Gość: Azorek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.11.08, 11:12
Wczoraj wieczór: dzwonek do furtki. Miała wpaść koleżanka, więc od razu otworzyłam nie pytając kto to...
To co zobaczyłam potem na ganku odebrało mi oddech. Dwa upiory niedużego wzrostu - co potęgowało tylko grozę - z białymi twarzami...Przez chwilę nie wiedziałam na co patrzę.
Dzieciaki po cukierki, Jezuuusieee...
Jakoś nigdy u nas nie były. Miały niesamowite maski, jedna z "Krzyku", druga jak z "Nocy żywych trupów"...Jak się spodziewasz wysokiej koleżanki, a widzisz w ciemności (żarówka nad wejściem czeka kilka tygodni na zmianę...) dwa potworne karakany, to pompka może stanąć. Mnie łatwo wystraszyć, wystarczy mi znienacka powiedzieć "Dzień dobry"...
A potem były już całe procesje - cukierek albo psikus...
U was też upiorki łaziły?