Dodaj do ulubionych

To, co was spotkało od wrednych dzieci

    • Gość: Kot Leopold Dialog matki z 11-latkiem IP: *.chello.pl 25.05.09, 10:55
      Matka: uspokój się, nie bij brata (i przytrzymała go za rękę)
      Syn: ty suko, masz przechlapane u ojca

      Celem wyjaśnienia: jest to kobieta samotnie wychowująca troje
      dzieci, w tym 5-letniego kolegę mojej córki. Akcja wydarzyła się w
      autobusie, którym wracałem z przedszkola z dzieckiem, a matka kolegi
      mojej córki wracała z owym 5-latkiej i jego 11-letnim bratem. Ojciec
      dzieci to nałogowy alkoholik, w zeszłym roku zdarzało mu się przyjść
      do przedszkola pod wpływem. W tym roku żona go pogoniła "w pizdu",
      ale wpływ tatusia nadal działa. Reakcja matki na zachowanie syna to
      ocieranie łez ukradkiem. Rośnie prawdopodobnie wierna kopia tatusia
      plus damski bokser.
    • justysialek Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 25.05.09, 11:00
      Miałam jakieś 4 lata, jechałam z mamą autobusem. Przy oknie
      siedziała dziewczyna paskudnym trądzikiem. Jako bardzo grzeczne
      dziecko cichutko spytałam mamę na ucho, co się tej pani stało? Moja
      mam też cichutko zaczęła mi tumaczyć że jak się dorasta, to się
      zmieniają hormony itd no i się dostaje trądziku. Na to ja się
      rozbeczałam i już niestety głośno wyję: Mamo, ja nie chcę mieć
      takiego trądzika jak dorosnę!!!

      2 sytuacja sprzed kilku lat: z moim ukochanym jesteśmy w
      odwiedzinach u przyszłej teściowej. Przyszła też sąsiadka ze swoją 2
      letnią wnuczką, przeuroczą blondyneczką. Ja oczywiście chcąc się
      popisać, jaki to mam świetny kontakt z dziećmi, przykucnęłam i
      mówię:
      -Mam na imię Justyna, a ty jak się nazywasz, skarbie?
      Mała odpowiada z pełną powagą:
      - Bob budowniczy!
      <ZONK!>
      • Gość: jajjooo Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 13:25
        2 sytuacja sprzed kilku lat: z moim ukochanym jesteśmy w
        > odwiedzinach u przyszłej teściowej. Przyszła też sąsiadka ze swoją
        2
        > letnią wnuczką, przeuroczą blondyneczką. Ja oczywiście chcąc się
        > popisać, jaki to mam świetny kontakt z dziećmi, przykucnęłam i
        > mówię:
        > -Mam na imię Justyna, a ty jak się nazywasz, skarbie?
        > Mała odpowiada z pełną powagą:
        > - Bob budowniczy!
        > <ZONK!>

        i ty uwazasz ze to bylo wredne?? to w ogole dzieci nie znasz
        dzieciaki w tym i starszym wieku lubia udawac bohaterow bajek i nic
        w tym wrednego
    • on-na Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 25.05.09, 12:15
      Wyszłam z autobusu, do sklepu prowadziła żwirowana alejka. I nagle
      czuję ostre kamyki na łydkach: dwaj młodzieńcy (na oko ośmioletni),
      zabawiają się celowaniem do moich nóg. Ryczą przy tym z uciechy na
      cały głos i głośno wymieniają komentarze ("Tyyy, ale białe łydkiiii!
      Od księżyca taka opalona, czy coooo?" itp.). Rzuciłam ostrym
      otnem: "przestańcie!", ale gdzie tam, "zabawa" zanadto ich wciągnęła.
      Do sklepu było już blisko, stali przed nim ochroniarze - schyliłam
      się więc, nabrałam garść żwiru i cisnęłam w ich stronę, wrzeszcząc,
      że ochrona sklepowa niedaleko, chcą, żeby ich zgaranęła i
      zawiadomiła rodziców? Będzie im zapewne mniej wesoło...
      Zwiali od razu.
    • Gość: teżmama Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 12:27
      strasznie się uśmiałam- choć niektórym pewnie nie było do śmichu w
      tych sytuacjach.
      Dorabiałam w czasie studiów na kasie w jakimś markecie i do tej pory
      pamiętam jak młodzi rodzice przyszli do kasy płacić, byli z
      dzieciakiem zdaje się chłopcem, ponieważ był dość niesforny mama
      chciała go zainteresować 'co robi pani kasjerka' a maluch
      bezpardonowo odparł 'ale brzydka pani' a miał ze 4 lata.
      Strasznie głupio mi się zrobiło, rodzicom jeszcze bardziej :)
      • unhappy Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 25.05.09, 14:10
        Gość portalu: teżmama napisał(a):

        > a maluch
        > bezpardonowo odparł 'ale brzydka pani' a miał ze 4 lata.
        > Strasznie głupio mi się zrobiło, rodzicom jeszcze bardziej :)

        Nie wiem jak u czterolatka ale dla mojego brzydkie jest wszystko to co mu nie
        pasuje. Jak trzeba iść z placu zabaw do domu to "nie idę - dom jest brzydki",
        kosz na zabawki "jest brzydki" kiedy trzeba do niego pochować zabawki (ma manię
        wyrzucania wszystkiego i przebierania w stosie) i dużo innych rzeczy nabiera
        cech brzydoty w zależności od sytuacji - myślę, że kasjerka spokojnie się łapie
        jako obiekt próby fałszywego odwrócenia uwagi.
    • pasiol2 Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 02.06.09, 11:42
      Mnie....
    • Gość: przyssawka Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 12:47
      W zeszłym roku gościła u mnie moja 6-letnia chrześniaczka i jej niewiele młodsza
      siostrzyczka. Moja chrzesniaczka dostała ode mnie nowiutki plecaczek w
      prezencie. Jej siostrzyczka potem mówi:
      - Majka, to wcale nie jest nowy plecak. Widziałam, jak ciocia go wyciągała z szafy
    • Gość: croyance Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.112.78.145.plusnet.ptn-ag2.dyn.plus.net 05.06.09, 13:12
      Idziemy z kolezanka przez Prage. Na skwerku stoi dzieciak na oko
      piecioletni, i w lapie trzyma paczke papierosow - paczka wieksza niz
      jego reka. Kolezanka mowi: oj, czy ty aby nie jestes za maly na
      palenie?, a mlody, sepleniac: spier.dalaj!
    • Gość: croyance Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.112.78.145.plusnet.ptn-ag2.dyn.plus.net 05.06.09, 13:35
      Ja ostatnio przeczytalam w gazetce cos takiego, ze normalnie opadla
      mi szczena.

      Larnaka, Cypr: gazetka lokalna; Wladze prosza nastolatkow o
      zaprzestanie zaklocania spokoju pilotow ladujacych samolotow za
      pomoca laserow - jeden pilot tuz po ladowaniu zabrany zostal do
      szpitala, bo laser uszkodzil mu wzrok, sledztwo w toku etc.

      Czujecie? Gowniarze w garazu wujka bawia sie laserami, igrajac z
      zyciem 200, 300 osob w ladujacych samolotach. Ot, zabawa.
      • uccello akcja 05.06.09, 13:49
        To może ja opowiem coś lżejszego kalibru

        Idę sobie ulicą, i słyszę gdzieś z bramy dziecinnym głosikiem
        wykrzyczane:
        -HEJ ZŁOTKO! Oglądam się rozbawiona, żeby zobaczyć do kogo ów
        młodzian zarywa, i widzę grupkę chłopaczków 6-10lat, i ten
        najodważniejszy, od złotka krzyczy:
        -TO NIE DO CIEBIE, STARA PORDZEWIAŁA BLACHO!
        Miałam wtedy 20lat:)
      • Gość: 3,14-Roman Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 05.06.09, 14:22
        Do mojej klasy chodził taki chłopak o dość nieciekawym charakterze- wulgarny, agresywny (z raczej "normalnej" rodziny, po prostu rodzice pozwalali mu na wszystko). Kiedyś podszedł do mnie na przerwie i zażądał użyczenia mu mojej pracy domowej. Ponieważ wyraził swe życzenie w dość chamski sposób, odmówiłem.

        Następnego dnia, kiedy siedziałem sobie na ławce na korytarzu i czytałem książkę, podszedł do mnie od tyłu, chwycił za włosy i zaczął mi świecić takim minilaserem po oczach. Dostał z łokcia w brzuch, a potem kopa w kolano i dał mi spokój.
    • Gość: babilo Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 20:10
      No to trzeba bachora zaprowadzić do okulisty. Super Niania jest mądra, ale do
      ładnej jej daleko.
      • Gość: babilo Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 20:19
        Zapomniałam dodać, że takie zachowanie małolata jest konsekwencją tzw.
        bezstresowego wychowania. Bezstresowego dla dzieci, bo nie dla ciebie. Nie
        powiesz przecież młodemu, że jest już powinien do skarbonki odkładać na operację
        plastyczną. A młody powie - bez skrępowania.
    • girl.of.your.nightmares Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 03.08.09, 00:37
      kiedyś pojechałam z mamą w odwiedziny do mojej chrzestnej. Mama z chrzestną sobie usiadły w domu i plotkowały przy kawce, a ja siedziałam z ok. czteroletnią córeczką chrzestnej na podwórku. Miałam wtedy jakieś 12 lat. Dziewczynka bardzo grzeczna i spokojna dopóki wszystko idzie po jej myśli. Tak więc bawimy się w zabawę przez nią wymyśloną, wszystko jest super, nagle ona wymyśla, żebym ja zrobiła coś, czego zupełnie nie byłam w stanie zrobić (coś w stylu wejścia gdzieś, gdzie bym się z racji swego wzrostu nie zmieściła), ja jej grzecznie odmawiam, ona nalega, a gdy odmawiam bardziej stanowczo, zaczyna krzyczeć tak, że w całej okolicy słychać. Staram się ją uspokoić, ale już za późno. No i wybiega na podwórko jej mama, tata, siostra, babcia, dziadek, chyba nawet sąsiadka się pojawiła. Wszyscy myślą, że coś temu biednemu dzieciaczkowi zrobiłam złego. Pewnie już sobie wyobrażają, że je pobiłam albo co.

      W końcu mamusia wyciągnęła z niej o co chodziło (mnie nikt nie chciał słuchać).

      Nie wiem, czy zrobiła to specjalnie czy nie, w każdym razie napewno była nauczona, że krzykiem można wszystko zdziałać. A ja do tej pory mam uraz do opiekowania się dziećmi.
    • truscaveczka Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 03.08.09, 08:53
      Mieszkałam koło gimnazjum przez jakieś pół roku i dostałam łomot śnieżkami od
      gó...arzy, którzy w kapciach i swetrach wylecieli na dwór na śnieg. Po tym, jak
      powtórzyło się to po raz drugi, a potem przytrafiło teściowej,poszłam do
      dyrekcji szkoły, żeby pilnowali swoich uczniów na przerwach i ich nie
      wypuszczali. Usłyszałam że "to na pewno nie nasze dzieci". Po wyjściu znów
      dostałam śnieżkami :/ Na szczęście już tam nie mieszkam.
      • Gość: Azorek Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.09, 12:12
        Odwiedzili nas znajomi, rodzice grubawego, złośliwego Alusia. Aluś rozbieganymi oczkami szukał jakiegoś kota - najlepiej małego- do męczenia. Psów się bał, ale psy zamknęliśmy. Jeden z naszych kociaków miał wtedy ok 3 m-cy, przygarnęliśmy go we wczesnym kocięctwie i jeden z naszych kocurów go adoptował, zmieniając się w troskiwą mamusię. Kociak był pod jego opieką i biada temu, kto próbował szykanować maleństwo.
        A Aluś właśnie zamierzał szykanować. Skończyło się na próbach, bo kocur zjawił się natychmiast, zrobił się objętościowo trzy razy większy i już ruszał do ataku, ale mój mąż zdążył go powstrzymać, jednocześnie serwując pogadankę o męczeniu zwierząt.
        Na to rodzice Alusia:
        -Przecież to zwykły dachowiec. Oddalibyśmy wam kasę, nawet z nawiązką, rasowca moglibyście se kupić.
        (Gnój nam kota zamierzał zabić???)
        Mąż zdrętwiał, a mnie ogarnęło uczucie, które nazywam "o jeden most za daleko", zdarza mi się rzadko, ale jest błyskawiczne, nieodwołalne i nie do zatrzymania. Wskazałam ręką drzwi i powiedziałam:
        -Wypie..lać. Zanim pójdę po psy.
        Tatuś potworka, już w drzwiach próbował być złośliwy, ale mu przerwałam i powiedziałam, że będą jeszcze przez swojego synusia płakać.

        To było kilkanaście lat temu. Możecie mi wierzyć, albo nie, ale wykrakałam. Aluś pobił człowieka na śmierć. Historia dość znana medialnie...
        A zaczynał od wrednego bachora...


        • Gość: jaija Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.08.09, 22:05
          Straszne to, co napisałaś. I to, ze gdyby ci ludzie wychowywali gnoja inaczej,
          nie byłoby tragedii. Znam osobiście gościa, który ojcem pomiata, jak może, będąc
          już dorosłym facetem z własną rodziną. Ojciec wciąż wierzy, że jeśli ustąpi i
          pomoże synkowi, to on mu pomoże na starość. Ciekawe, jak mu to wybić z głowy?
          • Gość: :((( Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: 89.174.255.* 05.08.09, 15:28
            Nie bój nic, synek mu wybije. Bez niczyjej pomocy.
      • princessofbabylon Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 21.10.09, 18:56

        Miałam to nieszczęście chodzić do liceum, do którego była dołączona
        podstawówka. Zimą nie sposób było wyjść na dwór, bo banda g.ówniarzy
        latała i rzucała się śnieżkami. Niektóre były twarde jak kamień. Raz
        taką twardą kulką koleżanka dostała w okolice oka. Poszłyśmy na
        skargę do dyrektora. Spokój był tylko do następnej przerwy. Potem
        znowu to samo. Nie cierpiałam tych dzieciaków, adal zresztą nie
        trawię takich szczeniaków 9-, 10 letnich.
        • sonic84 Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 21.10.09, 19:43
          > Miałam to nieszczęście chodzić do liceum, do którego była dołączona
          > podstawówka. Zimą nie sposób było wyjść na dwór, bo banda g.ówniarzy
          > latała i rzucała się śnieżkami. Niektóre były twarde jak kamień. Raz
          > taką twardą kulką koleżanka dostała w okolice oka. Poszłyśmy na
          > skargę do dyrektora. Spokój był tylko do następnej przerwy. Potem
          > znowu to samo. Nie cierpiałam tych dzieciaków, adal zresztą nie
          > trawię takich szczeniaków 9-, 10 letnich.

          Może przywalenie takiemu równie twardą śnieżką załatwiłoby sprawę raz a dobrze? ;)
    • Gość: kulka26 Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: 83.142.203.* 03.08.09, 13:07
      do mnie kiedyś znienacka podbiegł jakiś mniej więcej 7 latek i
      udając odgłosy strzelającego karabinu wystrzelił do mnie ze swojej
      zabawki taką małą kulkę i z chichitem zwiał gdzieś z pola widzenia.
      Traf chciał, że ta kulka trafiła mnie prosto w oko i dzięki niej
      spędziłam potem dwa dni w szpitalu na okulistyce a potem przez 2
      miesiące wyglądałam jak wampir.
      Niestety nie wiem co to za dziecko było ale jakbym je dorwała...
      • Gość: a to dobre Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 03.08.09, 20:20
        W wieku 16 lat bylam grubsza niz teraz. Jednak nie byla to nadwaga,
        nawet puszystosc, ot po prostu jakies lekkie boczki i wystajacy
        brzuszek. Mieszkajac na wsi czesto w wakacje jechalam na rowerze
        wykapac sie nad rzeka. Mialam takie miejsce,ze bylam zawsze sama.
        Pewnego dnia po kapieli wychodze z wody. Na brzegu siedzi kilku 12
        latkow. Dla mnie dzieciaki :-)
        Jeden do drugiego: Ale dupa!
        Drugi: Taaa jak szafa trzydrzwiowa.
        Usmialam sie :-)
        • 3franus Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci 21.10.09, 00:17
          dzieci są wstrętne, a potrafią zjeść całkowicie radość, poczucie humoru, i w
          jednej chwili zamienic życie w koszmar
          • Gość: cogito Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 15:41
            Dzieci są wizytówką rodziców! Natomiast ich szczerość i ciekawość są
            naturalne i nie mają nic wspólnego z wrednością.
            • Gość: pozdro Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: 198.28.69.* 27.10.09, 15:54
              Taaaa, jaaaasne, pamietam jak sama bylam dzieckiem...obiektem
              bezustannych dokuczan ze strony tzw. kolegow ze szkoly...bylam mala,
              w okularach, niesmiala i bdb sie uczylam,, starczylo, by zatruc mi
              cale 8 lat podstawowki. Nie byla to 'ciekawosc i szczerosc' ale
              bezwgledna zlosliwosc i chec dokuczenia...a najlepsze ze te cudowne
              dszieci teraz maja 30+ i na palcach reki mozna policzyc tych z nich,
              ktorzy robia cos wiecej niz praca fizyczna albo wystawanie pod budka
              z piwem. Aaaaaaale mi ich szkooooodaaaa, hahaha!
              • Gość: cogito Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 02:12
                Relacje między dziećmi, to zupełnie inny temat, choć i tu wychowanie
                wyniesione z domu jest nie bez znaczenia. Natomiast moje twierdzenie
                dotyczące ciekawości i szczerości odnosiło się do niektórych
                sytuacji przedstawionych w bieżącym wątku.
                Pozdro pozdro!
                • Gość: ljhk Re: To, co was spotkało od wrednych dzieci IP: 61.17.77.* 28.10.09, 08:06
                  Moja kuzynka kiedys przy calej rodzinie spytala sie mnie czemu mam takie czarne
                  kropki na nosie (swego czasu mialam problemy z cera - byly to zaskorniki). Teraz
                  ona ma tradzik, ale po 10 latach ochota na zemste mi przeszla:)

                  Zdarzylo mi sie tez, ze dzieci obrzucily mnie jajkami z okna, tez bylam mala i
                  nie mialam odwagi pojsc i nagadac ich rodzicom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka