Dodaj do ulubionych

co za lipa, kurde...

19.09.10, 00:10
Szykowaliśmy sie na wesele, Oskarek nagle się źle poczuł, stan podgorączkowy. No więc nie pojechał do kościoła z nami i teściowa musiała też zrezygnować ze ślubu i została z młodym u nas, co oznaczało, że muszę wrócić do domu ok 1 w nocy najpóźniej. Potem sie okazało, że młody rzyga, i ż elepiej jakbym wróciła szybicje. Wróciłam z wesela o 23 do domu, odstawiona jak milion dolców w sukienkę od olusi, nowe zaczepiste buty na 9 cm obcasie (o ja pierdzielę, moje nogi!!!). No i skończyła się dla mnie już imoreza. A okazało się, ż emłody sie struł i po kilku rzygach nagle chciał jeść, teściowa mu dała bułkę i trochę rosołku i jak przyjechałam to misiek spał jak zabity. A teraz ja tu sobie siedzę o północy przed kompem, a miałam szaleć w pieknej kreacji z kocimi oczami i wychuchaną fryzurką do białego rana., Plany miałam, jaaasneeee... Przynajmniej sie wyspię. Kurcze, ale ta kiecka od olusi to jest mistrzostwo, no po prostu mega boska kieca. A ja nawet jednego zdjęcia w niej nie mam :(
Obserwuj wątek
    • anmroz Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 07:29
      Faktycznie, prawdziwa lipa! A teściowa nie mogła z nim dłużej posiedzieć?Przecież się się sytuacja ustabilizowała.
      • m_k8 Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 07:52
        Shem, przytulam. Ja byłam na weselu 2 tyg. temu i dokładnie jak ty skończyłam przed północą. Hana przeżywa przedszkole potwornym zatwardzeniem tak się wstrzymywała, że w końcu na weselu zrobiła kupę 3x do majtek. Pupa brudna, odparzona. Teściowa miała wrócić wcześniej żeby się zająć dzieciakami ale stwierdziliśmy że w takim stanie pupy nie da rady trzeba żebyśmy się zajęli nią sami.
        Głowa do góry. Jeszcze się pobawimy!
    • smolineczka Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 10:13
      mój siostrzeniec ma synka, i kiedyś mówił o nim, że
      "dupka Małego wyczuwa wszystkie ważne wydarzenia w życiu rodziców," - widzę, że ta zasada dotyczy większości dzieciaków...
      shem, głowa do góry: synek rośnie, a Ty jeszcze długo będziesz zabójczo piękna :)
      • shemreolin Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 11:29
        No dokładnie! Zawsze coś wyczuje skubany i musi pomieszać szyki. A raz od wielkiego dzwonu poszłam gdzieś z NM razem. Na dodatek NM dostał migreny na weselu (a był świadkiem) i jak ja już zbierałam się do domu to on poszedł się przespać na górę do pokoi (dzięki bogu w zajeździe były pokoje, gdzie można było się przespać). On migreny ma naprawdę bardzo rzadko. A obaj z Oskarek jedli rano serek waniliowy Rolmlecza, więc podejrzewamy, że to właśnie przez to obaj padli. Potem pan młody przyniósł świadkowi herbaty i jakoś ból głowy przeszedł, ale ogólnie wieczór ciężko zaliczyć do mega udanych z naszego punktu widzenia. Mam niedosyt, że się nie wybawiłam jak należy z młodymi, że nie nacieszyłam się swoim niesamowitym lookiem. :P Dzisiaj się przebiorę w kieckę znowu i zrobię zdjęcia w domu żeby chociaż cokolwiek móc pokazać, ale fryzura już wygnieciona, makijaż zmyłam (ale te kocie krechy na powiekach i sztuczne rzęsy jeszcze zostawiłam, bo są normalnie boskie!). Chyba zadzwonię po południu do małżonków i spytam czy nie robią poprawin. :P
        • dmgr Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 19:17
          Ha. Ja byłam w maju na weselu z m i dzieciakami. Do tego ponad 500 km jechaliśmy tylko na weekend. Okazało się, że nie ma tam na miejscu pokoi jak wcześniej nam mówili i musieliśmy coś zrobić z dzieciakami. Spaliśmy u kuzyna m a tam była jego teściowa z ich dziećmi ale trochę się baliśmy, nowe miejsce, obca baba żeby tam ich zostawić. No i ja pojechałam tam z nimi spać o 22!!! dzieciaki pięknie zasnęły wymęczone weselem i spały do rana. M wrócił nad ranem z resztą ekipy. Jedyne co się przydało to fakt, że mogłam rano wstać wyspana i zrobić śniadanie i zająć się dzieciakami bo reszta ledwo przytomna i skacowana. Wtedy postanowiłam, że koniec z weselami z dzieciakami. No i oczywiście nie piłam nawet do tej 22 bo musiałam jechać autem.
    • solaris31 Re: co za lipa, kurde... 19.09.10, 19:32
      oj, no rzeczywiście lipny wieczór :( co poradzić, moje dziewczyny też zawsze wiedzą kiedy zachorować :/ zwykle jest to sobota albo niedziela. albo sylwester na przykład :?

      zdrówka dla Oskarka ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka