Te Święta były dla nas okropne.
Kuba pokasływał juz od środy, ale łudziłam się,że mu przejdzie.Sobota zastała
nas już wszystkich chorych...
Dzieci kaszlą potwornie, echo idzie...W nocy nie mogę ich słuchać. Mąż stracił
głos, a i tak musiał do pracy przez całe Święta zasuwać. Chyba ja jestem
najlżej chora- mam tylko okropny katar...
Chłopaki dostają antybiotyki od wczoraj(nie ma jak wizyta w szpitalu na
Święta. Dziś trochę lepiej się poczułam, więc trochę pomyłam naczynia(sic!!!
niemyte całe Święta--szok, dobrze, że moja mama tego nie widziała!. Dzieci
polegają przed TV (dzięki Bogu za kanały z bajkami), a mąż niby mający dziś
wolne, pojechał na szkolenie, buu...
Och, wiem, że się rozpisałam, ale choć trochę sobie ulżyłam.
Mam nadzieję,że Wasze Świeta były lepsze