Dodaj do ulubionych

Za północnym kordonem

01.10.06, 21:20
'Za północnym kordonem - Prusy Wschodnie' to książka napisana (i wydana
własnym sumptem) przez Jędrzeja Giertycha. Słada się z artykułów, które
Jędrzej Giertych (dziadek obecnego ministra edukacji wink pisał przede
wszystkim w czasie swojego pobytu w Olsztynie. Wątpię, czy po wojnie pojawiło
się drugie wydanie tej książki. Nie pamiętam już, jak pojawiła się w naszym
domu, być może był to jakiś zakup z antykwariatu. Przez długi czas leżała
obdarta (brakuje m.in. okładek), aż w końcu zanieślimy ją do introligatora
(miłośnika starych książek), który 'odkrył' pełny tytuł tej książki (znaliśmy
tylko autora, bo podpisał wstęp i 'Prusy Wschodnie', dwa słowa, które ktoś
odręcznie napisał na jednej ze stron). W tym wątku postaram się przekazać
fragmenty niektórych rozdziałów.
Obserwuj wątek
    • tralala33 Re: Za północnym kordonem 01.10.06, 21:23
      Na początek jednak kilka słów o autorze. Dziś nazwisko Giertych wzbudza wiele
      emocji. Pewnie i kiedyś bywało podobnie, jednak muszę przyznać, że Jędrzej
      Giertych to nietuzinkowa postać. O jego pobycie w Olsztynie możemy dowiedzieć
      się, że
      "Od stycznia 1931 roku J. Giertych objął stanowisko attaché
      kulturalnego w polskim konsulacie w Olsztynie (odrzucając uprzednio propozycje
      pracy w konsulacie we Frankfurcie nad Menem lub poselstwie w Teheranie). (...)
      Pracując w Olsztynie na rzecz polskiej ludności Warmii, Mazur i Powiśla -
      Jędrzej Giertych pisywał regularnie pod pseudonimem „Jedam” do „Gazety
      Olsztyńskiej” oraz wydawanego alfabetem gotyckim tygodnika „Mazur”.
      Jednocześnie poznawał kraj i ludzi, czego owocem była książka „Za północnym
      kordonem - Prusy Wschodnie”. W roku 1932, w ramach czystki przeprowadzonej w
      MSZ przez płk Becka, J.Giertych został odwołany z zajmowanego stanowiska i po
      półrocznym pozostawieniu „w stanie rozporządzalności” zwolniony z pracy. Mimo
      uchylenia tej decyzji przez Najwyższy Trybunał Administracyjny, płk Beck
      podtrzymał swoje stanowisko, a powtórne zaskarżenie sądowe nie przyniosło
      rezultatu."
      www.jedrzejgiertych.republika.pl/gierbio.htm
      • tralala33 Do Prus Wschodnich 01.10.06, 21:24

        "Banalny, obszerny dworzec z czerwonej cegły. Na peronie kilku urzędników o
        sztywnej postawie i podgolonych łbach. Ostre, twarde dźwięki niemieckiej mowy
        ze specyficznym, pruskim akcentem. Na murach wyrysowane kredą,
        hitlerowskie ‘połamane krzyże’ i napisy ‘Heil Hitler’. Jesteśmy w Prusach
        Wschodnich. Jedziemy krajem falistym i lesistym, ozdobionym wyłaniającymi się
        co chwila płaszczyznami wielkich i pięknych, srebrnych jezior. Zmierzamy do
        stolicy wschodniopruskiej polszczyzny, do Olsztyna.
        - Allenstein!"

        • tralala33 Re: Do Prus Wschodnich 01.10.06, 21:25
          "Wita nas miasteczko schludne i dobrze zagospodarowane o około 40 000
          mieszkańców, posiadające tramwaj elektryczny i niezły teatr niemiecki, będący
          wreszcie ważnym węzłem kolejowym oraz siedzibą władz osobnego okręgu
          rejencyjnego (Regierungsbezirk) – a więc jednostki odpowiadającej naszemu
          województwu. Jeżeli chodziłoby o porównanie Olsztyna z miastami polskiemi –
          przedewszystkim nasuwa się na myśl Toruń. Jednakowa wielkość obu miast,
          analogiczna ich dzisiejsza rola, pokrewność i sąsiedzkość regjonówq
          geograficznych, w których leżą, pokrewne tradycje i nawarstwienia
          cywilizacyjne – wszystko to sprawia, że między Olsztynem a Toruniem jest wiele
          podobieństw.
          Lecz rzecz najważniejsza: jakież jest oblicze narodowe tego miasta?
          Po ulicach przelewają się tłumy. Sztywni urzędnicy licznych tutejszych urzędów,
          z bliznami na lewym policzku, otrzymanemi w studenckich pojedynkach. Fertyczne
          biuralistki i sklepowe. Gimnazjaliści w okrągłych czapeczkach. A
          przedewszystkim wojsko: oficerowie i żołnierze potężnego tutejszego garnizonu –
          całe ich gromady, całe tłumy – a wraz z nimi ich żony, ich dzieci, ich
          przyjaciółki.
          Eine gut pruessiche Stadt ...
          Tak, ale czy to nie pozory tylko? Czy pod powłoką niemczyzny nie ukrywa się tam
          życie inne?
          O tem – innem razem."
          c.d.n.j.
          • rita100 Re: Do Prus Wschodnich 01.10.06, 22:23
            Łoj, bandzie to bardzo ciekawe, siydziałam i cytałam. Ciekawe co Giertych dalej
            pisze. I bardzo ciekawy jest życiorys Jędrzeja Giertycha, dziadka ministra
            edukacji. Popatrz się Tralala, jak losy ludzkie były rzucane po świecie , a
            urodził się w Sosnowcu.

            Wracając do tekstu , to ciekawe co myslał Giertych pisząc :
            Sztywni urzędnicy licznych tutejszych urzędów,> z bliznami na lewym policzku,
            otrzymanemi w studenckich pojedynkach.
            Olsztyn miasto wojskowych - tak , miasto centrum militaryzmu.

            • tralala33 Re: Do Prus Wschodnich 02.10.06, 20:48
              'z bliznami na lewym policzku' - pewnie sprawy honorowe roztrzygano
              tradycyjnie, pojedynkując się na szable (!) a może i na pistolety - jeśli na
              szable to cios zadany prawą ręką spadał na lewy policzek przeciwnika.
              • tralala33 Re: Do Prus Wschodnich 25.11.06, 21:27
                Dzianki Ol4 tero bandziewam ziedzieć doczemu mnieli te blizny:
                Zauwazylem w glebi watku, ze to was zaintrygowalosmile
                Odpowiedz wcale nie jest banalna. Otoz swego czasu podczas pobytu w
                Heidelbergu na tamtejszym uniwerku dowiedzialem sie, ze na niemieckich
                uczelniach istnial zwyczaj ze czlonkowie stowarzyszen studenckich walczyli ze
                soba ot tak dla wprawy drewnianymi (!) szablami. I to walczyli na tyle
                brutalnie , ze praktycznie wszyscy konczyli studia pokiereszowani. O ile
                pamietam zabroniono tego dopiero w czasach Hitlera.
          • tralala33 Re: Do Prus Wschodnich 02.10.06, 20:49
            c.d. "Jakie wrażenie robi Olsztyn pod względem narodowym? Wyznajmy rzecz
            przykrą odrazu: pierwsze wrażenie – to że miasto jest zupełnie niemieckie.
            Niemiecki styl miasta, zwłaszcza jego nowszych dzielnic, niemieckie napisy,
            rozbrzmiewający wszechwładnie niemiecki język, sprawiają, że polskiego podkładu
            ludowego w tem mieście i w tym kraju, trudno się na pierwszy rzut oka domyśleć.
            Ale gdy się rozejrzeć uważniej i krytyczniej – dostrzega się obraz odmienny.

            Pierwszy, rzucający się w oczy fakt – to liczba polskich nazwisk na szyldach.
            Widzi się te nazwiska co krok – jedne za drugiemi – na niektórych ulicach w
            skupieniach, prawie pozbawione sąsiedztwa nazwisk niemieckich. Większość pisana
            jest prawidłowo – z zachowaniem wszystkich ‘rz’ i ‘sz’, niektóre jednak już
            zewnętrznie zniemczone: Pajong, Kaeasch, Gellonneck, Bratt, Schliewa, Salofsky,
            Jakuptiig, itp. To nazwiska zniemczonego olsztyńskiego kupiectwa, chłopskich
            synów, którzy przywędrowali do miasta i w niem dorobili się majątku. Ludzie ci
            z reguły mówią świetnie po polsku (oczywiście gwarą ludową) i zdradzają w głębi
            serca sporo ukrytych polskich sympatyj."
            • tralala33 Re: Do Prus Wschodnich 02.10.06, 20:50
              "Czy liczne jest w Olsztynie kupiectwo polskie? Polski stan średni? Jest to
              pytanie, na które niepodobna jest udzielić odpowiedzi, bo miedzy typem
              zadeklarowanego Polaka a typem zadeklarowanego Niemca leży cała gama typów
              pośrednich, napół, na ćwierć, lub na trzy czwarte zgermanizowanych, które nie
              wiadomo gdzie zaliczyć.
              Jedno jest w Olsztynie faktem: niema tam nieomal sklepu, w którym bądź z
              właścicielem, bądź z kimś z posród jego rodziny, czy też handlowego personelu,
              nie można się było rozmówić po polsku. Już sam ten jeden fakt sprawia, że Polak
              nie czuje się w tem mieście obco.

              Tembardziej jest w Olsztynie znać obecność polskiego ludu. W dzień targowy na
              rynku polski huczy zupełnie wszechwładnie: po polsku mówią między sobą przybyłe
              ze wsi gospodynie – i po polsku bardzo często porozumiewają się z niemi również
              i olsztyńskie mieszczki."

              Tak opisał swoje pierwsze spotkanie Jędrzej Giertych, pracownik polskiego
              konsulatu w naszym mieście.

              • rita100 Re: Do Prus Wschodnich 02.10.06, 21:55
                Podobnie jak Wankowicz, który opisując targ, też pisał o przekupkach mówiących
                w gwarze, po polsku i cały handelek był w gawrze. Zjeżdzali sie wszyscy z
                okolicznych wsi i mowili w swoim jezyku. Czyli doznania Jędrzeja Giertycha i
                Wankowicza są podobne. Farba na wierzchy niemiecka ale podklad polski.
    • tralala33 Śród Filiponów nad Krutyną 03.10.06, 20:46
      Jędrzej Giertych objeździł całe Prusy Wschodnie. Artykuł o staroobrzędowcach,
      osadnikach z Rosji, zaczyna od kilku zdań, w których pisze o różnorodności
      narodowej Prus:
      "O tem, że jest w Prusach Wschodnich ludność polska, ludność niemiecka i
      ludność litewska – wie w Polsce każdy. O tem, że są na mierzei Kurońskiej
      wioski łotewskie, że są w Prusach Wschodnich Żydzi, że są też i dość liczni
      Hugenoci francuscy, narodowo i językowo już wprawdzie od bardzo dawna
      zniemczeni, jednak utrzymujący się jako grupa dość odrębna dzięki odrębności
      wyznaniowej (t.j. przynależności do kościoła „francusko-reformowanego”,
      kalwińskiego) – o tem wie wielu. Mato kto jednak wie w Polsce o tem, że jest
      również w Prusach Wschodnich – ludność rosyjska."
      • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 03.10.06, 20:47
        "Nad rzeczką Krutyną na Mazurach Pruskich, między Mikołajkami a Szczytnem,
        osiedliła się przed zgorą stuleciem garść sekciarzy wielkoruskich, zwanych
        Filiponami (staroobrzędowców), którzy uszli za granicę przed prześladowaniem
        swej wiary w swej własnej ojczyźnie. Z czasem, zachęceni ich powodzeniem w
        nowym kraju, zjawili się za nimi również i osadnicy prawosławni – i tym
        sposobem wyrosło na mazurskiej ziemi kilka ludnych wsi rosyjskich.

        Największą i najważniejszą z tych wsi jest Eckertsdorf. Jest w niej klasztor
        filipoński i dwie cerkwie; filipońska, duża, okazała, murowana, wzorowana na
        ewangelickich kościołach mazurskich i prawosławna, mała, drewniana i typowo
        rosyjska. Filiponi są w Eckertsdorfie – i we wsiach okolicznych – w wyraźnej
        większości. Prawosławni – są garstką dość nikłą."

        Zdaje się, że i Wańkowicz zawitał do osady Filiponów?
      • rita100 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 03.10.06, 20:50
        Poznaliśmy, poznaliśmy już Filiponów, czyli odłam cerkwi rosyjskiej do nas
        przywędrował. Za zgodą władz niemieckich, którzy zezwolili ze względu na
        zaludnienie Prus Wschodnich.
        • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 20:48
          To prawda, i dziś - tak jak przed wojną - do małego klasztoru w Wojnowie
          przybywają ciekawi tego świata turyści.
          "Największą i najważniejszą z tych wsi jest Eckertsdorf. Jest w niej klasztor
          filipoński i dwie cerkwie; filipońska, duża, okazała, murowana, wzorowana na
          ewangelickich kościołach mazurskich i prawosławna, mała, drewniana i typowo
          rosyjska. Filiponi są w Eckertsdorfie – i we wsiach okolicznych – w wyraźnej
          większości. Prawosławni – są garstką dość nikłą."
          Chyba się nie mylę - ten Eckertsdorf to dzisiejsze Wojnowo?

          "O osadach rosyjskich nad Krutyną głośno jest na całych Mazurach, w całych
          Prusach Wschodnich, a nawet w Niemczech. Z całej Rzeszy ciągną tam turyści,
          oglądać te „russische Dörfer”. Dochód z turystyki poważnie się do zamożności
          kolonistów przyczynia."
          • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 20:49
            "Wsie filipońskie już zdala odróżnić można od wiosek mazurskich. Składają się
            one z chałup budowanych z okrągłych kłód drzewa. (Chałupy mazurskie, o ile nie
            są murowane, lub zbudowane w „pruski mur”, składają się z bierwion
            czwórgraniastych, ciosanych.) Tylko cerkiew filipońska, wysoka, ciemno-
            czerwona, gotycka, wprowadza w błąd: dopóki się nie dojrzy krzyża
            siedmioramiennego na jej wieży, myśli się, że to kościół luterski. Ale
            cerkiewka prawosławna na drugim końcu wsi, kolorowa i cebulokształtna upewnia
            wzrok stanowczo, że to nie wioska mazurska."
            Tak to, przy okazji, dowiedzieliśmy się, jak wyglądały mazurskie chałupy.
            • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 20:56
              A jak w latach trzydziestych wyglądali mieszkańcy wsi filipońskich? Tak opisuje
              ich Jędrzej Giertych:
              "Już przy wejściu do wsi zwraca uwagę wyraz charakterystycznych twarzy starych
              mężczyzn, brodatych i długowłosych. Tylko młodzież, odziana i ogolona z
              niemiecka, upodobniła się już do swego otoczenia. Ale i ta młodzież mówi między
              sobą wyłącznie po rosyjsku.

              Coprawda – dziwna to ruszczyzna. Germanizmy i – zwłaszcza – polonizmy tak ją
              nasyciły, że zdaje się być raczej jakąś mieszaniną językową, niż określonym
              językiem.

              - Wot w etoj chałupie, w etom gehöftie na ragú mleka dostanietie –
              odpowiedziała mi jakaś kobieta na moje zapytanie, zadane w języku rosyjskim."

              Choć była kilka razy w Wojnowie i do sąsiedniego Onufryjewa zajrzałam, to
              takich brodatych starców nie miałam szczęścia zobaczyć. A język - może się
              mylę, ale wszyscy mówili po polsku, może tylko akcent nieco inny, a może to
              tylko z wrażenia tak mi sie zdawało.

              • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 20:58
                No i teraz zobaczcie co się potem stało z mazurskimi staroobrzędowcami

                www.philipponia.republika.pl/intro.htm
                Drugim historycznym terenem, na którym mieszkają staroobrzędowcy, są okolice
                Rucianego–Nidy na Mazurach. Są to wsie przez nich niegdyś założone, jak
                Gałkowo, Onufryjewo, Piaski, Śwignajno, Osiniak, czy przede wszystkim Wojnowo -
                ongiś centrum tej grupy, z czynną po dziś dzień molenną i jedynym w świecie
                żeńskim klasztorem staroobrzędowym, jeszcze zamieszkałym przez dwie mniszki.
                Niestety, dni istnienia wspólnoty wyznawców „starej wiary” w tym regionie
                wydają się być już policzone... Ta niegdyś prężna społeczność, w XIX wieku
                jedno z centrów starowierstwa w skali światowej, powoli, acz systematycznie
                zanika. Stosunkowo liczna jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku, uległa
                zdziesiątkowaniu w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiątych, na skutek nie
                tyle procesów asymilacyjnych, ile masowych wyjazdów do Niemiec. Był to los,
                który staroobrzędowcy, zwani tu filiponami, podzielili z miejscową, ewangelicką
                ludnością mazurską. Z niemal tysiącosobowej rzeszy pozostała niewiele ponad
                setka wyznawców, z tego zaledwie kilkanaście, głównie starszych wiekiem kobiet,
                kultywujących dawne zwyczaje i praktykujących jeszcze swą religię. I jedynie w
                okresie prawosławnej Wielkanocy i w sezonie letnim spotykamy w wojnowskiej
                molennie więcej wiernych. Są to ci, którzy przyjeżdżają tu autami z głównie
                hamburską czy berlińską rejestracją...

                Tak łoni so tero Mniemncy. A molenna w Wojonowie coraz bardziej przypomina
                muzeum sad
                • rita100 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 21:50
                  hehe, tak swiat idzie do przodu i z modą. Niestety lepsze warunki materialne są
                  tym co się zatraca tradycje. Ach, a ponoć oni w chałupach nie posiadali łąźni ,
                  mieli wspólną , a męzczyzni faktycznie się nie golili i to był szok dla
                  turystów.
                • rita100 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 23.11.06, 21:30
                  www.jugendzeit-ostpreussen.de/pl/filiponi-1.html
                  Filipony , zdjecia 1900 roku - swietna stronka
          • rita100 Re: Śród Filiponów nad Krutyną 04.10.06, 21:43
            Chyba się nie mylę - ten Eckertsdorf to dzisiejsze Wojnowo?

            Nie mylisz się , tak też wspomina Wańkowicz, taka nazwę podaje.
            • rita100 Re: Śród Filiponów nad Krutyną - Wojnowo 04.10.06, 21:53
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=45149480&a=45149480
              Łobaczta na łobrazecki Fedara
              • tralala33 Re: Śród Filiponów nad Krutyną - Wojnowo 05.10.06, 21:00
                Dzianki Fedar. Jeden łobrazek to je tysiąc słów smile
                • fedar Re: Śród Filiponów nad Krutyną - Wojnowo 06.10.06, 00:20
                  Jak już leżał, to co się miał kurzyć? wink
      • tralala33 Ultima Thula 05.10.06, 21:01
        Ultima Thula, ostatnia ziemia, kres ziemi - tak nazwał polską Warniję Jędrzej
        Giertych:
        'Cała Warmja na w sobie coś z polskiej Ultima Thula. Bo też jest w istocie
        wyspą. Od północy otoczona ziemiami czysto niemieckiemi, od południa krajem
        mazurskim, polsko-protestanckim, żyjącym od Warmji życiem zupełnie odrębnem,
        zdana jest na samowystarczalność i odosobnienie.
        Gdy wyjechać z Olsztyna w którąkolwiek stronę – po przejechaniu wąskiej strefy
        ziem wamijskich, trafia się w okolice, w któych życie polskie albo wogóle nie
        istnieje, albo najzupełniej śpi.
        Jadąc na północ, - w stronę Elbląga, Królewca czy Tylży, - już po przebyciu
        kilku albo kilkunastu wiosek, dostaje się wędrowiec w kraj czysto niemiecki.
        Jadąc w stronę Polski, w stronę Torunia, Warszawy, czy Suwałk, opuszcza Polad
        ziemię warmijską, w której czuł się jak w ojczystym kraju – i musi przebrnąć
        przez Mazury, gdzie wprawdzie rozbrzmiewa głośno język polski, oraz gdzie
        odszukać można i świadome ogniska ducha polskiego – gdzie jednak ogólny ton
        życia jest raczej pruski. – To też Warmja polska – te półtora powiatu
        (Olsztyński i poł Reszelskiego) zamieszkane przez ludność polsko-katolicką – te
        kilkadziesiąt polskich wiosek z jednym miastem (Olsztyn) i dwoma miasteczkami
        (Wartembork i Biskupiec), oderwane od Polski przy pierwszym rozbiorze, ma się
        do pozostałych ziem cywilizacyjnie polskich, tak jak wyspa ma się do
        kontynentu.'
    • tralala33 Elbląg 07.10.06, 20:18
      Przypomnę, bo już pojawił się ten opis na Forum Olsztyna, co Jędrzej Giertych
      zauważył w czasie swojej wyprawy do Elbląga:
      " Elbląg, to jakby przedrozbiorowa Gdynia. Drugi port polski, uzupełniający
      Gdańsk w jego zadaniach, a w pewnych momentach odgrywający rolę jego
      konkurenta.
      Elbląg leży nad krótką, lecz obfitą w wodę rzeką Elblążką, dostępną dla
      morskich statków o mniejszym tonażu i łączącą się z Nogatem, a więc z systemem
      Wisły. Powstał on w wieku XIII i rozwinął się za czasów polskich w spore miasto
      porowe, którego rozkwit opierał się o polskie zaplecze. Nigdy nie dorównał
      Gdańskowi, był jednak zawsze miastem sporym i zasobnym. Za rządów pruskich
      zmniejszyło się jego znaczenie handlowe – wszak i Gdańsk dużą część handlowego
      znaczenia wówczas stracił, - rozwinął się tam jednak spory przemysł, zwłaszcza
      metalurgiczny (stocznie okrętowe itd.), który uratował miasto od upadku.
      Ponadto zbudowanie kanału Elbląskiego (Oberlandkanal) dało Elblągowi nowy teren
      ekspansji żegługi śródlądowej i nowe zaplecze. To też w lata powojenne wpłynął
      Elbląg jako miasto daleko wprawdzie w tyle pozostające za Gdańskiem a nawet
      Królewcem, jednak mimo to dość duże (70.000 mieszk.) i zarówno jako port, jak
      jako centrum przemysłu odgrywające rolę wcale poważną."
      • tralala33 Re: Elbląg 07.10.06, 20:20

        'Lata powojenne w wysokim stopniu tę pozycję Elbląga zniweczyły. Elbląg,
        związany z dorzeczem Wisły, należy z natury swego położenia geograficznego do
        obszaru gospodarczego Polski. To też jeśli rozbiory, które od Elbląga (tak jak
        i od Gdańska) odcięły środkowy i górny bieg Wisły, oraz skierowały ku
        Szczecinowi handel Wielkopolski, przyniosły Elblągowi szkodę – to odbudowanie
        niepodległej Polski przy jednoczesnym pozostawieniu Elbląga przy Niemcach, a
        więc zredukowanie jego zaplecza do obszaru kanału Elbląskiego i ziemi
        Malborskiej, zepchnęło Elbląg jako centrum handlowe i portowe do stanu niewiele
        się różniącego od nicości.'
        • tralala33 Re: Elbląg 07.10.06, 20:20
          'Również i jako centrum przemysłu utracił Elbląg dużą cześć swego znaczenia.
          Mimo poparcia rządowego, przemysł metalurgiczny elbląski ledwo wegetuje.
          Niektóre zwłaszcza jego działy (np. budowa torpedowców – a więc przemysł
          wojenny) z natury rzeczy nie bardzo się tu mogą rozwijać z uwagi na to, że
          Elbląg z miasta, położonego w głębi Niemiec stał się miastem pogranicznym.' Z
          Elbląga hanzeatyckiego (bardzo urokliwego) przeskoczmy do Elbląga z okresu
          międzywojennego, kiedy to attaché kulturalny Polskiego Konsulatu w Olsztynie
          miał okazję wędrować po elbląskiej starówce. Oto jego wrażenia:
          „Tak tu jest podobnie od Gdańska! Tylko ruch i bogactwa mniej, tylko przepych
          pamiątek dziejowych skromniejszy. W porcie, na Elblążce, przeciętej mostem
          zwodzonym, podnoszonym dla przepuszczania statków, stoi kilka zaledwie, niezbyt
          dużych morskich parowców, przeważnie pod niemiecką banderą, poza tem kilka
          żaglowych szkunerów i kilkanaście berlinek. Długi, malowniczy rynek, widocznie
          wzorowany na Długim Rynku w Gdańsku – bardziej od tamtego prowincjonalny i bez
          porównania cichszy. Kamienice patrycjuszowskie i gmachy publiczne mniejsze i
          uboższe. W całem mieście więcej znać pruskiej gospodarki, tego
          parwenjuszowskiego ducha szablonu i tego upodobania do nowoczesnego, tandetnego
          blichtru, który niweluje wszystko to, co malownicze i stare. (...) Ale mimo
          tych wszystkich różnic – czuje się wyraźnie, że Elbląg to mniejsze wydanie
          Gdańska. Ten sam nastrój ulic i uliczek, ten sam styl kościołów i gmachów
          publicznych, ten sam wdzięk mieszczańskich kamienic o uroczych schodkach i
          ganeczkach, przez które równie dobrze jak w Gdańsku mogłaby wyglądać
          Deotymy ‘Panieneczka z okienka.’
          • tralala33 Re: Elbląg 07.10.06, 20:21
            'Elbląg jest zresztą miastem niemieckim – i był niem zawsze. Ale niemiecki
            patrycjat mieszczański elbląski, wyposażony nawiasowo mówiąc w duże prawa, np.
            w prawo posiadania majątków ziemskich, był ongiś patrjotycznie po polsku
            usposobiony. Warto zajrzeć do książki dr. M. Bara ‘Der Adel und der Adlige
            Grundbesitz in Polnisch Preussen zur Zeit der preussischen Besitzergreifung’,
            zawierający między innemi spis patrycjuszów elbląskich, by się przekonać, ilu
            młodych patrycjuszy elbląskich służyło w polskim wojsku.
            Dzisiaj – jest to już tylko przeszłość. Niema wprawdzie w Elblągu tej
            zaciekłości nastrojów antypolskich to w Gdańsku, jest jednak atmosfera
            niezaprzeczalnie niemiecka i nam obca.'
          • rita100 Re: Elbląg 07.10.06, 20:59
            Czyli Elbląd to taka miniatureczka Gdańska. Zresztą tez mi się wydaje , że
            Elbląkowi biżej do Gdańska i duszą niż do Olsztyna. Poprzednicy to tez widzieli.
            A czy wiesz Tralala, że Wankowicz korzystał z tej ksiązki Giertycha , bo ujął
            ją w swojej bibliografi.
            • tralala33 Re: Elbląg 07.10.06, 21:03
              Tego nie wiedziałam ale teraz już wiem smile Czyli ta książka Giertycha na coś się
              przydała, a nikt jej nie chciał wydać drukiem. Pewnie uważano, że to
              nieinteresujący Polaków temat.
    • tralala33 Pojezierze Mazurskie 09.10.06, 20:40
      Jeśli Wańkowicz korzystał z Książki Jędrzeja Giertycha przed swoją wyprawą
      tropami Smętka, to na pewno dokładnie przeczytał rozdział zatytułowany ‘Prusy
      Wschodnie jako teren turystyczny dla Polaków’. Zaczyna się on, z dzisiejszego
      punktu widzenia, zaskakująco: ‘W przekonaniu ogółu polskiego Prusy Wschodnie to
      teren płaski, jałowy i niczem nie mogący zaciekawić obcego turysty.’ Dziś -
      przyznacie - spojrzenie na Mazury (i Warmię jest zupełnie inne).
      • tralala33 Re: Pojezierze Mazurskie 09.10.06, 20:41
        Dalej jednak Jędrzej Giertych przekonuje, że warto Prusy Wschodnie odwiedzić
        turystycznie:
        ‘Jest to kraj odznaczający się bardzo dużem urozmaiceniem pejzażu i posiadający
        wcale niemałą ilość zasługujących na zwiedzenie zabytków historycznych. (...)
        Główną atrakcją turystyczną Prus Wschodnich jest pojezierze Mazurskie. By
        uzmysłowić polskiemu czytelnikowi, czem ono jest z punktu widzenia
        turystycznego, wystarczy powiedzieć, że tak ostatnio licznie odwiedzane przez
        polskich kajakowców i letników pojezierze Suwalskie (Wigry i Serwy) jest
        zaledwie niepozornem odgałęzieniem Mazurskiego pojezierza. Urozmaicenie
        pejzażowe jezior Mazurskich nie da się poprostu opisać. Są tam istne małe
        morza – jak Mamry (Mauersee), nad którem stoi nawet mała latarnia morska,
        wskazująca drogę do Węgoborka, jak Niegocin (Löwentin See), a przedewszystkiem,
        jak Śniardwy (Spirding See) – wielki trójkąt o 119 kilometrach kwadratowych
        obszaru, którego brzegi nawet przy najbardziej przejrzystej pogodzie ledwo
        majaczą w oddali, a przy najlżejszem zamgleniu gubią się z oczu zupełnie. Fala
        na tych jeziorach osiąga bezmała siłę fali morskiej – a wyspy na nich, na
        przykład śliczne, czarne, zalesione wysepki na Śniardwach, robią wrażenie
        samotni, zagubionych na morzu. Na niektórych wyspach na tych jeziorach, np. Na
        wyspie Czarci Ostrów (Spirdingswerder) na Śniardwach – znajdują się całe
        wioseczki.’
        Teraz trzeba zajrzeć do Galerii olsztyńskiej i poszukać zdjęć z Wielkich Jezior
        Mazurskich - pamiętam, ze były.
        • rita100 Re: Pojezierze Mazurskie 10.10.06, 20:58
          " Fala na tych jeziorach osiąga bezmała siłę fali morskiej" - he, nikt tak nie
          zajmował się falą jeziora, to rzadkość. Jak dotychczas to i Wańkowicz o fali
          nie wspominał.
          W Galerii jest dużo zdjęć pięknych, że aż cięzko wybierać.
          • tralala33 Re: Pojezierze Mazurskie 11.10.06, 20:15
            No to ja wybieram przepiękne zdjęcia Chwillki
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=37505775&v=2&s=0
            • rita100 Re: Pojezierze Mazurskie 11.10.06, 21:57
              Przepiekne te zdjęcia i strasznie oprócz jezior podziwiałam Mikołajki. Mie
              wyobrażałam sobie , że tak wyglądają.

              Ale Fredka zdjęcia nie sa tez gorsze smile
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=708&w=36169748&v=2&s=0
      • tralala33 Olsztyn polski 28.10.06, 20:34
        Dziś Jędrzej Giertych szuka śladów polskości w przedwojennym Olsztynie.
        "Idąc ulicami Olsztyna i rozglądając się po szyldach jego biur i sklepów,
        niekiedy nieoczekiwanie napotykamy jakiś samotny napis polski. Oto ‘Gazeta
        Olsztyńska’ – napis na niewielkim domku, zawierającym, prócz mieszkań, małą
        polską księgarenkę i nieźle zagospodarowaną drukarnię, w której drukowane są
        dwie polskie gazety, katolicka, codzienna, wychodzącą już od 45 lat, ‘Gazeta
        Olsztyńska’ i wychodzący dwa razy na tydzień, ewangelicki ‘Mazur.’ Oto duża
        narożna kamienica, już zdala pociągająca ku sobie wzrok napisem ‘Bank Ludowy’;
        to ‘Dom Polski’, w którym prócz banku polskiego, mieszczą się biura różnych
        polskich stowarzyszeń, mieści się klub polski, mieści się sala dla przedstawień
        teatralnych, mieści się wreszcie, będący w rekach polskich, hotel z restauracją
        i liczne mieszkania inteligencji polskiej. Oto w bocznym zaułku śpichrz i biura
        polskiej spółdzielni handlującej ziemopłodami, nawozami sztucznemi, drzewem i
        węglem – zwącej się ‘Rolnik’. Oto na jednym z placów tarcza z białym orłem i
        napisem ‘Konsulat Rzeczpospolitej Polskiej’.
        Jak na małe miasto – to dużo. Polaków świadomych i zadeklarowanych jest w tem
        mieście znać, - każdy o nich wie, każdy się z nimi styka."

        O "Gazecie Olsztyńskiej, 'Domu Polskim' i Konsulacie słyszałam. Ale o tej
        spółdzielni rolniczej - nie. Ciekawe, kto ją założył?
        • tralala33 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:35
          "Tembardziej jest w Olsztynie znać obecność polskiego ludu. W dzień targowy na
          rynku język polski huczy zupełnie wszechwładnie: po polsku mówią między sobą
          przybyłe ze wsi gospodynie – i po polsku bardzo często porozumiewają się z
          niemi i olsztyńskie mieszczki.
          Z pośród ludności samego miasta – robotnicy, służba domowa, nawet pewien odłam
          pomocników handlowych i rzemieślników posługują się między sobą częściej
          językiem polskim niż niemieckim. Nawet z ust kolejarza, konduktora w tramwaju,
          listonosza – można nieraz mowę polską i przyznanie do utajnionych polskich
          sympatyj usłyszeć – gdy żaden Niemiec z pobliżu ucha nie nadstawia."

          Posuchałoby sia ty godki w dzień targowy smile))
          • tralala33 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:35
            "Jest jedna dziedzina, w której polskość ma w Olsztynie pozycję bardzo mocną:
            to dziedzina religijna. Kapliczki i figury religijne w obrębie miasta albo nie
            noszą żadnych napisów, albo noszą polskie. Jest tu kapliczka z napisem ‘Od
            powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie’ i posąg Chrystusa z
            napisem ‘Idź za mną’. Wielu ludzi, pozornie zupełnie zniemczonych,
            wychowujących dzieci po niemiecku, w wyborach głosujących na listy niemieckie,
            przychodzi do kościoła na nabożeństwa polskie, modli się z książeczek polskich,
            uczęszcza na nabożeństwa majowe. Są coprawda i tacy, którzy przychodzą z dwoma
            książeczkami (polską i niemiecką) – i modlą się z polskiej, gdy nie usiadł koło
            nich nikt spośród znajomych – w tym ostatnim przypadku posługują się
            ostentacyjnie książeczką niemiecką (autentyczne!).
            Reasumując wrażenia – niepodobna jest uznać Olsztyna za miasto niemieckie. Jest
            to miasto o wyrazie zmąconym, niby germańskie, pruskie, w niemieckości swojej
            niezachwiane – w istocie podszyte polskością, dziś zdławioną, zepchniętą na
            ostatni plan, trzymaną krótko w karbach – lecz mimo to żyjącą."
            • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:47
              Nawet nie mozna z tym dyskutować. Tak widziany był wtenczas Olsztyn, polski
              Olsztyn.
          • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:42
            Tak , targ to zycie takie prawdziwe. Tam wszyscy się znają i wiedza kto z kim
            sprzedaje, co kupuje - takie skupisko swoich ludzi. To dowód na życie polskie.
            • tralala33 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:47
              Tak to w niemieckim Allenstein Jędrzej Giertych szykał polskich śladów. A cZy w
              dzisejszym, polskim Olsztynie wypatrzymy ślady niemieckości?
              • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:48
                Też nad tym myślałam. Czy dzisiejsi Niemcy szukają swoich śladów w ten sam
                sposób co Giertych czy Wańkowicz ?
                • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:49
                  Znajdą rzeczy martwe, ale nie ludzi.
                  • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:49
                    Znajdą to co stworzyli na skutek władzy, ale nie znajdą duszy, bijących serc.
                    • tralala33 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:54
                      Tak po wojnie mowili 'Warmia i Mazury w Polsce, a Warmiacy i Mazurzy w
                      Niemczech'. Ale na początek może zajrzyjmy do Domu Kopernika, w nim siedziba
                      Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej', można też uczyć się tu języka
                      niemieckiego.
                      www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=94&idz=5716
                      • tralala33 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 20:55
                        Am zaboczyła poziedzieć -
                        'Dom Kopernika', żeby było ciekawiej, stoi vis a vis 'Domu Polskiego', o ktorym
                        pisał Giertych. Przewrotna historia.
                        • rita100 Re: Olsztyn polski 28.10.06, 21:01
                          www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=5&ido=94&idz=5716
                          W pieknym budynku znajduje się Mniejszośc Niemiecka. Pewnie sią zainteresowani
                          renowacją śladów niemieckości i odbudowywaniu przyjaźni i współpracy.
        • tralala33 Dom Polski 29.10.06, 13:44
          Dziś, dzięki Jędrzejowi Giertychowi, zajrzymy do Domu Polskiego (dziś siedziba
          OBN-u) w dzień targowy:
          ‘Oto dzień targowy. We wszystkich biurach i instytucjach Domu Polskiego ruch.
          Trzeszczą maszyny do pisania – ślęczą nad niemi młode urzędniczki, rodowite
          warmijaczki, chłopskie córki. Kierownicy biur i instytucje – wszystko ludzie
          niestarzy, energiczni i dzielni, pochodzący ze wsi i z całą Warmiją
          skoligaceni – przyjmują interesantów. Mówią polskim językiem literackim – ale
          czasem, w tonie żartobliwym, padnie z ich ust parę słów lub zdań w gwarze.
          Interesanci – wszyscy mówią gwarą.
          Przychodzą stare chłopy wąsate, z biczyskiem w ręku – baby w chustach na
          głowie, z kobiałkami jaj, zaaferowane targiem, wpadające jak po ogień –
          przychodzi sękata, twarda, patrjotczna młodzież. Idą najpierw do banku. Niosą w
          garści ‘psiańć marków’ świeżych oszczędności, albo procent lub ratę spłacanej
          pożyczki. Przychodzą też z prośbami o pożyczki nowe.- Idą następnie do biur
          Związku Polaków lub Towarzystwa Szkolnego, - przynoszą ‘trojaka’ (10 fenigów),
          lub dwa ‘trojaki’ składki, - opowiadają, co nowego zaszło u nich lub dopytują
          się o wiadomości z szerszego forum. Nieraz taki niepozorny chłopina w
          zabłoconych butach i zniszczonej czapce, z siwiejącą, rozczochraną czupryną, -
          to wyrobiony działacz społeczny, czujny na wszystko co się w jego wiosce dzieje
          i coby mogło zagrażać jej polskości – to nieustraszony bojownik, umiejący się
          oprzeć solidarnemu frontowi wszystkich potentatów lokalnych: hakatysty-
          nauczyciela z niemieckiej szkoły, germanizatora-księdza, sołtysa, żandarma,
          karczmarza. Przynoszą meldunki o stanie poszczególnych narodowych poczynań w
          danej wiosce, - upominają się o zaspakajanie ich potrzeb, - o urządzenie wiecu,
          przyśpieszenie założenia polskiej szkoły, o ogłoszenie tej czy innej
          obchodzącej ich wiadomości w gazecie. Gdy nie mają żadnego konkretnego
          interesu – przychodzą dla pogawędki.’
          • rita100 Re: Dom Polski 29.10.06, 19:52
            Czyli Dom Polski stnowił taką ostoję polskości. Wszyscy ze wszytkimi sprawami
            tam się zgłaszali. Założę się , że przekupki chodziły nawet rozmieniać
            pieniądze by móc wydawać klientom na targu. Oj, tętnilo tam zycie, tętniło.
            • tralala33 Re: Dom Polski 29.10.06, 20:29
              Zieczorem też buło w Domu Polskim gwarno i wesoło smile

              ‘Wieczorami – tętni w Domu Polskim praca wewnętrzna. Chór kościelny na polskich
              nabożeństwach ćwiczy w czterogłosowym śpiewie. Zespół amatorski odbywa próby
              teatralne. Towarzystwa odbywają swoje posiedzenia, obrady, konferencje. Od
              czasu do czasu odbywają się wielkie zebrania, przedstawienia, zabawy. – A kiedy
              się nic ważnego nie dzieje, - inteligencja polska, dla wypoczynku, zbiera się
              na piętrze, w klubie polskim – i przy szklance piwa, przy szachach, lub
              bilardzie, - gwarzy o sprawach publicznych, będących jedynym tematem wszystkich
              jej zainteresowań i rozmów.’

              • rita100 Re: Dom Polski 06.11.06, 21:13
                Widac , że w Domu Polskim tetniło zycie.... piwo, szachy , bilard , pewnie i
                karty, skaty itd smile


                Jędrzej Giertych i jego książka 'Za północnym kordonem' jest bardzo popularna,
                udało mi sie znaleź nawet wzmiankę o niej i autorze. Ale podobnie jest napisane
                o Olsztynie z 1920-1939 roku , to nie bedę się powtarzać. A mieszczki
                olsztyńskie specjalnie dla potrzeb targu musiały wparawiać sie w gwarę by sie
                porozumieć smile Jak to jest w mieście, zapomina sie najczęściej ojców mowę.
          • tralala33 Na Warmji niemieckiej 10.11.06, 20:42
            Byliśma na polskiej Warniji tak tero z Jędrzejem Giertychem łobaczymy Warnija
            mniemniecka. A gdzie to je - tak psisze:
            "Terytorjum dawnego księstwa biskupiego Warmijskiego dzieli się etnograficznie
            na dwa obszary, odgrodzone od siebie, jakby nożem ciął: mnejszy, polski, na
            południu, z miastami Olsztynem, Wartemborkiem i Biskupcem, oraz większy
            niemiecki, na północy, z miastami Braniewem, Fomborkiem, Licbarkiem, Ornetą,
            Melzakiem, Dobremmiastem, Reszlem, Bisztynkiem i Jezioranami. Istnieją jednak
            czynniki, które tworzą z całej Warmji jedną całość, silnie różniącą się od ziem
            okolicznych: są niemi wyznanie katolickie i polskie tradycje historyczne.
            Rubież między niemiecką częścią Warmji a sąsiedniemi ziemiami niemieckimi na
            wschodzie (Natangia) i zachodzie (Oberland) jest równie głęboka i wyraźna, jak
            rubież między polską częścią Warmji a Mazurami. Każdy tubylec nazywa tę rubież
            granicą (była ona granicą polsko-pruską przed rokiem 1772). Mowa ludności po
            jednej i po drugiek stronie tej granicy różni się djalektem. Cały tryb życia,
            cała cywilizacja, cała struktura duchowa ludności jest i była tu i tam inna."

            A dzisiaj - czym rózni się Warmia od Mazur?
            • tralala33 Re: Na Warmji niemieckiej 10.11.06, 20:43
              Dwa dni przed wyborami nie obędzie się bez polityki, obyśmy takich wyborów jak
              oberlandczycy nie dokonali sad

              "Politycznie Warmja niemiecka jest i była zawsze twierdzą partji centrowej, -
              Natangia i Oberland, ongiś niemiecko-narodowe, dziś głosują na Hitlera."
              • tralala33 Re: Na Warmji niemieckiej 10.11.06, 20:44
                "Nawet pejzaż inny jest tutaj i tam: Warmja odznacza się obfitością
                napotykanych co krok krzyżów i kapliczek przydrośnych, których na obszarze
                byłych Prus Książęcych niema wcale (Nawiasowa uwaga: wedle kilku niemieckich
                słowników gwarowych takie kapliczki przydrośne mają w narzeczu wschodnio-
                pruskich Niemców zwać się ‘Boschamenka”. Nie zdołałem, niestety, informacji tej
                sprawdzić bezpośrednio z ust ludności)."

                No to mowam nasze kapliczki co noma mózio kaj je Warnija a kaj Mazury smile
                • rita100 Re: Na Warmji niemieckiej 10.11.06, 20:51
                  Chyba i sami Niemcy rozróznali te okolice po 'Boschamenka'. Przeciez
                  ewngielicy to byli.
              • rita100 Re: Na Warmji niemieckiej 10.11.06, 20:49
                No tak , Mazury były prawie zniemczone, kiedy Warnija dzięki kościołowi jakoś
                się trzymała.

                A dzisiaj - czym rózni się Warmia od Mazur?
                Dobre pytanie , myslące. Chyba dzisiaj już nie ma róznicy.
                Poniewaz jestem z daleka, to nie jestem w stanie odpowiedziec ani wyczuć.
                W kazdym razie róznica dawniej była kolosalna i poznawana po gospodarce jak na
                DZiałdowszczźnie przykładowo.
    • tralala33 Wśród polskich dworów 27.11.06, 21:11
      Dziś Jędrzej Giertych będzie gościł u polskiej szlachty zasiedziałej na
      Powiślu, na Ziemi Malborskiej. Nie zapomni jednak o Warmiji smile

      "Trzy są w dzisiejszych granicach Prus Wschodnich polskie etnograficzne
      regjony: Mazury, Warmja i ziemia Malborska.
      Warmija jest wyspą: zgodnie z warunkami życia wyspiarskiego związana jest z
      polskim kontynentem nieco luźniejszymi węzłami, - natomiast na wewnątrz tworzy
      organizm zamknięty i odwiecznie ukształtowany jako jednolita całość,
      odznaczająca się silnem poczuciem regjonalnej odrębności. Ziemia Malborska jest
      półwyspem Pomorza – mimo pewnych cech swoistych zrośnięta jest tysięcznymi
      węzłami zadzierzgniętymi z krajem poza Wisłą.
      Najważniejszą jednak różnicą między polską Warmją a polską ziemią Malborską
      jest różnica struktury społecznej. W biskupim księstwie Warmijskim, rządzonem
      przez kler, nie wytworzyła się dziedziczna wielka własność ziemska – nie
      wytworzyła się polska szlachta. Polacy warmijscy są więc społeczeństwem
      chłopskiem – typową demokracją rolniczą, tego typu co społeczeństwo łotewskie,
      estońskie, litewskie, słowackie, słoweńskie. Niema tam innych ludzi oprócz
      wieśniaków, oprócz księży i inteligentów miejskich, wyszłych z pod strzech i
      nieporwanemi węzłami stosunków pokrewieństwa i wspomnień dzieciństwa
      związanych z wsią i z ludem.
      Ziemia Malborska, która należała do Polski bezpośrednio, nie różni się
      strukturą od reszty ziem polskich; jest krajem szlachty. Polskie pałace i
      dwory, należące do zasiedziałych rodzin szlachty miejscowej (której
      najwybitniejszymi przedstawicielami są hr. Sierakowscy oraz Donimirscy – ci
      ostatnie siedzący w Prusach Królewskich od pięciu stuleci) – nadają
      etnograficznie polskiej części ziemi Malborskiej wybitne i typowo polskie
      piętno."
      • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 27.11.06, 21:15
        Tak pierw noma Giertych łobjaśni gdzie buła ta polska kraina na Ziemni
        Malborskiej:
        "Polska ziemia Malborska – to właściwie tylko niecały powiat Sztumski i skrawek
        Kwidzyńskiego. Obszar etnograficzny polski przysuwa się pod Malbork bardzo
        blisko, nie sięga jednak aż pod same jego mury. Na obszarze tym siedzi około 20
        tysięcy głów polskiego ludu (mniej więcej o połowę mniej niż na Warmji).
        - na chwiułka zrobzia przerwa - patrzajta jek śmnieśnie napsiał to: siedzi 20
        tysięcy głów' smile
        Polska ziemia Malborska – to okrąg polski od góry do dołu. Polską jest
        autentyczna, zasiedziała szlachta, trzymająca jeszcze dziś w swem ręku sześć
        czy siedem dużych kompleksów własności ziemskiej. Polskie było przed wojną, a i
        po dziś dzień silną placówką polskości pozostało, miasto Sztum. Polską jest
        zamożna warstwa ‘gburów’, szczytami swemi nieomal sięgająca drobnego
        ziemiaństwa – posiadająca gospodarstwa pięćdziesięcio, stu, dwusto, nawet i
        trzystomorgowe. Polski jest wreszcie lud bezrolny, pracujący w majątkach
        szlacheckich i gospodarstwach chłopskich."
        Tak popatrzta na to mniasto Sztum
        www.sztum.prv.pl/
        • rita100 Re: Wśród polskich dworów 27.11.06, 21:25
          Czyli mamy rozumieć co na Warmii nie buło szlachty. Nie znajdziem szlachcica.
          Jedynie na ziami malborskiej. Tlo możem noleź bogatych gburów.
          Tak fejn łokreślenie - siedzi 20 tysiancy głów smile))
          • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 27.11.06, 21:30
            No jo, nie buło. Buł książę biskup a reszta gbury. A te psiańdzisiont morgów to
            dużo?
            • fedar Re: Wśród polskich dworów 27.11.06, 23:04
              Jak się okazuje, samo określenie "morga" jest mało precyzyjne. Za Wikipedia:

              1 morga chełmińska ≈ 0,56 ha
              1 morga dolnoaustriacka = 0,5755 ha
              1 morga nowopolska = 0,5598 ha
              1 morga pruska duża = 0,5673 ha
              1 morga pruska mała
              (zwana też morgą magdeburską) = 0,2553 ha

              To pewnie zależało od tego, na jakim prawie zasadźca zakładał wieś. Ziemia Malborska - to pewnie wsie zakładano na prawie chełmińskim (a może jakim innym?)
              Rożnica między "najmniejszą" i "największą" morgą jest ponad dwukrotna.
              • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 20:34
                Fiu, fiu - z tego wynika, że zamożny gbur mógł mieć nawet i 150 ha. To i dziś
                by sia radował.
              • gietpe Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 22:13
                fedar napisał:

                > Jak się okazuje, samo określenie "morga" jest mało precyzyjne. Za Wikipedia:
                >
                > 1 morga pruska mała
                > (zwana też morgą magdeburską) = 0,2553 ha
                >
                Moja Babcia zwady móziła jja em sie pytał ile to hektar -cztery morgi,to może
                tu tak liczyli?
            • ol4 Re: Wśród polskich dworów 27.11.06, 23:06

              Cos mi sie tu nie zgadza... O ile pamietam z ksiazek o historii Olsztyna to
              pelno szlachty siedzialo w okolicznych majatkach : Kortowo, Pozorty, Stary
              Dwór, Track hmm! Jędrzeja poniosło.
              • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 20:33
                A jednak nie mylił się pan Jedrzej. Szlacheckich rodów na Warmii było niewiele.
                Kortowo i Posorty to były dwa z trzech folwarków założone przez kapitułę
                warmińską w momencie rozpoczęcia budowy zamku w Olsztynie (trzeci znajdował się
                koło zamku, mniej więcej tam, gdzie dziś stoi kościół garnizonowy) - te dwa
                majątki należały więc do kościoła. Kiedy trafiły w ręce prywatne - nie wiem,
                może po rozbiorach, ale wątpię, by ich nowymi właścicielami stali się polscy
                szlachcice. A Nagórki (dworek, w którym dziś jest muzeum przyrody i pola, na
                których dziś jest osiedle mieszkaniowe) należały do zamożnego olsztynianina,
                który był Żydem, więc też nie szlachcicem. Ol, zajrzyj do książki Małgorzaty
                Garniec 'Dwory i pałace', zobacz mapkę - wyraźnie widać tam granice między
                Warmią a resztą Prus Wschodnich. Zdecydowana większość pałaców i dworów mieści
                się poza Warmią. Ja poszukam jeszcze dokładniejszych wiadomości, tylko nie
                dziś, bo dziś muszę się łodzitać.
                • ol4 Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 22:01

                  fiu fiu - widze, ze musze sie wzmocnic teoretycznie przed dalszym dyskursem!
                  • gajowy555 Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 22:06
                    No jó, mym wszystkie czerpiemy pełnó garśció z krynicy wiedzy, jakó jest Tralala
                    i Rita. A to noju jano na dobre wychodzi.
                    Fiu, fiu ...
                    Pozdraziom
                  • rita100 Re: Wśród polskich dworów 28.11.06, 22:07
                    Dobry jesteś Ol , naprawdę smile
                  • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 21:47
                    Tak i jó sia wzmocniła - kofki am sia napsiła i poczytała co profesor
                    Achremczyk psisze ło warmijskiej szlachcie. take tero zidza co i pon Jędrzej
                    mnioł prawda i Ol tyż smile
                    Jutro ło tym Woma łopowziem.
        • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 21:42
          "Mówiąc o polskości ziemi Malborskiej - pisze dalej Jędzrej Giertych -
          "wymienić trzeba przedewszystkim jedno, znane zresztą w Polsce imię: Waplewo.
          Jest to kompleks majątków o obszarze około czternastu tysięcy morgów
          magdeburskich w wysokiej kulturze i uprzemysłowionych, będących własnością hr.
          Sierakowskich. Chlubą i tytułem sławy Waplewa jest pałac – wspaniały skarbuec
          nagromadzonych pokoleniami zbiorów pamiątek narodowych tutejszej dzielnicy i
          dzieł sztuki. Śmiało można Waplewo zaliczyć w poczet najwybitniejszych polskich
          siedzib wiejskich. O zbiorach waplewskich tyle razy już przy różnych
          sposobnościach w Polsce pisano – że nie potrzebujemy mówić o nich tutaj.
          Ograniczymy się tylko do wspomnienia, z pewnym niepokojem, że od kilku lat
          Waplewo znajduje się w stanie chronicznych trudności gospodarczych – oraz do
          wyrażenia niepłonnej nadziei, że mimo wszelkie przeszkody zdoła ono te
          trudności zwycięsko pokonać i nadal twierdzą polskości i polskie kultury
          pozostanie."

          A tak dwór w Waplewie wygląda dzisiaj
          www.wrotapomorza.pl/pl/kultura/zabytki/wybrane_zabytki/palace/waplewo


          O Waplewie i jego właścicielach, hr. Sierakowskich, wydano książkę
          www.pieknygdansk.gda.pl/shop/index.php?products=product&prod_id=262
          Z notatki dowiadujemy się, że
          “Ostatni właściciele, Stanisław i Helena Sierakowscy, odnotowani w Wielkiej
          Encyklopedii Powszechnej PWN, zostali w październiku 1939 roku bestialsko
          zamordowani przez najeźdźcę hitlerowskiego, a ich potomkowie rozproszeni po
          świecie. Także dobra kultury nagromadzone w pałacu waplewskim przez wiele
          pokoleń jego mieszkańców, między innymi bezcenna galeria obrazów, zrabowane w
          czasie wojny przez wroga, przestały w większości istnieć, a pozostałe po nich
          szczątki – również rozproszone.”
          • rita100 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 21:55
            Pięknie wygląda , prawdziwy dwór i jaka ciekawa historia, a na dodatek szlachty
            co nie miara w nim mieszkała z pokolenia na pokolenie
            www.wrotapomorza.pl/pl/kultura/zabytki/wybrane_zabytki/palace/waplewo
            Teraz pewnie w rękach prywatnych.
            Wydaje mi się , że i Sienkiewicz w Ogniu i mieczem wspomina o szlachcie
            pruskiej.
            • tralala33 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 22:02
              Nie, nie je w rangkach prywatnych smile)) i to lepsi, bandzie tamoj muzeum
              szlachty!
              miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3754945.html
              W grudniu (2006 roku) samorząd województwa pomorskiego przekaże Muzeum
              Narodowemu w Gdańsku pałac w Waplewie Wielkim wraz z przyległym do niego
              parkiem. Powstanie tam Muzeum Tradycji Szlacheckiej - Pomorski Ośrodek
              Kontaktów z Polonią.
              Majątkiem Waplewo stanowiącym pierwotnie dobra rycerskie od początku XVII w.
              władały polskie rody szlacheckie: Niemojewscy, Zawadzcy, Chełstowscy i
              Bagniewscy. Później, przez 200 lat - do 1939 r. - Waplewo należało do rodziny
              Ogończyk-Sierakowskich. Sierakowscy - zapaleni kolekcjonerzy - w Gdańsku
              kupowali dzieła sztuki. W swoich zbiorach mieli prace wybitnych twórców
              europejskich, polskich i gdańskich, m.in. Tycjana, Rubensa, Dürera oraz
              Aleksandra Orłowskiego, Franciszka Smuglewicza, Andreasa Stecha. Zgromadzili
              też kolekcję rzemiosła artystycznego, broni i ceramiki oraz bibliotekę liczącą
              około 11 tysięcy tomów
              Muzeum Narodowe zajmie na początek dwa dworskie pomieszczenia: Salę Gdańską i
              Salę Białą.
              - Znajdą się w nich zbiory: dokumenty, dzieła sztuki, broń itp., dotyczące
              szlachty pomorskiej, na którą oprócz rodów etnicznie polskich składały się też
              rodziny niemieckie - mówi Andrzej Trzeciak (kierownik przyszłego muzeum) -
              Część eksponatów to nasze zbiory, natomiast część pochodzącą z dawnej kolekcji
              waplewskiej trzeba odnaleźć. Wiadomo, że należące do niej obrazy w 1943 r.
              Niemcy wywieźli gdzieś pod Kwidzyn, ale na tym ślad się urywa. Liczymy też na
              dary od Polonii związanej z dawnymi, pomorskimi rodami szlacheckimi.
              • gajowy555 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 22:05
                Akurat tan dwór we Waplewie mnioł szczajście, co trasili tamój mądrzy ludzie.
                Noju sia przybanczyło co mowam łobrozki z jinnygo dworu, chtóry tyle szczajścio
                ni mnioł. Łutro poszukom i wkleje, cobyśta łobaczyli...
                • rita100 Re: Wśród polskich dworów 08.12.06, 22:10
                  "Nie, nie je w rangkach prywatnych smile)) i to lepsi, bandzie tamoj muzeum
                  szlachty! "

                  Jo tlo mózie psianknie - no bo psianknie co bandzie tam muzeum szlachty. Jim
                  sia tyż cosik należy. Tych dworów napewno było ziencej. Tlo jak sia nazywały po
                  warnijsku ? To só gburstwa ?
                  Jak myślita ?
                  • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 12:33
                    No jó. Nie zim, czy nie lepsi by buło nowy kóntek założyć, ło Pałacach i
                    dworach, ale zawdy mozem to zrobzić później. Łobziecołem Waju pokozać pałac,
                    chtóry ni mnioł szczajścia, coby kto ło niygo po wojnie zadbał. A że jygo
                    historia je gwołt ciekawo, tak Waju pomaluśku ło nim napsisza i łobrozki pokoże.

                    Pałac w Słobitach
                    Położenie: Słobity, gm. Wilczęta, pow. braniewski, woj. warmińsko-mazurskie;

                    Rys historyczny:

                    Założenie pałacowo - parkowe w Słobitach pochodzi z przełomu XVII/XVIII wieku.
                    Twórcą pierwszego pałacu na planie litery "H" był Abraham Dohna. Rozbudowany
                    później przez Alexandra zu Dohna.
                    Okazały i istniejący do dziś folwark powstał w XVIII wieku. Spalony w 1945 roku
                    w wyniku działań wojennych.
                    Stan na dziś: niezabezpieczony popadł w ruinę. Założenie ogrodowe i parkowe
                    zniszczone lub uległo zdziczeniu.

                    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=327
                    • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 12:38
                      Polski admirał

                      Pruskie rody szlacheckie pojawiły się po wojnie trzynastoletniej. Marion Dönhoff
                      w książce "Nazwy, których nikt już nie wymienia" wspominała, że jej ród był
                      czterokrotnie wymieniany w zestawieniu dowódców krzyżackich wojsk najemnych.
                      Nazwisko Kanitz pojawiło się trzy razy, Schlieben sześć razy i Eulenburg dwa
                      razy. To oni otrzymywali pierwsze majątki jako ekwiwalent zaległych płac stali
                      się później elitą władz państwa polskiego, a potem pruskiego. To Gerhard Donhöff
                      był pierwszym i ostatnim polskim admirałem do czasu odzyskania przez Polskę
                      niepodległości w 1918 roku. Miał w latach świetności Rzeczpospolitej budować jej
                      flotę, ale mieszczaństwo gdańskie było temu przeciwne i dopięło swego.
                      Po sekularyzacji zakonu krzyżackiego w księstwie pruskim kuźnia elit miał być
                      Uniwersytet Królewiecki, od imienia założyciela, Albrechta Hohenzollerna, zwany
                      Albertyną. Do nauki w Albertynie przygotowywały specjalne szkoły partykularne,
                      fundowane w miastach pruskich. Członkowie bogatych rodów kształcili się na
                      zachodnich uczelniach jak Aleksander zu Dohna, który rozbudował pałac w
                      Słobitach, był w XVIII wieku ministrem wojny i stanu, gubernatorem Piławy,
                      feldmarszałkiem i guwernerem Fryderyka Wilhelma. Jedna z gałęzi Dohnów była
                      związana z dynastią Orańską, co podkreślała kolekcja 450 obrazów, m.in.
                      portretów holenderskich, zgromadzonych w Słobitach. Do tego były tam zbiory
                      cennych ceramik, a w okolicach pałacu można było znaleźć groty, "gotyckie
                      ruiny", klasycystyczna herbaciarnię. Pałac w Markowie słynął m.in. z ażurowej
                      klatki schodowej, piecy z ozdobnymi kaflami - jeden z nich był stylizowany na
                      motywy chińskie.
                      • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 12:42
                        Wracamy do drogi głównej i skręcamy w lewo, w kierunku Słobit. Przed wsią możemy
                        skręcić w lewo, w drogę prowadzącą do zbudowanego w latach 1718-1725 folwarku. Z
                        istniejących tu kiedyś dwóch bram pozostała tylko jedna. Wracamy do głównej
                        drogi i dochodzimy do pierwszych zabudowań wsi. Po prawej stronie mijamy szkołę.
                        Po lewej widzimy ruiny pałacu. Na jego teren możemy wejść od strony bramy
                        głównej obok zachowanej w dobrym stanie oficyny.
                        Pałac w obecnej formie powstał na początku XVIII w. Istniejącą wcześniej
                        rezydencję przebudowano pod nadzorem Jan Kacpra Hindersina. Był on w
                        późniejszych latach głównym architektem rodu Dohnów. Cały zespół pałacowy nie
                        został nigdy ukończony. Warto zwrócić uwagę, że Słobity należały do tzw.
                        "pałaców królewskich" - monarchowie zatrzymywali się tu w czasie swoich podróży.
                        Pałac został spalony w marcu 1945 roku, a jego zbiory dzieł sztuki przepadły lub
                        zostały rozproszone. W "Zameczku Dohnów" w Morągu możemy obejrzeć trzy posążki
                        cynowe pochodzące z pałacu w Słobitach. Ród Dohnów wniósł bardzo dużo w rozwój
                        gospodarczy tych ziem. Budowa linii kolejowej Elbląg - Braniewo - Królewiec
                        (przez Bogaczewo i Słobity) została rozpoczęta ze względu na naciski Dohnów.
                        Jako pierwsza w planach była linia Kolei Nadzalewowej. Ostatni właściciel
                        majątku, książę Aleksander Dohna, zmarł w październiku 1997 roku, przeżywszy
                        prawie 98 lat.
                        • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 12:45
                          Słobickie ślady Bursztynowej Komnaty.

                          Zamek, lub pałac w Słobitach zaliczany był już wkrótce po rozbudowie na początku
                          XVIII w. do tzw. „zamków królewskich”. Nazwa ta ma związek z niespotykanym
                          wówczas rozmachem w jakim go wybudowano, z przepychem wnętrz i wyposażenia.
                          Przede wszystkim jednak Słobity były „pałacem królewskim” z tego powodu, że
                          przebywali w nim od 1701 r. wszyscy królowie Prus podróżujący do Królewca,
                          mieszkał w nim car Rosji Paweł I, marszałek Jean Baptiste Bernadotte i wiele
                          innych osobistości z omawianego okresu. Do tzw. „królewskich” rezydencji
                          zaliczano wówczas m.in. Finckenstein (obecnie Kamieniec k. Susza),
                          Friedrichstein (obecnie Kamienka w obwodzie kaliningradzkim) oraz Dönhoffstadt
                          (Drogosze pow. Kętrzyn). Ostatnim właścicielem pałacu i olbrzymich dóbr w
                          Słobitach był książę Aleksander zu Dohna-Schlobitten (1899-1997), autor pięknej
                          książki „Erinnerungen eines alten Ostpreußen” – „Wspomnienia starych Prus
                          Wschodnich”.
                        • gajowy555 Re: Bursztynowam komnata 09.12.06, 12:47
                          Właśnie z tej książki dowiadujemy się nieco o „słobickim śladzie Bursztynowej
                          Komnaty”. Otóż w połowie stycznia 1945 r., gdy było już słychać kanonadę
                          zbliżającego się frontu, przybył do Słobit Ernst Otto hrabia von Solms-Laubach
                          (1890-1970), oficer ds. sztuki (Kunstoffzier) na froncie wschodnim. Był on
                          spowinowacony z rodziną Dohnów ze Słobit poprzez Achacego I zu Dohna (1533
                          –1601), wnuka Stanisława von Dohna, pierwszego z tej rodziny, który przybył do
                          Prus w 1454 r. Hrabia Ernst Otto von Solms-Laubach wraz ze swym
                          współpracownikiem – dr Hansem R. Weihrauchem, dokonał demontażu w 1943 r.
                          „Bursztynowej Komnaty” w Carskim Siole. Wówczas przybyli do Słobit z zadaniem
                          ratowania cennego wyposażenia pałacu słobickiego, ale ... dysponowali tylko
                          jednym samochodem. Nieco wcześniej dyrektor muzeum „Prussia” w Królewcu – dr.
                          Alfred Rhode sondował Dohnę w sprawie możliwości zdeponowania „Bursztynowej
                          Komnaty” w podziemiach słobickiego pałacu. Książę Aleksander zu Dohna odmówił,
                          tłumacząc się brakiem odpowiednich możliwości, mając jednak przede wszystkim
                          świadomość, że byłoby to miejsce tymczasowe, gdyż Prusy Wschodnie będą utracone.
                          • gajowy555 Re: Bursztynowam komnata 09.12.06, 12:48
                            Zresztą demontaż i wywóz zbiorów z cennego wyposażenia pałacu słobickiego
                            rozpoczął już w czasie rocznego urlopu po powrocie spod Stalingradu w styczniu
                            1943 r.
                            Powyższe stanowisko zawarł książę Aleksander zu Dohna jeszcze raz w liście z
                            dnia 27 września 1994 r. skierowanym do p. T. Balickiego z Młynar (zm. w 2003
                            r.). Omówił w nim propozycję zarządu miasta Królewca i tamtejszego dyrektora
                            prowincjonalnego muzeum – dr A. Rhode, w sprawie ewentualnego przechowania
                            „Bursztynowej Komnaty” w piwnicach słobickiego pałacu. Dr Alfred Rhode pozostał
                            z żoną do końca w oblężonym Królewcu, został uwięziony, a następnie zamordowany
                            przez NKWD na Łubiance w 1945 r. Niezwykle wykwintny, barokowy pałac w Słobitach
                            został spalony przez żołnierzy sowieckich w marcu lub sierpniu 1945 r.
                            • gajowy555 Re: Bursztynowam komnata 09.12.06, 12:49
                              Nie ulega wątpliwości, że właśnie E. Koch był prawdopodobnie jedną z ostatnich
                              osób, które doskonale znały losy „Bursztynowej Komnaty”. Skazany w 1959 r. na
                              śmierć przez Sąd Wojewódzki w Warszawie, zmarł w 1986 r. w więzieniu w
                              Barczewie. Zagadka niewykonania wyroku śmierci na Kochu tłumaczona jest m.in.
                              tym, że znał on tajemnicę przechowywania Bursztynowej Komnaty, jak również tym,
                              że miał problemy z poruszaniem się, a w myśl polskiego prawa, skazany musi wejść
                              o własnych siłach na szafot. Są pewne przypuszczenia, że E. Koch część z cennych
                              zbiorów obrazów, mebli i in. przechowywał w pałacu w Wysokiej k. Rychlik, który
                              już przed wojną został włączony do tzw. Fundacji E. Kocha. Ale pałac ten też
                              został wysadzony w styczniu 1945 r. przez wycofujące się oddziały Wehrmachtu, w
                              celu „zatarcia śladów”. Czy była tu przechowywana Bursztynowa Komnata – trudno
                              powiedzieć.
                              • gajowy555 Re: Bursztynowam komnata 09.12.06, 12:55
                                Jak widzicie, Pałac w Słobitach, a teraz jego ruiny, byc może kryją w sobie
                                tajemnicę Bursztynowej Komnaty. Przez nazwisko swego fundatora , łączy się też z
                                jakże nam bliskim Zamkiem Morąg i naszym przyjacielem Svolo.
                                A tu możemy zlokalizować położenie Słobit...

                                mapa.szukacz.pl/?n=54.140556&e=19.791944&z=3&t=S%C5%82obity&m=S%C5%82obity
                                • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 13:05
                                  A tu znajdziemy opis i zdjęcia pałacu w Słobitach, zamieszczone w książce
                                  Małgorzaty Jackiewicz-Garniec i Mirosława Garniec "Pałace i dwory dawnych Prus
                                  Wschodnich".
                                  To według mnie nalepsze i najpełniejsze źródło wiadomości o "naszym" pałacu.
                                  Zapraszam do czytania i oglądania...

                                  www.arta.olsztyn.pl/polski/palace.htm
                        • rita100 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 20:21
                          "Pałac został spalony w marcu 1945 roku, a jego zbiory dzieł sztuki przepadły
                          lub zostały rozproszone. W "Zameczku Dohnów" w Morągu możemy obejrzeć trzy
                          posążki cynowe pochodzące z pałacu w Słobitach. Ród Dohnów wniósł bardzo dużo w
                          rozwój gospodarczy tych ziem. Budowa linii kolejowej Elbląg - Braniewo -
                          Królewiec (przez Bogaczewo i Słobity) została rozpoczęta ze względu na naciski
                          Dohnów. Jako pierwsza w planach była linia Kolei Nadzalewowej. Ostatni
                          właściciel majątku, książę Aleksander Dohna, zmarł w październiku 1997 roku,
                          przeżywszy prawie 98 lat."

                          I pytanie tradycyjne , gdzie został pochowany ? Zmarł przeciez nie tak dawno.

                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=327&pos=10
                          Tak w dzisiaj wygląda pałac w Słobitach, pałac Aleksandra Dohna. Całkowita
                          ruina. Ale w tym wzystkim zapytam się w jaki sposób uchowały sie drewniane
                          stropy stodoły, które najbardziej powinny ucierpiec po pożarach wojennych ?
                          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=327&pos=6
                      • rita100 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 20:14
                        Aleksander zu Dohna, rozbudował pałac w Słobitach, był w XVIII wieku ministrem
                        wojny i stanu, gubernatorem Piławy, feldmarszałkiem i guwernerem Fryderyka
                        Wilhelma. Jedna z gałęzi Dohnów była związana z dynastią Orańską, co
                        podkreślała kolekcja 450 obrazów, m.in.portretów holenderskich, zgromadzonych w
                        Słobitach. Do tego były tam zbiory cennych ceramik, a w okolicach pałacu można
                        było znaleźć groty, "gotyckie ruiny", klasycystyczna herbaciarnię.

                        Musiał pieknie wyglądać w tamtych czasach.
                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=327&pos=1
                        Jeśli puścimy wodze wyobrazni , to na tym łobrazecku nojlepiej zidać.
                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=327&pos=2
                    • rita100 Re: Pałac w Słobitach 09.12.06, 20:08
                      Rychtycznie, fejn bułoby nowyj kóntek załozyc, no ale niechaj tak bandzie. Jek
                      bandzie ziencej pałacy to trza bandzie założyć nowyj kóntek. Tak tera
                      pospasyrujmy po pałacu w Słobitach , z którego tylko kruszynki łostały.
                      • rita100 Re: Pałac w Słobitach 14.12.06, 20:05
                        Łobaczcie co nolazłam łu Piechockiego. Takó cikawostke. A reszta bandzie w
                        kóntku ło Piechockim. Ta komnata bursztynowa musiała być bardzo bogata, bo
                        Łańcut je najbogatszym pałacem tego typu co w Słobitach.

                        "Ze słobickiej linii wywodził sie również Heinrich zu Dohna-Tolksdorf,
                        uczestnik zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku, przewidywany przez spiskowców
                        na stanowisko nadprezydenta Prus Wschodnich. Wkrótce po nieudanym puczu
                        schwytany, skazany na śmierć i stracony w Ploetzenau koło Berlina.
                        Zamek Dohnów w Słobitach opodal Pasłeka należał do najwspaniałej wyposażonych
                        budowli arystokratycznych w Prusach. Porównać go można do świetnego zespołu
                        pałacowego w Łańcucie. Spłonął doszczętnie podpalony przez Armię Radziecką w
                        marcu 1945 roku."

                        • tralala33 Re: Pałac w Słobitach 21.01.07, 20:12
                          braniewo.wm.pl/?main=17&c=137,3,16607,,4683
                          Pałac w Słobitach jest w coraz gorszym stanie. Mury kruszeją, a w środku rosną
                          krzaki i drzewka. Nadzieję na uratowanie zabytku przyniosła zmiana właściciela.
                          W styczniu trzech warszawiaków kupiło kompleks za blisko siedemset tysięcy
                          złotych.

                          - Całkowite zabezpieczenie obiektu jest bardzo kosztowne i polega na wykonaniu
                          szeregu prac które zminimalizują wnikanie wilgoci do murów - mówi Mirosław
                          Jonakowski, kierownik elbląskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony
                          Zabytków.

                          Pałac powstał na początku XVII wieku. Swoją świetność zespół pałacowy
                          zawdzięcza Aleksandrowi zu Dohna, który jeszcze w XVIII wieku przebudował
                          rezydencję. W 1944 roku do Aleksandra zu Dohne, ostatniego właściciela Słobit
                          zwrócił się dr Alfred Rohde, dyrektor królewieckiego muzeum z prośbą o
                          możliwość zdeponowania w Słobitach Bursztynowej Komnaty oraz kolekcji bursztynu
                          ze zbiorów dawnej stolicy Prus. Podobno, Aleksander zu Dohna odmówił. Być może
                          dlatego że przez wieki zu Dohnowie zgromadzili świetną kolekcję dzieł sztuki, a
                          pałacowa biblioteka w czasach swojej świetności liczyła ponad 55 tysięcy
                          pozycji. Nie dziwi więc, że po wojnie skarbami ukrytymi w Słobitach interesował
                          się nawet Urząd Bezpieczeństwa.
                          Grzegorz Michalec
                          • tralala33 Re: Pałac w Słobitach 21.01.07, 20:13
                            Tak tero nie ziam czy to je dobrze czy nie. Trzech warsiawiaków? A jek sia nie
                            dogadajó?
                            • rita100 Re: Pałac w Słobitach 21.01.07, 20:20
                              Tak, to je nogorsze - współwłasnośc, to tlo klopot dla pałacu i wszelkich
                              remontów. Zgoda większości. Ciekawe w jakim stosunku procentowym to kupili ?
                              • gajowy555 Re: Pałac w Słobitach 22.01.07, 20:12
                                No jó...

                                Ponad 55ha z zabudowaniami, a więc pałac, folwark i cała reszta. Obawiam się,
                                że jak zwykle z warszawiakami bywa, szlag to wszystko trafi i na tym koniec.
                                Tego ani resztkom pałacu, ani ludziom z folwarku, ani nam, warnijakom, nie winszuje.
                                Zbyt mało pozostało po wonie, po minionych, pozbawionych szacunku dla
                                historii (jaka by ona nie była) czasach, aby pozwalać sobie na taką
                                bezsensowną "gospodarkę". Ciekawy co prawda jestem, na jakich warunkach
                                Agencja Nieruchomości Rolnych sprzedała ten obiekt i ziemię? Czy obecni
                                właściciele mają jakieś obowiązki co do tego zabytku, jak też, czy mają
                                ambicję, pomysł, a może pieniądze na to, żeby to miejsce w Słobitach stało
                                się pełne życia. Wątpię, ale mam gdzieś w sobie nadzieję, że a nóż się mylę.
                                Oby.

                                schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=327
                                • rita100 Re: Pałac w Słobitach 22.01.07, 21:22
                                  Szpetnie to puchnie.
                                  Zawdy móziły jaskółki co ni fejne só spółki. Może kupsili by sprzedać, taka
                                  inwestycja na handel.
    • ewa.gilecka Re: Za północnym kordonem 04.10.25, 19:21
      Jest nowe wydanie Olsztyn 2022. gilecki@wp.pl
      • warnija Re: Za północnym kordonem 26.10.25, 12:57
        Psianknie dziankujewa za ziadomość. A zaglóndojta i psiszta łof ziency smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka