michal.ch
19.06.04, 22:11
No to po kolejnej imprezie wycieczkowej. Było nas trzech (prawie stały
skład). Zaczęło się rano, koło godz. 9. Ja z Krzyskupem przy użyciu
pomarańczowej strzały łódzkiego ZPR PKP dostaliśmy się na dworzec w
Pabianicach, gdzie czekał już na nas SzK. Stamtad rozpoczeliśmy eksplorację
okolicy.
Impreza była mało komunikacyjna (z wyjątkiem tego pociągu i tramwajowej
końcówki), ale ciekawa. Szymon, który wcielił się w rolę przewodnika
zaprowadził nas w kilka ciekawych miejsc (jakieś bocznice, stare domki,
uliczki z kocimi łbami, parki, kościoły, pabianicka "manufaktura" itd. -
najlepiej niech sam opowie co to było, a było tego sporo).
Nogi weszły nam w tyłek. Kilometrów trochę zrobiliśmy. Obeszliśmy chyba
wszystkie dziury w Pabianicach, ale było warto. Pierwszy raz zwiedzałem to
miasto a taki sposób i musze przyznać, że zmieniłem o nim opinię. Jest tu
trochę ciekawych zakątków, w które warto się wybrać. Do niedawna myślałem, że
najciekawsze obiekty skupiają sie tylko przy głównej ulicy, w okolicach
zamku, a poza tym to same bloki i domki jednorodzinne - myliłem się. I tu
plus dla Szymona, że za sprawą lokalnego patrotyzmu potrafił nas - gości z
pobliskiej Łodzi - zainteresować swoim miastem. Jest trochę fotek.
Do Łodzi wróciliśmy jedenastką w godzinach popołudniowych. Przeskoczyliśmy na
43 i pojechaliśmy na Brus. Zajezdnia jak zwykle przywitała nas ta samą,
niezmienną od wielu lat, piękną, ceglaną architekturą. Pozwiedzaliśmy sobie
trochę tu i tam. Techniczna enka sprawia wrażenie jakby pomost miał zaraz się
zapaść. Oba czynne GT6 stoją na hali i od czasu do czasu przy odrobinie
szczęścia można je spotkac na ulicach (a jeszcze niedawno kursowały
codziennie). Pod płotem stoi masa wózków, w tym dwa enkowe (może TP dałoby
się namówić na ich użyczenie dla wagonów KMST?) i kilka helmutowskich.
Z Brusa śmignęliśmy na Stoki, skąd po dokonaniu kilku zdjęc udaliśmy się n
przystanek powrotny. Wsiedliśmy do 12 (Cityrunner 1205). Mieliśmy już kończyć
imprezę ale na trasie spotkalismy kilka czerwonych dziesiątek, ósemek i
czternastek. Szybka decyzja - wysiadamy przy Żeromskiego, bo to z pewnością
musi być blokada na trasie W-Z w tej okolicy. Nie myliliśmy się. Poszła sieć
trakcyjna. Rozkraczyła się osiemsetpiątka 2511 (rozwalony pantograf,
kompletnie połamany w drobny mak ślizg, uszkodzona elektryka przez co musiał
być holowany - nastąpiło zwarcie w urządzeniach WN, przez co zabroniono
podłączenia wagonu pod napięcie, żeby coś nie pierdykło). Więcej szczegółów
wrzucę za dwa dni na stronę. Będą fotki made by krzyskup (cholera mi się
klisza skończyła).
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Awaria przyczyniła się do
poznania kolejnego fajnego motorowego i osoby z nadzoru ruchu. Tu należą się
brawa dla tej jednostki za szybką reakcję i sprawną organizację objazdów oraz
komunikacji zastępczej. Gdyby nie to, to bajzel byłby w komunikacji tragiczny.
Pasażerowie również zostali poinformowani o problemach, a więc organizacja
całosći jak najbardziej na plus (no, może nieco za wcześnie odwołano objazdy,
przez co potem jechały w obie strony dwa tramwaje w kupie). Dzięki
komunikacji zastępczej uniknięto tłoku w tramwajach po odblokowaniu odcinka.
Ostatecznie wróciliśmy do domów grubo po 20. Krzyskup zagaił cos z motorowym
na temat zerówki i migiem poleciał do domu po ulotkę. Ja udałem się na
zasłużony obiad.
Co do promocji zerówki, to w Pabianicach dzisiaj obskoczyliśmy trochę słupów
ogłoszeniowych. Plakaty w wersji pabianickiej opracowane przez Szymona
pojawiły się w wielu róznych miejscach tego miasta.