Dodaj do ulubionych

Blogger wkurzył się nieco...

03.10.07, 18:32
i napisał:

DO PRZYJACIÓŁ GÓWNIARZY
Nie wchodzę na żadne blogaski, nie zostawiam nikomu komciów i nie biorę
udziału w żadnych konkursikach! Wszelkie tego typu wpisy będą bezlitośnie
usuwane, bo doprowadzają mnie do furii!!!


Piękne!!!
Obserwuj wątek
    • thorgal_aegirsson Re: Blogger wkurzył się nieco... 03.10.07, 20:10
      Hehehe. :)
    • kicior99 Re: Blogger wkurzył się nieco... 03.10.07, 23:11
      święte słowa panie dziejku :) A na moim blogasku jest sporo komciów a i
      konkursik wypadł zaje... :))))))))))))))))))))
    • kochanica-francuza tytuł zaś apelu pochodzi stąd 04.10.07, 20:52
      też ciekawy utwór (bez obrazy dla Kielczan)


      Do przyjaciół gó..arzy


      Motto: Kto się za ten wiersz obraża
      Ten się sam za gó..arza uważa

      Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
      I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gó..arze?
      Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
      A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gó.., wprost na szmelc.
      Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
      O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
      Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
      A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym ĄRoneo?.
      O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
      Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
      Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
      A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
      (Bo krzywych zabrakło już),
      A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
      Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
      I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna,
      ta tak zwana,
      ach, poświata,
      I wszystko to na tle zupełnej nędzy
      W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,
      W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
      Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
      Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
      I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
      A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
      I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
      W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
      Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.
      Gdy człowiek gębą sra,
      A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
      Gdy mu muzyczka skądiś gra,
      A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
      Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
      Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -
      Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
      W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
      A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.
      Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!
      Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
      I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.

      Słowa: Witkacy
      Muzyka: Zbigniew Raj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka