shemreolin
20.06.10, 18:01
NM zachorował. Jest cały w kropki. Oskarek przytargał ospę z przedszkola.
Chorował tam jeden chłopczyk, ale Oskarek nic nie załapał i myśleliśmy, że
wszystko jest ok. Nagle jednak NM poczuł się źle, dostał gorączki i czuł się
jakby miał dostać grypę. I dzisiaj z rana - BACH! Masa kropek. Młody na razie
sie trzymał dzielnie, mnie nic nie rusza, chociaż mam wrażenie, ze mnie tu i
ówdzie swędzi, ale myślę, że to bardziej psychiczna reakcja, bo chyba ospę
przechodziłam. Dzisiaj młodemu pojawiło się kilka tkich bąbelków na buzi jak
po ugryzieniu komara, ale szybko przeszło, więc pomyślałam, że to może jakieś
uczuleniowe. Teraz go obserwuję. Starszy ma 2 tygodnie wolnego i teraz będę
musiała znosić ich dwóch w domu, a muszę przecież pracować. Jak wiadomo -
chory facet, to koszmarny facet. A do tego jeszcze dzieciak... Do tego za 3
tygodnie moja siostra przyjeżdża, więc muszę wykonać do tego czasu zlecenia...
a akurat jak na zrządzenie losu pojawiło się ich więcej niż zwykle. Jak nie
oszaleć? Jak jeszcze ja (tfu tfu) zachoruję, to chyba zwątpię w sprawiedliwość
tego świata.
Weźcie mi dajcie jakieś rady jak postępować ze starym i młodym. Starszy ma już
lekarstwa na świąd i gorączkę, ale co dawać młodemu?