu_be Re: Największa wpadka kucharska 28.10.07, 21:58 Dzisiejsza, chociaż nie tak tragiczna. W wieku lat 17 powinno się już rozróżniać sktrót "dag" od "g" no ale.. Powiedzmy,że wstrętna jesienna aura źle wpływa na trzeźwość myslenia i w przepisie na babkę było 30 DAG kakao.. dobrze że nie miałam tyle pod ręką.. potem się doczytałam że miały być gramy:) Ciasto trzeba było reanimować dodatkowym jajkiem i porcją mleka. A partie kakaowe są i tak niemiłosiernie gorzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiu_be Re: Największa wpadka kucharska 28.10.07, 22:08 Jeszcze jedna: Tatuś postanowił zrobić sobie wieczorem śląską na gorąco... A potem był cudny, ciepły wieczór z kumkającymi żabami spędzony na ganku umilany tłumaczeniami taty, że "tylko na 15 minut ten internet włączył", a obok dogasał garnek z resztą śląskiej na gorąco.. A smród spalonej wieprzowiny się trzymał na firankach przez trzy dni:/ Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Gotowane ogórki 28.10.07, 23:26 Gotowane ogórki , o których pisze Magdaw, silnie mi działają na wyobraźnię.3xBRrrr Moja wpadka nie jest tak spektakularna: po raz pierwszy robiłam wg. przepisu ciastka -miniaturowe rożki nadziewane powidłami. Nie przewidziałam ,że w czasach kiedy wydana została książka kucharska ( lata 80te) kostka masła ważyła 250, a nie jak dzisiaj 200g. Proporcje są ważne, bo jeśli ciasto ma za dużo mąki, to słabo się skleja. Siedzę więc jak prząśniczka, anioł dzieweczka i powarkujac z cicha skejam z uporem te +/- 80-90 sztuk. Myślę sobie, nawet jeśli się rozkleją, nic strasznego się nie stanie- nie gotuje się ich przecież, tylko piecze. Niemal wszystkie otworzyły się w piekarniku niczym muszle małży, i leżały tak w powidłowych kałużach. Ciepłe były boskie, ale po wystygnięciu, powidła zastygły w kauczukową twardą skorupę, którą można było żuć po kilkumitowym namaczaniu w ustach. Klęska , kompromitacja i dużo śmiechu. Myślałam,że wyniosę je jeżom do ogrodu, ale zacne zwierzątka uprzedził Książę Małżonek i pożarł te kompromitujące dziwolagi co do jednego. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierze_futerkowe Re: Największa wpadka kucharska 28.10.07, 23:08 Postanowiłam zrobić roladę (ciasto, znaczy). Pierwszy raz w życiu. Nie wiem jak to się robi "po bożemu", w każdym razie w moim przepisie była rada, żeby po upieczeniu biszkoptu zwinąć go w rulon razem ze ściereczką i tak niech sobie stygnie, a potem rozwinąć, posmarować i zwinąć z kremem. No i tak zrobiłam. Tylko że po posmarowaniu kremem zwinęłam trzy warstwy. Ze ściereczką. Gdyby ściereczka nie była dłuższa od ciasta i nie wystawała, to niewykluczone, że tak bym to podała... Podczas próby ponownego rozwinięcia i uratowania chociaż części kremu wszystko rozwaliło się w p**du. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiszon Re: Największa wpadka kucharska IP: *.szczecin.enea.pl 29.10.07, 10:05 uccello.. zwierzaki na dworze moze by sie pochorowaly.. a tak maz zjadl i po klopocie.. :) dobrze miec czasami meza hihi, taki domowy absorpbator odpadkow hihi. Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Największa wpadka kucharska 29.10.07, 10:17 co do "męża -domowego absorbatora odpadków" o którym pisze Kiszon, to mruczał ci On ,nieco sklejonymi moją porażką kulinarną usty eee, tam nie znasz się... Odpowiedz Link Zgłoś
ulka777 mój pierwszy tort 29.10.07, 14:29 na chrzciny mojego dziecka. Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską... Upiekłam biszkopt, nie powiem, udany. Zrobiłam krem, nie powiem, udany. Przełożyłam ciasto kremem, obsmarowałam go pięknie i wzięłam się za dekorację... bach, spadł mi na podłogę. Goście nie byli wybredni, nakładaliśmy taką breję łyżkami z michy na talerze. Dobre było Odpowiedz Link Zgłoś