15.11.06, 15:22
Zainspirowana wątkiem z emamy o bryczce, zaczęłam wspominać, czym to ja do
ślubu jechałam. I przypomniało mi się: starym mercedesem, koloru nie pamiętam
jakiego, bo i tak było ciemno. Ciemno, bo to był listopad. Nogi mi zmarzły w
tych białych pantofelkach, skurczyły się stopy i mało brakowało, a do ołtarza
poczłapałabym boso wink
I przy okazji przypomniało mi się, że to przecież kolejna rocznica tuż tuż.
Piąta - to jaka?
Obserwuj wątek
    • madziaaaa Re: Ślub 15.11.06, 15:35
      nasz był szary, marki nie znam bo sie nie interesuję i tych obcych po prostu
      nie odróżniam. A 5 rocznica to chyba PAPIEROWA.
      • mama_micha No to Wam opowiem... 15.11.06, 16:38
        wieczorem przed dniem "0" razem z przyjaciólmi poszłam stroić samochód, była to
        Renault Laguna. Padalo niemiłosiernie i całość operacji musiała odbyc sie w
        ciasnym garażu co było baaaardzo niewygodne. Skonczyliśmy około 2 w nocy.
        Nastepnego dnia, slub miał się odbyc w południe. Gdzy czekałam juz pieknie
        ubrana na "Młodego" który miał po mnie przyjechać właśnie tym samochodem to
        nagle wpadł nasz zdyszany kierowca z okrzykiem " Zenek, jedź po Młodego, auto
        nie chce odpalić" O matko!!!! Panika, jak to !!! Mój szwagier wskoczył w swoje
        stare, brudne auto i pojechał po "Młodego". Dodam, że nasze slubne auto jeszcze
        rano jeździło bo było tankowane i było ok. I w ten sposób podjechaliśmy pod USC
        brudnym ( po trasie 200 km) starym Audikiemsmile, patrząc przez tylną szybe jak
        nasze powiewajace balonami autko jest holowane do mechanikasmile) Goście zebrani
        pod USC nie zorientowali się, że to "Mlodzi" już podjechali i wszyscy patrzyli
        w inną stronę, łącznie z kamerzystąsmile) HihHiHI jak weszliśmy do USC to
        przywitała nas bardzo miła ale niezwykle zatroskana pani, mówią:
        - Bardzo przepraszam, ale coś trzasnęło i nie mamy prądu, musimy czekać.
        No to czekamy. Mineło 20 minut a ja zkata gdzie przysiadłam pytałam tylko
        niesmiało czy aby kamera działa co wywołało wielki popłoch na twarzy
        kamerzystysmile)
        Ślub sie odbył bez dalszych niespodzianek, a wtrakcie wszedł nasz kierowca i
        dał nam znak, że już ok z autem. Okazało sie, że kierowca wlał za dużo benzyny
        i odcięło całą elektronikęsmile)
        Dzaiało się to 30 sierpnia 1997r.
      • madziaaaa Re: Ślub 16.11.06, 08:04
        mąż mnie pouczył! Nie był szary, tylko srebrny metalik!
        Nie widzę różnicy wink
        • kuncwotek edelka!!!! 16.11.06, 09:35
          my też bralismy ślub 16 kwietnia 2005 i meszkasloneczko również. Pogoda była w
          sam razwink
          • edelka Re: edelka!!!! 16.11.06, 09:37
            no proszesmile))) A pogoda była zadziwiająco ładnasmile A dodam, że my z mężem
            poznaliśmy się 16 kwietnia, tyle, że 7 lat przed ślubembig_grinD
            • kuncwotek Re: edelka!!!! 16.11.06, 10:17
              o to naprawdę szczególna i magiczna cyferkawink
          • meszkasloneczko o tak tak :P pogoda cudna była :) jak na kwiecień. 19.11.06, 14:41

          • meszkasloneczko .... 19.11.06, 14:42
            a tym bardziej cudna bo tydzien przed bylo zimno i padalo i tydzien po tez
            padalo i bylo zimno wiec nam sie poszczęściło smile
    • zona_mi Re: Ślub 15.11.06, 18:47
      Nie wiem jakim autem jechałam do pierwszego ślubu - szare było chyba i bez
      żadnych ozdób, bo tak.
      Do drugiego miałam jechać fiatem, ale padł rankiem, po drodze do fryzjera,
      jeszcze miałam okazję go popchać, dobrze, że nie w białej sukni.
      Pojechaliśmy taksówką.
      smile
      • dzoaann Re: Ślub 15.11.06, 18:54
        Oplem omegasmile)Z obrzydliwym serduchem na masce, o które była wojnasmile))
        • gusia210 Re: Ślub 15.11.06, 20:15
          ja jechałam ciemno zielonym mercedesem udekorowanym w 12 słoneczników-cudosmile
          18.09.2004
          • kuncwotek Re: Ślub 15.11.06, 20:55
            a my białym mercedesem i chyba bez dekoracji...jejku to dopiero 1,5 roku temu a
            ja już nie pamiętam;D
            • sarah_black38 Re: Ślub 16.11.06, 07:50
              My braliśmy cichy , skromny ślub cywilny 12 marca. Byliśmy my , świadkowie i
              męża siostra. Po kolacji poszliśmy na dancing ( kto to jeszcze pamięta - 91
              r. ). Kościelny z cała fetą miesiąc poźniej. Nie pamiętam marki samochodu, ale
              na masce siedziała koszmarna lalka w sukni ślubnej, taka była moda w naszej
              okolicy. Było to 20 kwietnia, pogoda do bani, śnieg z deszczem , grad i silny
              wiatr.

              Moja suknia ślubna była na owe czasy bardzo droga i tu ciekawostka - brało w
              niej ślub aż cztery panny młode. Moja siostra,ja,nasza bratowa i siostry
              szwagierka. Także była wykorzystana na maksa.

              Jeszcze potem z resztek materiału siostra uszyła sukieneczkę dla Agnieszki i
              którą będzie nosiła również Ania!
    • edelka Re: Ślub 16.11.06, 08:03
      A ja do ślubu jechałam (a raczej ze ślubu, bo do kościoła szłam pieszo, bo to
      niedaleko i piekna pogoda była) błękitnym Citroenem mojego tatysmile Był dość
      skromnie udekorowany (aż musiałam zdjęcia poszukać, bo nie pamięatm jak
      wyglądała ta dekoracja a to zaledwie rok i 7 miesięcy temu było) - na masce
      girlanda z kwiatów i kokarda (teraz mi sie nie podoba ta kokarda - za wielka) i
      kokardki przyczepione do klamek. A było to 16 kwietnia 2005 r. smile Wszystko sie
      udało, było super, nie było wpadek (no może poza moją, bo nie poznałam męża po
      nosie ;P, ale za to był dodatkowy ubawbig_grin). A sters minął po wyjściu z Kościoła
      (i=oj jak ja byłam zestresowana prze sama przysięgą!!!) hmmm miło sie wspominasmile
      A jacy piękni byliśmy wink))
    • kata123 Re: Ślub 19.11.06, 15:22
      my też ślub braliśmy w kwietniu, ale 30.
      jechaliśmy szarym peguotem. nie pamiętam, ale chyba mieliśmy tylko bialą
      szarfę. w każdym razie nie bylo tego dużo.
      jedyna wpadka, świadkowej, rozeszla jej sie garsonka na szfie na plecach, przed
      wyjazdem z domu moja bratowa próbowala jej to zlapać, ale z marnym skutkiem i
      calą mszę świadkowa przesiedziala w plaszczu swojej mamy. a pogoda byla
      piękna... dobrze,że na wesele zabrala sobie coś na przebranie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka