baszara
17.07.09, 17:27
Moja historia jest baaaardzo długa, mogłabym kilkutomową powieść napisać. Ale co to zmieni...
Jestem pechowa...
Od 8 roku życia mieszkałam sama z ojcem, mama od nas odeszła.
Wtedy ojciec zaczął mnie molestować. Odważyłam się i uciekłam. Zamieszkałam w Zakopanem ,wtedy z moim chłopakiem.miałam 17 lat. ZAszłam w ciążę. Urodziłam synka, zaczęły się zdrady, kłamstwa,picie.poniżanie i brak zainteresowania ze strony partnera mną i dzieckiem. Męczyłam się tak przez półtora roku. Zdążyłam w tym czasie skończyć kursy i zaliczyć liceum wieczorowe. On wyrzuciłm nie z domu. Z racji tego ,że nie mam rodziców, nie miałam gdzie się podziać. Zamieszkałam u kolegi, potem u następnego, potem zaczęłam szkołę. Wszystko było dobrze. Związałam się z przyjacielem sprzed lat. Byłam szczęśliwa. Wypraowadziłam się od kolegi.Przerwałam studia, by wyjechać do zakopanego i tam kontynuować naukę. Ale mój obecny partner, ten przyjaciel, okazał sie alkoholikiem, notorycznym kłąmcą...
Okazało się, że ma potężne długi, dowiedziałam się o tym przypadkiem, potrafił pijany pójś c po mojego synka do przedszkola, pijany prowadzić samochód, i pic w rpacy, przez co ciągle ją zmieniał.Dałam mu szansę, zamieszkaliśmy w chrzanowie, pomogli mi znajomi rodziny mojego synka. Dali mojemu partnerowi pracę, mi mieszkanie.Teraz znów zaczął pić. nie wiem co mam robić, nie mam do kąd już uciec, nie mam skończonych studiów, odłożonych pieniędzy, a moi przyjaciele nie są w stanie mi pomóf, przynajmniej nie fizycznie...
Z dnia na dzień coraz badziej się wykruszam , i nie wiem co mam ze sobą począć, płacze tylko i robię awantury o kolejne kłamstwa, to się zrobiło jak błędne koło...
Dziś znów rozmawiałam z nim przez telefon, znów czułam ,zę tesj pijany...
I nie mogę teraz od niego odejść, bo rodzina mojego synka pożyczyła nam 6tys zł na wynajem nm mieszkania długotermnowo... i dali mu pracę, zaufali nam...
I rteraz nie mam wyjścia, wiem ,ze się ode mnie odwrócą jak ich zawiodę...
A wiem ,ze jesli dalej tak będzie, że jeśli dalej będzie pił, to na pewno wszystko zrujnuje...
Żandne słowa do niego nie trafiają...
Czuję się coraz bardziej samotnie...
Nie mam się do kogo odezwać...
Proszę, o jakieś sensowne słowo...
O wsparcie...
Już sama nie wiem o co...