Dodaj do ulubionych

PIERWIASTKI

22.11.06, 14:41
To moja pierwsza ciaza. Zapraszam na watek pierwiastki, ale oczywiscie nie
tylko zoltodzioby. Wpisujcie tu pierwsze odczucia, bo dla nas pierwiastkow to
niezwykle nowy stan... Wpisujcie tu takze porady dla pierwiastkow, zeby tak
bardzo sie nie przejmowaly:)
Obserwuj wątek
    • shemreolin Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 15:52
      Ja jestem pierwiastką i na razie obserwuje swoje ciało. Wiele to sie nie
      zminiło, oprócz tych bolących piersi i lekkich mdłosci. A generalnie to nie mam
      raczej specjalnych lęków, raczej idę na żywioł, ż etak powiem. Czasami myśle o
      tym, że zostało mi jeszcze 1,5 miesiąca do następnego trymestru i chciałabym by
      to minęło jak njaszybciej, bo I trymestr to najbardziej niebezpieczny czas w
      ciąży i wszystko sie może zdarzyć. Ale to tylko czasami tak mnie nachodzi.

      A generalnie to mam myśli takie, że jakoś tą ciażę muszę przetrzymać, bo
      wyjścia ine mam za bardzo. najchętniej bym uniknęła tych 9 miesiecy i mogłaym
      od razu miec dzieciaczka. Faceci to jednak dobrze mają. :P Nie to, że ciąża
      jako taka mi sie nie podoba, ale (to zabrzmi dość egoistycznie) wolę mieć swoje
      ciało dla siebie. Oczywiscie rozumiem, że trzeba się wyrzec pewnych rzeczy,
      jeśli chce sie mieć potomstwo, ale jakiejś kosmicznej euforii na razie nie
      czuję.

      Byc może ma to szczególny związek z tymi małymi mdłościami i strachem przed
      tym, że staną się mocniejsze. No i jakoś tak średnio mi generalnie, chciałabym
      sie czuć jakaś bardziej rześka i świeża, a na razie czuje sie jak pomieszanie
      susła z leniwcem, który posiada mózg ameby. Jestem totalnie rozkojarzona i nic
      mi sie nie chce, a przez to mam zaległości w pracy.

      Chciałabym mieć chociaż tydzień wolnego i móc spać całymi dniami i nic nie
      robić. hihi ;)
      • latortura Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 16:11
        shemreolin

        nic dodac nic ująć, cała ja !

        chciałabym miec dziecko ale niekoniecznie przechodzic przez cały ten cykl 9-ciu
        miesięcy ;)
        no ale...jak to zrobic? ;) to raczej niemozliwe

        ja tez wolę miec moje ciało w "swoich rękach",
        mówie to głosno, ze boje sie zmian, rozstępów itp.

        jak narazie zmian nie ma, piersi bolą i swędzą ale jeszcze nie czuje by
        strasznie rosły, swędzi mnie tez brzuch, czyli sie rozciąga i przygotowuje do
        rosniecia,
        mdłosci niestety okropne, od rana do wieczora no i to zmęczenie potworne, brak
        racjonalnego myslenia, ulubione miejsce: łózko,
        byle spac, spac, spac...

        i ten posmak w buzi, taki kwasek cholerny, okropnosc ;(

        ale tak jak Ty: ide na zywioł, przeciez trzeba to jakos przejsc,

        szczerze Ci powiem, podziwiam kobiety, które tym stanem sie upajają,
        podziwiam...


        • shemreolin Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 17:04
          Ja też podziwiam ;) Ale moze z drugiej strony to lepiej, bo mamy większy
          dystans do sprawy. Ja czytam teraz sporo w necie i łażę po forach i widzę, że
          wiele dziewczyn aż za bardzo się przejmuje. Ja staram sie żyć jakos normalnie i
          czasami zaopminam, że jestem w ciąży. Tak mi jest ciut wygodniej o tym nie
          pamietać, bo przez chwile znowu mam siebie tylko dla siebie. ;)

          I również nie mam zamiaru ukrywać, że boję sie paskudnych rozstępów, ani innych
          paskudnych zmian zwiazanych z ciażą.

          Nawet się śmiałam, że chyba tylko facet mógł nazwać ciazę stanem
          błogosławionym. Żadna koboeta chyba by nie była taka hipokrytką. A na pewno nie
          w momencie, gdy przez pół dnia leży w objęciach muszli klozetowej. ;)

          Generalnie o zadnych cudach życia nie ma mowy, traktuję sprawę dość
          fizjologicznie. Generalnie jestem niewierząca i raczej mocno stąpam po ziemi,
          więc może o tyle mi łatwiej. nie unoszę się "ochami i achami" nad własnym
          stanem. Może to też dlatego, że w ciażowej świadomości żyję od 3 listopada i
          jeszcze nie do końca do mnie dotarło, że we mnie ktoś mieszka. Staram sie ybć
          całkiem sobą.

          Ale jest jednak rzecz, której sie boję jak jasny gwint. I nie ma to nic
          wspólnego z ciałem... Coodzi o to, że boję się, że stracę siebie. Tzn. że
          hormony mnie pokonają i stanę sie innym człowiekiem. Lubię siebie i nie chcę
          sie zmieniać. No i może to egoistyczne, ale co tam - kawa na ławę - boję sie
          tego, że za te (już) 8 miesięcy pojawi sie na świecie ktoś kto zdominuje mój
          świat. I nie chodzi o to, że nie będę mogła iść do kina czy cos, bo do kina na
          pewno pójdę nie raz. Chodzi o to, że nawet jak juz pójdę do tego kina to i tak
          będę tylko myślała co sie teraz dzieje z moim dzieckiem i że tak naprawdę
          mogłabym z tego kina wyjść od razu i lecieć do niego byle by tylko z nim być.

          Generalnie wiecie, kocham swojego faceta, ale czasami lubie byc z daleka od
          niego by sie uwolnić od tych wszytskich uczuc i skupic na sobie. A boję się, że
          od dziecka po prostu nie będzie dało sie odpocząć, bo nawet jak będę od niego
          daleko to i tak non stop będę o nim mysleć i moje osobiste życie przestanie
          istnieć.

          Mam nadzieję, że nie zagmatwałam ani nie wysżłam na jakąś przyszłą matkę
          wyrodną. Chciałabym by moje macierzyństwo było pełne miłości ale też zdrowego
          dystansu. Boję sie, ż ezaleje mnie jakiś mamuśkowy hormon, który stworzy ze
          mnie naromankę uzależniona od własnego dziecka.

          Czy ktos mnie rozumie? :>
          • disno Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 17:16
            Ja wręcz odwotnie - nie mogę się doszekać aż będę "bardziej" w ciąży z
            brzuszkiem. Na razie nic - dosłownie - no może trochę większe piersi. żadnych
            mdłości, senności, ospałości - i mam nadzieję że tak już zostanie...A samą
            ciąże uważam za super stan (może nie wiem oczym mówię) - moja siostra jest
            właśnie w 3 trymestrze i wygląda i czuje się świetnie. Tryska radoscią i zaraża
            tym wszystkich dookoła, żadnych fochów dawno nie była tak ciągle szczęśliwa...
            Znajoma ciężarna mówiła że wszystko spoko, tylko 9 miesiąc i poród się Panu
            Bogu nie do końca udał....Pozdrawiwm wszystkich.
            • marcysia51 Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 20:37
              To moja druga ciąża i wszystko jest inaczej.
              W pierwszej ciąży czekałam,że będzie widac brzuszek aby wszyscy widzieli mój
              wspaniały stan,teraz jest odwrotnie.
              W pierwszej ciąży wszystkim się przejmowałam,nie jadłam tego,nie piłam tamtego
              przestrzegałam wszystkich przesadów,a teraz mam wszystko w nosie jem co chę i
              piję co chcę (oprócz alkoholu)
              Jedna moja rada dziewczyny nie dajmy się zwariować,musimy ciążę donosic do
              końca i na to nie ma rady,ale żyjmy jak do tej pory.
    • latortura Re: PIERWIASTKI 22.11.06, 21:31
      shemreolin

      nareszcie spotkałam kogos kto mysli jak ja,
      kurcze, zaraz mi lepiej, myslałam ze tylko ja taka jestem ;)

      nie rozumiem kobiet które chcą by szybko było widac brzuch ;)
      przeciez i tak wkoncu go bedzie widac a pozniej to nawet bedziemy miały ich
      dosc, bo ciężko, niewygodnie...

      ja chciałabym jak najdłuzej zeby nie było widac, zeby móc miescic sie w ciuchy,
      marze by móc nosic normalne rzeczy podczas ciazy, jak najmniej ciążowych,
      żadnych ogrodniczków itp ;)

      moja kuzynka pragnęła wrecz by juz od pierwszych m-cy było widac brzuch, jadła,
      jadła, zeby "karmic" dziecko od poczatku,
      w rezultacie pod koniec ciąży wygladała hm...troszkę na dużą, miała 30 kg
      wiecej bo spuchła strasznie (zatrzymała sie woda w organizmie itd),
      popękała, rozstepy itd, a dziecko urodziła w 8 m-cu, malutenkie niczym
      kurczaczek,
      ona "dochodziła" do siebie ponad 2 lata, zeby zrzucic nadmiar kilogramów,

      nie uwierze zadnej kobiecie która mówi ze niewazny jest dla niej jej własny
      wygląd,
      oczywiscie, biorąc pod uwage owy wyglad i zdrowie dziecka, wybrałabym Jego
      zdrowie i prawidłowy rozwój, no ale, nie oszukujmy sie, o wiele lepiej cieszy
      macierzynstwo gdy i mama ładna ;)

      niektóre kobitki mają szczescie, szybciutko wracają do formy, wklęsły brzuszek,
      powrót do swojej wagi,
      ale niektóre ciezko...

      narazie ciesze sie ze nie tyję, mam kolezanki, które przytyły juz podczas tych
      pierwszych 3 m-cy, ja narazie schudłam 2 kilogramy i jetsem z tego faktu
      zadowolna, waze teraz 55 kg i bardzo, bardzo bym chciała nie przytyc wiecej niz
      12,

      ja mam skłonnosci do rozstepów i bardzo, bardzo chciałabym uchronic od tych
      pasków brzuch, bedzie mi cholernie trudno pogodzic sie z tym, ze nie moge juz
      go pokazac (plaza, krótka bluzka),

      ah, zresztą...
      czy mogą cieszyc taki blizny, czy hemoroidy, czy naciągniete piersi ? mysle ze
      nie,

      shemreolin

      ja tez lubie siebie, swoje zycie,
      swiadomie zaszłam w ciąże, nie mam satysfakcjonujacej pracy i wykorzystałam
      moment stagnacji zawodowej,
      studia mam juz za sobą, chciałabym po urodzeniu dziecka znalezc inną, lepszą
      pracę,

      rozumiem Cię w 100 % - tach
      boję sie ze z chwilą urodzenia dziecka stracę samą siebie,
      myslisz ze uda nam sie zachowac siebie jako kobietę czy juz do konca zycia
      bedziemy tylko ...matkami ????????????
      • shemreolin Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 09:39
        Też sie cieszę, że spotkałam kogoś kto ma podobne podejscie do sprawy. :) ja co
        prawda wpadłam, chociaż tak troszke na własne życzenie. Juz od jakiegos czasu
        miałam myśli, że fajnie by było mieć dziecko, aczkolwiek, gdy rozmawialismy o
        tym z moim TŻ (Towarzyszem Życia - nie jesteśmy małżeństwem) to raczej
        myśleliśmy by zabrać sie za to za jakieś 2-3 lata. Obecnie mam 25 lat, gdy
        urodzę dziecko, to bede mieć już 26. Myślę, że to akuratny wiek na ciążę. Po
        pierwszym szoku jednak doszliśmy do wniosku, że cieszymy sie, że "los" za nas
        wybrał, bo jednak okazuje się, że damy sobie radę.

        Jednak fakt faktem, że mimo iż sie cieszę to w głębi ducha martwię sie co w tej
        sytuacji będzie ze mną. W taki egoistyczny sposób trochę, ale tez chyba całkiem
        zrozumiały. Chciałabym zachować swoją kobiecość, swój charakter (a charakterek
        to ja mam... ;)), swoją zadziorność i pewność siebie. I nie chciałabym sie stać
        taka kokoszką - mamusią psychicznie uzależnioną od własnego potomstwa i
        pozbawioną siebie.

        To trochę jak z narkotykiem. Jak człowiek nie bierze to dobrze zdaje sobie
        sprawę z konsekwencji, unika tego bo wie czym to grozi, boi się i nie rozumie.
        Ale gdy zacznie ćpać to mu wszytsko jedno, że staje sie niewolnikiem nałogu, po
        prostu chce brać i tyle. Pisze teoretycznie, bo nigdy nic nie brałam (nawet
        marychy nie jarałam hehe). Ale wydaje mi się, że podobnie jest z dzieckiem. jak
        wpadniesz to koniec i wtedy wszytskie te rzeczy, które wcześniej wydawały się
        oczywiste, juz takie oczywiste nie są.

        Ja szczerze ci powiem, że chciałabym by ybło widać troche brzuszek, ale tak
        byśmy razem z TŻ widzieli, ale dla innych by był niewidoczny. ;)

        Ja dzisiaj sie ważyłam i ważę 1,5 kg wiecej niż przed ciażą. Może to dlatego,
        że nie rzygam. Ale to jeszcze się zobaczy, w końcu to dopiero 6 tydzień i 3
        dni. ;) Staram sie nie obżerać specjalnie, azkolwiek ostatnio naszła mnie
        ochota na lody i pizzę. hihi

        Tak czy siak mam zamiar chodzic na basen razem z moim mężczyzną. On jest
        bardziej w ciąży niż ja, bo brzuch ma na jakiś 6 miesiac. :D Więc jemu brzuch
        ma maleć, a mój ma rosnąć. ;) Wcześniej bardzo dużo ćwiczyłam, chodziłam na
        siłownie i fitness. Teraz nie ma mowy o treningach wysiłkowych i cieżarowych. :
        ((( Ale na basen mogę chodzić, więc z tego chętnie skorzystam.

        A gdybyś chciała ze mną pogadać na gg to napisz wieczorkiem na numer
        4948054. :) Zawsze fajnie znaleźć bratnią duszę. :D
        • lizie81 Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 10:34
          troche mnie zaskoczyla wymiana zdan dwoch pan na tym watku... jestem w osmym
          tygodniu i wiem ze przytylam juz kilka kilogramow, czuje to po spodniach:) nie
          jest mi latwo, bo z nadwaga mialam od zawsze problemy, musialam uwazac na to co
          jem, teraz sobie troche odpuscilam ale przeciez nie bede sie glodzila, poza tym
          jedzenie pamaga mi na mdlosci...
          ale nie bardzo rozumiem jak przez dziecko mozna zatracic siebie. oczywiscie
          taka malenka istota potrzebuje 24 godzinnej uwagi i jest tylko od nas doroslych
          zalezna, ale przeciez nie zmienia naszego charakteru!
          nie chce sie madrzyc ale dziewczyny czy wy na pewno sie swiadomie
          decydowalyscie na dziedko wiedzac z czym wiaze sie ciaza?
          ja nie mowie ze obojetne mi sa rozstepy, pryszcze i nadwaga, bo tak nie jest,
          ale taka jest natura.
          i przykro mi slyszec ze ktos nie bedzie mogl pojsc do kina bo bedzie myslal o
          dziecku, to troche nie rozsadne tak mowic, szkoda mi malych istotek, ktorych
          matki porownuja je do uzaleznienia od narkotykow...
          bez urazy, wyrazam tylko swoj poglad
          pozdrawiam i mam nadzieje ze jak wasze dzieci beda wam patrzec w oczy przy
          karmieniu to juz nigdy nie pomyslicie o nich w ten sposob.
          • shemreolin Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 11:26
            lizie81, źle rozumiesz to co piszemy. Ja wpadłam, to fakt i nie będe tego
            ukrywać. Ale naprawdę jestem bardzo szcześliwa, że będę mieć dziecko. Nie
            porównuję dziecka do narkotyku. Tzn. tak by mogło to wygladać, ale przecież
            jasne jest, że narkotyki są szkodliwe, a dzieci raczej nie (chociaż nie
            zawsze ;)). Chodziło mi raczej o stan umysłu.

            Po prostu wiem, że wiele kobiet traci siebie po urodzeniu dziecka. Potem nie
            liczy sie juz nic innego jak tylko dziecko. Nie wiem od czego to zależy i
            latego boję sie tego.

            Nie rozpaczam, że będę musiała siedzieć z dzieckiem w domu, czy zrezygnować z
            pracy na jakis czas. To dla mnie zupełnie naturalne i normalne. Zresztą i tak
            jestem raczej typem domatora.

            Co do tego rozmyślania o dziecku w kinie. Ja nie czuję sie winna z tego powodu.
            Po prostu chciałabym wiedzieć, że jeśli juz zdecyduje sie wyrwać z domu by
            odpocząć, pogadać z koleżankami to i tak nie będę w stanie wypocząc na całego,
            bo ciagle będę myślała o dziecku. To tochę tak jak z urlopem w pracy. Pracujesz
            cały rok i gdzieś wyjeżdżasz by o pracy zapomnieć i tym samym naładować
            akumulatory. Ale co z tego skoro gdzieś tam na wakacjach zamiast relaksować sie
            i cieszyć wolnym czasem i tak myślisz non stop o pracy. To nie znaczy, że
            swojej pracy sie nie lubi, praca może byc pasją. Jednak wakacje sa po to by od
            niej odpocząc i wrócić bardziej rześkim i chętnym do roboty.

            No i ja sie boję właśnie tego, że nawet jak będę chciała odetchnąć, wyjść z
            koleżankami to i tak nie będę mogła skupić się na swoim relaksie, tylko będę
            myślała non stop o dziecku.

            Wcale a wcale nie czuje sie winna, nie jestem maszyną tylko człowiekiem. Moje
            dziecko też będzie człowiekiem, które będzie musiało liczyć się z moimi
            uczuciami i uczuciami innych ludzi. Nie mam zamiaru podporządkować mu
            wszytskiego. Ale to wcale nie znaczy, że nie będe go kochać. Na pewno będe
            kochać i to bardzo, bo jestem szczęśliwa, że jestem w ciąży. W pracy koleżanki
            stawiaja mnie jako przykład osoby, która wpadła i jednak potrafi mieć uśmiech
            od ucha do ucha i tryska optymizmem.

            Co do rozstepów i tycia, to ja będę robic wszytsko by tego uinknąć, no ale jak
            mnie to spotka to przecież nie popadne w depresję, są ważniejsze rzeczy w
            życiu.

            Zreszta i tak czas pokaże co będzie i czy mnie zaleją te hormony czy nie
            bardzo.

            Ale np. moja babcia ma dwoje dzieci, moją mamę i mojego wujka. Mój wujek ma już
            50 lat, ale ona ciagle go traktuje jak dziecko. Robi mu kanapki na drogę,
            wszytsko co on zrobi mu wybacza (a wierzcie mi, że ten człowiek to jest wybitny
            egzamplarz przyrodniczy). Ostatnio jak wychodził gdzieś na imprezę to mu dała
            kanapki do kieszeni i jeszcze powiedziała "jak ja sie cieszę, ż emój Alus nie
            wraca do domu pijany". I normalnie gula mi weszła.

            Za przeproszeinem, jakbym była na miejscu mojej babci to bym kopnęła go w dupę,
            leżała na kanapie i niech sam se kanapeczki robi. A ona sie jeszcze cieszy, ż
            eon ise nie upija na imprezach. Ostatnio przy obiedzie powiedział, ż esie
            ożenił w Szwecji z jakąs laską w moim wieku. Jakbym miała takie dziecko to
            normalnie by po ryju dostał. A ja sie boję tego, że właśnie miłosć do dziecka
            sprawi, ż ebędę wszytsko akceptować co moje dziecko zrobi, a mój dzieciak nie
            będzie miał dla mnie za grosz szacunku.

            No sorry, ja mam swoje życie... Kochać trzeba mądrze, a nie dostać głupawy na
            punkcie własnego dziecka. Rodzicielski egoizm jest potrzeny, bo inaczej dziecko
            wyrosnie na takiego pawiana jak mój wujek. :/
            • shemreolin Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 12:19
              > No i ja sie boję właśnie tego, że nawet jak będę chciała odetchnąć, wyjść z
              > koleżankami to i tak nie będę mogła skupić się na swoim relaksie, tylko będę
              > myślała non stop o dziecku.

              Jeszcze chciałam rozwinąć tą część mojej poprzedniej wypowiedzi. Pisząc
              o "myśleniu o dziecku" miałam na myśli to czy np. ktos inny dobrze się nim
              opiekuje, czy nic mu sie nie stało, czy zjadło posiłek, czy wszytsko jest w
              porzadku.

              Chciałabym móc ze spokojną głową zostawić dziecko pod opiekę ojcu i nie martwić
              się, że cos sie dzieje złego. Zreszta w ogóle zauważyłam, że kobiety maja
              skłonność do przesady twierdząc, że "same zrobią najlepiej". Nie tylko chodzi o
              wychowywanie i opiekę nad dzieckiem, ale tez o sprzątanie, zakupy itd. Wiele
              kobiet wyręcza mężczyzn przy robocie, bo twierdzą, że oni robią to źle. A już
              tym bardziej jeśli chodzi o dziecko. A ja bym chciała by mój mężczyzna zajmował
              sie dzieckiem w równym stopniu jak ja. Pomijając oczywiście to, ze ja będę
              musiała karmić piersią no i będę na urlopie macierzyńskim. Tak czy siak
              chciałabym czuć tą pewność, że gdy ja będę odpoczywać poza domem i ładować
              akumulatory to nie będe sie martwiła o moje dziecko z przekonaniem, że tylko ja
              najlepiej sie nim zajmę i ono tam beze mnie na pewno cierpi męczarnie.

              Myśle, że nie mamy sie co skazywać na ciagłe przesiadywanie z dzieckiem.
              Kobiecie też potrzebna jest chwila dla siebie, a tym lepiej, że młody tatuś
              doecni jej pracę zostając sam z dzieckiem. No i między tatą i maluchem na pewno
              będzie większa więź, gdy pobędą troche razem sami.

              Dlatego chciałam wyjaśnić, że myślenie o dziecku to nie tęsknota, ale ciagłe
              myślenie co się z nim dzieje i czy mu nic nie jest. Bo na pewno będę o nim
              myśleć w głębi serca, tak jak zawsze myślę o moim TŻ.

              Będąc w kinie na pewno będe za nim tęsknić, ale nie chciałabym popadać w
              paranoje i zastanawiać sie co teraz robi beze mnie i czy ktoś komu powierzyłam
              dziecko jest odpowiedzialnym opiekunem.

              Uf... ale wywód. ;)
              • latortura Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 12:25
                cóz mam powiedziec, znów podobne myslenie ;)

                zapisałam sobie Twój nr gg, mam nadzieje ze uda nam sie pogadac wieczorkiem,

                chyba mamy duzo wspólnych cech, moze bedzie nam łatwiej jak bedziemy sie
                dzielic przezyciami ;)

                ciagnie mnie do słodyczy, a po czekoladzie mam taki wysyp, własnie ubolewam nad
                cerą, koszmar,
                narazie nie tyję, mieszcze sie we wszystko spokojnie, waga stoi w miejscu, tzn
                te 2 kilo mniej co przed ciążą, ciekawe kiedy bedzie rosła ? ;)

                buziaki
                • andzia84 Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 12:43
                  jestem w 7 tygodniu, to też moje pierwsze dziecko. Bardzo się cieszę, ale mam
                  okropne mdłości, w sumie to mam chyba wszystkie objawy opza wymiotami.Na razie
                  nie widzę żebym przytyła ale nie mam też wagi żeby sprawdzić, staram się nie
                  jeść słodyczy bo się źle po nich czuję, ale ciągnie mnie do nich. W zasadzie to
                  sama nie wiem czego mi się chcę :)
    • ab_78 Re: PIERWIASTKI 23.11.06, 17:32
      Czesc,
      dolaczam do was, 7 tydzien i 5 dzien dzisiaj, u lekarza bede 27go i zobaczymy
      co tam na USG bedzie widac. mam nadzieje ze wszystko jest ok. dopisalam sie juz
      do tabelki na gorze. pozdrawiam was wszystkie.
    • motylek1407 Re: PIERWIASTKI 24.11.06, 10:22
      6ty tydzien i 6ty dzien :)
      Usciski :)
      • morgaina Re: PIERWIASTKI 28.11.06, 23:53
        8 tydz i 3 dzień na razie waga się w miarę trzyma najpierw poszła w górę potem
        w dół ale mdłości robią swoje tzn jem ale w trochę mniejszych ilościach bo
        inaczej jest kraksa. A co do wywodów dziewczyn ja też bardzo się cieszę z ciązy
        jest ona planowana i oczekiwana ale też booję się tego ze dziecko tak totalnie
        mną zawładnie że gdzieś tam się pogubię. Ale trzeba być dobrej mysli:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka