j_karolak
13.12.07, 09:19
Kolega mojej siostry, Robert, jeździ codziennie rowerem... i akurat
w piatek, jak jechał do domu, to jakiemus mężczyźnie na ścieżce
rowerowej przed nim wypadł portfel. On go podniosł i pojechał za
nim. Okazalo sie ze to mężczyzna rasy arabskiej (wiem, że nie ma
takiej rasy, ale tak się pisze tu na forum) - ciemna karnacja,
obfite owłosienie, arafatka, obklejony dynamitem, co minutę zsiadał
z roweru i klękał na kostce Bauma w stronę Mekki, przy nim ze trzy
rozchichotane blondyny z przydługimi tipsami itp... Podziekowal
Robertowi po angielsku (senk ju) i powiedział, żeby
nie jeździł rowerem od 13 stycznia (du not rajd jor bajsykl after
firtin dżanuary) i że Allah Akbar (Allah Akbar).
Co z tym fantem zrobić? nie mogę wyciągnąć od siostry czy Robert
zgłosił to na policję (kol de polis). Chyba lepiej uważać...
Ja w każdym bądź razie przesiadam się do samochodu (e kar).