Gość: Aga
IP: *.chello.pl
24.02.09, 23:18
Zaczyna to być śmieszne bo w końcu ile można dawać się nabierać.
Rozumiem kiedyś, gdy takie sztuczki były nowością. Dzwon
rezonansowy - właśnie wcisneli to moim znajomym jak byli w
uzdrowisku. W opinni prowadzących pokaz to jest normalnie cud który
uleczy każde schorzenie od żylaków po prostatę i kurzajki, krawaty
wiąże, usówa ciąże normalnie. Dobrze że udało się zwrócić, ale ile
nerwów. Oczywiscie cena ok 3 tys rozłożona na dogodne raty. w
rzeczywistości kamizelka z wszytym trzęsącym się pizdrykiem made in
china. Oczywiście przed zakupem "kamzioły" potencjalne ofiary
zostały zanęcone: małzeństwa za samo przyjście dostawały
dwa "szwajcarskie" zegarki. W trakcie prezentacji prowadzący zadaje
pytania rodem z audio tele i mało nie sika po nogach ze szcześcia że
pani w 2 rzędzie tak ładnie odpowiada (no i pani z 2 rzędu jest
załatwiona)Cudowna odpowiedź - krzyczy pan prowadzący w ekstazie- i
wręcza oszołomionej babie żelazko (warte pewnie ok 20 zł na bazarku)
Baba mało nie sika po nogach ze szczęścia, ale co to pan wręcza
drugie żelazko - niby że będzie na prezent, a jak pani dobrze
odpowie na następne pytanie to jeszcze dostanie pani komplet 20
najostrzejszych na świaecie noży do cebuli. Pani odpowiada, zostaje
zasypana pudłami, ale co to - jest konkurs- każdy z uczestników
dostaje kopertę, w jednej z nich jest kończynka która upoważnia do
700 zł upustu na kamizelkę. Wygrywa oczywiści epani ze stsem
prezentów, jeszcze tylko kilka formalności i pani (wraz z ogłupiałym
mężem) podpisuje umowę na chińską kamizelkę za 3 tys na ogodne raty
oczywiście. Pani wychodzi z pokazu z 2 żelazkami 20 nożami 2
zegarkami i ch...wie z czym jeszcze. Wraca do pokoju i zaczyna się
zastanawiać po co jej to wszystko. No ale umowę podpisała. Po
nieprzespanej nocy pani prubuje się skontaktowac z firmą,
prowadzacym albo z kimkolwiek, ale wszyscy jak kamień w wodę.
Na szczęście udało się wszystko oddać ale ile przy tym nerwów.
A ja się mało nie popłakałam ze śmiechu słuchając z jakim przejęciem
znajoma opowiada o zdobytych "nagrodach"