Gość: Ewa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.01.05, 20:51
Witam:)
Mam straszny problem z systemem WinXP i z Neostradą - działa mi w ślimaczym
tempie, przyprawiając mnie o chęć rozpierdzielenia tego małego modemiku,
razem z kompem, o podłogę :|
Przez długi czas walczyłam z wirusem marki sasser, i udało mi się go wytępić,
zgodnie z instrukcją na stronce Microsoftu, a teraz widocznie władowały mi
się jakieś inne spowalniacze. Net zachowuje się tak, ze po włączeniu jakieś
1-2 min. jest wszystko OK, a potem wszystko idzie cholernie wolno, by w
ciągu 5 minut przestać w ogóle działać. Po zrestartowaniu kompa historia
powtarza się od początku :(
Codziennie skanuje sobie kompa Ad-awarem i zawsze wywala mi jakieś 2-10
critical objects, oczywiście wszystko wywalam – ale to nic nie zmienia.
W ogóle po uruchomieniu kompa od razu widać, że jest w nim jakiś syf - gdy
włączam menadżera zadań to mam od razu jakąś cholerna ilość aktywnych
procesów – np. 80% aż do 100% choć niczego nie uruchamiam, nawet explorera
czy mozilli. I widzę tam jakieś badziewia typu dalderv32.exe czy MSPSU.EXE
czy jakoś tak, i z 5 procesów o tej samej nazwie svchost.exe i spooolsv.exe.
Znajomy kazał mi zainstalować serwis paka 2 ale nijak nie mogę tego sciągnąć –
nie wiem, czy mam jakiś zły adres, ciągle zrywa mi połączenie. Już mam tego
dość bo płace za to qrestwo 60 dych miesięcznie a nic nie mogę posurfować.
Mam nadzieję, że ktoś mi coś poradzi. Prawda jest taka, że się średnio znam
na kompach od tej systemowej strony – wszystko, co w nim robię to efekt
experymentu na żywym organiźmie – już 2 razy robiłam na nim sama system, żeby
wytępić te wirusy, instalowałam niby te potrzebne apdejty, mam jakiegoś tam
firewalla Kerio, nie łażę po dziwnych stronach i nie ściągam niczego
podejrzanego – a ciągle coś z nim się kwasi....