zwierze_futerkowe
22.06.09, 21:24
Zaliczyłam wczoraj Osłupienie Roku. Dzwoni do mnie znajoma i zaczyna jęczącym
głosem:
- Słuchaaaj... bo ty masz ten słownik, ten angielski, nieee?
- No mam.
- A mogłabyś mi skserować?
- A jakiego słowa szukasz? to zaraz ci znajdę. (Wiem, że nie ma w domu
internetu, więc sobie od ręki nie sprawdzi.)
- Ale nieee... czy ty byś mogła mi skserować?
- Ale CO skserować?
- No, słownik!
Jasne. Słownik. Jakieś 1000 stron z okładem. Po dłuższej chwili odzyskuję głos:
- Hm, wiesz co, ale ja nie mam w domu ksera - próbuję zażartować, żeby nie
zapytać wprost, czy oc*piała. A ta, najzupełniej poważnie:
- Ale w pracy przecież masz, mogłabyś mi tak codziennie po kawałku...
Odpadłam...
A jakie sępy u Was fruwają? :)