latortura
19.12.10, 17:49
dziewczyny mam pytanie,
wiele razy piszecie - np. ostatnio w watku o mleku, które zaśluzowuje, burdzia napisała, ze serki topione, jogurty to wszystko syf,
czytam etykiety, staram sie kupowac jak najlepsze produkty, aczkolwiek nie sądziłam, ze w serkach hochland tych w plasterkach w składzie ujrzę "E" (chyba ze dwa czy trzy takie oznaczenia),
kurcze, takie reklamowane, dla dzieci "pyszne" serki ;/
w zwiazki z tym mam pytanie:
czy Wy naprawde tak bardzo uwazacie na to co jecie?
bo ja SZCZERZE NIE WIERZE, że tak wszystko bez veget, glutaminianu, śmietan do zup,
bez danonków dla dzieci, bez "raz za czas" ratowania sie sosem z paczki czy zupką jakąs instant,
że nie kupujecie gotowców, musli robicie same, mieso ZAWSZE mielicie same, pizza tylko domowa itd.
przeciez nie ukrywajmy, ze niektóre zupy bez "ratunku" vegety i tym podobnych mieszanek są bez smaku (bo to że zurek, grochówka, kapusniak same z siebie moga byc dobre to ok, ale jarzynowa czy brokułowa lepiej smakuje np. ze smietaną, nawet pomidorową trzeba nieraz przyprawic odrobiną mieszanki bo nie ma smaku),
ja rozumiem, żeby zwracac uwage na to co sie kupuje, staram sie wybierac produkty "lepsze", bez ulepszaczy, kupuje ciemne pieczywo, niby "lepsze" jogurty (tzn. nie te najtansze),
wędlinę niby bez fosforanów, nie kupuje zwykłych parówek tylko winerki cielęce,
ale jak mam ochote na zwykłą, jasną, swieżą bułkę to ją kupuję, jogurty zazwyczaj jednak owocowe, bo ilez mozna jesz same naturalne, bez cukru, czasem zachce mi sie zwykłej mielonki tyrolskiej to tez wezmę, kupuje płatki corn flakes i musli tropikalne czy inne jakies ale gotowe i mieszam ze zwykłymi płatkami,
gdyby tak zwracac uwage na wszystko to zycie polegałoby na tym, że cały czas spedzamy na mysleniu o jedzeniu i przygotowaniu go samemu,
burdzia, pytanie zwłaszcza do Ciebie, pisałas o tych serkach topionych itd,
mam rozumiec, że Ty nie dajesz swojemu dziecku żadnych takich rzeczy?
przeciez i tak je niedozwolone produkty w przedszkolu,
kupujesz jedzenie w sklepach ze zdrową zywnoscia? co dajesz w zamian? z czym zazwyczaj robisz kanapki dziecku?
i tak nie uchronisz Go przed złym jedzeniem, pojedzie kiedys na kolonie, dostanie zupe z vegetą i sie rozchoruje?
odpuszczasz czasem czy naprawde tak bardzo zwracasz uwage na jedzenie? a kisiel, budyn, galaretki - robisz takie rzeczy?