kod_matrixa
30.10.25, 11:49
Wydawałoby się, że PKB jest takim dobrym miernikiem dobrobytu i rozwoju krajów, ponieważ jest wymierny i policzalny, pomimo swoich oczywistych ograniczeń i aspektów pozekonomicznych.
Otóż PKB nie tylko nie ujmuje tych aspektów pozarynkowych jak usługi prywatne - skorzystanie z podwiezienia samochodem na lotnisko przez kogoś z rodziny, zamiast skorzystania z taksówki. PKB często wręcz przekłamuje wyliczenia. Mało kto zwraca uwagę na fakt, że usługi czy zakupione dobra są następstwem negatywnych zjawisk, jak przestępczość - służby mundurowe trzeba doposażyć w odpowiedni sprzęt. Firmy lub osoby prywatne muszą zatrudniać firmy ochroniarskie zamiast dokonywać inwestycji we własny rozwój. A samorządy ponoszą koszty (nierzadko zadłużając się) w związku z rozbudową infrastruktury służącej bezpieczeństwu. To wydatki, które spokojnie można zaliczyć do tych z kategorii klęsk żywiołowych, gdzie trzeba zakupić dobra lub usługi z musu, a nie konsumpcji.
Oddzielną kategorię stanowią dobra i usługi konieczne dla utrzymania szeroko rozumianej infrastruktury. I teraz zaczyna się porównanie krajów, które swoją wielkością i gęstością zaludnienia są lepiej zoptymalizowane (kraje europejskie) z krajami o potrzebie wielkich kosztów i nakładów dla utrzymania infrastruktury w odpowiednim stanie (USA). Doskonale widać jak geografia ma ogromny wpływ pod tym względem. Łatwość dostania się na lotnisko w europejskim kraju jest znacznie większa niż w USA, co za tym idzie niższe są wydatki na transport, paliwo etc. Ale każdy koszt to przecież zakup dóbr lub usług, który zwiększa PKB.
Reasumując, takich przykładów jest zapewne znacznie więcej i jedyne co może pokazać PKB to wielkie zróżnicowanie między krajem o wielkim i małym PKB jak np. między USA i Ukrainą, ale już nie między USA, a Francją, Niemcami czy Polską jeśli chodzi o poziom dobrobytu przeciętnego Smitha, Helmuta czy Kowalskiego. W tym pierwszym porównaniu PKB nawet nie jest specjalnie potrzebne aby porównać dobrobyt obu krajów, ponieważ można je stwierdzić na poziomie wiedzy ogólnej. Natomiast w tym drugim przypadku nie dość, że nic nam PKB nie powie, to w dodatku wprowadzi w błąd