uzi4u
06.05.08, 15:41
Kiedyś, gdy pracowałem w pewnym urzędzie, w toalecie już z samego rana
brakowało mydła w dozowniku (mydła w płynie do rąk). Dopiero kiedy szlag nas
wszystkich trafił "zjednoczone siły biurowe" po dłuższym czasie nakryły
gościa, który korzystając z tego, że nie zamykaliśmy toalety, co dzień rano
przychodził z litrowym słoikiem i pompował tak długo aż w dozowniku pojawiło
się dno.
A Wy z jakimi dziwnymi przypadkami wynoszenia rzeczy z waszej pracy się
spotkaliście ?
G.