Gość: lessoir
IP: *.aster.pl
12.12.07, 02:07
Co roku w Wigilię, tuż przed pierwszą Gwiazdką, tata lub dziadek lub babcia
lub wujek wymyka się z wieczerzy pod pretekstem znoszenia naczyń, lub
pomieszania kapusty w garnku, i wtedy zjawia się Mikołaj z worem prezentów...
zawsze trafia w moment, kiedy kogoś brakuje przy stole, i zawsze tak dziwnie
się, składa, że mówi głosem tej brakującej osoby.
Ile mieliście lat, jak się zorientowaliście? Ja 5:)