IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 01:42
ukonczylem dwunaste liceum w 1979 w klasie f. zauwazylem ze jest tu troche
ludzi z naszego liceum ale nie widze nikogo z naszego rocznika. hej, firleje,
balcarczyki, poltoraki, pietki i cala reszta naszego rocznika, gdzie
jestescie? nie wierze ze nie zagladacie tutaj. wiec, odezwijcie sie. obiecuje
ujawnic sie jak sie zglosicie.
Obserwuj wątek
    • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 07:39
      nie uwierze ze kto jak kto ale tomus tutaj nie zaglada. odezwij sie malpiszonie,
      w koncu pozwolilem Ci sie wygadac w hotelu wroclaw poltora roku temu. czas na
      splate dlugu...
    • alras Re: dwunastka 18.08.05, 21:58
      zdawałam maturę w 79 roku. Byłam w klasie Gomółkowej - mat-fiz C. Też szu7kałam
      kogoś znajomego ale się nikt nie odezwał. Pozdrawiam
      • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 25.08.05, 07:09
        dziekuje Ci za odzew. przepraszam ale nie pamietam ludzi z Twojej klasy choc
        wiem ze gdybysmy sobie troche pogadali to znalezlibysmy wspolnych znajomych.
        mnie jednak chodzi o tych z mojej klasy. z niektorymi utrzymuje prywatny kontakt
        ale chcialbym ich spotkac na tym forum. innych moge spotkac tylko przez
        ogloszenia na forum 'polonia' a i to pod roznymi pseudonimami.
        jeszcze raz, dzieki za odzew. wyglada na to ze czeka mnie odzew podobny to tego
        ktory Ty otrzymalas (zero). moi ogolniakowi przyjaciele (prywatne znajomosci)
        zwaliliby to na 'syndrom straconego pokolenia', a wiec swego rodzaju dystans
        wobec 'nowinek'. myslisz ze moga miec racje?
        • alras Re: dwunastka 25.08.05, 20:32
          Mieszkam poza Wrockiem i nie mam z nikim kontaktu. Nie czuję się straconym
          pokoleniem. Gdy słyszę muzykę, która wtedy powstała a słuchaja jej moje dzieci
          to wiem, że to nie był stracony czas. Może powiesz kto był twoim wychowawcą?
          Trochę może to sentymentalne ale wzięło mnie na wspomnienia /żal za młodością?/
          • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 26.08.05, 07:59
            moja wychowawczynia byla fizyczka (kochel), ale zachcialo jej sie dzieciaka za
            naszej kadencji wiec wychowawstwo mojej klasy krazylo. nie jestem pewny, ale
            wydaje mi sie ze przez chwile nawet nych nami sie opiekowal.
            ta 'czasowosc' dotyczyla tez naszej biologii i histori. pamietam ze w drugiej
            lub trzeciej klasie mielismy tak nieudana biologiczke ze chlalismy wode na jej
            lekcjach. z historia tez byla zabawa. chwilami mielismy golebiowska, do tej pory
            pamietam jej wyklady o wojnach polsko-szwedzkich, ale przez moment mielismy tez
            sikorskiego. jako pisarz to on mogl byc dobry (teraz mysle ze byl) ale jako
            nauczyciel byl prawie zerem: zamiast historii uczyl nas o romansach katarzyny
            wielkiej.
            za to dobrze wspominam lekcje chemii. zblizajaca sie do emerytury nauczycielka
            (paszkowska chyba) prawie mnie oblala w drugiej klasie ale dzieki niej pamietam
            chemie do teraz.

            ja tez mieszkam poza wroclawiem, nawet poza polska, ale utrzymuje kontakt z
            najblizszymi z mojej klasy. tez nie czuje sie straconym pokoleniem (ta fraza
            pochodzi od jednej z kolezanek z dwunastki), ale czasami odzywa mi sie nostalgia
            za moja klasa jako caloscia. dlatego zaczalem ten watek. ciesze sie ze sie tu
            'wciales'.

            moi przyjaciele z mat-fizu, trzecie liceum, stali sie humanistami. czy Tobie tez
            to sie zdarzylo? ja siedze w socjologii, ale to nie niespodzianka po klasie f
            (ogolna).

            z muzyka mozesz miec racje ale mnie slon na ucho nadepnal. troche pamietam tamte
            rytmy ale w sprawach 'straconego pokolenia' bardziej patrze na dyscypline ktorej
            nauczyla mnie dwunastka, szczegolnie syska, polowa, golebiowska i paszkowska.
            bez tej dyscypliny pewnie bylbym tragazem w jakims porcie.

            pozdrowienia.

            ps. hej, my ciagle jestesmy mlodzi, jak nie cialem to duchem.
            • alras Re: dwunastka 27.08.05, 00:32
              Jak wspominam dwunastkę? Chyba jak wszyscy po... Zostaja te miłe wspomnienia a
              te złe pamietamy jako anegdoty. Najgorzej wspominam Gomółkową. Była fatalną
              wychowawczynią i nudnym wykładowcą. My , nasza klasa najlepiej czuła się na
              jez.polskim. Mieliśmy lekcje z prof.Bocianowską, która nas bardzo lubiła a my
              traktowaliśmy ją jak wychowawczynię. Lubiliśmy też Marzyńską /fizyka/ i
              Lenarta/rosyjski/. Biologię prowadziła pani na którą mówiliśmy Stułbia. Jak
              miała na nazwisko nie wiem. Nawet matka naszego kolegi wezwana kiedys do szkoły
              poszła do pok.naucz. i pytała się o prof.Stułbię. Paszkowska to był mój mały
              horror. Do tej pory śnią mi się red-oxy i zaliczanie ich /chyba za czwartym
              razem/ Chemii nie lubię do dziś. Smiesznego mieliśmy historyka - taki w peruce.
              Ale uczył nas dobrze i mówilismy o takich faktach, które były zakazane w
              tamtych czsach. Nasza klasa chyba cała dostała sie na studia. Większość na
              polibudę, sześć osób na medycyne , ja i koleżanka na rolniczą. Byłam trzy lata
              na geodezji. Potem pokomplikowałam sobie zycie i w rezultacie jestem technikiem
              RTG. Ale lubię swoją pracę i pracuję w spółce wiec na zarobki nie narzekam.
              Myślę, że nie tylko ja poddaję się fali wspomnień. Może to już te lata? A może
              tęsknota za młodością. Mam ochotę wybrać się w przyszłym roku na jubileusz
              szkoły.
              Pozdrawiam
              • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 27.08.05, 03:01
                alras,

                widzisz, jak sie pogada to wraca pamiec.

                to na lekcjach stulbii (masz pomysl kto ja tak ochrzcil?) pilismy wode.
                usadzalismy w pierwszym rzedzie tego szeciokata (czy ile tam katow bylo w tej
                sali biologicznej) prymusow a my czestowalismy sie wodka w drugim rzedzie. to
                bylo wtedy kiedy biologia byla nasza jedyna popoludniowa klasa, wydaje mi sie ze
                to byly wtorki lub czwartki; pamietasz, pracowalismy na przemian z wieczorowka i
                dlatego mielismy popoludniowe klasy w jeden dzien w tygodniu.
                stulbia byla tez jedynym naszym nauczycielem ktoremu prawie udalo sie przylapac
                mnie na sciadze na klasowce. nych na astronomii byl blisko ale wciaz nie tak
                blisko jak stulbia.
                spodobala mi sie Twoja historyjka o matce kolegii. nie dziwie sie biednej
                kobiecie, przeciez nikt z nas nie zwracal uwagi na nazwisko stulbii. mam
                nadzieje ze stulbia wlasciwie zareagowala na wywolanie jej przez matke Twojego
                kolegi.

                ze wzgledu na peruke mysle ze Twoim historykiem byl sikorski. zgadza sie,
                czasami wprowadzal komentarze zakazane przez cenzorow. mnie podobalo sie
                podtykanie mu pod nos jego wlasnych ksiazek otwartych na stronach z 'momentami'.
                teraz zastawiam sie co on myslal o naszych zainteresowaniach, napalone
                seksualnie dzieciaki?

                wydaje mi sie ze bocianowska prowadzila moj fakultet (humanistyka). jezeli to ta
                to moze ona byla dobra nauczycielka, tak myslaly moje kolezanki, ale ani ja jej
                ani ona mnie nie lubila. stopien z fakultetu dala mi taki na jaki mysle ze
                zaslugiwalem (troja z plusem), ale niezbyt dobrze ja wspominam. dla mnie byla
                troche za 'sztywna'. dopiero w stanach nauczylem sie ze jej (lub ktokolwiek to
                byl kto prowadzil ten fakultet) podejscie do zagadnien bylo zgodne z
                oczekiwaniami dobrych uniwerkow. zamiast przejac to od niej spedzilem dobrych
                kilka miesiecy na nauczeniu sie tego na wlasna reke.

                za to lubilem lenarta. przyznaje ze polubilem go bardziej kiedy znajomosc
                rosyjskiego dala mi pierwsza sensowna amerykanska prace.

                lubilem tez syske. ona nie miala dla mnie zadnej sympatii (tak naprawde
                matematyki nauczylem sie kiedy musialem przejsc przez graduate record
                examination ale w czasach dwunastki uwazalem to za upierdliwosc i syska
                doskonale to rozumiala) ale zachowala sie bardzo ladnie uczac mnie jak przebrnac
                przez ustna mature z matmy (pisemna oblalem). lubilem ja bo ona wydawala mi sie
                dobra nauczycielka choc przyznaje ze wolalbym aby ona uczyla historii,
                propedeutyki lub polskiego bo to byly moje mocne strony.

                owszem, paszkowska to byl takze moj horror ale, jak wczesniej wspomnialem,
                dzieki niej pamietam chemie do dzis. lepiej, paszkowska pomaga mi w dogadywaniu
                sie z moim przyjacielem chemikiem; bez niej on by mnie pewnie zjadl na zakaske a
                dzieki paszkowskiej on ma na zakaske zlowione przez nas ryby i wysokie mniemanie
                o polskiej sredniej edukacji.

                pamietasz kuska? to byl numer. spotkalem go w 1981 na spotkaniu z kuroniem na
                politechnice. dopiero wtedy udalo mi sie zauwazyc ze kusek to byl czlowiek a nie
                tylko nauczyciel po.

                pamietasz jak nazywala sie nasza facetka od geografii? do dzis pamietam to co
                mowila o tektonice (bardzo przydaje sie na zachodnim wybrzezu ameryki) ale nie
                pamietam jej nazwiska.

                gomolkowa to dla mnie nazwisko. pamietam ze ktos z klasy biologiczno-chemicznej
                mial obsesje na jej punkcie ale ja nigdy tej kobiety nie spotkalem. z tego co
                piszesz wnioskuje ze to niewielka strata.

                u mnie, byla nas rowna czterdziestka, dwoch osob nie dopuszczono do matury (albo
                jednej nie dopuszczono a druga oblala mature, pamiec mi tu szwankuje). z tych co
                zdali mature wszyscy zalapali sie na studia, kilka osob dopiero po roku, ale
                jednak. kierunki byly rozne i nie pamietam liczb. wydaje mi sie ze najwiecej z
                nas wyladowalo na uniwerku.

                no, skomplikowalas sobie zycie jak wiele kobiet ale dobrze ze wyladowalas w
                robocie, ktora lubisz. podejrzewam ze nagroda za te komplikacje sa dzieci i,
                moze, wnuki. jak zechcesz to sie podziel.

                ja w polsce wyladowalem w bibliotece. wbrew pozorom zapowiadala mi sie niezla
                kariera ale zachcialo mi sie zajrzec za ocean. tam spodobalo im sie to co
                myslalem o ekonomii politycznej (zasluga uniwerku wroclawskiego) i ustawilem sie
                jako ekonomiczny socjolog. niedawno doszedlem do tenure i teraz pracuje i z
                kanadyjczykami i z polakiem. dla mnie zycie jest piekne. rodzina mnie nie
                krepuje a osniezone latem czubki gor wzywaja na narty (jezdze na nich jak
                paralityk, ale co tam). pewnie pomyslisz ze w tym wieku czas najwyzszy na zone i
                dzieci. troche sie tego boje i, zwazywszy na wiek, pewnie juz sie tym juz nie
                zajme. co tam, jest wiele lepszych genow do podtrzymywania niz moje.

                bardzo mozliwe ze spotkamy sie w przyszlym roku. moj szef ciagnie mnie na
                wycieczke na ukraine, to jego strony rodzinne, a ja nie widze powodow dla
                ktorych nie mialbym odwiedzic przy okazji polski (wciaz uzgadniamy terminy).
                jedynym problemem jest data 'reunion', zdaje sie ze ta przypada albo na maj albo
                na wrzesien. jezeli wrzesien to moge znalezc zastepstwo i zalatwilbym to
                spotkanie po ukrainie z szefem. jezeli maj to musze sie wycofac bo mam
                zobowiazania w tym czasie.

                no, znowu, dzieki za to ze sie tu wcielas.

                napisalem ten post w mniej wiecej piec minut ale od ponad pol godziny poprawiam
                detale. przeciez to idiotyzm. jak zechcesz odpowiedziec to bede mial czas na
                poprawki i wyjasnienia, a jak nie zechcesz to i moje poprawki niewiele wplyna na
                Twoja decyzje.
                • alras Re: dwunastka 28.08.05, 00:14
                  Hej!
                  Tak, pogaduszki sprzyjają wspomnieniom. Pogrzebałam w pamięci i w pamiątkach i
                  wyjęłam tabloo mojej klasy. Są tu tez zdjęcia nauczycieli. Cudna pani Stułbia
                  nazywała sie Jagielnicka. Geografii uczyła nas Chrostowska.Pan od historii to
                  Karmeński. Pamiętam, ze chodził z czarną dyplomatką w której miał zawsze
                  termos, parasol, sniadanie i skrypty. Wiem, że zawsze toczył długie i burzliwe
                  dyskusje z Gołębiowską. Sikorski był bibliotekarzem, który czasami miał
                  zajęcia. Bardzo mnie pilnował na maturze z matmy, bo miałam duży dekolt! Kusek
                  to cała historia. Nie było chyba zajęć po których nie śmialibyśmy się do
                  bólu.Te meldunki składane na poczatku lekcji...I był taki podobny do kretika /z
                  czeskiej bajki/Mam zdjecie pani od ZPT - Zasuchy. Cos sobie przypominam -
                  jakieś referarty na temat papieru, elektrowni itp. A pamietasz Cyrkla? uczył
                  nas rysunków - nazwisko uciekło.
                  Wnuków sie jeszcze nie dochowałam. Moj pierworodny ma 23 lata i wyjechał do
                  Angli. Jest w Chesterfield. Liceum dało mi taka wiedzę, ze uchodzę za osobe
                  inteligentną o dużym wykształceniu. Dzieci mają darmowe korepetycje /oprócz
                  chemi!/. Nie namawiam Cie na zakładanie rodziny bo widać jesreś zadowolony z
                  tego jak żyjesz. Zazdroszcze ci tylko tych widoków bo kiedyś duzo chodziłam po
                  górach. Teraz mieszkam na bardzo płaskim terenie i brak mi tych wzniesien i
                  zwłaszcza jesiennych krajobrazów.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 31.08.05, 11:10
                    no to to co wiem o zachodnim wybrzezu ameryki zawdzieczam chrostowskiej. dzieki,
                    pani profesor, bez wzgledu czy Pani nas tu czyta czy nie. mam nadzieje ze w
                    koncu zorientowala sie Pani ze oferta zakupu aligatora to byl wynik 'wlania'
                    naszego kolegi.

                    alras, dzieki za zajrzenie do pamieci i fotografii.

                    nie spotkalem karmenskiego ale jak on byl taki 'nieortodoksyjny' to nie dziwie
                    sie jego dyskusjom z golebiowska (uczyla nas czasami historii i przez caly czas
                    propedeutyki). wydaje mi sie ze ona szczerze wierzyla w egalitaryzm. ja tez w to
                    teraz wierze wiec latwo mi ja zrozumiec. karmenskiego jako jej adwersarza tez
                    rozumiem.

                    no, sikorski lubil panienki, nawet to ze dziewczyny myslaly nie przeszkadzalo mu
                    w traktowaniu ich jako panienek. przykladem sluzy tu moja kolezanka z klasy.
                    piersi miala jak kamienie, nawet lubila je pokazywac. sikorskiego guzik
                    obchodzilo to co ona miala do powiedzenia o historii. akurat miala duzo ale
                    nieczesto w zgodzie z naszym historykiem. on i tak lubil jej cycki.

                    kusek byl genialny. ja wciaz pamietam strzelanie z kbks-u lub cos w tym rodzaju.
                    jak mnie teraz moj szef ciagnie na strzelanie do porcelany jako wprawki w
                    strzelanie do kaczek to przypomina mi sie odrzut naszych karabinkow. tyle ze
                    teraz nie ma kolegow ktorzy chcieliby za mnie strzelac. pamietasz czolganie sie
                    w schronie? uroda kusek nie grzeszyl ale jego corka, przynajmniej jedna, brzydka
                    nie byla.

                    nie narzekaj na zasuchowa (zart). referaty referatami ale do tej pory pamietam
                    jej nauki w sprawie pily tarczowej. ja nawet stosuje sie teraz do jej nauk.

                    nie pamietam ze mialem rysunki (moze moja klasa ich nie miala?) choc pseudonim
                    brzmi swojsko. pamietam ze mialem wychowanie muzyczne. pani dala mi 'dobry',
                    podejrzewam ze po to abym jej nie meczyl na chorze w celu poprawienia stopnia.

                    pamietasz nasze letnie obozy z syska? to byl ubaw (i tragedie romantyczne tez).

                    wiesz, mnie tez to liceum dalo taka wiedze ze uchodze za osobe wyksztalcona w
                    przedmiotach ktorych nigdy pozniej nie mialem. dalem Ci przyklad z chemia, ale
                    to siega duzo dalej niz pojedyncze przedmioty. mysle ze, przynajmniej w naszych
                    czasach, byl to dobry ogolniak. nawet teraz kilkoro naszych sluzy jako tutorzy
                    swoim dzieciom wlasnie dzieki dwunastce. zwazywszy na zmiany w nauce wydaje mi
                    sie to duzym osiagnieciem.

                    szkoda ze moja klasa, podobnie jak Twoja, nie zaglada na to forum. ja od
                    poniedzialku tez tu nie bede zagladac. pozostaje mi nadzieja ze ktos znajdzie
                    troche czasu aby odezwac sie tu przed marcem, to deadline dla mojego szefa. jak
                    nie to pozostanie mi poczucie samotnosci na 'reunion' bo moi prywatni znajomi
                    nie wybieraja sie tam (nie wiem o tomusiu ale on zawsze byl 'klasa w sobie';
                    podejrzewam ze i Ty go znasz).

                    teraz juz bez lekkiego tonu. jezeli to spotkanie bedzie mialo miejsce poza majem
                    to chetnie bym Cie spotkal i Twoje pisanie powoduje ze mam zamiar podjac to
                    zobowiazanie. jak mam Cie rozpoznac (stroj)? ja, jezeli sie pojawie, to bede
                    mial na sobie moja ukochana ($1) koszulke z kotem i z napisem 'stressed out' bez
                    wzgledu na formalna marynarke i krawat. jak nie chcesz sie tu ujawniac to
                    zapraszam na e-mail. czasu na decyzje masz wiecej niz dosc.

                    na razie. jeszcze raz dzieki za odzew. nie bedzie mnie tu po najblizszej niedzieli.
                    • alras Re: dwunastka 01.09.05, 17:22
                      Rozumiem, że masz ochotę powspominać niekoniecznie publicznie. Możesz do mnie
                      napisać na maila gazety. /alras@gazeta.pl/. Miło jest spotkac kogoś z kim
                      można mieć wspólne wspomnienia. Wybieram się na to spotkanie. Myślę, że będzie
                      dopiero w przyszłym roku we wrześniu. Napisz to jeszcze pogadamy.
                      Pozdrawiam
      • Gość: Okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 06.10.05, 02:52
        Alras,
        Nareszcie znam moj wrzesniowy grafik. Nie ma mowy o tym abym sobie zapewnil
        zastepstwo. Pozostaje mi zyczyc Wam wszystkiego najlepszego na "reunion" i sobie
        mozliwosci udzialu w takiej imprezie za piec lat. Obiecuje przywiezc (sprana
        juz) koszulke z kotem.
        Poczytalem Janine. Ona ma szanse na zlikwidowanie mojej anonimowosci. Wydaje mi
        sie ze wiem kim ona jest. Kiedys p. Pola (nasza polonistka) miala urwane jedno
        ucho w swoich okularach. Kiedy to samo zdarzylo sie naszej kolezance Dorota
        zaczela nazywac nasza kolezanke Janina od imienia p. Polowej. Dorota, ta
        kolezanka i jeszcze jedna dziewczyna utworzyly cos w rodzaju "swietej trojcy".
        Ta trojca wslawila sie dwiema sprawami: (1) wymalowaly karykatury czlonkow
        naszej klasy i zamiescily te karykatury w sali gdzie wydawano nam swiadectwa
        (nomen omen, sala Kuska)i (2) przebraly sie w stroje sowieckich szkol kiedy dyr.
        Moscicki zaapelowal o mundurki dla nas. Pamietam, ze ten pomysl bardzo podobal
        sie Sysce choc nie wiem dlaczego.

        Alras,
        chetnie wszedlbym na e-mail rozmowe z Toba ale mam jeden problem: mam klopoty z
        nadazaniem z moja istniejaca korespondencja. Z natury jestem obowiazkowy wiec
        gdybym zaczal pogawedke z Toba to juz bym ja prowadzil. Ale wtedy mialbym
        klopoty z moim szefem bo doby nijak rozciagnac sie nie da. Nie chce zanudzac Cie
        szczegolami mojego grafiku ale uwierz mi ze przez najblizsze szesc miesiecy nie
        mam miejsca na wlozenie tam szpilki. Oczywiscie, moglbym dac sobie spokoj z
        tenisem lub gorkami ale te sa mi niezbedne dla pracy. Tak wiec proponuje Twoje
        wygladanie za "stressed out" kotem za piec lat i moje dopytywanie sie czy ktos
        wie o osobie nawyzajacej sie "alras" w trzydziestolecie naszej matury.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • alras Re: dwunastka 12.10.05, 23:05
          Ok. Sam proponowałeś wymiane na meila. Wspomnij tylko Horacego i jego "carpe
          diem". Do miłego zobaczenia za pięć lat. Pozdrowienia dla szefa. Po kądzieli
          pochodzę z jego stron. Ostatnio ciągnie mnie na Kresy.
          • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 14.10.05, 19:51
            Alras,
            Zaczynam sie zastanawiac, czy dobrze zrobilem odpowiadajac pozytywnie mojemu
            szefowi w sytuacji, kiedy rozszerzaja sie problemy w Rosji i na Ukrainie. Mysl
            sobie o mnie w tej sprawie co chcesz, ale ja nie mam ochoty dostac sie miedzy
            wodke a zakaske jak ludzie w Bieslanie lub w teatrze w Moskwie. Dla mnie "slowo
            sie rzeklo, kobylka u plotu", ale Ty masz mozliwosci na zrewidowanie swoich
            ciagotek wobec Kresow. Gdybym teraz (po czwartkowych wydarzeniach na pograniczu
            z Czeczenia) mial wybor to powiedzialbym szefowi "nie" bez wzgledu na
            konsekwencje.
            Well, Horacego, i szczegolnie Epikura, ja stosuje na codzien. Dobrze mi z tym.
            Przyznaje, ze byloby mi lepiej gdybym wiedzial, ze ludzie w innych krajach tez
            moga to robic jezeli chca...
            Alras, mam szacunek dla Twojego podejscia do tego forum. Jeszcze raz dziekuje
            za to, ze chcialo Ci sie odpowiedziec na moj post. Do zobaczenia za piec lat.
      • Gość: Rysiek Re: dwunastka IP: *.wroclaw.mm.pl 20.09.06, 19:03
        Było nas więcej, ale na 50-leciu była tylko Ala, Bernard i ja.

        Rysiek
    • Gość: Janina Re: dwunastka IP: *.jps.net 06.10.05, 01:57
      Wlasnie sie pojawiam: rocznik 1979, klasa "F". Czytam Wasze posty i nie
      potrafie sie domyslic kim byl "okularnik" choc wyglada na to ze byl w tej samej
      klasie co ja. W czwartej klasie mielismy tylko trzynastu panow wiec albo sie
      ujawnisz albo zaczne Cie eliminowac sposrod tej trzynastki. Na pewno nie jestes
      Szulcem, Hetmanskim lub Sozanskim. Pozostaje mi wiec dziesieciu panow. Odezwij
      sie albo tutaj albo na e-mail.
      • Gość: Okularnik Re: dwunastka IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 06.10.05, 03:26
        Dzieki za odzew. Nie jestem ani Tomusiem, ani Mackiem, ani Krzyskiem. Nie jestem
        takze Grzeskiem lub Markiem. Odezwe sie przez e-mail. Pozdrowienia.
        • masaha Re: dwunastka 12.10.05, 21:00
          >Nie jestem ani Tomusiem, ani Mackiem, ani Krzyskiem. Nie jestem
          > takze Grzeskiem lub Markiem.

          OK, podsumujmy: Sławkiem,Mirasem i Lesławem też nie. Pozostają więc Adaś,
          Bodzio,Waldi,Jarecki, Jerzy G. i Szpaner (ach i Andzej F.). A na fakultet do
          Bocianowskiej trafił tylko Andrzej...
          Gorące pozdrowienia od (części) Ekipy i czekam na odzew
          PS.Skąd Ci się wzięło to "f"? "E" do "sublokatora z Gór Izerskich"!!
          PSS. : Alicję również bardzo serdecznie pozdrawiam
          • alras Re: dwunastka 12.10.05, 23:10
            Nie wiem czy te pozdrowienia to dla mnie, bo imię sie zgadza. Jeżeli tak to
            dzięki , ale ja nie mam pojęcia kto Ty. Chyba, że jakieś zimowisko? Ale moje
            szufladki są pozamykane...
            • masaha Re: dwunastka 12.10.05, 23:34
              Oczywiście, że dla Ciebie. Pewnie Mariola primo voto Baranowska też się
              przyłączy. I nie zimowisko a katedra geodezji na ARze. Cieplej ;))...?
              • alras Re: dwunastka 13.10.05, 22:07
                Mariolkę pomiętam, bo chodziła ze mna do podstawówki i mieszkała blisko. Ciebie
                jednak nie kojarzę - moze to Aldscheimer? Napisz na meila coś o sobie dawniej i
                teraz. Ja tez Ci opisze swoje dzieje. Jak tylko zaskoczę kim jesteś to zaraz
                sobie przypomne wiele szczegółow. Mam taka pracę, że znam wiele ludzi więc
                wspomnienia mam schowane głęboko. Proszę nie giewaj sie na mnie tylko
                napisz!!!!! Pozdrowienia
                • masaha Re: dwunastka 13.10.05, 22:49
                  witaj alras,
                  właśnie posłałem Ci na maila pewną "odświeżającą" dawkę informacji o mnie.
                  Dalsze w drodze!
                  pzdr
                  • alras Re: dwunastka 13.10.05, 23:25
                    Dzięki już przeczytałam i odpisałam. Czekam na dalszy odzew
              • anna521 Re: dwunastka 15.10.05, 02:24
                masaha napisał: " Oczywiście, że dla Ciebie. Pewnie Mariola primo voto
                Baranowska też się przyłączy. I nie zimowisko a katedra geodezji na ARze.
                Cieplej ;))...?

                Tu jest problem z Masaha, on/ona wie o nas bardzo duzo ale jakby z drugiej
                reki. Chce wierzyc ze to kolega/kolezanka z jednego z naszych rocznikow.
                Masaha, jak chcesz mi to udowodnic?
                Powiadasz, ze nalezales do mojej klasy. No wiec, co masz do powiedzenia o tubce
                z wazelina (cala klasa to zna)? Albo o aligatorze? Wycofuje aligatora bo to tez
                stalo sie legenda szkoly. Zatem powiedz nam co wiesz o plecaku prowadzacym
                Krzyska (moja banda to zna).
                • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 15.10.05, 11:39
                  Anna,
                  To nie jest w porzadku. Czytasz nas a jak ja prosze o wjawnienie sie
                  naszych "klasowiczow" to milczysz.
                  Zgadzam sie z tym co napisalas. Masaha brzmi podejrzanie.
                  Aligator to byla Chrostowska, prawda?
                  Zwazywszy na plecak Krzyska (nasz pierwszy rajd) bylismy w tej samej "bandzie".
                  Pamietasz kto wtedy rzucal "pawiem" z polki na bagaze?
                  • masaha Re: dwunastka 15.10.05, 19:09
                    Szczawik :))
          • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 14.10.05, 20:09
            Masaha,
            Nareszcie odzew od kogos kto byl w mojej klasie lub dobrze nas znal. Dziekuje!!!
            Sieklem sie z "E", oczywiscie bylem w "F" i szukam naszych.
            Odniesienie do Gor Izerskich wskazuje, ze juz mnie rozszyfrowales. Odezwe sie
            aby to potwierdzic przez e-mail (Ty zdajesz sie posiadac takowy z GW, ja dam Ci
            namiary na moja). Sa jednak dwa warunki: jeden, Twoja obietnica, ze nie
            ujawnisz mojej osoby na forum; oczywiscie to pracuje w druga strone.
            Poza ta obietnica, chcialbym wiedziec czy nie rozmawiam z moim jedynym (znanym
            mi) wrogiem (spoza mojej klasy, ale ten sam rocznik). Wiec zaczynam od bardzo
            prostego pytania: byles w mojej klasie czy w innej? Pytanie pomocnicze: co
            wiesz o Macku, Cycku i Marcie (anegdoty)?
            • masaha Re: dwunastka 14.10.05, 21:17
              Witam, witam,
              byliśmy razem w jednej klasie EEEEEEEE (dalszych już nie było!);- Choć tylko
              przez dwa lata (to ułatwienie dla Ciebie). Jeżeli jeszcze są wątpliwości,
              zerknij na forum swojego alter ego;)) Zanim znalazłem ten wątek zostawiłem tam
              swoją Duftmarke ...
              A jeśli chodzi o anegdoty, (ale,ale: chodzą mi po głowie różne Cycki... Czy aby
              ten nie jest tym Twoim osobistym wrogiem?) to może o rozbieranym pokerku w
              przedziale PKP w drodze z Krakowa do Wrocławia?
              Lecz póki co, czekam na odzew i ... możesz liczyć na moją dyskrecję okularniku:)
              Pozdrawiam!
              • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 15.10.05, 00:27
                Masaha,
                W moim roczniku byla klasa "f", choc nie bylo jej we wszystkich rocznikach. Nie
                dokonalismy polaczenia z klasa "e": zaczelismy w 1975 jako "f" z 36 uczniami i
                skonczylismy w 1979 jako "f" z 40 uczniami.
                Jakkolwiek znasz moja klase, wlacznie z przydzieleniem Andrzejowi F.
                szczegolnej pozycji (ciekaw jestem czy wiesz dlaczego), nie byla(e)s w mojej
                klasie, prawdopodobnie nawet nie w moim roczniku.
                Owszem, byl rozbierany pokerek w drodze z Krakowa do Wroclawia; zapomnialem o
                tym incydencie, dziekuje za przypomnienie, pierwsza mlodosc mi wraca. Nie
                ujawnie tutaj kto wystawil swoje litery na korytarz, ale zdecydowanie byl to
                ktos z mojej "bandy", bylem przy tym i sam zarzucalem PKP-owskie zaslonki
                przeciwko jego "policzkom".
                Widzisz, masz jeden punkt przeciw (klasa "f") i jeden za (pokerek). Przepraszam
                Cie za podejrzliwosc, ale my bylismy pokoleniem solidarnosciowym i wroslismy w
                kulture podejrzliwosci. Kazdy moze wiedziec o wystawionych na korytarz czterech
                literach (to stalo sie szkolna anegdotka), ale niewielu ludzi (praktycznie
                tylko ci z naszej bandy) wiedza kogo dotyczyl pseudonim "cycek" (to
                nie "cycki").
                Nie wiem jak to sie dzieje ze Ty potrafisz znalezc moje "alter ego" a ja nie
                (poza bezposrednimi kontaktami, ktorych nie chce uzywac).
                Dziekuje za obietnice dyskrecji w sprawie e-mail. Zapewniam Ci wzajemna
                dyskrecje. Zanim jednak odezwe sie przez e-mail, chcialbym rozwiac swoje
                watpliwosci w sprawie Twojej osoby. Ta klasa "E" czyni mnie szczegolnie
                podejrzliwym.
                Jezeli jestes moim kolega z klasy/rocznika to serdecznie Cie pozdrawiam. Bardzo
                prosze, nie obrazaj sie na mnie za podejrzliwosc.
                • masaha Re: dwunastka 15.10.05, 19:56
                  Okularniku, jesteś niekonsekwentny. Z jedej strony wykluczasz mnie ze swojej
                  klasy (bo jeśli chodzi o rocznik=>rok urodzenia, to się nawet zgadza!) a z
                  drugiej pozdrawiasz "a gdyby jednak"? W takim razie przyjmuję pozdrowienia i ani
                  myślę się obrażać!
                  A teraz do rzeczy;-)
                  1. W takim tłoku jaki wtedy panował w pociągu, żadnych"liter" nie udałoby się z
                  przedziału wysunąć. To JG z korytarza próbował wcisnąć swoją głowę :)
                  2. No cóż, Andrzej F. swoją pozycję zawdzięczał m. in. wzrostowi...
                  3. Obstaję jednak przy klasie "E". I skąd Ci się "banda" wzięła? To zawsze była
                  Ekipa!
                  Po części masz jednak rację- o pewnych zdarzeniach wiem tylko ze słyszenia...
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 15.10.05, 23:13
                    Masaha,

                    NIe chcialem Cie obrazac. Rzeczywiscie przy pokerku nie byles. Nikt nie wysuwal
                    swoich golych liter, tylko pokazywal je. POdpuscilem Cie z korytarzem: litery
                    zostaly pokazane przez okno na peron we Wroclawiu, tuz przed wysiadaniem.

                    Mysle ze jestes mila osoba, ktora duzo o nas slyszala, prawdopodobnie od brata
                    lub siostry z naszej grupy. Siostra odpada bo nasze dziewczyny raczej
                    rodzenstwa nie mialy (jedna miala ale daleko).

                    Mysle tez, ze jestes uparta osoba. Tlumacze Ci jak chlop krowie na miedzy, ze w
                    moim roczniku byla klasa "f" a Ty w kolko swoje. W koncu powiem Ci jak Woland
                    (Mistrz i Malgorzata), ze doprowadzasz mnie do rozpaczy zaprzeczaniem mego
                    istnienia. Skleroze mam (nie pamietam wszystkich nazwisk moich szkolnych
                    kolegow, na przyklad), ale nie az taka aby nie pamietac litery mojej klasy.
                    Odbieranie mi tej litery to tak jak odbieranie mi czesci tozsamosci (stad
                    Woland sie przypetal). Jak mieszkasz we Wroclawiu to zajrzyj na zbiorcze
                    fotografie gdzies tam rozwieszone na scianach dwunastki. Ja nie musze bo ci, z
                    ktorymi utrzymuje kontakt twierdza, ze mam racje.

                    Zgadza sie ze wzrostem Andrzeja. TEmu, w malutkim stopniu, on zawdzieczal swoja
                    pozycje. Jednak bardziej zawdzieczal ja powaznemu stosunkowi do nauki i temu,
                    ze wyrzucono go z innego ogolniaka. Pamietasz, on przyszedl do nas dopiero w
                    czwartej klasie. Fantastyczny facet. Ciekaw jestem jak mu sie teraz wiedzie.
                    Akademia? Duzy business? Rzad? Choc tego nigdy nie mozna przewidziec, popatrz
                    na SK; swietnie sie zapowiadal a teraz ma powazne klopoty. Albo na mnie: na nic
                    sie nie zapowiadalem a udalo mi sie niezle ustawic w zyciu.

                    Wiesz moze co robi JG? Kilka lat temu rozmawialem z niektorymi ze starej
                    paczki, wiec orientuje sie co paczka robi, ale JG w paczce nie byl a ja mialem
                    do niego troche rodzicielski stosunek (jak go znasz to sie temu nie dziwisz).

                    Jak tam MW? Czy reklamy jego firmy ciagle podrozuja na wroclawskich tramwajach?

                    POzostaje poprawiony w sprawie "bandy"; masz racje to byla "ekipa"; i to
                    calkiem, calkiem.

                    Przepraszam Cie za moja poczatkowa reakcje. Mialem niedawno glupia wpadke ze
                    szpiegowskim programem internetowym (wlasnie spojrzalem na moje e-maile i
                    widze, ze wpadka trwa) i wrocila mi solidarnosciowa podejrzliwosc.

                    Co do mojego jedynego znanego mi wroga to on juz by sie dawno na mnie obrazil i
                    przestal tu pisac (jest inteligenty ale przewrazliwiony na swoim punkcie);
                    wykluczam Cie wiec.

                    Pozdrowienia.
              • Gość: okularnik Re: dwunastka IP: *.jps.net 15.10.05, 23:31
                Masaha,
                Nie tylko zastanowilem sie kto do nas dobil w trzeciej klasie, ale takze
                popytalem tych, z ktorymi utrzymuje kontakt. Wychodzi nam ze jestes L.
                Rzeczywiscie, L. nie bylo przy pokerku i o cycku mogl nie wiedziec.
                Jezeli to Ty to masz moje najserdeczniejsze przeprosiny i prosbe o trzymanie
                sie tego forum. Bardzo dobrze Cie wspominam. Pamietasz imprezke w Twoim
                mieszkaniu zaraz po egzaminie maturalnym?
                Z tego co slyszalem o L. nick "Masaha" przestaje byc tajemniczy.
                • masaha Re: dwunastka 16.10.05, 01:32
                  BINGO, ale jednak trochę to trwało;)
                  O słuszności mojej E nad twoją F jestem jednak w dalszym ciągu przekonany!
                  I oczywiście się nie gniewam, bo i o cóż?
                  Imprezka była naprawdę niezła - ostatni dzień matur AD 79, ja jako przedostatni
                  delikwent przed komisją i "masa krytyczna" sidząca na boisku pod szkołą.
                  Wszystko było już dopięte na ostatni guzik i tylko brakowało klucza. A ten
                  miałem przy sobie. Wtedy to, przed tą komisją, pierwszy raz w życiu czułem za
                  sobą oddech TŁUMU. Niesamowite uczucie:D
                  OK, późno już się zrobiło, więc o innych wpomnieniach może innym razem?
                  Losy naszych bliższych i dalszych nadają głónie na maile...
                  Wtedy przy pokerze karta szła mi tak sobie;P no i sprawa cycka się mi rozjaśniła!
                  Pozdrawiam:))
                  • okularnik111 Re: dwunastka 16.10.05, 08:06
                    Masaha,

                    Wycofuje wszelkie watpliwosci wobec Ciebie. Byles w mojej klasie i nalezales
                    do "Ekipy". Na dodatek, byles jednym z bardziej dojrzalych czlonkow tej ekipy.
                    Dziekuje ze sie odezwales i miales cierpliwosc do mnie. Masz racje, losy
                    znajomych nadaja sie do e-maila a nie do ogolnego forum. Masz moja poczte w
                    swojej skrzynce.

                    Ciesze sie, ze Cycek Ci sie rozjasnil. Rozmawiales z nim/nia jakies trzy -
                    cztery lata temu.

                    Ladnie opisales preludium do pomaturalnej imprezy w Twoim mieszkaniu. Wtedy
                    byles madry choc nie zalezalo Ci na blyskotliwosci. Widze, ze Ci to zostalo.

                    Gdzie Ty byles w Krakowie jak Tomek zmusil nas do ogladania jakiejs podrzednej
                    sztuki w teatrze Slowackiego kiedy Stary dawal sztuke z Janda? Nie bylo Cie ze
                    mna i z Cyckiem kiedy udalo nam sie wejsc do Starego tylnymi drzwiami, ale
                    wydaje mi sie ze byles z nami w podziemnej winiarni w Rynku po tej sztuce.
                    Cholera, ale czlowiek byl zawiany.

                    Jeszcze raz, dzieki za odzew. Dla mnie to duza sprawa.

                    Badz se przekonany o swojej racji w sprawie literek. Ja ciesze sie ze sie tutaj
                    znalazles, literki to trzecio-czwartorzedna sprawa choc przyznaje, ze przez
                    chwile przeslonily mi swiat.

                    Trzymaj sie i, prosze, trzymaj sie tego forum.
                    • masaha Re: dwunastka 22.10.05, 01:43
                      No dobra, świat światem, ale po pierwsze:
                      1. zajrzyj do emajla
                      2. w Krakowie kochany, to najpierw Wierzynek a potem przytułek Sióstr i imprezka
                      na górnych łóżkach. Niestety nie wszyscy dotrwali...
                      • okularnik111 Re: dwunastka 25.10.05, 05:59
                        Masaha,

                        Zatem Wierzynek i teatr Slowackiego to byly dwa rozne wieczory; bralem udzial w
                        Wierzynku przez duzo dluzszy czas niz w Slowackim i na pewno i po Starym i po
                        Wierzynku nie potrafilbym znalezc mojej drogi do Siostr.

                        Byla jakas imprezka na gornych lozkach? Ja tylko pamietam, ze w pewnym momencie
                        pojawil sie nasz p/o wychowawca (bardzo go lubilem pomimo, ze on uczyl
                        rosyjskiego)i probowal nas umoralniac kiedy wielu z nas myslalo tylko o pawiu.

                        Masaha, czy Ty byles z nami w Pieninach? Mielismy wtedy ubaw z alkoholikiem-
                        kierowca, ale to co ja najlepiej pamietam z tej wycieczki to zawody, kto
                        potrafil wypic wiecej zywca. Zdaje sie ze KH pobil rekord, ale musielismy go
                        niesc do schroniska. Mysle, ze byla wtedy z nami p. Kochel. Popraw mnie jak tam
                        byles.

                        A jak Masaha nie potrafi, to mam nadzieje, ze ktos z tej paczki sie tu wetnie.

                        Tomek, nie udawaj, ze nas nie czytasz. Na marginesie, gdzie bylo Twoje lozko w
                        Krakowie? Teraz mysle, ze albo nie wiedzialem gdzie bylo Twoje lozko, albo
                        bylem zbyt glupi aby uczynic polaczenie miedzy tym lozkiem a najblizszym
                        sklepem z wezami...

                        Masaha, zajrzyj do skrzynki, nareszcie, przepraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka