Dodaj do ulubionych

sześciolatek w szkole

07.12.10, 11:13
trochę mnie zmroził ten artykuł przyznam
www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,7921.html
i im bliżej moim dzieciom do tego tym bardziej jestem przerażona i nie wiem już jaką decyzję odnośnie ich edukacji podjąć
Teoretycznie mam trzy opcje - jedna wydaje mi się gorsza od drugiej:/
Obserwuj wątek
    • monikaj21 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:28
      Nie będę czytać, żeby się nie załamywać - dla mnie to też jest problem bo decyzję co do Marysi musimy podjąć do marca :( Rozważywszy za i przeciw jesteśmy bliżsi wysłaniu jej w przyszłym roku do 1 klasy (6 lat kończy w kwietniu), ale w naszej szkole mają być oddzielne klasy dla 7 i oddzielne dla 6 latków.

      Na początku artykułu jest napisane, że rodzice posłali do 1 klasy z 7 latkami dziewczynkę, która w grudniu skończy 6 lat. No sory ale to dla mnie bezmyślność.
    • lucy_cu Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:29
      Czytałam ten artykuł. To było do przewidzenia- reformowanie od d...strony, jak zwykle.
      Wiesz, ja moją córkę posłałam wcześniej do szkoły. Szkoła malutka, dzieci w klasie też mało, a wychowawczyni świetna. Mogę już śmiało napisać, że to była dobra decyzja. Em jest teraz w drugiej klasie. Poradziła sobie rewelacyjnie. I o moje młodsze dzieci się nie boję- w tej mikro-szkole dadzą sobie radę.
      Ale gdybym miała posłac sześcioletnie dziecko do typowej, dużej szkoły, gdzie w klasie dzieci jest 25, na korytarzu kłębią się wariujący szóstoklasiści w dużych ilościach, a nauczyciel niekoniecznie wie, jak pracować z młodszymi dziećmi, chyba bym padła ze strachu.
      Boję się, jak dzieciaki sobie poradzą- bo szumu dużo, unijne place zabaw, srutu-tutu, a podejrzewam, że to w rezultacie będą normalne pierwsze klasy, tylko wylądują w nich małe dzieci, niekoniecznie dojrzałe do siedzenia w ławkach przez 45 minut i odrabiania zadań...
      • lilka.k Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:32
        nasze dzieci będa królikami doświadczalnymi, to jest chore.
        Chore jest to, ze dzieciak ma tyle zadań domowych, że zamiast oidpocząć po szkole, to jeszcze pisze, pisze, pisze i dzieci narzekają, że ich bolą rączki.

        Jak to czytam, to nie mam cohoty wracać do kraju na ich edukację. chrzanię to.
        • lucy_cu Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:41
          Zgadza się, to będzie jeden wielki eksperyment...W takiej Anglii do szkoły zasuwają już maluchy, i to jest fajna sprawa- ale JAK tam wyglądają lekcje, heh. U nas w życiu tak nie będzie. to będzie tylko przesunięcie wieku uczniów, reszta zostanie po staremu, zakład? Ja jestem jak najbardziej za wczesną edukacją. Ale niech to ma ręce i nogi...
          U mojego trzecioklasisty jest dziewięcioro dzieci w klasie- wszystko, co trzeba, robią w szkole, pani ma czas zająć się każdym dzieckiem, prawie nie ma pisemnych zadań do domu. Tak to można się uczyć. Ale w ilu szkołach tak jest...
      • paris4 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:38
        no właśnie Lucy a mój starszak jest typowym wrażliwcem i nieśmiałkiem. Dużo wie, dużo umie ale trzeba do niego odpowiednio podejść w takim molochu obawiam się że go zeżrą
        Mam do wyboru szkołę u siebie na wsi - mała, kameralna, nie ma zajęć na dwie zmiany, ale nuuudna - nic się z dziećmi nie robi, nie ma życia szkoły
        szkoła w mieście - moloch, w bardzo kiepskiej dzielnicy, ale osobny budynek dla klas 1-3,i mnóstwo zajęć dla dzieciaków - widać, że szkoła się stara dzieciom czas jakoś sensownie wypełnić
        szkoła prywatna - nie wiem czy się dostana, a nawet jeśli to minusów jest jednak sporo
        ocipieję od tego tematu na pewno, zwłaszcza, że Olas to "ciężki" przypadek i tak bym chciała żeby było dobrze a on jeszcze pójdzie z tym rocznikiem łączonym jeśli puszczę go jako 7-latka, w przyszłym roku go puszczać sobie nie wyobrażam
        • lilka.k Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:41
          no własnie miałam Cię pytać paris o prywatną, bo wiem, że brałaś pod uwagę.
          I jakie sa minusy?
          • paris4 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:49
            no oczywisty minus ciężka kasa - nie mam oszczędności takich żeby już teraz być pewna, że sfinansuję dwójkę dzieci przez 6 lat, zawsze coś się może negatywnego zdarzyc i co wtedy?
            Poza tym w moim budżecie co miesiąc 1400zł za szkołę na pewno odczuję boleśnie

            Poza tym jakby nie patrzeć to jednak jest jakieś odrealnienie, roztaczanie nad dzieckiem klosza ochronnego i usuwanie wszelkich przeszkód spod nóg co nie zawsze ma na dziecko właściwy wpływ, w takich szkołach atmosfera do nauki bywa baaaardzo różna - znam to z autopsji
            po drugie jest to zetknięcie ze światem ludzi zazwyczaj bardzo bogatych, myślących trochę innymi kategoriami - na moje dzieci,któe krezusami nie będą różnie to może oddziaływać również
            poza tym jesli prywatna podstawówka to i prywatne gimnazjum a potem co? prywatne liceum? prywatne studia? tak średnio to widzę
            no i w takich szkołach co drugi dzieciak ma rzekome adhd lub innego aspargera bo własnie rodzice kierując się arguementami takimi jak ja - bo dziecko jest wrażliwe niech się nim zajmą i robi się zbiór dzieci nadwrażliwych które trzeba specjalnie traktować

            no plusy też są - wysoki poziom, nowe metody nauczania, dziecko jest dobrze zaopiekowane przez cały dzień, bezpieczne
            ale sama nie wiem:/ z takich szkół ludzie mało zaradni życiowo wychodzą - choć nie ma co generalizować
            • leluchow1 Paris 07.12.10, 12:34
              Mój synek ma 5 lat i jest w szkolnej zerówce. Za rok rozpoczyna szkołę. Młody zachwycony. Ja nie żałuję swojej decyzji.
              A co do szkoły prywatenej:
              1. kasa - kwestia bezdyskusyjna
              2. w klasie mojego syna są dzieci bogatych rodziców i dzieci którym na czesne składa się babcia, ciocia i rodzice
              3. nie ma żadnego z adhd
              4. oczywiście że są problemy wychowawcze z niektórymi dziećmi, ale przecież i w podstawówce publicznej są.
              5. moja kuzynka konczyla szkole spoleczna i naprawde niezaradna nie jest
              6. mysle ze w dzisiejszym świecie troche ochronnego klosza nie zaszkodzi - ostatnio byłam swiadkiem jak 10 letnie dziewczynki określły się wzajemnie jako "suki bezpłodne", wiec troche klosza jest całkiem ok :-) A jesli chodzi o przeszkody i ich usuwanie to bycie niekrezusem wśród krezusów też łatwe nie jest.
              Ja naprawde jestem zadowolona ze społecznej szkoły. Przynajmniej na razie :-).
              • paris4 Re: Paris 07.12.10, 12:46
                Dzięki Leluchow za opinię.
                Masz sporo racji a ja każdy argument biorę pod uwagę
                Piszesz o szkole społecznej a to chyba jednak trochę co innego niż szkoła stricte prywatna.
                Mi się te szkoły podobają, drażni mnie natomiast że musi się to wszystko odbywać w otoczce takiej elitarności
                Marzy mi się jakiś miks szkoły prywatnej i państwowej;)
        • paris4 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:42
          aha i nie chodzi o to, że pomysł poslania 6-latków do szkoły uważam za zły. Nie, jest calkiem w porządku bo to juz mądre dzieciaki i za dojrzałe na kółeczka w przedszkolu, ale niech by tp było odpowiednio przygotowane a tymczasem to nie ma rąk i nóg i na tym mają cierpieć moje dzieci. Na bajzlu w tym kraju. Na serio mnie to wqurwia, a ten artykuł jakoś do końca rozwiał moje złudzenia
        • lucy_cu Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:44
          No. Fakt- każde wyjście z tych trzech ma poważne minusy. Przerypane.
          Gdyby jeszcze mały był z tych, którzy idą na żywioł, byłoby trochę prościej, Ale tylko trochę- i tak byłoby to przecież wciąż małe dziecko, o które człowiek się zwyczajnie boi.
          • paris4 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 11:51
            a mały nie idzie na żywioł, chowa się w sobie i zamyka po każdym niepowodzeniu:( dużo go kosztuje żeby przywyknąć do zmian - i co z tego że dodaje, mnoży i całkuje psia mać:/
            Taki jest i już i sama nie wiem co zrobić żeby go nie pogrążyć już na starcie
        • gismol77 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 12:03
          no ja jestem taką wyrodną matką co to wcześniej pusciła dziecko do szkoły choć nikt mnie nie zmuszał.
          decyzję podjeliśmy z kilku powodów ale głównie dlatego że, przedszkole do którego chodziła Nina bardzo się zmieniło na niekorzyść po zmianie dyrekcji i rozważając co będzie lepsze zmiana przedszkola na jeden rok czy pojście do szkoły postawiliśmy na szkołe. oczywiście temat bardzo dokładnie zbadałam jednak w praniu okazało się, że wiele rzeczy wygląda inaczej. pani dyrektor szkoły obiecywała rózen rzeczy które to można wyczytać w tych nowych rozporządzaniach dot, placów zabaw, dywników, nauki przez zabawę, braku ocen, niezadawania na weekendy ect. rzeczywistość okazała sie jednak następująca: w klasie 29 dzieci, Nina jest jedynym sześciolatkiem, dywanika nie ma, placu zabaw niet , pani zadaje codziennie nawet na soboty i niedziele, oceny są od pierwszego tygodnia jedyna zmiana, że odbok 1, 2, 3, 4, 5, 6 znajduje się literka "p" czyli że to są punkty, ale i tak wszyskie dzieci mówią dostałem "piątke" anie 5 punktów, dzieci z pierwszej klasy moje córki mają 3x w tygodniu 5 godzin i 2 x6 godzin lekcyjnych! mnie to wszystko przeraziło w pierwszych dniach września, chcieliśmy przenosić ją do szkoły prywatnej jednak tu niespodzianka, Nina się super odnalazała, uwielbia chodzić do szkoły jak czasem ma jakąś chwile zwatpienia np przy odrabianiu zadań i pytam ją czy wolałaby iśc do przedszkolnej zerówki to stanowczo zaprzecza. w weekendy żłuje że nie ma szkoły. uwielbia swoją panią (która mnie lekko przeraża: dużo wymaga, jest zasadnicza, zdarza się że krzyczy) kiedyś mi wyznała "kocham panią Beatę"
          powiem Wam, że ja już sama nie wiem jak to oceniać. najpierw byłam bardzo na tak, ajk się ta szkoła zaczęła i przekonałam się jakie są fakty to się załamałam, znając moje dziecko i jego wrażliwość a tu taka niespodzianka.
          dodam jeszcze, że faktycznie jedyne co się zmieniło to program nauczania, jest szalenie okrojony w porównaniu do tego co było jeszcze 2 lata temu. i z całą pewnością mogę stwierdzić, że w przyszłym roku moje dziecko w szkole by się po prostu nudziło. teraz jest to dla niej interesujące, zwłaszcza, że nie miała formacji zerówkowej i są to dla niej rzeczy nowe.
          Paris a decyzji nie zazdroszcze, bo nawet jak rozważysz wszystkie za i przeciw, które będą Ci wiadome to wszystko i tak wyjdzie w praniu (tak jak u mnie)
          no i bardzo wazna rzecz o ile nienajważniejsza to w klasach 1-3 to PANI - od niej tak naprawde zalezy jakie będą te 3 lata. i tym bym się kierowała.
          • zurawina100 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 12:26
            I ja posłałam Stasia w wieku 6 lat do szkoły. W jego klasie jest 23 dzieci i trzech 7-latków, reszta 6 latki. najbardziej obawiałam się nauki, bo Staś przed pójściem do szkoły nie umiał czytać i pisać. Na razie z programem jadą wolno. Poznał literki : o, a , e l, m, k, u, i , t i cyferki 1-6. Ale widzę, że teraz przyspieszają z programem. Generalnie jest lajtowo, ale obawiam się, że w 2 kl. będzie ciężej.
            Oczywiście dywan i zabawa to wielka ściema w naszej szkole, chyba tylko na drzwiach otwartych. Świetlica przeładowana. Staś się odnalazł w szkole, ale dla mnie to jeden wielki stres, marzę, żeby już umiał czytać i pisać;) a ostatnio mi powiedział że wolał przedszkole bo tam miał spokojnych kolegów, a tu wszyscy chcą się bić:(
            Aha i dużo z nim siedzę w domu, w sensie nauki, piszemy , czytamy , liczymy itd
            • aga_junior Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 12:43
              To ja się wyłamię.
              Jak pomyślę o tym, że mój junior za 2,5 roku pójdzie do szkoły to szlag mnie trafia. Nie jestem za wczesnym szkolnictwem.
              Uważam, ze tutaj chodziło oczywiście o pieniądze, szybciej skończą szkołę, szybciej zaczną pracować i płacić składki. Ktoś musi płacić emerytom renty no bo ZUS nakradł - ludzie muszą oddać.
              Jeśli już tak chciano dobrze dla dzieci powinni zrobić obowiązek przedszkolny (bezpłatny). Tam też by się nauczyli okrojonego materiału ale nie musieli by iść do tego wielkiego budynku z biegającymi dzieciakami.
              Od d...y strony to i tyle.
    • lipiec_2007 Re: sześciolatek w szkole 07.12.10, 12:49
      za kazdym razem, kiedy przyjdzie mi o tym pomyslec, to mam ciarki na plecach.

      nasz rocznik juz nie bedzie bedzie mial wyjscia i dylematow, czy posylac nasze lipcowe rok wczesniej do szkoly, czy nie. pozostanie co najwyzej dylemat czy prywatna czy panstwowa placowka. w swietle tego, o czym traktuje ten artykul, to wolalabym prywatna (jest nawet taka na naszym osiedlu, podobno calkiem dobra). ale nie wiem, czy jestem w stanie poniesc takie zobowiazanie finansowe na tyle dla dwojki swoich dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka