Zainspirowana wątkiem z emamy o bryczce, zaczęłam wspominać, czym to ja do
ślubu jechałam. I przypomniało mi się: starym mercedesem, koloru nie pamiętam
jakiego, bo i tak było ciemno. Ciemno, bo to był listopad. Nogi mi zmarzły w
tych białych pantofelkach, skurczyły się stopy i mało brakowało, a do ołtarza
poczłapałabym boso

I przy okazji przypomniało mi się, że to przecież kolejna rocznica tuż tuż.
Piąta - to jaka?