Dodaj do ulubionych

Zatajone wybryki z dziecinstwa.

    • Gość: Majk Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.07, 14:18
      Byłem bardzo spokojnym i grzecznym dzieckiem, ale gdy miałem 7 lat,
      3 miesiące wakacji (czerwiec-sierpień) spędziliśmy na wsi. "Z
      miasta" byłem ja i Magda w moim wieku. Ze wsi 3 dziewczynki 6-9lat i
      2 chłopców: Maciek mazgaj lat 5 i nasz herszt Jasiek lat 12. Przez
      te 3 miesiące zabaw było mnóstwo, niektóre wielokrotnie:
      - Na łące był duża kopa siana, wokół której chodził bocian.
      Postanowiłem go złapać. Zakradłem się i od tyłu złapałem go za nogi.
      Do dzisiaj mam bliznę na czole.
      - Zabawa w indian. Maćka mazgaja przywiązaliśmy do drzewa,
      obłozyliśmy zerwanymi gałązkami i próbowaliśmy podpalić. Świeże
      liście nie chciały się palić więc ze stodoły przynieśliśmy stare
      siano. Miało być fajnie a wcale nie było bo wszyscy mieliśmy
      poparzone ręce, jak ratowaliśmy Maćka z ognia.
      - Zabawa w lizaki siusiaki. Smarowaliśmy sobie miodem i dziewczynki
      go zlizywały. Jasiek tak chciał codziennie a mnie się nic ta zabawa
      nie podobała.
      Było jeszcze wiele innych zabaw chłopców z dziewczynkami.Jasiek był
      zawsze prowodyrem.Potem urodziła mi się siostra i robiłem wszystko
      żeby już nigdy więcej nie jechać na wakacje na wieś.
      • Gość: Maja_1077 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.qualitynet.net 29.09.07, 18:40
        Bedac w podstawowce,3 i 4 klasa,lubialam zostawac po lekacjach z
        kolezankami, poniewaz w pooblizu znajdowal sie ogromny plac
        zabaw,nalezacy do przedszkola.Bawilysmy sie tam w
        chowanego,podchody.Jedna kolezanka,tak jak ja, nosila
        okulary.Poniewaz mialam jednego dnia spodnie z kieszeniami,poprosila
        mnie o ich schowanie na czas zabawy.Nie pamietam juz dokladnie jak
        to sie stalo,ale w pewnym momencie wyladowalam na betonie i moje
        okulary sie potlukly.Niewiele myslac sprawdzilam co z okularami
        kolezanki.Widzac,ze jej sa cale postanowilam tez je potluc.Potem
        powiedzialam,ze jak upadlam to potlukly sie dwie pary.Ona mnie
        jeszcze zalowala bo mialam pozdzierana skore na rekach.

        Spedzajac wakacje u babci na wsi bawilam sie z kuzynka.Byl tam jeden
        rower i mialysmy przykazane,ze raz jezdzi jedna,raz druga.Ja
        oczywiscie nie mialam zamiaru sie dzielic i wpadlam na pomysl,ze
        wejde na drzewo razem z rowerem na plecach.Wszystko byloby ok,tylko
        pozniej nie moglam zejsc z tym ladunkiem.Babcia musiala pojsc do
        sasiadow po kogos kto mnie zdejmie.Jak przyjechali rodzice to
        dostalam za to lanie.

        W przedszkolu pani opowiadala o jesieni i jej darach.Traf chcial,ze
        dostalam lezak kolo miski z jesiennymi owocami.Schowalam sie pod
        koldre i zjadlam wszystkie sliwki.Zeby sie nie wydalo wsadzilam
        sobie pestki w tylek.W domu mialam rozwolnienie a mama utyskiwala na
        tego,kto dal mi sliwki razem z pestkami.

        Na wsi byla kotka,ktora kazdego ranka bawila sie z upolowana
        zdobycza.Pewnego razu upolowala duzego szczura.Gdy juz szczur byl
        martwy przyszedl do babci sasiad z psem.Kotka niewiele myslac zwiala
        ratujac skore przed wscieklym psem.Zdobycz zotala.Zaopiekowalam sie
        padlina,ale nie mialam pomyslu co poczac z tym nietypowym
        skarbem.Postanowilam schowac go do babcinej wersalki,gdzie trzymana
        byla swieza posciel.O calej sprawie zapomnialam,ale po paru dniach
        babcia zrobila inspekcje co tak smierdzi.Znalazala szczura
        oczywiscie.Dostalo sie bogu ducha winnemu kotu za to,ze przynosi
        takie rzeczy do domu.
        • Gość: Iwa Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.speed.planet.nl 30.09.07, 13:52
          hahahaha! bardzo dobre! szczegolnie z pestkami i szczurem! hahaha
    • kelob3 chcialem wysadzic w powietrze koparke na budowie 29.09.07, 17:39
      z budowlanego wykopu wyciagnolem cos co przypominalo wygladem srube od statku
      postanowilem rozwalic to cos o betonowy krag ale akurat przyszedl troche starszy
      odemnie kolega i powiedzial ze to bomba i o malo sie nie zabilem starszy kolega
      wpadl na pomysl aby wysadzic spychacz na budowie ale kiedy podkladalismy pod
      gesienice bombe to przeploszyl nas operator koparki po drodze uciekajac bomba
      nam wypadla ,zawrocilismy i zabralismy ja a nastepnie na sznureczku sposcilismy
      do kibelka takiego ktorych bylo sporo na zewnatrz budynku kiedys.Dzisiaj wiem ze
      to byl mozdzierz -uzbrojony.
      • obywatelx5 mój kolega miał kawałek betonu z wystającym 29.09.07, 20:42
        zbrojeniem chodził z nim i się chwalił, ze to jego pies Hektor
        • Gość: Natka Re: mój kolega miał kawałek betonu z wystającym IP: *.swidnica.mm.pl 29.09.07, 23:43
          Uśmiałam się do łez:))))
        • Gość: ala Re: mój kolega miał kawałek betonu z wystającym IP: *.aster.pl 30.09.07, 10:57
          :DDDDDDD
        • obywatelx5 piekliśmy slimaki na blasze nad ogniskiem 30.09.07, 12:28
          i zgadnijcie co znimi zroblimsy po upieczeniu??

          smaku nie pamiętam:)
          ktoś z nas oglądał program o francji:))
    • szmiejka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 17:48
      Kradłam klocki z przedszkola.
      • Gość: Jacek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.autocom.pl 29.09.07, 18:09
        Wywołałem nawet spory pożar(zakończony naszczęcie happy endem),
        kradłem klocki(jak dziewczyna wyżej) i autka z przedszkolu, kradłem
        śliwki ze sklepu, rzuciłem w jakiegoś faceta jajkiem z 4 piętra
        (trafiłem prosto w głowę!), jednego razu niepostrzeżenie i ku
        zdenerwowaniu pań przedszkolanek uciekłem z przedszkola, wystawiłem
        siusiaka przy innych dzieciach na placyku zabaw, w pierwszych latach
        szkolnych na stołówce wrzuciłem mydło do takiego wielkiego gara z
        herbatą, wybiłem piłką szybę w oknie, nabiłem psią kupę na patyk i
        wytarłem o kolegę. Oj, było tego pewnie jeszcze trochę... Ale
        dzieciństwo miałem dosyć udane! :))
      • zareg Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 20:57
        Moa żona będąc małą dziewczyką w środku zimy umyła z kolegą samochód ojca - chcieli zrobić mu prezent, ponieważ było zimno użyli gorącej wody - efekt - samochód udało sie uruchomic po dwóch miesiącach postoju...
        Inny jej wybryk - razem z koleżanką powiązała krawatami znalezionymi na śmietniku lusterka samochodów na parkingu...
        Innym razem ze znajomymi wsadzali ziemniaki w rury wydechowe - troche za głęboko - ziemniak został w rurze a rura znalazła sie kilka metrów od samochodu.
    • Gość: gość:-) Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.tvkdiana.pl 29.09.07, 17:52
      Mieliśmy grzejnik typu słoneczko z rozżarzonymi sprężynkami.
      Postanowiłam zagrzać swoją bluzkę od piżamki. Połozyłam ją na
      grzejniczku i poszłam się wysiusiać przed snem. Kiedy wróciłam na
      plecach była wypalona wielka dziura. Schowałam piżamkę głęboko w
      szafie. Musiało się wydać po jakimś czasie, bo widziałam na działce
      przywiązane pomidory właśnie paskami w różowe misie z mojej
      ukochanej pizamki:-)
      • Gość: gość:-) Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.tvkdiana.pl 29.09.07, 17:57
        Wybryk mojego 4-letniego synka.
        Tuż po Wielkanocy dałam mu doniczkę z owsem aby nakarmił tym
        królika. Synek zapytał jaki mamy miesiąc- odpowiedziałam, że
        kwiecień.
        Poszłam do pokoju, a kiedy wróciłam królik siedział z upalonymi
        wąsami a na środku doniczki wstawiona była zapalona świeczka
        urodzinowa. Zapytany dlaczego tak zrobił, odpowiedział, że mówiłam
        mu kiedyś, że nasz królik niedługo będzie miał pierwsze urodziny:-(.
      • Gość: gość:-) Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.tvkdiana.pl 29.09.07, 18:00
        No i jeszcze wybryk córci mojej przyjaciółki.
        Mała była strasznym niejadkiem ale zawsze jakoś udawało się upchnąć
        jej kanapkę. Pewnego dnia stwierdziłyśmy, że coś śmierdzi w salonie.
        Za węchem dotarłyśmy do magnetowidu, w którym składowane były
        niezjedzone kanapki. Musiała uprawiać ten proceder od dawna, bo
        niektóre kanapki były w stanie daleko posunietego rozkladu;-)))
        • Gość: milo Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 23:39
          przypomnialo mi sie, że ja kiedys w młao używanym odtwarzaczu CD
          znalazlam kromkę chleba - ale takie zaschniete. Schował je tam mój
          syn 6 letni syn.
    • Gość: JJ Lehto Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.09.07, 18:02
      Moje wybryki:
      - gdy miałem 4 lata wpadłem na pomysł przymocowania na stałe choinki
      do podłogi. Wiedziałem, że ojciec trzyma lutownicę w szufladzie w
      przedpokoju, wystarczyło wejść na krzesło by szufladę otworzyć - tak
      też zrobiłem, po czym podłączyłem lutownicę do przedłużacza pod
      choinką i zacząłem kombinować,jak przylutować donicę z drzewkiem do
      podłogi. W końcu zabawa mi się znudziła, chciałem wyciągnąć wtyczkę
      lutownicy z gniazdka, ale nie mogłem - położyłem więc rogrzane
      narzędzie na dywanie - później brat znalazł lutownicę - dywan pod
      nią był trochę spalony - nie wiem jakim cudem, ale to bratu się
      dostało, że bawi się narzędziami ojca.
    • Gość: madziq81 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 18:23
      Podpisałyśmy sie z siostrą na nowym, wiśniowym fiacie 126p Mamy...
      A zrobiłyśmy to cegłą ;P
      • Gość: piter Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.chello.pl 29.09.07, 18:56
        jak miałem 7 lat to kolekcjonowałem wszystko co się dało na potęge.
        bilety,pocztówki,etc.Był to rok 1981,więc na osiedlu ,ktoś roznosił
        z rana ulotki solidarnościowe i zostawiał na wycieraczkach.Ja za to
        zlatywałem po piętrach i je "kolekcjonowałem".wkrótce ojciec
        zobaczył u mnie pokażny zbiór.Nie zdenerwował się ,ale zabronił mi
        je poroznosić z powrotem.-chyba nie przysłużyłem się ojczyznie :)
    • Gość: leo moja historia jest nieco odmienna IP: *.171.76.162.crowley.pl 29.09.07, 18:44
      ja rzadko coś nabroiłem ale często byłem posądzany o to czego nie
      zrobiłem, w rodzinie było sporo dzieci braci kuzynów itp. więc było
      tego sporo z tego co pamiętam w roku 1972 kuzyn dostał na prezent
      olbrzymiego dmuchanego słonia ala balon którego wszyscy mu
      zazdrościli, kiedyś się nim bawiłem jak nie było nikogo ale ten
      doleciał do rogu pokoju wpadł na kant szafy i pękł ale nikt mi nie
      uwierzył, sądzili że przebiłem z zazdrości, innym razem ten sam
      kuzyn wyciął ciotce kwiaty pod oknem łopatką i też było na mnie do
      dzisiaj nie wiem dlaczego musiałem pomagać przy sadzeniu nowych
    • Gość: ciaps1111 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 18:47
      Rzecz działa się w 7 klasie Szkoły Podstawowej na lekcji chemii.Pani opowiadała
      o reakcji chemicznej sodu z wodą, miał się zapalić. Cała klasa z
      zainteresowaniem oglądała kawałek sodu na szkiełku zegarowym .Preparat dotarł
      wreszcie i do mnie. Przystąpiłem do dzieła, po prostu naplułem na sód. Efekt
      przeszedł moje oczekiwania. Zaskwierczało ,powstała piękna kulka ognia ,szkiełko
      pękło,sód na podłogę a cała klasa na ławki. Rezultat eksperymentu :ja po matkę ,
      mama do szkoły ,wykład od kierownika co ze mnie wyrośnie, a domu obiecanka
      dobrego lania jak ojciec wróci z pracy, miał drugą zmianę.Po 22-tej drugiej już
      w łóżku ,wysłuchałem relacji mamy z wizyty w szkole. W pewnym momencie
      zaniemówiłem z wrażenia ,tato stwierdził , słuchaj Reniu , Gomułkę znam,
      Cyrankiewicza też, ale co to za cholera ten Sód to nie wiem.Tato pomyślał ,że
      naplułem na portrety władzy ,które wówczas wisiały w klasach. Wybuchnąłem
      panicznym śmiechem.Lanie rozeszło się po kościach,Przepowiednia kierownika
      szkoły nie sprawdziła się. Skończyłem chemię jestem inżynierem chemikiem.
    • luksusowy_yacht Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 18:59
      -wsadzilem 2 gwozdzie do przedluzacza i sie zdziwilem jak je
      dotknalem , bo mnie kopnal prad, ale jak dotykalem torow kolejki
      elektrycznej to nic mi sie niedzialo (jakos nie kumalem, ze jest
      rozxnica miedzy 9V a 220v)
      -wsadzilem cyrkiel do kontaktu na angileskim w 4 klasie podstawowki,
      dzieki czemu pozbawilem klase pradu :DDD
      -kiedys naogladalem sie bajek ze strusuiem pedziwiatrem i zobaczylem
      jak kojot bierze rakiete kladzie ja na deskorolce odpala i jedzie,
      wiec wzialem wulkan, ktory ostal sie po sylwestrze, przykleilem do
      wagonika od kolejki elektrycznej. zwinalem dywan na balkonie,
      postawilem na ziemi przed sciana tak zeby odrzut byl wiekszy,
      odpalilem zamknalem sie w domu i czekalem az pojedzie, niestety
      wagonik sie wywrocil a cala sciana z bialego koloru zmienila sie na
      czarny, bo caly ogien poszedl na nia. jak zawsze w takich sytuacjach
      zachowlaem zimna krew i posprzatalem tak, ze nie bylo sladu :DDD
      -wykopnalem kuzynce szklanke z reki niestety prosto w telewizor.
      szklanka trafila w kineskop szczesliwie w jego gore i zrobil sie
      tylko maly odprysk, telewiz dzialal dalej. od tamtej pory mam
      szacunek dla starych schneiderow ;)
      -znalazlem fajki matuli, byl to okres, w ktorym walczylem z matula o
      to zeby nie palila, zwolalem kupmli z podworka i spalilismy cala
      paczke carmenow na balkonie :) mialem wtedy jakies 8-9 lat
    • Gość: stork wybuchowe wybryki z wczesnej mlodosci IP: *.arcor-ip.de 29.09.07, 19:01
      mialem wtedy 14 lat i interesowalem sie wszystkom co wybucha, ot taki maly
      chemik pirotechnik.

      zrobilem petadry no i gdy mnie nie bylo w domu mama zainteresowala sie co to
      jest to takie dziwne, a ze wygladalo dosc nieufnie wrzucila to do pieca, dobrze
      ze chwile potem podeszla do lustra ktore bylo pare krokow dalej. walnelo tak ze
      piec zgasl a caly zar na podlowdze.

      innym razem zrobilem takie tajemne "bombki" co to jak u Rambo mialy wybuchac, za
      pociagnieciem nitki, takie miny niby. Spie a tu w srodku nocy 3 m od lozka
      explozja, dymu tyle ze sufitu nie wiedac, bombki same wybuchly.

      nie bede opowiadal o... dywanie popalonym przez kwas, meglach przez saletre
      potasowa, rekach zoltych od kwasu azotowego czy fioletowo brunatnych
      nadmanganianu potasu, poparzeniech rak dziwnach prochow, no i nagonki rodzicow
      innych dzieciakow na 14 letniego swira.
      • Gość: stork Re: wybuchowe wybryki z wczesnej mlodosci IP: *.arcor-ip.de 29.09.07, 19:05
        to byly oficjalne wybryki o ktorych niektorzy wiedzieli, o zatajonych do tej
        pory wole nie mowic, jeszcze mnie aresztuja :)
    • Gość: drim Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 19:07
      dawno temu to było.. chciałam sprawdzić jaką temperaturę ma ogień i
      przytknęłam zapaloną zapałkę do termometru lekarskiego. Termometr
      pękł, a rtęć wyleciała na parkiet. Kulki rtęci zebrałam papierem
      toaletowym i wywaliłam do kubła na śmieci. Pewnie wywołałam jakieś
      małe skażenie środowiska ..
    • Gość: Dominik WR Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 19:11
      Miałem 14 lat. We Wrocławiu, w ogrodzie wilii naprzeciw mojej kamienicy, zebrali
      się członkowie Komitetu Centralnego PZPR. Był maj 68-roku, przyjechali na
      uroczystości 25 lecia tzw. Ziem Odzyskanych. Wziąłem wiatrówkę i mierzyłem w
      głowy Gomułki, Spychalskiego i Ochaba. Nie cierpiałem tamtej władzy, trochę
      nasłuchałem się w akowskiej rodzinie, reszta to było obrzydzenie naturalne,
      odruchowe. Nie pociągnąłem jednak za spust wiatrówki. Dużo później zrozumiałem,
      że moją rodzinę i mnie uratował ukośny parapet pod oknem, Niemcy robili takie w
      XIX-wiecznych kamienicach. Ochroniarze z dołu nie zobaczyli lufy...
    • mamoniowa303 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 19:31
      Majac 5 lat postanowilam skrocic grzywke, ale szlo mi tak dobrze,ze
      skonczylo sie na gruntownej zmianie fryzury. Nastepnego dnia
      zostalam zaprowadzona do fryzjera i pomimo wielu wysilkow milej pani
      fryzjerki,aby wyrownac wlosy, musiala sciac mnie na jeza.

      Kilka lat pozniej, w czasie wakcji spedzanych u babci na wsi,
      namowilam mlodsze rodzenstwo do zemsty na facecie, ktory przyjechal
      po cielaczka. Specjalnie dla niego dokonanu rzezi malenstwa i nie
      moglismy mu tego darowac. Wzielismy jajka i posmarowalismy szyby w
      aucie, i zdematrializowalismy sie. Pod wplywem slonca, zrobila sie
      ponoc taka skorupa, ze ciotka z wujkiem musieli sie nameczyc, aby to
      zmyc. Winni nie zostali zlapani na goracym uczynku, oficjalnie
      bylismy kilka domow dalej u kuzynow.

      Po raz kolejny napsulam ciotce krwi, gdy przebralam sie w jej ciuchy
      z lat 70-tych, nalozylam peruke i stare okulary wujka, szlam przez
      wies i pytalam ludzi o droge do innej wioski. Nie wiem po co tyle
      nerwow, skoro nikt mnie nie poznal.

      Na lekcji chemii robilismy jakies doswiadczenia, zostalam wyznaczona
      do pobrania pipeta siarczanu magnezu. Nauczycielka najpierw
      tlumaczyla zasady zachowania ostroznosci, pozniej przystapilismy do
      akcji. Chwila nieuwagi i ....napilam sie tej trujacej cieczy. Balam
      sie wypluc, aby nie wydalo sie przed chemiczka, polknelam i do konca
      lekcji siedzialam jak sparalizowana, przerazona, ze umre. Kolezanki
      z lawki byly nie mniej wystraszone.

      Razem z kolega, rowniez w wieku przedszkolnym, swiadomi juz roznic
      dzielacych panie i panow,schowani za tapczanem "pokazywalismy sobie
      tylki". Kolega mial mniej szczescia, poniewaz w trakcie jego pokazu
      przylapali nas rodzice.
    • Gość: freeskier Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 19:43
      kolo wieku 6 lat pamietam to dokladnie... mialem zapedy masochistyczne... lubiałem skakać wywracac sie.. sparwadzalem granice bólu... mialem nadzieje zostac kaskaderem...

      pewnego dnia wziałem młotek i z całej siły walnełem niw w duzego palca lewej stopy... bol straszny a palec mam teraz mega krzywy ale rodzice sie nie zorientowali.. :D
    • Gość: malasadystka Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.taloyhtioverkot.fi 29.09.07, 19:48
      Ja uwazalam ze moja jedna lalka jest bardzo chora...inne byly tez chore ale nie
      tak mocno, wiec robilam jej operacje "brzucha", "serca", "glowy", nawet miala
      podciete gardlo...
      moja mama ja znalazla po jakis 15 latach w czasie przeprowadzki i nie mogla
      uwierzyc ze ja to zrobilam
    • Gość: basen Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.taloyhtioverkot.fi 29.09.07, 19:54
      maje dwie kuzynki zrobily sobie basen w pokoju, mama pila kawe z kolezanka w
      drugim pokoju, a one znosily wode w wiaderkach do zabawy w piaskownicy,
      pracowaly tak zaciecie ze az sasiad przyszedl z informacja ze ciatka zalewa mu
      mieszkaniu :-)
    • Gość: hm Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 19:59
      wieszalam na galeziach dzdzownice jak wychodzily po deszczu...zeby sie wysuszyly
    • Gość: Kruder Prawie spaiłem mieszkanie sąsiadów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 20:30
      Kiedyś napchałem waty do korka od wódki i nalałem denaturatu, położyłem na
      parapecie okna i podpaliłem. Dość pechowo potrąciłem korek i próbowałem go
      złapać - dość nieszczęśliwie, tak że uderzyłem go z całej siły jak już spadał i
      nadałem mu taki kierunek, że centralnie wpadł przez otwarte okno do mieszkania
      sąsiadów poniżej. Na szczęście firanka była odsunięta, a córka sąsiadki
      usłyszała hałas i zgasiła palącą się na dywanie watę... Jednak tego zdarzenia
      nie udało mi się ukryć - sąsiadka przybiegła z mordą...
      • Gość: oshin80 Re: Prawie spaiłem mieszkanie sąsiadów IP: 87.200.49.* 29.09.07, 20:46
        Moj pierwszy w zyciu alkohol wypilam podczas... mojej pierwszej
        komunii swietej. Jak to w zyciu bywa, dla niepoznaki moi rodzice
        wlali wodke do napoju Ptys (zeby wyszedl "drink") a ja niczego nie
        swiadoma i bardzo spragniona w wyniku wielkich wrazen tegoz dnia
        lyknelam sobie z gwinta...chyba nie musze konczyc...
        • Gość: oshin80 Re: Komunia IP: 87.200.49.* 29.09.07, 20:49
          Moj pierwszy w zyciu alkohol wypilam podczas... mojej pierwszej
          komunii swietej. Jak to w zyciu bywa, dla niepoznaki moi rodzice
          wlali wodke do napoju Ptys (zeby wyszedl "drink") a ja niczego nie
          swiadoma i bardzo spragniona w wyniku wielkich wrazen tegoz dnia
          lyknelam sobie z gwinta...chyba nie musze konczyc...
          • Gość: ojeju Re: Komunia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 23:47
            a rodzice to jakaś recydywa rozumiem?
    • annie00 Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 20:37
      - w wieku 4-5 lat utopiłam pilota od telewizora w szklance herbaty, nie pytajcie
      czemu - to był impuls:))) niestety, nie chciał już nigdy zadziałać,
      - wyłamywałam zęby mleczne flamastrem, też nie wiem czemu, chyba z nudów
      czekając na wenę twórczą:)))))
      - postanowiłam zrobić babki na świeżo zabetonowanym podwórzu, chyba tylko cudem
      uniknęłam śmierci z ręki wujka;P,
      - notorycznie wybijaliśmy z kuzynem okienko do piwnicy
      - o obcinanych włosach, bazgraniu po ścianach itp. nie będę wspominać, bo to
      chyba oczywiste :)))) ech, dzieciństwo...... :))))
    • Gość: Jaruś Zagralismy z bratem w filmie " o dwóch takich... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.07, 20:37
      co ukradli księżyc"
    • Gość: Kefir Zabawki zapałkami IP: *.cable.mindspring.com 29.09.07, 20:53
      Jak byłem mały to bardzo często bawiłem się zapałkami. Uwielbiałem rozpalać małe
      ogniska, palić zabawki, i palić zeszyty szkolne.

      Pewnego dnia ja i koleżanka rozpaliliśmy małe ognisko u niej w garażu. Rodzice
      jak się o tym dowiedzieli to wyrzycili z domu wszystkie zapałki i o mały włos
      nas nie pozabijali. Zaraz obok tego ogniska stał motor jej brata, który w każdej
      chwili mógł się zapalić.

      Innym razem wszedłem pod fotel w domu i zapaliłem gąbkę która znajdowała się pod
      siedzieniem. Ten wyczym o mały włos nie skończył się pożarem całego domu, bo
      fotel przez chwilę palił się bardzo mocno i muszę przyznać, że byłem trochę
      spanikowany, ale w końcu udało mi się wszystko ugasić. Rodzice nie dowiedzieli
      się o tym przez pewien czas, aż do momentu kiedy pewnego dnia obrócili fotel do
      góry nogami i zobaczyli wypaloną dziurę.

      Kiedyś dzień przed sylwestrem mój kuzyn przyniósł mi do domu kilka petard, które
      miały zostać odpalone o północy. Ja niestety byłem tak podekscytowany, że
      wziąłem zapalniczke i zacząłem udawać, że odpalam te petardy. Niestety, jedna z
      nich, taka która leci do góry i wybucha na wiele kolorów, zapaliła się naprawdę
      i eksplodowała u mnie w pokoju, wypalając ogromną dziurę w dywanie, paląc
      podeszwy moich kapci i kompletnie zadymiajac cały dom tak, że nie było nic widać
      na metr.
      Jak to się stało to przez kilka minut myślałem nad tym aby ucieć z domu do lasu
      na kilka dni, bo wiedziałem, że rodzice mnie zatłuką.
      Na szczęscie rodzice byli w takim szoku, że wszystko skończyło się wmiarę łagodnie.
    • gmajerek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. 29.09.07, 20:55
      u nas w parku stała przyczepa, raczej taki barakowóz, z kolega codziennie
      chodziliśmy spuszczać powietrze z opon a codziennie ktoś je pompował od nowa,
      trwało to kilka tygodni...

      Z koleżanka urządziłyśmy pogrzeb zdechłemu kotu, którego znalazłyśmy na ulicy.
      Zakopałyśmy go w piaskownicy na podwórku...matki szorowały nas spirytusem dwa
      dni, nie mówąc o tym, że piaskownica została zlikwidowana i nie miałyśmy się
      gdzie bawić.
      • Gość: tomek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.asta-net.com.pl 29.09.07, 22:03
        najlepsze z tym kotem no sie poplakalem
        • Gość: :) Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.eranet.pl 30.09.07, 12:51
          hehe,mi sie bardziej podobał pomysł z sikaniem do miski z wodą gdzie pozniej
          myło się całe rodzenstwo <hahaha>
    • Gość: darek Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.piotrkow.net.pl 29.09.07, 21:08
      rozpaliłem ognisko na środku pokoju, gdy rodzice spali w sypialni ;)
    • Gość: iga Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.multicon.pl 29.09.07, 21:50
      Gdy miałam 6 lat razem z bratem - 9 lat, żeby odzwyczaić Tatę od palenia
      papierosów, wyjmowaliśmy tytoń i wsadzaliśmy gumę lub paznokcie - straszny
      zapach jak sie zapali. Czasem też namawialiśmy Tatę, żeby dał nam zgasić
      papierosa spuszczając w toalecie. Zamiast gasić "peta" - zaciągaliśmy się w
      łazience i dopiero potem gasiliśmy.
      Poza tym obcinaliśmy sobie rzęsy, wkładaliśmy gwoździe go kontaktów,
      strzelaliśmy do kur z łuku (przez co były zestresowane i nie znosiły jajek).
      Bez pomocy brata, przestawiłam sąsiadce zegarek, w wyniku czego spóźniła sie do
      pracy.
      Jak leciała olimpiada zimowa w tv -łyżwiarstwo figurowe, jeździłam na łyżwach po
      dywanie, na szczęście łyżwy były tępe i nic sie nie stało.
      Były też słynne pachty, kawały przez telefon.....itd...:)
    • Gość: antyk Re: Zatajone wybryki z dziecinstwa. IP: *.chello.pl 29.09.07, 21:58
      Wymalowaliśmy z moją siostrą białego malucha czekoladą, facet
      zostawiał malucha u nas na podwórku i szedł na pociąg, a że było
      lato i wyrób czekoladopodobny sie rozpuszczał to caluśkiego malucha
      mu paluchami wymalowaliśmy. Jaraliśmy pety znalezione na stacji pkp.
      Rzucaliśmy w pociąg kamieniami, ale nigdy nie dorzuciliśmy. Jak
      pociągi stały na bocznicy, przedziały osobowe szły z NRD do ruskich
      i były takie oznaczenia 1 i 2 klasy, wiec wysiągaliśmy te "jedynki",
      żeby tylko sokiści nas nie zauważyli. Rzucaliśmy szyszkami w
      samochody, Wtykało się na patyk szyszkę i machało. Kiedyś gostek się
      mleczarką zatrzymał i gonił nas z kilometr, a uciekaliśmy przy
      stacji pkp, ludzie stoją i się gapią, a troje gó..arzy ucieka
      wrzeszcząc, a za nimi facet leci i wyzywa. Robiliśmy wędrówki
      na "rów" łapaliśmy ślimaki i je chodowaliśmy aż pozdychały.
      Wyniosłem kilka butelek wina porzeczkowego, jak się koledzy pożygali
      to się dowiedziałem, że wino nie wyszło. Robiłem bączki z saletry
      amonowej. Kiedyś zrobiłem bombę z naboju od syfonu wypchanego siarką
      z zapałek i lontem z rurki od napojów. Kolesiowi taki sam nabój w
      sylwestra urwał palec. Mój brat ogolił kota. Siostra tak zrobiła
      grila ze znajomymi że blacha paliła się żywym ogniem. Straszyło się
      ludzi, leżąc bez ruchu i udając martwego. Jak cieżarówki wjeżdżały
      pod górkę to był moment żeby je dogonić złapać za tylni "chlapacz" i
      zerwać trójkącik odlaskowy w celach kolekcjonerskich, tak jak
      wspomniane "jedynki".
      Kiedyś zauważyłem gdzie robotnicy kolejowi chowają klucz od swojego
      wagonu-kanciapy i wlazłem pod ich nieobecność. Myszkuję, myszkuję,
      postanowiłem wykręcić głośnik z ich radia, bo mi był potrzebny,
      zauważyłem ściany powyklejane gołymi babami i gapię się, w tym
      momencie drzwi się otwierają, mnie serce podchodzi do gardła a
      wchodzi mój ojciec...
      Jak się ktoś wychowywał przy stacji pkp, gdzie za komuny jezdziło 10
      pociągów osobowych dziennie, towarowych nie zliczę. Wojsko jeździło,
      stawało na bocznicy, ruskie wracali z NRD, była rampa z ziemniakami
      na jesieni. Zycie tętniło i kawały się robiło.
      Najbardziej hardkorowa zabawa, to szliśmy na taki mały śmietnik,
      szukaliśmy starego garnka, jak się komuś chciało to robił w niego
      kupę, poźniej szukaliśmy jakiś rzeczy spożywczych na śmietniku,
      dezodorantów, leków i innych płynów, mieszaliśmy razem i wylewaliśmy
      na ulicę. Kradło się jabłka, winogrona, czereśnie i inne owoce z
      ogródków.
      W sumie całe dzieciństwo spedziłem z siostrą i sąsiadem. O wyczynach
      mojego brata tylko słyszałem z opowieści bo się wcześnie z domu
      wyprowadziłem i nie miałem z nim już takiego kontaktu. Dziś mam 31
      lat prawie i pierwszy raz sobie to przypominam. Muszę chyba z
      siostrą powspominać...
      Było jeszcze wiele innych hardkorowych numerów, łącznie ze spaleniem
      lasu (ale nie brałem w tym udziału) i innym numerem który miał swoje
      kilka sekund w teleexpresie, ale to nie miejsce na takie historie:)
      • Gość: Agata prąd, zszywacz, farelka, Maluch, bombka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.07, 22:41
        1. Jako czterolatka, chciałam sprawdzić jak kopie prąd. Pośliniłam palce,
        wsadziłam do kontaktu...ockęłam się jakąś chwilę później, już wiedząc jak to
        kopie. Mama do dziś nie wie.

        2. 6 latek - dostałam zszywacz, super zszywał kartki i inne papiery. Ale
        zachciało mi się czegoś grubszego...stwierdziłam, że palec wskazujący będzie
        idealny. A że dużo grubszy od kartek, więc postanowiłam mocno walnąć- tak mocno,
        że ojciec miał duży problem z wyjęciem zszywki z palucha. Eksperyment obalił
        moją hipotezę: kartkę można zszyć z palcem.

        3. Zawsze mówiono mi, że jeżeli chcę użyć farelki należy zawołać kogoś
        dorosłego. Ja, jak zwykle wiedziałam lepiej i pewnego razu nie zawołałam nikogo.
        Chwilę później zasłona i farelka buchnęły ogniem. Tego się ukryc nie dało :-P Na
        szczęście dziadek był w pobliżu.

        4. 7 latek - chciałam sprawdzić z koleżankami, czy umiemy włamac sie do Malucha
        pełnego zakupów. Drzwi udało się otworzyć wsuwką i czymś tam jeszcze. Następnego
        dnia zakupów nie było- nie byłyśmy w stanie stwierdzić czy ktoś je ukradł, czy
        też właściciel przyszedł po nie i nie zauważył,że drugie drzwi sa otwarte.

        5. Czteroletnia Agatka przyglądała się bombce z różnych stron - z każdej odbicie
        było śmiesznie wykrzywione i zniekształcone. Oddalała twarz od bombki i
        przybliżała, oddalała i przybliżała, oddalała i ... ugryzła bombkę.
        Kupę szkła w buzi potem miałam, mama krzyczała i kazała płukać usta w
        nieskończoność.

        To tylko kilka przypadków, z pośród wielu..:-)
        • tassman ---------Wisła zimą------------- 29.09.07, 22:54
          Ja pamiętam coś supergłupiego z lat szczenięcych. 2-3 klasa
          podstawówki. Zima na maxa. Wisła cała skuta lodem. Razem z kolegami
          postanowiliśmy pójść nad rzekę. Któryś z nas rzucił hasło żebyśmy
          przeszli po lodzie na drugi brzeg. I......zrobiliśmy to, przeszliśmy
          po lodzie Wisłę skutą lodem. Pamiętam do dziś, że gdzieś mniej
          więcej pośrodku rzeki jak przystanęliśmy tam na chwilę słychać było
          szum wody i jakieś dziwne ni to trzaski ni to stuki...ale wody nie
          było widać. Lód nie był więc zbyt gruby gdzieś tam w pobliżu. Na
          drugi brzeg dotarliśmy, ale drogę powrotną odbyliśmy już klasycznie -
          mostem.
          Do dziś jak przypominam sobie ten szum wody tam na środku, to
          wszystko co zrobiliśmy (co za Głupota!), to jak niewiele brakowało
          do tragedii...na samą myśl o tym dostaję gęsiej skórki.
          NO MORE!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka