Gość: belcia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.04.05, 23:16
taki zwyczaj i przywilej uczniow by narzekac - a chyba sa ksiazki, ktore
przeczytaliscie bez wstretu? chcialam ku zbudowaniu ogolu dac dobry przyklad
i zachwycic sie co niektorymi lekturami ;)
"lalka"- zdecydowanie! panna izabela to moja najulubiensza bohaterka
literacka, jakbym czytala o sobie, to moje alter ego [stad nick hihi]
" ferdydurke" - przy pierwszym czytaniu tylko sie usmiechalam, szczerze
mowiac zrozumialam tylko to, co autor powiedzial wprost { wiem, nie powinnam
sie przyznawac} ;) , potem bylo juz lepiej, ksiazka super, jak zdam mature to
zabieram sie za dzienniki ( na razie czytalam tylko fragmenty)
"tango" - mrozka uwielbiam odkad przeczytaalm w podst "wesele w atomicach ' :)
hmmmm nie wiem czy powinnam wpisywac witkacego- zdecydowanie bardziej wole
jjego "pozegnanie jesieni" niz szewcow, choc przeczytawszy pierwsze szybko
skumalam o co mu chodzi w drugim { jemu caly czas chodzi o to samo, wiec bylo
latwo ;) - o upadek religii sztuki i literatury i zmierzanie ku mechanizacji-
nie wiem czy to dobre slowo- spoleczenstwa)
i jeszcze dodam poezje : kasprowicz [ale tylko ten z okresu hymnow, humanizm
franciszkanski mnie nie rusza], herbert, slowacki, horacy :)
czekam na wasze glosy ;)
pozdrawiam :)