Dodaj do ulubionych

Warmia katolicka

26.03.06, 19:58
To, co zdecydowanie odrózniało Warmię od Mazur od 1525 roku, gdy Albrecht
Hohenzollern, ostatni Wielki Mistrz Krzyżaków, dokonał sekularyacji zakonu i
przeszedł na wiarę protestancką (luteranizm) był katolicyzm. Szczegolnie
ważna stała się ta różnica, gdy po pierwszym rozbiorze Polski Warmia znalazła
się w tym samym państwie co protestanckie Mazury. Widocznym znakiem trwania
Warmii przy wierze katolickiej były liczne kapiliczki, ale także nieznane na
Mazurach sanktuaria maryjne i inne. Choć jedno z nich, kto wie czy nie
najbardziej znane - Święta Lipka - powstało tuż za granicą Warmii, na ziemi
mazurskiej. Dziś jednak o innym sankturaium - w Stoczku Warmińskim.
Obserwuj wątek
    • tralala33 Stoczek Klasztorny 26.03.06, 19:59
      [GO 23.03.2006] Sanktuarium maryjne w Stoczku Klasztornym nie jest tak znane
      jak to w Świętej Lipce, czy Gietrzwałdzie. Najczęściej modlą się w nim
      okoliczni mieszkańcy. Pielgrzymi zaglądają tu "po drodze".
      Pielgrzymi z daleka na ogół traktują Stoczek Klasztorny jak przystanek w trasie
      do tych bardziej znanych miejsc kultu maryjnego.
      - Dzięki temu w Stoczku jest tak spokojnie i cicho. Sprzyja to skupieniu
      potrzebnemu w modlitwie - mówią mieszkańcy Lidzbarka. - To piękne miejsce.

      Więzienie Prymasa Tysiąclecia
      Wierni z okolicy doskonale wiedzą też, że właśnie w tym Sanktuarium Matki Bożej
      Królowej Pokoju od 12 października 1953 roku do 6 października 1954 roku był
      więziony Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński.

      - Klasztor był wtedy otoczony strażnikami - opowiada ksiądz Kazimierz
      Chrostowski, marianin, który w Stoczku ma najdłuższy staż i stał się skarbnicą
      wiedzy o tym miejscu. - Z budynku sąsiadującego z ogrodem klasztornym w ciągu
      kilku dni wysiedlono gospodarzy i zrobiono strażnicę. Strzeżono prymasa bardzo
      pilnie. W celi były urządzenia zabezpieczające i podsłuchy.

      Celę, w której przebywał Prymas Tysiąclecia można zwiedzać. Na jej ścianach i w
      gablotach pielgrzymi oglądają dowody jego uwięzienia: fotografie, listy,
      książki, które napisał w tym czasie. W pomieszczeniu są też meble, święte
      obrazy, tablica z rozkładem dnia prymasa. Tylko tutaj można się dowiedzieć, że
      wstawał codziennie o piątej rano i że dużo czasu poświęcał na modlitwę, w tym
      codzienny różaniec. W sanktuarium jest też obraz Świętej Rodziny, przed którym
      kardynał Wyszyński się modlił. Teraz wisi na korytarzu, na którym wtedy czuwali
      wartownicy. Za oknami rozciąga się ogród klasztorny. Prymasowi pozwalano na
      codzienny spacer w tym ogrodzie. Był z resztą otoczony wysokim murem, zapewne
      dlatego pozwolono na spacery, bo fakt, że prymas jest więziony właśnie w
      Stoczku było otoczone ścisła tajemnicą. W tamtym czasie w budynku były
      pozabijane okna, żeby nikt nie zauważył kogo kryją mury sanktuarium. Po
      uwolnieniu Prymasa bardzo długo jeszcze Stoczek Klasztorny był tematem tabu.
      Wielu zależało na tym aby jak najmniej mówiono o więzieniu kardynała
      Wyszyńskiego, który był wielkim autorytetem, nie tylko wśród wiernych.
      Pewnie dlatego sanktuarium nie było tak bardzo znane, jak to w Świętej Lipce,
      czy Gietrzwałdzie. Ludzie jednak wiedzieli swoje i przyjeżdżali by modlić się w
      intencji pokoju. Tak jest do dziś.

      • tralala33 Re: Stoczek Klasztorny 26.03.06, 20:00
        Tajemnica cudownej figurki

        To nie koniec tajemnic, jakie kryje stoczkowe sanktuarium. Tajemnicza jest sama
        jego geneza. Wiąże się z opowieścią sięgającą XVII wieku. Wówczas istniała już
        wieś Stoczek. Pewnego dnia dwie dziewczynki pracowały na jednej z łąk przy
        zbiorze siana. W spróchniałym pniu dębu znalazły 30-centymetrową figurkę Matki
        Bożej. Sam fakt znalezienia jej nie jest aż tak tajemniczy, bo, jak pisze ks.
        Janusz Kumala w swojej publikacji, w czasach pogańskich często tworzono miejsca
        kultu przy starych dębach i ustawiano tam figurki. Bardziej tajemnicze
        zdarzenie miało miejsce następnego dnia. Dziewczynki zaniosły swoje znalezisko
        do domu. Tam postanowiono, że zostanie wybudowana kapliczka, w której zostanie
        umieszczona figurka. Gospodarze schowali figurkę, aby czekała na wybudowanie
        kapliczki, ale następnego dnia zniknęła i... pojawiła się znowu w starym dębie.
        Dowiedział się o tym proboszcz parafii w Kiwitach (do niej należał Stoczek).
        Postanowił figurkę umieścić w kościele w Kiwitach. Jakież było zdziwienie, gdy
        figurka jeszcze raz znalazła się w starym dębie. Uznano wówczas, że to znak, że
        tam należy wybudować jej kapliczkę. Tak się też stało.



        Dziwny sen o Stoczku

        Przed kapliczką modlili się miejscowi wierni. Miejsce stawało się coraz
        sławniejsze z powodu cudów. Przyszły jednak czarne chwile. Trzech mieszkańców
        Stoczka, nie cieszących się zbyt dobrą opinią, zabrało figurkę, rozbiło na
        kawałki i wykonało z niej kości do gry. Wszyscy trzej skończyli tragicznie:
        jeden stracił życie na szubienicy, drugiego zamordowano, a trzeciego zamęczono
        na torturach. Mieszkańcy nadal przychodzili do kaplicy, mimo że nie było już
        figurki i modlili się tak samo gorliwie do Matki Bożej.

        W stoczkowym kościele jest kopia cudownej figurki. Druga, bo pierwsza,
        podarowana przez jednego z księży, została ograbiona i zbezczeszczona w 1945
        roku przez wojska rosyjskie. Później została zniszczona przez komunistów,
        prawdopodobnie w 1953 roku. Od 1976 roku księża starali się o nową kąpię
        figurki, ale, mimo że kilku artystów podejmowało się jej wykonania, żaden tego
        nie zrobił. W 1984 roku w sanktuarium w Licheniu odwiedziła warszawska
        plastyczka Rossita Helena Bartoszewska. Tam miała dziwny sen - otrzymała
        polecenie, aby pojechać do Stoczka i otrzeć łzy Matce Bożej. Wykonana przez nią
        po tym śnie figurka Matki Bożej Płaczącej została umieszczona w bocznym ołtarzu.

        • tralala33 Re: Stoczek Klasztorny 26.03.06, 20:00
          Ukoronowana Matka Pokoju

          To nie koniec tajemnic stoczkowego sanktuarium. XVII wiek był dla Polski czasem
          wojen. Biskup Warmiński - Mikołaj Szyszkowski - zaproponował aby dla
          osiągnięcia pokoju zbudować kościół ku czci Matki Bożej, jako Matki Pokoju. Sam
          zdeklarował, że zrealizuje ten projekt we własnej diecezji i złożył uroczysty
          ślub, że jeśli nastanie pokój, wybuduje kościół. Tak też zrobił. Wybrał
          Stoczek, bo dowiedział się o cudach uzdrowień za wstawiennictwem Matki Bożej w
          tym miejscu. Takie były początki stoczkowego sanktuarium.

          - O Stoczku można napisać dużo artykułów, a nie tylko jeden - mówi ks.
          Kazimierz z uśmiechem. - Tyle tu tematów.

          Zapewne ma racje. Każda historia cudownego uzdrowienia warta jest poruszenia.
          Wiele z nich udokumentowano świadectwami na piśmie. Sam ksiądz Kazimierz
          przeżył takie uzdrowienie i dlatego zamieszkał w Stoczku. Tutaj codziennie,
          razem z innymi marianami, może modlić się do Matki Pokoju, której obraz
          ukoronował w Częstochowie sam Jan Paweł II. Papież Polak powiedział wtedy:

          - Tym aktem wyrażam dziękczynienie Matce Pokoju za 300 z górą lat opieki nad
          Świętą Warmią, która na przestrzeni dziejów i zmiennych losów historii
          dochowała wierności Chrystusowi i Jego Kościołowi.

          Za dwa lata, 19 czerwca, sanktuarium w Stoczku Klasztornym będzie obchodziło 25-
          lecie koronacji.

          Ewa Lubińska
          Autorka korzystała z publikacji ks. Janusza Kumala "Sanktuarium Niepokalanej
          Matki Pokoju w Stoczku Warmińskim"
          www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=843285
              • gietpe Re: Stoczek Klasztorny 29.03.06, 21:37


                Krótka historia Gietrzwałdu
                Gietrzwałd zasłynął nie tylko na Warmii i na ziemiach polskich , ale i w całej
                Europie ,
                A nawet na drugiej półkuli. Stał się bowiem widownią niezwykłych wydarzeń ,
                jakimi były objawienia Matki Boskiej , które owocują po dzień dzisiejszy .
                Niewątpliwie odegrały one wybitną rolę w dziejach Warmii. Gietrzwałd stał się
                pierwszym ośrodkiem ruchu polskiego na Warmii.
                Gietrzwałd to znana wioska na Warmii. Położona jest w połowie drogi miedzy
                Olsztynem a Ostródą. Przez wieś przewija się wąska rzeka Giłwa wpadająca do
                jeziora Rentyńskiego .

                ^
                Najstarsze zachowane wzmianki wymieniają imię Dietricha , od którego ponoć
                wzięła się nazwa Dietrichswalde . Dnia 19 maja 1352 roku były sołtys z siedziby
                Kapituły Warmińskiej otrzymał przywilej założenia wsi o nazwie związanej ze
                swoim imieniem , a zwanej dziś jak i przed laty Gietrzwałd .
                Z zachowanych dokumentów dowiadujemy się , że w 1789 roku Gietrzwałd jest
                Królewską wsią włościańską o 57 chatach , zamieszkałą prawie w całości przez
                ludność polską. zachowana opinia z tamtych czasów głosi, że gietrzwałdzccy
                rolnicy należą do najzamożniej szych na Warmii.
                W wieku XIX zaczęły się ścierać dwie grupy narodowościowe , tj. osiadła ludność
                polska z napływową ludnością pruską. Z każdym rokiem zwiększała się liczba
                mieszkańców , nadal w zdecydowanej większości Polaków . Język polski brzmiał tu
                powszechnie na ulicach, w kościele i szkole .
                W 1827 na terenie Parafii istniało 6 szkół :w Gietrzwałdzie , w Nagladach, w
                Worytach, Rentynach, Pęglitach i Cegłowie . Chodziło do nich łącznie 237
                dzieci, a nauka odbywała się wyłącznie w języku polskim . Pani Maria Zientara -
                Malewska w swej książce pt. „Gietrzwałd - dzieje polskości" podaje , że w roku
                1853 do szkoły w Gietrzwałdzie uczęszczało 74 dzieci, nauczycielem był
                Franciszek Kołodziejski.
                Andrzej Samulowski, rodak z Sząbruka , który kupił od Antoniego Sikorskiego
                mały drewniany domek , 6 kwietnia 1878 roku uruchomił w Gietrzwałdzie pierwsza
                polską księgarnię na Warmii i Mazurach . 10 lat później powstało Towarzystwo
                Czytelni Ludowej.
                W dniu 12 października 1919 roku Samulowski rozpowszechniał w Gietrzwałdzie
                prace Katolickiego Towarzystwa Ludowego działającego już od 1892 roku . W
                listopadzie 1922 roku powstało w Gietrzwałdzie Towarzystwo Młodzieżowe , a w
                rok później Spółdzielnia „Rolnik".
                W tym samym roku rozpoczynają nieoficjalną naukę języka polskiego Maria Bem i
                Augustyn Klimek . Gazeta Olsztyńska z dnia 13.V.1920r. z doniesienia z terenu
                pisała :
                „Gietrzwałd - w tych dniach została potwierdzona przez Komisję Aliancką
                tutejsza szkoła polska , uznawana co do nauki obowiązkowej jako stojąca
                na równi ze szkołami publicznymi niemieckimi.
                Kierownikiem tej szkoły jest nauczyciel pan August Klimek rodowity
                Warmiak , a pomocą w nauczaniu pani Maria Bem mieszkanka Gietrzwałdu".
                W końcowej części tej gazety czytamy „Osoby , które zamieszkują w innych
                miejscowościach a które chcą założyć szkoły polskie zechcą się zgłosić
                do kierownika szkoły w Gietrzwałdzie".
                Na podstawie zezwolenia w 1927 r. uruchomiono polskie przedszkole , a w
                kwietniu 1929r. otwarto polska szkołę w Gietrzwałdzie . Nauczycielami byli
                Jankowski i Chabowski. Placówki te przetrwały do września 1939r.
                Ważne znaczenie w dziejach polskości na Warmii i Mazurach miały wydarzenia
                religijne w 1877 r.
              • tralala33 Re: Stoczek Klasztorny 26.03.06, 20:28
                Ja myślę Gietpe, że najlepiej nam przedstawisz Gietrzwałd. Nie musi być już
                zaraz, byle było. A ja może poszukam czegoś o Glotowie? A te siostry katarzynki
                w Braniewie to gdzie mają klasztor? I można ten ogród oglądać?
                  • rita100 Re: Stoczek Klasztorny 26.03.06, 20:37
                    tralala33 09.01.06, 22:01 + odpowiedz


                    12 kilometrów na wschód od Lidzbarka znajduje się sanktuarium maryjne w Stoczku
                    Warmińskim. Tradycje kościoła sięgają średniowiecza, kiedy to w cudowny sposób
                    znaleziono we wsi figurkę Matki Boskiej. Pierwsza kaplica tudzież figurka
                    zostały zniszczone w czasach reformacji. Odbudowy sankturaium podjał się biskup
                    Szyszkowski - miało to być wotum na cześć Matki Boskiej w podzięce za pokój po
                    wojnie i najeździe szwedzkim. Kaplica w kształcie rotundy powstała w połowie
                    XVII wieku, później dobudowano klasztor i kolejno krużganki dla piegrzymów,
                    wzorowane na Świętej Lipce.
                    W historii nowożytnej klasztoru najistotniejszym wydarzeniem było
                    przetrzymywanie w klasztorze w Stoczku Warmińskim internowanego przez władze
                    PRL kardynała arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego (od października 1953 do
                    października 1954r).
                      • rita100 Re: Stoczek Klasztorny 26.03.06, 20:57
                        www.tadeusz.na.pl/Warmia/Stoczek.htm
                        Po zakończeniu II wojny światowej Stoczek wraz z Warmią powrócił do
                        Polski.Kościół był pod opieką proboszcza z Kiwit, natomiast sam klasztor w roku
                        1952 zajęły władze państwowe. Na skutek pewnej liberalizacji życia publicznego,
                        po tzw. październiku 1956 roku, klasztor został zwrócony diecezji. Dnia 13
                        marca1957 roku bp Tomasz Wilczyński powierzył sanktuarium w Stoczku Księżom
                        Marianom, wysiedlonym przez władze państwowe z klasztoru na Bielanach w
                        Warszawie.

      • tralala33 Gietrzwałd 30.03.06, 10:37
        Dla Gietrzwałdu otwieram nowy podwątek i wklejam historię tej warmińskiej wsi
        podaną przez Gietpe

        Krótka historia Gietrzwałdu
        Gietrzwałd zasłynął nie tylko na Warmii i na ziemiach polskich , ale i w całej
        Europie ,a nawet na drugiej półkuli. Stał się bowiem widownią niezwykłych
        wydarzeń , jakimi były objawienia Matki Boskiej , które owocują po dzień
        dzisiejszy . Niewątpliwie odegrały one wybitną rolę w dziejach Warmii.
        Gietrzwałd stał się pierwszym ośrodkiem ruchu polskiego na Warmii.

        Gietrzwałd to znana wioska na Warmii. Położona jest w połowie drogi miedzy
        Olsztynem a Ostródą. Przez wieś przewija się wąska rzeka Giłwa wpadająca do
        jeziora Rentyńskiego .

        ^
        Najstarsze zachowane wzmianki wymieniają imię Dietricha , od którego ponoć
        wzięła się nazwa Dietrichswalde . Dnia 19 maja 1352 roku były sołtys z siedziby
        Kapituły Warmińskiej otrzymał przywilej założenia wsi o nazwie związanej ze
        swoim imieniem , a zwanej dziś jak i przed laty Gietrzwałd .
        Z zachowanych dokumentów dowiadujemy się , że w 1789 roku Gietrzwałd jest
        Królewską wsią włościańską o 57 chatach , zamieszkałą prawie w całości przez
        ludność polską. zachowana opinia z tamtych czasów głosi, że gietrzwałdzccy
        rolnicy należą do najzamożniej szych na Warmii.

        W wieku XIX zaczęły się ścierać dwie grupy narodowościowe , tj. osiadła ludność
        polska z napływową ludnością pruską. Z każdym rokiem zwiększała się liczba
        mieszkańców , nadal w zdecydowanej większości Polaków . Język polski brzmiał tu
        powszechnie na ulicach, w kościele i szkole .

        W 1827 na terenie Parafii istniało 6 szkół :w Gietrzwałdzie , w Nagladach, w
        Worytach, Rentynach, Pęglitach i Cegłowie . Chodziło do nich łącznie 237
        dzieci, a nauka odbywała się wyłącznie w języku polskim . Pani Maria Zientara -
        Malewska w swej książce pt. „Gietrzwałd - dzieje polskości" podaje , że w roku
        1853 do szkoły w Gietrzwałdzie uczęszczało 74 dzieci, nauczycielem był
        Franciszek Kołodziejski.

        Andrzej Samulowski, rodak z Sząbruka , który kupił od Antoniego Sikorskiego
        mały drewniany domek , 6 kwietnia 1878 roku uruchomił w Gietrzwałdzie pierwsza
        polską księgarnię na Warmii i Mazurach . 10 lat później powstało Towarzystwo
        Czytelni Ludowej. W dniu 12 października 1919 roku Samulowski rozpowszechniał w
        Gietrzwałdzie prace Katolickiego Towarzystwa Ludowego działającego już od 1892
        roku . W listopadzie 1922 roku powstało w Gietrzwałdzie Towarzystwo
        Młodzieżowe , a rok później Spółdzielnia „Rolnik". W tym samym roku
        rozpoczynają nieoficjalną naukę języka polskiego Maria Bem i
        Augustyn Klimek .
        Gazeta Olsztyńska z dnia 13.V.1920r. z doniesienia z terenu
        pisała :
        „Gietrzwałd - w tych dniach została potwierdzona przez Komisję Aliancką
        tutejsza szkoła polska , uznawana co do nauki obowiązkowej jako stojąca
        na równi ze szkołami publicznymi niemieckimi.
        Kierownikiem tej szkoły jest nauczyciel pan August Klimek rodowity
        Warmiak , a pomocą w nauczaniu pani Maria Bem mieszkanka Gietrzwałdu".
        W końcowej części tej gazety czytamy „Osoby , które zamieszkują w innych
        miejscowościach a które chcą założyć szkoły polskie zechcą się zgłosić
        do kierownika szkoły w Gietrzwałdzie".
        Na podstawie zezwolenia w 1927 r. uruchomiono polskie przedszkole , a w
        kwietniu 1929r. otwarto polska szkołę w Gietrzwałdzie . Nauczycielami byli
        Jankowski i Chabowski. Placówki te przetrwały do września 1939r.
        Ważne znaczenie w dziejach polskości na Warmii i Mazurach miały wydarzenia
        religijne w 1877 r.
        • gietpe Re: Gietrzwałd 30.03.06, 21:26

          Dostarczały przecież argumentu prostego , ale jakże mocnego w swojej wymowie i
          trafiającego do chłopskiej wyobraźni (jeśli Matka Boska , patronka Świętej
          Warmii rozmawiała w Gietrzwałdzie po polsku , błogosławiła dzieci, to znaczy ,
          że grzeszy ten kto się mowy swoich ojców wyrzeka . W tym czasie proboszczem był
          Ks. Augustyn Weishel. Był to rodowity Niemiec , ale jego stosunek do Polaków
          był bardzo życzliwy , szanował Polaków , ich język i tradycje. Władze
          niemieckie wielokrotnie karały go za to , że żył w zgodzie z Polakami.
          Niezależnie od pogłębiania życia religijnego pod wpływem tych spotkań z
          ludnością polską, wśród Warmiaków poczęła się umacniać polska świadomość
          narodowa.
          W historycznym fakcie , określonym współcześnie przez historyków mianem
          przebudzenia narodowego Warmii, objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie
          spełniły decydującą rolę . Były bowiem pierwszym masowym narodowym odruchem ,
          wstrząsem budzącym narodową świadomość Warmiaków oraz ich poczucie jedności z
          Polakami z innych dzielnic Ojczyzny . Zdążający do Gietrzwałdu pątnicy stali
          się mimowolnymi emisariuszami polskości, nieśli ze sobą kościelne , ale i
          ludowe pieśni polskie. Napływ Polaków do Gietrzwałdu sprawił, że ludność
          tutejsza odzyskała poczucie swej przynależności do polskiego narodu . Andrzej
          Samulowski był tego znakomitym przykładem. Rodzinę Samulowskich znali wszyscy
          na polskiej Warmii, a także daleko poza jej granicami. Postać „Tatki
          warmińskiego" , jak seniora rodu zwali przyjaciele była mocno związana z
          Gietrzwałdem , Polską (Katolicyzmem . Wśród tych trzech spraw obracało się całe
          jego życie - długie , twarde , ale i piękne . Życie uparte , dodać trzeba , jak
          upartym był on sam w sprawach , o które walczył.
          W czerwcu 1922 roku odbył się w Gietrzwałdzie wielki zjazd kół śpiewaczych z
          całej Warmii. Była to prawdziwa manifestacja Polaków , w której uczestniczyło
          ok.5000 osób. Tymczasem zbliżał się dzień plebiscytu .
          Samulowski, który już niejednokrotnie zadziwiał oryginalnymi pomysłami i tym
          razem wprowadził w zadumę całą Warmię . Nie mogąc sztandarem przywitać polskich
          żołnierzy , postanowił wykorzystać go do uczczenia dni mających rozstrzygnąć
          losy państwowe Jego ukochanej Warmii. Już na dwa tygodnie wcześniej chorągiew z
          Białym Orłem załopotała na szczycie Księgarni Ów sztandar łopoczący w
          Gietrzwałdzie był jedynym w tych dniach na Warmii. Po plebiscycie , którego
          wynik był niekorzystny dla Polski, ok. 10.000 Polaków musiało opuścić Warmię ,
          Mazury i Powiśle . Gietrzwałd był jednak dalej ostoją polskości całej Warmii i
          jej duchową stolicą, bo senior Samulowski pozostał na swym posterunku pisząc :
        • gietpe Re: Gietrzwałd 30.03.06, 21:28
          „Ja z Gietrzwałdu się nie ruszę , Tu chcę Bogu oddać duszę , I tu u stóp Matki
          Boskiej Chcę zakończyć ziemskie troski."
          Andrzej Samulowski zmarł 10 kwietnia 1928 roku przeżywszy 88 lat. Spoczywa na
          naszym cmentarzu . W ramach uroczystych obchodów XXX-lecia szkół polskich na
          Warmii, Mazurach i Powiślu w dniu 23 czerwca 1957 roku miejscowej szkole w
          Gietrzwałdzie nadano imię Andrzeja Samulowskiego , a 25 kwietnia 1985 roku
          zostało odsłonięte jego popiersie przed domem , w którym mieszkał i prowadził
          polską księgarnię .
          • rita100 Re: Gietrzwałd 30.03.06, 21:46
            Dodam , że mnie coś łaczy z Samulowskiem - mieszkałam na ul. Samulowskiego 10 i
            nawet nie wiedziałam kim on był dla Olsztyna i Warmii. Teraz wiem.
            • rita100 Re: Gietrzwałd 30.03.06, 22:24
              www.gietrzwald.3c.pl/CM/content.php/o_sanktuarium/galeria
              Tu mamy galerię zdjeć
              Tralala napisała na FO
              Na stronie domwarminski coś dla umysłu, czyli wszystko co o Gietrzwałdzie
              wiedzieć należy.
              www.domwarminski.pl/content/view/247/332/
              Przede wszystkim to bardzo stara wieś, i nie tylko warmińska, ale być może
              nawet pruska: 'Początkowo nazwa wsi brzmiała Dittrichswald, co
              oznaczało „dziewiczy las”. Polska nazawa pojawiła się w XVII stuleciu. Lokacji
              Gietrzwałdu dokonała 19 maja 1352 r. Kapituła Warmińska na pruskim polu
              Gudikus, wystawiając przywilej lokacyjny sołtysowi Andrzejowi, by ten na tej
              ziemi, założył na prawie chełmińskim Dytherichwalt.'
              Od końca XIX wieku Gietrzwałd stał się znany nie tylko w Warmii, ale też i
              daleko poza nią: '27 czerwca 1877r. rozpoczęły się Objawienia Matki Boskiej i
              od tej chwili Gietrzwałd stał się wielkim sanktuarium – najliczniej nawiedzanym
              miejscem pielgrzymkowym na Warmii.'
              Dziś, tak jak i dawniej, nad wsią góruje wieża kościoła: 'Największym zabytkiem
              jest kościół Najświętszej Marii Panny. Wkrótce po lokacji został zbudowany
              pierwszy kościół, który uległ zniszczeniu prawdopodobnie między rokiem 1410 a
              1418. Przed rokiem 15000 nastąpiła rozbudowa lub budowa nowego kościoła z cegły
              i kamienia, który częściowo zachowany jest do dziś jako prosta budowa salowa w
              stylu gotyckim. 31 marca 1500 r. konsekrowano kościół nadając mu tytuł
              narodzenia Najświętszej Marii Panny, wkrótce tytuł św. Jana Ewangelisty.
              Wielokrotnie przebudowany w późniejszym okresie, kościół otrzymał nowe nadania,
              aż w 1970 r. papież Paweł VI nadał kościołowi w Gietrzwałdzie tytuł Bazyliki
              Mniejszej.'
              A wedle kościoła stoi karczma: 'We wsi z powodzeniem funkcjonuje znana już w
              całym regionie Karczma Warmińska, w której odbywają się imprezy, w tym
              cykliczne wieczory (np. wesele warmińskie, wieczory z muzyką np. żydowską).'
              Jest też i stara poslka, warmińska księgarnia: 'Osobliwością jest księgarnia
              Samulowskiego, pisarza ludowego i założyciela tej księgarni.'
              A cała wieś to: 'Budynki mieszkalne. Najczęściej są to przedwojenne obiekty,
              niestety niektóre znacznie przekształcone. Budynki murowane są z czerwonej
              cegły lub częściowo otynkowane. Występują detale w postaci drewnianych drzwi,
              okien jednak charakterystyczne wykończenia pojawiają się coraz rzadziej.'
              No i wokół, jak to naukowo określa domwarminski: 'Obszar gminy Gietrzwałd oraz
              samej miejscowości odznacza się wybitnymi walorami przyrodniczymi i
              kulturowymi. Związane jest to z występowaniem jezior i rzek, ciekawej rzeźby
              terenu, zróżnicowanej szaty roślinnej.'
              A mówiąc po naszamu - psianknie tam je w Gietrzwałdzie.

              • rita100 Re: Gietrzwałd 30.03.06, 22:26
                Andrzej Samulowski poświęcił
                kilka utworów wierszowanych Matce Bożej. Najbardziej znaną jest „Pieśń o
                Najświętszej Marii Pannie Gietrzwałdzkiej, którą rozpoczynają zwrotki:

                Już to po zachodzie słońca,
                Cudna gwiazda jaśniejąca
                Weszła na warmińskiej ziemi,
                Przyświecać promieńmi swymi.
                Ta wiadomość prawie cudem
                Rozeszła się między ludem,
                Wszędzie słychać taką mowę;
                Na Warmiji cuda nowe.

                A macie może całośc tego wiersza ?
              • gietpe Re: Gietrzwałd 31.03.06, 16:31
                www.domwarminski.pl/content/view/144/186/
                Mom do Waju prośba może chto bańdzie wziedzoł gdzie to je bo mnie sie widzi
                co to nie som Łajsy koło Gietrzwołda.Tam je tlo pałac i magazyn.
                Może to są Łajsy Jana co założył Olsztyn?
                • tralala33 Re: Gietrzwałd 31.03.06, 21:16
                  Ta zieś Łajsy co sia Jan w niej łurodził to je jenaksza, kole Pieniężna.
                  A tu patrzajta - łobrazek tego pałacu w Łajsie kole Gietrzwołda
                  www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=65&i=032
                • gietpe Re: Gietrzwałd 31.03.06, 21:40
                  www.pieniezno.bil-wm.pl/index.php?inf=7&idsl=14&id=9
                  >To bandzie cheba toten kościól ,jak mówzita,bo pałac je u noju w parafji,ale
                  tego kościoła to jo tam nie zidzioł.
                  • rita100 Re: Gietrzwałd 31.03.06, 21:59
                    Gitrzwałd to teraz duży kompleks zabudowań to może jedno z tych zabudowań.
                    Jak pisali , coraz więcej pielgrzymów się zjeźdzało i komleks trzeba było
                    rozbudowywać.
                  • tralala33 Re: Gietrzwałd 31.03.06, 22:08
                    Chyba masz práwda Gietpe – jek to je kościół w Łajsach kole Pieniężna, to sia
                    pomylili z łobrazkiem w domu warmińskim smile Trza do niech napsisać. A w Łajsie
                    kole Gietrzwołda też je kościół?
                    • gietpe Re: Gietrzwałd 31.03.06, 22:17
                      Dziękuje Tralala!
                      Jusz mówzia łu noju to som Łajsy,i łone boroki muszo do Gytrzwołda na koślach
                      trzy (jakie były miary wtedy" km")dojnść.
                          • gietpe Re: Gietrzwałd 31.03.06, 22:38
                            Toć to chyba nie żadno łaska ,a jekby to łobcy wyślipiół to by bół wstyd.
                            Jesce powzinni flasecke za fatyge...
                            Tralala czy masz już tłumaczenie hymnu Mein Ermland?
                              • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 29.09.06, 21:23
                                Zielona jest ta Warmia. Zalesiona, wzgórzysta, Spójrzmy na mapę historyczną.
                                Niemcy ze zgrozą powiadają, ze Warmia miała kształt siekiery, wiszącej nad
                                Prusami Wschodnimi. Ale przecież nie my to jej kształty nadaliśmy, tylko układ
                                Krzyżaków z własnym biskupem, któremu, zwyczajem średniowiecznym, oddano
                                trzecią część ziem do profitowania, wydzielonych w taką oto figurę.
                                A że biskupi nie bardzo chcieli za Krzyżaków się zastawiać, że na potrzebę
                                grunwaldzką cała Warmia wystawiła zaledwo 100 ludzi, ze od Grunwaldu aż po
                                rozbiory wypowiedziała się i trwała za Polską - więc została krajem katolickim.
                                Wszędzie tu Boże Męki nadają krajobrazowi ciepło.
                                Człowiek napatrzył się po Mazurach Denkmalów, bo zapomniczone są Prusy
                                Wschodnie w każdej najmniejszej wiosce, a to poległym w wojnie francusko-
                                pruskiej, a to poległym w wielkiej wojnie, a to ku upamiętnieniu plebiscytu.
                                Wszystkie te Denkmale zioną patriotycznymi frazesami. Warmia ma je także. Ale
                                tym milej na takiej ulicy Olsztynkowej w Olsztynie odczytujemy naps: "Od
                                powietrza, głodu, ognia i wody - wybaw nas Panie", albo w Gietkowie ten sam
                                napis, albo taka figurka, jak w Worytach, którą jadąc do Gietrzwaldu ,
                                sfotografowali.
                                Ta to katolicka Warmia, Warmia rozśpiewana u przydrożnych figur, rozmodlona w
                                nabożeństwach majowych, ściągnęła na siebie panasmetkową uwagę i kościół stał
                                sie obiektem germanizacji. Księża otrzymali polecenie kazać po niemiecku.
                                I właśnie w Gietrzwaldzie znalazł sie ksiądz Niemiec Weichsel najrdzenniejszy
                                sercu polskiej Warmii. I koło tego kapłana, choć Niemca, choć obojętnego naszym
                                narodowym sprawcom, ale rozumiejącego, ze do serc ludu trafić trzeba jego
                                jezykiem - skupiało sie coraz większe przywiązanie.

                                Tak teraz znajdziemy się w Gietrzwałdzie.
                                • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 04.10.06, 20:38
                                  Dwudziestego siódmego czerwca 1877 r, wraca stara Szafrańska z trzynastoletnią
                                  córką do Woryt, wioski pod Gietrzwałdem. Miało się ku zachodowi. Szły popod
                                  górkę mimo kościoła, bo dziecko wracało z katechizacji. Dziewczynce trudno szły
                                  nauki, tego dnia więc była rozpromieniona, bo ją ksiądz pochwalił.
                                  Naraz zatrzymała się, a jej twarzy odbiło się zdumienie. W koronie starego
                                  klonu musiała coś ujrzeć. Matka ją namawiała bezskutecznie, by się przestała
                                  gapić. Tak je naszedł ksiądz Weichsel, który wyszedł na przechadzkę.
                                  - Jegomościulku, tu jakaś Pani w blasku w drzewie stoi - wyszeptała dziewczynka.
                                  Od tej chwili o tej porze poczęła w konarach drzewa małej Szafrańskiej
                                  pokazywać się Matka Boska. Rozmawiała z nią. Ale obecni przy dziewczynce
                                  świadkowie nic nie mogli dojrzeć. Potem również widzieć i mówić ze zjawiskiem
                                  mogła jej dwunastoletnia koleżanka Samulowska, dziewczyna Katarzyna Wieczorek,
                                  lat 23 i wdowa Elżbieta Bylitowska , lat 45.
                                  Słuch się począł szerzyć między ludźmi, pielgrzymi poczęli napływać, mimo iż
                                  ksieża z ambon przestrzegali i wstrzymywali.
                                  Już i z innych zaborów coraz więcej ludzi przyjeżdzało.
                                  • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 04.10.06, 20:38
                                    Gdy nadchodziła godzina objawień, tłum zamierał. Cztery kobiety klęczały na
                                    przedzie i zadawały pytania, które im zadać kazano. Potem je rozłączono, pytano
                                    i to, co powtarzały jako odpowiedzi Marii Panny, zgadzało sie ze sobą.
                                    Wtedy lud do późnej nocy klęczał i śpiewał wezbranymi głosami i polska pieśń
                                    łączyła wszystkich. Gdzie tam było wonczas pamiętać o nakazach śpiewania po
                                    niemiecku.
                                    Wówczas Smętek począł działać. Bylitowska i Wieczorkówna miały widzenia i w
                                    domach swoich, i w polu przy robocie. Ukazywała im się Maria Panna, mowiła
                                    pobożne rzeczy. Tylko, że gdy po widzeniach na cmentarzu kościelnym czuły się
                                    szczęśliwe i pokrzepione na duchu, to po tych widzeniach były wielce osłabione,
                                    wpadały w płac i w niemoc.
                                    Matka Boska, zapytana w czasie jednego z widzeń w ogrodzeniu kościelnym, co by
                                    to znaczyć mogło, odparła, ze tamte widzenia są dziełem szatana.
                                    Trwoga i zwątpienie padły na wiernych. Juz poczeto podejrzewać i objawienia na
                                    obejściu kościelnym. Podczas objawień kropiono święconą wodą, ale kobiety,
                                    mające widzenie, mówiły, że wówczas wzmaga się jeszcze blask bijący z szat
                                    Przenajświętszej Panienki. Kazano im wowczas pluć w stronę widzenia. Ale ślina
                                    im zasychała w ustach i nie były w stanie tego uczynić.
                                    • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 04.10.06, 20:39
                                      W jednym z widzeń zapowiedziała Matka Boża, ze ostatni raz się ukaże ósmego
                                      września, i kazała do tego czasu wznieść kapliczkę ku swojej czci pod
                                      pamiątkowym klonem.
                                      Nadchodziła rozgrywaka ostateczna, kiedy 'na drgającym szatana ciele' miał
                                      stanąć ostateczny znak, utrwalający cześć Najświętszej Panny Gietrzwałdzkiej.
                                      Smętek począl działać. Nocą do księdza Weichsla wślizgnęli się Niemcy z
                                      Oberlandu (północnych, protestanckich częsci Prus Wschodnich) i chcieli ksiedza
                                      zabić. Ksiądz spał, ale 'nad nim pierzyna chodzić poczęła' i siepacze w
                                      strachu uciekli. A ksiądz po dawnemu pielgrzymki zza kordonu przyjmował.
                                      Oznaczonego dnia, ósmego września, spłynęlo do Gietrzwaldu pięćdziesiąt tysięcy
                                      pielgrzymów ze wszystkich stron dawnej Rzeczpospolitej. Osobliwie duzo było
                                      wilnian. Ludzie przybyli z Królestwa, spod Przasnysza i Myszyńca w dni
                                      poprzedzające widzieli szeroką jaśniejącą drogę, ścielącą się po niebie w
                                      stronę Gietrzwałdu.
                                      • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 04.10.06, 20:40
                                        W wilię uroczystości w kolasie, zaprzężonej w czwórkę koni, obłożony
                                        pierzynami, zajechał posąg Matki Boskiej zamówiony gdzies tam w Lipsku. Czekała
                                        już na ten posąg kaplica pod klonem wymurowana. Posąg na noc umieszczono w
                                        wieży koscielnej.
                                        A w nocy......cdn

                                        Przyznacie , ze bardzo ciekawie opisuje to zdarzenie Wańkowicz
                                        • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 05.10.06, 20:05
                                          A w nocy usłyszeli gietrzwałdzianie ogromny huk. Byli ludzie, ktorzy zeznali,
                                          ze huk poszedł w kapliczki, w której ukazało się 'coś strasznego' w zielonym
                                          świetle.
                                          Gdy na rano przyszli wierni na cmentarz, ujrzeli, ze kapliczka od góry do dołu
                                          pękła.
                                          Nie było czasu na zasadnicze reperacje. Wezwano kowali i ściągnięto murowane
                                          ściany żelaznymi nitami.
                                          I kiedy zebrał się tłum, ukazało się liczne duchowieństwo w szatach
                                          pontyfikalnych, buchnął śpiew "Serdeczna Matko", przypuścił Smętek ostatni
                                          szturm. Niebo się zmierzchło, podniosła sie sucha zawierucha pyłu i szła na
                                          kosciół. Wielu się zdało, że to wzgórza z okolic Gietrzwałdu suną na
                                          miasteczko, by je zasypać ziemią. Wśród pylnej zawiei latały czarne gołabki.
                                          Wielu widziało ogniste kule z sykiem przeszywające powietrze. Uczeń Prima
                                          widział olbrzymiego szarego ptaka, obejmującego skrzydłami cały horyzont, a
                                          majątkarz Friedrich słyszał ryk lwa.
                                          Tłum rzucił się do ucieczki
                                          cdn
                                          • rita100 Re: Gietrzwałd w/g Wańkowicza 05.10.06, 20:06
                                            Tłum rzucił się do ucieczki. Ale duchowieństwo stało nieporuszone i wraz z
                                            garstką wiernych spiewało. Panika przeszła. Tłum padł na kolana. Figurkę
                                            umieszczono w pękniętej złością diabelską kapliczce.
                                            Ludzie z Woryt i ludzie z Plusk, ludzie z Olsztyna i ze Stawigudy, i z Ornety,
                                            i z Fromborka, pielgrzymi z całej Warmii, zaciśnietej w szponach obcego sytemu,
                                            śpiewali:

                                            Od wszystkich na świecie opuszczeni,
                                            Jak nędzarze głodni i spragnieni
                                            Przyszlim, Matko, byś nas nakarmiła
                                            i pociechą serca napoiła.

                                            Wiadomość z "Gazety Olsztyńskiej":
                                            "W Gietrzwałdzie w niedzielę 24 marca (1935r - przyp.M.W.) gromada uczni ze
                                            szkół niemieckich bębniła w okna polskiej ochronki, wykrzykiwała Pollacken itd.
                                            M. in. poznano Laskowskiego, Sokolowskiego, Cierkaszewskiego, Hermanowskiego".
                                            Tym razem to Smętek kazał plić, ale ślina tym polskim dzieciom w ustach nie
                                            zasychała...

                                            Z listu z Olsztyna, ktory otrzymałem w Warszawie:
                                            "Tegoroczny odpust 8 września był wielkim świętem polskości. Spłynęlo 60 000
                                            ludzi i rozległ się śpiew polski - po raz pierwszy od 30 lat. Ludzie śpiewali
                                            całą duszą, aż drżały ściany kościoła."
        • tralala33 Glotowo 02.04.06, 20:22
          Glotowo (nazywane także Głotowo, a w języku niemieckim Glotau) leży zaledwie 4
          kilometry od Dobrego Miasta. To bardzo stara warmińska wieś, pierwsze wzmianki
          pochodzą z 1290 roku. Dziś mieszka w niej około 450 osób. Pierwszymi osadnikami
          byli pogezańscy Prusowie.
          W początkach swego istnienia była wielokrotnie atakowana, palona i niszczona
          przez pogańskich Prusów i Litwinów. Z jednym z takich najazdów wiążą się
          początki Glotowa jako sanktuarium Świętego Sakramentu, czyli Hostii. W 1300
          roku mieszkańcy wsi w obawie przed nadciągającym atakiem Litwinów uciekli do
          pobliskich lasów, a przed ucieczką zabrali z kościoła puszkę z hostią, którą
          zakopali na pobliskim polu. Wieś została zniszczona, kościół spalony, pozostali
          przy życiu mieszkańcy Glotowa nie potrafili odnaleźć miejsca, gdzie ukryli
          hostię. Minęło wiele lat.
          • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:22
            Oto, co stało się później
            Woły pracowicie ciągnęły sochę, za którą równomiernym krokiem podążał oracz.
            Szeroki pas urodzajnej ziemi, poznaczony równo świeżymi skibami, pozostawał w
            tyle. Słońce powoli chyląc się za horyzont kładło wydłużone cienie. Człowiek
            podniósł wzrok i krzyknął na zwierzęta, które zmęczone całodzienną pracą,
            zwalniały idąc pod górę ku szczytowi pagórka. Orka dobiegała końca, będzie
            chleb.
            Nagle socha zaparła się, woły szarpnęły mocniej i na boku znieruchomiała duża
            gruda ziemi. Zaprzęg stanął. Zniecierpliwiony oracz w pierwszej chwili chciał
            skarcić zwierzęta za lenistwo, lecz oszołomiła go nagła zmiana, jaka nastąpiła
            w otoczeniu. Pole rozjaśniło się jak w południe, a blask dochodził gdzieś z
            podziemi, oświetlając klęczące woły wpatrzone w jeden punkt. Źródło światłości
            znajdowało się między oblepionymi ziemią resztkami jakiegoś naczynia. Był to
            kielich, a w nim śnieżno biała hostia, Chleb Żywy.
            • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:25
              W miejscu, gdzie odnaleziono Hostię w początkach XIV wieku wzniesiono kościół,
              który stał się miejscem pielgrzymek pobożnych Warmiaków przez kolejne stulecia.
              Obecny barokowy kościół powstał w latach 1722-1726. We wnętrzu, poza barokowym
              wystrojem, zwracają uwagę piękne secesyjne witraże. Ciekawy jest też ołtarz
              główny – po obu stronach klęczą woły, wspomnienie legendarnego odnalezienia
              hostii na glotowskim polu.

              Zdjęcia kościoła można zobaczyć tu
              oaza.too.pl/zdjecia2/warmia1.html

              A na kolejnej stronie także wnętrza kościoła
              oaza.too.pl/zdjecia2/warmia2.html

              • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:26
                Obok kościoła w malowniczym wąwozie znajduje się Kalwaria Warmińska, zwana też
                Warmińską Jerozolimą. W drugiej połowie XIX w. zamożny mieszkaniec Głotowa
                Johannes Merten udał się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Stamtąd przywiózł
                pomysł wybudowania w swojej wsi Kalwarii wzorowanej na jerozolimskiej. Małe
                kamyki, które znalazł na Drodze Krzyżowej w Jerozolimie, zabrał ze sobą jako
                relikwie, by umieścić je w mających powstać kaplicach-stacjach.

                Budowę głotowskiej Kalwarii rozpoczęto 22 lipca 1878 r. Były to trudne dla
                Warmii czasy "Kulturkampfu". Parafia wówczas nie mogła nabywać ziemi. Do
                realizacji swego pomysłu przyczynił się znacznie sam Merten. Zakupił bowiem
                ponad 7 ha gruntów, które podarował Kościołowi jako teren pod budowę Drogi
                Krzyżowej. Nadzór nad tworzeniem tego dzieła przejął ówczesny proboszcz ks.
                Ferdynand Engelbrecht, a po jego śmierci w 1893 r. - ks. Donald Steinsohn.
                • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:26
                  Jak podają kroniki, ludność katolicka diecezji warmińskiej tłumnie i ochoczo
                  zgłaszała się do pracy, a także składała hojne ofiary pieniężne. Wąwóz pod
                  Kalwarię wykopano ręcznie. Oblicza się, że w ciągu szesnastu lat budowy w
                  pracach uczestniczyło ok. 70 tys. ludzi. Troszczono się, aby wiernie naśladować
                  długość i nachylenie Drogi Krzyżowej z Jerozolimy, po której w Wielki Piątek
                  szedł na Golgotę Chrystus
                  Oprócz 14 stacji Drogi Krzyżowej umieszczono tu także grotę Matki Bożej z
                  Luordes ze źródłem oraz kaplicę modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu.
                  Te wiadomości pochodzą ze strony
                  www.glotowo.szatko.maniak.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
                  tam też można znaleźć zdjęcia Glotowa w galerii zdjęć.
                  Od siebie dodam jeszcze, że między kościołem a drogą znajduje się też
                  niewielki, bardzo stary cmentarzyk wiejski, ze starymi nagrobkami. Warto
                  podejść i odczytać imiona i nazwiska kedajszych Warmnjaków.
                  • rita100 Re: Glotowo 02.04.06, 20:44
                    "Od siebie dodam jeszcze, że między kościołem a drogą znajduje się też
                    niewielki, bardzo stary cmentarzyk wiejski, ze starymi nagrobkami. Warto
                    podejść i odczytać imiona i nazwiska kedajszych Warmnjaków"

                    I zrobzić łobrazki - to musi być urocze i duchowe mniejsce.
                    Wspaniałe te kapliczki , z róznych materiałów budulcowych.
                    Jednak wydaje mi się , ze malo rozpowszechnione, przez co cisza tam jest pewnie
                    wyjatkowa. Tylko ptaki śpiewają i drzewa szumią.
                    • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:54
                      Co by łobrazki zrobzić trza sia eszcze 'łusprzętowić' - pomyślę o tym przed
                      latem smile Na razie znalazłam zdjęcie Stoczka Klasztornego - to wkleję, i
                      informację o cmentarzyku w Glotowie - został założony w połowie XIX wieku.
              • rita100 Re: Glotowo 02.04.06, 20:31
                Jestem zauroczona tą legendą i kościołem i tą stronką. Teraz zacznę dokładnie
                oglądać , ale już widziałam te wspanialości. Co za tajemniczy kościół i
                Kalwaria w lesie.
              • rita100 Re: Glotowo 02.04.06, 20:38
                1. Wnętrze kościoła posiada bogaty, barokowy wystrój. Jest naprawdę piękny i
                bogaty wystrój, ach ten cudowny barok.
                2.Ołtarz główny - nadzwyczaj barwny.
                3. Ambona - jak tron królewski , jeszcze takiej nie widziałam, też barwna.
                4. Ołtarze boczne tez niezwykle kolorowe i sa też te klęczące woły
                5. A na chórze organy
                6. W kościele są też bardzo ładne witraże.

                Obok kościoła znajduje się kalwaria i wszystko w pięknym lesie i nad rzeczką.
                Tralala, niesamowicie bije kolorystyka - jak róznica z krakowskimi kościołam.
                W tym miejscu to chyba dusza sie raduje.
                oaza.too.pl/zdjecia2/warmia2.html





                • tralala33 Re: Glotowo 02.04.06, 20:45
                  Naprawdę? A ja myślałam, że taki barokowy kościół właśnie będzie przypominał
                  niektórych wnętrza krakowskich kościołów.
                  Zapomniałam jeszcze dodać, że rok temu w Wielki Piątek w Kalwarii Glotowskiej
                  była uroczysta droga krzyżowa. Myślę, że i w tym roku będzie podobnie. Ja byłam
                  tam w środku lata, w jakiś powszedni dzień i nie było tam nikogusieńko - cisza,
                  spokój warmińskiego lasu, piękny widok na rzeczkę i tylko komary dokuczały. Ale
                  z tym trzeba się liczyć łu noju sad
                  • rita100 Re: Glotowo 02.04.06, 21:01
                    I to jest piękne , smotnośc , cisza w takich miejscach. Nie wiem ale krakowskie
                    koscioły nie są tak kolorowe, króluje złoty kolor, ale nie takie połaczenie
                    barw jak tu widzę na zdjeciu. To sa takie slodziteńkie kolory nawet powiem
                    cukierkowe kolory. Bije z nich radość, radośc życia - bardzo miłe musi być
                    miejsce.
                    Tralala, Ty musisz miec taki aparacik, nawet nie wiesz jaka wygoda , no i
                    najlepiej wiesz co uchwycić w takich zabytkach. Choć ta sronka Oazy jest
                    nadzwyczaj dobrze zrobiona, bo wszystko szczegółowo wyjaśnia.
                    Glotowo - warnijska Jerozolima - warto to pamiętać.
                    • tralala33 Kradzież w Glotowie 02.09.06, 22:04
                      Właśnie usłyszałam w lokalnych wiadomościach, że z kościoła w Glotowie
                      skradziono dwie drewniane, złocone figurki aniołków. Proboszcz parafii
                      glotowskiej ze smutkiem powiedział, że od tej pory pielgrzymkowy kościół będzie
                      owtierany wyłącznie na czas nabożeństw sad
                      ww6.tvp.pl/2898,20060902389842.strona
                        • rita100 Re: Kradzież w Glotowie 26.02.09, 19:40
                          Ciykawe cy już sfitali złodzieji aniołków w kościele w Glotozie ?

                          "Dwie zabytkowe figurki aniołów zniknęły z Sanktuarium Bożego Ciała w Glotowie
                          pod Dobrym Miastem. Złodzieje ukradli je prawdopodobnie między 21 sierpnia a 1
                          września.
                          Rzeźby aniołów wykonane zostały w 1825 roku i były zarejestrowane w katalogu
                          dóbr kultury. Historia glotowskiego sanktuarium sięga o wiele dalej, bo aż XIII
                          wieku - wtedy wzniesiono tu pierwszy drewniany kościół. Doszczętnie spłonął
                          podczas litewskiego najazdu w 1300 roku. Mimo to na polu glotowskim już w
                          połowie XIV wieku powstał nowy kościół i wkrótce stał się celem pielgrzymek.
                          Przed sanktuarium stoi też kapliczka z 1732 roku, a za kościołem pod koniec XIX
                          wieku zbudowano kaplicę ze stacjami drogi krzyżowej."
          • tralala33 Chwalęcin 08.04.06, 21:02
            Chwalęcin (niem. Stegmannsdorf) to niewielka wieś niedaleko Ornety, w której
            dziś mieszka zaledwie 100 osób, powstała w 1349 roku. W drugiej połowie XVI
            wieku nad przepływającą obok wsi rzeką Wałszą znaleziono Czarny Krucyfiks. W
            Chwalęcinie nie było w tym czasie kościoła, krzyż przeniesiono więc do
            pobliskiego Osetnika, lecz po pewnym czasie w niewyjaśniony sposób wizerunek
            Chrystusa na Krzyżu powrócił do Chwalęcina. Ponoć jeszcze dwukrotnie krzyż
            przenoszono do Osetnika, lecz za każdym razem powracał on w miejsce, gdzie go
            odnaleziono. Tyle legenda – inne źródła podają, że tajemniczy krzyż, pochodzący
            ponoć z 1420 roku, został odkupiony od niekatolików i umieszczony w kościele w
            Osetniku. Dopiero po wyświęceniu kościoła w Chwalęcinie, został właśnie tu
            przeniesiony przez biskupa Krzysztofa Szembeka.
            www.naturjan.home.pl/zabytki/source/4.htm
            • tralala33 Re: Chwalęcin 08.04.06, 21:02
              W końcu w 1570 roku wybudowano w Chwalęcinie drewnianą kaplicę, bardzo małą –
              podobno mieściła zaledwie 8 osób. A do Chwalęcina przybywało coraz więcej
              pątników, także protestantów. W latach 1720-1728 wybudowano w Chwalęcinie
              kościół, ufundowany przez biskupa Jana Potockiego i kapitułę warmińską jako
              wotum za ocalenie od epidemii dżumy, szalejącej na Warmii w latach 1708-1711.
              Budowlę zaprojektował i wzniósł Jan Krzysztof Reimers z Ornety. Kościół pod
              wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego, jako kościół pielgrzymkowy, został
              otoczony krużgankami z czterema narożnymi kapliczkami.
              rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=64&i=022
              • tralala33 Re: Chwalęcin 08.04.06, 21:02
                Do barokowego kościoła sto lat później, około 1830, dodano elegancką, spokojną
                fasadę w stylu neoklasycystycznym
                rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=64&i=019
                Bardzo ciekawe jest wnętrze kościoła w Chwalęcinie – sklepienie i częściowo
                ściany pokryte są barwnymi, iluzorycznymi malowidłami Jana Lossau z Braniewa,
                przedstawiającymi sceny z legendy o Świętym Krzyżu.
                rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=64&i=020
                A w ołtarzu głównym – tajemniczy Czarny Krucyfiks w bogatej barokowej oprawie
                rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=64&i=021
                • rita100 Re: Chwalęcin 09.04.06, 21:36
                  Piękny kościółek, szczególnie te malowidła

                  www.naturjan.home.pl/zabytki/source/4.htm
                  A jednak przebogate macie kościoły i kolorystyczne. Dziś zamieściłam na
                  zdjeciach wnetrze kościoła krakowskiego Piotra i Pawła i nie ma tej kolorystyki
                  co wasze jednak.
                  schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=75&page=2
                  Tylko muszę jeszcze opisać.
                  • tralala33 Re: Chwalęcin 22.04.06, 20:56
                    O Chwalęcinie napisali też na stronie Pruthenia
                    'Podobno żołnierze wyzwolicielskiej Armii Czerwonej trenowali celność oka na
                    figurach zdobiących fasadę Kościoła; do dzisiaj można zobaczyć figury z
                    poodstrzelanymi głowami i rękami; ślady po kulach karabinu zostały również na
                    murze – widać nie każde „krasnoarmijne" oko było sprawne.'
                    www.pruthenia.strefa.pl/b41.html
            • tralala33 Krosno koło Ornety 22.04.06, 21:26
              Jutro postaram się napisac więcej o Krośnie. Dziś szukałam obrazków i znalazłam
              tak piękne - bo zima potrafi być piękna - że już dziś je pokazuję.
              zdjęcia Krosna zimą !!!
              www.rowery.olsztyn.pl/photo.php?r=68
              • tralala33 Re: Krosno koło Ornety 23.04.06, 16:14
                Krosno (niem. Krossen) to malutka wieś nad Drwęcą Warmińską niemal tuż koło
                Ornety (2 km) od granic miasta). Wieś powstała w miejscu pruskiej osady.
                Oficjalnie została założona w 1384 roku. Nazwę zapewne bierze od właściciela
                Johanna von Krossen. Jednym z kolejnych właścicieli wsi stał się burmistrz
                Braniewa, Jakub Bartsch, który odnowił wybudowaną ok. Roku 1400 kapliczkę z
                alabastrową figurką Matki Boskiej. Legenda głosiła, że figurkę tę znaleziono w
                nurcie rzeki Drwęcy i choć ją kilkukrotnie przenoszono do kościoła w Ornecie,
                cudowna figurka zawsze wracała na dawne miejsce.

                W 1710 prałat z Ornety Kaspas Simonis zrezygnował ze swej parafii i przeniósł
                się do pobliskiego Krosna, gdzie założył fundację, której celem było
                wybudowanie w Krośnie kościoła. Ostatecznie w latach 1715-1720 znany budowniczy
                kościołów wamińskich, mistrz Jan krzysztof Reimers zbudował barokowy kościół
                pod wezwaniem nawiedzenia Najświętszej Panny Marii. Projekt budowli opracował
                warszawski architekt na podstawie planów sanktuarium w Świętej Lipce. Stąd też
                to niezwykłe podobieństwo obu obiektów, choć kościół w Krośnie jest dużo
                skromniejszy i dziś nie przyciąga tylu turystów.

                Panorama Krosna:
                www.sklodowski.pl/panoramix/0000019.html\
                • tralala33 Re: Krosno koło Ornety 23.04.06, 16:15
                  Fasada kościoła została ukończona później, w 1760 roku. Ozdobiono ją
                  sztukaterią ze sceną nawiedzenia Marii Panny. Wokół kościoła, podobnie jak w
                  Świętej Lipce i innych kościołach pielgrzymkowych, wzniesiono krużganki, w
                  których przybywający do cudownego miejsca pielgrzymi mogli schronić się w
                  czasie niepogody, lub nawet przenocować jeśli przybywali z daleka. W czterech
                  rogach zbudowano kaplice, w których odprawiano msze gdy tłumy pątników nie
                  mieściły się w kościele głównym.
                  Już w 1772 roku powstał w Krośnie konwikt dla księży emerytów, który działał do
                  XX wieku. Dziś w tym budynku mieści się plebania.
                  • tralala33 Re: Krosno koło Ornety 23.04.06, 16:15
                    Kiedy trafiłam do Krosna parę lat temu wokół kościoła trwały prace remontowe,
                    dość niemrawe bo pracy tam ogrom, a środki pewnie niewielkie. Zupełnie pusty
                    kościół był otwarty – nie wiem, czy to stała praktyka, czy akurat pracujący
                    robotnicy wyszli zostawiając kościół bez opieki sad
                    Krosno ma jeszcze jedną legendę. Ponoć dawno, dawno temu, jeszcze przed budową
                    kościoła krośnieńskiego, złodzieje skradli kielich z kościoła w sąsiedniej
                    parafii. Hostie wyrzucili na pobliskiej łące pod Krosnem i uciekli ze swoim
                    cennym łupem. Bydło pasące się na tej łące uklękło a zdumiony pasterz czym
                    prędzej pobiegł sprowadzić księdza. Na pamiątkę tego zdarzenia w tym miejscu
                    wybudowano kościół.
                    Wśród wielu zdjęć na tej stronie spora porcja fotek z Krosna, łącznie z
                    wnętrzem kościoła:
                    tinyurl.com/r6eb8

                    • rita100 Re: Krosno koło Ornety 23.04.06, 21:16
                      Panorama Krosna:
                      www.sklodowski.pl/panoramix/0000019.html\
                      Ta panorama się nie otwiera, wychodzi, ze strona nie istnieje.
                      Ale widziałam to Krosno na panoramie , niezwykle śliczne. No i jak mówiłam ,
                      wnetrze takie kolorowe i takie wesołe. Chyba juz po tym poznam kościoły
                      warmińskie. Prawie w jednakowym stylu macie te klasztory.
                      Wszystko takie kolorowe i żywe.
                      Ciekawe czy remont się już skończył ? Pewnie robotnicy tak się kręcili przy tym
                      remoncie.
          • tralala33 Święta Lipka 05.06.06, 20:58
            Odświeżam dawny wątek - czas najwyższy przyjrzeć się jednemy z najbardziej
            znanych sankturariów maryjnych, które choć z 'rodowodu' wramińskie, leży już na
            Mazurach. Jednym słowem - czas zawitać do Świętej Lipki.
            Na początek, dość nietypowo - fragment reportażu napisanego w 1947 roku przez
            Alojzego Matyniaka:
            ‘Jadę zobaczyć odległą od Kętrzyna Świętą Lipkę, ośrodek polskiego życia
            religijnego na Mazurach. Auto pędzi setką po wspaniałej szosie asfaltowej.
            Szofer, Tadeusz Wojczulanis, prowadzi pewną ręką. Po kilkunastu minutach
            zwiedzamy naprawdę rajski kącik. Pośród jezior i lasów, otoczony lipami, stoi
            monumentalny klasztor barokowy w Świętej Lipce. Wokół kalwaria z ołtarzami na
            Boże Ciało w rogach. Kościół na szczęście nienaruszony. Wnętrze wspaniałe,
            bodaj nieczęsto spotykane. Instalacja elektryczna i radiowa. Święta Lipka to
            druga Częstochowa. Czymś nadzwyczajnym jest stojąca w głównej nawie kościoła
            lipa z cudowną statuą Matki Boskiej. Kościół przechował liczne ślady polskości.
            Na ścianach i ławkach utrwalono podobizny tych (przeważnie z XVII wieku),
            którzy doznali tu łaski w cudowny sposób. Widzimy tu nazwiska jak: Szymon
            Uklejko, Jan Żydkiewicz, Jan Zimnochowski, Anna Młodzianowska, Andrzej
            Kossakowski, Maria Świderska, Hieronim Grotkowski i wiele podobnych.
            Przechowała się wielka szczerozłota monstrancja w kształcie lipy oraz ornaty
            ufundowane przez króla Jana III Sobieskiego. Rządca klasztorny, o. Fryderyk
            Szulte, Mazur, wspomina o pięknej bibliotece, posiadającej wiele białych
            kruków.’
            • tralala33 Re: Święta Lipka 10.06.06, 21:05
              Najwięcej informacji o Świętej Lipce można znaleźć na stronie gospodarzy
              sanktuarium
              www.jezuici.pl/swlipka/page_pl/hist_pl.htm
              Święta Lipka- Leży około 70 kilometrów na północny wschód od Olsztyna i 6
              kilometrów na wschód od Reszla. Początki sanktuarium maryjnego sięgają XIV w. i
              znamy je tylko z opowiadań ludowych przekazywanych ustnie przez kilka wieków.
              Najwięcej informacji mamy w dokumentach spisanych i wydanych w XVII wieku.
              Autor jednego z pism mówi o początkach Świętej Lipki: "Jest w Prusach słynne
              miejsce, które wzięło nazwę od lipy. Bo od bardzo dawna stała na tym miejscu
              rozłożysta lipa, a na niej prawie z pierwszym posiewem chrześcijaństwa w
              Prusach - pojawiła się figurka Matki Boskiej z Dzieciątkiem, dzieło rąk
              Boskich". Najbardziej znane podanie spisane w połowie XVII wieku przez księdza
              Piotra Althoffa z kolegium w Reszlu mówi o pewnym człowieku skazanym na śmierć
              i więzionym w kętrzyńskim zamku. W ostatnią noc przed egzekucją nieszczęśnikowi
              pokazała się Matka Boska, dała mu nóż i kawałek drewna z prośbą, by wyrzeźbił
              jej postać a figurkę postawił na lipie przy drodze do Reszla. Skazaniec
              posłusznie spełnił Jej wolę i następnego ranka pokazał sędziom piękną figurkę
              Matki Boskiej. Ci wysłuchali jego historii o objawieniu i uwolnili go. On zaś
              ruszył na poszukiwanie lipy, po czterech dniach znalazł ją w miejscu, gdzie
              dziś wznosi się świątynia. O miejscu tym zaczęły krążyć pełne cudów opowieści,
              jak na przykład to:
              „Pewnego razu przejeżdżał tamtędy jakiś szlachcic bogaty, ale niewidomy. Jego
              woźnica ujrzał niezwykłe światło, zatrzymał więc wóz i podszedł bliżej.
              Zobaczył na lipie figurkę Matki Boskiej otoczoną dziwnym światłem. Wrócił i
              oznajmił to swemu panu, Ten kazał się zaprowadzić przed lipę, dotknął ręką
              drzewa i figurki, a potem swoich oczu i natychmiast odzyskał wzrok. Bez pomocy
              wsiadł na wóz i wrócił do domu.” (ks. J. Paszenda)
              • tralala33 Re: Święta Lipka 10.06.06, 21:07
                W 1525 wiara katolicka została zakazana w państwie pruskim, a kult świętych
                uznano za zabobon. Tłum z Kętrzyna obrabował i zburzył kaplicę, lipa została
                wycięta, a figurkę utopiono w Jeziorze Wirowym. W 1618 r. katolicy odzyskali
                swobody wyznaniowe, a sekretarz króla Zygmunta III Stefan Sadorski wykupił całą
                Świętą Lipkę. Administracja i prawo użytkowania Świętej Lipki zostały
                przekazane Jezuitom. Wybudowano kaplicę, w której umieszczono kopię obrazu
                Matki Boskiej Śnieżnej. Odbudowa kaplicy zapoczątkowała rozkwit sanktuarium. W
                Prusach i na Warmii trudno było znaleźć człowieka, który by choć raz nie
                przyszedł z pielgrzymką do Świętej Lipki. W 1685 Jezuici przygotowywali teren
                pod budowę, gromadzili materiały, ścięto część wzgórza, zasypano bagna, a grunt
                umacniano wbijając gęsto długie pale olchowe okute na końcu żelazem. Kamień
                węgielny poświęcił biskup warmiński kardynał Michał Radziejowski 1.XI. 1687.
                Kościół został konsekrowany 15 sierpnia 1693 r. przez biskupa Jana Stanisława
                Zbąskiego z wielką okazałością w obecności licznego duchowieństwa i tysięcy
                wiernych. Kościół nie mieścił wszystkich pielgrzymów, dlatego wybudowano
                krużganek z kaplicami narożnymi. Wyposażenie wnętrza trwało ponad pięćdziesiąt
                lat. Ołtarz główny, ołtarze boczne, kunsztownie wykonane tabernakulum, organy,
                freski w kościele i w krużgankach, kuta brama, rzeźby w kamieniu i drewnie,
                dzieła artystycznego kowalstwa i ślusarstwa - to wszystko stanowi, że Święta
                Lipka jest "Perłą Baroku"- obiektem niezwykłej wartości zabytkowej, zaliczany
                do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce.
                Można się o tym przekonać przyjeżdżając do Świętej Lipki lub choćby oglądając
                te zdjęcia:
                www.jezuici.pl/swlipka/photos.html
                • tralala33 Re: Święta Lipka 10.06.06, 21:16
                  Poczkajmy co pozie Gietpe. Ja myślę, że turyści chętniej jadą do Świętej Lipki,
                  za to wierni idą za głosem serca i pewnie wielu wybierze Gietrzwałd, gdzie jest
                  ciszej i łatwiej skupić się na modlitwie.
                  • gietpe Re: Święta Lipka 11.06.06, 17:59
                    tralala33 napisała:

                    > Poczkajmy co pozie Gietpe. Ja myślę, że turyści chętniej jadą do Świętej
                    Lipki,
                    >
                    > za to wierni idą za głosem serca i pewnie wielu wybierze Gietrzwałd, gdzie
                    jest
                    >
                    > ciszej i łatwiej skupić się na modlitwie.
                    Bardziej znanym miejscem była Święta Lipka gdyż i władze pruskie i po wojnie
                    polskie starały się aby zapomniano o Gietrzwałdzie.
                    Jeśli codzi o rangę objawień to Lourdes Gietrzwałd i Fatima są miejscami
                    Objawień w Europie uznawanymi przez Kościół Katolicki.
                    W Polsce nie mamy innego miejsca Objawień tej rangi.
                    • tralala33 Re: Święta Lipka 11.06.06, 19:56
                      Tak właśnie jest, dla Kościoła katolickiego Gietrzwałd jest dziś ważniejszy.
                      Lecz i Święta Lipka była ważna w historii Warmii. A dziś przyciąga i zachwyca
                      miłośników baroku, którego na Warmii i Mazurach nie mamy tak wiele.
                      • tralala33 Re: Święta Lipka 11.06.06, 19:58
                        Organy świętolipskie – zbudował w latach 1719-1721 Jan Jozue Mosengel z
                        Królewca, nadworny organomistrz króla pruskiego. Za swoją pracę otrzymał 5850
                        guldenów oraz stary pozytyw i ‘całą resztę starych organów’. Prospekt organowy
                        przedstawia scenę Zwiastowania i orkiestrę anielską. Po prawej stronie
                        archanioł Gabriel kłania się nisko Maryi, która stoi po lewej stronie, i
                        odpowiada na pozdrowienie skinieniem głowy. Anioł na środkowej wieży gra na
                        mandolinie, a dwa kolejne anioły obracają się. Pozostałe ruchome elementy to
                        dzwonki i gwiazdy na wieżach bocznych. Ponad organami unosi się Duch Święty w
                        postaci gołębicy wśród obłoków i złotych promieni.
                        www.jezuici.pl/swlipka/photos/15.html
                        Na tych organach uczył się grać Feliks Nowowiejski. Dziś, poza codziennymi
                        prezentacjami organów, których nieodłącznym elementem jest Polonez Michała
                        Ogińskiego 'Pożegnanie Ojczyzny', w sezonie letnim odbywają się wspaniałe
                        koncerty organowe.
            • tralala33 Re: Święta Lipka 11.06.06, 20:02

              Są też podania przenoszące początki kultu na czasy przedchrześcijańskie. Jedna
              z legend podaje, że w czasach pogańskich rosła tu wielka lipa, pod którą
              Prusowie czcili swoje bóstwa i składali im ofiary. Jednak, zdaniem znawcy
              sanktuarium w Świętej Lipce, Jerzego Paszendy, nie jest to pewne. Choć Prusowie
              czcili barstuki (dusze zmarłych) pod wielkimi drzewami, to wiadomość, iż
              czynili to też w tym miejscu została spisana dopiero w połowie XIX wieku, czyli
              sześć wieków po podboju pogańskiej ziemi pruskiej przez Krzyżaków. Brak jest
              jakichkolwiek wcześniejszych wzmianek.
                • tralala33 Re: Gotyckie kościoły 17.07.06, 21:32
                  Hip hip hura - jeden z takich gotyckich kościołów, tuż pod Olsztynem, ma szansę
                  odzyskać dawny blask:
                  miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3490042.html
                  Znaleźli niebo sprzed 500 lat
                  Tomasz Kurs,17-07-2006
                  Oryginalne gotyckie malowidła z XV wieku, jedne z najstarszych na Warmii -
                  odkryli olsztyńscy konserwatorzy w kościele we wsi Wrzesina
                  Udało się to w trakcie badań konserwatorskich. (...) - Zaraz na początku pod
                  tynkiem znaleźliśmy gotycki zacheusz, czyli krzyż wpisany w okrąg - mówi
                  Justyna Dzieciątkowska. - Malowidła, które mają 500 lat, są po prostu bezcenne -
                  dodaje Szymon Konecko.

                  Podolsztyńska wieś Wrzesina została założona w 1352 roku, a więc rok wcześniej
                  od naszego miasta. Zachował się tu m.in. charakterystyczny układ zabudowy zwany
                  owalnicą - ulice tworzą zamknięty pierścień. Wyjątkowy jest też kościół
                  konsekrowany przez biskupa warmińskiego Jana Wilde w 1500 roku. Prawdopodobnie
                  równie stare są odkryte tu malowidła.

                  Na ścianach kościoła konserwatorzy Justyna Dzieciątkowska i Szymon Konecko
                  znaleźli sceny przestawiające piekło i niebo. - Prawdopodobnie jest też obraz
                  Sądu Ostatecznego, jednak znajduje się on za dobudowanym w latach 30. XIX wieku
                  chórem.
                  (..)
                  Prace konserwatorskie mają też objąć malowidła na suficie z końca XVI wieku.
                  Najpierw była na nich święta rodzina, w kolejnych latach przybywały następne
                  postacie, m.in. św. Cecylia. - Wiek w którym powstały, określaliśmy m.in. na
                  podstawie ich ubiorów - mówi Szymon Konecko.

                  O wartości kościoła decyduje to, że znaczna jego część ma jeszcze gotyckie
                  pochodzenie. Późniejsze przeróbki zmieniły nieco jego charakter. We wnętrzu są
                  barkowe obrazy. a w latach 30. XX wieku dobudowano prezbiterium. (...)

                  Badania zainteresowały stowarzyszenie "Dom Warmiński". - Chcemy w przyszłym
                  roku napisać projekt obejmujący kilka warmińskich kościółków, by przywrócić ich
                  gotycki charakter - mówi Szymon Drej ze stowarzyszenia. Pieniądze na
                  rewitalizację mają pochodzić z funduszy unijnych.
                  (...)
                  • rita100 Re: Gotyckie kościoły 17.07.06, 21:47
                    Popatrz , to ten kościół pamięta Bitwe pod Grunwaldem. Dobrze jest , że jest
                    zainteresowanie takim drogocennymi obiektami. Stare , bardzo stare koscioły
                    posiadają to co nie posiadają te nowe - historię i duszę.
              • rita100 Re: Święta Lipka 14.09.06, 22:26
                Oto urywek o Świętej Lipce zwanej warmińskiej Częstochowie z książki "Głos krwi
                i ziemi" Jana Wszebor.

                "Istnieje podanie, że figurkę Matki Boskiej wykonał podobno jakiś złoczyńca w
                więzieniu w Kętrzynie i potem zawiesił ją na pierwszej lipie w drodze do
                Reszla. Od tej pory w miejscu tym działy sie cuda. Figurkę przeniesiono do
                koscioła w Ketrzynie, lecz wróciła ona na lipę. Wówczas zbudowano tu kaplicę, a
                póżniej kosciół, miejscowość zaś nazwanoa Świętą Lipką. Na odpusty przybywały
                nie tylko katolicka Warmia, ale i ewangielicy Mazurzy, a także Kurpie z
                Kongresowki. Wtedy łańcuchy wozów zaścielały drogi i rozlegał się głośny gwar."
                schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=262
                A tu mamy cały obraz klasztoru w Świetej Lipce
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=3
                Pięknie wygląda to Sanktuarium, wielce elegancko.
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=6
                Tu podziwiamy prześliczne krużganki , sami powiedzcie, choć tu lepiej patrzeć
                tylko
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=11
                Przepiekny pomnik Matki Boskiej na dziedzińcu
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=25
                Freski, tak kolorowe, w tonacji cukierkowej
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=29
                A Brama wejściowa to tylko do podziwiania kunsztu.

                No i nojwazniejsze, to to co to jest Zabytek Kl. O
                schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=262&pos=28
                ło tam nie ziedziołam.
                To jest nojwyższe wyróznienie.
                Dzianki Gajowy za łobrazecki smile
                • rita100 Re: Święta Lipka - Frenszkowski 08.12.07, 21:13
                  "Raz w roku latem urządzane były wycieczki. Pełna wrażeń była też wycieczka do
                  pobliskiej, bo zaledwie 5 kilometrów od Reszla położonej Świętej Lipki.
                  Odbywaliśmy je pieszo. Podziwu godnym jest widok kościoła barokowego ze
                  strzelistymi wieżami i obok połozonym klasztorem pojezuickim. Kościół ten
                  wzniesiony został przez polskich biskupów warnijskich. Cudowne jest położenie
                  pomiędzy jeziorami na tle ciemnej ściany lasu. Otacza go krużganek z pięknymi
                  malowidłami na suficie i bocznej ścianie. Nad nim wznoszą się cztery kopuły i
                  szereg figur. Łączy go misternie kuta brama, wykonana przez mistrza w tym fachu
                  - Schwartza z Reszla.
                  W malowidłach jest tam pewna przerwa. Legenda mówi, że malarz spadł z drabiny i
                  się zabił. Zwłoki jego złożone został w podziemiach kościoła. Płyta w kościele
                  wskazuje miejsce jego spoczynku. Ciekawe są wszystkie napisy, wyryte przez
                  turystów na ścianie po lewej stronie krużganka przy samym wejściu. Jak wynika z
                  dat, niektóre z nich wpisane zostały kilkadziesiąt lat temu.
                  W 1922 roku zostały one częściowo zmyte.

                  Wspomnieć jeszcze trzeba o grobie nakrytym płytą leżącą wzdłuż schodków,
                  prowadzących przez krużganek do drzwi, przez które przechodzi się do plebanii.
                  Jest to stary grób jednego z parafian, który przed śmiercią wybrał sobie to
                  miejsce, zeby proboszcz, idąc do kościoła i wracając z niego, pamiętał o nim, bo
                  przechodzić musiał przez płytę nad jego grobem. Widoczny jest jeszcze napis,
                  częściowo już zatarty."
                  "Pamiętnik Warmiaka"
    • tralala33 Międzylesie 30.07.06, 20:21
      Jako że niedziela, odświeżam wątek pielgrzymkowy. Dziś króciutka wizyta w nieco
      zapomnianym sanktuarium

      W pobliżu Dobrego Miasta, poza znanym nam już Glotowem, znajduje się jeszcze
      jedno miejsce pielgrzymkowe dawnej Warmii. Jest to barokowy kościół w
      Międzylesiu (ok. 6 km od Dobrego Miasta), zbudowany w latach 1732-53 w miejscu,
      gdzie doszło do znieważenia krucyfiksu. Budowa nowego kościoła, zastępującego
      istniejącą tu poprzedni kaplicę miała więc charakter pokuty. W 1735 roku
      konsekracji kościoła dokonał biskup Ignacy Krasicki W ołtarzu głównym znajduje
      się krucyfiks pochodzący z połowy XVII wieku. Podobnie jak w innych miejscach
      pielgrzymek tak i tu wśród pątników odnotowano liczne ozdrowienia. Ciekawa jest
      fasada kościoła, oflankowana dwiema wieżami – choć kościół wybudowano w okresie
      baroku, z zewnątrz widzimy wyraźne naśladowanie pomorskiego gotyku. Wnętrze
      kościoła jest bardzo przestrzenne. Niestety, kościół jest tak mało znany, że
      nie udało mi się odnaleźć żadnego zdjęcia w internecie. Tak, trzeba zaopatrzyć
      się w kamerę i wyruszyć na pątniczą wędrówkę.
      • rita100 Re: Międzylesie 30.07.06, 21:31
        A w jaki sposób znieważono krucyfiks ?
        To niesłychane by nie było żadnego zdjęcia takiego barokowego kościoła.
        Zapomnano już o nim ? Czy może okolica wyludniona ?
      • gajowy555 Re: Międzylesie 04.09.06, 11:23
        tralala33 napisała:

        > W pobliżu Dobrego Miasta, poza znanym nam już Glotowem, znajduje się jeszcze
        > jedno miejsce pielgrzymkowe dawnej Warmii. Jest to barokowy kościół w
        > Międzylesiu (ok. 6 km od Dobrego Miasta), zbudowany w latach 1732-53 ...

        Jek tlo sia z kartó a aparatu co zrobzić do, to Woma tan kościół knypsna,
        cobyśwa go łu noju na Warniji mnieli...
    • tralala33 Klebark Wielki 17.09.06, 20:37
      Klebrak Wielki to najmłodsze sanktuarium na warmii. Powstało już w XXI wieku,
      zaś sama wieś jest dużo, dużo starsza.

      Klebark Wielki
      Wieś nad jeziorem Amelung, założona przez kapitułę warmińską w 1357 roku. Nazwa
      pochodzi od złożenia dwóch słów; klee (koniczyna) i berg (góra). W połowie XVI
      wieku zbudowano we wsi kościół, konsekrowany w 1581 r. przez biskupa Marcina
      Kromera. Najwyraźniej jednak ten kościół nie przetrwał dziejowych burz, gdyż
      pod sam koniec XIX wieku wybudowano w Klebarku Wielkim nowy kościół, w stylu
      neogotyckim. Tak został on opisany na stronie Domu warmińskiego:

      Kościół p. w. Znalezienia Krzyża Świętego i Nawiedzenia NMP

      Kościół z 1891 – 1892 r. Zbudowany na miejscu poprzedniego, późnogotyckiego z
      1581 r. Murowany z cegły, nie tynkowany z wydzielonym prezbiterium. Po obu
      stronach prezbiterium niewielkie zakrystie na planie kwadratu. Od strony
      północnej niewielka dobudówka (wejście) zakończona z trzech stron schodkowymi
      szczytami. Dach kościoła dwuspadowy kryty dachówką, przybudówka blachą, a
      zakrystia papą. Wieża na planie kwadratu zakończona namiotowym dachem. U nasady
      wieży cztery niewielkie szczyty. Wyposażenie wnętrza głównie neogotyckie. W
      ołtarzu zabytkowy portatyl z relikwiami świętych męczenników, konsekrowany w
      1674 r. Ława gdańska z XVII w., kielich z 1751 r., puszka późnobarokowa z 1756
      r. wykonana w warsztacie złotniczym Jana Giese w Olsztynie.
    • tralala33 Re: Warmia katolicka 17.09.06, 20:40
      W 1861 r. wieś Klebark Wielki zamieszkiwało 354 katolików i 13 ewangelików,
      wszyscy posługiwali się językiem polskim. Jednak w plebiscycie 1920 roku za
      Prusami Wschodnimi oddano tu 240 głosów, a za Polską jedynie 16.
      W październiku 2000 roku w Klebarki Wielkim założonop dom opieki społecznej, a
      we wrześniu 2002 utworzono sanktuarium Krzyża Świętego. Relikwie Krzyża
      podarował kościołowi w Klebarku papież Jan Paweł II, o co starał się biskup
      warmiński Edmun Piszcz oraz Polski Związek Kawalerów Maltańskich. Relikwiami i
      sanktuarium opiekują się Bracia Maltańscy.

      16 i 17 września 2006 roku w sanktuarium w Klebarku Wielkim odbyły się kolejne
      już uroczystości odpustowe ku czci Świętego Krzyża. Rozpoczeła je w sobotę o
      godz. 14.30 procesja kawalerów i dam zakonu maltańskiego z relikwiami Krzyża
      Świętego. Mszę świętą odprawił warmiński arcybiskup Wojciech Ziemba. W
      miejscowej galerii sztuki otwarto wystawę sztuki pasyjnej. W niedzielę na
      zakończenie uroczystości odbył się koncert organowy.
      www.klebark.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=14&Itemid=45
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka