Dodaj do ulubionych

wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie

26.08.09, 19:54
witam...postaram się szybko i zwiężle opowiedziec moja sytuacje. mam
28lat i trójkę dziec Joasia i Michalinka (2 i pół roku) oraz
Rozalka półtora roku...w momęcie kiedy mój mąż dowiedział się,że
zaszłam w ciążę w tak niedługim czasie po urodzeniu bliżniąt,coś w
nim pękło zaczął si,ę zachowywać jakby nie chciał żebym urodziła to
dziecko,jednak nigdy nie zaproponował przerwania
ciąży...poczułam ,że jestem sama nie mam w nikim
wsparcia,oszukiwałam siebie wmawiając sobie ,że po narodzeniu się
dziecka mąż poprostu przyzwyczai się do nowego stanu rzeczy.Myliłam
się w dwa miesiące po urodzeniu się Rozalki tatuś zakomunikował mi
że odchodzi,że nie chce dłużej oszukiwać mnie i siebie ,że nie
stworzymy już normalnej kochającej się rodziny...mogłam się tylko
domyślać dlaczego drań postanowił się odmłodzić...ale kiedy
zobaczyłam mojego męża ojca naszych malutkich dzieci z jakąś
lalą...przestałam miec
złudzenia...
Mineło 4 miesiące sielanka nie trwała długo...przyszedł jak
zbity pies...syn marnotrawny prosząc o wybaczenie,że niby sie
pomylił,że to my jestesmy najważniejsze w jego
życiu ,itd,itd....możecie sobie wyobrazic. ..stało się to kiedy do
nas przyszedł aby się kajać...zabezpieczyliśmy się gumką,po
wszystkim poczułam na nodze jego nasienie,wystraszyłam się i jeszcze
tego samego dnia poszłóam do lekarza po recepte na tabletke którą
się bierze do 72godzin po!!!! dwa tygodnie temu kiedy okres mi
się spóżnił kupiłam test i co się okazało?? jestem w ciąży!!! nie
wierzyłam kupiłam kolejny test,wynik był taki sam jestem w
ciąży!!! Zbłąkany tatusiek kiedy się dowiedział przestał
odbierac telefony....chyba znowu się zakochał,MAM DOŚĆ.... nie chce
udawać szczęśliwej mamusi wesołej gromadki,mam troje dzieci i bardzo
je kocham ale na czwarte nie ma już miejsca ,to straszne co piszę
ale nie wyobrażam sobie urodzić kolejnego dziecka...tak wygląda cała
moja sytuacja...już zdecydowałam jadę do Holandii zapłacę... nie
umiem inaczej myślec....odwiedzałam to forum kilkakrotnie ale nigdy
nie myślałam ,że będe stała przed takim wyborem....pewnie teraz
posypią się gromy!!! ale ja proszę Was tylko o nie potępianie
mnie ,ja już itak jestem potępiona..
Obserwuj wątek
      • nowako-wa Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 26.08.09, 20:45
        Twoja sytuacja jest bardzo trudna, ale nie ma mowy o potępianiu. Pamiętaj ,że
        aborcja to wyjście - ale najgorsze z możliwych. Jak ty po niej dalej będziesz
        się cieszyć życiem ? tak się nie da- my to wiemy...
        Jest jeszcze bardzo trudne wyjście - jeśli donosisz i urodzisz...oddać . Tysiące
        ludzi czeka na dziecko ...Ale to bardzo trudne dla matki, ale po takiej decyzji
        da się żyć, no ale co ludzie powiedzą...Nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie-
        zastanów się na kogo możesz liczyć ...Życie często pisze niesamowite scenariusze...
        Najgorsze ,że jeśli zdecydowałabyś się na aborcje , a jesteś wrażliwą osobą -
        Twoje życie może zamienić się w piekło...
        Do stracenia masz spokój tu na ziemi i niewiadomą po śmierci...Myślisz w
        emocjach , ochłoń i proszę przemyśl , bo niejedna tu dla świętego spokoju
        dokonała zabiegu szybko a potem rwała sobie włosy z głowy...To Twoja decyzja i
        ty poniesiesz jej konsekwencje...
        Dziel się z nami tym co ci chodzi po głowie...bo teraz wszystkie myśli dozwolone...
      • oliwija Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 27.08.09, 11:09
        spokofacet napisał:

        > nikt cie nie potępi... ale dlaczego nie wyobrazasz sobie urodzic czwartego
        > dziecka ? co to zmieni ?
        > a tatulcio u laluni ? kurde ale my faceci to jestesmy cieniasy... ja tez
        przy
        > naszym drugim mialem chwilowa załamke, powtarzam chwilową; do tej pory jest
        mi
        > wstyd...


        tobie chociaz wstyd a moj ex nie dosc ze wciaz uwaza ze to co opowiadam ja
        i jego druga byla zona- ze nas obie zmusil do aborcji to bujda. Ze nam sie
        przyśniło. Teraz wyrywa laski co chwila.... i jak z kims rozmawia n
        eprzyznaje sie do tego ze ma 2 dzieci zawsze mówi tylko o jednym. i jemu nie
        jest wstyd ot taki konik polny.
    • nati1011 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 26.08.09, 21:00
      Twoja sytuacja jest faktycznie nieciekawa - już 3 dzieci dla
      samotnej matki to wielki wysiłek. Rozumiem, ze nie masz siły na
      kolejne. Ale czy potrafisz żyć z myślą, ze zabiłaś swoje dziecko?
      Poczytaj historie dziewczyn - im też wydawało się, ze nie ma innego
      wyjścia, ze TO będzie najlepsze - a dziś oddałyby wszystko, by
      cofnąć czas.

      Jeżeli nprawdę nie masz warunków by wychowac 4 dziecko możesz
      znaleźć mu inną rodzinę. Czy naprawdę oddać jest trudniej niż zabić?
      Przecież wiesz, ze wiele rodzin chętnie pokocha dziecko jak włąsne.
      Zwłascza, gdy bedzie malutkie.

      Przemyśl to jeszcze - jeżeli beziesz potrzebować pomocy napisz na
      priva.
    • twoj_aniol_stroz Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 26.08.09, 22:35
      Spokojnie, przede wszystki nie rób nic szybko i bez zastanowienia.
      Pośpiech jest bardzo złym doradcą... Masz czas i pozwól sobie na
      przeanalizowanie całej tej sytuacji.
      Spójrz na przyklejone wątki. Tam jedna z dziewczyn napisała, że
      bardzo chętnie przyjmie malucha do siebie, poniżej tez jakaś
      dziewczyna pisała, że sama nie może mieć dzieci i zdecydowała się na
      adopcję. To naprawdę jedno z rozsądniejszych rozwiązań.
      Oczywiście wychowanie dzieciątka samemu też jak najbardziej jest
      dobrym pomysłem i jeśli tylko czujesz się na siłach fizycznie to
      materialnie myślę, że dałybyśmy radę wszystkie zorganizować
      wsparcie smile
      Przemyśl na spokojnie, pogadaj tu z nami o swoich rozterkach,
      przeanalizujemy wszystko na spokojnie, zawsze co dwie (a właściwie
      to znacznie więcej) głowy to nie jedna. Jedno jest pewne: masz tu
      wsparcie nie tylko psychiczne, choć to jest bardzo ważne smile Nie
      jesteś sama z problemem, a to już coś.
      O facecie nic nie będę pisała, bo szkoda słów na takiego gościa sad
      Cóż, bywa i tak. Nie obwiniaj się przypadkiem o łatwowierność, o
      naiwność... Każda z nas pewnie postąpiłaby podobnie...
    • milena328 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 27.08.09, 02:46
      Ja mam tylko jedną prośbę, abyś przemyślała swoją decyzję jeszcze
      raz...
      Moja historia jest zupełnie odmienna, niż Twoja. Przez blisko 3 lata
      walczyliśmy o dziecko. Moje życie zamieniło się w istny koszmar.
      Lekarze, kliniki, leki czułam się odarta ze swojej kobiecości...nikt
      niczego nie gwarantował, nie obiecywał, szkoda pisać... ale w końcu
      się udało smile jestem matką i nie wiem jak można usunąć ciążę? A może
      urodzisz i oddasz do adopcji? Jest wiele ludzi, którym Twoje dziecko
      przyniosłoby radość i szczęście. Szkoda dzieciątka, ono jest takie
      biedne i takie malutkie...
      W imieniu swoim i ludzi, którzy nigdy nie zostaną biologicznymi
      rodzicami proszę: ZASTANÓW SIĘ JESZCZE RAZ
      • marzenie78 do autorki !!!! 27.08.09, 08:50

        Kochana , Twoja sytuacja jest ciezka i nikt nie ma prawa Cie potepic...Ale myśle
        ze aborcja bedzie najgorszym rozwiazaniem...Mozesz urodzic to dzieciako i oddac
        do adopcji....!!!
        Ja jestem mama jaka czeka na dziecko w osrodku....zapisalam sie niedawno i okres
        czekania to az 2 lata...Wiem ze jest tez cos takiego jak adopcja ze
        wskazaniem....Czyli mama w ciazy nawiazuje kontakt z mama adopcyjna!!!Jest to
        jak najbardziej zgodne z prawem...
        Zalatwia sie to przez sad!

        Myśle ze takie rozwiazanie byloby dla Ciebie najlepsze....Wiadome jest ze bedzie
        bol po oddaniu malenstwa ale....bedziesz miec czyste sumienie ze nie
        usunelas!!!!Takie postepowanie -oddanie do adipcji jest wyrazem milosc!ja to tak
        odbieram i znajac sytuacje mam bilogicznych jestem im wdzieczna!W takiej
        sytuacji...dziecko bedzie szczesliwe , mama biologiczna bedzie spokojnie spac a
        i czekajacy rodzice adopcyjni beda szczesliwi!

        Moze postaraj sie spojrzeć na to tak....Rozwazyc takie rozwiazanie???


        trzymam kciuki.wink
      • kizdam47 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 29.08.09, 13:48
        przepraszam Was, ale nie cierpię tych rozważań pod tytułem: "a może
        oddasz do adopcji", "jest wyjście - przecież możesz oddac do
        adopcji" tonem, który bardziej pasuje do wyboru rodzaju kaszy z
        półki sklepowej.

        Nati zapytałaś, czy łatwiej jest zabić? W tym momencie, którym
        kieruje panika - tak. Odsuwasz myśli typu: zabójstwo. Jak pozorne
        jest to rozwiązanie problemu - wie większość z nas.
        Ale nie po raz pierwszy apeluję o zrozumienie, wyraże się słowami
        Hanny Samson: kobieta nie jest inkubatorem. Decyzja o oddaniu
        dziecka do adopcji przy wszechobecnej w naszym społeczeństwie
        dezaprobacie może być dla kobiety porzuconej, obarczonej trójką
        małych dzieci może być zdecydowanie trudniejsza do zniesienia niż
        decyzja o aborcji.

        Ja doskonale rozumiem jej sytuację, gdyż przy trojgu małych,
        nierzadko chorujących dzieci samotna matka ma praktycznie zerowe
        szanse na podjęcie/utrzymanie zatrudnienia, a tym samym na
        utrzymanie rodziny. Owszem, można uzyskać alimenty, ale proces ten
        trwa odpowiednio długo a sądy orzekają zazwyczaj śmieszne kwoty.

        Trudno jest doradzać w zaistniałej sytuacji. Szkoda, że gdy pojawił
        się "skruszony" nie zatrzasnęła mu drzwi przed nosem.
        • magda260809 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 29.08.09, 18:00
          Kizdam - znasz mnie. Wiesz, ze zawsze ważę słowa. ALe po prostu
          brakło mi pomysłu na pomoc tej dziewczynie. Adopcja - np ze
          wskazaniem - mogłaby być jakimś wyjściem. Choć na pewno nie
          idealnym. Zdaję sobie sprawę, że nawet pomoc materialna jest czymś
          niewystarczajacym dla samotnej matki 4 malutkich dzieci. Jeżlei masz
          inny pomysł - napisz. Moze przyda sie autorce, lub kiedyś komuś
          innemu.

          Ja po prostu zdaję sobie sprawę z 2 faktów: czasem wychowanie
          kolejnego dziecka jest po ludzku ogromnie ciężkie, ale przecież
          aborcja nie jest lepszym rozwiazaniem. Choć na pewno jest to silna
          pokusa. I kiedyś już pisałam, że ja to rozumiem. Wiem, że matce moze
          być niezmiernie cieżko oddać dzieci. Trudniej niż zgodzić sie na ich
          śmierć.

          Trudne to bardzo.
    • iktoto Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 27.08.09, 12:25
      kochana, nie zamierzam się potępiać. jesteś wrażliwą kobietą i nie
      zamierzam Ci dokładać bo już Ci wystarczy. jako ze przedstawiałaś
      siebie tu pokrótce mniemam że będziesz miala wyrzuty sumienia, masz
      już trójkę bąbli i wiesz że ciąża to dzieci, nie masz zludzeń.

      ze swej stronę mogę Ci jedynie obiecać ze wesprę Cie rzeczami dla
      maluszka, gdybys potrzebowala, opieką równiez, jeśli mieszkasz
      gdzieś w moich rejonach, radą, wsparciem w trudnych chwilach, ale
      czy to wystarczy żebyś zmienila zdanie? nie wiem

      niestety nie zdajesz sobie sprawy czym może to grozić, aborcja,
      przez co się potem przechodzi. widzialaś posty dori, przestała
      pisać, nie ma Jej, prawdopodobnie sobie nie poradziła. oczywiscie
      kazda z nas mysli że doskonale sobie poradzi z traumą. myśli sobie
      że ma tyle sily że ten zabieg nie będzie mial wplywu na nią, że go
      zostawi dalej i zajmie się zyciem tu i teraz.tylko ja wiem ile
      przeszlam żeby jakoś żyć. nie wierzę w to co piszą te "silne"
      dziewczyny że aborcja nie ma wplywu na ich zycie, to takie
      usprawiedliwianie się przed sobą, żeby nie zwariować.
      obojętnie w którym tygodniu to zrobisz to jest już dziecko, czy to
      ważne ile komorek tam już jest? dla mnie nieważne.

      a nie możesz urodzić tego Dziecka i oddać Go?

      Twoje dzieciaczki są w trudnym dla mamy wieku, bo chodzą a myśleć
      nie potrafią, mnie to niedlugo czeka. ale to minie, ten trudny okres
      w wychowaniu dzieci, potem przyjdzie czas refleksji....

      wybor należy oczywiście do Ciebie, trzymam kciuki abyś jednak nie
      pojechala doHolandii

      pozdrawiam
      monika
    • ilonka810303 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 18:55
      jestem,jestem....i każdy dzień dla mnie to kolejna ciężka
      próba...jestem senna, i cały dzień czuję się jakbym własnie zeszła z
      kolejki wysokogórskiej...nudnośći ,nudności i jeszcze raz
      nudności...kamień w żołądku jakby moja niestrawność nigdy miała się
      nie zkończyć....drogie forumowiczki,ja nie tylko nie chce dziecka ja
      nie zniosę dłużej tego stanu w którym się znajduję,jestem tak bardzo
      negatywnie nastawiona do siebie,że nie wiem jak przeżyję kolejny
      tydzień...nie wiem czy wobec tych wszystkich Waszych
      wypowiedzi ...które miały mi uświadomić jak bardzo żle chcę
      postąpić,mogę szczerze wypowiedzieć się.......JADĘ DO HOLANDII!! w
      tej sytuacji moje drogie już nic nie pomoże ,zdania nie
      zmienię....jeśli nie chcecie mnie tu po tym co napisałam ....ok ,ale
      uwierzcie mi jedyną wypowiedzią która pozwoliła mi uwierzyć ,że
      niektórzą są w stanie to zrozumieć jest wypowiedz
      kizdam...dziękuję!! po powrocie odezwę się ....albo i nie.
      • nowako-wa Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 20:16
        Nasze rady są takie , bo...rozumiesz..ale to Twoja decyzja...
        jak ci będzie ciężko możesz też dołączyć do forum zamkniętego: blizna
        bo...nie wiesz co będzie po....a może być trudno...
        Aborcja to pasztet który nie wiadomo kiedy i jak odezwie się w życiu...jest nieprzewidywalna...
        Naszym zadaniem było Cię uświadomić i dodać otuchy , ale to Twoje życie...
        Ja bynajmniej już teraz Cię nie potępiam ,nie krytykuję, bo najpierw potępić musiałabym siebie...Zanim wyjedziesz do Holandi , tylko kilka słów jak było u mnie... 4 skrobanki w przeciągu kilku lat ( pomijam dlaczego - w szczęśliwym związku ) i życie dalej jakby sie nic nie stało...do czasu...Kiedy zwróciłam się do Boga - koszmar- świadomość aborcji,choroba psychiczna , pobyty w psychiatryku- gdyby nie mąż i syn - nic nie zatrzymałoby mnie na świecie...
        Kiedy zapragnęłam jeszcze dziecka- przedwczesny poród po 12 dniach życia śmierć dziecka...szkoda opisywać bólu...Dzis jestem znów w ciąży 10 tc i przeżywam katusze wewnętrzne, ale zniosę to piekło byleby wszystko skończyło się dobrze...
        Nie masz pojęcia co to znaczy utracić sens i radość życia- wszystko jest do bani i wmawiaj sobie co chcesz a i tak jesteś na dnie...
        To prawdziwy koszmar i mam nadzieję ,że Cie ominie...
        Pamiętaj ,że skutki aborcji są ...nieobliczalne , a jeśli konsekwencje tego poniosą Twoje dzieci ???
        Nie mam zamiaru straszyć ale wiem po sobie ,że taka decyzja pociąga za sobą konsekwencje.Cokolwiek zrobisz -masz u nas wsparcie - nie zapominaj jak Ci będzie ciężko. Powodzenia. Podejmij właściwą decyzję .
        • ilonka810303 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 21:08
          yyyyy....chwileczkę,o jakich konsekwencjach pobniesionych przez moje
          DZIECI piszesz??????????...kurcze mam trójkę bardzo ale to bardzo je
          kocham ...nie chcę sie pozbyć czwartej ciąży bo..1)jestem za młoda i
          chcę się jeszcze pobawić ,studiować,mama mnie zabije 2)zaszłam w
          ciążę świadomie a po 3 tyc się rozmyśliłam i teraz chcę aborcji..3)
          nie zabezpieczyłam się tak byłakm nieodpowiedezialna NIE!!!kurcze
          mogłabym tak jeszcze wymieniac..przez przypadek połączyła się
          komurka z plemnikiem i powstał zarodek z którego kiedyś był by
          człowiek ...byłby ,ale ja też mam prawo decydować ,dlaczego to ja z
          nas dwojga mam ponieść wszystkie konsekwencje....cholera ja chyba
          nie mam żadnych uczuć bo dokonanie aborcji jak narazie nie powoduje
          na moim ciele gęsiej skórki...może jestem potworem...potworem kory
          nie pójdzie sam do ginekologa ,który w urzędzie nie załatwi spraw ,o
          pracy nie ma mowy bo ma trójkę malutkich dzieci i nikogo do
          pomocy...dla mnie ta ciąża to NIC INNEGO jak mdłości i senność ..po
          których za tydzien lub dwa nie zostanie śladu.....ale się rozpisałam
          może i za dużo ,ale tak czuję!!...tylko co do tego mogą mieć moje
          dzieci które się urodziły bo tego chciałam.
          • mama.rozy Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 22:25
            co ja ci mam kochana napisać?że też mam trójkę?mam.też nigdzie sama nie wyjdę?no
            nie wyjdę,dzieciniec ciągnę za sobą,po urzędach,sklepach,lekarzach.rodzina,jedna
            i druga, kilkaset kilometrów stąd.koleżanki przeważnie zbyt zajęte by pomóc.a
            mąż cały dzień w pracy.samiuteńka z dziećmi do 20-tej wieczorem.ale zamieniłabym
            się z tobą od razu-bo masz tę przewagę nade mną,że możesz mieć to dziecko,a ja
            już nie.kolejna chemioterapia przede mną.i nie chcę ci pisać,jak masz
            dobrze,tylko pomyśl,że to naprawdę nie zlepek komórek,tylko twoje dziecko.serce
            już mu bije.
            to,że nic nie czujesz,o niczym nie świadczy.poprzednie ciąże były
            bezobjawowe?żadnych nudności?a może to po prostu nerwy?
            jeśli są problemy,znajdzie się rozwiązanie.wybieraj to,po którym i ty najmniej
            ucierpisz i ono.
          • nowako-wa Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 22:28
            Za dużo musiałabym pisać aby to móc wyjaśnić , jeśli w dodatku kompletnie nie
            wierzysz, to wyjaśnienie nie ma sensu...
            Np mój dziadek się powiesił, cierpiała potem moja matka, potem ja z bratem (
            brat się zachlał)i mam nadzieję ,że moje cierpienia przyczyniły się do
            "odkupienia" rodzinnej winy...
            to tylko przykład- coś jednak jest na rzeczy , że w jednych rodzinach kwitnie
            błogosławieństwo, a w innych przekleństwo...
            Ja doznałam na własnej skórze, ty nie musisz...
            Każdy pisze tu o swoich doświadczeniach ...Twoje mogą być inne...Tylko ,że teraz
            dla Ciebie aborcja to zabieg , nie znaczy ,że w przyszłości nie zmienisz zdania...
            Ja też pozbywałam sie niewygodnego problemu , a nie dziecka...
            Myślę ,ze powinnaś wiedzieć ,że nie masz wpływu na wszystkie konsekwencje
            poaborcyjne- bo to czasem wypływa po latach ...
            Ale i tak Cię doskonale rozumiem , ale nie mogę napisać ,że po aborcji czeka Cie
            lajtowe życie.
            A jak będzie wkrótce sie przekonasz i lepiej się przygotować na "odchorowanie"
            Nieważne dzis skąd sie wzieła ciąża i kto jest winien bardziej winien...ty
            podejmujesz decyzje i ty będziesz musiała z nią żyć...
            Życzę Ci żebys była mocna...
            • wiesia140 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 30.08.09, 22:54
              Wiem , że ci bardzo ciężko , ale nie napisałaś jeszcze jak wygląda
              sytuacja z rodziną męża , zwłaszcza z teściem i teściową, to w końcu
              jest ich kolejny wnuk , lub wnuczka, może warto byłoby poznać ich zdanie w
              tej kwestii przed podjęciem ostatecznej decyzji. Myślę, ze wsparcie
              materialne dałoby się tu zorganizować. Z doświadczenia wiem , że to dziecko
              będzie cię najbardziej kochać jeśli je urodzisz.
            • iktoto Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 31.08.09, 10:42
              jakie konsekwencje aborcji mogą ponieść bliscy?
              my ludzie jesteśmy polączeni ze sobą energetycznie, w sposób dla nas
              niewidzialny, jeśli jesteśmy ze sobą związani emocjonalnie, myślowo
              to energia pomiędzy nami wciąż plynie. dzieci są polączone z matką
              najsilniej, do 3 roku życia sa jednością, to jedna aura, biopole,
              dopiero potem się odlączają. tak więc nasze doświadczenia, myśli
              mają na nie wplyw, nasze brudy przechodzą na dzieci. nie piszę żeby
              straszyć, ale tak wlaśnie jest.
              Moj syn urodzil się kiedy bylam w grzechu aborcji i widzialam siebie
              w nim, te wszystkie brudy niepoukladany, pracuję nad tym mocno, aby
              to z Niego zlazło i mam nadzieję że tak się stało. odkręcenie
              niekiedy nie jest takie proste.
              dla mnie ciąża ta którą usunęląm to też był zlpek, nawet zlepek nie
              byl, ciąża to ciąża, nic więcej, jednak po latach okazalo się że
              sypnęło się wsyzstko wlaśnie przez aborcję o ktoej zapomnialam

              życzę Ci wszystkiego dobrego i nawet jeśli będzie źle to napisz
              monika
                • ilonka810303 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 10:09
                  ...może mi któraś z Was powiedzieć kto zaszczepił Wam ta straszne
                  poczucie winy??? kto wbił Wam do głowy taki tok myślenia?? bo nie
                  wierze,że każda wypowiadająca się tu kobieta ma dokładnie takie samo
                  zdanie na ten temat.Znalazłam wczoraj odważne wypowiedzi kobiet
                  które dokonały aborcji ,ale żadna wypowiedż nie była nawet podobna
                  do tego co tu cały czas czytam....może wieczorem wkleję kilka
                  linków,ale czy jest sęs.....????
                  • mama.rozy Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 10:31
                    jeśli wiesz o czym jest to forum...to po co tu wchodziłaś?
                    dziewczyny które są po aborcji,piszą jak jest.chyba się nie spodziewałaś
                    głaskania po głowie i zapewnień,że będzie super?jakby tak było,na pewno ktoś by
                    o tym wspomniał.one nie oszukują.a jak chcesz głaskania i śmiania,to znajdź inne
                    forum.i daj tyk dziewczynom tutaj przeżywać ich żałobę po zabiciu dziecka.
                    jesteśmy tu po to,żeby wspierać,nie rozgrzeszać.
                  • wiesia140 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 10:39
                    ...może mi któraś z Was powiedzieć kto zaszczepił Wam ta straszne
                    poczucie winy??? kto wbił Wam do głowy taki tok myślenia?? bo nie
                    wierze,że każda wypowiadająca się tu kobieta ma dokładnie takie samo
                    zdanie na ten temat.Znalazłam wczoraj odważne wypowiedzi kobiet
                    które dokonały aborcji ,ale żadna wypowiedź nie była nawet podobna
                    do tego co tu cały czas czytam....może wieczorem wkleję kilka
                    linków,ale czy jest sęs.....????

                    Wiesz jest coś takiego jak sumienie, każdy je ma nie tylko wierzący.
                    Sumienie ma to do siebie , ze lubi się odezwać w najmniej oczekiwanym
                    momencie , nawet po latach.
                  • nati1011 Ilonka 01.09.09, 10:46
                    Zrobisz jak uważasz. Masz wybór. Wiesz jak może być, choć na pewno
                    liczysz, ze ciebie syndrom poaborcyjny nie dotknie. Oby.

                    Przykro mi, że nie znalazłaś tu żadnego argumentu choćby za
                    przemyśleniem swojej decyzji. Rozumiem, ze nie masz siły na kolejne
                    dziecko. Naprawde rozumiem. ALe ono już jest. To nie kwestia
                    podjecia decyzji: chcę lub nie chcę mieć wiecej dzieci. To kwestia
                    decyzji czy pozwolę na rozwój życia, które rośnie we mnie. A to
                    zupełnie inna decyzja.

                    Przepraszam, nie potrafie zdobyć sie na wiecej. Od 5 dni moja
                    nowonarodzona siostrzenica walczy o życie. Cała rodzina modli sie o
                    jej zdrowie. Pomodlę się też w Twojej intencji - cokolwiek
                    zdecydujesz. Nie potępiam cię. Nikt nie ma do tego prawa. To ty
                    bedziesz żyć z tą decyzją. Obyś wybrała jak najlepiej.
                    • wiesia140 Re: Ilonka 01.09.09, 10:59
                      Dziewczyno nie rób ochłoń i daj sobie trochę jeszcze czasu i przemyśl
                      tą decyzję jeszcze raz tego nie poradzisz sobie psychicznie ( wiem co
                      mówię niestety, albo stety mam dar współodczuwania )
                  • kizdam47 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 13:03
                    Znalazłam wczoraj odważne wypowiedzi kobiet
                    > które dokonały aborcji ,ale żadna wypowiedż nie była nawet podobna
                    > do tego co tu cały czas czytam...

                    Na aborcji obiektywnie znajdziesz wiele takich hmmm...odwaznych
                    wypowiedzi, tylko Twoim zdaniem co stanowi o ich odwadze?

                    U mnie poczucie winy istniało od początku z tej przyczyny, że po
                    prostu ŹLE zrobiłam. I to IMO dla myślącego człowieka nie wymaga
                    żadnego uzasadnienia.

                    Wypoowiedzią ta abstrahuję od tego, co pisałam wczesniej, ale tamto
                    to inna kwestia - zruzumienia twojej bardzo trudnej sytuacji. Ale że
                    chcesz zrobic źle to inna para kaloszy.
                  • ko-fankabeauty Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 10.09.09, 00:43
                    ilonka810303 napisała:

                    > ...może mi któraś z Was powiedzieć kto zaszczepił Wam ta straszne
                    > poczucie winy??? kto wbił Wam do głowy taki tok myślenia?? bo nie
                    > wierze,że każda wypowiadająca się tu kobieta ma dokładnie takie
                    samo
                    > zdanie na ten temat.Znalazłam wczoraj odważne wypowiedzi kobiet
                    > które dokonały aborcji ,ale żadna wypowiedż nie była nawet podobna
                    > do tego co tu cały czas czytam....może wieczorem wkleję kilka
                    > linków,ale czy jest sęs.....????


                    Ty tez bedziesz miala to straszne poczucie winy, nieuchronnie.
          • nowako-wa Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 16:05
            To dobrze że tu zajrzałaś chocby po to by poznać nasze opinie , bo aborcja to tak naprawdę decyzja matki i ona powinna być świadoma...ja wiem ,że wygodniej iść na zabieg będąć w przekonaniu ,że wiele kobiet tak robi i nic się nie dzieje...ano czasem się dzieje i warto o tym pamiętać ...Może to nawet dobra decyzja dokonać zabieg , ale warto abyś jednak w ten sposób nie zabiła swojego sumienia...Oglądałam film o kobiecie która usunęła ciążę z powodu chorób dziecka i strasznie to przeżyła bo wiedziała ,ze aborcja jest ZŁEM...ale potem wyszła na prostą i miała jeszcze dzieci...
            Tak naprawdę ja osobiście życzę ci abyś po aborcji potrafiła dalej życ, dbać o dzieci i ułożyła sobie życie ...tylko jeśli stwierdzisz ,że aborcja jest OK to...puszczają hamulce, człowiek pozbawia się granic i potem pomału już nic nie jest zbyt straszne i obrzydliwe aby to zrobić . Tak umiera ludzkie morale...A tego bym ci nie zyczyła...
            Lepiej sie pomęczyć wyrzutami i przyznać - idę na aborcje choć wiem ,ze to podłe, bo jestem sama i nie dam rady- to uznanie swojej słabości ...To naprawdę lepsze niż oszukiwanie samej siebie...Jeśli już musisz przerwać ciążę to trudno ( chyba większość tutaj Cie rozumie) ale nie zabij wraz z tym życiem swojego- sumienia duszy...
            Bo od tego problemu sie uwolnisz ale pozniej bedziesz sie musiała zmierzyć z konsekwencjami...
            A gdyby konsekwencji nie było ...to co my robiłybyśmy tutaj ???
            Co wszystkie nawiedzone , z urojeniami ?
            Jeśli Cię nie zniechęciliśmy za bardzo to zaglądaj tu czasem....i podziel sie co dalej...
            Ja na wiele forum zaglądam , ale tylko tutaj mogę liczyć naprawdę na zrozumienie- bo matka która zabija własne dziecko...nikogo nie potępi.I ja dzięki aborcjom dziś jestem ...pokorniejszym i lepszym człowiekiem, który chętniej usprawiedliwia niż ocenia.
            I już na koniec życzę ci aby to trudne doświadczenie wpłynęł pozytywnie na Twoją przyszłość.Troszkę długo. Trzymaj sie !!!
      • nati1011 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 01.09.09, 16:16
        Ilona, dziewczyny, które tworzą to forum były kiedyś w takiej samej
        sytuacji jak ty. Może powody aborcji były różne, ale każdej wydawało
        się, zę to najlepsze wyjście i były pewne, ze dadzą sobie radę.
        Dopiero PO fakcie dowiadywały sie, zę to nie takie proste i łatwe.
        Dziś chciałyby cofnać czas, a przynajmniej uchronić innych przed
        cierpieniem, którego zaznały same.

        Dawno już tego nie pisałam, wieć moze warto przypomieć: na tym forum
        nie walczymy o nienarodzone dzieci - walczymy i ich matki. Dziecko
        najwyzej trafi wcześniej do nieba, wiec nie poniesie tak wielkiej
        krzywdy. Ale matka zostaje. I cierpi. Nawet te, co głośno krzycza,
        jaka to fantastyczna sprawa ta aborcja też cierpią, moze nawet
        bardziej niz te, które potrafią sie do tego przyznać. Zasadniczy
        problem tkwi w tym, ze aborcja to przerwanie ciaży, a nie jej
        likwidacja. Nie da sie wrócić do stanu sprzed zajścia w ciazę. On
        już zaistniała - i obojetnie czy nazwiesz to dzieckiem, czy zlepkiem
        komórek, rozwija sie w tobie zycie. Jeżeli podejmiesz decyzję, ze
        absolutnie nie jesteś w stanie zrobić nic innego jak tylko przerwać
        to zycie - to daj sobie jeszcze kilka dni, na przemyśłenie. Żebyś
        była absolutnie pewna, ze to naprawdę jedyne wyjście jakie masz, że
        nie jesteś w stanie zrobić dla siebie nic więcej.
          • mloda_siuska tu KIMONO2001... 02.09.09, 11:17
            czytam te posty i ryczę
            po prostu nie mogę poradzić sobie z tym, że ktoś znowu chce usunąć ciążę
            moje dziecko opuściło mnie na moje życzenie w grudniu 2004 i do tej pory, kiedy
            od 1,5 roku mam przy sobie cudowną córeczkę ciągle jeszcze pamiętam, myślę i
            cierpię często zwijając się z bólu psychicznego, płaczę, wariuję po prostu.
            przelewam całą swoją miłość, troskę której zabrakło dla pierwszego dziecka... na
            moją córkę...
            teraz wiem, że nie mogę sobie poradzić z jedną rzeczą, że my też spieszyliśmy
            się z decyzją, że w Polsce zabroniona aborcja tylko potęguje ten proces. bo
            owszem, niech będzie aborcja na życzenie ale poprzedzona wieloma rozmowami z
            różnymi specjalistami, psychologiami, ginekologami .. po prostu każda osoba
            przed podjęciem ostatecznej decyzji powinna na spokojnie z nimi porozmawiać, i
            dopiero po tych rozmowach podjąć decyzję. ja wiem, że my nie byśmy ciąży nie
            usunęli, baliśmy się tak, że nawet z własnymi rodzicami nie byliśmy w stanie
            porozmawiać.... ze strachu...
            czuję się bezsilna, tak bardzo bezsilna że tyle osób się boi i dalej brnie to
            całe bagno późniejszych wyrzutów sumienia, żalu, niemożliwości cofnięcia czasu..
          • ilonka810303 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 02.09.09, 13:28
            ...nowako-wa długie to Twoje ,ale i strrrrasznie mądre!!!! mamo
            róży...przykro misad, nati1011 ,młoda siuska...to naprawdę pomaga i
            daje do myślenia co tu odnajduję ...to tyczy się wszystkich ...bo
            naprawdę trzeba determinacji ,żeby w kółko to samo i to samo i z
            taką cierpliwością i tak przekonywująco....pozdrawiam (odezwę się
            napewno)
            • spokofacet Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 02.09.09, 19:39
              myślę o was cały czas, modlę się za tę sytuację w której wy konkretnie jesteście
              ( jeśli jesteś wierząca to wiesz o czym piszę, jeśli jesteś niewierząca - to na
              pewno wam to nie zaszkodzi ).
              Każdy ma przerąbane i tego nawet nie da się porównywać, kto ma gorzej, czy to
              opuszczona żona z 3 dzieci, czy to alkoholik, czy bezdomny, czy ksiądz uwikłany
              w romans, czy zadłużony bankrutujący biznesmen.... znajdzcie mi 1 osobe która ma
              "ułożone" życie!
                  • jaonmyi Do Ilonki 04.09.09, 14:54
                    Ilonko, nie czytałam co Ci tu dziewczyny napisały, ale domyślam się
                    ponieważ znam je z innych wypowiedzi.
                    Nie wiem skąd to przekonanie, żeby urodzić wbrew wszystkiemu i
                    wszystkim. To jest zwyczajnie chore. Zniekształcone postrzeganie
                    rzeczywistości przez wiele forumowiczek tego forum to plaga jakaś.
                    Świątobliwa plaga. Szokującą ignorancją jest namawiać kogoś do
                    czegoś nie biorąc za to potem odpowiedzialności. Usunięcie ciąży to
                    nie zabicie człowieka i to jest niekwestionowalne.
                    To fakt, Ilonko, są kobiety, które nie usunęły ciąży i nie tylko nie
                    żałują, ale są zadowolone i szczęśliwe. Autentycznie. Życzę podjęcia
                    właściwej decyzji i powiem jeszcze, że ja na Twoim miejscu
                    usunęłabym tą ciążę. smile
                    • nati1011 Re: Do Ilonki 04.09.09, 15:33
                      jaonmyi napisała:

                      Usunięcie ciąży to
                      > nie zabicie człowieka i to jest niekwestionowalne.

                      A czym wg ciebie jest usuniecie ciaży?

                      > To fakt, Ilonko, są kobiety, które nie usunęły ciąży i nie tylko
                      nie
                      > żałują, ale są zadowolone i szczęśliwe. Autentycznie

                      No tu się zgodzę w 200%. Znam wiele takich. smile I znam niestety wiele
                      tych co usunęły i strasznie ząłują sad
                      • ilonka810303 Re: Do Ilonki 04.09.09, 18:58
                        ..jestem jestem,ale tylko do jutra.Rano mamy pociąg ,jedziemy do
                        teściowej zostawię tam dzieci po czym w następny piątek
                        jadę .....zabieg mam zaplanowany na 15 września...
                        • nati1011 Re: Do Ilonki 04.09.09, 19:13
                          Ilonko, nie powiem, ze się cieszę, bo każdą taką decyzję traktuję
                          jak osobistą porażkę. Zastanawiam się, co mogłam zrobić wiecej,
                          dlaczego nie potrafiłam pomóc...

                          Ale szczerze ci życzę, byś ułożyła sobie życie. By to co chcesz
                          zrobić nie zabiło w tobie człowieka - jak pisała jedna z dziewczyn -
                          i by twoje życie było łatwiejsze i szcześliwsze. Jesteś matką, masz
                          dzieci. Musisz dla nich życ i mieć siły.
                          • nowako-wa Re: Do Ilonki 04.09.09, 21:23
                            My ze swojej strony przedstawiłyśmy ci nasze opinie - dobrze ,że poczytałas i podejmujesz decyzje świadomie, przynajmniej nie będziesz żałować ,że nie wiedziałaś.Powodzenia i odzywaj się ...
                            • wiesia140 Re: Do Ilonki 04.09.09, 22:20
                              Mam nadzieję , ze jeszcze przemyślisz tą decyzję do 15-go masz jeszcze
                              sporo czasu. poszukaj wokół siebie jakiś bliskich osób i porozmawiaj z
                              nimi o twojej sytuacji, może znajdziecie lepsze rozwiązanie . Napisz skąd
                              jesteś postaramy ci się tu pomóc.
                        • iktoto Re: Do Ilonki 05.09.09, 13:05
                          ilonka, w ktorym tygodniu ciąży będziesz 15tego września? ile masz
                          lat?

                          ktoś tu pisal o świętobliwości w sensie negatywnym.
                          czy to komuś się podoba czy nie, to wszyscy mamy energetyczne ciała
                          duchowe, które łączą nas ze Źrodłem. Mając tam bałagan nie odczuwamy
                          więzi, potrzeby wiary.
                          Mając jeszcze większy bałagan tępimy tych, ktorzy wierzą
                            • wiesia140 Re: Do Ilonki 05.09.09, 14:33
                              Jeśli zrobisz ten zabieg i stwierdzisz , ze nie jest po nim tak różowo
                              jak miało być to wracaj tutaj . Tu zawsze będziesz przyjęta i nikt cię
                              stąd nie wyrzuci. Ty jeszcze o tym nie wiesz , bo to jeszcze do ciebie nie
                              dochodzi , ale masz tu przyjaciół. Liczę , że tego nie zrobisz ( dla mnie
                              zawsze aborcja pozostanie złem, ale jestem w stanie zrozumieć kobiety ,
                              które to zrobiły z innych powodów niż antykoncepcja). Życie zaczyna się
                              od poczęcia czy się to komuś podoba czy nie i ma duszę to akurat wiem ,
                              bo sama ją zobaczyłam i nawet rozmawiałam ( nie jestem chora
                              psychicznie) to było do tych , co to uważają , że jest to zlepek komórek.
                      • jaonmyi Re: Do Ilonki 08.09.09, 13:21
                        > A czym wg ciebie jest usuniecie ciaży?

                        Usunięcie ciąży to nie tylko wg mnie, ale obiektywnie, usunięcie z
                        macicy kobiety formy życia(pasożytniczego), z której ukształtuje się
                        człowiek (być może).
                        Życie człowieka jest tyle samo warte co każde inne życie i
                        traktowanie go nawet w stadium prenatalnym jako uprzywilejowane to
                        nieporozumienie. Chrońmy tych co już żyją rozwinięci poza organizmem
                        kobiety, szczególnie, że często życie to pozostawia wiele do
                        życzenia. Masowa produkcja za wszelką cenę to wręcz obrzydliwość.
                        • spokofacet Re: Do Ilonki 08.09.09, 15:41
                          masz rację "masowa produkcja" to obrzydliwość, sex stał się bożkiem, złotym
                          cielcem, a zabijanie nienarodzonych ludzi w fazie prenatalnej jest jak składanie
                          ofiary temu bożkowi. Historia kołem się toczy...

                          Dzieci powinny być owocem miłości małżeńskiej, A NIE EFEKTEM UBOCZNYM oddawania
                          czci bożkowi SEX. Tym ludzie się różnią od zwierząt, że nie działają
                          instynktownie tylko mają wolną wolę i rozum. Poza tym nawet zwierzęta nie
                          pozbawiają życia poczętych swoich istnień. Nie wspominam już o tym, że bardziej
                          chronione od ludzkich embrionów są np. jaja lęgowe ptaków.

                          A wiedzy biologicznej tylko pogratulować...
                          • jaonmyi Re: Do Ilonki 10.09.09, 12:48
                            >Nie wspominam już o tym, że bardziej
                            >chronione od ludzkich embrionów są np. jaja lęgowe ptaków.

                            I słusznie, słusznie, słusznie!!! Popieram, popieram, popieram!
                            Ludzi jest stosunkowo za dużo już na Świecie i są największą zarazą!
                            To ludzie przyczyniają się do zagłady Ziemi! Tyle gatunków zginęło
                            bezpowrotnie przez zadufanego w sobie człowieka! Należy chronić
                            przyrodę, która nas otacza i zająć się właściwym edukowaniem w
                            kierunku ratowania naszej planety, żyjącej już poza macicami kobiet
                            szarańczy ludzkiej a nie cackać się z jej embronami.

                            > A wiedzy biologicznej tylko pogratulować...

                            Dziękuję! Ja gratuluję umiejętności interpretowania cudzych
                            wypowiedzi...



                              • jaonmyi Re: Do Ilonki 11.09.09, 10:12
                                Jesteś zabawny ( i niebezpieczny dla Świata) w swoim ograniczeniu big_grin
                                Daj sobie spokój z zespołami! A może PAD też u mnie
                                zdiagnozowałeś? big_grin Takie zapatrywania na temat ludzkości mam od
                                wielu lat, żeby nie powiedzieć od urodzenia. To, że dla Ciebie
                                poglądy innych osób są objawem zespołów, a swoje uważasz za jedynie
                                słuszne i nie skażone żadnym choróbskiem umysłowym świadczy jedynie
                                o Tobie. I nie potrzebuję wsparcia, które masz na myśli. Wesprzyj
                                SWOJĄ planetę, a skorzystamy na tym wszyscy smile
                            • nati1011 Re: Do Ilonki 11.09.09, 08:21
                              jaonmyi napisała:

                              > >Nie wspominam już o tym, że bardziej
                              > >chronione od ludzkich embrionów są np. jaja lęgowe ptaków.
                              >
                              > I słusznie, słusznie, słusznie!!! Popieram, popieram, popieram!
                              > Ludzi jest stosunkowo za dużo już na Świecie i są największą
                              zarazą!
                              > To ludzie przyczyniają się do zagłady Ziemi! Tyle gatunków zginęło
                              > bezpowrotnie przez zadufanego w sobie człowieka! Należy chronić
                              > przyrodę, która nas otacza i zająć się właściwym edukowaniem w
                              > kierunku ratowania naszej planety, żyjącej już poza macicami
                              kobiet
                              > szarańczy ludzkiej a nie cackać się z jej embronami.

                              Ile ty masz lat? 15? Człowiek najwiekszą zaraza.... Skoro tak, to
                              dlaczego jesteś tak mało radykalna. Może też wyeliminować trochę z
                              tych bedących już poza macicą? Zamknąć w obozach, by nie szkodzili
                              przyrodzie, zagłodzić - bo przecież jedząc też niszczą przyrodę, a
                              potem zakopać, bo to glebę użyźni... Dlaczego tylko embriony
                              Joanmyj? Z zagłady dorosłych jest wiecej porzytku dla środowiska.
                              Pomyśl o tym. No i wypadałoby dać przykłąd innym.
                        • nati1011 Re: Do Ilonki 08.09.09, 17:35
                          jaonmyi napisała:

                          > > A czym wg ciebie jest usuniecie ciaży?
                          >
                          > Usunięcie ciąży to nie tylko wg mnie, ale obiektywnie, usunięcie z
                          > macicy kobiety formy życia(pasożytniczego), z której ukształtuje
                          się
                          > człowiek (być może).

                          smile)) Joanmyj co oprócz człowieka może ukształtować sie z ciaży
                          kobiety????? Krokodyl?????

                          To jest wiedza z zakresu 4 kalsy szkoły podstawowej.

                          >Masowa produkcja za wszelką cenę to wręcz obrzydliwość.

                          Dlatego jesteśmy przeciw PRODUKCJI ludzi. Kazde dziecko ma prawo
                          poczać sie w dobrej kochającej rodzinie. Nie nasza wina jest, ze
                          dorośli ludzie traktują swoje ciała bez szacunku i podejmują
                          współżycie w warunkach, które nie są idealne dla ich potomstwa.

                          Biorąc pod uwage twoja wiedzę z biologii przypomnę, ze z każdego
                          aktu płciowego może poczac sie dziecko i nalezy być na to gotowym
                          • jaonmyi Re: Do Ilonki 10.09.09, 12:37
                            > smile)) Joanmyj co oprócz człowieka może ukształtować sie z ciaży
                            > kobiety????? Krokodyl?????

                            Rzeczywiście, bardzo śmieszne, hahaha! Nie o to mi chodzi, nati...
                            Mam na myśli fakt, że ciążę można stracić...
                            • nati1011 Re: Do Ilonki 11.09.09, 08:16
                              jaonmyi napisała:

                              > > smile)) Joanmyj co oprócz człowieka może ukształtować sie z ciaży
                              > > kobiety????? Krokodyl?????
                              >
                              > Rzeczywiście, bardzo śmieszne, hahaha! Nie o to mi chodzi, nati...
                              > Mam na myśli fakt, że ciążę można stracić...

                              Nie, wcale nie śmieszne. Napisałaś, ze z ciaży moze ukształtowac sie
                              człowiek i poddałaś to w wątpliwość. Jakby coś innego oprócz
                              człowieka mogła nosić w łonie kobieta.
                              Pytam sie wiec co?


                              > Mam na myśli fakt, że ciążę można stracić...

                              Oczywiście. Każdy urodzony człowiek też umiera - czy to ma wpływ na
                              nasze człowieczeńśtwo? Porpnienie to po prostu śmierć na
                              wcześniejszym etapie CZŁOWIECZEŃSTWA.

                              A jeśli dziecko umiera parę godzin po porodzie, to już nie jest
                              człowiekiem? JAk podejmuje sie dyskusję, to warto by argumenty były
                              choć troche logiczne.
                              • jaonmyi Re: Do Ilonki 11.09.09, 10:40
                                JAk podejmuje sie dyskusję, to warto by argumenty były
                                > choć troche logiczne.

                                Dokładnie!

                                Człowieczeństwo, to ŚWIADOMOŚĆ! Bez niej nie ma mowy o
                                człowieczeństwie. Dlatego są filozofie mówiące, że człowiekiem
                                stajemy się wraz z pojawieniem się świadomości. Nie wcześniej. (
                                Uprzedzam pytanie - które to filozofie? Poszukaj sama, nie będę tu
                                robić wykładów. ) Co w ogóle znaczy człowiek? Nawet gdy nazwiemy nim
                                dopiero co połączoną komórkę jajową z plemnikiem? Kim lub czym jest,
                                że taki WAŻNY I NIETYKALNY? To my sami uzurpujemy sobie prawo do
                                bycia czymś wyjątkowym! A ja się pytam jakim prawem?
                                Powtarzam, jesteśmy najinteligentniejszym, a co za tym idzie,
                                najpodlejszym gatunkiem na Ziemi.
                                Faktycznie, niektóre egzemplarze należałoby zgładzić mimo, że już
                                się urodziły. Te, które się nie urodziły, rozwijają się w macicach,
                                a nie są pożądane, można unicestwić bez szkody dla NIKOGO!
                                • nati1011 Re: Do Ilonki 11.09.09, 11:36
                                  jaonmyi napisała:

                                  > JAk podejmuje sie dyskusję, to warto by argumenty były
                                  > > choć troche logiczne.
                                  >
                                  > Dokładnie!
                                  >

                                  No to rozbierzmy logicznie twoje posty:

                                  > Człowieczeństwo, to ŚWIADOMOŚĆ! Bez niej nie ma mowy o
                                  > człowieczeństwie. Dlatego są filozofie mówiące, że człowiekiem
                                  > stajemy się wraz z pojawieniem się świadomości. Nie wcześniej.

                                  Czyli osoba upośledzona umysłowo lub bedąca w stanie śpiączki nie
                                  jest wg ciebie człowiekiem. To czym?

                                  Jaką świadomość ma noworodek? Singer postawił kiedyś okrótne, ale
                                  logiczne pytanie. Skoro wolno zabić dziecko w macicy w 8-9 miesiacu
                                  ciazy, to dlaczego nie wolno zabić go po wyjęciu z macicy? Przecież
                                  to absurd logiczny.

                                  Co w ogóle znaczy człowiek? Nawet gdy nazwiemy nim
                                  > dopiero co połączoną komórkę jajową z plemnikiem? Kim lub czym
                                  jest,
                                  > że taki WAŻNY I NIETYKALNY? To my sami uzurpujemy sobie prawo do
                                  > bycia czymś wyjątkowym! A ja się pytam jakim prawem?

                                  Hiszpanie doszli do podobnego wniosku i dali prawa szympansom.

                                  > Faktycznie, niektóre egzemplarze należałoby zgładzić mimo, że już
                                  > się urodziły. Te, które się nie urodziły, rozwijają się w
                                  macicach,
                                  > a nie są pożądane, można unicestwić bez szkody dla NIKOGO!

                                  Na pewno szkodę ponosi osba, która jest zabijana. Mozesz nie wierzyć
                                  w jej człowieczęśńtwo, ale przypominam, ze aborcji dokonuje sie w
                                  tzw "cywilizowanym" świecie - także w Europie - na dzieciach w 6-9
                                  miesiacu ciaży. Naprawdę trudno udowodnić, ze nie jest to człowiek.


                                  A jaki jest twój stosunek do in vitro?
                                • purim DROGIE PANIE REWOLUCJA! 09.10.09, 15:07
                                  dzięki jaonmyj wiemy ze spokojnie możecie rodzic swoje "zlepki komórek" (które
                                  ja staromodnie nazywam ludźmi)! Śmiało! nie musicie płacić grubych pieniędzy za
                                  aborcje!!!!!!
                                  Jak się jednak okaże ze bycie "matka" to zabawa nie dla Was to macie czas do
                                  około 3 roku życia "zlepka" żeby go utopić, bo wciąż nie ma świadomości a co za
                                  tym idzie NIE JEST CZŁOWIEKIEM!!!!
                                  NONSENS DROGA PANI!!!! NONSENS!!!!

                                  I niby kto o tym decyduje "co" jest człowiekiem a co nie? co jest "dobre" a co
                                  "złe", co moralne a co nie ??? Ty i Tobie podobni, pozbawieni moralności,
                                  zakłamani i okłamujący innych??... ludzie (aż niedobrze mi gdy używam tego
                                  określenia w stosunku do kogoś o takich DEBILNYCH poglądach!!!!)


                                  PS> Przepraszam jeśli kogoś uraziłam swoim oburzeniem, ale do takich ludzi nie
                                  mam siły... Wyrażają opinie o cudzym życiu jakby mówili o przepisie na sałatkę
                                  jarzynowa... Boleje nad tym ze w takich podłych czasach przyszło mi żyć sad
                        • purim Re: Do Ilonki 09.10.09, 14:47

                          > > A czym wg ciebie jest usuniecie ciaży?
                          >
                          > Usunięcie ciąży to nie tylko wg mnie, ale obiektywnie, usunięcie z
                          > macicy kobiety formy życia(pasożytniczego), z której ukształtuje się
                          > człowiek (być może).
                          > Życie człowieka jest tyle samo warte co każde inne życie i
                          > traktowanie go nawet w stadium prenatalnym jako uprzywilejowane to
                          > nieporozumienie. Chrońmy tych co już żyją rozwinięci poza organizmem
                          > kobiety, szczególnie, że często życie to pozostawia wiele do
                          > życzenia. Masowa produkcja za wszelką cenę to wręcz obrzydliwość.


                          Na prawdę szkoda slow... żałosne! Wiesz co jest gorsze od mordowania niewinnych
                          dzieci???? WMAWIANIE SOBIE ZE SIĘ NIE ROBI NIC ZŁEGO!!!!
                          okłamuj się dalej kochana... Tak jak naziści mordowali "nieludzi", tak samo...

                          wiadomosci.onet.pl/1943225,12,item.html
                    • purim Re: Do Ilonki 09.10.09, 14:41
                      Czy jesteś w stanie dać Ilonce 100% pewności ze ten "zlepek komórek" (jak to zwiecie) nie jest człowiekiem ?
                      Na Twoim miejscu bałabym się wygłaszać stwierdzeń, które MOGĄ być NIEPRAWDZIWE!
    • ko-fankabeauty Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 06.09.09, 06:32
      Ja zrobilam kiedys ten blad! Kilka lat o tym nie myslalam. Dopadlo
      mnie gdzies od 4 lat kiedy tak uswiadamiano co to jest aborcja , jak
      wyglada taki plod.....
      Teraz mysle o tym co zrobilam bez przerwy. Mysle kto by to byl czy
      chlopczyk czy dziewczynka. Nigdy nie dostalam rozgrzeszenia. Czuje
      sie jak smiec!
      Nie rob tego wychowujesz trzy corki, wychowa sie i czwarte.
        • iktoto Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 06.09.09, 10:13
          może nie dostalaś rozgrzeszenia bo musialaś jeszcze coś przemyśleć.
          może teraz jest dobry czas na dobrą spowiedź. umow się na prywatną
          spowiedź, tylko wcześniej np zadzwon do Kurii i powiedz jaki masz
          problem. nie każdy ksiądź udizela rozgrzeszenia od aborcji. skąd
          jesteś?
          ja bylam w Łodzi u spowiedzi. w Warszawie jest cudny ksiądz. pewnie
          nie jedensmile ale trzeba do najpierw dokladnie sprawdzić, żeby jakiś
          ksiądz z urzędu nie dobił, bo wierzę, że to moze przygnieść. a Ty
          musisz wstać. Nie jesteś śmieciem. Ja też nim nie jestem. Czlowiek
          nie może stanąć na drodze do Boga!!!!!

          pozdrawiam cieplo
          monika
        • ko-fankabeauty Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 07.09.09, 06:08
          twoj_aniol_stroz napisała:

          > Poczekaj, poszłaś do spowiedzi i nie dostałaś rozgrzeszenia?
          Napisz
          > na priv (twoj_aniol_stroz@gazeta.pl) jak to było. Aborcja jak
          > najbardziej jest grzechem, ale jak kazdy grzech jest po niej
          > rozgrzeszenie...


          Aborcja to grzech smiertelny i zaden ksiadz nie da rozgrzeszenia bo
          nie moze. Bylam u kilku ksiezy i zakonnikow min u oo Paulinow na
          Jasnej Gorze. Tam Paulin tylko sie na mnie nadarl o rozgrzeszeniu
          zapomnij.
          Ja mysle bardzo czesto o tym uczynku i wlasciwie nie moge nawet
          rozmawiac o aborcji. Czuje sie jak morderczyni. Gdyby mozna cofnac
          czas nigdy bym tego nie zrobila.
          • asia_i_p Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 07.09.09, 08:48
            Grzechy śmiertelne też się rozgrzesza.
            Aborcja poza byciem grzechem śmiertelnym pociąga ekskomunikę, którą rzeczywiście
            nie każdy może zdjąć (nie wiem, czy paulini mogą, wiem, że mogą dominikanie jako
            zakon żebraczy). Jeżeli jesteś wierząca, to pomimo traumy, jaką pewnie masz po
            tamtej spowiedzi (przy okazji to ten ojciec mało się nadawał do spowiadania
            najwyraźniej), wybierz się do dominikanów albo gdzie indziej, gdzie mają władzę
            zdejmowania ekskomuniki. Dziewczyny ci polecą kogoś konkretnego.
            • iktoto Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 07.09.09, 14:13
              skąd jesteś? ja bylam u spowiedzi w lodzi. napisz do twojego-aniola-
              stroza. ona zna sporo księży.
              ksiądz nie może stanąc na drodze do Boga, jeśli my pragniemy tam
              iść. jeśli sam nie daje rozgrzeszenia to powinien Ci wskazać kogoś
              kto może to uczynić. nie zniechęcaj się

              pozdrawiam
              monika
    • wiesia140 Re:do kokofanty 07.09.09, 11:48
      Z rozgrzeszeniem jest tak może go udzielić: każdy ksiądz z zakonu
      żebraczego, ksiądz dziekan i wicedziekan , penitancjariusz, kapłan szpitalny,
      zwykły ksiądz też pod warunkiem , że nie minął dłuższy czas jak rok od
      aborcji i to też nie od razu , bo musisz zgodzić się podjąć przygotowania
      do spowiedzi generalnej ( to trochę trwa), poza tym można przystąpić
      też do spowiedzi przy specjalnych okazjach tzn odpusty, misje ( misjonarze
      mają także prawo spowiadania po uprzednim przygotowaniu do takiej spowiedzi.
      • wiesia140 Re; ko-fankabeauty 07.09.09, 11:52
        Przepraszam , ze przekręciłam twój nick. Podaje ci też linka masz tu
        wszystkie katolickie telefonu zaufania tam też ci takiej informacji
        udzielają , a oprócz tego są tam psycholodzy
        zapytaj.wiara.pl/?grupa=6&dzi=1123429150&art=1123436299
        • ko-fankabeauty Re: Re; ko-fankabeauty 07.09.09, 17:20
          Dziekuje dziewczyny pocieszylyscie mnie szczegolnie tym, ze moze
          rozgrzeszac kaplan szpitalny. Bylam w szpitalu i dostalam
          rozgrzeszenie od kaplana szpitalnego ale myslalam, ze tak mnie
          rozgrzeszyl na pocieche bo to szpital. To bylo juz dawno . Nic nie
          moge zrobic bo mieszkam od lat juz w USA A tu polski kosciol to
          calkiem cos innego. Chyba bym sie nie odwazyla. Jednak chcialabym
          miec spowiedz generalna. Moze tutaj ktos mi poleci dobrego
          polonijnego kaplana. Dzieki jeszcze raz.
          • wiesia140 Re: Re; ko-fankabeauty 08.09.09, 10:57
            Ja mieszkam w Polsce. W USA znalazłam Jezuitów w Chicago daję ci do nich
            linka spróbuj się z nimi skontaktować www.jezuici.org/ ( oni będą
            mieli lepszą orientację co do polskich parafii tam , księży itd).
            • ko-fankabeauty Re: Re; ko-fankabeauty 10.09.09, 00:40
              wiesia140 napisała:

              > Ja mieszkam w Polsce. W USA znalazłam Jezuitów w Chicago
              daję ci do nic
              > h
              > linka spróbuj się z nimi skontaktować www.jezuici.org/
              ( oni będą
              > mieli lepszą orientację co do polskich parafii tam , księży
              itd).



              Bardzo ci dziekuje napewno sie skontaktuje. Ja mieszkam w New York.
              • twoj_aniol_stroz Re: Re; ko-fankabeauty 10.09.09, 09:19
                A czy Ty się nie wybierasz przypadkiem w najbliższym czasie do
                Polski? Mieszkam pod Wawą i gdybyś chciała to mogłabym Cię odebrać z
                lotniska, zawieźć do księdza Zbyszka (chodząca dobroć i pokora), a
                potem odstawić w Wawie tam gdzie potrzebujesz smile
                Może to jest do zrobienia?
                A jeśli nie to poszukaj w swojej okolicy Pallotynów - niekoniecznie
                muszą to być Polacy,, Pallotyni to międzynarodowy zakon, księża
                mądrzy, podchodzący do ludzi z miłością i dobrocią. Wincenty
                Pallotti - założyciel - to była taka chodzaca dobroć, łagodność i
                pokora smile Jeśli chciałabyś umówić się na spowiedź - to właśnie umów
                się konkretnie - powiedz o co chodzi i poproś o wskazanie księdza,
                który będzie umiał ten problem udźwignąć. Często jest tak, że
                zapominamy, że ksiądz to też człowiek, który może nie poradzić sobie
                z wagą problemu, może legnąć jak długi i nie stanąć na wysokości
                zadania. Dlatego warto się na taką spowiedź umówić, by dać mu czas
                na: 1. oswojenie się z tematem, 2. poszukanie wiedzy, 3. znalezienie
                pomysłu na mądre słowa...
                Wierzę, że będzie dobrze, że dasz radę. Będę wspierała modlitwą, a
                jeśli przylecisz do Polski to mam nadzieję, że skorzystasz z
                propozycji spotkania smile
    • malwina_6 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 13.09.09, 23:22
      Aborcja jesli chodzi o mnie to była najcięższa decyzja w moim życiu, nie była
      podjęta w parę dni,mój lekarz nie zabrał się od razu do roboty, najpierw ze mną
      długo rozmawiał , przedstawiał za i przeciw.. dał mi 2 tygodnie... były one
      bardzo cięzkie dla mnie.Ciągle o tym myslałam przygladałam się kobietom w ciąży
      i tym co mają małe dzieci ( dodam że ja uwielbiam dzieci i dzieci bardzo mnie
      lubią) Myslałam że może patrząc na te kobiety zniechęcę się do zabiegu..ale było
      wręcz odwrotnie ten obraz mnie utwierdzał że tego nie chcę ...Też miałam cięzką
      sytuację nie będę jej opisywała bo nie ma znaczenia...Każda kobieta przechodzi
      to inaczej, zależy od psychiki... u mnie jak narazie jest dobrze, pogodziłam się
      z tym bo wiedziałam że tak będzie lepiej dla nas obojga...(dziecka )...Nie
      jestem wcale z siebie dumna,ale jest mi lżej wiemże było by mi bardzo cięzko i
      moja psychika by tego napewno nie zniosła,cięzar ktory bym musiała nosic był by
      większy niż usunięcie..wiele osob Ci Ilonko odradza, ale ja bym to samo zrobiła
      co ty w takiej sytuacji.. bo tak się wszytskim wydaję tylko że bys dała
      radę...ale myslę że w cale bys nie dała .. załamałabys się sama bezpomocy z
      4ką dzieci, wszytskim łatwo mowić .. lepiej urodz , oddaj do ado ,ale jak bys
      miała 4te to by nikt ci nie pomogł, wszystkie takie do pomocy ale jak przydzie
      co do czego to jestes sama ze sobą... Ściskam Cię mocno i wierzę że sobie
      poradzisz po zabiegu... to zalezy od ciebie , czy bedziesz cały czas rozmyslała
      , czy i męczyła się z myslami...
      • malwina_6 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 15.09.09, 00:12
        Dla was wszystko jest takie proste i logiczne...Ja mam znajomych co starali sie
        o dziecko z adopcji, 2 lata to im zajeło i to co opowiadali że przeszli to
        koszmar... gdyby nie to że musieli ostro dać w łape nie wiem kiedy by się udało,
        inna moja znajoma tez sie starała o dziecko z adopcji i co? było tak cięzko że
        łatwiej jej było adoptować z innego kraju niż u nas... zapominacie chyba że mamy
        popierdzielone prawo.. i wszystko jest bardzo ciężkie...a zwłaszcza
        adopcja...Tak czy inaczej ja bym nie zniosła psychicznie własnie mysli że
        oddałam, każdy ma swoje zdanie i pogląd...szanuję wasze zdanie...ale moje jest
        jednak trochę inne... Czy bylyscie kiedys w domu dziecka? ( chodzi o odwiedziny
        ) ja byłam i widziałam te dzieci, serce się kraja, jak bym mogła wszystkie bym
        zabrała... Zarowno aborcja jak i oddanie do adopcji to są bardzo cięzkie
        decyzje,oddając i nawet tak jak mowicie można miec kontakt z dzieckiem ale serce
        by mi pękło z żalu widząc biegającego bobaska... chyba nie mogłabym usnąc... nie
        dałabym rady przetrwać... na samą mysl jest mi cięzko ...Ale rownie cięzko co po
        decyzji o aborcji...
        • wiesia140 Re: malwina 16.09.09, 00:20
          Wiesz dlaczego tak jest z adopcją, bo większość rodziców nie zrzeka
          się praw (mówię zwłaszcza o patologii) mając w głębokim poważaniu dzieci.
          Jeśli zrzekniesz się praw po porodzie dziecko ma naprawdę szansę na
          szybką adopcję, aha w domu dziecka bywałam z racji zawodu i wiem jak to
          wyglądało tam. Decyzja nie jest łatwa, ale decyzja o aborcji też nie. Piszesz
          ,że nie mogłabyś żyć z powodu psychiki, po oddaniu do adopcji, ale ze
          swoim stanem po aborcji też sobie nie radzisz..., bo nie było by cię
          tutaj gdybyś umiała sobie z tym psychicznie poradzić. Ja cię nie
          osadzam. Życie jest ciężki, no ale cóż nikt nie obiecywał , że będzie łatwo.
        • purim Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 09.10.09, 15:21
          czeka się tyle na adopcje dziecka ponieważ jest więcej chętnych niż dzieci, a
          nie ze tyle trwają rozprawy. Rodzina adopcyjna jest w stanie dostać malucha jak
          ten ma ok. 1 miesiąca.
          Szkoda ze wcześniej nie wiedziałaś... może nie zdecydowałabyś się na to co
          zrobiłaś... Może Twoje dziecko byłoby teraz żywe i szczęśliwe...
          Smutno mi kiedy czytam to forum...
    • malwina_6 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 13.09.09, 23:29
      Wszystkim wydaje się że adopcja jest ok , ja myslę że cięzko jest oddać kobiecie
      dziecko co nosiła przez 9 miesięcy , czuła kazdy ruch, bicie serca itp.. Ciężko
      będzie takiej kobiecie psychicznie zniesc że oddała, mysląc gdzie teraz jest ,
      czy jest mu dobrze, czy jest godne, czy ktos je bije, czy wyrosnie na dobre
      dziecko czy na złe, czy będzie pisało listy do mamy ktora nigdy ich nie
      przeczyta.. dla mnie to jest gorsze niż aborcja,wiem że sychicznie bym nie
      zniosła mysli gdzie to dziecko teraz jest i ludzu ktorzy by mi życ nie dali za
      to że oddałam dziecko swoje..Ja bym nie dała rady tego dzwignąć...
        • wiesia140 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 14.09.09, 16:28
          Nie sądzę , że jest łatwiej , ale kobieta decydując się na adopcję ma
          możliwość wyboru ośrodka za pomocą, którego będzie dokonana adopcja, może
          sprawdzić ten ośrodek zebrać o nim informacje chociażby przez internet.
          Są też inne możliwości takie jak adopcja z polecenia ( sama może
          wybrać rodziców adopcyjnych, przecież mogą się nawet dogadać , że rodzice
          adopcyjni w odpowiednim czasie powiedzą dziecku o niej z uwzględnieniem ,
          że to co zrobiła to zrobiła z miłości dla niego, mogą przekazać też
          list jaki napisała do dziecka jak się z nim rozstawała z osobistą
          pamiątką). Kobieta też może przecież nadal utrzymywać kontakt z
          ośrodkiem adopcyjnym i poprzez ten ośrodek dowiadywać się co u dziecka.
          Ośrodek też dysponuje psychologami można przez całe dziewięć miesięcy
          w ciąży i po urodzeniu korzystać z ich pomocy, a jeśli to by nie
          wystarczyło to można szukać pomocy gdzie indziej , przecież Polska to nie
          pustynia. Adopcja ma tę wyższość nad aborcją, że nawet ktoś ( lub
          coś) powie... oddałaś jesteś wyrodną matką... to kobieta może odpowiedzieć
          ja przynajmniej dałam mu szansę żyje i może coś osiągnąć, coś poznać ,
          czegoś doświadczyć i ciągle mam szansę , że go zobaczę jeszcze tu na ziemi
          , i i tu na ziemi sobie wszystko wyjaśnimy. Adopcja ma tę przewagę , że
          tu wygrywa życie , a nie śmierć,dlatego to zawsze będzie lepsze wyjście.
          Mam nadzieję, ze nikt się na mnie tu nie obraził, bo nie miałam zamiaru
          nikogo urazić, a inaczej napisać nie umiałam. Przemilczeć też takiego
          podejścia nie mogłam
    • zebra12 Rozumiem Cię Ilonko :( 21.09.09, 14:33
      Miałam bardzo podobną sytuację. Byłamw trakcie rozwodu i nagle
      bach - ciąża... Załamałam się. Nie chciałam tego dziecka. Ale kiedyś
      przeszłam 2 poronienia i wiem jak to mimo wszyswtko przeżyłam. Tylko
      dlatego nie usunęłam tej ciąży. Chciałam oddać dziecko do adopcji.
      Rodząc czułam się dziwnie, jak we śnie. Zdawało mi się, że to jakiś
      film, który tylko oglądam. Podali mi dziecko. Też dziwne uczucie.
      Ono było takie obce. To baaardzo duża różnica dostać takie niechiane
      dziecko, a brać na ręce to wyczekiwane. Ale wtedy włączył się umysł.
      Pomyślałam, że męża nienawidzę, że skrzywdził mnie i dzieci. I żal
      mi się zrobiło tego różowego zawiniątka. Bo przecież to nie jej
      wina, że my, starzy tacy głupi, że chłop nieodpowiedzialny. I nie
      oddałam jej. Było ciężko, bo sama wychowuję 3 dzieci. Ale zaraz po
      urodzniu dziecka złożyłam w końcu ten pozew o rozwód.
      Teraz jestem sama, pracuję, wychowuję moje córki. Bambulka kocham
      nad zycie. Ma już prawie 3 latka. I to chyba prawda, że bardziej
      kocha się dzieci późno urodzonie, nieplanowane i niechciane.
      Jednak gdybym znów zaszła w taką nieplanowaną ciążę, w obecnej
      sytuacji finansowo-lokalowej, z pewnością oddałabym dziecko do
      adopcji. Na aborcję bym się nie zdecydowała.
      Trzymam za Ciebie kciuki, byś podjęła dobą decyzję!
      • atowlasnieja Re: Rozumiem Cię Ilonko :( 22.09.09, 02:37
        zebra12 napisała: ....I to chyba prawda, że bardziej
        > kocha się dzieci późno urodzonie, nieplanowane i niechciane.

        ???
        Moje dziecko nie jest późno urodzone ale spełnia dwa pozostałe
        warunki i wcale nie widzę tego szału uczuć. Z pierwszej części tego
        zdania wynika że ja planowałam je całe życie...
    • ilonka810303 Re: wszystko ładnie pięknie...ale to dotyczy mnie 23.09.09, 22:03
      ...jestem, przed godz, wróciłam z baaardzo męczącej podróży.Nie będe
      się rozpisywać,jeśli jednak chcecie wiedzieć co czuję??? no to
      narazie tylko ulgę...cóż! o samym zabiegu z uwagi na jego przebieg
      poprostu nie opiszę na forum ...jeśli ktoś ma ochotę poznać
      szczegóły mojego przeżycie zapraszam na pocztę...przepraszam ,że tak
      tajemniczo,ale ja poprostu NIE WIEM co wypadałoby w takiej sytuacji
      napisac...
          • nati1011 Re: chętnie o tym porozmawiac 25.09.09, 14:17
            Ilonka, przykro mi, ze nie znalazłaś innego wyjścia. Powiem jak
            Monika - mam nadzieję, że to cie nie zamrozi. Że bedziesz potrafiła
            normalnie zyć. Nie zamierzamy wpędzac cię w poczucie winy i wyrzuty
            sumienia. Jeżeli jednak nie bedzie tak dobrze, jak sobie
            wyobrażałaś, to napisz. Tu, czy na priva...
            • nowako-wa Re: chętnie o tym porozmawiac 25.09.09, 20:27
              A ja nie wiem co mogłabyś tu napisać o zabiegu co nie byłoby na miejscu, albo
              uraziło forumowiczki...
              Widzisz ja będąc tu na forum ponad pół roku uważam ,że jest najbardziej ludzkie,
              wyrozumiałe i niepotępiające- za wymianą poglądów i zdań nie idą kamienie...
              A każdy ma prawo czuć sie po aborcji inaczej i tu każdy ma prawo napisać jak on
              się czuje nie będąc narażonym na lincz...Aborcja różne wpływa na dalsze życie-
              czas pokaże co będzie u ciebie...
              A ogólnie samopoczucie jak ?
              • ilonka810303 czuję się dobrze... 26.09.09, 15:14
                ..i z tego powodu ,ilekroć wchodzę na to forum zaczynam mieć dziwne
                poczucie winy ,że własnie cholera powinnam czuć się żle...a jeśli
                nie teraz to napewno w przyszłośći....im dłużej nad tym myślę tym
                bardziej dociera do mnie że wielka "katastrofa" nieunikniona...a ja
                czuję się dobrze i niech tak zastanie nic poza słowem ulga nie
                przychodzi mi narazie do głowy....C.D.N
                • iktoto Re: czuję się dobrze... 26.09.09, 21:56
                  nie wmawiaj sobie na siłę jakichś odczuć, ważne abyś była świadoma
                  co zrobiłaś, nie uciekała przed odpowiedzialnością, chodzi o to,
                  żeby podejść do tego, że: tak, zabiłam swoje dziecko, nie poradziłam
                  sobie, to bylo zbyt trudne dla mnie, żałuję tego bardzo, ale nie
                  umiałam inaczej, nie poradzilam sobie z tym, dlatego tak się stało.
                  najgorzej, jeśli będziesz wmawiać sobie, że: nic sie nie stało, to
                  nie bylo nic takiego, to tylko zabieg, zlepek komórek.... nie chodzi
                  o linczowanie siebie, tylko o uświadomienie, zrozumienie problemu.

                  wmawianie sobie czegoś nie ma sensu, wychowuj dizeci z milością i
                  nie doprowadź do kolejnej ciąży

                  pozdrawiam
                  monika
                  • wiesia140 Re: jeszcze raz... 27.09.09, 10:42
                    Czuj to co podpowiada ci twoje serce. Wmawianie sobie czegoś na siłę
                    nie ma sensu, ale nie wolno też gloryfikować aborcji, trzeba być
                    świadomym tego co się zrobiło.
                  • bialy_mis_0 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 12:33
                    iktoto napisała:

                    > nie wmawiaj sobie na siłę jakichś odczuć, ważne abyś była świadoma
                    > co zrobiłaś, nie uciekała przed odpowiedzialnością, chodzi o to,
                    > żeby podejść do tego, że: tak, zabiłam swoje dziecko, nie
                    poradziłam
                    > sobie, to bylo zbyt trudne dla mnie, żałuję tego bardzo, ale nie
                    > umiałam inaczej, nie poradzilam sobie z tym, dlatego tak się
                    stało.
                    > najgorzej, jeśli będziesz wmawiać sobie, że: nic sie nie stało, to
                    > nie bylo nic takiego, to tylko zabieg, zlepek komórek.... nie
                    chodzi
                    > o linczowanie siebie, tylko o uświadomienie, zrozumienie problemu.


                    Jak czytam te twoje wypowiedzi, to mdleje: Nie wmawiaj sobie na sile
                    jakichs odczuc(bron Boze pozytywnych!) Wmawiaj sobie tylko
                    jedno:tak, zabiłam swoje dziecko, nie poradziłam
                    > sobie, to bylo zbyt trudne dla mnie, żałuję tego bardzo, ale nie
                    > umiałam inaczej, nie poradzilam sobie z tym, dlatego tak się
                    stało.
                    > najgorzej, jeśli będziesz wmawiać sobie, że: nic sie nie stało, to
                    > nie bylo nic takiego, to tylko zabieg, zlepek komórek.... nie
                    chodzi
                    > o linczowanie siebie, tylko o uświadomienie, zrozumienie problemu.

                    Jezeli istnieje to wasze katolickie pieklo, to istoty typu iktoto z
                    pewnoscia tam powedruja, za probe prania mozgu innym ludziom. Chyba
                    sie za ciebie pojde pomodlic, byloby lepiej gdybys sama przejrzala
                    na oczy czego ci tez serdecznie zycze...
                    Slow mi brak ciotko!
                    • twoj_aniol_stroz Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 13:42
                      > Jak czytam te twoje wypowiedzi, to mdleje: Nie wmawiaj sobie na
                      sile
                      > jakichs odczuc(bron Boze pozytywnych!) Wmawiaj sobie tylko
                      > jedno:tak, zabiłam swoje dziecko, nie poradziłam
                      Cóż, nie ma to jak doczytać Z BRAKIEM ZROZUMIENIA lub zinterpretować
                      według własnych odczuć. Gdzie Iktoto napisała, że ma nie odczuwać
                      pozytywnych uczuć? Stanąć z prawdą oko w oko oznacza żyć świadomie,
                      rozumieć siebie. To dotyczy absolutnie całego życia i wszystkich
                      jego aspektów, nie tylko aborcji.
                      > Jezeli istnieje to wasze katolickie pieklo, to istoty typu iktoto
                      z
                      > pewnoscia tam powedruja, za probe prania mozgu innym ludziom.
                      Piekło istnieje niezależnie od wyznania. Nie tylko katolicy wierzą w
                      jego istnienie, protestanci również. Nie mając jednak bladego
                      pojęcia na temat jego istoty nie wypowiadaj się proszę o tym kto tam
                      powędruje a kto nie. Ośmieszasz się tylko i po co Ci to?
                      > Chyba
                      > sie za ciebie pojde pomodlic, byloby lepiej gdybys sama przejrzala
                      > na oczy czego ci tez serdecznie zycze...
                      I to jest myśl jak najbardziej właściwa. Idź się pomodlić, módl się
                      jak najczęściej za Iktoto, za mnie też nieśmiało poproszę smile A kto
                      ma przejrzeć na oczy to już zostawmy Panu Bogu decyzję smile
                      > Slow mi brak ciotko!
                      Hm, nie wiedziałam, że Iktoto na na tyle dorosłych siostrzeńców i
                      siostrzenice, tudzież progeniturę ze strony brata, by zabierały głos
                      w tak trudnym temacie jakim jest aborcja... A to ci niespodzianka
                      panie dzieju...
                      --
                      Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
                      ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
                      • bialy_mis_0 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 14:46
                        twoj_aniol_stroz napisała:

                        Ośmieszasz się tylko i po co Ci to?

                        Lubie sie "osmieszac"

                        Stanąć z prawdą oko w oko oznacza żyć świadomie,
                        > rozumieć siebie. To dotyczy absolutnie całego życia i wszystkich
                        > jego aspektów, nie tylko aborcji.
                        Nie odebralam tego jako aspektu "swiadomego zycia", dotyczylo to
                        tylko i wylacznie aborcji.

                        Hm, nie wiedziałam, że Iktoto na na tyle dorosłych siostrzeńców i
                        > siostrzenice, tudzież progeniturę ze strony brata, by zabierały
                        głos
                        > w tak trudnym temacie jakim jest aborcja... A to ci niespodzianka
                        > panie dzieju...
                        A to, to juz mnie kompletnie rozczulilo, wybacz, lzy mi sie leja...
                        Wezcie ta trojke dzieci tej dziewczyny, ktora do was pisze na
                        wakacje, pomozcie jej REALNIE a nie tylko slownie, zaproponujcie
                        jej, ze, np. wychowacie jej to czwarte przez dwa, trzy lata a potem
                        oddacie jej na dalsze wychowanie,a nie oddanie do adopcji,
                        zapewnijcie ja, ze nigdy nie bedzie sama, nie tylko do momentu
                        porodu, to bede do tego podchodzic inaczej. Przestancie traktowac
                        kobiete jako istote niezdolna do podejmowania wlasnych decyzji, bo
                        jezeli juz ja podejmie, to wydaje mi sie, ze wie, co robi i nie musi
                        czuc sie winna i koniecznie kajac sie i ZALOWAC.
                        Zajmijcie sie tym facecikiem, ktory jej to "szczescie"zrobil, nie
                        doradzajcie trzykrotnej matce nowej rozkoszy w samotnosci, wydaje mi
                        sie, ze dziewczyna podjela jedynie rozsondna decyzje i oby jej zycie
                        przebiegalo dalej w szczesciu i radosci. Zamiast kleczec na kolanach
                        w kosciele powinna zajac sie sama soba i trojka swoich dzieci i tak,
                        jak napisala wiesia: nie dopuscic do nastepnej ciazy.
                          • ilonka810303 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 18:48
                            wydaje mi się że autorce "biały miś"...nie chodzi o dosłowne
                            zabieranie czyjegoś dziecka na okres wakacji...czy żeby być przy
                            dziewczynie jak siostra...która mieszka dwie ulice dalej,tylko o to
                            by nie obiecywać dziewczynom cudów..by lepiej nie mówić nic ,niż być
                            gołosłownym ...puszczać na wiatr teksty typu pomożemy ci....a tak
                            naprawdę to nie ma takiej możliwości fizycznej ,żeby każdej
                            dziewczynie która tu pisze....w rezultacie rodzi dziecko--_pomóc!
                            no bo trzeba było by chyba utworzyć jakąś fundację....tak się
                            nieda...pozdrawiam kochane dziewczyny
                            • iktoto Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 21:08
                              wydaje mi się, że nie obiecuję czegoś czego nie mogę potem spełnić,
                              to byłoby nie w porządku. mam nadzieję, ze nie piorę nikomu mózgu,
                              piszę o własnych odczuciach, ktore ja przeżyłam wiele lat temu.
                              jest wiele mechanizmów obronnych organizmu przed trudnymi
                              doświadczeniami. nieraz trzeba przejść długą drogę, aby przerobić
                              jakieś wydarzenie, traumę, nieraz wystarczy sobie coś uzmysłowić,
                              nieraz człowiek na siłę wypiera.....
                              każdy z nas wypowiada się przez pryzmat właSNYCH doświadczeń, gdybym
                              jeszcze raz miała przeżyć aborcję to po pierwsze mam nadzieję, ze
                              miałabym siłę aby urodzic dziecko a jeśli nie dałabym znowu rady to
                              mam nadzieję, że nie zakopałabym tego tak głęboko, jak to zrobiłam
                              bo kosztowało mnie to życie dwójki moich dzieci a to boli, ale widać
                              mnie musiało boleć. teraz jest dobrze. czy kogoś to będzie boleć?
                              takie doświadczenie? jedne kobiety boli, inne nie, ile kobiet tyle
                              uczuć. i powtórzę raz jeszcze, że mam nadzieję, że ilonka nie
                              ugrzęźnie w ciemnościch i tego Jej życzę smile
                              każda z nas próbowała pomóc, coś podpowiedzieć, może nie kazdy
                              potrafi pomagać, ludzie pomagają z różnych pobudek. skoro napisała
                              na tym forum, to znaczy że szukała jakiegoś rozwiązania. nasze
                              podpowiedzi dały to co dały, czy dobrze? a skąd ja mogę wiedzieć?

                              w jednym z poniższych moich postow pt ilonka piszę, że mam nadzieję,
                              że ilonka będzie stała mocno na ziemi i że będzie wspaniałą
                              kochającą matką dla dzieci, które są z Nią i że musi dla Nich taka
                              być, bo Jej potrzebują!!!! dlatego jeśli chcesz tak bardzo mnie
                              opluć to najpierw przeczytaj wszystkie wypowiedzi a potem pluj ile
                              wlezie, jeśli tak Ci się podoba.

                              masz rację ilonka, nie da się pomóc wszystkim dziewczynom, ale
                              zawsze warto próbować smile
                              • bialy_mis_0 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 21:19
                                iktoto napisała:

                                dlatego jeśli chcesz tak bardzo mnie
                                > opluć to najpierw przeczytaj wszystkie wypowiedzi a potem pluj ile
                                > wlezie, jeśli tak Ci się podoba

                                Ja nawet nie probuje ciebie opluc, moze tylko to tak odbierasz, bo
                                ja sie dosyc denerwuje, kiedy slysze o "zabojstwach" sukach(to nie
                                do ciebie) itp.
                                Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono, znamy to chyba wszyscy?
                                Nie mam i nie mialam nigdy zamiaru nikomu ublizac, wrecz przeciwnie:
                                Blagam o troche wiecej tolerancji i zrozumienia dla kobiety, ktora w
                                moich oczach jest z reguly tylko ofiara, przezylam to sama, wiec
                                chyba wiem o czym mowie.
                                Pozdrawiam cie iktoto i przepraszam za atak, nie chcialam cie zranic
                                • iktoto Re: czuję się dobrze... 09.10.09, 11:02
                                  Krytyka pomoże tu najmniej, masz rację misiu, wiemy o sobie tyle na
                                  ile nas sprawdzono, dlatego slogany typu ja bym tego czy tamtego nie
                                  zrobiła są śmieszne

                                  warto przemyśleć jednak cudze ataki, krytyczne wypowiedzi na nasz
                                  temat, warto wyciągnąć wnioski i iść dalej bez uraz smile

                                  pozdrawiam
                                  monika
                            • bialy_mis_0 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 21:11
                              ilonka810303 napisała:

                              > wydaje mi się że autorce "biały miś"...nie chodzi o dosłowne
                              > zabieranie czyjegoś dziecka na okres wakacji...czy żeby być przy
                              > dziewczynie jak siostra...która mieszka dwie ulice dalej,tylko o
                              to
                              > by nie obiecywać dziewczynom cudów..by lepiej nie mówić nic ,niż
                              być
                              > gołosłownym ...puszczać na wiatr teksty typu pomożemy ci....a tak
                              > naprawdę to nie ma takiej możliwości fizycznej ,żeby każdej
                              > dziewczynie która tu pisze....w rezultacie rodzi dziecko--_pomóc!
                              > no bo trzeba było by chyba utworzyć jakąś fundację....tak się
                              > nieda...pozdrawiam kochane dziewczyny
                              dziekuje ci za zrozumienie mojego, moze troche nerwowego tekstu...
                              Ale wszystko jedno: Zycze ci stabilizacji po ciezkich przezyciach i
                              wszystkiego co NAJ na dalszej drodze twojego zycia. Tobie i twoim
                              dzieciom, trzymam kciuki za "lepsze czasy"
                            • twoj_aniol_stroz Ilonko 09.10.09, 10:54
                              Ilekroć komukolwiek obiecuję pomoc, obojetne, czy to duchową, czy
                              materialną, to wiem co robię i umiem ocenić moje możliwości i czy mi
                              się uda to zrobić, czy nie. A ludzi chetnych do pomocy materialnej
                              jest tak wielu, że naprawdę da się pomóc wielu kobietom.
                            • nati1011 Re: czuję się dobrze... 10.10.09, 13:54
                              ilonka810303 napisała:

                              ....a tak
                              > naprawdę to nie ma takiej możliwości fizycznej ,żeby każdej
                              > dziewczynie która tu pisze....w rezultacie rodzi dziecko--_pomóc!
                              > no bo trzeba było by chyba utworzyć jakąś fundację....tak się
                              > nieda...


                              Mylisz sie - da sie. Na tym forum pisze parę osób, ale w realu wielu
                              ludzi pomaga ludziom w potrzebie. Mozna pomóc i to nie tylko
                              psychicznie, ale jak najbardziej fizycznie - materialnie, rzeczowo,
                              znaleźć i dach nad głową i pracę. Wiele osób z tego forum z takiej
                              pomocy skorzystało. Problem jest tylko jeden - taka osoba musi
                              chcieć z tej pomocy skorzystac. To nie jest pomoc typu: my ci damy
                              wszystko. Niestety - wiele kobiet nie chce żadnej pomocy. Po prostu
                              nie chcą tego dziecka.

                              --

                              miłość to wybór i wierność wyborowi
                          • bialy_mis_0 Re: czuję się dobrze... 08.10.09, 19:46
                            iktoto napisała:

                            > dziecko to nie kawałek drewna, który można przestawić w inne
                            miejsce
                            > po dwóch, trzech latach. gdzie w tym wszystkim uczucia dziecka?
                            >
                            Droga iktoto!

                            Masz racje, dziecko, to nie kawalek drewna, ale kobieta to nie
                            prodiz.Dziecko byloby, gdyby sie urodzilo, do tego potrzeba dlugich
                            9 miesiecy ciazy, problemow zdrowotnych itp itd. U oszukanych i
                            opuszczonych w takim stanie kobiet dochodza tez problemy psychiczne.
                            Potem jeszcze porod w bolach, ktore z pewnoscia mozna porownac z
                            orgazmem. To tyle, nie mysle, ze istnieje wiele kobiet, ktore po
                            porodzie udusily by swoje dziecko, chyba, ze mialy by traume, ktora
                            tez sie zdarza, wlasciwie:dlaczego? Przeciez wszystko powinno byc
                            cacy-macy, wielkie szczescie i rozkosz, jak widzisz, nawet przy
                            chcianych dzieciach nie zawsze tak jest, nie mozna tez temu zapobiec.
                            Nie wciskaj wiec blagam kobietom tekstow w stylu: zabilas swoje
                            dziecko, to bardzo okrutne i niezgodne z prawda, czy na tym polega
                            milosc chrzescijanska? Walne ci "prawde" w twarz, a potem ev. ci
                            wybacze?
          • purim Re: chętnie o tym porozmawiac 09.10.09, 15:32
            Czytałam ten watek od samego początku... niestety dopiero dziś go znalazłam...
            czytałam jak opowiadanie w którym przeczuwasz jak się skończy, ale masz cały
            czas nadzieje ze nie masz racji... niestety miałam... sad
            Ale napisz jak u Ciebie Ilonka ? Czy ten Twój koszmarny "facet" zawsze był taki
            ? Co on na ta cala sytuacje mówi?
            • ilonka810303 Purim 09.10.09, 16:25
              pytasz jak się czuję...dobrze,dobrze ,bardzo dobrze i niech siły
              tego świata pozwolą aby jaknajdłużej tak
              zostało

              Mój facet(mąż jeszcze)...cóż to była wielka miłość ,ale dzięki jego
              podbojom,życie przestało mieć dla mnie sęssad a potem znowu
              przeprosiny ,kłamstwa złudne nadzieje....a jak już stawiałam
              pierwsze "samodzielne kroki "okazało się ,że jestem w
              ciąży....uuffff już nigdy nie chcę wracać do tamtych dni!!!
              mam trójkę cudownych dzieci i TO jest mój największy sęs!!!pozdrawiam
          • iktoto ilonka 04.10.09, 21:40
            ilonka, to nie jest tak, że np ja chcę Cię wpuścić w poczucie winy,
            nie zgadzam się z tym co piszesz w innym wątku na ten temat, że
            tutaj się narzuca.
            jest bardzo wiele dziewczyn, ktore bardzo żalują, chcialyby cofnąć
            czas, mi też nie podoba się fakt, że ja popełnilam to zło, źle się
            stało, ale niczego nie cofnę.
            nie chodzi tu o to, abyś do końca życia żyła w poczuciu winy.
            najważniejszym jest fakt, aby uświadomić sobie, przyznać się przed
            sobą, co się stało. To, że kobieta przyzna się przed sobą, że
            zginęło dziecko, nie musi oznaczać, że ma do końca życia cierpieć i
            nie stanąć na nogi!!! Można szczerze stanąć przed sobą, uznać swoją
            małość, że nie dałam rady, tak wybrałam, źle, że do tego doszło i
            żyć dalej będąc szczęśliwą, będąc cudowną matką dla dzieci, które
            masz przy sobie. Niekoniecznie dzieci potrzebują zdołowanej matki,
            One potrzebują matki promieniującej miłością do Nich i do tego
            należy dążyć!!! Nie dałam rady z tym które odeszło, ale dam radę z
            tymi, które mam przy sobie. To zło nie może Cię pogrążyć w
            ciemnościach. Jeśli czujesz ulgę, to daj z siebie wszystko, nie
            popełnij nigdy więcej tego błędu i bądź dobrym człowiekiem smile)

            Ja wyparlam uczucia po aborcji, było to wiele lat temu, udawałam, że
            nic się nie stało, tak jakby to był nic nieznaczący epizod w moim
            życiu i tylko dlatego, ze nie przyznałam się przed sobą, musiałam
            potem wycierpieć swoje. Teraz jestem szczęśliwą osobą. Może i mogłam
            ten stan uzyskać mniejszym kosztem, ale nie dałam rady, trzeba było
            mnie kopnąć.
            Nie mam pojęcia, co przyniesie życie Tobie, nie zamierzam Cię
            programować, ze napewno tak czy inaczej będziesz się czuła.

            Jeśli człowiek uświadomi sobie to czego dokonał, że to było złe, to
            przestanie mieć to nad nim władzę, człowiek nie wyprze wtedy tego
            gdzieś głębiej do podświadomości, więc kiedyś go to doświadczenie
            nie powali.

            pozdrawiam
            monika
            • ilonka810303 Re: ilonka 05.10.09, 14:52
              ...no kurcze dziękismile...nie spodziewałam się takiego ładunku
              ciepła! wiesz...tak biorąc to wszystko w całość,powiem ,że tak
              naprawdę to już sama nie wiem co mam czuć ...nie czuję się winna i
              oby tak zostało,ale chyba masz rację trzeba z tym stanąć twarzą w
              twarz jakkolwiek to pojmujemy i pewnie dla każdego taka konfrontacja
              znaczyć będzie coś innego...serdecznie pozdrawiam
                • ilonka810303 Re: ilonka 06.10.09, 19:32
                  ...jestem,jestem ....chyba ,że internet mi się "skończy".. i
                  postaram się czasami coś sęsownego napisać....może dlatego mało mnie
                  widać??smile...pozdrawiam
                  • alex12pl Re: ilonka 02.10.10, 12:57
                    Jeżeli coś zmienić może mój wpis, a bardzo bym tego chciał... Daj urodzić się temu dziecku. Kochasz swoją trójkę, a nie pozwalając urodzić się nowej istotce skrzywdzisz nie tylko nienarodzone dziecko, ale również siebie i relacje miedzy Tobą a żyjącymi dziećmi. Proszę zaufaj mi... Aborcja niszczy nie jedno życie... Zaufaj ludziom z tego forum. Ja i moja partnerka nie mieliśmy wsparcia w nikim, w ten czas traktowało się to jeszcze bardziej jak zabieg... Dzisiaj sytuacja całe szczęście trochę się zmieniła... i wiemy zdecydowanie więcej o rozwoju płodowym człowieka... o tym, że życie ludzkie zaczyna się z chwilą poczęcia i jest unikatowe. Niezależnie czy wierzysz, czy nie wierzysz w Boga. Drugiego takiego człowieka nie będzie. Pamiętaj o tym.
    • purim Re: Do Ilonki 12.10.09, 09:59
      > Ja jestem jej w stanie dac 100% pewnosc, ze ten "zlepek komorek" nie
      > jest czlowiekiem i moje stwierdzenia sa PRAWDZIWE.

      A na jakiej podstawie jesteś w stanie dać komukolwiek taka gwarancje ???
          • ilonka810303 Re: Do Ilonki 03.10.10, 13:29
            Witam Cię Wiesiu....Kiedy zobaczyłam Twój post zaczęłam się zastanawiać , czy czasami czegoś nie przeoczyłam ....okazuje się że przeoczyłam-zapomniałam, 15 września nie pamiętałam... nie wiem powinnam?? teraz zaczęłąm rozmyślać ,ale nie o samej aborcji a o tym czy jestem potworem???... Postanowiłam ,że odezwę się conieco tu gdzie zaczęłam ponad rok temu swoją historię, natomiast do Ciebie Wiesiu napiszę na pocztę...niewiem czy dziś znajdę czas,ale odezwę się jeszcze.(Dziękuję za pamięć!!!)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka