burczybulas
16.06.05, 12:42
Pozwoliłem sobie na nonkonformistyczny gest i temat z poziomu podstawowego o
postawach Kordiana i Męża z „Nieboskiej” potraktowałem poważnie, tak jak na
to zasługiwał, bez oglądania się na szkolne banały i wytarte schematy.
Natomiast niektórzy moi koledzy ze szkoły zlękli się możliwości ujawnienia
się zbyt dużego rozdźwięku pomiędzy ich wiedzą, ich możliwościami
intelektualnymi, ich pomysłami a szablonem klucza i pokornie, jak Pan Bóg
przykazał, wypichcili standardowe, nudne, nie odzwierciedlające ich poziomu
wypracowanka. Zamiast pochwalić się swoimi umiejętnościami, zamiast
przedstawienia majstersztyku (w średniowieczu końcowa praca czeladnika będąca
podstawą awansowania na mistrza) koledzy niemal szantażem, bo pod groźbą
negatywnej kwalifikacji, zostali zmuszeni do produkowania polonistycznych
gniotów ....
Podczas pisania II tematu poziomu podstawowego nie interesowało mnie
zajmowanie się jałowym opisywactwem i mnożeniem niczemu nie służących
przymiotników, dotyczących takich a nie innych aspektów westchnień i zawołań
obydwu literackich bohaterów. Jednak ze dwa-trzy zdania z odpowiednią porcją
banałów w ramach daniny dla egzaminatora przezornie umieściłem.
W opracowaniu zająłem się generalnymi problemami. Dobrze zgadłem, że moja
interpretacja postaw obydwu „zadanych” na maturze bohaterów literackich
będzie zasadniczo różnić się od urzędowej wykładni ministerialnych
polonistów. Do interpretacji postaw Kordiana i hr. Henryka wykorzystałem
analizy Isaiaha Berlina, niedawno zmarłego wybitnego filozofa polityki, a
zarazem specjalisty od romantyzmu, a także Tomasza Manna z Doktora Faustusa.
Teksty te zawierają rozważania na temat powiązań pomiędzy romantyzmem,
romantycznym przewrotem subiektywistycznym, czyniącym autentyzm i
oryginalność głównymi kryteriami ocen i wyborów, a XX-wiecznymi rewolucjami
nihilistycznymi (anarchosyndykalizm Georgesa Sorela, włoski faszyzm).
Powiązanie to nadawało mi dobre narzędzia do wykazania zależności pomiędzy
kordianowskim hamletyzmem i bezwolnością a kontrerwolucyjnością i apoteozą
walki charakterystyczną dla hr. Henryka. Krócej mówiąc pokazywałem, że
opozycja tych dwóch postaw (Kordiana i hr. Henryka) jest tylko pozorna – w
rzeczywistości „rzucenie się w czyn” hrabiego Henryka nie jest sposobem na
rozwiązanie kordianowskich dylematów.
Niewątpliwie takim podejściem do tematu zafundowałem sobie dużą przyjemność,
na którą te dwie godziny pisania oraz 4 kartki papieru (duża część mojego
wysiłku szła na wręcz grawerowanie maluteńkich literek, żeby zmieścić się z
tematem) to stanowczo za mało. Postąpiłem uczciwie i sensownie, na miarę
moich możliwości i teraz z zapartym tchem czekam ja, czeka moja szkoła i
nauczyciele – czy zostanę ukarany? A może nagrodzony? Można będzie namacalnie
sprawdzić jaki jest wymiar obiektywizmu systemu egzaminacyjnego nowej matury,
na który tak donośnie powołują się decydenci z MENiS. Dla wielu pasjonujących
się humanistyką, dla wszelkiej maści polonistów będzie to istotny sygnał.