debest3
30.11.08, 14:53
Piasek,piasek...wszędzie piasek,taki rozpalony,gorący,parzy w stopy.Rozgrzane
powietrze faluje,wszystko w tym powietrzu jest rozmyte,niewyraźne.Czuję jak te
rozpalone powietrze bucha mi w twarz.Język jest taki suchy,że puchnie i nie
może odkleić sie od podniebienia.Jest tak gorąco że każda wilgoć zostaje
błyskawicznie odparowana.Pot na moim ciele był tylko wspomnieniem.Za łyk
czegoś mokrego oddałbym parę lat życia.Pustynia to potworność,nie daje szans
niedoświadczonym żółtodziobom na przemierzenie jej bezkresu.
Zastanawiam sie chwilę w którym miejscu tej krainy śmierci jestem,gdzie sie
kierować?Spękane usta szepczą cicho modlitwę błagalną o łyk wody.Rozpalona
skóra pragnie ochłody.Zmęczony umysł ostatkiem sił broni sie,żeby nie
skapitulować.Mam ochotę położyć sie na tym rozpalonym piachu i czekać na to co
nieuchronne.Wtem,gdzieś w oddali rozlega sie nieśmiały głos kukułki.Opanowuje
mnie zdumienie.Próbuję ostatnim wydatkiem energii zlokalizować źródło tego
dźwięku,który w miarę upływu czasu robi się coraz głośniejszy i wwierca się w
mózg.Natrętne kukanie wywołuje u mnie coraz większe uczucie irytacji.Zaczynam
sie miotać próbując za wszelką cenę odnaleźć złośliwego i natarczywego
ptaka.Wreszcie oczy otwierają sie z wielkim trudem,walcząc dłuższą chwilę z
ciężkimi powiekami.Teraz mam już tylko ochotę uśmiercić tę podłą
Kukułkę.Niestety,po krótkiej analizie sytuacji wysnuwam jeden wniosek,że jest
to po prostu niemożliwe.Zagadka okazala sie bowiem bardzo prosta.....źródłem
dźwięku nie było żadne żywe stworzenie,tylko mój ustawiony na godzinę 3.30
budzik w telefonie,właśnie z takim ogłosem budzenia.Pustynia tez nie była
pustynią tylko moim łóżkiem postawionym zbyt blisko grzejnika.Uczucie
pragnienia dało sie łatwo zgasić poprzez butlę wody stojącą przy łóżku.Nie
musiałem jak widać przebywać bezkresu...a cała historia była tylko jedynie
moim snem wywołanym poprzez ee..noo..huczną imprezę z dnia poprzedniego...i
takie to moje Ptaki ciernistych krzewów