Dodaj do ulubionych

Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;)

23.10.08, 11:59
Jako że zbliża się halloween, przypomniała mi się pewna historia z
dzieciństwa, po której do tej pory mam dreszcze przechodząc obok cmentarza. A
inni się śmieją nie wiedzieć czemu.

Otóż miałem wtedy z osiem lat. Jak przed każdym świętem zmarłych mama z babcią
szły końcem października na cmentarz sprzątać grób dziadka. Nie miały co z
nami zrobić, więc wzięły mnie i moją piecioletnią siostrę ze sobą. My jak to
dzieci, biegaliśmy po całym cmentarzu, bawiąc się miedzy grobami w chowanego.
Ja jak zwykle wpadłem na genialny pomysł schowania się w kostnicy. Wczołgałem
się do jakiejś szafki, przymknąłem za sobą drzwiczki i czekałem... Moja
siostra nie wiem jakim sposobem wpadła na mój trop i po chwili przyszła za
mną. Chyba musiałem się poruszyć i zwabił ją szelest, bo uchyliła drzwi szafki
i wsadziła do środka rękę. Przypadkiem chwyciła mnie za nogę ( o czym wtedy
nie wiedziała ani ona ani ja)... Wystrzeliłem z szafki jak torpeda z krzykiem
na pół cmentarza a ona jeszcze bardziej wystraszona za mną! Zatrzymaliśmy się
dopiero jak dobiegliśmy do mamy (oczywiście ja dżentelmen pierwszy!).
Siedzieliśmy potem jak myszki koło mamy i babci, a siostra na moje pytanie co
to mogło być stwierdziła: "ja nie wiem, chyba jaboł"!
Obserwuj wątek
    • anulka134 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 12:28
      heh ja na cmentarzu poznałam swojego przyszłego męża :) odkąd pamiętam nie
      lubiłam Wszystkich Świetych bo od tego dymu i zapachu na cmentarzu bolała mnie
      głowa; mama mówila że wymyślam i ciągnęła mnie zawsze z sobą na wszystkie
      cmentarne różańce; postanowiłam że kiedy dorosnę moja noga nigdy nie stanie w
      tym miejscu; tak tez było jak tylko zaczęłam mieć prawo do decydowania o tym co
      robię co roku we Wszystkich Świętych zamykałam się i nie wystawiałam nosa z domu
      :) dwa lata temu chyba naprawdę wreszcie dorosłam ;) bo stwierdziłam że czas się
      przełamać i pójść na groby; wzięłam na wszelki wypadek tabletkę przeciwbólową i
      poszłam; stałam sobie z wszystkimi na tym różańcu a moja głowa pamiętając czasy
      dzieciństwa tak bolała że wydawało się że mi ją rozsadzi; poza tym było mi
      duszno i robiło się ciemno przed oczami; chwiejnym krokiem odeszłam od ludzi i
      usiadłam na ławce; po chwili podszedł do mnie jakiś mężczyzna i zapytał czy może
      mi pomóc, byłam tak rozbita że poprosiłam go, żeby odprowadził mnie do domu bo
      sama bym chyba nie doszła; po drodze rozmawialiśmy trochę o moich
      dolegliwościach a że okazało się że pan jest lekarzem i wyglądało mu to na jakąś
      reakcję alergiczną, dał mi swoją wizytówkę i kazał zadzwonić i umówić się na
      badania; poszłam więc na badania potem spotkałam się z nim prywatnie, doradził
      mi dietę i czego powinnam unikać bo wyszło ze jestem uczulona na kilka rzeczy i
      powoli powoli... stał się moim mężem ;) i nigdy bym nie zgadła skąd moje
      uprzedzenie do cmentarzy... uczulenie na chryzantemy! ;)
      • ammanka Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 12:56
        to jest wogle cos takiego jak uczulenie na chryzantemy?????? wow!!!
      • masandra6 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 15:42
        Anulka super historia. Mogłaby posłużyć za kanwę jakiegoś opowiadania. Gratuluję
        przełamania się. Ja też nie lubię chodzić na cmentarz. Chodzę, męża mam. Pozdr.
        • Gość: ale fajne:) Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.edata.net.pl 18.11.08, 18:01
          z tego względu ,ze mój dawny dom znajdowal sie tuz przy cmentarzu,dla mnie to
          był plac zabaw.Razem z gromadą koleżanek i kolegów z okolicy,gdy się ściemniało
          biegalismy między grobami i zapalalismy świeczki ,które zgasły,podpalaliśmy
          uwczesne tandetne plastikowe kwiaty i jak pochodniami robiliśmy pokaz sztucznych
          ogni-strasząc staruszki:).Z bogatych,zadbanych grobów zabieraliśmy
          kwiaty,figurki,wazoniki itp i ozdabialiśmy nimi zapomniane i opuszczone,żeby
          było sprawiedliwie...To były lata 70-te więc nikt wtedy nie pilnował smarkaczy,a
          zwykły płot był zawsze dziurawy.Do dziś nie boję się cmentarzy,choć nie raz z
          okien pokoju jako dziewczynka, widziałam dziwaków i takich różnych,wałęsajacych
          się w ciemnościach!
    • zlosliwica watroba na cmentarzu... 23.10.08, 13:14
      glupawa historie cmentarna to ja widzialam przypadkiem w tych calych wladcach
      much wczoraj :/ jakis kosciotrup w czapce zolnierskiej znalazł na cmentarzu
      watrobe "nowka sztuka ze swiezaska"... swiezaskowi wypadla jak go z grobu kradli
      :O a ze akurat przylazl Czesio i przypadkiem był dzien dziecka to z braku laku
      mu ta watrobe w prezencie wcisneli... żal! żal bierze! normalnie jak widze ta
      kreskowe to tak mnie glowa boli, że aż musze refastin zażyć :/ eh gdzie sie
      podzialy nasze reksia i gumisie... czyzby pozarl je taki czesio i maslanka
      • mariolka99 Re: watroba na cmentarzu... 01.11.08, 08:13
        > eh gdzie sie
        > podzialy nasze reksia i gumisie...

        "Włatcy móch" to nie jest "bajka" dla dzieci:)
    • minika23 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 13:53
      jak bylam mala zalozylam sie z kumpela ze pojde o polnocy na cmentarz he he
      luuuuuzik byl dopoki nie zauwazylam ze lezie za mna jakis typ kuuuuurde tak
      spanikowalam ze ze strachu nie moglam do wyjscia trafic he he a to sie okazalo
      ze ona tak sie cykala ze mi sie cos stanie ze wyslala swojego brata za mna zeby
      mnie pilnowal he he do tej pory jak sobie to przypomnimy to ma ubaw ze mnie he he
      • Gość: he he he Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.08, 11:42
        Zamiast tych wszystkich "he he" polecam poeksperymentować z przecinkami i kropkami. To niesamowite, co się wtedy z tekstem dzieje, naprawdę, spróbuj sobie!
    • biedny.pawel Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 14:18
      Babcia opowiadała mi straszniejszą w skutkach historię. Kiedy była młoda, trzech
      chłopców z jej wsi umówiło się, że pójdą na cmentarz do grobu gdzie jak mówiono
      straszy duch. Nie było wtedy jeszcze kamer czy aparatów, więc jako dowód mieli
      wbić w ziemię na grobie gruby gwóźdź. Wybrali się po zapadnięciu zmroku. Dotarli
      do grobu bez przygód, wbili gwóźdź i już mieli się oddalić, kiedy jeden z nich
      poczuł, że coś trzyma go za płaszcz. Zaczął krzyczeć, dwóch pozostałych tak się
      wystraszyło, że uciekli. Nieszczęsny chłopak niestety zmarł na zawał. Kiedy
      odnaleziono go na drugi dzień okazało się, że miał płaszcz przybity do grobu
      gwoździem który z sobą przyniósł.
      • ola_motocyklistka Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 23.10.08, 17:53
        Mój brat za małolata przechodząc wieczorem koło cmentarza z kolegą, robili sobie
        żarty, wołając:
        -trupy wychodźcie!!!
        -trupy pokażcie d..py!
        -TRUUUUPYYYYYY!!!!

        A zza bramy rozlega się głos:
        -COOOOOOO!!!???

        zwiewali bardzo szybko, jak przyszedł do domu to jeszcze włosy mu dęba stały na
        głowie...:)
        Pewnie to jakiś pijaczek był, ale efekt był piorunujący...
      • Gość: eh Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.bb.sky.com 24.10.08, 00:38
        taa a panu w carrefourze z ptaka pociekło
      • Gość: m.s Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.08, 15:59
        Chyba wspólną babcię mieliśmy:) Moja mi to też opowiadała! Może
        chociaż we wspólnej wsi mieszkały:)?
      • Gość: vp Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.08, 19:45
        > miał płaszcz przybity do grobu
        > gwoździem który z sobą przyniósł.

        Przeciez gwóźdż wbity w ziemię bez żadnego oporu by wyszedł przy
        lekim pociągnięciu, nic za płaszcz by nei szarpało. Bajeczka z
        gatunku urban legends, nawet bez pozorów prawdopodobieństwa.
    • Gość: ptysiunia Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 14:56
      Pamiętacie to?

      Gdzieś w Polsce mieszkała z rodzicami mała dziewczynka. Pewnego dnia mama
      poprosiła ją, aby poszła do sklepu. "Tylko nie idź przez cmentarz" dodała.
      Dziewczynka nie posłuchała mamy. Przez cmentarz droga była znacznie krótsza.
      Wracając ze klepu zatrzymała się przy grobie babci. Długo tam siedziała. O
      północy grób się rozstąpił i wyjrzała z niego czarna łapa. Podrapała dziewczynkę
      za to, że swoją obecnością zakłóca spokój zmarłym. O spotkaniu zakazała mówić,
      bo inaczej... Jednak wystraszona dziewczynka wszystko opowiedziała
      zaniepokojonym rodzicom.
      Nic się nie działo. Aż do pewnej nocy...Wychodzę z grobu. Opuszczam cmentarz.
      Szukam twojej ulicy. Jestem na twojej ulicy. Szukam twojego bloku. Jestem w
      twoim bloku. Szukam windy {...}. Jadę na pierwsze piętro, jadę na drugie piętro
      {...}Szukam twojego pokoju. Jestem w twoim pokoju DUSZĘ CIĘ!!!

      Należało długo trzymać słuchaczy w napięciu i z zaskoczenia złapać
      delikwenta(-tkę) za gardło
      • Gość: primavera Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.chello.pl 23.10.08, 22:25
        Moja ulubiona "bajka" z dzieciństwa opowiadana przez tatę:


        za rzekami, za lasami była
        czarna, czarna góra...a na tej czarnej, czarnej górze rósł
        czarny, czarny las...a pośród tego czarnego, czarnego lasu wznosił się
        czarny, czarny zamek...a w tym czarnym, czarnym zamku była
        czarna, czarna komnata...a w tej czarnej, czarnej komnacie paliła się
        czarna, czarna świeca...a obok tej czarnej, czarnej świecy stał
        czarny, czarny stół...a na tym czarnym, czarnym stole stała
        czarna, czarna trumna....a w tej czarnej, czarnej trumnie




        był DUCH i złapał cię za brzuch!!!!


        Oczywiście wszystko należy opowiedzieć odpowiednio groźnym i nastrojowym
        wokalem. Pamiętam, że bałam się zawsze tak samo przy tej bajce pomimo, że
        wiedziałam jak się skończy i że tata złapie mnie znienacka za brzuch.
        Ehhh...dzieci naprawdę lubią się bać ;)
        • Gość: bojaca sie Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.aster.pl 03.11.08, 00:01
          Pamietam to!!!!!!!! Zawsze prosilam mame,zeby mi to opowiadala i za
          kazdym razem,podobnie jak ty bylam smiertelnie przerazona :)
    • Gość: Czymonek Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: 82.177.11.* 23.10.08, 15:40
      Haha, dobre.
      My zawsze straszylismy naszego kolege.
      Pewnego razu wieczorem gdy sie sciemnialo wracalismy do domu ze szkoly. Droga
      prowadzila przy cmentarzu. My przed cmentarzem skrecalismy do domu, a on szedl
      dalej.
      Nasza ulubiona historia jak a mu wciskalismy byla historia o zjawie, ktora
      wylania sie ze cmentarza. Biala dama pokazywala sie wieczorami i porywala
      mlodych chlopcow, po czym robila im straszne rzeczy.
      nasz kolega bardzo sie wystraszyl tej opowiesci, ale o tym przekonalismy sie
      dopiero po miesiacu kiedy opowiedzial nam ze juz od jakiegos czasu nie moze na
      rowerze skrecic do domu tylko przejezdza jeszcze z 200 metrow , po czym dopiero
      udaje mu sie wychamowac. Tak sie bal cmentarza i zjawy ze przyspieszal i nie
      hamowal, tylko zatrzymuywal sie dalej:) <rotfl>
      I jaki cmentarz ma na ludzi zly wplyw:D
    • Gość: mimka23 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: 80.55.145.* 23.10.08, 21:07
      Była to godzina ok. północy, wracaliśmy z mężem od znajomych z imprezki, na której nic nie dali nam do jedzenia i byliśmy strasznie głodn8i i źli. Skręcając w uliczkę nasz samochód przez chwilkę znalazł się naprzeciw bramy cmentarnej i w tym momencie mój mąż dostrzegł na cmentarzu przechodzącą postać jakiejś kobiety w sukni w kwiaty, w dodatku nagle stanęła i spojrzała się prosto na nasze auto. Potem w nocy mąż nie mógł zmrużyć oka, wydawało mu się że ktoś chodzi po przedpokoju i takie tam. Ja się denerwowałam że on się denerwuje i tak się nakręcaliśmy nawzajem. Następnego dnia gdy byliśmy u moich rodziców i opowiedzieliśmy tą historię, zaczęli się śmiać że mieliśmy omamy wzrokowe wynikające z głodu. Fakt, brzmiało to komicznie, ale my wdalszym ciągu zastanawialiśmy się co ktoś robił o tej porze na cmentarzu, skoro brama zawsze na noc jest zamykana i dozorowana. Byliśmy przekonani że to jakaś zjawa. Niedługo potem w biały dzień przechodząc przez cmentarz spotkaliśmy tą kobietę, to była dokładnie ona, nawet tak samo ubrana, okazało się że jest jakaś obłąkana i się tak włuczy po tym cmentarzu, odetchnęliśmy z ulgą.
    • yabol428 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 24.10.08, 02:30
      Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarz, zauważył grabarza, zajętego swoją
      pracą i postanowił go dla żartu przestraszyć.
      Podszedł do niego od tyłu i wrzasnął na cały głos :
      Buuuaaa
      Grabarz ani drgnął, nawet się nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
      Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi.
      Kiedy wychodzi poza teren cmentarza, nagle dostaję łopatą w łeb i pada na ziemię
      nieprzytomny.
      Pochyla się nad nim grabarz i grożąc palcem mówi :
      - Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się, ale za bramę nie wychodzimy , Ok.!!!
      • chicot No nie, to jakaś dyskryminacja jest! 24.10.08, 07:59
        Że niby jak pijany, to już go grabarz nie chce wypuścić?!
        W życiu na cmentarz nie pójdę dobrowolnie, będą musieli mnie
        zanieść!
        • morgen_stern Re: No nie, to jakaś dyskryminacja jest! 31.10.08, 23:13
          Nie zrozumiałeś/aś dowcipu - grabarz myślał, że to duch go straszy ;)
    • zachelmie Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 31.10.08, 21:21
      pół życia mieszkałam tuż obok cmentarza, często się tam bawiliśmy
      jako dzieci (bo była tam część jeszcze zarośnięta, dopiero potem
      wykarczowana i "zagospodarowana").
      Ale już jako dorosła, szłam któregoś ranka do pracy i przechodząc
      koło bramy cmentarnej minęłam zaparkowany karawan (zrobiony z
      poloneza caro) z otwartym oknem, ale bez kierowcy. Ze środka
      usłyszałam zaś wyśpiewane "wake me up before you go, go". Był to
      oczywiście George Michael w radio, ale uśmiałam się z tego nieźle.
      A tak naprawdę, to chcę wierzyć, że był to George Michael :)
      • lisy Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 01.11.08, 10:34
        Genialne ;D

        a ode mnie:
        koleżanka mojej mamy wracała bardzo późną nocą do domu, a droga
        prowadziła koło cmentarza. Tutaj nieźle byłoby dopisać że wiał
        wiatr, była późna jesień, a cmentarz był bardzo stary, upiornie
        wyglądający.

        Jakoś w pobliżu bramu cmentarnej okazało się że idzie za nią wysoki
        mężczyzna, wielkie bary itp a wokół pusto, nikt nie usłyszy wołania
        o pomoc. Coś było ewidentnie na rzeczy, facet zaczął do niej wołać,
        podbiegł i zagaduje, próbuje ją obejmować. Nie ma kompletnie żadnych
        szans na ucieczkę. W pewnym momencie koleś pyta: "no co, nie boisz
        się tak chodzić po północy koło cmentarza kochanie?" a ona na to:

        "jak żyłam to się bałam!!" ;D

        koleś sp.. aż się kurzyło ;P
    • lisy Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 01.11.08, 10:39
      fajny.czlek napisał:

      siostra na moje pytanie co
      > to mogło być stwierdziła: "ja nie wiem, chyba jaboł"!

      hahaha pamiętam te jaboły, często siedziały w skrzynkach z prądem :D
    • Gość: 3,14-Roman Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.eranet.pl 18.11.08, 15:47
      Zasłyszane od kogoś, kto twierdzi, że był uczestnikiem zdarzenia...

      Na jednym z cmentarzy regularnie kradziono kwiaty z grobów. Pewien
      młodzieniec odkrył tożsamość złodziejki i postanowił ją nastraszyć.
      Wieczorem on i jego koledzy ukryli się w pobliżu pięknie
      udekorowanego grobu i kiedy złodziejka zaczęła zbierać wieńce,
      najbardziej utalentowany aktorsko z nich wydobył z siebie ochrypły
      szept:
      -Nie kradnij moich kwiatów!!!!!
      Złodziejka, nie przerywając pracy, odrzekła:
      -Na drugim świecie kwiaty Ci nie są k...a potrzebne...
      • Gość: hiena :) Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 17:43
        Mojej koleżanki ojciec (czasy tuż po wojnie) po randce odprowadzał swoją
        narzeczoną, która mieszkała za cmentarzem do domu. A potem... przyszła teściowa
        przeprowadzała go koło cmentarza, bo sam bał się wracać :)
    • Gość: ale fajne:) Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.edata.net.pl 18.11.08, 18:03
      z tego względu ,ze mój dawny dom znajdowal sie tuz przy cmentarzu,dla mnie to
      był plac zabaw.Razem z gromadą koleżanek i kolegów z okolicy,gdy się ściemniało
      biegalismy między grobami i zapalalismy świeczki ,które zgasły,podpalaliśmy
      uwczesne tandetne plastikowe kwiaty i jak pochodniami robiliśmy pokaz sztucznych
      ogni-strasząc staruszki:).Z bogatych,zadbanych grobów zabieraliśmy
      kwiaty,figurki,wazoniki itp i ozdabialiśmy nimi zapomniane i opuszczone,żeby
      było sprawiedliwie...To były lata 70-te więc nikt wtedy nie pilnował smarkaczy,a
      zwykły płot był zawsze dziurawy.Do dziś nie boję się cmentarzy,choć nie raz z
      okien pokoju jako dziewczynka, widziałam dziwaków i takich różnych,wałęsajacych
      się w ciemnościach!
      • Gość: Gosc 33 Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.cg.shawcable.net 19.11.08, 09:15
        Pewien pijaczek przechodzil przez cmentarz, poslizgnal sie i wpadl
        do swiezo wykopanego grobu. Nad ranem przebudzil sie i mowi: "Zimno
        mi, zimno". W tym momencie przechodzil tamtedy
        nastepny "przechodzien" i mowi: "To po cos sie trupku rozkopal?"
    • piort Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) 19.11.08, 17:41
      Zawiany facet wracając z knajpy wpadł do świeżo wykopanego grobu.
      Bezskutecznie drapie się po oślzgłych od deszczu ścianach wykopu i w
      końcu zmęczony przykucnął w rogu, nakrył głowę kapotą i podrzemując
      czeka ranka. Aż tu słyszy łomot i widzi w dole następnego klienta
      który się drapie po ośligłych ścianach więc powiedział - nie dasz
      rady - a ten hyc, wyskoczył.
      • Gość: ciociawielepiej Re: Śmiechostrachy, czyli opowieści cmentarne ;) IP: *.cable.ubr07.dals.blueyonder.co.uk 21.11.08, 16:48
        taa,a kiedys 3 sasiadki spotkaly sie na drinka,na jednym sie nie skonczylo
        oczywiscie,i niezle nawalone wracaja do domu na skroty przez cmentarz,zachcialo
        im sie sikac,kucnely wiec sobie wszystkie 3 w jakichs chaszczach...ale traf
        chcial ze nieopodal drzemal pijak,zbudzily go trzaski i chichoty,podniosl sie i
        zatoczyl potykajac o nagrobek,i z jekiem zwalil sie na krzaki za ktorymi kucaly
        nasze panie.a one nie ogladajac sie nawet,histerycznie wrzeszczac popedzily
        przed siebie...
        nastepnego dnia spotykaja sie 3 mezowie.-martwie sie co z moja zona,co ona robi
        wieczorami-mowi jeden-wczoraj wrocila kompletnie pijana,w podartej spodnicy i
        rajstopach,smiejac sie histerycznie...-a moja wrocila kompletnie pijana,z
        rozmazanym makijazem,podrapana i bez majtek -to jeszcze nic -mowi trzeci -moja
        wrocila pijana,podrapana,bez majtek i spodnicy za to z kwiatami we wlosach i
        owinieta szarfa z napisem: NIGDY CIE NIE ZAPOMNIMY-CHLOPAKI Z RADOMIA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka