iwo-ry
14.03.10, 18:00
Jestem fizycznie i psychicznie wykończona.
Po nieprzespanych nocach od ponad 2 mies.(mała potrafi się budzić po
5-6 razy), w dzień nie ma też lekko. Luiza ostatnio śpi po
kilkanaście minut, czasem godzinę. Wieczorami często płacze, trzeba
chodzić i nosić. W tym czasie niewiele można zrobić, a przecież jest
jeszcze Laura która też wymaga uwagi. Całe szczęście to dziecko
potrafi się samo bawić.
Więc kiedy czas na gotowanie, pranie, sprzątanie(a dom jest przy tym
duzy 190 m). Większość rzeczy robię z małą na rękach, ale powoli
odzywa się ból kręgosłupa(przymierzam się do kupna nosidła
ergonomicznego, bo do chusty nie mam przekonania ).
Nie powiem mąż dużo pomaga o ile jest w domu( 2-3 dni w tyg w
delegacji). No i na stanie jest jeszcze teściowa, czyli praktycznie
trzecie dziecko, bo po operacji stawu biodrowego słabo jeszcze
chodzi. Czasem pokołysze w wózku
I na dodatek ta pogodaaaaaaaa :))))))) wyjść z domu nie pozwala.
Ostatnie 2 tygodnie mnie tak dobiły, a jeszcze wczorajsza kłótnia z
m, który po tyg delegacji wrócił w piątek późnym wieczorem, a
dzisiaj wcześnie rano pojechał na tydzień na narty z kolegami :)
Bo musi odpocząć, a ja co? z żelaza jestem?
Trochę chaotyczne i przydługie, ale musiałam się wyżalić
Przytulcie kochane, bo wiem że na Was mogę liczyć. I prześlijcie
dobrą energię na ten tydzień, abym przetrwała